Dodaj do ulubionych

polscy prawnicy w akcji,mogą kogoś zabić !

06.03.15, 07:44
cytat:

– Przyjechało dwóch panów. Nie do mnie, tylko do moich rodziców. Okazało się, że to prywatni detektywi z Łodzi – mówił w programie „Dziś wieczorem” w TVP Info Radosław Zaremba, poszkodowany przez komornika rolnik spod Mławy.

Obecna w programie posłanka Lidia Staroń potępiła takie działania. – To metoda ostentacyjnego zastraszenia – oświadczyła i dodała, że złożyła w sprawie zawiadomienie do prokuratury.

Staroń przyznała też, że komornicy planowali inwigilację i chcieli ją zastraszyć. Miało mieć to związek z działalnością posłanki na rzecz zmian w ustawie o egzekucji sądowej.


Problemy rolnika spod Mławy zaczęły się w listopadzie zeszłego roku, gdy asesor komorniczy odebrał mu traktor. Problem w tym, że mężczyzna nie miał żadnego długu. Komornik zajął ciągnik za należności jego sąsiada. Maszynę niemal natychmiast sprzedał, nie udało się więc jej odzyskać. Teraz dwóch mężczyzn miało chodzić po wsi, w której mieszka rolnik i wypytywać o niego. Gdy weszli na posesję jego rodziców, Radosław Zaremba postanowił ich wylegitymować. Twierdzili, że są detektywami z Łodzi.

Jestem w szoku,pani poseł Staroń jest członkiem PO,a stanęła w obronie polskiego chama,myślałem,że w PO nie ma ludzi uczciwych,jeśli jej nie zabiją to chyba wyrzucą z partii.
Obserwuj wątek
    • religijnych.uczuc.obraza Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 08:53
      Widać że ten cały mec. Obara ma na pieńku z tym komornikiem i próbuje go za wszelką cenę udupić medialnie. Ta nagonka na komornika jest już niesmaczna.
      • erka_46 o komornikach mowa... 06.03.15, 11:51
        ...którzy prawo studiować musieli,wszak tak sprytnie kraść raczej by nie umieli.

        religijnych.uczuc.obraza napisał:

        > Widać że ten cały mec. Obara ma na pieńku z tym komornikiem i próbuje go za wsz
        > elką cenę udupić medialnie.


        - a jaki interes ma ta pani posłanka Lidia Staroń,która życie swe naraża ,wszak za nią już też szwendają się ci detektywi nasłani przez komorniczego prawnika.

        Ta nagonka na komornika jest już niesmaczna.

        - próbujesz bronić złodziejskiego komornika,który detektywów na ofiarę swą nasyła.
        Prawnikiem jest z wykształcenia,złodziejem z praktyki ,a zbrodniarzem jest w stanie zostać jak się mocno wystraszy,a widać,że bać się zaczyna skoro chodzi i węszy.

        p.s.
        a dlaczego temat rozszerzam na prawników wszystkich,a no dlatego,że nie potrafią odciąć się definitywnie od takiego jak ten tytułowy komornik.
        Ta jakaś ich Naczelna Izba Komornicza,czy jak ona się tam zwie,nadal osłania tego swojego złodziejskiego komornika,i nie tylko jego jednego.Sąd nie widzi jego winy,bo brak przedmiotu przewiny,traktor został sprzedany w/g Sądu legalnie,a w sądzie kto wyrokuje,że tak się spytam,wydaje mi się,że to też są prawnicy.
        No ale, tak podsumowując jest to prawnicza mafia,ktorej chyba nie bedziesz bronić ?
        • ayran Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 11:57
          erka_46 napisał:


          > p.s.
          > a dlaczego temat rozszerzam na prawników wszystkich,a no dlatego,że nie potrafi
          > ą odciąć się definitywnie od takiego jak ten tytułowy komornik.


          Jarosław Kaczyński tez jest prawnikiem. Co gorsza, Andrzej Duda też jest. Lech Kaczyński, co jeszcze gorsza, też był.
          • religijnych.uczuc.obraza Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 12:11
            A sędzia stanu wojennego Janusz Wojciechowski, którego słupem ogłoszeniowym na forum jest erka?
            • ayran Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 12:16
              On jest prawnikiem brukselskim
              • religijnych.uczuc.obraza Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 12:17
                A więc może gej?
            • erka_46 Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 15:55
              religijnych.uczuc.obraza napisał:

              > A sędzia stanu wojennego Janusz Wojciechowski, którego słupem ogłoszeniowym na
              > forum jest erka?


              - a konkretnie o co ci chodzi.

              • religijnych.uczuc.obraza Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 17:01
                O to, że Wojciechowski poszedł na prawo żeby uczyc się kraść.
                • mn7 Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 17:18
                  No bo po co innego miałby to robić?
        • religijnych.uczuc.obraza Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 12:09
          erka_46 napisał:

          > ...którzy prawo studiować musieli,wszak tak sprytnie kraść raczej by nie umieli

          Kradną to przedsiębiorcy i prowadzący działalność gospodarczą.

          > - a jaki interes ma ta pani posłanka Lidia Staroń,która życie swe naraża ,wszak
          > za nią już też szwendają się ci detektywi nasłani przez komorniczego prawnika.

          Nie wiem, może polityczny interes ma?

          > Ta nagonka na komornika jest już niesmaczna.
          >
          > - próbujesz bronić złodziejskiego komornika,który detektywów na ofiarę swą nasy
          > ła.

          Nasyła detektywów na słupy dłużników. Dba o ofiary dłużnika.

          > Prawnikiem jest z wykształcenia,złodziejem z praktyki ,a zbrodniarzem jest w st
          > anie zostać jak się mocno wystraszy,a widać,że bać się zaczyna skoro chodzi i w
          > ęszy.

          Bardzo skuteczny komornik, chodzi i węszy, nie daje sobie w kaszę dmuchać z tymi słupami i przepisywaniem przez dłużnika majątku na rodzinę.

          > p.s.
          > a dlaczego temat rozszerzam na prawników wszystkich,a no dlatego,że nie potrafi
          > ą odciąć się definitywnie od takiego jak ten tytułowy komornik.
          > Ta jakaś ich Naczelna Izba Komornicza,czy jak ona się tam zwie,nadal osłania te
          > go swojego złodziejskiego komornika,i nie tylko jego jednego.Sąd nie widzi jego
          > winy,bo brak przedmiotu przewiny,traktor został sprzedany w/g Sądu legalnie,a
          > w sądzie kto wyrokuje,że tak się spytam,wydaje mi się,że to też są prawnicy.
          > No ale, tak podsumowując jest to prawnicza mafia,ktorej chyba nie bedziesz bron
          > ić ?

          Rolniczej mafii dłużniczej znów bronisz, to przykre. Izdebski też przepisał wszystko na rodzinę.
          • erka_46 sąd podobno jest instytucją... 06.03.15, 16:30
            ...zaufania społecznego w państwie demokratycznym,jakim podobno jest Polska,no ale to co wyprawiaja prawnicy twierdzeniu temu to zaprzecza.

            religijnych.uczuc.obraza napisał:

            > Rolniczej mafii dłużniczej znów bronisz, to przykre. Izdebski też przepisał wsz
            > ystko na rodzinę.


            - jeśli nawet tak jest jak mówisz to jego prywatne rodzinne prawo,a komornik działa w imieniu państwowego prawa,jest urzędnikiem sądowym,składa stosowną przysięgę,zatem nie ma co jednego do drugiego porównywać.

            To tak jakbyś chciał porównać pana doktora a nawet profesora Religę z jakimś wiejskim znachorem.
            • mn7 Re: sąd podobno jest instytucją... 06.03.15, 16:40
              Co też takiego zrobił ten sąd i który sąd masz na myśli?
              • erka_46 Re: sąd podobno jest instytucją... 06.03.15, 17:54
                mn7 napisała:

                > Co też takiego zrobił ten sąd i który sąd masz na myśli?


                takich spraw jest więcej,bo mafia działa:

                Sąd Rejonowy w Mławie umorzył skargę rolnika na czynności komornicze, któremu asesor z łódzkiej kancelarii zajął i sprzedał ciągnik, choć mężczyzna wcale nie był dłużnikiem. Sąd stwierdził, że jeśli traktora nie ma, to zajmowanie się tą sprawą jest "bezpodmiotowe i zbędne".

                wyborcza.biz/biznes/1,100896,17286098,Sad__Ciagnik_sprzedano__to_sprawy_nie_ma__Umorzyc_.html#ixzz3Tcp5efwK
                • mn7 Re: sąd podobno jest instytucją... 06.03.15, 17:59
                  No więc właśnie pytam: co takiego strasznego zrobił ten sąd? Skoro wnioskodawca domagał się wstrzymania sprzedaży a sprzedaż już została przeprowadzona, to jedyną możliwą decyzją było umorzenie postępowania jako bezprzedmiotowego. Dokładnie każdy bez wyjątku sąd podjąłby taką decyzję.
                  Od czasów starożytnego Rzymu jest tak, ze sąd zajmuje się dokładnie tym, co we wniosku (skardze, akcie oskarżenia itd). Tak w Polsce, jak wszędzie indziej.
                  • erka_46 tak działa mafia... 06.03.15, 18:12
                    cytat:
                    We wszystkich opisywanych przeze mnie przypadkach sąd się nie spieszył. Sprawy leżakowały po kilka tygodni. Spieszył się za to komornik i sprzedawał pojazdy w komisie, np. w dniu wydania postanowienia o wstrzymaniu egzekucji.

                    tamże:
                    wyborcza.biz/biznes/1,100896,17286098,Sad__Ciagnik_sprzedano__to_sprawy_nie_ma__Umorzyc_.html#ixzz3Tcu4waU0
                    • erka_46 i wcale się nie zdziwię... 06.03.15, 18:14
                      ...jesli ktoś straci życie.
                      • erka_46 bo takie jest nasze państwo... 06.03.15, 18:18
                        ...czyli ono nie istnieje.
                        Ktoś wysoko postawiony przecież wyrażnie stwierdzi,że to nie państwo a kamieni kupa.
                        A co robi polski prezydent,że tak się spytam,a no nic,skacze po cudzych tronach.
                        A zatem co normalny Polak winien uczynić,a no dać kopa w doopę,żeby podskoczył i już więcej nie wrócił.
                        • mn7 Re: bo takie jest nasze państwo... 06.03.15, 18:22
                          erka_46 napisał:

                          > ...czyli ono nie istnieje.

                          Rozumiem, że wzruszył Cię los tych wszystkich wierzycieli, którzy latami nie mogą odzyskać swoich pieniędzy, bo prawo bardzo wyraźnie chroni interes dłużników? Na przykład pozwalając mu na unikniecie w bardzo prosty sposób egzekucji? Dłużnicy kpią sobie z wierzycieli a bezsilne państwo na to pozwala? To masz na myśli?
                          • erka_46 Re: bo takie jest nasze państwo... 06.03.15, 18:43
                            mn7 napisała:

                            > Rozumiem, że wzruszył Cię los tych wszystkich wierzycieli, którzy latami nie mo
                            > gą odzyskać swoich pieniędzy, bo prawo bardzo wyraźnie chroni interes dłużników
                            > ? Na przykład pozwalając mu na unikniecie w bardzo prosty sposób egzekucji? Dłu
                            > żnicy kpią sobie z wierzycieli a bezsilne państwo na to pozwala? To masz na myś
                            > li?


                            -przykłady o których mowa nie wskazują na to,że wierzyciele się źle mają,"prawnicy"czuwaja nad ich znakomitym samopoczuciem,aż nadto,dla ich dobra zajmą,a raczej ukradną,całkiem obcy majątek.

                            • mn7 Re: bo takie jest nasze państwo... 06.03.15, 18:59
                              Nie wymaga wysiłku dowiedzenie się, jak słaba jest pozycja wierzycieli w porównaniu z dłużnikami. Ta historia jest zresztą najlepszym dowodem. Wierzyciel pewnie jeszcze długo nie zobaczy swoich pieniędzy (jeśli w ogóle) a cwaniak dłużnik śmieje się z wszystkich, ma jeszcze darmową klakę internetowych trolli. Zaś szwagier dłużnika, który robił za słupa dostanie nowy ciągnik w miejsce używanego, który i tak miał tylko "na niby".
                            • sverir Re: bo takie jest nasze państwo... 07.03.15, 17:08
                              > -przykłady o których mowa

                              To tylko skromny wycinek wszystkich wierzytelności (lub jeżeli wolisz - długów) w Polsce. Widać, że jesteś wiernym czytelnikiem Wyborczej, bo ona też na tych kilku przykładach udowadnia, że komornicy są źli, wierzyciele są źli, a dłużnicy zawsze niewinni i przypadkowi.
                    • mn7 Re: tak działa mafia... 06.03.15, 18:18
                      No a w tej konkretnej sprawie podobno sąd rozpoznał wniosek zaraz po jego wniesieniu, tak przynajmniej donosiła prasa. Tylko pan Zaręba z sobie znanych powodów złożył wniosek w ostatnim możliwym dniu, kiedy - tak się składa - traktor został sprzedany. Czyżby nawet pan Zaręba był w tym wszechogarniającym spisku?
                      • erka_46 Re: tak działa mafia... 06.03.15, 18:37
                        - konkretny ciągnik został sprzedany przez komornika w następnym dniu po zaborze.

                        cytat:

                        Kancelaria za każdym razem działała w taki sam sposób: szybko przejmowała i sprzedawała majątek w „zaprzyjaźnionym” komisie bo sprytni komornicy wiedzieli, że chroni ich luka prawna! Jeśli zdążą sprzedać zajętą rzecz zanim sąd rozpatrzy odwołanie złożone przez jej właściciela to sąd musi umorzyć sprawę, bo... nie ma już jej przedmiotu!
                        Właśnie to najbardziej zainteresowało śledczych z Mławy, którzy sprawdzają, czy komornik z Łodzi i jego ludzie nie działali w zorganizowanej grupie przestępczej, specjalizującej się w wyłudzeniach ruchomości o znacznej wartości. Sprawa jest na tyle poważna, że objął ją osobistym nadzorem sam Prokurator Generalny.

                        - tak jedynie spytam,kto taką lukę stworzył ?
                        Jeśli nie wiesz to ci powiem,PRAWNICY,zasiadający w "polskim" sejmie.
                        Głupi Polak nie wymyśli luki,bo on pracuje ciężko i luką dla niego to chwila wypoczynku.

                        Ale weź pod uwagę,że są głupoty granice,i to się już zaczyna,tylko lemingi jeszcze się całkiem nie wybudziły z letargu,ale jak się zbudzą to nie chciałbym być prawnikiem.

                        • mn7 Re: tak działa mafia... 06.03.15, 19:00
                          Obowiązek umorzenia bezprzedmiotowej sprawy to :luka prawna". Zabawni jesteście w tej swojej błazenadzie :-)))
                          • lech1966 Re: tak działa mafia... 06.03.15, 19:06
                            Ciekawe co byś mówiła gdyby tobie taki gostek zajumał samochód,,lub od razu dwa i sprzedał zanim zabrałabyś się za pismo procesowe, i gdyby wyrok właśnie tak brzmiał, nie ma samochodu,,,wiec czego ty chcesz kobieto?? Kup sobie inny,,byle ładny to zabierzemy ci ten drugi,,,za długi szwagra
                            • religijnych.uczuc.obraza Re: tak działa mafia... 06.03.15, 19:20
                              Ja na jej miejscu poszedłbym do dłużnika żeby zwrócił mi za te samochody. Albo zgłosił się do komornika i oddał mu dług.
                            • mn7 Re: tak działa mafia... 06.03.15, 19:45
                              Zacznijmy od ego, że gdyby mnie szwagier poprosił o bycie "słupem" to bym mu grzecznie odmówiła. Więc komornik nie miałby okazji mi zabierać tego samochodu. Proste.
                              • erka_46 Re: tak działa mafia... 07.03.15, 07:50
                                mn7 napisała:

                                > Zacznijmy od ego, że gdyby mnie szwagier poprosił o bycie "słupem" to bym mu gr
                                > zecznie odmówiła. Więc komornik nie miałby okazji mi zabierać tego samochodu. P
                                > roste.


                                - możesz mi tak blizej wyjaśnić pojęcie "słupa" w tej ciągnikowej sprawie,bom ja nie prawnik,a tu w dyskusji jakiś "słupowy" szwagier się pojawił,co to za cudok ?
                                • mn7 Re: tak działa mafia... 07.03.15, 10:25
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,28,156867540,156871104,Re_polscy_prawnicy_w_akcji_moga_kogos_zabic_.html?wv.x=2

                                  Jeden dzień wystarczył, żebyś już nie pamiętał co było w tym wątku wczoraj? A przejrzeć wpisy nie łaska?

                              • remik.bz Cz "słup" to kategoria prawna 12.03.15, 15:56
                                mn7 napisała:

                                > Zacznijmy od ego, że gdyby mnie szwagier poprosił o bycie "słupem" to bym mu gr
                                > zecznie odmówiła. Więc komornik nie miałby okazji mi zabierać tego samochodu. P
                                > roste.

                                Rozumiem , ze "bycie słupem" to złamanie prawa. Ja nie wiem jakiego paragrafu i jakiego kodeksu, ale Ty jako prawnik wiesz.
                                Rozumiem ,ze ten ktos został uznany za tego słupa w majestacie prawa. Komornik przyszedł i powiedział: "złamałeś Pan prawo art xxx par yyyy kodeksu zzz , mam tu wyrok sądu", jesteś Pan słupem .
                                I Ty oczywiście też podpierasz się takim wyrokiem ?
                                • mn7 Re: Cz "słup" to kategoria prawna 12.03.15, 16:13
                                  Jak widać, rozumiesz źle. Samo przez się złamaniem prawa nie jest. Z pewnością jednak nie powinno uchodzić za przejaw zaradności i chwalebnego sprytu. No ale to są kwestie zbyt dla Ciebie trudne.
                                  Gdyby wierzyciel zawczasu wiedział, że dłużnik w ten sposób unika egzekucji to uzyskałby odpowiednio rozszerzony tytuł egzekucyjny. Jak się pewnie dzieje w wielu sprawach. Tyle, że wtedy po prostu nie ma tematu, a więc i okazji do obrażania komorników i wierzycieli w ogólności. Może nawet wtedy ktoś napisze jakie to prawo głupie, że potrzeba specjalnej klauzuli na takiego słupa. Że przecież w normalnym świecie nie ma takiego głupiego prawa (oczywiście bez konkretów, gdzie to niby tak). No i jeszcze jaki ten prokurator głupi, że się czepia pracowitego komornika, że niby naruszył jakiś głupi paragraf. A przecież chciał dobrze dla tej samotnej matki, która przez głupotę prawa i lenistwo sądów nie może od tak dawna odzyskać zasądzonej należności. A może napisze jeszcze co innego. Zależnie od tego, co mu zaserwują dziennikarze i czyją stronę wezmą w konkretnej sprawie...
        • mn7 Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 12:11
          Prawnikiem jest ta posłanka. A kto drugi?
          • religijnych.uczuc.obraza Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 12:16
            Ona chyba nie jest prawnikiem. Prawnikiem i tym samym złodziejem jest natomiast mec. Obara który najwidoczniej ma na pieńku z tym komornikiem.
            • ayran Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 12:25
              Potwierdzm. Lidia Staroń jest budowlańcem. Podibnie jak Barbara Blida - ofiara prawników Kaczyńskiego, Ziobry i Swięczkowskiego.
              • religijnych.uczuc.obraza Re: o komornikach mowa... 06.03.15, 12:29
                Dobrze że wspomniałeś o tych prawniczych złodziejach. Poszli na prawo żeby nauczyć się kraść.
      • 1tobi Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 12:21
        religijnych.uczuc.obraza napisał:

        > Widać że ten cały mec. Obara ma na pieńku z tym komornikiem i próbuje go za wsz
        > elką cenę udupić medialnie. Ta nagonka na komornika jest już niesmaczna-------------------------------albo sobie jaja robisz albo jesteś przedstawicielem korporacji komornicze. Komornik (asesor) zajmuje niewinnemu człowiekowi ciągnik w asyście nabywcy (jak się potem okazało) sprzedaje go błyskawicznie za grosze. Jeśli to nie zorganizowana grupa przestępcza to nie wiem co mogłoby nią być. Podobne sprawy dotyczące tej kancelarii też są publicznie znane. Pisanie o nagonce jest o tyle szokujące że takie "zajęcie" może spotkać każdego z nas. Np. Ktoś zrobi sobie zdjęcie za kierownicą twojego auta i wrzuci na fb , jeśli ma długi , komornik zajmie Ci to auto i to już nie będzie jak w przypadku tego rolnika" pomyłka" tylko całkiem legalna egzekucja bo jest dowód że ten ktoś jest użytkownikiem twojego auta. To nie jaja tak objaśnia to kobieta z krajowej rady komorniczej.
        • religijnych.uczuc.obraza Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 12:27
          Raczej wątpię czy każdego z nas może coś takiego spotkać. Jeśli cię szwagier-dłużnik nie poprosi żebyś kupił na siebie jego ciągnik i garażował go u siebie a u niego za płotem to nic takiego cię nie spotka.
          Z kolei tobie nie życzę sytuacji w której jesteś wierzycielem cwaniaka przepisującego majątek na rodzinę byleby tylko nie spłacić tobie długu.
          • 1tobi Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 12:46
            Jeden z autorów programu top gear watpil w sensownosc ochrony danych osobowych i z nich kpil. Podał w programie nr konta i bardzo się zdziwił jak zobaczył stałe polecenie przelewu na 500 $ na rzecz organizacji charytatywnej. Więc twoje wątpliwości nie mają nic do rzeczy.
            • religijnych.uczuc.obraza Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 12:54
              Rodzinie podał nr konta? Szwagrowi?
              • mn7 Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 12:59
                Nie może to być. Pieniadze znalazł na środku wspólnego podwórka. Była przy nich karteczka z info o tym, jaki traktor marzy się szwagrowi. Czysty przypadek.
        • mn7 Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 12:42
          Znam bardziej "niewinnych" niżej tacy, którzy fikcyjnie biorą na siebie cały majątek szwagra, ceny ten mógł bezkarnie okradać swoich wierzycieli.
          • 1tobi Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 12:50
            No ale co kupiec robił na podwórku ? Dlaczego nie było licytacji i skąd pośpiech. Kogo bronisz ?
            • religijnych.uczuc.obraza Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 12:54
              Pośpiech zapewne wynikał z interesu wierzyciela.
              • 1tobi Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 13:09
                A w interesie komornika nie było uzyskanie za ciągnik jak najlepszej ceny ? Ciekawe czy własne mieszkanie tez tak "korzystnie" by sprzedał.
                • religijnych.uczuc.obraza Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 13:21
                  Nie, nie było uzyskanie jak najlepszej ceny tylko odzyskanie wierzytelności na rzecz wierzyciela. Sprzedał po niskiej cenie i wobec tego sam się za bardzo nie wzbogacił. To jeszcze lepiej o nim świadczy bo były zarzuty że chciał się na tym nie wiadomo jak dorobić i były też postulaty że powinien pracować za stałą stawkę.
            • mn7 Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 12:57
              Kogo bronię poza okradanym przez bezczelną szajkę wierzycielem?
              • 1tobi Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 13:04
                Złodziej to ten co kradnie a nie ten co mu ukradli. W nagła chorobę asesora też pewnie wierzysz i w uczciwość lekarza co to stepluje pewnie również. Nic cie nie przekona że czarne jest czarne. .. -)
                • religijnych.uczuc.obraza Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 13:06
                  Złodziej to ten który pożycza i nie oddaje a swój majątek przepisuje na słupy żeby wierzyciel mógł mu nagwizdać. Poza tym trudno się dziwić że się facet rozchorował przy takiej nagonce.
                  • 1tobi Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 13:21
                    religijnych.uczuc.obraza napisał:

                    > Złodziej to ten który pożycza i nie oddaje a swój majątek przepisuje na słupy ż
                    > eby wierzyciel mógł mu nagwizdać. Poza tym trudno się dziwić że się facet rozch
                    > orował przy takiej nagonce.---------------------------------------Radosław Zaremba nie miał długów. Ciągnik miał kupiony na siebie. To nie on ma udowadniać że nie jest wielbłądem. Zajumali my ciągnik bo komuś się coś wydaje albo ma przeczucie ,to byłoby śmieszne gdyby nie było prawdziwe.

                    e
                    • religijnych.uczuc.obraza Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 13:25
                      Długi miał jego sąsiad przypadkowo będący jego szwagrem. Wiadomo że jak potrzeba nowego ciągnika to dłużnik kupi go na siebie a nie będzie szedł do szwagra z którym dzieli podwórko z prośbą o to żeby to on na siebie kupił.
                • mn7 Re: Detektywi to prawnicy? 06.03.15, 13:10
                  Na przykład ten, który okrada wierzycieli. Z pewnością nie ten, kto odbiera mu ukradzione i oddaje wierzycielowi.
    • mn7 Re: polscy prawnicy w akcji,mogą kogoś zabić ! 06.03.15, 12:56
      Wszyscy w jednym domu z jednym podwórzem ale całość długów na córkę i zięcia zaś całość majątku z traktorem włącznie na syna. Myślisz erka że to jakiś cwany prawnik podsunął im taki chytry myk na okradanie wierzycieli? I załatwili usłużnych dziennikarzy, żeby gnoili niedoświadczonego komornika, który nie potrafił bezsilnie patrzeć na takie złodziejstwo? Bo internetowych trolli załatwiać nikt nie musiał. - sami się zlecieli z głupoty i nienawiści do tych, których mają na okrągło wskazywanych jako wrogów do nienawidzenia.
    • nietentego Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągnika? 06.03.15, 13:10
      Nigdy? Jeśli nigdy, to znaczy, że to państwo nie jest państwem, tylko paserem pomagającym bandytom obrabowywać ludzi. W takim razie wszystko jedno, co z tym "państwem" się stanie. Niech to sobie bierze, kto chce, i tak gorzej nie będzie.
      • mn7 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:14
        Tu nie ma żadnego"kradzionego" bo kradzież to zabór cudzego mienia ruchomego celem przywłaszczenia, tu zaś z pewnością nie było takiego celu, zabrana rzecz została zaś niezwłocznie sprzedana w imieniu wierzyciela, dla zaspokojenia jego wierzytelności.
        • 1tobi Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:29
          Tak niezwłocznie ze kupiec na podwórku oblukal "fanty". Proszę cię , ile był wart ciągnik ?za ile go sprzedano ?
          • religijnych.uczuc.obraza Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:30
            Sprzedano go za tyle żeby zaspokoić roszczenia wierzyciela.
            • 1tobi Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:40
              A cha ,czyli jak ciągnik wart byłby dwa razy więcej cena by się nie zmieniła bo roszczenia wierzyciela byłyby zaspokojone. Fajnie współpracować z takim porządnym komornikiem. No i ciągle ten problem że to nie był wierzyciel Radosława Zareby. Ale nabywca się ucieszył i ponoć szybko zbyl ciągnik wiesz może za ile ? Nie wierzę żeby nie podziękował komornikowi.
              • religijnych.uczuc.obraza Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:47
                Mnie z kolei zastanawia że zupełnie cicho jest o tym szwagrze pana Zaremby, facet schował głowę w piasek zamiast pomóc swemu szwagrowi, dać mu pieniądze w ramach jakiejś rekompensaty bo to chcąc nie chcąc przez jego dług pan Zaremba ma kłopoty. A tu nic, cisza, zostawił Zarembę na pastwę losu bez ciągnika.
                Tak najważniejsze jest zaspokojenie roszczeń wierzyciela. A nabywca na pewno się ucieszył, W mojej rodzinie też jedna osoba się ucieszyła jak kupiła dobry samochód w świetnym stanie za naprawdę świetną cenę tylko dlatego że był to samochód odebrany przez komornika. Każdy by się cieszył. Mamy już trzy zadowolone "osoby": wierzyciela, nabywcę ciągnika i mogącego być zadowolonym z efektów swej pracy komornika.
                • religijnych.uczuc.obraza Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:49
                  Szwagier-dłużnik mógł oddać panu Zarembie swój ciągnik, z pewnością nie robiłby kłopotu z egzekucją gdyby to u niego pojawił się komornik i ten swój ciągnik by oddał. Dla mnie to jest jasne jak słońce bo wierzę w uczciwość tego dłużnika.
                  • mn7 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:57
                    I słusznie, bo nieuczciwi są wyłącznie wierzyciele, czasami ewentualnie komornicy ale żeby dłużnik? Dłużnicy to zawsze niewinne ofiary systemu.
                    • religijnych.uczuc.obraza Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:59
                      Dlatego dziwię się dlaczego szwagier nie oddał panu Zarembie swojego ciągnika skoro to nie pan Zaremba miał dług tylko ów szwagier. Postąpiłby honorowo.
                    • religijnych.uczuc.obraza Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 14:06
                      Tak jak nieuczciwa wierzycielka z np. tej historii:
                      prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/682425,jak_dopasc_dluznika_poszukiwanie_coraz_lepszych_metod_sciagania_dlugow.html
                      • mn7 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 15:03
                        Jak nieuczciwa, to z pewnością prawniczka. Wśród dłużników z pewnością nie ma żadnych prawników.
          • mn7 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:33
            Zapewne za tyle,ile zadowalało wierzyciela, choć przypuszczam, że to jeszcze nie była cala wierzytelność. Nie potrafisz zrozumieć że sprzedawane przedmioty komornik sprzedaje na rzecz wierzyciela i nie podaje się za ich właściciela?
            • remik.bz Wolno kraść aby zaspokoic wierzyciela? 12.03.15, 16:07
              mn7 napisała:

              > Zapewne za tyle,ile zadowalało wierzyciela, choć przypuszczam, że to jeszcze ni
              > e była cala wierzytelność. Nie potrafisz zrozumieć że sprzedawane przedmioty ko
              > mornik sprzedaje na rzecz wierzyciela i nie podaje się za ich właściciela?

