Dodaj do ulubionych

Matury....

27.06.14, 19:01
Patrze na temat z perspektywy juz chyba mocno klasycznej jako maturzysta 1996, wtedy jeszcze matura to był egzamin na poziomie dostepny nie dla wszystkich, który świadczył w jakis sposób o poziomie intelektualnym.
Wtedy jeszcze do matury podchodziło moze ze 30 do 40% rocznika, dzisiaj niemal wszyscy.
Jak ten egzamin ma o czyms stanowić a nie być tylko kolejnym testem na zaliczenie to jest dla mnie rzeczą oczywistą, że w sytuacji kiedy maturę która jest przepustka na powazne studia (o niepowaznych nawet się nie zajakam) próbuje zdać niemal cały rocznik to jej poziom trudnosci przy tym modelu edukacyjnym powinien być taki zeby zdawalność była na poziomie góra 30%.


pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Matury.... 27.06.14, 19:10
      W 1996 do matury podchodziło 30-40% rocznika? Mitologizujesz ;)
      • aniechto.only Re: Matury.... 27.06.14, 19:19
        Jemu chodziło o 1896.

        ewa9717 napisała:

        > W 1996 do matury podchodziło 30-40% rocznika? Mitologizujesz ;)
      • qqazz Re: Matury.... 27.06.14, 19:20
        Nie mitologizuję, tak było, do szkół średnich chodziło wtedy moze z połowa rocznika a i z tej połowy nie kazdy podchodził do matury albo nie był dopuszczany. Szkoła średnia i klasa profilowana która gwarantowała przyjecie na porządne studia to był poziom juz naprawdę wyśrubowany.



        pozdrawiam
      • inocom Re: Matury.... 27.06.14, 21:30
        ewa9717 napisała:

        > W 1996 do matury podchodziło 30-40% rocznika? Mitologizujesz ;)

        Reforma Buzka z PO (obecnie). Przed faktycznie tak było. Sporo ludzi kształciło się w zawodówkach (bez możliwości zdawania matury) ale za to z możliwością uczciwej naprawy auta, albo w technikach. Ci mogli zdawać maturę, ale nie było przymusu.

        Dopiero lemingi poszły na ilość, a nie na jakość.
        • baabeczka Re: Matury.... 27.06.14, 21:48
          Co ty pleciesz...widzac wszedzie lemingi...moj rocznik 1965 przystapil do matury w 100 i prawie w tylu zdal mature. Natomiast na studia trzeba bylo porzadnie zdac wstepny egzamin, nie bylo zadnych tam licencjatow, nie mowiac o prywatnych uczelniach. Potem poziom spadal, matematyki ńie bylo na maturze, za to sporo religii i historii, tylko co z tego, ani katolikow porzadnych ani historykow,no moze w IPN :-(
          • qqazz Babciu 27.06.14, 22:06
            co innego przystapił z klasy z liceum a co innego jaki odsetek całosci rocznika uczył sie w szkole sredniej i mógł w ogóle do matury przystapić.
            W 1965 to w szkołach srednich uczyło sie moze ze 25% rocznika, bo tyle miejsc było, poza tym w dobrym liceum do matury podchodzili wszyscy i zdawali a w słabym czy profilowanym nie kazdego dopuszczano i nie kazdy zdawał.


            pozdrawiam
          • inocom Re: Matury.... 27.06.14, 22:50
            baabeczka napisała:

            > Co ty pleciesz...widzac wszedzie lemingi...moj rocznik 1965 przystapil do matur
            > y w 100 i prawie w tylu zdal mature.

