jot-es49
13.09.13, 10:00
Mamy wiele postulatów, krzyczą związkowi i polityczni krzykacze - z których najważniejszym jest usunięcie obecnego Rządu!
A także:
"Obniżenie wieku emerytalnego"
"Podwyższenie płacy minimalnej"
"Nie - dla elastycznych form zatrudnienia"
"Nie - dla umów "śmieciowych"
"Obowiązkowe zatrudnienie"
ale również (to taki jeden opozycjonista gadał):
"Domiar dla prywaciarzy"
"Nacjonalizacja Banków"
"Nacjonalizacja Przemysłu"
"Centralizacja zarządzania"
Marzy się nieudacznikom powrót czasów słusznie minionych - choć wykrzykują "precz z komuną" to właśnie marzą o jej powrocie. O czasach obowiązkowego stempelka w dowodzie o zatrudnieniu, o czasach "czy się stoi czy się leży..."
Nie zaznali na własnej skórze "grudnia 1970" - chcą koniecznie sprawdzić spolegliwość władzy... Nie wiedzą co to jest "godzina milicyjna", nie zdają sobie sprawy z ograniczeń swobodnego poruszania się.
Słuszny robotniczy protest zamieniają w groteskę, bowiem reprezentują zaledwie już niespełna 10% wszystkich zatrudnionych - tzw. ludzi pracy najemnej.
Nie zdają sobie jednak sprawy jak bardzo szkodzą całej pozostałej części robotników a w efekcie jak powoli starają się o jeszcze większą dziurę w budżecie. To nie oni bowiem decydują o wpływach do budżetu a ci właśnie drobni i średni prywaciarze dają 70% PKB - nie molochy, nie górnictwo i hutnictwo, nie przemysł ciężki...
Ale jeśli można z podatków całego społeczeństwa organizować sobie hucpę to czemu nie.
Przyszła chyba już pora na stanowcze kroki ustawodawcze ograniczające przywileje ZZ. Żadnych etatów i biur opłacanych przez pracodawcę - utrzymanie się ze składek swoich członków drastycznie ograniczy liczbę związków - tajemnicą poliszynela jest, że wielu związkowców występuje w wersji "multi" - należą do kilku ZZ. I rośnie potęga Związków...
Może jednak już wystarczy? Może warto się zastanowić nad innymi formami aktywności. Może trzeba po prostu, w końcu, zabrać się za uczciwą pracę i własnymi rękami zmieniać Polskę a nie tylko gębą pełną wyświechtanych frazesów?