              Ty chyba sobie żarty stroisz.
              A więc roszczenia wierzyciela to jakiś "bożek prawniczy" ? Ołtarz mu budujecie?
              Zgodnie z Twoja logika to komornik może obojętnie komu zabrać obojetnie co i natychmiast sprzedać za dowolnie niska kwotę , aby tylko roszczenia wierzyciela były zaspokojone.
              Paranoja.
              A takie komornicze odebranie dowolnej osobie dowolnej rzeczy to jest kradzież - tak mówi 5-te przykazanie.
              I żadne "fikołki" prawnicze tego nie zmienią.

              • mn7 Re: Wolno kraść aby zaspokoic wierzyciela? 12.03.15, 16:16
                Zgodnie z moją logiką (która odpowiada logice arystotelesowskiej), bredzisz.
                • remik.bz Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 16:40
                  mn7 napisała:

                  > Zgodnie z moją logiką (która odpowiada logice arystotelesowskiej), bredzisz.

                  Dla prawnika to bredzenie. No cóż , nie dziwię sie. Znam Was.
                  A ja po prostu zwyczajnie po ludzku boje sie , ze pewnego dnia przyjdzie do mnie komornik i odbierze mi np auto za długi kompletnie obcej dla mnie osoby , bo ktoś mnie wskazał jako "słupa". Jakis dedektyw czy jakiś wierzyciel nie mający nic wspolnego ze mną .
                  Wskaże bo ja mam auto a dłużnik nie ma.
                  A sąd powie ,ze wszystko było zgodnie z prawem.
                  Bo przecież najwazniejsze to zaspokojenie wierzyciela a nie auto Polaka-Szaraka.

                  • mn7 Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 17:49
                    Nie. Nie dla prawnika tylko dla absolutnie każdego, kto ma choćby elementarną kulturę logiczną. Jeżeli z czegoś, co napisałam naprawdę wyciągasz takie idiotyczne wnioski, jak to zrobiłeś, to nie da się tego nazwać delikatniej, niż bredzeniem. Jeżeli zdanie "X odpowiada za przestępstwo" rozumiesz jako "X nie zrobił niczego złego", to jak to inaczej nazwać, niż bredzeniem?
                    Bo sugerowanie (zawarte w ostatnim poście) jakoby jakiś sąd "powiedział, ze to zgodne z prawem" jest nawet nie tyle bredzeniem ile po prostu bezczelnym kłamstwem. A wiec nie możesz się wyzbyć swoich przyzwyczajeń i stylu, do którego nas wszystkich przyzwyczaiłeś.
                    Zaś niemożność zrozumienia, że większość wierzycieli to właśnie Polaki-szaraki, które często latami nie są w stanie odzyskać pieniędzy od kogoś, kto ich okradł, oszukał, sprzedał bezwartościowy towar albo nie zapłacił za pracę to dowód głupoty. Skrajnej. Wyjącej.
                    • lech1966 Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 17:54
                      Wszystko byłoby OK gdyby egzekucja była prowadzona wobec wierzyciela,,a tu była prowadzona przeciw polakowi- szrakowi
                      • mn7 Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 18:03
                        lech1966 napisał:

                        > Wszystko byłoby OK gdyby egzekucja była prowadzona wobec wierzyciela

                        Była. Ktoś twierdzi inaczej? Kto i gdzie?

                        > ,,a tu była prowadzona przeciw polakowi- szrakowi

                        Była bezspornie prowadzona przeciwko dłużnikowi, zapewne będącemu Polakiem-szarakiem (no bo kim innym?) natomiast jej niekwestionowana nieprawidłowość (zapewne będąca nawet przestępstwem, tak w każdym razie uważa prokuratura) polegała na tym, że zajęto traktor, którego właścicielem był w istocie nie dłużnik, lecz szwagier dłużnika mieszkający przez ścianę, chociaż wierzyciel nie posiadał tytułu egzekucyjnego, który by na to pozwalał. A więc nie można było tego traktora zająć. I dlatego teraz asesor komorniczy (też Polak-szarak) ma poważne kłopoty.

                        • lech1966 Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 18:23
                          Zamotałem sie, sorry. Jak mogła być prowadzona wobec wierzyciela- skoro to nie wierzyciel został pozbawiony ciągnika??
                          Czy to obecnie zalecany sposób egzekucji,,,że zabiera sie ciągnik,,sprzedaje za poł ceny, a za miesiąc odkupuje inny z własnych środków?? Może mnie też coś zabierzecie szanowni komornicy??,,auto mam już stare,,pasowało by go wymienić.
                          Nawet komornik który zna dokładnie całą literę i kropkę,,każdy akapit i paragraf w papierach doszedł do wniosku że dał ciała i teraz mu się pali pod ogonem, a ty MN7 uparcie twierdzisz że egzekucja była prawidłowa.
                          To tak jak prokurator po przegranym procesie nadal mówi "oskarżony" o podsądnym którego sąd uniewinnił.
                          Chyba że wychodzisz z założenia że wszyscy jesteśmy dłużnikami (tylko jeszcze o tym nie wiemy) do złupienia przy pierwszej okazji,,,,,z wyjątkiem WAS prawników..Bo was nie wolno ruszyć,,,macie immunitety itp.
                          • lech1966 Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 18:25
                            lech1966 napisał:
                            wersja poprawiona...

                            > Zamotałem sie, sorry. Jak mogła być prowadzona wobec dłużnika- skoro to nie
                            > dłużnik został pozbawiony ciągnika??
                            > Czy to obecnie zalecany sposób egzekucji,,,że zabiera sie ciągnik,,sprzedaje za
                            > poł ceny, a za miesiąc odkupuje inny z własnych środków?? Może mnie też coś za
                            > bierzecie szanowni komornicy??,,auto mam już stare,,pasowało by go wymienić.
                            > Nawet komornik który zna dokładnie całą literę i kropkę,,każdy akapit i paragra
                            > f w papierach doszedł do wniosku że dał ciała i teraz mu się pali pod ogonem,
                            > a ty MN7 uparcie twierdzisz że egzekucja była prawidłowa.
                            > To tak jak prokurator po przegranym procesie nadal mówi "oskarżony" o podsądnym
                            > którego sąd uniewinnił.
                            > Chyba że wychodzisz z założenia że wszyscy jesteśmy dłużnikami (tylko jeszcze o
                            > tym nie wiemy) do złupienia przy pierwszej okazji,,,,,z wyjątkiem WAS prawnikó
                            > w..Bo was nie wolno ruszyć,,,macie immunitety itp.
                            >
                    • 1tobi Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 18:00
                      Cyt. Sąd Rejonowy w Mławie umorzył skargę rolnika na czynności komornicze, któremu asesor z łódzkiej kancelarii zajął i sprzedał ciągnik, choć mężczyzna wcale nie był dłużnikiem. Sąd stwierdził, że jeśli traktora nie ma, to zajmowanie się tą sprawą jest "bezpodmiotowe i zbędne" to wyborcza.biz która nie ma elementarnej kultura logicznej. Logika -)--
                      • 1tobi Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 18:15
                        Logiczne jest amputowanie pacjentowi lewej zdrowej nogi skoro chorą miał prawą, logiczne że sąd nie rozpatrzy skargi na lekarza skoro przedmiot skargi szczęśliwie zszedł. To jest wszystko zarabiscie logiczne.
                        • mn7 Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 18:28
                          1tobi napisał:

                          > Logiczne jest amputowanie pacjentowi lewej zdrowej nogi skoro chorą miał prawą,

                          Owszem, dla Ciebie. Dla mnie nie. To jedna z istotnych różnic.

                          > logiczne że sąd nie rozpatrzy skargi na lekarza skoro przedmiot skargi szczęś
                          > liwie zszedł.

                          Nie. Nielogiczne, ponieważ ewentualne zejście pacjenta nie może stanowić przeszkody w rozpoznaniu skarg na postępowanie tego lekarza. Logiczne jest, ze wręcz przeciwnie. Niespecjalnie wierzę, że tego nie widzisz.
                          Logiczne też jest, że od 2000 lat we wszystkich systemach prawnych sąd nie wymyśla sobie sam przedmiotu rozpoznania lecz zajmuje się tym, co dostał. A skoro tak, to zajmując się żądaniem wstrzymania sprzedaży zajmuje się żądaniem wstrzymania sprzedaży, nie zaś na przykład zastępowaniem prokuratury w prowadzonym śledztwie ani czymkolwiek innym. Tak, to jest zarąbiście logiczne i to się nie zmieniło od czasów rzymskich. I nic nie wskazuje na to, by się miało zmienić, bo dwa razy dwa nadal będzie cztery a nie tyle, ile sobie akurat Ty w danym momencie życzysz.

                          • 1tobi Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 19:10
                            Jak to ? skoro komornik może zająć rzecz niezadluzonemu to lekarz może obciąć zdrową nogę pacjentowi ( logika moja przynajmniej podpowiada mi że obaj się pomylili wykonując obowiązki ) sąd odrzuca skargę na czynności komornicze z powodu braku ciągnika postępowanie uważa za " bezprzedmiotowe i zbędne" logiczne wydawałoby się oddalenie skargi na lekarza z powodu braku nogi (czy tam pacjenta w ogóle) . To jest logiczne bo analogiczne. Proszę nie udawaj że nie wyczuwasz kiedy piszę sarkastycznie.
                            • mn7 Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 20:04
                              1tobi napisał:

                              > Jak to ? skoro komornik może zająć rzecz niezadluzonemu

                              Nie. Komornik nie może zając rzeczy niezadłużonemu. A więc w tym momencie Twoje "skoro" nadaje się już tylko do kosza.

                              > to lekarz może obciąć zdrową nogę pacjentowi

                              Nie. Także nie może. Tyle, ze to akurat w żaden sposób nie zależy od tego, czy komornik coś może, czy nie może.

                              > sąd odrzuca skargę na czynności komornicze

                              Nie odrzuca, skargę lecz umarza postępowanie. I nie dostał jakiejś mgławicowej "skargi na czynności komornicze", lecz całkiem konkretny wniosek o wstrzymanie całkiem konkretnej sprzedaży konkretnej rzeczy. A skoro ta sprzedaż już się dokonała, to nikt nie mógł jej wstrzymać. Tak przynajmniej podpowiada logika.

                              > z powodu braku ciągnika postępowanie uważa za " bezprzedmiotowe i zbędne"

                              I słusznie uważa, bo tak niewątpliwie jest. Każdy inny sąd tak by niewątpliwie uważał. A także każdy, kto poważnie traktuje logikę.

                              > logiczne wydawałoby się oddalenie skargi na lekarza z powodu braku nogi (czy tam pacjenta w ogóle). To jest logiczne bo analogiczne.

                              Nie. To w żaden sposób nie jest analogiczne. Analogiczne byłoby wtedy, gdyby z jednej strony była ogólna skarga na to, co robił lekarz, z drugiej zaś ogólna skarga na to, co robił komornik. Był natomiast wniosek dotyczący wstrzymania konkretnej sprzedaży, której wstrzymać się nie dało, bo już nastąpiła. Oczywiście więc nie sposób tu dopatrywać się jakiejkolwiek analogii z sytuacją, gdy ktoś skarży się na postępowanie lekarza i popełnione przez niego błędy.

                              > Proszę nie udawaj że nie wyczuwasz kiedy piszę sarkastycznie.

                              Generalnie nie ma zwyczaju czegokolwiek udawać. Dobry sarkazm doceniam. Jeszcze bardziej jednak doceniam trzymanie się faktów.


                              • 1tobi Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 21:32

                                > > Jak to ? skoro komornik może zająć rzecz niezadluzonemu
                                >
                                > Nie. Komornik nie może zając rzeczy niezadłużonemu. A więc w tym momencie Twoje
                                > "skoro" nadaje się już tylko do kosza---'-'--'---''''-----''---'-''-'''----------------------------'---'-ale wręcz przeciwnie. Komornik to zrobił więc twoje "nie może" jest jakimś dziwactwem . Chyba masz na myśli że zgodnie z prawem nie może ale to się stało , wiec obiektywnie może i to robi
                                • lech1966 Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 21:53
                                  MN7 chce ci tylko uświadomić, ze skoro w kodeksach etc. etc nie ma słowa ani § który mówi że komornik nie "ukradł" to zwyczajnie nie ma takiej możliwości aby komornik UKRADŁ,,dlaczego???? bo ustawodawca nie przewidział powstania spółdzielni komorniczych która kradnie towar i zajmuje się paserstwem. Jego założenie że prawnik (choćby z racji nazwy) będzie działał praworządnie legło w gruzach..
                                  Ale skoro z ustawą o górnikach sejm sobie poradził w jeden dzień, to dopisać słowo przestępstwo i kradzież do istniejącej ustawy o komornikach powinno zająć mniej niż godzinę..Ważne żeby tylko była wola zmiany przepisów. I dzisiejsi komornicy,,,tez mogą być windykowani..
                                  • mn7 Re: Nie bredze tylko sie boję 12.03.15, 22:03
                                    Co takiego konkretnie miałby ustawodawca zrobić, gdyby "przewidział" te wymyślone przez Ciebie spółdzielnie? Do przepisu o kradzieży dopisać dodatkowy paragraf, zgodnie z którym znamiona określone w paragrafie pierwszym nie dotyczyłyby komorników i każde zabranie przez nich rzeczy byłoby kradzieżą, inaczej niż w wypadku wszelkich innych potencjalnych sprawców, gdzie nadal tylko zabór dokonany celem przywłaszczenia?
                                    O pomysł ustanawiania nowych przestępstw w ustawie o komornikach nie pytam, bo jednak istnieją jakieś granice głupoty i bezmyślności a jeśli tego nie chcesz wiedzieć, to w sumie Twoja strata.
                                    Nie pytam też o źródło absurdalnego przekonania jakoby do tego, by "komornicy byli windykowani" potrzebne było jakieś nowe przestępstwo. To, ze nie odróżniasz odpowiedzialności cywilnej od karnej udowodniłeś już kilka razy, podobnie jak kilka razy pokazałeś, że nie masz zamiaru też prostej różnicy pojąć. Skąd jednak pomysł, że obecnie komornicy są zwolnieni spod windykacji? Wyczytałeś to gdzieś? Przyśniło Ci się?
                                    • 1tobi Re: Nie bredze tylko sie boję 13.03.15, 08:20
                                      "Cel przywlaszczenia" , każdy złodziej powinien tłumaczyć "zajęcie" tym że rzecz skradzioną zbył celem zaspokojenia wierzyciela a nie celem przywlaszczenia.po prostu sądził że właściciel rzeczy jest winny pieniądze jego ("zlodzieja") żonie i je jej przekazał. Jaka kradzież ,dobrze chciał a że zaszła pomyłka, cóż , w każdym razie o kradzieży nie może być mowy. MIŁEGO DNIA.
                                      • religijnych.uczuc.obraza Re: Nie bredze tylko sie boję 13.03.15, 08:28
                                        Każdy złodziej jest komornikiem prowadzącym postępowanie egzekucyjne z sądowym tytułem wykonawczym?
                                    • lech1966 Re: Nie bredze tylko sie boję 13.03.15, 10:52
                                      mn7 napisała:

                                      > Co takiego konkretnie miałby ustawodawca zrobić, gdyby "przewidział" te wymyślo
                                      > ne przez Ciebie spółdzielnie? Do przepisu o kradzieży dopisać dodatkowy paragra
                                      > f, zgodnie z którym znamiona określone w paragrafie pierwszym nie dotyczyłyby k
                                      > omorników i każde zabranie przez nich rzeczy byłoby kradzieżą, inaczej niż w wy
                                      > padku wszelkich innych potencjalnych sprawców, gdzie nadal tylko zabór dokonany
                                      > celem przywłaszczenia?

                                      Czy komornik nie zabrał rzeczy celem przywłaszczenia i dalszej odsprzedaży- a to juz paserstwo??? Nic nie znaczącym szczegółem jest to że zabrał nie temu któremu miał zabrać?? Czy w tytule egzekucyjnym był wpisany TEN Zaręba??Czyli może zabrać każdemu, szkoda że nie zatrzymał sie z lawetą przy drodze i nie zajmował każdego przejeżdżającego traktora- fakt to było w zimie gdzie traktory rzadko jeżdżą po drogach wiec trzeba było zabrać z przypadkowego podwórka.

                                      > O pomysł ustanawiania nowych przestępstw w ustawie o komornikach nie pytam, bo
                                      > jednak istnieją jakieś granice głupoty i bezmyślności a jeśli tego nie chcesz w
                                      > iedzieć, to w sumie Twoja strata.

                                      Granicą głupoty i bezmyślności było domniemanie przez ustawodawce że komornik- prawnik będzie poruszał sie w granicach obowiązującego prawa i pozostawienie tej sprawy kartelowi komorniczemu doprowadził do tego typu nadużyć. To nie jeden przypadek i nie jedno nadużycie,,czy przekroczenie uprawnień. A umywanie rąk przez sądy- bo nie ma rzeczy?? Jak to nie ma? wparowała?? jest,,tylko zmieniła właściciela. Więc skoro można było odebrać jednemu,,,to nie można innemu "właścicielowi"??, lub zadośćuczynić poczynionym szkodom niezgodnym z prawem?? Nie rozumiem dlaczego nie można odwrócić sytuacji. Każda rzecz ma swoją wartość. Nie rozumiem tez dlaczego sądy skoro rozpatrują zażalenie nie wypowiadają się w kwestii prawidłowości zajęcia komorniczego, ocenie powinna podlegać prawidłowość działań komornika a nie jest, sprawa jest umarzana tylko z powodu braku przedmiotu.
                                      Wiem, wiem to by otwierało drogę do żądania odszkodowania na co sobie spółdzielnie komornicze i ich ubezpieczyciele pozwolić nie mogą z wiadomych względów..

                                      > Nie pytam też o źródło absurdalnego przekonania jakoby do tego, by "komornicy b
                                      > yli windykowani" potrzebne było jakieś nowe przestępstwo. To, ze nie odróżniasz
                                      > odpowiedzialności cywilnej od karnej udowodniłeś już kilka razy, podobnie jak
                                      > kilka razy pokazałeś, że nie masz zamiaru też prostej różnicy pojąć. Skąd jedna
                                      > k pomysł, że obecnie komornicy są zwolnieni spod windykacji? Wyczytałeś to gdzi
                                      > eś? Przyśniło Ci się?
                                      A immunitet?? do czego jest mu potrzebny? Żeby policja nie mogła im przeszkodzić w bezprawnym (czasem) działaniu???
                                      • mn7 Re: Nie bredze tylko sie boję 13.03.15, 11:54
                                        Już była tu mnóstwo razy mowa, że komornik nie zabrał żadnej rzeczy celem przywłaszczenia ponieważ niczego nie przywłaszczał, lecz dokonywał zajęcia komorniczego. Niczego więc nie włączał do swojego majątku.
                                        Nie jest też prawdą, ze coś zabrał "celem odsprzedaży" ponieważ niczego nie odsprzedawał, zarządził tylko na wniosek wierzyciela sprzedaż rzeczy zajętej, która nigdy, nawet przez ćwierć sekundy, nie była przez niego traktowana jak rzecz własna.
                                        Czemu sugerujesz, jakoby "nie można by było zadośćuczynić" skoro jest absolutnie oczywiste, że z pewnością takie zadośćuczynienie nastąpi, albo jeśli Zaręba przyjmie (choćby dziś) oferowaną korzystną ugodę albo w drodze decyzji sądu.
                                        Czemu piszesz, że "nei mozna odwrócić sytuacji" skoro jest oczywiste, że w takim zakresie, w jakim to fizycznei możłiwe sytuacja już została częściowo "odwrócona" i bez wątpienia zostanie też "odwrócona" w pozostałym zakresie?
                                        Czemu twierdzisz, ze nie rozumiesz czegoś, co jest absolutnie oczywiste że sądy wypowiadają się na temat sprawy, która dostały do rozstrzygnięcia? Co tu jest niezrozumiałego - ta zasada obowiązuje od 2000 lat w każdym systemie prawnym i z pewnością nadal będzie obowiązywała.
                                        Czemu poza biciem piany i prowokowaniem innych dyskutantów służą te nieuczciwe chwyty retoryczne i udawanie, ze się niczego nie potrafi zrozumieć?
                                        • lech1966 Re: Nie bredze tylko sie boję 13.03.15, 12:29
                                          mn7 napisała:
                                          > Czemu sugerujesz, jakoby "nie można by było zadośćuczynić" skoro jest absolutni
                                          > e oczywiste, że z pewnością takie zadośćuczynienie nastąpi, albo jeśli Zaręba p
                                          > rzyjmie (choćby dziś) oferowaną korzystną ugodę albo w drodze decyzji sądu.
                                          > Czemu piszesz, że "nei mozna odwrócić sytuacji" skoro jest oczywiste, że w taki
                                          > m zakresie, w jakim to fizycznei możłiwe sytuacja już została częściowo "odwróc
                                          > ona" i bez wątpienia zostanie też "odwrócona" w pozostałym zakresie?

                                          Dlaczego więc sądy pochylając sie na zażalenie na czynności komornicze umarzają sprawę z powodu braku przedmiotu egzekucji?? Nie pochylając sie nad samym sposobem i prawidłowością jej wykonania?? Bo gdyby sąd orzekł że egzekucja była bezzasadna to otwierałoby drogę do żądania odszkodowania. Poza tym była tu na forum informacja że za działania asesora odpowiada tylko asesor a nie komornik który był "na urlopie"- co miało go usprawiedliwiać, że to niby on był nieświadomy, niepoinformowany, i nie ponosi za nic odpowiedzialności. Poczytaj sobie ten artykuł prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/848687,dluznik-ma-swoje-prawa-czego-nie-wolno-komornikowi.html


                                          > Czemu twierdzisz, ze nie rozumiesz czegoś, co jest absolutnie oczywiste że sąd
                                          > y wypowiadają się na temat sprawy, która dostały do rozstrzygnięcia? Co tu jest
                                          > niezrozumiałego - ta zasada obowiązuje od 2000 lat w każdym systemie prawnym i
                                          > z pewnością nadal będzie obowiązywała.
                                          > Czemu poza biciem piany i prowokowaniem innych dyskutantów służą te nieuczciwe
                                          > chwyty retoryczne i udawanie, ze się niczego nie potrafi zrozumieć?

                                          Nie udaje że niczego nie rozumiem, Rozumiem,,tylko inaczej niż ty i wielu innych prawników.
                                          Zwłaszcza ze Wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec konkretnego komornika, aplikanta lub asesora komorniczego może złożyć Minister Sprawiedliwości, prezesowie sądów, sędziowie-wizytatorzy, organy samorządu komorniczego lub komornicy-wizytatorzy.Czyli sami prawnicy którzy niezłe żyją z dłużników. Może trzeba tu wpuścić trochę demokracji i oddać sprawę także w inne ręce,, bo jak widać system ma problem z samooczyszczeniem.
                                          Myślisz że przeciętny polak szarak będzie miał problem ze zrozumieniem jednej ustawy??? Szczerze wątpię. Nie jesteście wyjątkowi, co zdaje się chcesz mi udowodnić,,zwyczajnie zajmujecie się czymś innym niż reszta ludzi
                                          • mn7 Re: Nie bredze tylko sie boję 13.03.15, 12:51
                                            lech1966 napisał:

                                            > Dlaczego więc sądy pochylając sie na zażalenie na czynności komornicze umarzają sprawę z powodu braku przedmiotu egzekucji??

                                            Nie sądy lecz sąd. Nie "zażalenie na czynności komornicze" lecz wniosek o wstrzymanie sprzedaży zajętej ruchomości. Dlaczego zaś umarzają - to juz było bardzo wiele razy tytaj wyjaśnione. Dlatego, ze w sytuacji, gdy sprzedaż już nastąpiła nie można było jej wstrzymać. Każdy bez wyjątku sąd postąpiłby identycznie. Bezprzedmiotowy jest wniosek o wstrzymanie sprzedaży rzeczy, która juz została sprzedana. Identycznie, jak bezprzedmiotowy byłby wniosek o wstrzymanie amputacji, która już się dokonała.

                                            > Nie pochylając sie nad samym sposobem i prawidłowością jej wykonania??

                                            W jakim celu sąd miałby sie "pochylać" nad czymkolwiek, skoro sam wniosek jest bezprzedmiotowy? W celu hobbystycznym? Dla zabicia czasu?

                                            > Bo gdyby sąd orzekł że egzekucja była bezzasadna to
                                            otwierałoby drogę do żądania odszkodowania.

                                            Nie potrzeba tu żadnego "otwierania drogi" bo jest ona bez wątpienia otwarta i trwają - z tego co można wyczytać w prasie - negocjacje warunków ugody. I ta ugoda zostanie zawarta a sądowi nic do tego, bo takie jest zgodne życzenie stron. Chyba, że się jednak z jakichś powodów nie dogadają, wtedy przyjdzie czas na zwracanie się do sądu i nie ma cienia wąatpliwości, ze odpowiednie odszkodowanie zostanie zasądzone.

                                            > Poza tym była tu na forum informacja że za działania asesora odpowiada tylko asesor a
                                            nie komornik który był "na urlopie"- co miało go usprawiedliwiać, że to niby on był nieświadomy, niepoinformowany, i nie ponosi za
                                            nic odpowiedzialności.

                                            No to pewnie jakiś masochista z tego komornika, skoro proponuje Zarębie ugodę i to tak korzystną...
                                            Dziwny z Ciebie człowiek. Agresją reagujesz na jakiekolwiek tłumaczenie czegokolwiek, jeśli pochodzi od kogoś, kto jest prawnikiem z wykształcenia albo kogo podejrzewasz o to, że może być prawnikiem. Równocześnie jednak bezkrytycznie i bezrefleksyjnie łykasz absolutnie wszystko, co Ci napisze dziennikarz.

                                            > Nie udaje że niczego nie rozumiem

                                            A więc naprawdę nie rozumiesz tego, co wiele osób w wielu wątkach tłumaczy od dłuższego czasu? Absolutnie niczego???

                                      • mn7 Re: Nie bredze tylko sie boję 13.03.15, 11:59
                                        Jaki immunitet? Komornik ma jakiś immunitet?
                                        Jakie "umywanie rąk"? Umorzenie sprawy bezprzedmiotej wobec faktu że sprzedaż już nastąpiła to "umywanie rąk"??? Co miałby zrobić sąd, żeby nie było tego idiotyczne zarzutu? Wydać postanowienie, że czas ulega cofnięciu o tydzień? Uznać amputację nogi za niebyła i orzec, że noga pacjenta wcale nie była amputowana?
                            • sverir Re: Nie bredze tylko sie boję 13.03.15, 07:53
                              > To jest logiczne bo analogiczne.

                              Skoro analogiczne, to również logiczne jest, że po obcięciu nogi można by skarżyć się do sądu, by zatrzymał dokonaną już amputację. Sąd oczywiście wydałby wyrok o zakazie dokonania wykonanej już amputacji i orzeczenie to przywróciłoby Ci nogę. Wyrok ten byłby porównywalny z modlitwą o deszcz lub ustawową likwidacją biedy.
                      • remik.bz Komornik może każdemu zabrać i sprzedać 12.03.15, 22:18
                        1tobi napisał:

                        > Cyt. Sąd Rejonowy w Mławie umorzył skargę rolnika na czynności komornicze, któ
                        > remu asesor z łódzkiej kancelarii zajął i sprzedał ciągnik, choć mężczyzna wcal
                        > e nie był dłużnikiem. Sąd stwierdził, że jeśli traktora nie ma, to zajmowanie s
                        > ię tą sprawą jest "bezpodmiotowe i zbędne"

                        No cóż sprawa jest prost jak konstrukcja cepa tylko prawnicy typu MN udają ,że nie wiedzą o co chodzi.
                        Komornik moze każdemu przypadkowemu (losowo wskazanemu przez wierzyciela) Polakowi-Szarakowi zabrać ( zgodnie z Dekalogiem -ukraść) dowolna rzecz, sprzedać ją i wg polskiego sądu "nie ma sprawy".
                        Wyjątkowo k.rewskie prawo. A ci , którzy jes stosuja w praktyce to.....(tu niecenzuralne słowa)
                        • sverir Re: Komornik może każdemu zabrać i sprzedać 13.03.15, 07:49
                          > Komornik moze każdemu przypadkowemu (losowo wskazanemu przez wierzyciela) Polak
                          > owi-Szarakowi zabrać ( zgodnie z Dekalogiem -ukraść) dowolna rzecz, sprzedać ją i wg
                          > polskiego sądu "nie ma sprawy".

                          Czyli już wiesz, że asesora uniewinnią spod zarzutu przekroczenia uprawnień, bo - sąd oceni - do żadnego przekroczenia nie doszło.