            W Zasadniczej Szkole Zawodowej?
            • baabeczka Re: Matury.... 28.06.14, 09:46
              Tak myslalm, mile dzieci, ze nie macie pojecia o dawnych czasach, trudno wiec dyskutowac ...wy wiecie swoje..no to budujcie sobie te Wasza Polske, a jak bedziecie dziadkami pomyslcie, bo dzisiaj widze, na myslenie szkoda wam czasu.
              Kochanie, w ZSZ zawodowych matur sie nie zdawalo, dopoero lata siedemdziesiate pozwalaly na pojscie po zawodowej do trzyletniego tech i zdawac mature.
              Do ksiazek,prosze,popytac starszych i byc otwartym, a nie wszystkowiedzacym mądralą.
              • taniarada Re: Matury.... 28.06.14, 10:22
                kolejny sukces Tusku - 71% absolwentów zdało maturę.Za to w podręczniku nauczyciela jako zabawę ruchową w ramach edukacji muzycznej proponuje się ludową przyśpiewkę o dwuznacznym tytule „Poszło dziewczę po ziele” :D
                • baabeczka Re: Matury.... 28.06.14, 12:06
                  Prawda...jakie to smieszne?
              • mayaca Re: Matury.... 28.06.14, 17:12
                baabeczka napisała:

                > Tak myslalm, mile dzieci, ze nie macie pojecia o dawnych czasach, trudno wiec d
                > yskutowac ...wy wiecie swoje..no to budujcie sobie te Wasza Polske, a jak bedzi
                > ecie dziadkami pomyslcie, bo dzisiaj widze, na myslenie szkoda wam czasu.
                > Kochanie, w ZSZ zawodowych matur sie nie zdawalo, dopoero lata siedemdziesiate
                > pozwalaly na pojscie po zawodowej do trzyletniego tech i zdawac mature.
                > Do ksiazek,prosze,popytac starszych i byc otwartym, a nie wszystkowiedzacym mąd
                > ralą.

                W 1978 roku ,kiedy przystępowałem do matury w Technikum Mechaniczno Elektrycznym ,było nas w klasie 23 uczniów .Tylu przystąpiło do matury ,bo tylu mogło . Pozostała część szkoły to uczniowie Szkoły zawodowej .Tak na oko ok.150 osób . Tak było w całej PRL. Tak to wyglądało procentowo . To wszystko prawda . Wówczas jednak ,mimo komuny ,uczono w szkołach . Dzisiaj realizuje się programy MEN-u . Efekty widać .
              • qqazz Re: Matury.... 28.06.14, 17:20
                Miła Babciu jak już napisałem za twoich czasów do szkół srednich uczęszczało moze ze 20% rocznika, za moich 30-40%, a teraz 100%.


                pozdrawiam
    • mariner4 A tymczasem..... 28.06.14, 12:33
      biznes.onet.pl/praca/podaz-inzynierow-nie-nadaza-za-popytem,18493,5644569,5451429,462,1,news-detal
      Studiujcie nadal politologię, marketing i inne śmieciowe kierunki. Nie napracujecie się, ale poza zmywak będzie trudno się wybić.
      Gdyby nie ta matematyka....
      M.
      • inocom Do bycia inżynierem trzeba mieć predyspozycje 28.06.14, 12:42
        mariner4 napisał:

        > biznes.onet.pl/praca/podaz-inzynierow-nie-nadaza-za-popytem,18493,5644569,5451429,462,1,news-detal
        > Studiujcie nadal politologię, marketing i inne śmieciowe kierunki. Nie napracuj
        > ecie się, ale poza zmywak będzie trudno się wybić.
        > Gdyby nie ta matematyka....

        To nie jest tak, że skierujesz pierwszego lepszego socjologa, czy słuchacza stosunków międzynarodowych na politechnikę i dostaniesz inżyniera.
        • baabeczka Re: Do bycia inżynierem trzeba mieć predyspozycje 28.06.14, 12:51
          To oczywiste...po prostu nalezy sie przylozyc...a mlodziez teraz woli gry, paznokcie pomalowane,fryzury,ajfony itp. Google,WP itd po co samemu dochodzic...takie czasy?
          Nie ma wiec sie co dziwic, ze mamy kiepska policje, straz miejska, ABW CBS, sady, urzędy..
          Takie mamy spoleczenstwo...seriale,komiksy ...
          • inocom Najbardziej brakuje ludzi z wyksz. zasadniniczym 28.06.14, 13:07
            baabeczka napisała:

            > To oczywiste...po prostu nalezy sie przylozyc...a mlodziez teraz woli gry, pazn
            > okcie pomalowane,fryzury,ajfony itp. Google,WP itd po co samemu dochodzic...ta
            > kie czasy?
            > Nie ma wiec sie co dziwic, ze mamy kiepska policje, straz miejska, ABW CBS, sad
            > y, urzędy..
            > Takie mamy spoleczenstwo...seriale,komiksy ...

