erte2
05.11.15, 09:54
Niewielu jest w Polsce ludzi którzy mogą pochwalić się takim życiorysem jak Kornel Morawiecki. Miał odwagę protestować w czasach w których mało komu śniło się że cokolwiek to zmieni, że nie jest to walka z wiatrakami, nie bacząc na nic robił swoje. Był radykalny, ortodoksyjny w swoich poglądach i przekonaniach, ale autentyczny, uczciwy i odważny. Nie zmienił swoich poglądów po Okrągłym Stole; przeciwnie - coraz bardziej się radykalizował, co (skądinąd słusznie) wyrobiło mu opinię nieszkodliwego maniaka który nie wyszedł z lasu. Ale niezmiennie trwał przy tych swoich poglądach pomimo spektakularnych kolejnych porażek wyborczych we wszystkich rodzajach wyborów. Taka skała i opoka. Można się było z nim nie zgadzać (jak np. piszący te słowa), ale nie sposób odmówić stałości poglądów i determinacji.
Ale dziś zrobiło mi się smutno. Bo Kornel Morawiecki dostał się do Sejmu. Bo ten niewątpliwy patriota, 74.letni doktor fizyki, więzień polityczny występuje w jednej drużynie z rockmanem któremu alkohol dawno już wyżarł mózg, prymitywnym półgangsterem-idolem "blokersów", szemranymi biznesmenami i faszystami z tzw. Ruchu Narodowego; a wszystko to pod hasłem "rozjebać wszystko".
Panie Kornelu - czy przez te wszystkie lata naprawdę o to Panu chodziło?