Gość: Zszokowany
IP: 211.90.168.*
11.07.04, 16:07
25 dzieci z objawami udaru słonecznego trafiło wczoraj do nowosądeckiego
szpitala. Młodzież uczestniczyła w mszy polowej odprawianej w Starym Sączu.
Dzieci przez kilka godzin stały pod gołym niebem przy temperaturze
dochodzącej do 36 stopni.
- Wczoraj mieliśmy przy Ołtarzu Papieskim zjazd oaz. Wysoka temperatura
spowodowała, że ludzie zaczęli mdleć. Wezwaliśmy kilka karetek, ale ogólnie
wszystko dobrze się skończyło - usłyszał reporter RMF w Centrum
Pielgrzymkowym. Dzieci już opuściły szpital, ale zdaniem szefowej
nowosądeckiego pogotowia, która udzielała im pomocy, całe zdarzenie mogło
skończyć się tragicznie. - Mogło dojść do całkowitej utraty przytomności, do
drgawek. Gdyby pomoc nie została udzielona w odpowiednim czasie, mogłoby
dojść nawet do śmierci - mówi. Lekarzy zbulwersował fakt, że gdy oni
udzielali pomocy poszkodowanym, pozostałe dzieci nadal przebywały na słońcu i
jakby nigdy nic śpiewały piosenki. - Z taką liczbą osób, które miały ostre
objawy przegrzania, udaru słonecznego, miałam do czynienia po raz pierwszy. A
pracuję już ponad 20 lat - mówiła szefowa nowosądeckiego pogotowia.
Nawet podczas mszy papieskiej, kiedy w tym samym miejscu zgromadziło się
blisko tysiąc razy więcej osób, nie było tylu przypadków udarów.