            Nie żadnych inżynierów, ale ludzi po zawodówkach.
            To oni jak mrówki budują dobrobyt.
            gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,8446102,Niezla_praca_bez_magistra.html
            Inżynier może być właścicielem warsztatu samochodowego i słusznie, jest w stanie skontrolować. Ale umiejętności inżyniera nie są potrzebne przy wymianie klocków, oleju, wymianie żarówki itp.
            • mariner4 Re: Najbardziej brakuje ludzi z wyksz. zasadninic 28.06.14, 13:18
              > Nie żadnych inżynierów, ale ludzi po zawodówkach.
              > To oni jak mrówki budują dobrobyt.
              To myślenie rodem z PRL
              Oni robią tylko to co inni wymyślą. W dzisiejszych czasach praca głowy jest ważniejsza od pracy rąk.
              Od dawna już na świecie rola tzw "klasy robotniczej" ulega stałemu zmniejszeniu.
              Oczywiście ludzie po zawodówkach są potrzebni, ale to nie oni tworzą postęp.
              M.
        • mariner4 Większość ma 28.06.14, 13:14
          Na poziomie przeciętnym. Zgodnie z rozkładem Gaussa.
          80% to przeciętni, i po 10% wybitni i ograniczeni.
          Jest to więc kwesta bardziej pracowitości niż braku predyspozycji. Większość, więc także inżynierów, to ludzie o przeciętnych zdolnościach.
          Na szczęście czas studiów "dla papierka" powoli się kończy.
          Jeżeli ktoś idzie na łatwiznę, to niech potem ma tylko pretensje do siebie, że nie ma dobrej pracy.
          M.
          • inocom Re: Większość ma 28.06.14, 16:57
            mariner4 napisał:

            > Na poziomie przeciętnym. Zgodnie z rozkładem Gaussa.
            > 80% to przeciętni, i po 10% wybitni i ograniczeni.
            > Jest to więc kwesta bardziej pracowitości niż braku predyspozycji. Większość, w
            > ięc także inżynierów, to ludzie o przeciętnych zdolnościach.
            > Na szczęście czas studiów "dla papierka" powoli się kończy.
            > Jeżeli ktoś idzie na łatwiznę, to niech potem ma tylko pretensje do siebie, że
            > nie ma dobrej pracy.

            Bycie dobrym inżynierem to coś więcej niż tylko matma. Dobry konstruktor potrzebuje fantazji.
            Jest artystą w swoim zajęciu. Rozkład dzwonowy się sprawdza. Ale nie sprawdza się przy 70% magistrów z rocznika. Na co na cholerę tylu magistrów inżynierów, jak jakie takie pojęcie ma 7% z nich. Ci ludzie znakomicie mogliby się realizować w innych zajęciach.
            W PRL na kierunku na roku było 10 słuchaczy. W latach 90tych po 20-30 a to był wyż demograficzny. Teraz jest po 500 i więcej. Środki idą na kształcenie głąbów, bo z tych 500 jakieś pojęcie o tym co studiuje ma 20 osób.

