tw_wielgus
14.10.15, 13:15
Po wielu miesiącach intensywnej pracy nieożałowanego ministra Arłukowicza, pracy z której tylko na chwile urywał się do pobliskiej restauracji by pożywić się smacznymi małżami w sosie z halibuta i capriccio z żubra i butelką popijajanego Château Gravieres Graves. Oraz osobistym wkładzie obecnego ministra zdrowia, tego któremu Vlad Drakula zza grobu zazdrości nazwiska, udało odnotować się G-I-G-A-N-T-Y-C-Z-N-Y sukces:
Na wizytę do ginekologa czeka się nawet ponad siedem miesięcy. Zbliżamy się zatem do tak napiętego terminu który spowoduję że państwowa praktyka ginekologiczna będzie już zbędna a nawet nieopłacalna. No chyb,a że wszechobecna ewolucja wspanioałomyślnie wydłuży czas ciąży u polskich kobiet.
Obecnie czekamy na sukces pakietu onkologicznego W wielu współpracujących ze szpitalami zakładach pogrzebowych słychać już szelest zacieranych dłoni.
A i byłbym zapomniał o linku:
www.tvp.info/22166892/alarmujacy-raport-fundacji-nawet-siedem-miesiecy-w-kolejce-na-wizyte-u-ginekologa
bez niego (linku) obraza-uczuc-religijnych poczułby się jak ślepiec bez laski.