                          Jeżeli jednak nawiązujesz do sytuacji, która się wydarzyła, to się mylisz. Sąd jest związany granicą wniosku i orzeka na podstawie obowiązujących przepisów. Ku...kie prawo? Być może. Być może sąd powinien zgadywać, o co chodzi wnioskodawcy i w razie potrzeby modyfikować jego żądanie. Na przykład wnosisz o wstrzymanie eksmisji, a sąd przyznaje Ci prawo do zasiłku. Ale w takim razie niech to się znajdzie w przepisach prawa, a nie w postulatach komentujących sprawę. Dopóki tak nie będzie, sąd będzie działał w zakresie skargi, wniosku, pozwu. Jeżeli skarżysz się na konkretną czynność komornika, to sąd nie będzie jednocześnie rozpatrywał aspektów działania komornika w zupełnie innej sprawie, bo akurat taki się komornik trafił.
                        • religijnych.uczuc.obraza Re: Komornik może każdemu zabrać i sprzedać 13.03.15, 08:17
                          Każdemu przypadkowemu? Media chciały na odbiorcach wywrzeć takie wrażenia o przypadkowym sąsiedzie. Okazało się że to szwagier i to w dodatku dzielący z dłużnikiem podwórko.
                          • mn7 Re: Komornik może każdemu zabrać i sprzedać 13.03.15, 08:37
                            Ciekawe ilu takich calkiem przypadkowych szwagrów ma remik.bz. Pewnie wielu.
                          • 1tobi Re: Komornik może każdemu zabrać i sprzedać 13.03.15, 08:44
                            .
                            "....To nieprawda, co napisali. Są księgi wieczyste świadczące, że to dwa gospodarstwa oddzielone płotem - rolnik pokazuje dokumenty. - Mój ciągnik stał pod moją oborą.....".
                            • religijnych.uczuc.obraza Re: Komornik może każdemu zabrać i sprzedać 13.03.15, 08:53
                              A pokazał fakturę potwierdzającą że to jego obora?
                              Ale dzielą to podwórko?
                            • mn7 Re: Komornik może każdemu zabrać i sprzedać 13.03.15, 10:16
                              W księdze wieczystej jest coś o płocie?
                              • religijnych.uczuc.obraza Re: Komornik może każdemu zabrać i sprzedać 13.03.15, 10:22
                                Jeśli nie ma to polskie prawo jest do dupy.
                                • mn7 Re: Komornik może każdemu zabrać i sprzedać 13.03.15, 12:03
                                  Przez to, że prawie wszyscy posłowie sa prawnikami, prawo nie nadąża za życiem. Dlaczego w księgach wieczystych nie ma wydruków fotek z google street view? Przecież to skandal.
                  • religijnych.uczuc.obraza Re: Nie bredze tylko sie boję 13.03.15, 08:07
                    Twój szwagier z którym dzielisz podwórko byłby zupełnie obcym dla ciebie człowiekiem?
        • lech1966 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:35
          Jak to nie ma? KRADZIONE i to zgodnie z prawem, bo nawet nie ma możliwości odwołania, zwrotu ,czy nawet ponownego rozpatrzenia celowości i prawidłowości egzekucji. Gdy ci "zwyczajny" złodziej ukradnie auto, a policja,czy wydział komunikacji go później odnajdzie to możesz domagać się zwrotu twojej własności w stanie jaki jest. A tu jest przykład złodziejstwa doskonałego- bez możliwości zwrotu, nawet gdy organy ustalą miejsce parkowania, przechowywania tej rzeczy...
          • mn7 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 13:38
            "Kradzione zgodnie z prawem"... Mają ludzie fantazję :-))))
            • 1tobi Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 14:14
              Patologia polega na tym że to komornik decyduje czy rzecz należy do dłużnika czy też nie nawet wbrew przedłożonym dokumentom. A zaskarżenie jest z powodu opieszałości sądu bądź pośpiechu komornika spóźnione. Nie można dobrem wierzyciela usprawiedliwiać takich jaj. Nie tak dawno odzyskiwaniem długów zajmowały się grupy przestępcze które odzyskiwaly długi za pomocą strzału w kolano , czy też można było to ttłumaczyć dobrem wierzyciela?. Niezwykłe uprawnienia komornika mogą prowadzić do patologii i przypadek Zareby jest tego dowodem. Czy komornik odkupiłby mu droższy ciągnik gdyby uważał ze w tej egzekucji wszystko gra. Próbuje ograniczyć straty , ale mam nadzieję że czas kiedy w majestacie prawa można niewinnym ludziom coś niesłuszne odebrać się skończą. I nie piszcie ze Zaremba nie jest niewinny bo takie rzeczy trzeba udowodnić w innym przypadku to pomówienia i zwykle trolowanie.
              • religijnych.uczuc.obraza Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 14:24
                Tak samo komornikowi trzeba udowodnić winę a nie wyzywać go od złodziei.
                • 1tobi Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 14:49
                  Dobrze zgodzmy się że Dźwignał ') i sprzedał.
                  • mn7 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 15:01
                    Zajął na rzecz wierzyciela i zarządził jej sprzedaż celem zaspokojenia wierzyciela. Ani przez pół sekundy nie udawał właściciela tego ciągnika, wiec z pewnością nie "ukradł". Kradzież jest wtedy i tylko wtedy, gdy jakąś rzeczą rozporządza się jak jej właściciel (zabiera na zawsze, niszczy, daje komuś, sprzedaje itp).
                    • 1tobi Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 17:18
                      www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/3-5-zl-za-kiszone-ogorki-komornik-zajela-sloiki-z-przetworami,361335.html
                      • mn7 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 17:20
                        Słoiki też były szwagra?
                    • lech1966 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 17:49
                      mn7 napisała:

                      > Zajął na rzecz wierzyciela i zarządził jej sprzedaż celem zaspokojenia wierzyci
                      > ela. Ani przez pół sekundy nie udawał właściciela tego ciągnika, wiec z pewnośc
                      > ią nie "ukradł". Kradzież jest wtedy i tylko wtedy, gdy jakąś rzeczą rozporządz
                      > a się jak jej właściciel (zabiera na zawsze, niszczy, daje komuś, sprzedaje itp
                      > ).

                      MN z całym szacunkiem,,,,,czy tu było inaczej??? Czy złodziejem się jest dopiero jak się udaje właściciela??
                      Czy nie rozporządzał jak właściciel?? Ależ tak, i to w świetle prawa jakie panuje w tym łez padole
                      • mn7 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 18:05
                        Tak, złodziejem jest ten i tylko ten, kto zabiera cudzą rzecz ruchomą celem przywłaszczenia. Czyli celem włączenia do swojego majątku lub rozporządzenia rzeczą jak właściciel. Jeżeli ktoś nie działa w takim celu, z pewnością nie jest złodziejem. Może jest oszustem, może przekracza uprawnienia, może popełnia jakieś inne przestępstwo albo nie popełnia żadnego. Bez wątpienia jednak nie jest złodziejem.
                        Nie tylko zresztą w znaczeniu prawnym ale także i w zupełnie potocznym. Nie tylko w Polsce ale tez i w innych systemach prawnych,nigdzie bowiem - z oczywistych względów - kradzież nie jest definiowana jako samo tylko zabranie rzeczy ani nawet zabranie rzeczy wbrew woli jej posiadacza. Gdyby tak było, każde bez wyjątku zajęcie komornicze połączone z odebraniem rzeczy byłoby "kradzieżą". .
                        To jest bardzo proste, studenci drugiego roku nie maja najmniejszych problemów ze zrozumieniem tego.
                        • 1tobi Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 18:50
                          Jeszcze prościej zrozumieć skutek. Brak ciągnika. Zajęcie , kradzież, defraudacja, zapie...en i e . Problem semantyczny. Jakie to w ogóle ma znaczenie dla rolnika jak to rozumieją studenci drugiego roku? On ciągnik miał długu nie, teraz nie ma długu i ciągnika- jaka pozytywna zmiana. Próbujesz udowodnić że 2+3 to całkiem co innego co 3+2 .Zaremba powinien się cieszyć że mu ciągnik zajeto a nie ukradziono tylko dlatego że "zajmujący" skończył studia prawnicze i miał tytuł wykonawczy na innego faceta ?
                          • mn7 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 18:56
                            Gdyby mu ukradziono, to zapewne musiałby (przy tej skuteczności egzekucji) zapomnieć o ciągniku oraz pieniądzach. Skoro mu nieprawidłowo zajęto, ciągnik na 100% odzyska, zapewne z godziwym odszkodowaniem. Jakoś nie chcę mi się wierzyć, że naprawdę nie dostrzegasz tak wyraźnej różnicy. No ale czego się nie robi dla lepszego efektu, prawda?
                            • 1tobi Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 19:26
                              Na sto procent dostanie odszkodowanie. ... a od kogo ? Podatnicy za to zapłacą ? No to będzie dowód że każdy nie tylko może stać się ,ale jest ofiarą komorniczych harcow.
                              • mn7 Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 06.03.15, 19:47
                                Od tego, kto wyrządził szkodę. A od kogo innego? Jacy "podatnicy"? Podatnicy mu wyrządzili szkodę czy konkretny przedsiębiorca, zresztą obowiązkowo ubezpieczony właśnie na takie okoliczności?
                          • sverir Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 07.03.15, 17:33
                            > Jeszcze prościej zrozumieć skutek. Brak ciągnika. Zajęcie , kradzież, defrau
                            > dacja, zapie...en i e . Problem semantyczny. Jakie to w ogóle ma znaczenie dla
                            > rolnika jak to rozumieją studenci drugiego roku?

                            Skoro to tylko kwestia semantyki i nie ma to żadnego znaczenia, to skąd ten upór, by całą sytuację nazywać kradzieżą?
                        • erka_46 nie relatywizuj złodziejstwa 06.03.15, 19:07
                          W dziesięciu podstawowych normach moralno-etycznych, które są Konstytucją Człowieczeństwa,mowy żadnej nie ma o oszustwie,wyraźnie się mówi:

                          NIE KRADNIJ

                          i nic więcej.
                          • religijnych.uczuc.obraza Re: nie relatywizuj złodziejstwa 06.03.15, 19:21
                            Toteż nie ukradł.
                          • mn7 Re: nie relatywizuj złodziejstwa 06.03.15, 19:48
                            O przekraczaniu uprawnień nic nie ma. a też jest to zabronione. Ba, nawet kara jest przewidziana wyższa :-)))
              • sverir Re: Kiedy unieważnienie zbycia kradzionego ciągni 07.03.15, 17:28
                > Patologia polega na tym że to komornik decyduje czy rzecz należy do dłużnika czy też nie
                > nawet wbrew przedłożonym dokumentom.

                W tym przypadku chyba nie wbrew przedłożonym dokumentom, skoro rolnik machał fakturami. Faktura rejestruje obrót, nie prawo własności.


            • erka_46 kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 18:04
              ...zwłaszcza gdy komornik to czyni w majestacie prawa.

              mn7 napisała:

              > "Kradzione zgodnie z prawem"... Mają ludzie fantazję :-))))


              - tak to wygląda,patrząc na to co zrobił ten komornik,o którym mowa w tym watku,i nie on jeden,takich są setki.
              • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 18:10
                Nie. Fantazję (choć raczej szkodliwą) mają ci, którzy wymyślają tak księżycowe konstrukcje jak "kradzież zgodnie z prawem". Albo kradzież, albo zgodnie z prawem. Co prawda tego nie zrozumiesz (nawet nie będziesz wiedział, w jakim to języku) ale ludzie wykształceni zrozumieją: Tertium non datur.
                • erka_46 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 18:52
                  Swego czasu uczyłem się łaciny,więc co na tej stronie trzeciej napisano,skoro o niej mówisz ?
                • lech1966 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 19:29
                  mn7 napisała:

                  > Nie. Fantazję (choć raczej szkodliwą) mają ci, którzy wymyślają tak księżycowe
                  > konstrukcje jak "kradzież zgodnie z prawem". Albo kradzież, albo zgodnie z praw
                  > em. Co prawda tego nie zrozumiesz (nawet nie będziesz wiedział, w jakim to języ
                  > ku) ale ludzie wykształceni zrozumieją: Tertium non datur.

                  Czy jedynym przykładem człowieka wykształconego jest prawnik???
                  Hahahahaha,,ale się ubawiłem,,Oczywiście,prawnicy przeważnie znają się na prawie (choć nie wszyscy jak pokazuje praktyka). Znam wielu prawników i wcale nie zauważyłem aby byli erudytami i znali sie na wszystkim, wręcz stwierdzam że dobrzy są jedynie na swoim gruncie...Poza tym dobrze wiesz że gdzie dwóch prawników,,,,tam co najmniej trzy różne opinie prawne.
                  A teraz twoje cytowane zdanie..
                  Prawo wyłączonego środka (łac. tertium non datur) – jedno z podstawowych praw klasycznego rachunku zdań.

                  Prawo to mówi, że dla dowolnego zdania w sensie logiki p albo ono samo jest prawdziwe, albo prawdziwe jest jego zaprzeczenie. Jednakże interpretacja ta jest poprawna jedynie w logice dwuwartościowej – czyli takiej, w której przyjmuje się, że każde zdanie jest albo prawdziwe, albo fałszywe – i na gruncie takiej logiki jest ono powyższej zasadzie równoważne.

                  Słyszałaś coś może na temat logiki procesora twojego telefonu komórkowego?
                  Może o tym porozmawiamy?? Zadasz tym samym kłam twierdzeniu że znasz się nie tylko na prawie i jednocześnie jesteś wykształconą osobą w każdej dziedzinie,,czego od nas oczekujesz i uważasz się za coś więcej,,,, ponad plebs.. Ja się na prawie nie znam,,,zresztą złe prawo można zmienić,,,,z logiką już trudniej
                  • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 19:52
                    To teraz jeszcze za pomocą google dowiedz się, co to takiego "nullum crimen sine lege". I wyjaśnij koledze, dlaczego powtarzanie bzdury o "kradzieży" jest stratą czasu w sytuacji, gdy brak było celu przywłaszczenia.
                    • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 20:14
                      Kiedy sprawa będzie miała finał będzie można stwierdzić brak celu lub wręcz przeciwnie. Adwokat rolnika sugeruje przestępczość zorganizowaną. Dajmy mu szansę. Choć tym chyba prokuratura winna się zajmować.
                      • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 20:18
                        1tobi napisał:

                        > Kiedy sprawa będzie miała finał będzie można stwierdzić brak celu lub wręcz prz
                        > eciwnie.

                        Nic podobnego. Skoro zajął ciągnik i niezwłocznie zarządził jej sprzedaż, to jest oczywiste, że nie mogło być mowy o działaniu celem przywłaszczenia. W praktyce zresztą byłoby to niewykonalne - cała akcja była nagrywana na video, sporządzony był protokół - po prostu kradzież zajętego ciągnika byłaby nie do wykonania, choćby nawet komuś taki pomysł strzelił do głowy.

                        • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 20:51
                          Oczywiście że nie podejrzewam że komornik chciał ciagnikiem dojeżdżać do pracy. Sprzedając ciągnik za powiedzmy 50% wartości pozostaje zapytać o te pozostałe 50 ,to wszystko.
                          • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 20:59
                            Te pozostałe to strata wierzyciela. Nieunikniona w wypadku sprzedaży zajętej rzeczy - zawsze cena jest znacznie niższa, niż taka, jakiej żądałby dłużnik, gdyby zawczasu sam daną rzecz sprzedał, żeby oddać dług. Taka specyfika tego rodzaju sprzedaży. Nie ma tu o co "pytać". Jest oczywiste, ze nikt to niczego nie ukradł, bo nie ma takiej możliwości.
                            • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 21:07
                              Opowiem ci bajkę. Chcę kupić ciągnik za 100 tys. Kolega mówi że mi taki sprzeda za 75 a w umowie będzie 50.
                              • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 21:20
                                Zapomniałem dodać żyli długo i szczęśliwie.
                              • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 06.03.15, 21:34
                                Takie masz wyobrażenie sprzedaży egzekucyjnej, że to komornik sam sprzedaje, sam wydaje towar i sam kasuje pieniądze? No to pozostań w swoim świecie bajek :-)))
                                • erka_46 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 07.03.15, 08:15
                                  mn7 napisała:

                                  > Takie masz wyobrażenie sprzedaży egzekucyjnej, że to komornik sam sprzedaje, sa
                                  > m wydaje towar i sam kasuje pieniądze? No to pozostań w swoim świecie bajek :-)
                                  > ))


                                  - ja tak,bo tak działa mafia,ta prawnicza zwłaszcza.
                                • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 07.03.15, 08:38
                                  mn7 napisała:

                                  > Takie masz wyobrażenie sprzedaży egzekucyjnej, że to komornik sam sprzedaje, sa
                                  > m wydaje towar i sam kasuje pieniądze? No to pozostań w swoim świecie bajek :-)-''--''----------------------
                                  • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 07.03.15, 10:19
                                    Nie poszliby do kolejnej zagrody, bo egzekucja odbywała się na podwórzu konkretnego dłużnika wskazanego w tytule egzekucyjnym, z jego majątku, nie zaś w jakiejś przypadkowej zagrodzie. Problem zaś nie polega na tym, że dokonano egzekucji nie tam gdzie trzeba lecz na tym, że ciągnik dłużnika znajdujący się na jego podwórzu okazał się jednak być zarejestrowanym na jego szwagra mieszkającego przez ścianę. To jest kluczowe do zrozumienia bzdurności bajeczki o tym, jak to zły asesor napadł jakiegoś zupełnie przypadkowego rolnika z Mławy i zabrał mu traktor.
                                    • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 07.03.15, 11:23
                                      Okazał się być zarejestrowany na szwagra buhah. Sorry ale kiedy się okazało ? Przerejestrowali go w czasie kiedy komornik wlokl go na lawecie ? Nie sprawdził żadnych papierów , nawet dowodów zakupu które usiłował przedstawić Zaremba. To nie jest dowód na to że mógłby to być ciągnik kogokolwiek ( także przypadkowego rolnika z Mławy) ,komornikowi było to obojętne .
                                      • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 07.03.15, 17:37
                                        > Nie sprawdził żadnych papierów , nawet dowodów zakupu które usiłował przedstawić
                                        > Zaremba.

                                        Machając fakturami Zaremba mógł jedynie udowodnić, że kiedyś ten traktor kupił, a nie że jest jego właścicielem.
                                        • erka_46 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 07.03.15, 18:02
                                          sverir napisał:

                                          Machając fakturami Zaremba mógł jedynie udowodnić, że kiedyś ten traktor kupił,
                                          > a nie że jest jego właścicielem.


                                          - to w takim razie na jakiej podstawie ten złodziej stwierdził czyja to własność ten traktor,przecież do Zaremby mógł akurat wstąpić na piwo własnym traktorem kolega z wioski sąsiedniej i traktor postawić u Zaremby w podwórku.
                                          • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 07.03.15, 22:38
                                            Nie złodziej tylko komornik.
                                            Na takiej podstawie, że zawczasu wiedział o traktorze dłużnika, nie wiedział jednak, że traktor cwany dłużnik ma na szwagra. Kiedy to w końcu zrozumiesz?
                                            • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 08.03.15, 06:23
                                              "Zawczasu wiedział"... Gozdzikowa mu powiedziała ? "Machal papierami".. ludzie proszę absurd chyba też ma gdzieś kres. W jaki sposób można udowodnić że coś jest czyjąś własnością ? Dokumenty są dobrym sposobem czy nie ? Komornik nie wiedział czym " machala" ofiara bo nie był zainteresowany stanem faktycznym tylko ciagnikiem i na przedstawiane dokumenty nie chciał rzucić okiem. Jak możecie w ogóle twierdzić że to co przedstawiał Zaremba to "lipa" (choć to dokumenty) a domysły czy przeczucia komornika traktować jak prawdę objawiona na dodatek niosącą "takie" następstwa. No i jeszcze raz przypomnę że komornik odkupił droższy ciągnik warunkując jego przekazanie ofierze podpisaniem kwita że rachunki są wyrównane. Teraz to Zaremby nie interesują papiery którymi macha komornik , i za to szacun. Gdyby był słupem wziąłby ciągnik i po sprawie.
                                              • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 08.03.15, 07:23
                                                Bez wątpienia machanie fakturą zakupu nie jest sposobem udowodnienia, ze jest się właścicielem danej rzeczy :-)))
                                                • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 08.03.15, 08:24
                                                  Szkoda że nie doczytałas do słów "komornik nie był zainteresowany" -)
                                              • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 17:23
                                                > Jak możecie w ogóle twierdzić że to co przedstawiał Zaremba to "lipa" (choć to dokumenty)

                                                Skoro "możecie", to pozwolę sobie na odpowiedź.

                                                Był sobie we Wrocławiu Felek. Felek kupował perfum w sklepie, brał paragon, wychodził ze sklepu, oddawał perfum wspólnikowi, wracał do sklepu, brał perfum tej samej marki i wychodził, na tym samym paragonie. Jakim prawem ktoś mu zarzucił kradzież, skoro on miał paragon na ten perfum?

                                                Ja nie twierdzę (i nie twierdziłem), że coś jest lub nie jest lipą. Twierdzę, a mam do tego dość poważne przesłanki, że faktura rejestruje obrót i jest z pewnością potwierdzeniem zakupu,a może nawet wydania rzeczy. Na podstawie jednak faktury, zwłaszcza wystawionej jakiś czas temu i w innym miejscu, trudno jednakowość ponad wszelką wątpliwość udowodnić, że jest się właścicielem rzeczy, która znajduje się na fakturze. Rzeczy mają bowiem to do siebie, że mogą zupełnie legalnie zmienić właściciela. Obrót między osobami nieprowadzącymi działalności gospodarczej często nawet nie jest rejestrowany (patrz podatek od czynności cywilnoprawnych), a często umowa sprzedaży nie ma nawet formy pisemnej. Czy sprzedawca może wybiec za mną ze sklepu i powiedzieć, że ukradłem towar, bo on ma na ten towar fakturę? Skoro to działa w jedną stronę, to powinno też działać i w drugą.

                                                > Gdyby był słupem wziąłby ciągnik i po sprawie.

                                                Gdybyś znał podobne sprawy spoza przekazów medialnych, to nie postawiłbyś tak wątpliwej tezy.
                                          • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 17:03
                                            > - to w takim razie na jakiej podstawie ten złodziej stwierdził czyja to własnoś
                                            > ć ten traktor

                                            Oczko się odlepiło temu misiu.

                                            Jak idziesz do sklepu po żarcie, to kto ma fakturę na zakup żarcia od producenta? Ty czy sprzedawca?
                                        • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 07.03.15, 22:40
                                          sverir napisał:

                                          > > Nie sprawdził żadnych papierów , nawet dowodów zakupu które usiłował prze
                                          > dstawić
                                          > > Zaremba.
                                          >
                                          > Machając fakturami Zaremba mógł jedynie udowodnić, że kiedyś ten traktor kupił,
                                          > a nie że jest jego właścicielem.

                                          I to niestety kończy dyskusję. Jeśli naprawdę Zaremba tylko machał fakturą kupna z kiedyś-tam, to szanse ma zerowe.
                                          • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 08.03.15, 06:54
                                            "I to niestety kończy dyskusję. Jeśli naprawdę Zaremba tylko machał fakturą kupn
                                            > a z kiedyś-tam, to szanse ma zerowe".....----------------------Tak zerowe że nowiutki ciągnik czeka i prosi żeby go odebrał od komornika .
                                            • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 08.03.15, 07:21
                                              O, kolejny mądry nie odróżnia odpowiedzialności karnej i cywilnej :-)))
                                              • erka_46 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 08.03.15, 07:52
                                                mn7 napisała:

                                                > O, kolejny mądry nie odróżnia odpowiedzialności karnej i cywilnej :-)))


                                                - a skąd niby się wzięła ta odpowiedzialność karna lub cywilna.
                                                Skoro ciagnik stoi i na odbiór czeka ( nawiasem mówiąc,już stoi w zagrodzie tego okradzionego rolnika ) przez poszkodowanego,a raczej okradzionego rolnika,to kradzież nastąpiła.
                                                No a złodzieja w końcu powiesili.
                                                Gdyby cham polski okazał się durniem podobnym do ciebie i w kącie siedział i płakał nad swoim nieszczęsnym losem,żadnej sprawy by nie było,a złodziej ze swą prawniczą mafią działałby nadal w najlepsze.

                                                Teraz tylko czekać kiedy to mafia prawnicza chama polskiego zabije.
                                                • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 08.03.15, 15:23
                                                  Odpowiedzialność cywilna wzięła się z nieprawidłowości egzekucji.
                                                  Czy odpowiedzialność karna się "weźmie" - tego jeszcze ani Ty ani ja nie wiemy. Jeśli się okaże, ze komornik rzeczywiście przekroczył swoje uprawnienia, wtedy się weźmie. Jeśli się okaże, że mógł być przekonany, ze traktor dłużnika jest na niego zarejestrowany a nie na słupa-szwagra, wtedy się nie "weźmie".
                                                  Kradzież nastąpiłaby wtedy, gdyby ktoś zabrał jakąś cudzą rzecz ruchomą celem przywłaszczenia, a że nic takiego nie nastąpiło wiadomo na pewno i to się już nie zmieni. Dlatego też żadnej odpowiedzialności za rzekomą "kradzież" z pewności nie będzie.

                                                  Wreszcie wszystko rozumiesz, czy nadal masz z tym jakieś dziwne problemy? A może udajesz, żeby mieć okazję do trollowania?
                                                  • erka_46 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 08:36
                                                    mn7 napisała:

                                                    Jeśli się okaże, że mógł być przekonany, ze traktor dłużnika jest
                                                    > na niego zarejestrowany a nie na słupa-szwagra, wtedy się nie "weźmie".


                                                    - na czym to ma polegać to przekonanie,wystarczy w sądzie stwierdzić,że było się przekonanym i po sprawie,czy to on,ten komornik nie miał obowiązku sprawdzać na miejscu stosownych dokumentów przed zastosowaniem zaboru ?


                                                    > Wreszcie wszystko rozumiesz, czy nadal masz z tym jakieś dziwne problemy? A moż
                                                    > e udajesz, żeby mieć okazję do trollowania?


                                                    - rozumiem,że najlepiej mataczy prawnik,w tym przypadku komornik.
                                              • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 14:25
                                                mn7 napisała:

                                                > O, kolejny mądry nie odróżnia odpowiedzialności karnej i cywilnej :-))----------------------------Asesor komorniczy, który uczestniczył w nielegalnym odebraniu rolnikowi z Mławy traktora, usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień. Michałowi K. grozi do trzech lat pozbawienia wolności. -')-

                                                > "Urządzenia elektryczne, podłączone do prądu działają lepiej"
                                                • 13kisiel nie chodź z krzesłem na spacer 09.03.15, 14:27
                                                  to nowe hasło Bronka
                                                  wpolityce.pl/polityka/236542-bo-krzywo-trzymal-krzeslo-mezczyzna-manifestujacy-niechec-do-komorowskiego-zatrzymany
                                                • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 16:05
                                                  Ano już dość dawno usłyszał i zdążyła się tu, na tym forum, już odbyć bardzo długa dyskusja między tymi, którzy to rozumieją i tymi, którzy upierali się przy całkiem innej, niemożliwej jednak, kwalifikacji prawnej. Czemu więc to przypominasz akurat teraz?
                                                  • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 16:26
                                                    Usłyszał DZISIAJ jeśli to dla ciebie dawno OK. Ale nie mogła się na ten temat długa dyskusja. A twoje wpisy uporczywie mówiły o odpowiedzialności cywilnej (jeśli nie niewinności) Falandyzujesz.
                                                  • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 16:40
                                                    Moje posty uporczywie mówiły o konieczności odróżniania odpowiedzialności karnej (przejawiającej się na razie śledztwem prowadzonym pod katem przekroczenia uprawnień i z pewnością nie od dzisiaj) oraz odpowiedzialności cywilnej (przejawiającej się koniecznością odkupienia ciągnika, jeżeli był nieprawidłowo zajęty). Przykre, ze nie jesteś w stanie tego zrozumieć.
                                                    Była tu spora dyskusja, w której genialni znawcy podobni do Ciebie nie byli w stanie pojąć, dlaczego prokuratura prowadzi śledztwo pod kątem przestępstwa przekroczenia uprawnień, nie zaś - jak sobie życzyli - kradzieży. Wiele osób tłumaczyło, dlaczego w tej sprawie na pewno nie będzie takiego zarzutu. Jak grochem o ścianę. Tu kolejny watek i dochodzi jeszcze jedno - niezdolność pojęcia, że czym innym jest odpowiedzialność cywilna, czym innym karna. Może być pierwsza i nie być drugiej, może być druga a nie być pierwszej. To można tłumaczyć, tłumaczyć i tłumaczyć. Wszystko na nic. "Znafcy" lepiej wiedzą. Potem będzie kolejny wątek i kolejne przelewanie z pustego w próżne. I idiotyczne udawanie, że się nie wie, kto tu był słupem i dla kogo.
                                                  • erka_46 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 10.03.15, 16:03
                                                    Prawnik tak zakręci ,że białe czarnym się stanie albo na odwrót,a mnie to nie interesuje,ja jestem człowiek prosty i prosto sądzę i walę złodzieja w mordę.
                                                    Gdybym żył w Ameryce użyłbym rewolwera strzelając w koła platformy.
                                                  • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 10.03.15, 16:25
                                                    Jak z tego wynika, bezczelny dłużnik, od którego nie byłbyś w stanie odzyskać swojej wierzytelności, który miałby cały majątek zapisany na krewnych nie miałby większych szans ujścia z życiem? Nawet byś nie prosił o pomoc komornika tylko od razu go zastrzelił?
                                                    Następnie oczywiście liczyłbyś, ze jakiś prawnik tak "zakręci", ze wyratuje Cię od odpowiedzialności za to?
                                                  • lech1966 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 11.03.15, 11:08
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Moje posty uporczywie mówiły o konieczności odróżniania odpowiedzialnośc
                                                    > i karnej (przejawiającej się na razie śledztwem prowadzonym pod katem przekrocz
                                                    > enia uprawnień i z pewnością nie od dzisiaj) oraz odpowiedzialności cywilnej (p
                                                    > rzejawiającej się koniecznością odkupienia ciągnika, jeżeli był nieprawidłowo z
                                                    > ajęty). Przykre, ze nie jesteś w stanie tego zrozumieć.
                                                    > Była tu spora dyskusja, w której genialni znawcy podobni do Ciebie nie byli w s
                                                    > tanie pojąć, dlaczego prokuratura prowadzi śledztwo pod kątem przestępstwa prze
                                                    > kroczenia uprawnień, nie zaś - jak sobie życzyli - kradzieży. Wiele osób tłumac
                                                    > zyło, dlaczego w tej sprawie na pewno nie będzie takiego zarzutu. Jak grochem o
                                                    > ścianę. Tu kolejny watek i dochodzi jeszcze jedno - niezdolność pojęcia, że cz
                                                    > ym innym jest odpowiedzialność cywilna, czym innym karna. Może być pierwsza i n
                                                    > ie być drugiej, może być druga a nie być pierwszej. To można tłumaczyć, tłumacz
                                                    > yć i tłumaczyć. Wszystko na nic. "Znafcy" lepiej wiedzą. Potem będzie kolejny w
                                                    > ątek i kolejne przelewanie z pustego w próżne. I idiotyczne udawanie, że się ni
                                                    > e wie, kto tu był słupem i dla kogo.