            A przykład Faradaya pokazuje, że nie papier się liczy tylko otwarty umysł. Davy powiedział, że jego największym odkryciem było odkrycie Faradaya. Prostego chłopca, co mu książki oprawiał.
          • qqazz Re: Większość ma 28.06.14, 17:26
            Zgodnie ze skalą Wechslera IQ ponad 100 to około 50% populacji, ale już ponad 120 to niecałe 8% a 120 to poziom gdzie juz ledwo sie rozumie rachunek rózniczkowy, 100 to poziom na granicy rozumienia równania z 1 niewiadomą.


            pozdrawiam
            • mariner4 Zgoda. 28.06.14, 17:59
              Choć nie znam tej skali. Nie będę się spierał.
              Chodzi mi o to, że na przeciętnym poziomie wystarczą przeciętne umiejętniści.
              A ponieważ:
              Jeżeli jakaś organizacja ( firma, instytucja, a także panstwo) jest dobrze zorganizowana, ma prawidłowe i funkcjonalne struktury, to dla osiągnięcia pozytywnych rezultatów zadowala się przeciętną kadrą. Jeżeli natomiast jest źle zorganizowana, to dla osiągnięcia poprawnych wyników nie pomogą nawet najlepsze kadry"
              To widać u nas na każdym kroku.
              W {Polsce zbyt często słyszę tłumaczenie się brakiem predyspozycji przez patentowanych leniów. Do klasyki należy mówienie, że jest się humanistą w przypadku lenistwa matematycznego i odwrotnie.
              M.
              • qqazz Dokładnie jak piszesz 28.06.14, 18:17
                Ale wracając do meritum jeszczse niedawno matura była czymś nobilitujacym dostepnym dla wybranych oraz świadczącym o poziomie wiedzy i intelektu, dzisiaj to powszechny egzamin dla każdego. Jeżeli to ma być przepustka na studia poważne i ma o czymś swiadczyć to siłą rzeczy jej poziom trudnosci musi być odpowiedni a nie zeby byle matoł mógł ja zdać.
                Jeżeli do matury podchodzi prawie 100% rocznika i ma to być egzamin dojrzałości z przepustka na studia to oczywistym jest dla mnie ze poziom powinien byc taki zeby zdawalność była na poziomie góra 30%.


                pozdrawiam
                • mariner4 Dokładnie tak uważam. 28.06.14, 18:30
                  Kiedyś sitem był egzamin na studia. Teraz go nie ma.
                  Matura ustawiała człowieka w gronie inteligencji. Przed wojną maturzyści stawali się w wojsku kandydatami na oficerów rezerwy. Dzisiaj matura bardzo spsiała. Przedwojenne szkoły średnie techniczne jak Wawelberg, Conradinum kształciły elity średniego personelu technicznego. A dzisiaj? Nawet dla wielu uczelni wyższych jest to poziom nieosiągalny.
                  Smutne....
                  M.
                  • inocom Ake mieliśmy reformę Buzka 28.06.14, 21:03
                    mariner4 napisał:

                    > Kiedyś sitem był egzamin na studia. Teraz go nie ma.
                    > Matura ustawiała człowieka w gronie inteligencji. Przed wojną maturzyści stawal
                    > i się w wojsku kandydatami na oficerów rezerwy. Dzisiaj matura bardzo spsiała.
                    > Przedwojenne szkoły średnie techniczne jak Wawelberg, Conradinum kształciły eli
                    > ty średniego personelu technicznego. A dzisiaj? Nawet dla wielu uczelni wyższyc
                    > h jest to poziom nieosiągalny.
                    > Smutne....

                    To se ne vrati.
                    • mariner4 Re: Ake mieliśmy reformę Buzka 29.06.14, 07:15
                      Tu akurat jestem umiarkowanym optymistą. Prędzej czy później zostanie zauważony związek pomiędzy jakością wykształcenia a pomyślnością zawodową.
                      Tak jak np absolwent MIT żyje lepiej niż jego kolega po jakiejś stanowej uczelni.
                      Powoli uczelnie polskie też zaczną dbać o markę.
                      Problem teraz w tym, że wobec sytuacji demograficznej uczelnie wydzierają sobie studentów ze szkodą dla poziomu. Ale przyjdzie czas kiedy uczelnie śmieciowe padną i rozpocznie się trend odwrotny.
                      M.
                      • inocom Re: Ake mieliśmy reformę Buzka 29.06.14, 13:34
                        mariner4 napisał:

                        > Tu akurat jestem umiarkowanym optymistą. Prędzej czy później zostanie zauważony
                        > związek pomiędzy jakością wykształcenia a pomyślnością zawodową.
                        > Tak jak np absolwent MIT żyje lepiej niż jego kolega po jakiejś stanowej uczeln
                        > i.
                        > Powoli uczelnie polskie też zaczną dbać o markę.
                        > Problem teraz w tym, że wobec sytuacji demograficznej uczelnie wydzierają sobie
                        > studentów ze szkodą dla poziomu. Ale przyjdzie czas kiedy uczelnie śmieciowe p
                        > adną i rozpocznie się trend odwrotny.

