porannakawa01
15.05.15, 20:54
Andrzej Duda chce wycofać wprowadzone przez koalicję PO-PSL podwyższenie wieku emerytalnego, abyśmy znów mogli pracować do 60. (kobiety) lub 65. (mężczyźni) roku życia. Nic nie mówi jednak o konsekwencjach swojego pomysłu.
Nic dziwnego, oznacza on bowiem niższe emerytury.
W obecnym systemie wysokość świadczenia zależy bowiem od długości życia na emeryturze. Zebrane składki po prostu dzieli się przez statystyczną dalszą długość życia.
Polacy wcześniej przechodzący na emerytury - jak chce kandydat PiS - będą więc krócej pracować (czyli odłożą mniej pieniędzy) i dłużej żyć z emerytury (czyli mniejszy kapitał rozłoży się na więcej miesięcy).
Dla 40-letniej Polki zarabiającej średnią krajową praca do 60. roku życia zamiast do 67. spowoduje obniżkę emerytury o blisko 40 proc.
Pracując do wieku 60 lat, taka kobieta dostanie 2060 zł emerytury brutto zamiast 3400 zł, czyli blisko o 1400 zł mniej.
Dla mężczyzn praca do 65. roku życia zamiast do wieku 67 lat spowoduje spadek emerytury o blisko 17 proc.
To może te obnizki wieku skierować tylko do tych, którzy tego zapragną?
I zablokować potem pytania - Jak żyć panie prezydencie, panie prezesie, jak żyć?