                                                    Tylko że to wszystko odnosi się jedynie do stanu prawnego jaki obowiązuje w RP. Czyli gdyby uległ zmianie stan prawny, zmieniłaby sie kwalifikacja prawna tego czy innego czynu. Fakt jednak pozostałby faktem w takim kształcie w jakim jest. czyli znów punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Coś nie na temat, ale znów orły od Brunona K montują aferę zamachu na prezydenta
                                                  • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 11.03.15, 11:16
                                                    Są różnice terminologiczne ale w każdym współczesnym systemie prawnym odpowiedzialność karna jest odróżniona od cywilnej.
                                                    Prawdopodobnie też w żadnym istniejącym systemie prawnym nie byloby możliwości zakwalifikowania zajęcia komorniczego jako kradzieży. Nigdzie bowiem nie definiuje się kradzieży jako każdego zabrania cudzej rzeczy.
                                                    To co napisałam nie zależy więc w żaden sposób od punktu siedzenia.
                                                  • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 17:12
                                                    > Usłyszał DZISIAJ jeśli to dla ciebie dawno OK. Ale nie mogła się na ten temat długa
                                                    > dyskusja.

                                                    Słusznie, dyskusja nie dotyczyła zarzutów postawionych, tylko postępowania w sprawie. Czy to coś zmienia?



                                                  • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 17:44
                                                    Zmienia bardzo dużo. Prowadzone postępowanie mogło przecież nie doprowadzić do postawienia zarzutów , zgadza się ? Dziwi mnie że ci którzy tak się oburzaja na słowo "kradzież" (bo nie ten paragraf)rozumianej tu w sensie potocznym zrozumiałym nawet dla przedszkolaka, jednocześnie nazywają "ofiarę" słupem , rezygnując z prawniczej ortodoksji .
                                                  • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 17:58
                                                    > Zmienia bardzo dużo. Prowadzone postępowanie mogło przecież nie doprowadzić do
                                                    > postawienia zarzutów , zgadza się ?

                                                    Pytałem co to zmienia w stosunku do tego, co napisała mn7, że dyskusja na ten temat już się odbyła?

                                                    > Dziwi mnie że ci którzy tak się oburzaja na słowo "kradzież" (bo nie ten
                                                    > paragraf)rozumianej tu w sensie potocznym zrozumiałym nawet dla przedszkolaka,
                                                    > jednocześnie nazywają "ofiarę" słupem , rezygnując z prawniczej ortodoksji .

                                                    Dziwię się, że osoby nadużywającej słowa "kradzież", tak się oburzają na określanie kogoś mianem "słup", rezygnując z kolokwializmu.
                                                  • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 17:59
                                                    1tobi napisał:

                                                    > Zmienia bardzo dużo. Prowadzone postępowanie mogło przecież nie doprowadzić do
                                                    > postawienia zarzutów , zgadza się ?

                                                    Zaś postawienie zarzutów nie musi prowadzić do sformułowania aktu oskarżenia. Zgadza się? Zaś skierowanie do sądu aktu oskarżenia nie musi prowadzić do uznania winnym. Zgadza się?
                                                    A więc niczego istotnego nie zmienia. Od samego początku postępowanie toczy się w sprawie przekroczenia uprawnień.

                                                    > Dziwi mnie że ci którzy tak się oburzaja n
                                                    > a słowo "kradzież"

                                                    Kto się "oburza"? Jakoś nie zauważyłam nikogo, kto by się oburzał. Widzeń natomiast kilka osób bezskutecznie tłumaczących różnymi słowami dlaczego w tej sprawie nie może być mowy o takiej kwalifikacji i dlaczego mówienie o "kradzieży" jest bez sensu. Nie każde zabranie komuś czegoś wbrew jest woli jest kradzieżą.

                                                    > jednocześnie nazywają "ofiarę" słupem

                                                    Co jest złego w nazwaniu rzeczy po imieniu? Gdyby nie został słupem dla swojego szwagra nie byłoby w ogóle całej tej sprawy. To chyba rozumiesz, prawda? A skoro tak - jak można pominąć tak kluczowy element? Uczciwe jest powtarzanie bajki o złym komorniku który jakiemuś przypadkowemu człowiekowi zabrał przypadkowy traktor - z pominięciem tego, jak do owego zajęcia w ogóle doszło?

                                                  • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 18:35
                                                    Nic nie wiem o toczacym się postępowaniu w sprawie "słupa" , dlatego zupełnie nie rozumiem że to jest oczywiste a reszta to bajka. Mam ci wierzyć że to słup na słowo ? Zdać się na twoje przeczucie ? Zaremba nie powinien sobie kupić ciągnika żeby nie być posadzonym o to ? Nie wiem czy tam jakiejś dotacji nie było jeśli tak to na kogo ? Ja nawet nie wiem czy ten komornik sam uważa że Zaremba to słup. Skąd u ciebie ta niezachwiana pewność, na jakiej podstawie ?
                                                  • mn7 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 19:04
                                                    1tobi napisał:

                                                    > Nic nie wiem o toczacym się postępowaniu w sprawie "słupa" , dlatego zupełnie n
                                                    > ie rozumiem że to jest oczywiste a reszta to bajka. Mam ci wierzyć że to słup
                                                    > na słowo ?

                                                    Dlaczego miałbyś komukolwiek wierzyć? Przecież wystarczy spokojnie zapoznać się z tym, co o sprawie wiadomo i samodzielnie wyciągnąć wnioski.

                                                    > Ja nawet nie wiem czy ten komornik sam uważa że Zaremba to słup.

                                                    A traktor mu zajął, bo mu się garaże pomyliły? Bądź poważny.


                                                  • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 10.03.15, 06:58
                                                    Nabywca ciągnika (obecny przy egzekucji) kupuje go za 40 tys. by zaraz sprzedać go za 65 tys widzisz słup ?. To ja jestem niepowazny ?
                                                  • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 10.03.15, 07:22
                                                    To co ta sprawa mi i mam nadzieję innym uświadomiła to bubel prawny który trzeba niezwłocznie usunąć. Możliwość zbycia przez komornika rzeczy bez licytacji albo nawet w drodze licytacji o której nikt nie wie że się odbywa więc może się nie odbywa (to z innej egzekucji) , jest po prostu okazją która czyni.....komornikiem. traci skarb państwa , tracą dłużnicy , tracą wierzyciele kto zyskuje .... Monika dziewczyna komornika -)
                                                  • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 10.03.15, 17:22
                                                    > Możliwość zbycia przez komornika rzeczy bez licytacji

                                                    Możliwość zbycia bez licytacji nie jest bublem prawnym, ale jakoś nie dziwi mnie, że sprawa coś Ci uświadomiła. Skoro świadomość kształtuje się na podstawie jednostkowych - w ogólnej skali - przypadków, to nie zdziwi mnie zmiana orientacji, gdy pozytywnym bohaterem będzie poszkodowany wierzyciel, któremu nie zapłacił dłużnik-cwaniak, unikający zobowiązań w majestacie prawa.
                                                  • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 11.03.15, 14:26
                                                    Brak licytacji jest bublem dotyczy to ogółu spraw. Nawet zakładając "przenajswiedszosc ')" komornika może on w najlepszej wierze niedoszacowac wartości rzeczy i wówczas wierzyciel nie zostanie splacony choć wartość zajętej dłużnikowi rzeczy mogłaby na to pozwolić gdyby sprzedać ją w trybie licytacji. A tak mozemy spłukać dłużnika , niezaspokoić wierzyciela (choć jego dobro jest tak chętnie przez korporację podnoszone) i dodatkowo narazić się na podejrzenia o nieuczciwość. Widzę tu otwartą bramę do nadużyć i należy ją zamknąć bez względu na to czy ktoś już przez nią przeszedł czy nie.
                                                  • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 11.03.15, 15:04
                                                    > choć wartość zajętej dłużnikowi rzeczy mogłaby na to pozwolić gdyby sprzedać ją w trybie
                                                    > licytacji.

                                                    Miło, że dostrzegasz, że wyeliminowanie sprzedaży komisowej wcale nie oznacza braku ryzyka niedoszacowania wartości ruchomości.

                                                    Zauważ jednak, że licytację zaczynasz od 75% wartości ruchomości, a jeżeli nie pójdzie za pierwszym razem, to w drugiej cena wywoławcza spada do 50%. Uwzględniając to, a także fakt, że często sprzedaje się rzeczy psujące się (nie tylko żarcie) szansa na uzyskanie 100% i więcej wartości przedmiotu dąży do zera.

                                                    Poza tym, co proponujesz w sytuacji, w której nikt się nie zgłosi w dwóch licytacjach? Kolejną licytację z jeszcze niższą ceną wywoławczą?

                                                    > A tak mozemy spłukać dłużnika , niezaspokoić wierzyciela (choć jego dobro jest tak chętnie p
                                                    > rzez korporację podnoszone)

                                                    Dotychczas nie wykazałeś żadnej troski o wierzyciela, więc jakoś tak fałszywie zabrzmiał teraz ten fragment o niezaspokojeniu.

                                                    Mimo to pozwolę sobie zauważyć, że sprzedaż komisowa możliwa jest tylko na wniosek wierzyciela lub w przypadku niesprzedania rzeczy w drodze licytacji. Skoro wierzyciel wnioskuje o komis, to widać z jakiegoś powodu mu się to opłaca. Może ma słupa, a może nie ma po prostu ochoty dłużej czekać - skoro doszło do egzekucji, to on już jest stratny i dalsze czekanie jego sytuacji nie poprawia. Jak wierzyciel obawia się, że na skutek sprzedaży komisowej straci, to przecież wniosku o komis nie złoży.

                                                    > Widzę tu otwartą bramę do nadużyć i należy ją zamknąć bez względu na to czy ktoś już przez
                                                    > nią przeszedł czy nie.

                                                    Przy licytacji nie widzisz?
                                                  • 1tobi Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 12.03.15, 06:02
                                                    Nie widzę powodu by licytacja odbywała się w sposób przez ciebie opisany. Nie musimy trzymać się rozwiązań które ludzkość wymyśliła zaraz po zejściu z drzew -). Nie słyszałem by licytacje na allegro rodziły jakieś problemy (chyba że nabywca się o nie prosi -) , ale i to można uszczelnić
                                                    )
                                                  • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 12.03.15, 06:33
                                                    > Nie widzę powodu by licytacja odbywała się w sposób przez ciebie opisany. Nie musimy
                                                    > trzymać się rozwiązań które ludzkość wymyśliła zaraz po zejściu z drzew-).

                                                    Jakie więc rozwiązanie proponujesz dla licytacji? Może czas na konkret?

                                                    > Nie słyszałem by licytacje na allegro rodziły jakieś problemy (chyba że nabywca się o nie prosi
                                                    > -)

                                                    Tak, o samochodzie za złotówkę też nie słyszałeś. W każdym razie licytacja na allegro jest raczej dobrowolna, co z definicji wyklucza szereg różnych problemów. Oczywiście można przełożyć to na licytację w ramach egzekucji, tj. zobowiązać dłużnika, że sam sprzeda składnik majątku i po sprzedaży odda pieniądze wierzycielowi. Można też, dla odmiany, uwierzyć w jednorożca.
                                                  • lech1966 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 21:00
                                                    mn7 napisała:

                                                    > 1tobi napisał:
                                                    >
                                                    > Kto się "oburza"? Jakoś nie zauważyłam nikogo, kto by się oburzał. Widzeń natom
                                                    > iast kilka osób bezskutecznie tłumaczących różnymi słowami dlaczego w tej spraw
                                                    > ie nie może być mowy o takiej kwalifikacji i dlaczego mówienie o "kradzieży" je
                                                    > st bez sensu. Nie każde zabranie komuś czegoś wbrew jest woli jest kradzieżą.
                                                    >

                                                    Nie wiem czy sprawa nie zmierza ku skręceniu jej całkowicie. MN jesteś prawnikiem więc przeczytaj ten atrykuł i powiedz mi czy to nie dowód na moje twierdzenie???
                                                    Wypowiedz, jak mniemam prokuratora lub rzecznika"
                                                    "Ustaliliśmy m.in., że asesor Michał K. mógł poświadczyć nieprawdę w protokole zajęcia ciągnika. W dokumencie, którym dysponujemy, napisał, że ciągnik znajdował się na terenie nieruchomości dłużnika, a faktycznie stał na sąsiedniej posesji - Radosława Zaremby, który nie był dłużnikiem."

                                                    Wytłumacz mi po co było postępowanie prokuratorskie, przesłuchania,,po co było pisać z tego protokoły,, skoro (w domyśle) wszędzie w protokołach jest słowo "mógł". To słowo jest tu kluczowe. Nie rozumiem jak to mógł i jednocześnie (też w domyśle) nie mógł?? Co tu jest niejasne??? Całe zdarzenie to już historia, dokumenty podpisane przez asesora są podpisane z pewną datą, do tego z zajęcia i całej akcji jest film,,lub kilka filmów, była Policja na miejscu i prokurator nadal nie wie,,czy asesor potwierdził nieprawdę czy tylko "mógł". Myślę że średnio rozgarnięty uczeń podstawówki gdyby mu pokazano dokumenty i podwórka obydwu panów- nie miałby problemu ze stwierdzeniem z którego podwórka wolno było zabrać traktor i z czystym sumieniem podpisać dokument, idąc dalej gdybyś go zapytała czy asesor potwierdził nieprawdę w dokumencie też odpowiedz nie byłaby -"mógł", bo to jest sytuacja zero-jedynkowa.
                                                    Nie dziwi mnie teraz przewlekłość spraw w sądach i bylejakość sądzenia na pierwszym szczeblu, skoro wysoki sąd musi wykonywać robotę za prokuratora, musi ważyć czy "mogł" czy "nie mógł",czy potwierdził nieprawdę czy nie popełnił? czy zaniechał,,czy nie zaniechał. Gdybym ja był sędziom to odesłał bym ją do uzupełnienia ewidentnych braków
                                                  • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 21:22
                                                    > Wytłumacz mi po co było postępowanie prokuratorskie, przesłuchania,,po co było pisać z tego
                                                    > protokoły,, skoro (w domyśle) wszędzie w protokołach jest słowo " mógł".

                                                    Może zapytaj autora artykułu, który stwierdził, że asesor "mógł" poświadczyć nieprawdę? Dlaczego mn7 ma tłumaczyć już nie tylko komornika i asesora, ale jeszcze dziennikarza?
                                                  • lech1966 Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 21:33
                                                    Wypowiedz wygląda jak cytowane słowa rzecznika lub samego prokuratora.
                                                    Chyba się starzeje, bo nic z tego nie rozumiem,,, albo obecne prawo jest dla idiotów
                                                  • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 10.03.15, 00:15
                                                    > Wypowiedz wygląda jak cytowane słowa rzecznika lub samego prokuratora.

                                                    No tak, bo któż inny napisałby, że udało im się ustalić, jak nie prokuratorzy właśnie?
                                                  • erka_46 nic nie odpowiedziałeś... 10.03.15, 16:11
                                                    mn7 napisała:


                                                    > Co jest złego w nazwaniu rzeczy po imieniu? Gdyby nie został słupem dla swojego
                                                    > szwagra nie byłoby w ogóle całej tej sprawy. To chyba rozumiesz, prawda? A sko
                                                    > ro tak - jak można pominąć tak kluczowy element? Uczciwe jest powtarzanie bajki
                                                    > o złym komorniku który jakiemuś przypadkowemu człowiekowi zabrał przypadkowy t
                                                    > raktor - z pominięciem tego, jak do owego zajęcia w ogóle doszło?


                                                    - pytałem cię wcześniej w tej słupowaj sprawie,skąd te dowody miał komornik,przecież ciągnik zarejestrowany nie był na dłużnika a na właściela.
                                                    Zatem wytłumacz ,ponownie cię proszę,co ten "słup" znaczy w tej ciągnikowej sprawie według ciebie.

                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 10.03.15, 16:22
                                                    Skąd komornik miał wcześniej wiedzieć, że traktor dłużnika jest zarejestrowany na jego szwagra? Jeśli sobie odpowiesz na to pytanie, może wreszcie zaczniesz rozumieć istotę problemu.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 10.03.15, 22:33
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Skąd komornik miał wcześniej wiedzieć, że traktor dłużnika jest zarejestrowany
                                                    > na jego szwagra? Jeśli sobie odpowiesz na to pytanie, może wreszcie zaczniesz r
                                                    > ozumieć istotę problemu.

                                                    MN,,,sorry,,nie dajmy sie zwariować,,Bo za chwile sie okaże że ty mieszkasz w domu swojego sąsiada..
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 10.03.15, 22:56
                                                    > MN,,,sorry,,nie dajmy sie zwariować,,Bo za chwile sie okaże że ty mieszkasz w domu swojego
                                                    > sąsiada..

                                                    Celne. Gdy więc komornik przyjdzie mnie eksmitować, kto pokaże faktury czy rachunki od dewelopera za moje mieszkanie? Ja czy gość, od którego mieszkanie kupiłem?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 10.03.15, 23:13
                                                    sverir napisał:

                                                    > > MN,,,sorry,,nie dajmy sie zwariować,,Bo za chwile sie okaże że ty mieszka
                                                    > sz w domu swojego
                                                    > > sąsiada..
                                                    >
                                                    > Celne. Gdy więc komornik przyjdzie mnie eksmitować, kto pokaże faktury czy rach
                                                    > unki od dewelopera za moje mieszkanie? Ja czy gość, od którego mieszkanie kupił
                                                    > em?

                                                    Zależy na jakiego asesora trafisz, jak na podobnego do tego od traktora to nawet nie będzie chciał z tobą rozmawiać. Policji każe cie wyprowadzić razem z rodziną, a jego ekipa zabezpieczy ruchomości,,i być może nieruchomość. A ty z rodziną???? pod most..
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 01:28
                                                    > Zależy na jakiego asesora trafisz, jak na podobnego do tego od traktora to nawet nie będzie
                                                    > chciał z tobą rozmawiać

                                                    Czyli tak, gdybym trafił na Ciebie. Gość machnąłby fakturami i wyrzuciłbyś mnie z mieszkania bez zaglądania do aktu notarialnego.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 10:50
                                                    sverir napisał:

                                                    > > Zależy na jakiego asesora trafisz, jak na podobnego do tego od traktora t
                                                    > o nawet nie będzie
                                                    > > chciał z tobą rozmawiać
                                                    >
                                                    > Czyli tak, gdybym trafił na Ciebie. Gość machnąłby fakturami i wyrzuciłbyś mnie
                                                    > z mieszkania bez zaglądania do aktu notarialnego.

                                                    Ja nie wyrzuciłbym ciebie z mieszkania, uznałbym twoje prawo do lokalu czy ruchomości. Kupiłeś, zapłaciłeś więc jest twoje i jeśli nie ty jesteś na tytule wykonawczym to nie miałbym podstaw prowadzić egzekucje przeciw tobie,,ale ludzie pokroju cytowanego asesora już pewnie by nie uznali twojego prawa jak pokazuje ten i wiele innych przykładów.
                                                    Idąc tokiem myślenia asesora do spółki ze słynnym już komornikiem można by zająć każdą rzecz, bo gdyby fabryka telewizorów była dłużnikiem to komornicy mogliby zająć wszystkie telewizory marki"X" znajdujące się w okolicy.
                                                    Były przecież kiedyś własnością w/w fabryki..
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 11:06
                                                    > Ja nie wyrzuciłbym ciebie z mieszkania, uznałbym twoje prawo do lokalu czy ruch
                                                    > omości. Kupiłeś, zapłaciłeś więc jest twoje

                                                    Jak to?! Zignorowałbyś faktury, którymi machałby jakiś facet? Przecież to niedopuszczalne!
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 11:19
                                                    No cóż. Konsekwencja z pewnością nie jest cnotą Twojego rozmówcy :-)))
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 11:29
                                                    mn7 napisała:

                                                    > No cóż. Konsekwencja z pewnością nie jest cnotą Twojego rozmówcy :-)))

                                                    Wykaż mi niekonsekwencje. Proszę
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:25
                                                    A co tu wykazywać? Raz twierdzisz, że faktury miałyby być wyłącznym dowodem a innym razem, że nie mają w ogóle znaczenia :-)))
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:31
                                                    Gdzie tak napisałem że nie mają znaczenia???Faktura dokumentuje obrót, do tego jest jeszcze wiele umów regulujących sprawę własności i każda rodzi skutki prawne to ty mówisz o jakiś słupach itp.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:41
                                                    W poście, na który odpisał sverir. Nie wprost ale jasno.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 11:27
                                                    Ważne kto ma ostatnią fakturę, poza tym, nikt nie kupuje traktora jeśli nie ma go do czego użyć. Nasuwa mi się taka myśl, że gdyby ktoś(nie szwagier, ale osoba obca) wjechał na pole dłużnika w celu obrobienia tego pola to asesor też mógłby z czystym sumieniem odebrać mu kolejny traktor, był przecież na posesji dłużnika!!!!!. Ludzie to jest paranoja!!!!!!!!!!
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 11:43
                                                    > Ważne kto ma ostatnią fakturę

                                                    Czyli pierwotny właściciel. Potwierdzają się zatem moje słowa, że komornik będzie mógł mnie wyrzucić z mieszkania na podstawie faktur, ignorując całkowicie akt notarialny i wpis do księgi wieczystej. Quod erat demonstrandum.

                                                    > to asesor też mógłby z czystym sumieniem odebrać mu kolejny traktor, był przecież na
                                                    > posesji dłużnika!

                                                    Też tak uważam. Komornik nie powinien odbierać żadnej rzeczy znajdującej się w posiadaniu dłużnika, o ile ten (lub nawet sam komornik) nie udowodni, że rzecz należy właśnie do dłużnika. Myślę, że należy się z Tobą zgodzić. Mam nawet pomysł na biznes - zgłaszanie praw do każdej rzeczy znajdującej się na nieruchomości lub w posiadaniu dłużnika. Wynagrodzeniem oczywiście procent od wartości. Dłużnik będzie szczęśliwy. Ukrywanie majątku jest kłopotliwe i ryzykowne, a tak nie będzie musiał się specjalnie namęczyć. Jeden telefon i przyjeżdża przedstawiciel firmy, która oświadczy o prawie własności do rzeczy.
                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:01
                                                    A może by tak zastosować wykładnię językową:
                                                    Słownik Języka Polskiego - kradzież:
                                                    1. bezprawne pozbawianie kogoś jego własności;
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:23
                                                    Zajęcie komornicze pozbawia własności? Niezwykłych rzeczy człowiek się dowiaduje bywając na forum.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:28
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Zajęcie komornicze pozbawia własności? Niezwykłych rzeczy człowiek się dowiaduj
                                                    > e bywając na forum.

                                                    A nie pozbawia według ciebie??
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:31
                                                    A według kogo komornik staje się właścicielem zajętych rzeczy? Znasz kogoś takiego? :-)))
                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:34
                                                    mn7 napisała:
                                                    > Niezwykłych rzeczy człowiek się dowiaduje bywając na forum.

                                                    To prawda że niezwykłych.

                                                    Facet któremu ukradziono ciągnik zdaniem prawników dalej jest jego posiadaczem,
                                                    jeśli kradzieży dokonał komornik.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:40
                                                    Teraz znowu posiadaczem? Który prawnik używa takiego argumentu?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:43
                                                    prawniczy belkot,,,nic wiecej
                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:50
                                                    > Który prawnik używa takiego argumentu?

                                                    A jakiego argumentu powinien użyć prawnik okradzionego przez komornika,
                                                    żeby sam komornik i jego prawnik nie mogli tego zakwestionować?
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:53
                                                    Z pewnością żaden prawnik nie robiłby z siebie ciężkiego idioty bredząc coś o kradzieży. Zaś medialna gwiazda mec. Obara jakoś nie ma problemu z doborem sensowniejszych argumentów i najwyraźniej nie jest zainteresowany Twoimi odlotowymi pomysłami.
                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 13:53
                                                    mn7 napisała:
                                                    > Zaś medialna gwiazda mec. Obara jakoś nie ma problemu
                                                    > z doborem sensowniejszych argumentów...

                                                    Medialną gwiazdą jest teraz ten asesor komorniczy i nikogo nie interesują
                                                    opinie mec. Obary w innych sprawach pozostałych jego klientów.
                                                    Czy wszyscy poszkodowani i ich prawnicy naprawdę chcą się lansować?
                                                    Czy każdy ukazujący publicznie oszustwa i niekompetencje władzy
                                                    robi to dla medialnego rozgłosu? Jak bez nagłaśniania sprawy w mediach
                                                    można wymusić szybsze i skuteczniejsze działanie organów państwa?

                                                    Pozostaje problem - skoro asesor komorniczy miał rację, to dlaczego mają
                                                    ją również oskarżający go o dokonanie przestępstwa zagrożonego karą
                                                    więzienia i jak prawniczy umysł potrafi pogodzić te dwie racje, aby nadal
                                                    były one słuszne. Bo w logice innej niż prawnicza się to nie mieści.

                                                    Od osób z wiedzą prawniczą oczekujemy przede wszystkim sensownej
                                                    propozycji rozwiązania zaistniałej sytuacji. Oczekuję opinii, co zgodnie
                                                    z prawem należy uczynić, by rolnik odzyskał swój ciągnik i przestał
                                                    ponosić dodatkowe koszty związane z brakiem tej podstawowej
                                                    maszyny rolniczej i kto powinien to zrobić. Więc do dzieła - proponuj.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 14:18
                                                    Mec. Obara to nie są wszyscy - to Mec. Obara, zaś w mediach bez wątpienia lubi się pokazywać.
                                                    Co ów rolnik powinien zrobić jest oczywiste i Mec. Obara z pewnością nie potrzebuje tu żadnych propozycji - ani Twoich ani moich. Ty natomiast z pewnością potrzebujesz nieco uczciwości w dyskusji, na przykład unikania absurdalnych insynuacji, jakoby ktoś równocześnie twierdził że asesor nie sobie nic do zarzucenia ale powinien być ukarany za przestępstwo.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 14:33
                                                    Rzecz jasna, dokładnie w tym samym stopniu interesuje Cię rozwiązanie problemu poszkodowanego wierzyciela, który nie jest w stanie odzyskać swoich wierzytelności bo dłużnik ma wszystko na krewnych, prawda? No i oczywiście chciałbyś usłyszeć od prawników konkretne pomysły rozwiązań systemowych, które raz na zawsze ukróciłyby możliwość takiego okradania wierzycieli przez dłużników, zwanych przez niektórych"gnidami"?
                                                    Oczywiście pamiętasz o tym, tylko chciałeś to wszystko napisać w kolejnym poście?
                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 16:28
                                                    mn7 napisała:
                                                    > Rzecz jasna, dokładnie w tym samym stopniu interesuje Cię rozwiązanie problemu
                                                    > poszkodowanego wierzyciela, który nie jest w stanie odzyskać swoich wierzytelności
                                                    > bo dłużnik ma wszystko na krewnych, prawda?

                                                    A dlaczego miałby mnie wzruszać los Firmy Nasiennej Granum, która jeśli można
                                                    wierzyć notatkom prasowym jest wspólnym wierzycielem dla kontrowersyjnych
                                                    spraw prowadzonych przez asesora komorniczego Kubika? Podobnie jak los komisu
                                                    i nabywczyni zajętych maszyn, które zdaje się w tych sprawach też są wspólne.
                                                    Jeśli się nie mylę rolnikowi Zarembie nie zajęto ciągnika dlatego, że obsiewał
                                                    swoje hektary nasionami zakupionymi i nie zapłaconymi przez szwagra, ale dlatego,
                                                    że jego ciągnik stał w pobliżu i spodobał się przyszłej nabywczyni, zwłaszcza za
                                                    cenę oferowaną przez komis. No i chyba słusznie, bo ciągnik prawie natychmiast
                                                    poszedł dalej do kolejnego klienta już za cenę zbliżoną do rynkowej.
                                                    Podobnie wydaje się być z pozostałymi pokrzywdzonymi, którym zajęto maszyny
                                                    lub samochody za długi względem tej firmy. Aż dziwi, że firma jeszcze istnieje,
                                                    skoro nie kontroluje komu sprzedaje, co w branży nasienniczej jest raczej dziwne.