                        Z uczelni zrobiono szkoły zawodowe. Większość kierunków, szczególnie tych prywatnych, to de facto szkoły zawodowe szkolące personel do obsługi klienta, czy to w bankowości czy to w jakiejś innej administracji. Prawdziwa uczelnia nie daje zawodu. Daje wiedzę i swobodę. I są jeszcze takie w Polsce. O ile ich nie zaorze do końca rządowa polityka ilości i bylejakości.
                        • mariner4 Zależy jakie uczelnie. 29.06.14, 13:46
                          Są i takie i takie.
                          Na przykład MIT kształci wybitnych profesjonalistów.
                          Symbolem polskich uczelni jest techniczny profesor Gliński.
                          M.
                          • inocom Re: Zależy jakie uczelnie. 29.06.14, 13:55
                            mariner4 napisał:

                            > Są i takie i takie.
                            > Na przykład MIT kształci wybitnych profesjonalistów.
                            > Symbolem polskich uczelni jest techniczny profesor Gliński.

                            Gliński tak naprawdę wcale nie jest gorszy od prof. dr hab. Jerzego Buzka.
                            Możesz porównać ich dorobek. A co do renomowanych uczelni amerykańskich - jedną z nich ukończył Bush :) Wybitnej sławy profesor :)
                            • mariner4 Pomijając fakt, że nie bardzo wiesz co 29.06.14, 14:14
                              w USA znaczy tytuł profesor, to Gliński dla mnie to po prostu idiota pazerny na zaszczyty i noszący tyeczkę za Kaczorem. Gnojek i juz.
                              W USA profesorem nazywa się każdego wykładowcę. Klasa wyleniałych gronostajów polskich nie liczy sie w naukowym świecie. To są często wtórni analfabeci wożący się na osiągnięciach podległego personelu. To oni odpowiadają za żenujący poziom studiów w Polsce.
                              M.
                              • inocom Re: Pomijając fakt, że nie bardzo wiesz co 29.06.14, 14:21
                                mariner4 napisał:

                                > w USA znaczy tytuł profesor, to Gliński dla mnie to po prostu idiota pazerny na
                                > zaszczyty i noszący tyeczkę za Kaczorem. Gnojek i juz.

                                Szef katedry. Mniej więcej tyle co u nas profesor uczelniany. Gliński i Buzek są profesorami belwederskimi - tytuł, za którym nic nie stoi. A jak stoi to tylko wstyd dla prawdziwych profesorów. Tak przy okazji z osiągnięciami naukowymi prof. dr. hab. Buzka młody człowiek nie jest w stanie uzyskać stopnia doktora. CK go nie przepuści.

                                > W USA profesorem nazywa się każdego wykładowcę. Klasa wyleniałych gronostajów p
                                > olskich nie liczy sie w naukowym świecie. To są często wtórni analfabeci wożący
                                > się na osiągnięciach podległego personelu. To oni odpowiadają za żenujący pozi
                                > om studiów w Polsce.

                                Większość naukowców to PhD. Po naszemu Dr patrz wyżej.
                                • mariner4 Więc zwracam honor. 29.06.14, 14:35
                                  Co by nie powiedzieć to piąta setka pierwszej polskiej uczelni chluby nie przynosi.
                                  M.
                                  • inocom Re: Więc zwracam honor. 29.06.14, 14:49
                                    mariner4 napisał:

                                    > Co by nie powiedzieć to piąta setka pierwszej polskiej uczelni chluby nie przyn
                                    > osi.

