witek.bis
28.01.13, 10:19
Katastrofa smoleńska, a przede wszystkim to, co się z nią później w Polsce robiło, to świetny „materiał do przemyśleń” dla tych wszystkich Stirlitzów, którzy w dalszym ciągu się zastanawiają, bo w dalszym ciągu nie mogą pojąć, jak to się stało, że ponad 200 lat temu potężne państwo w środku Europy tak sobie wzięło i upadło... Musimy nosić w sobie jakiś gen samozagłady, który każe nam ze zwykłych, banalnych politycznych sporów robić aferę na skalę wszechświata i jeszcze trzech przyległych powiatów. Musimy przypisywać wewnętrznym przeciwnikom politycznym najgorsze intencje, najohydniejsze zdrady i najstraszniejsze zbrodnie. Musimy w te swoje domowe spory wciągać naszych bliższych i dalszych sąsiadów, by uczciwie rozsądzili i przyznali nam rację. I piszemy supliki jak nie do Moskwy, to do Berlina, Wiednia, albo – jak ostatnimi czasy – do Waszyngtonu. A kiedy następuje remisja – bo czasem jednak następuje – ryczymy do obcego „Co nam się tu wp...dala!”, a potem padamy sobie w ramiona... W te, któreśmy sobie wcześniej poodrąbywali.