                                                    > Oczywiście pamiętasz o tym, tylko chciałeś to wszystko napisać w kolejnym poście?

                                                    Nie - w kolejnym poście chciałem napisać o ewentualnych powiązaniach
                                                    biznesowych kancelarii komorniczych, bo taka ilość bardzo podobnych przypadków
                                                    wygląda wręcz jak przemysł, że nie użyję słowa mafia.. A tylko znikomej liczbie
                                                    poszkodowanych udaje się przebić do mediów i nagłośnić sprawę.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 17:56
                                                    Nic o tym nie wiadomo, żeby przyczyną zajęcia ciągnika było to, że stał w jakimś pobliżu. Dotychczas obowiązującą wersja była taka, że komornik przyjechał z lawetą dokladnie po ten ciągnik. Myślę, że dobrze by było, gdyby samozwańczy obrońcy strasznie pokrzywdzonej rodziny, w której jeden szwagier ma dziwnym trafem wyłącznie drugi a drugi wyłącznie majątek jednak spróbowali przynajmniej uzgodnić jedną wersję. Ostentacyjna pogarda dla wierzyciela za to, że jest wierzycielem mogłaby być dobrym początkiem.
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 18:12
                                                    > Nic o tym nie wiadomo, żeby przyczyną zajęcia ciągnika było to, że stał w jakimś pobliżu.

                                                    Na początku Fakt czy inny tabloid napomknął o tym, że asesor przyjechał z jakąś mapą
                                                    i twierdził, że traktor stoi na posesji dłużnika.

                                                    Na marginesie - nie tak dawno mariner zapoczątkował temat o tym, że wierzyciel chce się dobrać do dupy bratu dłużnika. Jakoś nikt się nie pokwapił z krytyką wierzyciela i nie oskarżył o pazerność. Może dlatego, że dłużnikiem jest morderca, wierzycielem ojciec zamordowanego dziecka, a o majątku brata napisano, że drukowane?
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 19:04
                                                    Ano właśnie. Czyli w dokładnie bliźniaczych sytuacjach raz to wierzyciel jest ten dobry a dłużnik (i jego rodzina) to ten zły, kiedy indziej natomiast - dokładnie odwrotnie. A najistotniejsze jest z reguły to, co dziennikarz napisze o sprawie.
                                                    W latach dziewięćdziesiątych obowiązywąła jedna narracja - nie przejmować się jeśli dłużnicy (wówczas: różne Masy, Kiełbasy i inne Salcesony) poprzepisywali cały majątek na krewnych. Zajmować jak leci i nie słuchać pisków tych krewnych. Kto ośmielał się tłumaczyć, ze to nie takie proste słyszał mniej więcej te same inwektywy co dzisiaj próbujący nieśmiało wyjaśniać dlaczego ta sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak to się niektórym uroiło. "Front Obrony Przestępców"to było najdelikatniejsze, co mógł wtedy usłyszeć ktoś, kto coś tłumaczył.
                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 21:33
                                                    mn7 napisała:
                                                    > Myślę, że dobrze by było, gdyby samozwańczy obrońcy strasznie pokrzywdzonej
                                                    > rodziny, w której jeden szwagier ma dziwnym trafem wyłącznie drugi a drugi
                                                    > wyłącznie majątek jednak spróbowali przynajmniej uzgodnić jedną wersję.

                                                    Myślę, że lepiej byłoby, gdyby to nie asesorzy komorniczy decydowali, co komu
                                                    można bezkarnie zabrać i korzystnie spieniężyć. Nadto mogliby uzgodnić wersję
                                                    na podstawie czego ustalili, że wbrew fakturom zakupowym, umowie kredytowej
                                                    i dokumentom rejestracyjnym ciągnik jest własnością dłużnika. A i zapewne
                                                    klarowniej byłoby, gdyby teraz prokuratury nie badały działalności kancelarii
                                                    komorniczej i smród unosił się nad dłużnikiem a nie asesorem i jego szefem.
                                                    Przypomnę, że nie był to jednostkowy wyczyn, a fragment większej całości.

                                                    Niestety tak nie jest i wszystko o czym piszesz to gołosłowne pomówienia,
                                                    na poparcie których jak sądzę nie jesteś w stanie przedstawić żadnego dowodu
                                                    a nawet źródła przedstawiającego odmienną interpretację wydarzeń.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 21:40
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Myślę, że lepiej byłoby, gdyby to nie asesorzy komorniczy decydowali, co komu
                                                    > można bezkarnie zabrać i korzystnie spieniężyć.

                                                    O tym, co komu można zabrać decyduje treść tytułu egzekucyjnego, zaś spieniężenie powinno być oczywiście zawsze maksymalnie korzystne - dla wierzyciela, to na jego rzecz bowiem się spienięża, o czym z pewnością pamiętasz, prawda?

                                                    > Niestety tak nie jest i wszystko o czym piszesz to gołosłowne pomówienia

                                                    Naturalnie. Wszyscy oni jako te lelije niewinne, tylko wierzyciel jest brzydki, bo ośmiela się dochodzić swoich wierzytelności.

                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 21:51
                                                    mn7 napisała:

                                                    > wariant_b napisał:
                                                    >
                                                    > O tym, co komu można zabrać decyduje treść tytułu egzekucyjnego,
                                                    >
                                                    > > Niestety tak nie jest i wszystko o czym piszesz to gołosłowne pomówienia

                                                    Bzdura bzdura,,bzdura,,,odpowiedz na pytanie na dole..

                                                    > Naturalnie. Wszyscy oni jako te lelije niewinne, tylko wierzyciel jest brzydki,
                                                    > bo ośmiela się dochodzić swoich wierzytelności.

                                                    Wszystko by sie zgadzało MN7 ,miałem się już nie odzywać w tym temacie,,,ale nie mogę zgodzić sie z tym twoim prawniczym podwójnym widzeniem rzeczywistości.
                                                    Napisz mi dużymi literami jeśli było tak jak piszesz w/w pogrubionym tekście.
                                                    Czy w tytule egzekucyjnym było nazwisko właściciela traktora?? Czy to on miał być windykowany???
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 22:39
                                                    Nie było, dlatego też egzekucja była nieprawidłowa a asesor ma zarzuty prokuratorskie.
                                                    W niczym to jednak nie zmienia konieczności przypominania, że o tym, co może być zabrane decyduje treść tytułu egzekucyjnego. Wręcz wzmacnia tę konieczność, co zresztą sam niechcący przyznałeś.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 22:53
                                                    Ad sp.1§1 juz widzę odpowiedz....Dziękuje za odpowiedz. Zbyt łagodnie określiłaś działalność tej spółdzielni komorniczej
                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 22:03
                                                    mn7 napisała:
                                                    > O tym, co komu można zabrać decyduje treść tytułu egzekucyjnego...

                                                    Nie było w nim jak zapewne wiesz mowy o wszystkich krewnych i powinowatych
                                                    dłużnika, a on sam był wymieniony z nazwiska, imienia i numeru PESEL (jeśli Wysoki
                                                    Sąd uznał za stosowne i nie uwłaczające jego godności go sprawdzić i podać).

                                                    > powinno być oczywiście zawsze maksymalnie korzystne - dla wierzyciela...

                                                    Nie wydaje mi się, by pani, która pośredniczyła we wszystkich transakcjach
                                                    odkupu z komisu i dalszej sprzedaży była jakoś powiązana z wierzycielem.
                                                    Pozostaje bez odpowiedzi pytanie, czy była powiązana z komornikami.
                                                    I dobrze by było, gdyby ktoś na to pytanie raczył odpowiedzieć.

                                                    > powinno być oczywiście zawsze maksymalnie korzystne - dla wierzyciela
                                                    > Naturalnie. Wszyscy oni jako te lelije niewinne, tylko wierzyciel jest brzydki

                                                    Niestety Firma Nasienna Granum nie wypowiadała się w temacie zadłużenia,
                                                    więc nawet nie wiemy, czy w trybie innym niż nakazowy ugrała by coś w sądzie.
                                                    Nie wiemy za co i od kiedy szwagier okradzionego przez komornika był jej
                                                    winny pieniądze i dokładnie ile. Jeśli masz taką wiedzę - proszę pochwal się nią.

                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 22:36
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > mn7 napisała:
                                                    > > O tym, co komu można zabrać decyduje treść tytułu egzekucyjnego...
                                                    >
                                                    > Nie było w nim jak zapewne wiesz mowy o wszystkich krewnych i powinowatych
                                                    > dłużnika

                                                    Stąd też mówimy dziś o nieprawidłowej egzekucji a prokurator prowadzi nawet śledztwo pod katem przekroczenia uprawnień.

                                                    , a on sam był wymieniony z nazwiska, imienia i numeru PESEL

                                                    Stąd też do niego przybył komornik, po jego traktor, nie wiedząc, że jest on zarejestrowany na mieszkającego za ścianą szwagra.

                                                    > Nie wydaje mi się, by pani, która pośredniczyła we wszystkich transakcjach
                                                    > odkupu z komisu i dalszej sprzedaży była jakoś powiązana z wierzycielem.

                                                    Skoro sprzedaż w komisie nastąpiła na wyraźny wniosek wierzyciela (co zresztą wielu ma mu za złe) to nie ma to najmniejszego nawet znaczenia.

                                                    > > Naturalnie. Wszyscy oni jako te lelije niewinne, tylko wierzyciel jest br
                                                    > zydki
                                                    >
                                                    > Niestety Firma Nasienna Granum nie wypowiadała się w temacie zadłużenia

                                                    Miała jeszcze przepraszać za to, że istnieje i że ośmiela się dochodzić swoich wierzytelności?

                                                    > Nie wiemy za co i od kiedy szwagier okradzionego przez komornika

                                                    Komornik nikogo nie okradł, ponieważ o kradzieży może być mowa wyłącznie wtedy, gdy ktoś zabrał cudzą rzecz ruchomą celem przywłaszczenia, tu zaś brak takiego celu jest oczywisty, zwłaszcza w świetle tego, że na żądanie wierzyciela zajętą rzecz sprzedano i przekazano mu uzyskane pieniądze.

                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 23:50
                                                    mn7 napisała:
                                                    > Stąd też do niego przybył komornik, po jego traktor, nie wiedząc, że jest on
                                                    > zarejestrowany na mieszkającego za ścianą szwagra.

                                                    A na kogo niby miał być zarejestrowany traktor szwagra?
                                                    Czy przychodząc po czyiś traktor nie należy wcześniej sprawdzić,
                                                    czy dłużnik posiada takowy i jak go rozpoznać? Opinia pani pośrednik
                                                    w handlu, że ten egzemplarz jej pasuje, chyba nie wystarcza.

                                                    > Skoro sprzedaż w komisie nastąpiła na wyraźny wniosek wierzyciela

                                                    To dopiero ustali prokuratura. Jeśli okaże się, że wierzyciel wiedział,
                                                    że traktor nie jest własnością dłużnika, a w sądzie jest wniosek
                                                    o wstrzymanie postępowania egzekucyjnego - będzie ciekawiej.
                                                    Zwłaszcza, że maszyna nie jest anonimowa - ma swoje papiery,
                                                    w których czarno na białym pisze, kto był jej właścicielem.
                                                    Nie wiem, jak komornik to przeprowadził przez urzędy.
                                                    Tu również liczę na dociekliwość prokuratury.

                                                    Ale nie sądzę, by wierzyciel sam wystąpił o sprzedaż komisową zamiast licytacji.
                                                    Myślę, że został "przekonany" przez komornika, że wystawiając takie pismo
                                                    wcześniej odzyska część długu.

                                                    > Miała jeszcze przepraszać za to, że istnieje i że ośmiela się dochodzić swoich
                                                    > wierzytelności?

                                                    Dlaczego przepraszać? Zwykłe wyjaśnienie w zupełności wystarczy.
                                                    A tak nawet nie wiemy ile i za co winien był im dłużnik.

                                                    > Komornik nikogo nie okradł, ponieważ o kradzieży może być mowa wyłącznie
                                                    > wtedy, gdy ktoś zabrał cudzą rzecz ruchomą celem przywłaszczenia

                                                    Nie tylko wtedy - jeśli przywłaszczył celem dalszej odsprzedaży również.
                                                    Powiązania finansowe i inne z panią pośrednik. mam nadzieję, prokuratura
                                                    też zechce zbadać. Zwłaszcza, że nie jest to jednostkowy przypadek.
                                                    Szczerze mówić, chyba rzadko przyszły nabywca jeździ z komornikiem
                                                    wybierać interesujący go towar i ma już na niego kolejnego kupca.
                                                    A może się mylę i to powszechna praktyka?
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 12.03.15, 07:15
                                                    Przywłaszczenie celem odsprzedaży to również przywłaszczenie. Podobnie jak przywłaszczenie celem zniszczenia, wyrzucenia albo wystrzelenia w kosmos. Z pewnością więc przedwczesna jest radość z odkrycia Ameryki. Tym bardziej, że z powodów wczesniej wyłuszczonych nie było w tym przypadku jakiegokolwiek przywłaszczenia, bo zajmujący nie włączał w ogóle zajętej rzeczy do swojego majątku, w jakimkolwiek celu. Stąd też ma zarzut przestępstwa przekroczenia uprawnień, od samego poczatku było natomiast jasne, że nie może mieć zarzutu kradzieży. Widzę, że pisało to wiele osób, nie tylko prawników.
                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 12.03.15, 07:44
                                                    mn7 napisała:
                                                    > Tym bardziej, że z powodów wczesniej wyłuszczonych nie było w tym przypadku
                                                    > jakiegokolwiek przywłaszczenia, bo zajmujący nie włączał w ogóle zajętej rzeczy
                                                    > do swojego majątku, w jakimkolwiek celu.

                                                    Czy to, że ktoś kradnie pod szyldem firmy zmienia w czymkolwiek klasyfikację czynu?
                                                    Czy prawnicy są po to, żeby korzystając z luk prawa poszukiwać bezkarnych form
                                                    przestępczości? Ktoś na tych przywłaszczeniach korzystał i zadaniem prokuratury
                                                    jest ustalić kto i czy komornik miał swoje udziały finansowe w przestępstwie,
                                                    czy jak to ładnie określiłaś "przekroczeniu uprawnień". Bo nie ulega najmniejszej
                                                    wątpliwości, że owe uprawnienia przekraczał celowo i z pełną świadomością,
                                                    kto na nich skorzysta.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 12.03.15, 08:15
                                                    Nie ma znaczenia szyld, ma znaczenie cel działania. Gdy nie ma celu przywłaszczenia (obojętne pod jakim szyldem) nie ma art. 278 k.k. A jesli nie było przewłaszczeń to stratą czasu jest zastanawianie się kto skorzystał.
                                                    Napisz jeszcze, jakie inne potoczne nazwy typów przestępstw uważasz za "ładne", bo to ciekawe.
                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 12.03.15, 09:48
                                                    > A jesli nie było przewłaszczeń to stratą czasu jest zastanawianie się kto skorzystał.

                                                    Odwrotnie - jeśli było działanie w celu odniesienia konkretnych korzyści materialnych,
                                                    to było przywłaszczenie cudzego mienia. To prokuratura ma ustalić, czy asesor był
                                                    tępym nieukiem, nadgorliwym stróżem prawa czy pospolitym złodziejem, który
                                                    wykorzystywał możliwości zawodowe w celach przestępczych i czy zbieżność
                                                    pozostałych uczestników procederu jest przypadkowa, czy mamy do czynienia
                                                    ze zorganizowaną grupą przestępczą.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 12.03.15, 10:23
                                                    Znamieniem kradzieży nie jest działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lecz w celu przywłaszczenia. Gruntownie tłumaczyli to sverir i Zenek. Dalece nie w każdym przypadku korzyści występuje przywłaszczenie. Celem śledztwa z pewnością nie jest ustalanie, czy ktoś jest nieukiem lecz czy ponosi odpowiedzialność za zarzucone mu przestępstwo.
                                                  • cronny załóżmy, że pożyczyłeś ode mnie i nie oddajesz 13.03.15, 21:54
                                                    jestem stratny, więc najmuję Zenka, który - tak się składa - jest asesorem komorniczym, żeby z Ciebie ściągnął dług, co nie jest łatwe, bo wszystko przepisałeś na członków rodziny. Ale Zenka znajoma, która handluje samochodami ma reflektanta na taki samochód jaki ma Sverir. Więc Zenek zwija Sverirowi samochód spod domu i wstawia do komisu za pół ceny, żeby jego znajoma szybko kupiła i sprzedała temu swojemu reflektantowi.
                                                    Zenek odpala mi to co ty mi byleś winny. Znajoma odpala Zenkowi pół swojego zarobku.
                                                    I wszyscy są zadowoleni. Może oprócz Sverira, ale kogo to obchodzi, pisuje na tym samym forum co Ty, więc kradzież jego samochodu nie jest kradzieżą, a Zenek nie jest złodziejem tylko ew. się pomylił i ciut przekroczył swe urzędowe uprawnienia.

                                                    Dobrze zrozumiałem mechanizm tego przekrętu?

                                                  • lech1966 Re: załóżmy, że pożyczyłeś ode mnie i nie oddajes 14.03.15, 09:55
                                                    Zenek nie zwinął by samochodu Sverira, z prostego powodu obaj są prawnikami, co najwyżej zwinąłby samochód sąsiada Sverira gdyby sie dopiero na miejscu dowiedział że jest tak samo prawnikiem, musiałby coś zabrać żeby laweta nie jechała na pusto - bo kto zapłaci za jazdę lawety???
                                                  • wariant_b Re: załóżmy, że pożyczyłeś ode mnie i nie oddajes 14.03.15, 10:50
                                                    Tu na szczęście laweta nie przekroczyła dozwolonej prędkości.
                                                  • mn7 Re: załóżmy, że pożyczyłeś ode mnie i nie oddajes 16.03.15, 06:57
                                                    I nie było powodu ustalania, kto kierował lawetą, żeby go ukazać za wykroczenie. Nie było potrzeby uprzejme pytania właściciela przwożonego samochodu, czy nie zna przypadkiem danych firmy której samochód powierzył.
                                                  • sverir Re: załóżmy, że pożyczyłeś ode mnie i nie oddajes 16.03.15, 00:42
                                                    > Dobrze zrozumiałem mechanizm tego przekrętu?

                                                    Prawie, pominąłeś tylko jeden drobny szczegół. Nie wiadomo z jakiego powodu stwierdziłeś, że czynności podejmowane przez ludzi - nie tylko komorników - dzielą się na kradzież i legalne działania. Stąd zupełnie błędny wniosek, że skoro ktoś nie ukradł, to wszystko jest w porządku. Cóż, ja się z tym nie zgadzam, ale nie zamierzam wyprowadzać Cię z błędu.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 21:44
                                                    A dlaczego mam gardzić biednym szwagrem, a zachwycać sie innym-podłym ale bogatym. Czy w tym kraju nie wolno być biednym?? a bogactwo jest zagwarantowane jedynie dla prawników???
                                                    Masz ścisły umysł MN7,,moim zdaniem za ścisły...
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 22:40
                                                    Kto ci każe kimkolwiek gardzić? Odczuwasz jakiś przymus gardzenia jedną ze stron każdego sporu? To przykre. Od dawna tak masz?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 22:49
                                                    W sumie nie dziwie się że nie rozumiesz słowa pisanego, ale znam powód. Nie stawiam znaku §. a bez niego nie zrozumiesz nic.
                                                    Zastosuje to do kolejnej odpowiedzi może będzie ci łatwiej.
                                                    Czekam na odpowiedz w sprawie nr 1 § 1 . Kto był wpisany w tytuł egzekucyjny w omawianej tu sprawie.
                                                    Mam nadzieje że zrozumiesz..Czego życzę ci z całego serca..
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 22:52
                                                    Nie znasz odpowiedzi na to pytanie? Komu chcesz wciskać ten kit i w jakim celu? Skąd wzięłyby się zarzuty prokuratorskie i konieczność odkupienia ciągnika, gdyby tytuł opiewał na tego szwagra-słupa? Czemu poza trollowaniem i prowokowaniem rozmówców służy udawanie, że nie wiesz czego dotyczy dyskusja, która tak Cie kręci?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 23:05
                                                    Ad sp1§1 .A kto stwierdził że to szwagier-słup?? Jednoosobowo asesor? czy razem z pracownikami komisu?? tu juz inny komornik oddał dziś auto,trzymał go dwa lata, teraz zapłaci za szkody i odpowiednie odszkodowanie -mam nadzieje. tu masz linka do sp 1§2 www.tvp.info/19207009/komornik-odda-wlascicielce-bezprawnie-zajete-auto-walczyla-o-to-dwa-lata
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 12.03.15, 05:48
                                                    Lansowana jest teoria słupa do obrony patologii. To w obronie wierzyciela. Wierzyciel zaś nigdy nie może być cwaniakiem co sprzedał niekumatej staruszce gary za 10tys.i dorzucił jeszcze internet z tabletem I teraz w majestacie prawa przy pomocy komornika odzyskuje słuszne należności. Taka beletrystyka nie ma sensu. Prawo trzeba zmienić by do patologii nie dochodziło i tyle.
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 12.03.15, 06:35
                                                    > Prawo trzeba zmienić by do patologii nie dochodziło i tyle.

                                                    Zaskakująco jednak sygnały propozycji zmian dążą w kierunku jeszcze mocniejszej ochrony dłużnika.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 12.03.15, 07:23
                                                    Wynika to z niemającego nic wspólnego z realiami przekonania, że dłużnik to zawsze jakiś biedak a wierzyciel to jakiś bogaty krwiopijca. Przedstawiciele ciemnego ludu nie są w stanie objąć swoją wyobraźnią, że kiedyś to oni mogą być okradzeni, oszukani, pobici albo po prostu nie dostać zwrotu pożyczki i to oni dochodząc słusznej należności będą tymi archetypicznymi krwiopijcami okrutnie gnębiącymi tego sympatycznego biedaka, który ich okradł, oszukał, pobił albo nie chce słyszeć o oddaniu pożyczonych pieniędzy.
                                                  • wariant_b Re: nic nie odpowiedziałeś... 12.03.15, 07:51
                                                    mn7 napisała:
                                                    > Wynika to z niemającego nic wspólnego z realiami przekonania, że dłużnik
                                                    > to zawsze jakiś biedak a wierzyciel to jakiś bogaty krwiopijca.

                                                    Albo z nie mającego nic z realiami wspólnego przekonania, że osoby,
                                                    które mają stać na straży prawa są z natury uczciwe.
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 12.03.15, 11:35
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Wynika to z niemającego nic wspólnego z realiami przekonania, że dłużnik to zaw
                                                    > sze jakiś biedak a wierzyciel to jakiś bogaty krwiopijca. Przedstawiciele ciemn
                                                    > ego ludu nie są w stanie objąć swoją wyobraźnią, że kiedyś to oni mogą być okra
                                                    > dzeni, oszukani, ----------------------------------'---------------------krynico mądrości -) skąd u ciebie to przekonanie że takie jest przekonanie ? Naprawdę myślisz że ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że kiedyś mogą mieć kłopoty ? Rzecz w tym że złodziej jest ścigany przez prawo a komornik działa w jego imieniu. Dla Zaremby nie ma znaczenia który z nich go odwiedził , bo skutek podobny. Dlatego piszący mało uwagi przywiązują wierzycielowi bo to że ktoś komuś wisi kasę nie jest szokujące ale to nie znaczy że uważają go(wierzyciela) za lobuza. Jeśli tego nie pojmujesz nie pisz o ciemnym ludzie.

                                                    p
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 08:14
                                                    > skąd u ciebie to przekonanie że takie jest przekonanie ? Naprawdę myślisz że ludzie nie zdają
                                                    > sobie sprawy z tego że kiedyś mogą mieć kłopoty ?

                                                    Zdawać to może sobie zdają, ale wnioski wyciągają takie, jakby sobie nie zdawali. Wierzycielem dla nich jest tylko sprzedawca garnków wciskający seniorkom niepotrzebne dekodery, albo jacyś inni cwaniacy i oszuści. Nie są dla nich wierzycielami nieopłaceni pracownicy, przedsiębiorcy z nieopłaconymi fakturami, seniorzy pożyczający pieniądze w zaufaniu. Właśnie w Koninie toczy się sprawa Ruminkiewicza, ojca zamordowanego dziecka, któremu morderca nie wypłacił zasądzonego odszkodowania. Majątek po zmarłych rodzicach przejął brat mordercy, do którego udał się pan Ruminkiewicz. Pan Ruminkiewicz chciał przekonać brata, żeby ten - bo ja wiem? - spłacił dług. Brat odmówił, w końcu nie on jest zobowiązany. Czy pan Ruminkiewicz jest zachłannym patafianem, skoro miast przyjąć do wiadomości od mowę, procesuje się, ustala skład masy spadkowej i podstawę, na której brat odziedziczył majątek po rodzicach? Jakoś nie widzę ani Ciebie, ani Remika-szaraka, piszących panu Ruminkiewiczowi, że jego postępowanie przeciw bratu dłużnika jest niedopuszczalne, nie mieści się w normach etycznych uczciwych ludzi i w związku z tym żądacie, by wycofał swoje roszczenia. Tym bardziej nie widzę was, byście w tym momencie przyklasnęli decyzji sądu, że skoro brat oświadczył, że majątek po rodzicach przejął w całości, to nie powinien w ogóle być stroną jakiegokolwiek postępowania w tej sprawie. Ale być może się mylę, być może niesprawiedliwie Was oceniam i choć łza Wam się w oku zakręci, to szczerze przyznacie, że pan Ruminkiewicz rozpędził się w swoich żądaniach.
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 11:01
                                                    Sprawę p. Ruminkiewicza znam tylko z twojego opisu. Otóż piszesz że Ruminkiewicz procesuje się by otrzymać zadośćuczynienie. Jego sprawa jest więc zupełnie inna. Podobieństwo widzial bym dopiero wtedy gdyby brat mordercy decyzją sądu miał wypłacić Ruminkiewiczowi pieniądze , a komornik z tytułem wykonawczym w jego imieniu zajmuje majątek sąsiadowi brata mordercy. I niewatpliwa krzywda jaka spotkała tego człowieka nie usprawiedliwia zajęcia majątku bogu ducha winnemu człowiekowi. Nie dowodzi też braku empatii z mojej strony. Życzę by p.Ruminkiewicz uzyskał sprawiedliwość . W tej sprawie sąd jak rozumiem wyda orzeczenie i (mam nadzieję) to nie od decyzji komornika będzie zależało czyli coś jest własnością ew. dłużnika czy nie.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 11:47
                                                    Dlaczego wciąż powtarzasz tę półprawdę o "sąsiedzie" skoro to był jego szwagier, dzierżący jego majątek żeby komornik nie mógł go zająć? Bajeczki o "przypadkowym sąsiedzie" były kłamstwem obliczonym na "ciemny lud" i naprawdę nie przystoi wciąż czegoś takiego powtarzać.
                                                    W jednej sprawie mamy mieszkających na wspólnej posesji szwagrów, z których jeden ma wyłącznie długi a drugi wyłącznie majątek, w drugiej zaś braci, z których jeden jest obowiązany do wypłaty zadośćuczynienia, drugi zaś odziedziczył rzekomo wszystko po rodzicach (a ten zobowiązany brat nie ma nic). Taka jest tu analogia.
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 12:31
                                                    Prawda jest taka "Są księgi wieczyste świadczące, że to dwa gospodarstwa oddzielone płotem - rolnik pokazuje dokumenty.." dwa numery domów , więc to ty piszesz całą nieprawdę " utrzymując że mieszkają na wspólnej posesji .prawdą jest że są szwagrami to nie jest nielegalne .posiadanie biednego szwagra także. Sądy są od wydawania wyroków a nie komornicza intuicja czy twoje przeczucia. Wystarczyło zdobyć tytuł egzekucujny na Zarebe w sądzie (skoro to oczywiste, to bez problemu) i nie byłoby szumu. Co do analogii , to pisałem wyżej.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 12:53
                                                    1tobi napisał:

                                                    > Prawda jest taka "Są księgi wieczyste świadczące, że to dwa gospodarstwa oddzie
                                                    > lone płotem - rolnik pokazuje dokumenty.."

                                                    Nie. To nie jest prawda. W księgach wieczystych nie ma niczego o żadnych płotach. Zaś nagranie przebiegu zajęcia pokazuje, że żadnego płotu tam nie ma, podwórze jest wspólne.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 13:16
                                                    mn7 napisała:

                                                    > 1tobi napisał:
                                                    >
                                                    > > Prawda jest taka "Są księgi wieczyste świadczące, że to dwa gospodarstwa
                                                    > oddzie
                                                    > > lone płotem - rolnik pokazuje dokumenty.."
                                                    >
                                                    > Nie. To nie jest prawda. W księgach wieczystych nie ma niczego o żadnych
                                                    > płotach. Zaś nagranie przebiegu zajęcia pokazuje, że żadnego płotu tam nie ma,
                                                    > podwórze jest wspólne.