                                    Lista Szanghajska tez jest oderwana od rzeczywistości. Gdyby Uniwersytet Wrocławski miał więcej publikacji z Nature czy Sciences byłby na pudle. Na brak Noblistów nie może ubolewać.
                                    www.matematyka.wroc.pl/doniesienia/wrocławscy-nobliści
                                    Choć np. czy powodem do chwały jest Fritz Haber?
                                  • inocom Re: Więc zwracam honor. 29.06.14, 23:28
                                    mariner4 napisał:

                                    > Co by nie powiedzieć to piąta setka pierwszej polskiej uczelni chluby nie przyn
                                    > osi.

                                    Ale jest też i przyczyna. W nauce nie liczy się narodowość, zresztą gdzie się liczy? Jeśli powiem, że jestem Ukraińcem, to będę od razu zły? A jednak strona uni co Ci ją zapodałem, kładzie na to nacisk. A jak długo będzie kładła, tak nie będzie nowych noblistów.
                • zuzkazuzka111 Re: Dokładnie jak piszesz 29.06.14, 08:05
                  > Jeżeli do matury podchodzi prawie 100% rocznika i ma to być egzamin dojrzałości
                  > z przepustka na studia to oczywistym jest dla mnie ze poziom powinien byc taki
                  > zeby zdawalność była na poziomie góra 30%.

                  Matura w obecnej formule potrzebna była tylko po to, by prywatne uczelnie lansu i dansu miały płacących "studentów".

                  Na normalne uczelnie, typu Politechnika i kierunki jak chemia, elektronika, lądówka, czy Isiw, dzieciaki ze zdaną maturą na 30% z matematyki z pewnością się nie wybierały. Bo i po co.

                  One zasilały te pseudouczelnie, by te mogły doić z nich kasę.
                  I co z tego, że uczelnie nie uczyły niczego, a pracy po nich nie ma żadnej.:)
                  Ambicje zaspokojone, dyplom w kieszeni, a "uczelnia" zarobiona.

                  Kiedyś było licea, technika i zawodówki. Do liceów i studia zdawało się egzamin. :)
                  • inocom Re: Dokładnie jak piszesz 29.06.14, 13:37
                    zuzkazuzka111 napisała:

                    > Kiedyś było licea, technika i zawodówki. Do liceów i studia zdawało się egzamin
                    > . :)

                    Do techników też. I umiejętności zdobyte w technikum o profilu ekonomicznym, wystarczały w zupełności by obsługiwać ludzi przy okienku w banku.
                    • volupte Re: Dokładnie jak piszesz 29.06.14, 14:47
                      Tylko? Zawodówka o profilu ekonomicznym , nie starczała?
                      • inocom Re: Dokładnie jak piszesz 29.06.14, 14:50
                        volupte napisał:

                        > Tylko? Zawodówka o profilu ekonomicznym , nie starczała?

                        Może by i starczyła. Ale wtedy z czego żyłyby tzw. Szkoły Wyższe?
    • volupte Re: Matury.... 29.06.14, 13:48
      Znaczy że poziom egzaminów jest dosć wysoki.
      • taniarada Re: Matury.... 29.06.14, 13:57
        volupte napisał:

        > Znaczy że poziom egzaminów jest dosć wysoki.
        Dla mnie to podnieść kryteria.Nie wszyscy muszą iść na studia.
      • inocom Re: Matury.... 29.06.14, 14:01
        volupte napisał:

        > Znaczy że poziom egzaminów jest dosć wysoki.

        Dla ludzi zdających PRLowską maturę zadania z matmy są do rozwiązania w pamięci. Faktycznie wysoki poziom :)
        • mariner4 Masz rację. Wiele tch zadań 29.06.14, 14:15
          rozwiązałem w pamięci.
          Śmieciowa matura dla przygłupów.
          M.
          • inocom Re: Masz rację. Wiele tch zadań 29.06.14, 14:22
            mariner4 napisał:

            > rozwiązałem w pamięci.
            > Śmieciowa matura dla przygłupów.

