sverir
22.12.15, 19:41
Krótko - w powiecie trzebnickim przez jakiś czas funkcjonowało dwóch starostów. Jeden wybrany głosami jednej koalicji (PiS i ugrupowanie burmistrza), drugi wybrany głosami drugiej koalicji (PO-PSL). Wybór drugiego odbył się metodą "na Trybunał" - ponieważ odwołanie starosty wymaga 3/5 głosów, koalicja PO-PSL podjęła uchwałę (ma większość w radzie) o unieważnieniu uchwały o wyborze dotychczasowego starosty, po czym wybrała swojego.
Dziś wojewoda uchylił tę decyzję jako niezgodną z prawem - rada powiatu nie może unieważniać/uchylać własnych uchwał.
Wojewoda oczywiście z PiS, starosta z PiS, a zamieszanie robi koalicja PO-PSL.
Ale ja nie o tym, że co wolno posłom, to nie wolno radnym powiatowym. Chodzi tym razem o coś innego. Prawnicy u wojewody, ci od nadzoru nad uchwałami, mają długi staż pracy. Niejeden z nich zatrudniony był w czasach wojewody z SLD, niejeden za czasów PO. Zgodnie z popularnym tokiem rozumowania, prawnicy ci powinni albo postawić się wojewodzie (gdyby miał własne zdanie), albo przedstawić opinię pozytywną dla nowej uchwały (wojewoda jest politologiem i ekonomistą, więc mógł się nabrać). A jednak opinia była negatywna, wojewoda podjął decyzję (moim zdaniem słuszną).
Czyli możliwe jest, że ludzie zatrudnieni za poprzednich politycznych jednak potrafią rozstrzygać i opiniować sprawy bezstronnie. Żaden zamach na stanowiska nie jest do tego potrzebny.