                                                    Bardzo dobrze znasz sprawę MN7,czyżbyś tez była umaczana w tej kloace? Teraz rozumiem dlaczego tak bronisz bezprawia komorniczego w państwie które istnieje tylko teoretycznie jak mawiał klasyk B. Sienkiewicz.
                                                    Tu wrzucę ci inny kamyczek do komorniczego ogródka a takich spraw są tysiące,,,,,jak nie miliony. Wasze środowisko nie oczyści się samo, tak jak lekarskie i inne korporacyjne. Żałuje że mamy takich kiepskich polityków i taki "nierząd" w kraju. Dlatego będę głosował na Korwina i jego partie. Może on Was postawi do pionu.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 13:45
                                                    Tak. Skoro wiem co się wpisuje do księgi wieczystej a czego na pewno się nie wpisuje to jestem umoczona w kloace. Nie byłabym, gdyby mój umysł był tak wolny od jakiejkolwiek wiedzy, jak Twój.
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 13:26
                                                    SE "Dzielnicowy informował komornika, że dłużnik mieszka za płotem, pod 42A - mówi asp. Anna Gorczewska z policji w Mławie. Nic z tego. Komornik wywiózł ciągnik do Łodzi i sprzedał w komisie.". Nic cię nie przekona. -)
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 13:42
                                                    Co i kogo miałoby przekonać, skoro w żadnej księdze wieczystej nie nic o płotach zaś na tym podwórzu nie ma żadnego plotu? I czemu miałoby to przekonanie służyć skoro to gdzie ktoś mieszka nie ma absolutnie żadnego znaczenia? Gdyby ten traktor podlegał zajęciu to mógłby być zajęty choćby Zaręba mieszkał w Suwałkach a traktor stał w Świnoujściu. Skoro zaś nie podlegał to nie mógłby być zajęty choćby stał na samym środku działki dłużnika a szwagier mieszkał z dłużnikiem w tym samym pokoju.
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 14:08
                                                    Najpierw twierdzisz że mieszkają na wspólnej posesji , potem że to nie ma znaczenia (to po co użyłas tego nieprawdziwego zresztą argumentu) twierdzisz że tam nie ma płotu, policjantka twierdzi inaczej . Co jest w księgach wieczystych nie wiem ,cytowalem ( to jasne chyba), ty wiesz ok.. Wypowiedź tej policjantki nie pomoże komornikowi , ona też się na niego uwziela ?.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 14:26
                                                    Stwierdzam fakt, że mieszkają na wspólnej posesji bo brzydzę się kłamstwem. O tym, że dla dopuszczalności egzekucji nie ma znaczenia fakt gdzie kto.mieszka przypominam dlatego, że stężenie bredni w tej dyskusji jest i tak wyjątkowe.
                                                    Dziennikarskie bajdurzenie o płotach służyło wmówieniu ciemnemu ludowi, że komornik jakoby napadł omyłkowo jakiegoś bogu ducha winnego przypadkowego człowieka. Co się zresztą udało na przykład w Twoim wypadku.
                                                    Tymczasem problem leży zupełnie gdzie indziej. W tym, że zajął ciągnik, którego zająć nie mógł.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 14:32
                                                    Chyba zresztą poza Tobą dla wszystkich jest jasne i oczywiste, że policjantka nie wypowiadała się o istnieniu jakiegokolwiek płotu lecz użyła (albo dziennikarz użył) popularnego zwrotu frazeologicznego oznaczającego, że ktoś mieszka po sąsiedzku ale w innym domu.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 14:50
                                                    I jeszcze jedno. Naprawdę nie potrafię uwierzyć w to że myślisz, iż kazdej działce w księdze wieczystej (albo w rejestrze gruntów) naprawdę odpowiadała jedna fizyczna posesja. To chyba niemożliwe, żeby dorosły człowiek naprawdę tak myślał. Niedaleko mam blok, który stoi chyba na 16 działkach o różnych numerach. Ale jest niewątpliwie jednym blokiem. To, że dwa różne domy są różnymi domami widział komornik choćby po różnych numerach. To jednak w ogóle nie ma znaczenia, bo miejsce postoju traktora nie ma znaczenia. Czy gdybyś na widok komornika przeparkował samochód do sąsiada albo na drogę publiczną to udaremniłbyś jego zajecie? Oczywiście nie i daj sobie spokój z przekonywaniem, że myślałeś inaczej, bo i tak nikt Ci w to nie uwierzy. Zajęcie stanowiło przekroczenie uprawnień (zdaniem prokuratora w każdym razie) nie dlatego, że traktor stał za jakimś plotem, dosłownie czy w przenośni lecz dlatego, że formalnie jego właścicielem był nie używający go dłużnik, lecz jego szwagier a wierzyciel nie dysponował rozszerzonym tytułem, który by obejmował kogoś poza dłużnikiem.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 16:13
                                                    mn7 napisała:

                                                    > I jeszcze jedno. Naprawdę nie potrafię uwierzyć w to że myślisz, iż kazdej dzia
                                                    > łce w księdze wieczystej (albo w rejestrze gruntów) naprawdę odpowiadała jedna
                                                    > fizyczna posesja. To chyba niemożliwe, żeby dorosły człowiek naprawdę tak myśla
                                                    > ł. Niedaleko mam blok, który stoi chyba na 16 działkach o różnych numerach. Ale
                                                    > jest niewątpliwie jednym blokiem.

                                                    Blok jest niewątpliwie jeden, i nie rozumiem dlaczego te 16 działek nie zostało do tej pory scalone jako że mają jednego właściciela i stoi na nim jeden budynek. Nie powiesz mi chyba że tak było od 2000 lat i będzie tak nadal, skoro można działkę podzielić,,,to chyba można ja także scalić. Jak mi napiszesz że nie można to znów ja ci napiszę że też jest gdzieś granica głupoty i nadinterpretacji prawa.

                                                    To, że dwa różne domy są różnymi domami widz
                                                    > iał komornik choćby po różnych numerach. To jednak w ogóle nie ma znaczenia, bo
                                                    > miejsce postoju traktora nie ma znaczenia. Czy gdybyś na widok komornika przep
                                                    > arkował samochód do sąsiada albo na drogę publiczną to udaremniłbyś jego zajeci
                                                    > e? Oczywiście nie i daj sobie spokój z przekonywaniem, że myślałeś inaczej, bo
                                                    > i tak nikt Ci w to nie uwierzy. Zajęcie stanowiło przekroczenie uprawnień (zdan
                                                    > iem prokuratora w każdym razie) nie dlatego, że traktor stał za jakimś plotem,
                                                    > dosłownie czy w przenośni lecz dlatego, że formalnie jego właścicielem był nie
                                                    > używający go dłużnik, lecz jego szwagier a wierzyciel nie dysponował rozszerzon
                                                    > ym tytułem, który by obejmował kogoś poza dłużnikiem.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 16:03
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Co i kogo miałoby przekonać, skoro w żadnej księdze wieczystej nie nic o płotac
                                                    > h zaś na tym podwórzu nie ma żadnego plotu? I czemu miałoby to przekonanie służ
                                                    > yć skoro to gdzie ktoś mieszka nie ma absolutnie żadnego znaczenia? Gdyby ten t
                                                    > raktor podlegał zajęciu to mógłby być zajęty choćby Zaręba mieszkał w Suwałkach
                                                    > a traktor stał w Świnoujściu.
                                                    Skoro zaś nie podlegał to nie mógłby być zajęty
                                                    > choćby stał na samym środku działki dłużnika a szwagier mieszkał z dłużnikiem w
                                                    > tym samym pokoju.


                                                    Dokładnie tak i nikt by nie miał nic do asesora czy do kancelarii którą reprezentował, ale tak nie było i stało się prawie tak jak w ostatnim zdaniu twojej wypowiedzi. Powiedz mi więc dlaczego sąd umarza lub oddala skargę na czynności egzekucyjne tłumacząc to tym że sprawa jest bezprzedmiotowa bo rzecz już została upłynniona?
                                                    Zażalenie jest nie tylko w sprawie zwrotu,czy wyłączenia z egzekucji,ale myślę że również na bezprawne czynności komornika.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 16:17
                                                    Czy na pytanie nie dostałeś już co najmniej sześć razy odpowiedzi od trzech osób? Dlatego, że sprawa o wstrzymanie sprzedaży stała się bezprzedmiotowa wobec faktu, że sprzedaż już nastąpiła a w takiej sytuacji k.p.c. nakazuje - identycznie, jak jego odpowiedniki w innych krajach - umorzenie postępowania w sprawie o ten wniosek. Ile osób i ile razy ma Ci to powtórzyć żebyś łaskawie przestał zatykać uszy i zaciskać oczy, w kółko powtarzając jak rozwydrzone dziecko "nie rozumiem, nie rozumiem, nie rozumiem" ?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 16:42
                                                    To rozumiem,rozumiem że jak nie ma rzeczy to postępowanie jest bezprzedmiotowe jeśli dotyczy tylko zwrotu rzeczy,(choć ta rzecz jest nadal,ale ma innego właściciela) pytałem o zupełnie coś innego dlaczego nie ma możliwości "odkręcenia" całej afery gdy komornik "przekroczył uprawnienia" przy czynnościach??
                                                    Powiedz mi też dlaczego ten komornik nie chce oddać pieniędzy tej pani?? Dlaczego jest taka niemoc w prostowaniu zakrętów komorniczych
                                                    tv.se.pl/wiadomosci/komornik-sciagnal-z-niej-cudzy-dlug-pieniedzy,890/
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 16:45
                                                    Po co pytasz, czy jest możliwość odkręcenia skoro jest jasne, że jest i że na pewno nastąpi? Już Cię dziś o to pytałam, nie dostałam żadnej odpowiedzi tylko stek inwektyw i deklarację cielęcego uwielbienia dla JKM. Ty czytasz w ogóle cudze posty?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 17:22
                                                    Oczywiście że czytam i nie wiem co masz na myśli pisząc o inwektywach?? Nic nie było kierowane bezpośrednio do ciebie, ba nawet nie miałem takiego zamiaru, mamy inne zdanie na pewne kwestie ale to nie znaczy że mam jakieś inne uwagi co do Twojej osoby czy postępowania???? To nie ty stoisz pod pręgierzem opinii publicznej.
                                                    Nie znam cie, nic mi złego nie zrobiłaś i poza dyskusją i całkowicie inną optyką nic do Ciebie nie mam. Jeśli uraziło Twoją osobę jakieś moje słowo, to przepraszam,,ale nie wycofuje się z tez czy opinii tu głoszonych. Nadal uważam że działalność Łódzkiej spółdzielni komorniczej zasługuje na najsurowszą karę..
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 16:52
                                                    Poza tym napisałeś znów nieprawdę. Nie było żadnego postępowania o zwrot rzeczy. Było postępowanie o wstrzymanie sprzedaży.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 13.03.15, 17:24
                                                    Tak,,,ale żeby doszło do sprawy o zwrot rzeczy musi się odbyć sprawa- która się nie może odbyć bo rzecz już jest upłynniona i kółko się zamyka...I wszyscy rozkładają ręce. a nadużycie nadal jest nadużyciem
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 09:15
                                                    Kto konkretnie "rozkłada ręce"? Na czym to "rozkładanie rąk" polega? Jeśli chodzi o postępowanie karne, jest śledztwo i są zarzuty dla asesora. Jeśli chodzi o odpowiedzialność cywilną - jest propozycja ugody (z tego, co pisała prasa - korzystna) i najwyraźniej pełnomocnik szwagra negocjuje jej warunki (ma do tego prawo, chce widocznie jak najkorzystniejszych). Gdzie tu w ogóle widzisz jakieś "rozkładanie rąk" i przez kogo? Co się stało to się nie odstanie, teraz chodzi o to, że jeśli asesor wyrządził szkodę, to ją należy naprawić a jeśli popełnił przestępstwo, to go za nie ukarać. Normalna kolej rzeczy.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 12:45
                                                    Jest pewnie z milion spraw gdzie szkoda została wyrządzona a nie została naprawiona, ba nawet są wyroki sądów a komornicy i prokuratura nadal nie zwraca zajętych czy zabezpieczonych pieniędzy czy majątku. To mam na myśli,że prawo (czy też bezprawie) działa w jedną stronę. W tym omawianym przypadku prokuratura zajęła sie sprawą i ją prowadzi- zobaczymy z jakim skutkiem, ale jest wiele innych podobnych spraw gdzie wszyscy umywają ręce i nie ma kto naprawić wyrządzonych szkód. To sie musi zmienić żeby nie było to tak jakby mrówka(obywatel) nie zderzał sie z pociągiem (instytucje i urzędy państwowe)
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 12:54
                                                    lech1966 napisał:

                                                    > Jest pewnie z milion spraw gdzie szkoda została wyrządzona a nie została napraw
                                                    > iona, ba nawet są wyroki sądów a komornicy i prokuratura nadal nie zwraca zajęt
                                                    > ych czy zabezpieczonych pieniędzy czy majątku.

                                                    Na przykład sprawa pewnego wierzyciela, który nie może się doczekać na swoje pieniądze, bo dłużnik oficjalnie nic nie ma i nawet właścicielem jego traktora jest szwagier. Gdzieś na zachodzie Polski, czy może na południu... :-)))
                                                    I na przykład wierzyciele niejakiego Izdebskiego też nie mogą się doczekać, bo biedak nic nie ma i mieszka kątem u krewnych...
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 13:02
                                                    tv.se.pl/wiadomosci/komornik-sciagnal-z-niej-cudzy-dlug-pieniedzy,890/
                                                    A to wyżej?? To jedna z tego miliona spraw. Traktor jakoś się przebił do prokuratury. ta biedna kobieta nie..Staram się ciebie zrozumieć ale Ty też czytaj co ja piszę i do czego się odnoszę..
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 13:07
                                                    Co w tej konkretnej sprawie miałoby się "przebijać" do prokuratury skoro widać, że to była ewidentna pomyłka i nawet tabloid jest tego zdania?
                                                    Jak wiele czasu zajmie Ci jeszcze poszukanie w internetach czym się różni odpowiedzialność karna od cywilnej?
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 14:41
                                                    > Jest pewnie z milion spraw gdzie szkoda została wyrządzona a nie została napraw
                                                    > iona, ba nawet są wyroki sądów a komornicy i prokuratura nadal nie zwraca zajęt
                                                    > ych czy zabezpieczonych pieniędzy czy majątku.

                                                    A pewnie, że są wśród komorników są najzwyklejsze w świecie mendy, ludzie o mentalności szlachty, oszuści, cwaniacy, kombinatorzy. Jednak nawet ewentualna powszechność takiej postawy nie powinna być przyczyną zniesienia w ogóle możliwości jakiejkolwiek egzekucji. Tak jakby - dajmy na to - niska jakość kształcenia matematyki stanowiła podstawę do wywalenia jej z programu nauczania. Jeżeli problemy wynikają z przepisów, to należy je zmienić, może niektóre nawet całkiem uchylić. To jednak nie może się dziać na podstawie kilku spośród tych milionów spraw, bo wyleje się dziecko z kąpielą. W przypadku rolnika z traktorem sprzedaż komisowa budzi wątpliwości, ale w dziesięciu tysiącach innych spraw już nie. Owszem, jednostkowe sprawy mogą wskazywać, jakie są możliwe negatywne konsekwencje i zjawiska w stosowaniu przepisów, być może też mogą dać asumpt do zmian. Wciąż jednak nie mogą to być zmiany negujące cały system, tylko dlatego, że może towarzyszyć im jakaś patologia.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 17:15
                                                    Zgadzam się z 90% twojej wypowiedzi Sverir, rozumiem że nie wszystko da się przewidzieć i usankcjonować przepisami jednak jak już się coś złego przydarzy, to trzeba jakoś to prostować a nie nabierać wody w usta, tłumacząc że to nie "ja" zawiniłem a przepisy, sąd, adres nieznany, itd itp.
                                                    Nie można też chronić nieuczciwych komorników tłumacząc że to swój chłop i nic nie robić. Nie ma ludzi niezastąpionych, jak nie ten,,to inny będzie komornikiem.
                                                    Taka nieuzasadniona ochrona prowadzi do patologii, co widać i słychać coraz częściej..
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 17:44
                                                    > Nie można też chronić nieuczciwych komorników tłumacząc że to swój chłop i nic nie robić. Nie
                                                    > ma ludzi niezastąpionych, jak nie ten,,to inny będzie komornikiem.

                                                    Bezsprzecznie patologie trzeba likwidować, a liczbę błędów i pomyłek najlepiej ograniczyć do zera. Tu sporu z pewnością nie ma.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 18:11
                                                    Pomyłki zdarzać się będą, tego nie unikniemy, ważne żeby była chęć naprawienia wyrządzonej "nieumyślnej" szkody, niczego więcej nie oczekuje.
                                                  • spokojny.zenek Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 16:24
                                                    lech1966 napisał:

                                                    > Jest pewnie z milion spraw gdzie szkoda została wyrządzona a nie została napraw
                                                    > iona, ba nawet są wyroki sądów a komornicy i prokuratura nadal nie zwraca zajęt
                                                    > ych czy zabezpieczonych pieniędzy czy majątku.

                                                    Skoro spraw, gdzie dłużnikiem jest akurat komornik albo prokuratura jest twoim zdaniem aż milion, to spraw, w których wierzyciel nie jest w stanie wyegzekwować swojej wierzytelności bo dłużnik stosuje jakieś bezczelne zabiegi, na przykład przepisuje cały swój majątek na krewnych, musi być chyba z 50 milionów. Albo i więcej, bo polskie prawo egzekucyjne bardzo mocno uprzywilejowuje dłużnika - kosztem wierzyciela, bo to w zasadzie "gra o sumie zerowej".
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 17:09
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > lech1966 napisał: Albo
                                                    > i więcej, bo polskie prawo egzekucyjne bardzo mocno uprzywilejowuje dłużnika -
                                                    > kosztem wierzyciela, bo to w zasadzie "gra o sumie zerowej".

                                                    Suma zerowa to pewnie taksa...
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 18:53
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > Skoro spraw, gdzie dłużnikiem jest akurat komornik albo prokuratura jest twoim
                                                    > zdaniem aż milion

                                                    Uważaj, bo kiedyś jakiś prawdziwek tobie wytknie, że niby pisałeś, że istnieją takie sprawy i że jest ich milion :-)))
                                                  • spokojny.zenek Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 16:29
                                                    To, czy tam jest płot czy nie ma jest pozbawione znaczenia. Gdyby traktor był dłużnika (jak był przekonany błędnie komornik) to mógłby być zajęty niezależnie do płotów, siatek i rowów, niezależnie, gdzie by stał. Opowieści o płotach pochodzą z początkowej fazy sprawy, gdy dziennikarze trzymali się wersji, jakoby komornik omyłkowo poszedł do jakiegoś przypadkowego sąsiada, niemającego nic wspólnego z dłużnikiem.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 16:35
                                                    Zgadzam sie z Tobą Zenku choć I to był przypadkowy człowiek, na przypadkowym podwórku, w dodatku nie dłużnik. W Twoim domyśle "komornik był blednie przekonany" w moim wiedział co zabiera tylko nie wiedział jaki z tego wyjdzie dym, to nie jego pierwsze kontrowersyjne zajęcie . To tak jak ze szklanką ty widzisz że jest do połowy pusta, a ja widzę że jest w połowie pełna
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 18:51
                                                    To prawda. Dlatego też pisałam wcześniej o potrzebie trzymania się przynajmniej jakiejś jednej wersji.
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 00:48
                                                    > Sprawę p. Ruminkiewicza znam tylko z twojego opisu. Otóż piszesz że Ruminkiewicz procesuje
                                                    > się by otrzymać zadośćuczynienie. Jego sprawa jest więc zupełnie inna.

                                                    Otóż nie, nie piszę, że procesuje się, by otrzymać zadośćuczynienie. Piszę, że zadośćuczynienie zostało już mu przyznane, a pan Ruminkiewicz procesuje się, by to zadośćuczynienie zapłacił brat sprawcy. Czym to się różni od zajmowania traktora szwagra? Wyrok sądu tak drastycznie zmienia Twoją ocenę sytuacji?
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 07:29
                                                    Otóż procesuje się by wypłacił brat mordercy. Różnica jest kosmiczna ! Przed sądem oskarżony czy pozwany ma możliwość przedstawienia własnych argumentów i sąd musi ich wysłuchać. Wyrok sądu to jednak co innego niż komornik na podwórku odbierajacy ciągnik bez tytułu egzekucyjnego. Komornik to nie Janosik czyniący sprawiedliwość wedle swoich reguł. Sąd daje większe szanse na to by nie doszło do sytuacji że "Kowal zawinił , Cygana powiesili". Bycie szwagrem i posiadanie ciągnika to jeszczcze za mało by odpowiadać za nie swoje długi. , naprawdę.
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 08:34
                                                    > Otóż procesuje się by wypłacił brat mordercy. Różnica jest kosmiczna !

                                                    Dziwne, wydawało mi się, że największy i jedyny problem jest taki, że zabrano ciągnik rolnikowi, który nic nikomu nie był winien. Dopiero Ty mnie oświecasz, że największym i jedynym problemem jest to, że odbyło się to bez wyroku sądu. Czyli gdyby był wyrok i rolnik, choć nikomu nic nie był dłużny, musiałby zapłacić, to byłoby już wszystko w porządku.


                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 08:51
                                                    Ano właśnie. Ustosunkowałam się do tego przed chwilą we własnym poście. Przecież dyskusja nie dotyczy samego faktu "zabrania" czegoś osobie, która nie była dłużnikiem, bo tu przecież tu nie ma sporu - jeśli wierzyciel nie dysponował tytułem na szwagra to komornik szwagrowi zając nie mógł. Skoro jednak niektórzy uważają, że co do zasady nie może być nigdy możliwości zabrania szwagrowi (w istocie: siostrze i szwagrowi) czegoś, co należy do innego szwagra, to skąd to dopuszczenie możliwości, żeby sąd jednak mógł nakazać bratu płacenie długów brata, choć przecież są różnymi ludźmi, mają osobne majątki a zamożny brat nie pomagał temu ubogiemu w popełnionej zbrodni? Gdzie tu konsekwencja?
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 08:45
                                                    Otóż nie.
                                                    Rzeczywiście jest tak, jak piszesz, ze w jednej sytuacji mamy do czynienia z możliwością przedstawienia argumentów (a raczej jednego, istotnego) przed sądem, w drugim zaś przypadku z sytuacją całkiem odmienną i komornikiem niesłuchającym argumentów. Tyle że nikt tutaj nie twierdził, że komornik może dowolnie "orzekać" o tym, że zajęciu podlega ciągnik dłużnika, jeśli formalnie stanowi własność innej osoby, choćby nawet gołym okiem było widać, że to potocznie "słup". A więc - siła rzeczy - nie ma żadnego sporu co do tego, że zajęcie było nieprawidłowe, jeśli wierzyciel nie dysponował tytułem egzekucyjnym obejmującym także inne osoby, niż dłużnik.
                                                    Problem jest całkiem gdzie indziej - w odrzuceniu z góry samej możliwości domagania się czegokolwiek od osoby innej, niż zobowiązany. Jeżeli ktoś z góry odrzuca samą możliwość prowadzenia egzekucji z jakichkolwiek rzeczy nie stanowiących mienia dłużnika (a nawet, choć to już raczej było przejęzyczenie, nie znajdujących się na jego nieruchomości tylko gdzieś indziej), to siłą rzeczy musi tez z góry odrzucić możliwość dochodzenia jakichkolwiek roszczeń od brata skazanego zabójcy. Tego po prostu wymaga elementarna konsekwencja głoszonych twierdzeń. Skoro jeden brat przejął po rodzicach cały majątek a drugi (ten zobowiązany do wypłaty pieniędzy ojcu zamordowanego) - nie odziedziczył absolutnie nic i nie ma żadnego majątku, to niestety konsekwentnie wypadałoby twierdzić, że przecież bracia są różnymi osobami i nie powinno być w ogóle takiej możliwości, ze jeden brat miałby płacić długi drugiego.
                                                    Jako że niektórzy miewają poważne problemy z rozumieniem tego, co czytają, wyjaśniam, że ja tak oczywiście nie twierdzę (że nie można dochodzić od tego brata mordercy). Stwierdzam tylko, że nie da się równocześnie w pierwszej sytuacji z góry odrzucać możliwości domagania się czegokolwiek od siostry i szwagra, w drugiej zaś dopuszczać możliwość nakazania przez sąd, by brat jednak płacił komuś coś za brata.
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 09:16
                                                    "Problem jest całkiem gdzie indziej - w odrzuceniu z góry samej możliwości domagania się czegokolwiek od osoby innej, niż zobowiązany"-----------------------------------------------hm') no właśnie ja taką możliwość odrzucam. Jeżeli sąd uzna że brat mordercy ma zapłacić to staje się on zobowiązany , niezobowiązany nie płaci. Ważne jest też kiedy darowizny zostały przekazane. Jeśli było to przed morderstwem i przed zadłużeniem trudno będzie uznać że to celowe działanie. Zresztą w wypadku Zaremby ojciec przecież mógł nikomu nic nie przekazać i mieliby wszyscy święty spokój(oprócz dłużnika) . Jak to się trzeba pilnować')
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 09:21
                                                    1tobi napisał:

                                                    > "Problem jest całkiem gdzie indziej - w odrzuceniu z góry samej możliwości doma
                                                    > gania się czegokolwiek od osoby innej, niż zobowiązany"------------------------
                                                    > -----------------------hm') no właśnie ja taką możliwość odrzucam. Jeżeli sąd u
                                                    > zna że brat mordercy ma zapłacić to staje się on zobowiązany , niezobowiązany n
                                                    > ie płaci.

                                                    To jest jasne. Chodzi o coś innego - dlaczego w wypadku długów co do zasady odrzucałeś możliwość dochodzenia roszczeń od osoby innej, niż dłużnik (nie pytam o egzekucję, pytam o dochodzenie roszczeń w prawidłowym trybie), równocześnie jednak w wypadku brata mordercy jednak godzisz się na wniesienie takiego powództwa do sądu?
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 11:16
                                                    Pieniądze dłużnika mogą się ukrywać w tapczanie , zakopane w ogrodzie albo na KONCIE osoby trzeciej. W tym ostatnim przynajmniej wypadku musimy mieć absolutna pewność że to ukryte pieniądze dłużnika bo tylko dłużnik jest" winien"(w pozostałych wymienionych wystarczy mi domniemanie -) o tym musi zdecydować sąd. Nigdzie nie pisałem że jest inaczej. Spór tu raczej się toczył o uczciwość komornika, Zaremby , przepisów prawa i absurdalnej egzekucji. Stanęłas po stronie komornika i obowiązujących przepisów , ja po przeciwnej ,po stronie Zaremby i krytykując przepisy które umożliwiają absurd w którym się znaleźliśmy. Bo nie tylko o wadliwe zajęcie tu chodzi ale i zbycie w trybie który rodzi wątpliwości i podejrzenia no i straty oczywiście (bez względu na to kto je poniesie , choćby ubezpieczyciel) .
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 12:03
                                                    Z pewnością nigdy nie "stanęłam po stronie komornika". Od samego początku, konsekwentnie i jednoznacznie, pisałam że jeśli ta egzekucja naprawdę wyglądała tak, jak to pokazują media, to była nieprawidłowa. Tym bardziej, że wszczęte zostało śledztwo a następnie postawione zostały zarzuty. Wskazywałam natomiast (i nadal wskazuję) że sprawa bardzo daleka jest od jednoznaczności, której iluzję próbują kształtować nieuczciwi dziennikarze i na która tak bardzo łatwo dają się nabierać zwykli ludzie. W szczególności podkreślałam to, co i dla Ciebie jest - jak widać - oczywiste, że nie było mowy o przyjściu oszalałego komornika do jakiegoś najzupełniej przypadkowego człowieka, niemającego nic wspólnego z dłużnikiem. No i przede wszystkim konsekwentnie przypominałam to, co napisał dziś sverir: że między sytuacją, gdy "wszystko jest w porządku" a sytuacją "przyszedł złodziej i ukradł" jest wielki mnóstwo możliwości pośrednich - tak jak w tej konkretnej sytuacji, gdzie nieprawidłowość działań komornika rysuje się już dość jednoznacznie, nie może być jednak mowy o zarzucie kradzieży bo też przeprowadzenie egzekucji na rzecz wierzyciela nie jest kradzieżą, brak bowiem postępowania z daną rzeczą jak z rzekomo własną.
                                                    Co do przepisów - piszesz, że krytykowałeś je bo "umożliwiają absurd w jakim się znaleźliśmy". Otóż na tej zasadzie można skrytykować dowolne przepisy. Na przykład przepisy o karalności zabójstwa, bo mimo ich obowiązywania (i stosowania) zabójstwa wciąż się jakoś zdarzają. A więc te przepisy "umożliwiają zabójstwa". Rzecz w tym, że mrzonką i szkodliwą iluzją jest przekonanie, że za pomocą przepisów da się bezpośrednio mechanicznie kształtować rzeczywistość. Nie da się. Przepisów o egzekucji nie da się tak sformułować, żeby "zapobiec" takim sytuacjom, identycznie jak nie istnieje takie brzmienie przepisów o - dajmy na to - oszustwie, które zapobiegłyby zjawisku oszustwa.
                                                    Tyle, że ta Twoja odpowiedź jest zupełnie obok problemu zarysowanego przez sverira: Jak to właściwie jest, że dziwi kogoś (niekoniecznie Ciebie) możliwość egzekwowania z osoby niebędącej dłużnikiem w sytuacji takiej, jak z tym traktorem, równocześnie jednak dokładnie te same osoby nie widzą (i słusznie) niczego niezwykłego w pomyśle wyegzekwowania długu pewnego dożywotniaka od jego brata? Od czego to zależy? Od sposobu powstania danego długu? Od tego, że jednego opisano w gazecie w sposób budzący sympatię a drugi to brat zabójcy?
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 13:13
                                                    "W ocenie prokuratury, Bogusław W. dla osiągnięcia korzyści majątkowej w 2012 r. świadomie kupił po zaniżonej wartości sprzęt zajęty na poczet zadłużenia u rolników ze wsi Siedliska. Za ciągnik z ładowaczem zapłacił na licytacji 15 tys. zł, choć rynkowa cena maszyn sięgała prawie 100 tys. zł. Oskarżono go, że działał wspólnie - ze skazanym prawomocnie pół roku temu - komornikiem sądowym z Działdowa Sebastianem Sz." Jak widzisz moje podejrzenia mają uzasadnienie. Nie można twierdzić że skoro działali niezgodnie z prawem więc nie ważne jakie są w nim zapisy bo i tak by je złamali, otóż nie , trzeba stworzyć taki system by łamanie prawa maksymalnie utrudnić bowiem to prawda że "okazja czyni zlodzieja"
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 14:43
                                                    > trzeba stworzyć taki system by łamanie prawa maksymalnie utrudnić bowiem to prawda że
                                                    > "okazja czyni zlodzieja" -

                                                    Już coś ukradłeś, tylko jeszcze nie miałeś okazji?
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 15:00
                                                    Nie ukradłem wiec może to przez brak okazji. Trochę siadł ci poziom.
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 15:34
                                                    > Nie ukradłem wiec może to przez brak okazji. Trochę siadł ci poziom.