            I to po latach. W moim przypadku 25 :)
            • baabeczka Re: Masz rację. Wiele tch zadań 29.06.14, 14:34
              A w moim dokladnie 50 :-)
              Na usprawiedliwienie mlodziezy nalezy powiedziec, ze kadry sa wyjatkowo slabe i to juz od szkoly podstawowej, jestem na biezaco, mam wnuki w roznym wieku.
              • mariner4 Spadający poziom przkłada się tez 29.06.14, 14:38
                na jakość kadry nauczycielskiej. Coraz gorsi nauczyciele uczą coraz słabszą młodzież. I tak w kółko.
                A jest niepowtarzalna okazja. Sytuacja demograficzna wymusza zwalnianie nauczycieli. To zwolnic najsłabszych i już!
                M.
                • volupte Re: Spadający poziom przkłada się tez 29.06.14, 14:44
                  Nie da się. Najpierw trzeba zwolnic nie swoich. ;-)
                  • inocom Re: Spadający poziom przkłada się tez 29.06.14, 23:13
                    volupte napisał:

                    > Nie da się. Najpierw trzeba zwolnic nie swoich. ;-)

                    Zwolnić wszystkich. A potem zatrudniać tych co się znają, na sztuce.
            • mariner4 W moim przypadku dłużej... 29.06.14, 14:36
              M.
              • inocom Re: W moim przypadku dłużej... 29.06.14, 14:54
                mariner4 napisał:

                Tak czy owak, ktoś kto ma maturę z PRLu bije na głowę dzisiejszych magistrów. Naprawdę nie jest dobrze. A utwierdzanie dzieciaków, że dużo wiedzą bo mają piątki i szóstki dobre nie jest.
                U mnie na matmie ocenianie było 0-1, albo się rozwiązało problem i była ocena najwyższa, albo nie i bania. Co znaczy teraz zabrał się za rozwiązywania zadania - 1/3 oceny maksymalnej :)
                • mariner4 Winni są także rodzice. 29.06.14, 15:08
                  Kiedyś, podczas wywiadówki u syna, mamuśki zaatakowały wychowawcę i wspaniałego nauczyciela fizyki, że za dużo wymaga. Atakowały głównie matki panienek. Tylko ja go broniłem, Wk... się i powiedziałem: "tak trzymać panie profesorze. Córki tych pań wyjdą za mąż i narobią sobie tłustych bachorów, a mój syn do wojska pójdzie, jak się na studia nie dostanie".
                  Zadyma się zrobiła okropna. Dlatego alergicznie reaguję na te inicjatywy blokujące posyłanie dzieci do szkoły od 6 roku życia. Kiedyś 6 latek bawił się zabawką z plastiku, udającą telefon, a dzisiaj bawi się smartfonem.
                  M.
                  • inocom Re: Winni są także rodzice. 29.06.14, 15:26
                    mariner4 napisał:

                    > Kiedyś, podczas wywiadówki u syna, mamuśki zaatakowały wychowawcę i wspaniałego
                    > nauczyciela fizyki, że za dużo wymaga. Atakowały głównie matki panienek. Tylko
                    > ja go broniłem, Wk... się i powiedziałem: "tak trzymać panie profesorze. Córki
                    > tych pań wyjdą za mąż i narobią sobie tłustych bachorów, a mój syn do wojska p
                    > ójdzie, jak się na studia nie dostanie".
                    > Zadyma się zrobiła okropna. Dlatego alergicznie reaguję na te inicjatywy blokuj
                    > ące posyłanie dzieci do szkoły od 6 roku życia. Kiedyś 6 latek bawił się zabawk
                    > ą z plastiku, udającą telefon, a dzisiaj bawi się smartfonem.

                    Bo widzisz, ludzie nie rozumieją, że edukacja trwa 12 lat, a ludzie muszą pracować do 67 roku życia, a i potrafią żyć dłużej. Jak komuś łatwo minęło dzieciństwo, to w tyłek dostanie przez te pozostałe lata swojego życia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka