damakier1
29.09.13, 14:50
Im bliżej daty 13. pąździernika, tym gorętsza atmosfera wokół prezydentury HGW i referendum w sprawie jej odwołania. Mnożą się dyskusje i o HGW i o podejściu do referendum, o braniu lub nie w nim udziału i o demokracji w ogólności. No i ukazują się już sondaże na temat ewentualnego wyniku referendum. W ostatnim prezentowanym sondażu wyniki wskazuja na to, że HGW może utracić stanowisko, ale już w najbliższych wyborach (za rok) wygrać i prezydenturę odzyskać.
I tak sobie myślę:
- jeśli nie osiągnie się odpowiedniej frekwencji, HGW zostanie prezydentem i wszystko pozostanie bez zmian.
- jeśli osiągnie się wymaganą frekwencję i HGW zwycięży, wszystko pozostanie bez zmian
- jeśli osiągnie się wymaganą frekwencję i HGW utraci prezydenturę, Tusk mianuje komisarza (być może właśnie HGW), za rok HGW wygra, zostanie prezydentem i wszystko pozostanie bez zmian.
Nie wiem, ile ostatecznie kosztuje warszawiaków to referendum, ale wygląda na to, że jest to najdroższe przebieranie lebiody, o jakim słyszałam.