                                                    Nie siadł. Wyciągnąłem logiczny wniosek z "okazja czyni złodzieja". Skoro nie osobiste wartości czy przekonania, ale właśnie okazja, to widać każdy z nas będzie kradł, gdy mu się przydarzy taka możliwość.
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 16:13
                                                    Oczywiście że to przysłowie jest prawdziwe w odniesieniu do jakiejś części populacji ta liczba pewnie rośnie wraz ze stawką albo malejacym ryzykiem. słowem nie każda okazja i nie każdego. Ale ja o prawie które by to ryzyko zwiększyło i okazje możliwie redukowalo.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 17:34
                                                    Na tym polega tak zwana prewencja sytuacyjna, ze redukuje się okazje. W niczym jednak nie zmienia to faktu, ze "okazja czyni złodzieja" to jeden z bardzo wielu czynników i że skupiając się na "redukowaniu okazji" bardzo łatwo przy okazji spowodować skutki uboczne, które per saldo będą bardzo szkodliwe, często znacznie bardziej, niż niewielka korzyść w ten sposób uzyskana. Na przykład zredukują skalę danego zjawiska o 1 procent za cenę wydłużenia średniego postępowania danego rodzaju o 20 procent albo podniesienia kosztów ścigania danego przestępstwa o 15 procent. Albo jedno i drugie a do tego dalsze osłabienie pozycji jednej ze stron, już dotychczas stojącej w gorszym położeniu.
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 18:10
                                                    > Ale ja o prawie które by to ryzyko zwiększyło i okazje możliwie redukowalo.

                                                    W takim razie być może należy rozwiązań szukać ewentualnie w prawie karnym, a nie w prawie cywilnym. Nie jestem cywilistą, więc nie mogę zaprzeczyć, żeby nasze prawo cywilne i cywilne postępowanie nie wymagało zmian w żadnym zakresie. Być może wymaga. Nie wydaje mi się jednak, żeby rzecz leżała w omawianym przez nas zakresie. W 2013 roku do komorników trafiło ca 5 mln spraw. W ilu z nich pojawiły się patologie uzasadniające takie zmiany, które wprawdzie te patologie rozwiążą w takich sprawach, ale w innych spowodują inne?
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 15:45
                                                    Na przykład najlepszym sposobem minimalizacji ryzyka przestępstw gospodarczych jest zakaz działalności gospodarczej. A przestępstw komorniczych - likwidacja komorników.
                                                    Jak słusznie wskazał sverir - przypadkom patologii nie można zapobiegać tworzeniem większej patologii. Przepisy o egzekucji muszą bilansować interes wierzyciela i dłużnika. Nie można jednej stronie zapewniać ochrony absolutnej bo w ten sposób krzywdziłoby się stronę przeciwną. Pojawiające się przypadki patologiczne nie mogą być pretekstem do dalszego zwichnięcia sytuacji jeszcze bardziej na korzyść dłużnika, jeszcze bardziej na szkodę wierzyciela.
                                                    Powiadasz, że okazja czyni złodzieja? Ale zdajesz sobie sprawę, że tych okazji nie da się minimalizować poza pewną granicę, poza która skutki niepożądane (na przykład zdławienie wolności gospodarczej albo koszt utrzymywania armii ochroniarzy) są już nieproporcjonalnie większe, niż ograniczenie liczby danego przestępstwa jeszcze o pół procenta?
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 16:37
                                                    Wprowadzenie porządnej kontroli nad wyceną , licytacją (tutaj w ogóle jestem za jakimś zcentralizowanym systemem aukcyjnym) nie wymaga wielkich kosztów a napewno zakazu działalności gospodarczej (chyba że komornikom- ) w żadnym wypadku nie stawia wierzyciela na gorszej pozycji ( przeciwnie). Jacy ochroniarze , jakie duszenia gospodarki ?
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 17:29
                                                    Przepraszam, czym masz jakiś problem z myśleniem abstrakcyjnym? Ochroniarze i duszenie były elementami przykładów wskazującego na naiwność myślenia, ze za pomocą grzebania w przepisach da się prosto i bez skutków ubocznych zapobiec każdemu niepomyśłnemu zjawisku. Nie. Nie da się.
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 18:01
                                                    > Wprowadzenie porządnej kontroli nad wyceną

                                                    W tej chwili na oszacowanie przez komornika może wnieść skargę i wierzyciel, i dłużnik. W przypadku takiej skargi komornik obowiązany jest do wezwania biegłego, który za komornika oszacuje wartość zajętych ruchomości. Jak wyobrażasz sobie wprowadzenie porządnej kontroli nad wyceną? Wzywanie biegłych do każdej ruchomości? Każdorazowe zatwierdzanie każdej wyceny przez sąd? Taryfikator urzędowy?

                                                    > licytacją (tutaj w ogóle jestem za jakimś zcentralizowanym systemem aukcyjnym)

                                                    Na czym ta centralizacja systemu miałaby polegać? Pytam, bo może to dobry pomysł.

                                                    > w żadnym wypadku nie stawia wierzyciela na gorszej pozycji

                                                    Zważywszy na to, że już eliminujesz sprzedaż komisową, to jednak wierzyciel stoi na gorszej pozycji, niż obecnie. Więcej - niekiedy nawet dłużnik woli, by sprzedać od ręki, a nie czekać na licytację.

                                                    > Jacy ochroniarze , jakie duszenia gospodarki ?

                                                    Nasz fiskus dzielnie walczy z patologiami w podatkach. W jaki sposób? Zacieśnia kontrole, zaostrza przepisy, podwyższa kary, wydłuża okresy przedawnienia, zwiększa obowiązki sprawozdawcze podatników. W efekcie mówi się, że nasz system podatkowy jest bardzo restrykcyjny i zwyczajnie uciążliwy nawet dla najuczciwszych podatników. I słusznie się tak mówi. Czy obrót cywilnoprawny ma wyglądać tak samo, tj. zaostrzenie warunków tego obrotu, celem wyeliminowania patologii?

                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 18:35
                                                    Nie ma nic za darmo. Raz po raz czytamy - także w kolejnych wątkach na forach tego portalu - jakieś kosmiczne liczby mające być rzekomym przeciętnym czasem sądowego dochodzenia wierzytelności. Na przykład 850 dni (!). Potem zawsze się okazuje, że na sąd przypada jakiś niewielki odcineczek tego okresu. Natomiast lwią część stanowi czas egzekucji uzyskanego w sądzie wyroku. Gdyby jeszcze bardziej "zwiększyć kontrolę" to wówczas ten okres wydłużyłby się jeszcze bardziej. Co więcej, nieuniknione koszty finansowe tej "zwiększonej kontroli" przełożyłyby się bezpośrednio na to, że przeciętny wierzyciel odzyskiwałby jeszcze mniej pieniędzy, bo jeszcze większy kawałek poszedłby na koszty przeprowadzenia egzekucji. I po co to wszystko, skoro - jak wskazał sverir - obie strony mają możliwość zainicjowania tych wszystkich mechanizmów? Czemu miałoby służyć ich - pośrednio postulowane - wprowadzenie jako obowiązkowych w każdej sprawie (no bo na czym innym miałoby polegać to "wzmocnienie", skoro już teraz można wnosić o biegłego)?
                                                    System podatkowy, o którym pisze sverir jest niewątpliwie bardzo nieszczelny a oka kontroli stanowczo zbyt wielkie. I to mimo wielu lat "uszczelniania" i "wzmacniania kontroli". Wniosek rysuje się jasno: z pewnością nie tędy droga.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 18:50
                                                    Też uważam że nie tędy droga, cały mój wysiłek w tym temacie sprowadza się do jednego, że nie powinno być "świętych krów" a sprawy zażaleń na komorników nie mogą pozostać tylko w ocenie ich samych. Uważam to za patologie całego systemu korporacyjnego. Podobnie jest z lekarzami którzy orzekają w swoich sprawach a "nie" wolno zwracać uwagi na błędy innego lekarza. Trzeba sie z tym jakoś uporać bo te środowiska nie oczyszczą sie same..
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 18:57
                                                    lech1966 napisał:

                                                    > Też uważam że nie tędy droga, cały mój wysiłek w tym temacie sprowadza się do j
                                                    > ednego, że nie powinno być "świętych krów"

                                                    Kto proponuje, żeby jakieś były?

                                                    > a sprawy zażaleń na komorników nie m
                                                    > ogą pozostać tylko w ocenie ich samych.

                                                    Kto jest innego zdania i proponuje, żeby sprawami zażaleń na komorników zamiast sądów zajmowali się jacyś komornicy?

                                                    > Uważam to za patologie całego systemu k
                                                    > orporacyjnego.

                                                    Ale co? To, że nie odróżniasz komornika od sądu?

                                                    > Podobnie jest z lekarzami którzy orzekają w swoich sprawach

                                                    W sprawach lekarzy zamiast sądów orzekają sami lekarze? A gdzie to takie niezwykłe rewelacje są? To te wszystkie procesy lekarskie, tak cywilne jak i karne - to wymysły dziennikarzy? A na czym właściwie zarabiają te kancelarie specjalizujące się w sprawach medycznych? A ci wszyscy pokątni "prawnicy od odszkodowań"?

                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 22:59
                                                    mn7 napisała:

                                                    > lech1966 napisał:
                                                    >
                                                    > > Też uważam że nie tędy droga, cały mój wysiłek w tym temacie sprowadza si
                                                    > ę do j
                                                    > > ednego, że nie powinno być "świętych krów"
                                                    >
                                                    > Kto proponuje, żeby jakieś były?

                                                    Nikt nie proponuje,,one już są,,to wytwór przemian, a niektórzy się bardzo dobrze ustawili. Dyskusja nie ma sensu,,ty nie widzisz jednej Ś. krowy a ja widzę zastępy (wiadomo z jakiego powodu)

                                                    > > a sprawy zażaleń na komorników nie m
                                                    > > ogą pozostać tylko w ocenie ich samych.
                                                    >
                                                    > Kto jest innego zdania i proponuje, żeby sprawami zażaleń na komorników zamiast
                                                    > sądów zajmowali się jacyś komornicy?

                                                    Nie jacyś,,a konkretnie ci, słowo klucz KRK- (nie mylić z KK) drugie słowo klucz "Wniosek". Trzecie słowo klucz "Komisja dyscyplinarna". Objaśnienie- czytaj niżej. Ilu zostało ukaranych w ub.roku,,może za dwa lata za 5 lat? Jest tak dobrze? skoro jest tak źle. Może podasz?. Moich danych na pewno nie zaakceptujesz...

                                                    cyt.Jeśli komornik, aplikant lub asesor komorniczy zaniechał swoich obowiązków lub m.in. naruszył godność i powagę urzędu albo swoimi czynnościami dokonał rażącej obrazy przepisów prawa - wówczas odpowiada dyscyplinarnie. Komisję dyscyplinarną powołuje Krajowa Rada komornicza. Karami dyscyplinarnymi są: upomnienie, nagana, kara pieniężna lub wydalenie ze służby komorniczej (ewentualnie skreślenie z listy aplikantów komorniczych lub wykazu asesorów komorniczych). Wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec konkretnego komornika, aplikanta lub asesora komorniczego może złożyć Minister Sprawiedliwości, prezesowie sądów, sędziowie-wizytatorzy, organy samorządu komorniczego lub komornicy-wizytatorzy.
                                                    Zadanie dla ciebie MN7,,,ile razy odmieniono w tym cytacie słowo "komornik"
                                                    ,,,,,wiadomo, "nasz człowiek nie do ruszenia,,lub zamieciemy pod dywan" wyszło z użycia "wezmę to na klatę"


                                                    > > Uważam to za patologie całego systemu k
                                                    > > orporacyjnego.
                                                    >
                                                    > Ale co? To, że nie odróżniasz komornika od sądu?

                                                    Doliczyłaś sąd do korporacji?? Niech tak będzie,,dla mnie to bez znaczenia,,ale Ty wiesz na pewno lepiej ode mnie,

                                                    >
                                                    > > Podobnie jest z lekarzami którzy orzekają w swoich sprawach
                                                    >
                                                    > W sprawach lekarzy zamiast sądów orzekają sami lekarze? A gdzie to takie niezwy
                                                    > kłe rewelacje są? To te wszystkie procesy lekarskie, tak cywilne jak i karne -
                                                    > to wymysły dziennikarzy? A na czym właściwie zarabiają te kancelarie specjalizu
                                                    > jące się w sprawach medycznych? A ci wszyscy pokątni "prawnicy od odszkodowań"?

                                                    Rozdział III art 32 pkt 1, 2, 3, 4,5. Najlepiej ukryć to co powinno zostać ukryte,Czyli to co dyskredytuje lekarza.
                                                    No powiedz mi jak tu składać zeznania choćby w prokuraturze skoro uważasz sie za lekarza? Chyba że same dobre wieści,,,to wolno mówić na kolegę po fachu..
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 23:50
                                                    Errata,,Rozdział III art 52 1.2.3.4.5.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 17.03.15, 07:37
                                                    Trudna, w zasadzie niemożliwa jest dyskusja z kimś, kto naprawdę myśli, że odpowiedzialność dyscyplinarna lub służbowa zastępuje i wyłącza odpowiedzialność karną lub cywilną. Kto wcześniej pisał, że komornicy mają rzekomo jakiś immunitet (!?). Komu się wydaje, że w postępowaniu egzekucyjnym środków zaskarżenia nie rozpoznają sądy lecz sami komornicy. Kto nie słyszał nigdy o hierarchii źródeł prawa i hierarchii norm i obowiązków. I myśli, że standardowy, od zawsze istniejący w każdej profesji nakaz lojalności wobec kolegów nakazuje kłamstwo w czasie przesłuchania w postępowaniu karnym. Można się oczywiście pośmiać z takiej wizji świata ale ludzi, którzy takie mają pojęcie niestety nie brakuje.
                                                    Mam nadzieje, że ktoś taki nie ma prawa jazdy, niezdolność do nauczenia się, że najpierw polecenia kierującego ruchem, potem światła, znaki pionowe, potem poziome i na końcu ogóle reguły może być śmiertelnie groźna dla innych uczestników ruchu.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 17.03.15, 12:07
                                                    Brak argumentów na zaprzeczenie tezy i mieszanie ruchu drogowego do korporacyjnych zobowiązań nie jest argumentem w dyskusji. To że prawo jest w takim a nie innym kształcie jest zasługą lobbystów prawniczych i to tez nie jest argument w dyskusji. Gdyby prawo zmieniło swój kształt, zmieniłyby sie Twoje argumenty MN7.Dyskusja ma na celu wykazanie pozaprawnych aspektów działania prawa, jak tego nie widzisz to trudno, jednak kropla drąży skałę co pokazuje przykład "A"gizycko.wm.pl/254150,Kupil-ciagnik-od-skazanego-komornika-zasiadl-na-lawie-oskarzonych.html.
                                                    Juz nie tylko komornik został skazany(moim zdaniem wyrok był zbyt niski i powinna być apelacja bo patologie należy wypalić gorącym żelazem) ale i nabywca. Ubolewam jednak nad skutecznością prokuratury i wysokością orzekanych za to kar.
                                                    Inna sprawa to naprawienie wyrządzonych szkód i rekompensata za straty w zdrowiu i poniesionych kosztach żeby udowodnić swoją niewinność i wykazać przestępcze powiązania pomiędzy TYMI zainteresowanymi stronami
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 17.03.15, 13:28
                                                    > ,,,,,wiadomo, "nasz człowiek nie do ruszenia,,lub zamieciemy pod dywan" wyszło
                                                    > z użycia "wezmę to na klatę"

                                                    Mimo to większość wniosków do komisji dyscyplinarnej kończy się ukaraniem komornika.

                                                    > No powiedz mi jak tu składać zeznania choćby w prokuraturze skoro uważasz sie za
                                                    > lekarza? Chyba że same dobre wieści,,,to wolno mówić na kolegę po fachu..

                                                    Jednak lekarze nie orzekają w swoich sprawach w taki sposób, że orzeczenia komisji dyscyplinarnych zastępują wyroki sądów. Nie ma tak, że skoro lekarz nie dostał dyscyplinarki, to sąd go uniewinnia, a gdy dostał, to natychmiast skazuje. To się dzieje obok.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 17.03.15, 22:22
                                                    Nie mówię że lekarze orzekają w sposób zastępujący sądy, Ale samo to że jeden lekarz popełnia błąd a inny nie może nic z tym zrobić poza skargą do,,,,innego lekarza, co skutkuje tym że pewnie kare dostaje ten co ujawnia jakiś problem
                                                    A co do kar w KRK,,, co z tego że komornik dostanie kare powiedzmy mandat w wysokości 500 zł czy naganę, jak nie zostaje zobowiązany do naprawienia szkody. Gdyby tak było, to nie byłoby tej czy innej dyskusji na ten temat. Myślę że trzeba skorygować prawo, bo to co się dzieje przekracza granice zdrowego rozsądku. A luki prawne są przeszkodą w wyprostowaniu tego co sie pogmatwało..
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 17.03.15, 22:39
                                                    > Nie mówię że lekarze orzekają w sposób zastępujący sądy, Ale samo to że jeden lekarz
                                                    > popełnia błąd a inny nie może nic z tym zrobić poza skargą do,,,,innego lekarza, co skutkuje
                                                    > tym że pewnie kare dostaje ten co ujawnia jakiś problem

                                                    Myślę, że jednak zbyt literalnie zrozumiałeś zapisy w KEL. Jest tam istotnie mowa o tym, że zauważone błędy należy przede wszystkim wskazać samemu sprawcy, a dopiero w przypadku szkody należy powiadomić organ izby lekarskiej. Jednak, po pierwsze, nie każdy błąd może spowodować odpowiedzialność karną. Po drugie, KEL wymaga powiadomienia organu izby lekarskiej, ale przecież nie zabrania powiadamiania odpowiednich organów. Choć skądinąd masz rację, że fałszywa solidarność jest problemem zawodów zaufania publicznego, takich z własnym samorządem. Próbowałeś kiedyś zgłosić niekompetencje inżyniera do jego izby? Sami inżynierowie odradzają to, jako niezbyt skuteczny sposób na wywieranie presji na inżyniera, by wziął się do roboty.
                                                  • religijnych.uczuc.obraza Re: nic nie odpowiedziałeś... 17.03.15, 22:44
                                                    To niemożliwe żeby inżynierowie tak postępowali. To są ścisłowcy i nie tworzą korporacji.
                                                  • spokojny.zenek Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 17:19
                                                    Przecież takie klauzule są standardowo w każdym kodeksie etycznym. Trzeba mieć sieczkę zamiast mózgu, żeby to zrozumieć tak, jak on to zrozumiał.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 17:28
                                                    Wytknąłem jedynie fakt istnienia takich klauzul. Więc Zenku skoro nie masz zamiaru przestrzegać tych zapisów to po co one istnieją??? Co znaczy "standardowo"?? Można z nich zrezygnować bez szkody dla całego dokumentu, przecież nawet sam Zenku namawiasz do nieprzestrzegania praw podstawowych swojego kartelu!!!. Teraz powiedz czy komornik zrozumiał prawo na opak? Chyba nie skoro nie musisz sie według ciebie stosować do PODSTAWOWYCH zasad obowiązujących w twoim zawodzie
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 18:49
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > Przecież takie klauzule są standardowo w każdym kodeksie etycznym. Trzeba mieć
                                                    > sieczkę zamiast mózgu, żeby to zrozumieć tak, jak on to zrozumiał.

                                                    Brutalne ale prawdziwe. Miejmy nadzieję, że lechu nie ma prawa jazdy, bo kierujący niezdolny do zrozumienia hierarchii norm i nakazów to rzeczywiście śmiertelne niebezpieczeństwo dla wszystkich dookoła. Przejedzie na czerwonym, bo przecież jest na drodze głównej i co mu tam jakieś głupie światła. Na kierującego ruchem natrąbi, gdy ten będzie pokazywał cciś innego, niż wynika z oznakowania poziomego...
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 07:15
                                                    lech1966 napisał:

                                                    > Nie mówię że lekarze orzekają w sposób zastępujący sądy,

                                                    Owszem, to właśnie napisałeś.

                                                    > Ale samo to że jeden
                                                    > lekarz popełnia błąd a inny nie może nic z tym zrobić poza skargą do,,,,innego
                                                    > lekarza

                                                    Jest to kolejna wyjąca bzdura w wykonaniu lecha. Jeżeli ma obowiązek zawiadomienia (np. gdy jest kierownikiem jednostki organizacyjnej) obowiązek ten jest dokładnie identyczny, jak w każdym innym przypadku.

                                                    > co skutkuje tym że pewnie kare dostaje ten co ujawnia jakiś problem

                                                    Karę dostaje ten, przeciwko któremu prowadzi się postępowanie.

                                                    > A co do kar w KRK,,, co z tego że komornik dostanie kare powiedzmy mandat w wys
                                                    > okości 500 zł czy naganę

                                                    Mandat lub naganę dostaje się za wykroczenia, tu śledztwo toczy się o przestępstwo przekroczenia uprawnień. Bez wątpienia więc komornik nie dostanie ani mandatu ani nagany. To wiadomo ponad wszelką wątpliwość, od samego początku.

                                                    , jak nie zostaje zobowiązany do naprawienia szkody.

                                                    Kolejne kilka dni minęły, lechu nadal jeszcze nie spróbował nabyć podstawowej wiedzy o odpowiedzialności karnej i cywilnej. a tyle razy go do tego zachęcano! No i nadal do niego nie dotarło, że w tym konkretnym przypadku naprawienie szkody przez odpowiedzialną kancelarię nie jest przez nikogo kontestowane - albo lada moment pełnomocnik Zaręby przyjmie proponowaną ugodę albo - gdyby to się nie zdarzyło - uzyska odpowiednie pieniądze automatycznie dzięki sądowi cywilnemu.

                                                    Luka prawna to nie jest sytuacja, gdy jakaś regulacja się Lechowi nie podoba lecz taka, gdy w ogóle nie ma regulacji a uważa się, że powinna być. No ale po co ja to w ogóle piszę, skoro do lecha nie dociera nic, absolutnie nic?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 11:22
                                                    mn7 napisała:

                                                    > lech1966 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie mówię że lekarze orzekają w sposób zastępujący sądy,
                                                    >
                                                    > Owszem, to właśnie napisałeś.

                                                    Ty mn7 masz naprawdę problem ze zrozumieniem tekstu pisanego bez znaczka (paragraf). Jakoś Sverir nie miał problemu ze zrozumieniem co miałem na myśli, Miałem na myśli korporacyjne bicie piany i udawanie pochylania się nad problemem
                                                    >
                                                    > > Ale samo to że jeden
                                                    > > lekarz popełnia błąd a inny nie może nic z tym zrobić poza skargą do,,,,
                                                    > innego
                                                    > > lekarza
                                                    >
                                                    > Jest to kolejna wyjąca bzdura w wykonaniu lecha. Jeżeli ma obowiązek zawiadomie
                                                    > nia (np. gdy jest kierownikiem jednostki organizacyjnej) obowiązek ten jest dok
                                                    > ładnie identyczny, jak w każdym innym przypadku.

                                                    Tu dokładnie to samo, też nie rozumiesz że lekarz "X" widzi błędy lekarskie lub zaniedbania lekarza "Y" ale może to powiedzieć jemu samemu lub lekarzowi "Z" który jest wyżej w hierarchii, tak głosi KEL, a dopiero jak dojdzie do czegoś gorszego to "może" zgłosić to KEL i dalej- co nie jest dobrze widziane w korporacji i to zwykle lekarz zawiadamiający jest szykanowany ( o czym też nie wiesz, bo i skąd). To samo jest u Was prawników, czy nie szykanujecie sędziów w rodzaju sędzi Tulei że ośmielił sie powiedzieć za dużo na temat działalności aparatu ucisku??? Też nie wiesz o co chodzi??? Tu powinnaś coś wiedzieć.

                                                    >
                                                    > > co skutkuje tym że pewnie kare dostaje ten co ujawnia jakiś problem
                                                    >
                                                    > Karę dostaje ten, przeciwko któremu prowadzi się postępowanie.
                                                    >
                                                    > > A co do kar w KRK,,, co z tego że komornik dostanie kare powiedzmy manda
                                                    > t w wys
                                                    > > okości 500 zł czy naganę
                                                    >
                                                    > Mandat lub naganę dostaje się za wykroczenia, tu śledztwo toczy się o przestęps
                                                    > two przekroczenia uprawnień. Bez wątpienia więc komornik nie dostanie ani manda
                                                    > tu ani nagany. To wiadomo ponad wszelką wątpliwość, od samego początku.

                                                    Tez nie czytasz kolejnych wątków bo nie wiesz że odnosiłem się w tym momencie do słów Sverira a nie do tej jednostkowej sprawy TEGO traktora, o tym że pewien procent skarg do KRK na działalność komorników i asesorów kończy się jednak ukaraniem komornika. Korporacyjny układ jednak pozwala na rażące naruszenia prawa z ich strony, wiec pogrożenie palcem przez KRK jest chyba mało skuteczne w dyscyplinowaniu tej grupy. Powiedz mi ilu zostało zawieszonych,,ilu wydalonych w 2014 roku? Skala tego typu przekrętów jest zdecydowanie wieksza.

                                                    > , jak nie zostaje zobowiązany do naprawienia szkody.
                                                    >
                                                    > Kolejne kilka dni minęły, lechu nadal jeszcze nie spróbował nabyć podstawowej w
                                                    > iedzy o odpowiedzialności karnej i cywilnej. a tyle razy go do tego zachęcano!
                                                    > No i nadal do niego nie dotarło, że w tym konkretnym przypadku naprawienie szko
                                                    > dy przez odpowiedzialną kancelarię nie jest przez nikogo kontestowane - albo la
                                                    > da moment pełnomocnik Zaręby przyjmie proponowaną ugodę albo - gdyby to się nie
                                                    > zdarzyło - uzyska odpowiednie pieniądze automatycznie dzięki sądowi cywilne
                                                    > mu
                                                    .

                                                    A ty znów swoje mn, nie mówię juz o tym jednym traktorze, jest wysyp podobnych spraw więc się wypowiedz ogólnie, o samowoli komorniczej, o nadużywaniu uprawnień, o poświadczaniu nieprawdy. Oczywiście sytuacja nie jest jednokolorowa, i że nie wszędzie doszło do naruszeń, jednak reakcja korporacji jest co najwyżej zachowawcza.

                                                    > Luka prawna to nie jest sytuacja, gdy jakaś regulacja się Lechowi nie podoba le
                                                    > cz taka, gdy w ogóle nie ma regulacji a uważa się, że powinna być. No ale po co
                                                    > ja to w ogóle piszę, skoro do lecha nie dociera nic, absolutnie nic?

                                                    Wiele rzeczy mi sie nie podoba, i na pewno jest wiele rzeczy która sie Tobie nm7 nie podoba, ale nie można obwarować przepisami każdej rzeczy na tym świecie z każdej strony, gdzie zdrowy rozsądek. Ty pewnie chciałabyś karać wiezieniem za odmienne zdanie niż Twoje. albo nawet za samo podejrzenie takiego zdania. Proponuję wyjechać do Korei płn. tam się świetnie sprawdzisz
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 11:41
                                                    Tu masz kolejny dowód na nadużycia władzy przez komorników, a nawet policje wpolityce.pl/kryminal/234998-wraca-sprawa-komornika-z-lodzi-zglosil-sie-kolejny-poszkodowany-rolnik-stracil-ciagnik-i-maszyny-rolnicze
                                                    Ale ty pewnie jak zwykle odpowiesz nie na temat. Gdzie dwóch prawników tam co najmniej trzy opinie prawne, tak że mnie to nie zdziwi
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 13:06
                                                    lech1966 napisał:

                                                    > Miałem
                                                    > na myśli korporacyjne bicie piany i udawanie pochylania się nad problemem

                                                    Jasno i wyraźnie napisałeś, że poskarżyć się na komornika można jakoby tylko do jakichś innych komorników, potem jeszcze ten zdumiewający wymysł powtórzyłeś w odniesieniu do lekarzy.

                                                    > Tu dokładnie to samo, też nie rozumiesz że lekarz "X" widzi błędy lekarskie lub
                                                    > zaniedbania lekarza "Y" ale może to powiedzieć jemu samemu lub lekarzowi "Z" k
                                                    > tóry jest wyżej w hierarchii, tak głosi KEL, a dopiero jak dojdzie do czegoś go
                                                    > rszego to "może" zgłosić to KEL

                                                    Ile jeszcze osób i w jaki sposób musi Ci jeszcze powtórzyć, że gadasz wierutne bzdury?

                                                    > To samo jest u Was prawników

                                                    Sverir mnóstwo razy przypominał, ze nie jest prawnikem, ja się na ten temat nie wypowiadałam.

                                                    , czy nie szykanujecie sędziów w rodzaju
                                                    > sędzi Tulei

                                                    Kpisz, czy o drogę pytasz?

                                                    > Tez nie czytasz kolejnych wątków bo nie wiesz że odnosiłem się w tym momencie d
                                                    > o słów Sverira a nie do tej jednostkowej sprawy TEGO traktora, o tym że pewien
                                                    > procent skarg do KRK na działalność komorników i asesorów kończy się jednak uka
                                                    > raniem komornika.

                                                    Pogrążasz się coraz bardziej takim usiłowaniem wmawiania, ze napisałeś co innego, niż napisałeś. W postępowaniu dyscyplinarnym wymierza się jakieś mandaty?

                                                    > A ty znów swoje mn

                                                    Nie tylko ja. Ale do lecha nadal nie dociera, że odpowiedzialność karna to odpowiedzialność karna, cywilna to cywilna a dyscyplinarna to dyscyplinarna. A ten akurat komornik odpowiada wielotorowo.

                                                    > Wiele rzeczy mi sie nie podoba

                                                    To nie jest kwestia podobania tylko znajomości pojęć, którymi rzucasz bez ładu i składu, nie wiedząc, co znaczą.

                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 14:35
                                                    mn7 napisała:

                                                    > lech1966 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Tez nie czytasz kolejnych wątków bo nie wiesz że odnosiłem się w tym mom
                                                    > encie d
                                                    > > o słów Sverira a nie do tej jednostkowej sprawy TEGO traktora, o tym że
                                                    > pewien
                                                    > > procent skarg do KRK na działalność komorników i asesorów kończy się jed
                                                    > nak uka
                                                    > > raniem komornika.
                                                    >
                                                    > Pogrążasz się coraz bardziej takim usiłowaniem wmawiania, ze napisałeś co inneg
                                                    > o, niż napisałeś. W postępowaniu dyscyplinarnym wymierza się jakieś mandaty?

                                                    Wskaż gdzie wymieniłem słowo "mandat"
                                                  • spokojny.zenek Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 16:07
                                                    To, że w ogóle nie rozumiesz tego, co inni piszą - już wszyscy wiemy. Wiemy też, że masz jakieś całkowicie odleciane wyobrażenie otaczającego świata - też wiemy. Ale że nawet nie kontrolujesz tego, co sam wypisujesz???
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 18:56
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > To, że w ogóle nie rozumiesz tego, co inni piszą - już wszyscy wiemy. Wiemy też
                                                    > , że masz jakieś całkowicie odleciane wyobrażenie otaczającego świata - też wie
                                                    > my. Ale że nawet nie kontrolujesz tego, co sam wypisujesz???

                                                    Lechu nawet chyba nie jest świadom, że to, co napisał zostaje i każdy sobie to może w jednej chwili znaleźć :-)))
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 19:07
                                                    Dokładnie tak samo jest z Tobą Zenonie. Więc nie widzę w tym niczego nadzyczajnego
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 19:21
                                                    Lesiu, znalazłeś już te brednie o mandacie dla komornika, czy jeszcze nie? Potrzebujesz pomocy?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 19:36
                                                    W cytowanym przez ciebie poście jednak mimo wielu prób nie znalazłem,ale znalazłem w innym moim poście, fakt trochę przekręciłem nazwę bo zamiast "kary finansowej" wpisałem mandat, w sumie mandat to kara finansowa,,choć kara finansowa to nie mandat. Czy to brednie??pozostawiam Twojej ocenie. Brednią jest uważać że prawo nie może zmienić swojego kształtu i pozostanie takie jak było i jest.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 19:43
                                                    Wiesz co lesiu? Te Twoje tłumaczenia są tak straszliwie żenujące... To smutne, co z siebie robisz...
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 19:59
                                                    Brak argumentów,,też jak widzę jest argumentem
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 17:41
                                                    > Sverir mnóstwo razy przypominał, ze nie jest prawnikem, ja się na ten temat nie
                                                    > wypowiadałam.

                                                    Nie tylko nie jestem prawnikiem, ale nawet nie szykanowałem żadnego prawnika w rodzaju Tulei.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 18:45
                                                    Prawdę mówiąc, trudno skojarzyć jakiego prawnika, który by szykanował Tuleyę. Za to można sobie przypomnieć całe mnóstwo broniących go przed napaściami środowiska pisowskiego i tych, którym nie w smak były jego celne słowa zawarte w pewnym uzasadnieniu. .
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 19:29
                                                    Wynika z nich, że sędzia Tuleya długie lata nie awansował. Młodsi koledzy w sądzie rejonowym na Mokotowie zaczęli go nawet nazywać "Dziadkiem", bo znacząca była między nimi różnica wieku. - Nie potrafię tego wytłumaczyć. Igor wydawał bardzo dużo wyroków, zawsze był pracowity - mówi nam Podgórski.

                                                    Cały tekst: wyborcza.pl/1,76842,13158413,Kim_jest_Igor_Tuleya____To_sedzia__ktory_nie_chce.html#ixzz3UlO9qsdq
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 19:40
                                                    Tak go prześladowali, bo przewidzieli, że kiedyś w przyszłości, już od kilku lat w sądzie okręgowym, powie co myśli o pisowskich metodach? No to jacyś bardzo przenikliwi, Prawie jak Ty...
                                                    Potem stanęli za nim murem bo mieli pewnie wyrzuty sumienia...
                                                    Lesiu, tak serio: strasznie Ty biedny jesteś. I tak już raczej zostanie.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 21:17
                                                    Ja tez ubolewam nad tym że wielokrotnie nazywany przez ciebie "słup",,, to jednak nie żaden slup,,i nie kołek a zwykły (jednak) rolnik z pod Mławy
                                                    Życzę ci wiele bogatych wypowiedzi. Mam nadzieję że ci sie nie pogorszy
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 20.03.15, 23:52
                                                    mn7 napisała:

                                                    > lech1966 napisał:
                                                    > Mandat lub naganę dostaje się za wykroczenia, tu śledztwo toczy się o przestęps
                                                    > two przekroczenia uprawnień. Bez wątpienia więc komornik nie dostanie ani manda
                                                    > tu ani nagany. To wiadomo ponad wszelką wątpliwość, od samego początku.

                                                    Jak to było wiadomo od początku?? Masz amnezje MN7??? A co ze słupami w tym wątku? Zrezygnowałaś ze slupów i przypisujesz sobie że "wiadomo było od początku"? Ślepy by sie poznał na Twojej bezczelności w twierdzeniu o szajce
                                                    Zapomniałaś co tu napisałaś? Ei incumbit probatio, qui dicit, non ei, qui negat. Słowo klucz według MN7 to bezsporne
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 14:24
                                                    > Nigdzie nie pisałem że jest inaczej

                                                    Cóż, odniosłem inne wrażenie choćby po lekturze przykładu z lekarzem, nogą i komentarzu, że skoro komornik może zająć coś niezadłużonemu. Ale Ty wiesz najlepiej, co chciałeś napisać, więc nie wypada mi kłócić się z Tobą, że coś innego miałeś na myśli.
                                                  • 1tobi Re: nic nie odpowiedziałeś... 16.03.15, 15:02
                                                    No comment.
                                                  • spokojny.zenek Re: nic nie odpowiedziałeś... 18.03.15, 17:20
                                                    W obu sytuacjach chodzi o egzekwowanie czegoś z osoby innej, niż zobowiązany. To je tutaj kluczowe.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 23:19
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Nie znasz odpowiedzi na to pytanie? Komu chcesz wciskać ten kit i w jakim celu?
                                                    > Skąd wzięłyby się zarzuty prokuratorskie i konieczność odkupienia ciągnika, gd
                                                    > yby tytuł opiewał na tego szwagra-słupa? Czemu poza trollowaniem i prowokowanie
                                                    > m rozmówców służy udawanie, że nie wiesz czego dotyczy dyskusja, która tak Cie
                                                    > kręci?

                                                    ad 1§1 Czy to nie nadużycie z twojej strony że określasz wielokrotnie człowieka mianem "słup", masz na to jakieś dowody?? Czy to dokładnie trolowanie ale tym razem z Twojej strony??. Facet powinien ci wytoczyć proces o odszkodowanie za naruszenie dóbr osobistych..
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:48
                                                    > 1. bezprawne pozbawianie kogoś jego własności;

                                                    Czyli gdy bez wiedzy koleżanki biorę z biurka jej długopis, to już w tym momencie dokonuję kradzieży. Jak do kradzieży ma się zwrot długopisu po jego użyciu, na przykład do podpisania dokumentu? Kradzież jest uznawana za niebyłą?

                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 21:12
                                                    Sverir,,,może to nie jest długopis tej koleżanki,,a biura w którym pracujecie to służbowy długopis to możesz sobie go ukraść po to by podpisać listę płac..,,i pamiętaj,,wielki brat patrzy
                                                    Potraktuj to jako żart....:):):)
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:41
                                                    Zapędzamy sie tu w kozi róg. Nie chce mi się za każdym razem opisywać wszystkich form prawnych określających własność. Uważam że właścicielem jest osoba która udokumentuje wejście w posiadanie danej rzeczy. Auto czy "traktor" może mieć nieskończona liczbę właścicieli i tak może być z każdą rzeczą, nawet buty można kupić używane i nie mieć na nie paragonu co nie znaczy że są własnością tego co ma paragon czy fakturę.
                                                    Zgadzam się na 1000% z twoja drugą częścią wypowiedzi.
                                                    A to co sie stało z cytowanym tu traktorem uważam nie za przekroczenie uprawnień( jak chce MN7 czy Zenek zwany spokojnym) ale zwykłą kradzież. tak jak niedawno były morderstwa sądowe...Dziś potępiane,,a kiedyś zgodne z prawem
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:47
                                                    Uważasz, że jesli w posiadanie jakiejś rzeczy wchodziło sto osób to ya rzecz ma stu właścicieli?
                                                    To, że nie mogło tu być mowy o kradzieży nie zależy w żaden sposób od Twojego uważania. Prokuratora stawiającego zarzut przestępstwa przekroczenia uprawnień także na szczęście nie interesowało Twoje wspaniałomyślne ale niczym nie uzasadnione twierdzenie jakoby nie doszło do tego przestępstwa.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:50
                                                    No właśnie, a asesor uznał że jednak to była własność dłużnika.. Wiec co teraz?
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:56
                                                    Co "co teraz"? Odpowiedzialność cywilna za bezzasadne zajęcie i karna za przekroczenie uprawnień. To chyba wiadomo?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 14:21
                                                    Nie oczekuje od systemu prawnego linczu na tym asesorze, ale oczekuje dożywotniego zakazu prowadzenia przez niego działalności tego typu. I oczywiście naprawienia wszystkich szkód
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 14:25
                                                    Jeśli zarzuty się potwierdzą, to to drugie jest oczywiste (zresztą już następuje) skoro zaś nie dostanie nominacji to i pierwsze będzie oczywiste. O co Ci więc chodzi?
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:56
                                                    > Uważam że właścicielem jest osoba która udokumentuje wejście w posiadanie danej rzeczy.

                                                    Wejść w posiadanie można dzięki umowie pożyczki. Czy okazując umowę pożyczki zawartą na piśmie, potwierdzam prawo własności do rzeczy? Wbrew pozorom nie czepiam się, tylko wskazuję różnicę pomiędzy udokumentowaniem prawa własności, a udokumentowaniem wejścia w posiadanie. Z tego powodu machanie fakturami nie przesądza, że ktoś jest właścicielem rzeczy (choć z pewnością nie wyklucza, może wręcz stanowić poważną przesłankę, że tak jest w istocie).

                                                    Żeby nie było wątpliwości, rozumiem Twoje zastrzeżenia. A przynajmniej wydaje mi się, że rozumiem. Jak inaczej udowodnić, że jest się właścicielem drobniejszych przedmiotów, butów na przykład, jeżeli nie przez okazanie paragonu ze sklepu?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 14:19
                                                    sverir napisał:
                                                    > Żeby nie było wątpliwości, rozumiem Twoje zastrzeżenia. A przynajmniej wydaje m
                                                    > i się, że rozumiem. Jak inaczej udowodnić, że jest się właścicielem drobniejszy
                                                    > ch przedmiotów, butów na przykład, jeżeli nie przez okazanie paragonu ze sklepu
                                                    > ?
                                                    Nie chce mi sie myśleć nad różnicą posiadania a własności. Można coś posiadać chwilowo,np. pożyczyć auto z wypożyczalni. Nie mam dziś do tego głowy, ale wydaje mi się że bez znaczenia pozostaje fakt czy rolnik był właścicielem czy tylko posiadał traktor i tak moim zdaniem nie powinien być przedmiotem egzekucji
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 14:27
                                                    Jeżeliby posiadał bo właśnie pożyczył od właściciela to także nie powinien podlegać???
                                                    Rzeczywiście, musisz mieć dzisiaj wyjątkowo zły dzień...
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 17:43
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Jeżeliby posiadał bo właśnie pożyczył od właściciela to także nie powinien podl
                                                    > egać???
                                                    > Rzeczywiście, musisz mieć dzisiaj wyjątkowo zły dzień...

                                                    To nowomowa? Gdyby pożyczył od wierzyciela nie byłoby sprawy, a komornik nie odkupywałby nowego traktora. Kpisz czy o drogę pytasz MN7. Z całym szacunkiem do twojej osoby uważam że bijesz piane zamiast pracować. Chyba że to własnie twoja praca,,to zwracam honor.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 17:50
                                                    Przecież to Ty sformułowałeś ten absurdalny pomyśl żeby pożyczenie komuś jakiejś rzeczy miało zwalniać tę rzecz spod egzekucji. Czyżbyś nie kontrolował tego, co piszesz?
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 17:56
                                                    Gdzie tak napisałem, wmawiasz mi coś czego nie mówiłem. Owszem, nazywałem te konkretną egzekucje kradzieżą, bo czym ona jest?? jest działaniem bezprawnym a to moim zdaniem zwykła podła i niczym nie usprawiedliwiona kradzież wobec -nie dłużnika
                                                  • sverir Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 18:14
                                                    > Przecież to Ty sformułowałeś ten absurdalny pomyśl żeby pożyczenie komuś jakiej
                                                    > ś rzeczy miało zwalniać tę rzecz spod egzekucji.

                                                    Lechowi chodziło chyba o coś odwrotnego - tj. o zabezpieczeniu przed egzekucją rzeczy, która wprawdzie znajduje się w posiadaniu dłużnika, ale należy do kogoś innego.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 18:28
                                                    Dokładnie o to mi chodziło, choć każdy przypadek jest inny i na szczęście nie ma za dużo takich "spółdzielni" komorniczych jak ta cytowana. Nie mam nic przeciw egzekucjom zgodnym z prawem prowadzonym w dobrej wierze, gdzie i dobro dłużnika i dobro wierzyciela ma jakieś znaczenie.
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 19:06
                                                    Sugerujesz, ze jest tu ktoś za egzekucjami niezgodnymi z prawem i prowadzonymi w złej wierze?
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 19:23
                                                    "wydaje mi się że bez znaczenia pozostaje fakt czy rolnik był właścicielem czy tylko posiadał traktor"

                                                    Jeśli ten niedłużnik posiadałby niebedąc właścicielem, to chyba raczej dlatego, że pożyczyłby od właściciela. Tak przynajmniej zdaje się wynikać z kontekstu.
                                                  • lech1966 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 21:04
                                                    Mogłaby być to współwłasność, spółka,,Wiec byłby właścicielem jakiejś części. Byłby kolejny problem, którą połowę zabrał asesor??
                                                    Żartuje oczywiście, mam nadzieje że doszliśmy do kompromisu
                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 11:08
                                                    Skąd znalazłby się w moim mieszkaniu? Tak poza tym - przykład całkiem chybiony także dlatego, że mieszkanie nie jest ruchomością. (rzeczą ruchomą).
                                                  • erka_46 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 11:22
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Skąd komornik miał wcześniej wiedzieć, że traktor dłużnika jest zarejestrowany
                                                    > na jego szwagra? Jeśli sobie odpowiesz na to pytanie, może wreszcie zaczniesz r
                                                    > ozumieć istotę problemu.


                                                    - a skąd wiedział,że właściciel nie jest właścicielem,skoro faktury wyraźnie potwierdzały własność okradzionego.
                                                    Oglądął faktury i stwierdził,że ma je w doopie,bo takie jego komornicze prawo,dowodu rejestracji nie oglądał,widocznie uznał,że żadne dowody nie są mu potrzebne.
                                                    Bardzo pragnął dokonać zaboru mienia,czyli potocznie mówiąc,kradzieży ,więc zrobił to o czym marzył lub mu prawnicza mafia nakazała.
                                                    No cóż młody był,musiał się jakoś do tej mafii wkupić.
                                                    Nie udało się,będzie siedział,a mafia zatrudni nowego asesora,który biedaków będzie łupił.
                                                    Bo to nie jest Państwo,lecz syf i kamieni kupa.
                                                    Dlatego tę mafię należy pogonić a na fotel prezydencki posadzić choćby Koziołka Matołka,bo on ma przynajmniej rogi.


                                                    ps.
                                                    Kogo ty bronisz ?
                                                    Takich co złodzieji bronią to ja gnidami nazywam.


                                                  • mn7 Re: nic nie odpowiedziałeś... 11.03.15, 12:28
                                                    Chyba jest oczywiste, że faktury nie wykazują niczyjej własności w danej chwili? To chyba wystarczająco jasno wytłumaczono?
                                                    Kogo Ty bronisz? Złodziei okradających bezkarnie wierzycieli?
                                                  • erka_46 nie ma sensu ... 11.03.15, 14:33
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Chyba jest oczywiste, że faktury nie wykazują niczyjej własności w danej chwili
                                                    > ? To chyba wystarczająco jasno wytłumaczono?
                                                    > Kogo Ty bronisz? Złodziei okradających bezkarnie wierzycieli?


                                                    ...strzępić języka.
                                            • sverir Re: kradzież kradzieżą należy nazywać... 09.03.15, 17:05
                                              > Tak zerowe że nowiutki ciągnik czeka i prosi żeby go odebrał od komornika

                                              Szum medialny i zamieszanie wokół całej sprawy nie mają z tym żadnego znaczenia. Komornika tak po prostu ruszyło sumienie. Uff, a mówią, że komornicy sumienia w ogóle nie mają.
                            • erka_46 jam nie jest prawnik... 07.03.15, 08:12
                              mn7 napisała:

                              > Te pozostałe to strata wierzyciela. Nieunikniona w wypadku sprzedaży zajętej rz
                              > eczy - zawsze cena jest znacznie niższa, niż taka, jakiej żądałby dłużnik, gdyb
                              > y zawczasu sam daną rzecz sprzedał, żeby oddać dług. Taka specyfika tego rodzaj
                              > u sprzedaży. Nie ma tu o co "pytać". Jest oczywiste, ze nikt to niczego nie ukr
                              > adł, bo nie ma takiej możliwości.


                              ...dlatego spytam,czy to już koniec sprawy,wierzyciel połowe ,załóżmy ,wartości długu w wyniku tego,powiem delikatniej,zaboru odzyskał,a co z resztą długu,przecież dłużnik weksel na konkretną kwotę podpisał,chyba reszta nie zostanie mu umożona,o ile znam umowy i prawników.
                              Za miesiąc przyjdą i mu dom na konto brakującej sumy na aukcji sprzedadzą i może być,że przez "pomyłkę" będzie to dom sąsiada.
                              Coś mi się wydaje,a raczej jestem pewny,że pieprzysz jakieś głupoty.
                              • mn7 Re: jam nie jest prawnik... 07.03.15, 10:23
                                Koniec jakiej sprawy?
                                Jeżeli dłużnik ma nadal dług, to nadal będzie on egzekwowany. To chyba jasne jak słońce. Nawiasem mówiąc - to jest zresztą przyczyna tej histerii rozpętywanej przez dłużnika rękami usłużnych żurnalistów i bezmyślnych internetowych trolli - pomyślał sobie cwaniak, że może teraz już dla świętego spokoju wierzyciel i komornik "odpuszczą".
                                Nie, zdecydowanie nie pieprzę głupot, w przeciwieństwie co Ciebie.
                                • erka_46 no to już nie tylko pieprzysz... 07.03.15, 16:54
                                  mn7 napisała:

                                  > Koniec jakiej sprawy?
                                  > Jeżeli dłużnik ma nadal dług, to nadal będzie on egzekwowany. To chyba jasne ja
                                  > k słońce. Nawiasem mówiąc - to jest zresztą przyczyna tej histerii rozpętywanej
                                  > przez dłużnika rękami usłużnych żurnalistów i bezmyślnych internetowych trolli

                                  > - pomyślał sobie cwaniak, że może teraz już dla świętego spokoju wierzyciel i
                                  > komornik "odpuszczą".
                                  > Nie, zdecydowanie nie pieprzę głupot, w przeciwieństwie co Ciebie.


                                  ...głupoty,ale robisz z siebie idiotę nazywając mnie bezmyślnym trollem,uważasz niewinnego,w dodatku okradzionego w majestacie prawa człowieka za cwaniaka,który dochodzi prawdy i walczy z prawniczą mafią.
                                  Doprawdy,jakim to trzeba być idiotą.
                                  No chyba,że ty trollujesz w imieniu tej mafii,no to inna sprawa.

                                  • mn7 Re: no to już nie tylko pieprzysz... 07.03.15, 22:44
                                    Takiego "niewinnego", że robił szwagrowi za słupa, żeby szwagier mógł nadal kiwać wierzycieli?
                                    "Okradzionego", chociaż nie może być mowy o kradzieży?
                                    Jednoznacznie pokazujesz, że jesteś trollem, niewyobrażalnie bezmyślnym, skrajnie naiwnym i całkowicie odpornym na fakty, nawet takie, które dostajesz podane na talerzu.
                                    • erka_46 widzę,żeś ty prawnik poważny... 08.03.15, 08:01
                                      mn7 napisała:

                                      > Takiego "niewinnego", że robił szwagrowi za słupa, żeby szwagier mógł nadal kiw
                                      > ać wierzycieli?
                                      > "Okradzionego", chociaż nie może być mowy o kradzieży?
                                      > Jednoznacznie pokazujesz, że jesteś trollem, niewyobrażalnie bezmyślnym, skrajn
                                      > ie naiwnym i całkowicie odpornym na fakty, nawet takie, które dostajesz podane
                                      > na talerzu.


                                      ...a jam jedynie amator,więc mi wyjaśnij co znaczy to pojęcie prawnicze :

                                      robił szwagrowi za słupa

                                      Czemu to niby inni komornicy ,którzy chyba też są prawnikami ściepę zrobili i i temu jak to mówisz ,słupowi ciagnik odkupili.
                                      • mn7 Re: widzę,żeś ty prawnik poważny... 08.03.15, 15:18
                                        Komornicy odkupili, bo egzekucja byłą nieprawidłowa, czego nikt nie kwestionuje (a Ty jakoś nie zauważasz).
                                        "Słup' z pewnością nie jest pojęciem prawniczym, lecz stuprocentowo potocznym. To, że facet był słupem w niczym nie zmienia faktu nieprawidłowości egzekucji. Wręcz przeciwnie - własnie dlatego egzekucja była nieprawidłowa, że dłużnik miał swój traktor zarejestrowany na "słupa" a tytuł egzekucyjny opiewał na niego.
                                        • erka_46 kto robił za słupa ?... 09.03.15, 08:50
                                          Jakoś nic z tego nie rozumiem.
                                          Dłużnikiem był sąsiad,z ciągnika okradziono prawowitego właściciela,za długi tegoż sąsiada,to kto w końcu był tym słupem ?
                                          Jak do tej pory,nic nie słyszałem,że ciągnik był zarejestrowany na dłużnika.
                                        • remik.bz Skąd wiesz czyj był traktor? 12.03.15, 16:19
                                          mn7 napisała:

                                          >
                                          > To, że facet był słupem w niczym nie zmienia faktu nieprawidłowości egzekucji.
                                          > Wręcz przeciwnie - własnie dlatego egzekucja była nieprawidłowa, że dłużnik mia
                                          > ł swój traktor zarejestrowany na "słupa" a tytuł egzekucyjny opiewał na niego.

                                          Skąd wiesz czyj był traktor? To mozna w majestacie prawa zarejestrować cudzy traktor "na siebie"? O ile wiem przy rejestracji pojazdu , ciągnika podaje się dokument potwierdzający tytuł prawny do pojazdu- fakturę zakupowa , umowę kupna-sprzedaży, darowizny , pewnie cos tam związanego ze spadkiem itp.
                                          Skąd zarówno Ty jaki komornik wiecie , że ciągnik był dłuznika a nie sasiada?
                                          Bo sorry- ale słup to pojęcie obiegowe a nie dokument prawny.
                                          • mn7 Re: Skąd wiesz czyj był traktor? 12.03.15, 16:23
                                            No proszę. Kolejnemu estecie przeszkadzają pojecia obiegowe ale sam się takimi posługuje, gdy mu akurat wygodnie...
                                            • erka_46 Re: Skąd wiesz czyj był traktor? 13.03.15, 09:02
                                              mn7 napisała:

                                              > No proszę. Kolejnemu estecie przeszkadzają pojecia obiegowe ale sam się takimi
                                              > posługuje, gdy mu akurat wygodnie...


                                              - jeśli ktoś zagarnia cudze i sprzedaje z korzyścią dla siebie to jest złodziejem,takie jest pojęcie obiegowe,prawne nie wiem,bo ja jedynie biegam,a nie siędzę za prawniczym biurkiem.
                                              • religijnych.uczuc.obraza Re: Skąd wiesz czyj był traktor? 13.03.15, 09:03
                                                Z korzyścią dla siebie?
                                              • mn7 Re: Skąd wiesz czyj był traktor? 13.03.15, 10:20
                                                Słup to też pojęcie obiegowe. Nie jest więc hipokryzją obłudne oburzanie się na nazywanie słupa słupem przy równoczesnym oskarżaniu kogoś o złodziejstwo w rzekomo obiegowym znaczeniu?
    • x2468 Re: polscy prawnicy w akcji,mogą kogoś zabić ! 06.03.15, 13:27
      Gorzej bo komornik jest z pis. To wszystko pewnie po to aby udupić bogu ducha winnego pisiaka,
    • mariner4 Nie ma obowiązkui wpuszczać detektywóe do domu 06.03.15, 19:29
      Jak wejdą bez pozwolenia, to można obić jak psy. To jest zwykła napaść.
      Spokojnie można spuścić łomot.
      M.
    • derff Re: polscy prawnicy w akcji,mogą kogoś zabić ! 13.03.15, 10:02
      Też uważam, że Polską włada Mafia prawniczo urzędnicza. Nie jakież PO, PSL czy Bronek nawet nie kościół.
      Kancelarie prawnicze piszą ustawy potem ich przedstawiciele głosuja w sejmie. Wiadimo większość posłów to prawnicy.Co sie potem dziwić że normalny człowiek nie ma żadnych szans w sądzie urzędzie wobec komornika
      itp.
      • religijnych.uczuc.obraza Re: polscy prawnicy w akcji,mogą kogoś zabić ! 13.03.15, 10:04
        Hahaha jeden z zabawniejszych postów ostatnio. Zwłaszcza ustęp o kancelariach piszących ustawy jest niezły.
      • mn7 Re: polscy prawnicy w akcji,mogą kogoś zabić ! 13.03.15, 10:15
        Odsetek posłów o wyksztalceniu prawniczym w Polsce jest rekordowo niski na tle innych krajów, zaś stara tradycja nieprzejmowania się opinią specjalistów przy tworzeniu prawa jest powszechnie znana - chyba wszystkim poza Tobą
      • sverir Re: polscy prawnicy w akcji,mogą kogoś zabić ! 13.03.15, 10:47
        > Wiadimo większość posłów to prawnicy.

        W obecnej kadencji jest to 50 posłów. 50 z 460. To raczej niewielka większość?
        • mn7 Re: polscy prawnicy w akcji,mogą kogoś zabić ! 13.03.15, 12:01
          Kiedyś było 15% i gdy to się mówiło komuś z zagranicy, zawsze pytał, czy to nie pomyłka, bo nikt nie był w stanie uwierzyć, że taki parlament może w ogóle efektywnie pracować. Z tego, co piszesz, teraz jest ok. 10%.
          • 1tobi Re: polscy prawnicy w akcji,mogą kogoś zabić ! 13.03.15, 19:05
            Według danych Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości miesięczny dochód na jednego komornika w kraju wynosi 46 tysięcy złotych. Będą walczyć jak lwy by nic się w przepisach nie zmieniło , belkotac o ochronie wierzyciela , chroniąc tylko własną żyłe złota. Tyle. .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka