ric-ard 13.02.16, 21:11 tym bardziej że na to drugie od kilku miesięcy nie macie już żadnego wpływu bo fw przeciwnym razie rustracja zeżre was razem z butami. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
fredi07 Re: Platfusie, więcej seksu, a mniej polityki... 13.02.16, 21:19 Wydymać tylu co pis to ciężko będzie. Wpisuj pisdzielco oszustwa wyborcze. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa.nostra Aseksualne PO 13.02.16, 21:21 Nic dziwnego. Z takim żałosnym fiutem. Odpowiedz Link Zgłoś
ric-ard Re: Aseksualne PO 13.02.16, 21:25 może na złość PiSowi nie będą uprawiać seksu żeby przypadkiem nie poprawić trudnej sytuacji demograficznejj :))) Odpowiedz Link Zgłoś
cossa.nostra Re: Aseksualne PO 13.02.16, 21:30 Przestaną się rozmnażać i znikną. Na zawsze! Odpowiedz Link Zgłoś
ric-ard Re: Aseksualne PO 13.02.16, 21:35 Biedaki mają dylemat. Nie rozmnożą się to PiS zyska. Rozmnożą się to pomogą PiSowi z demografią w kraju... Odpowiedz Link Zgłoś
pies_na_czarnych Re: Aseksualne PO 13.02.16, 21:44 Rozmnożą się PiS szybciej zbankrutuje. Odpowiedz Link Zgłoś
fredi07 Re: Aseksualne PO 13.02.16, 21:38 I wezmą przykład ze złośliwego kurdupla? Boże jak ja lubię punktować kretynów. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa.nostra Re: Aseksualne PO 13.02.16, 21:49 Lubię czytać bełkot sfrustrowanych durni. PO do piachu. Odpowiedz Link Zgłoś
piq a ty, PiSia... 13.02.16, 21:48 ...ciociu, więcej seksu, a mniej zwykłego bezmyślnego pyerdólenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ric-ard Re: a ty, PiSia... 13.02.16, 21:57 bardziej prawdopodobne że wezmą przykład z tęczowych, będzie przyjemność i jednocześnie brak ryzyka że PiSowi pomogą... Odpowiedz Link Zgłoś
buldog2 Re: a ty, PiSia... 13.02.16, 22:23 Myślisz, za przykładem Prezesa pójdą, tak jak to przyjęte w PiS(b)? Przypomnę fragment z "Dnia oprycznika" Sorokina (tłumaczenie moje): Bije zegar w sali na północ. Koniec wieczornego spotkania opryczniny. Wstajemy wszyscy. Wielkim głosem Bat’ia dziękuje Bogu za strawę i napitek. Każdy się przeżegnał i kłania się. Kierują się nasi ku wyjściu. Ale nie wszyscy. Zostają najbliżsi, czy po naszemu — opycz-opryczniki. I pośród nich i ja. Serce mocno bije w przeczuciu. Słodkie, och jak słodkie te uderzenia! W sali opustoszałej, gdzie sługi się przemykają, zostały oba skrzydła, a jeszcze najbardziej zawadiaccy i wyróżniający się spośród młodych opryczników – Ochłon, Potycha, Komoł, Jołka, Awiła, Obdul, Warionyj i Igła. Wszyscy jak malowani – krew z mlekiem, złotowłosi podobni ogniu chłopcy. Przechodzi Bat’ia z sali wielkiej do sali mniejszej. Za nim podążamy my – skrzydło prawe, lewe, młodzież. Zamykają za nami dźwierze słudzy. […] Ledwie tylko tam wejdę – od razu w nozdrza mocny zapach łaźni uderza! I od zapachu tego w głowie się kręci, krew w skroniach młoteczkami srebrnymi stuka: Łaźnia Bat’i! Okrywa język mój drżący tabletkę, jako obłok świątynię na wzgórzu stojącą. Rozpływa się tabletka, słodko pod językiem, w ślinie opływającej ją, na podobieństwo rzeki Jordan rozlewającej się na wiosnę. Tłucze się serce, wstrzymuje oddech, chłód obejmuje końce palców, wyraźniej widzą oczy w półmroku. I oto długooczekiwane: uderzenie krwi w ud. Opuszczam oczy na dół. Patrzę na ud mój, krwią przepełniony. Podnosi się mój ud odnowiony, z dwiema wstawkami z łuskami, z ostrzem z hiperwłókna, z rzeźbą wykończenia, z mięsnym wypełnieniem, z ruchomym tatuażem. Wstaje niczym chobot (trąba) syberyjskiego mamuta. A pod udem wspaniałym bije czerwonym żarem uwiesiste mudie. I nie tylko u mnie. U wszystkich uczestniczących w święcie mudie od ruchu dłoni świetlistej ogarnia żar, niczym u świetlików nocnych w święto Iwana Kupały. Rozpala się mudie oprycznoje. I każde – swoim blaskiem. U prawego skrzydła to światło przechodzi od jaskrawo czerwonego do pąsowego, u lewego – od niebieskiego w fiolet, a u młodzieży – zielone ogniki wszystkich odcieni. I tokmo u Bat’i naszego mudie innym ogniem pała, ogniem od nas wszystkich odmiennym – żółto-złote mudie u Bat’i drogiego. I w tym – wielka siła bractwa oprycznikowego. U wszystkich oprycznych mudie odnowione wielką sztuką i artyzmem chińskich lekarzy. Blask bije od mudie, męskiej miłości pożądających. Siły nabiera od ud napęczniałych. I dopokąd światło to nie umarło – żywi jesteśmy my, opryczniki. Splatamy się w bratnich objęciach. Krzepkie ręce krzepkie ciała obejmują. Całujemy się nawzajem w usta. W milczeniu całujemy się, po męsku, bez babskich czułości. Całowaniem nawzajem się rozpalamy i witamy. Łaziebni kręcą się pomiędzy nami z garnkami glinianymi, pełnymi hatajskiej mazi. Czerpiemy mazi gęstej, aromatycznej, mażemy sobie udy. Snują się milczący łaziebni jak cienie, bo nie świeci się u nich nic. — Гoйдa! — вocклицaет Бaтя. — Gojda! — wykrzykuje Bat’ia. — Гoйдa-гoйдa! — вocклицaем мы. — Gojda-gojda! — wykrzykujemy my. Powstaje Bat’ia jako pierwszy. Przybliża do siebie Woska. Wstawia Wosk w batiną wierzochę swój ud. Zakracze Bat’ia z rozkoszy, szczerzy w ciemnościach zęby lśniące. Obejmuje Woska Szelet, wstawia mu pomazany róg swój. Westchnie Wosk głucho. Szeletowi Szary dogadza, Szaremu – Samosja, Samosje – Bałdochaj, Bałdochajowi – Mokry, Mokremu – Nieczaj, a już Nieczajowi oblepioną swaję wbić przyszła moja kolej. Obejmuję brata lewego skrzydła lewą ręką, a prawą nakierowuję ud mój jemy w wierzochę. Szeroka wierzocha u Nieczaja. Wbijam ud mu aż po same jądra pąsowe. Nieczaj nawet nie zakracze: przywykł, oprycznik z niego jak kość z kości. Obejmuję go mocniej, przyciągam do siebie, łaskoczę brodą. A już do mnie Buben zabiera się. Czuję wierzochą drżącą buławę jego. Potężna ona – bez pchnięcia nie wlezie. Napiera Buben, wsuwa we mnie grubogłowy ud swój. Do samych kiszek sięga instrument jego, jęk z wnętrzności moich wyciskając. Jęczę w ucho Nieczaja. Buben kracze w moje, rękami chwackimi mnie obejmując. Nie widzę tego, kto wstawia jemu, ale z krakania wnoszę – ud dostojny. No, przecież pośród nas nie ma niedostojnych – wszystkim Chińczycy udy odnowili, wzmocnili, zmodernizowali. Jest czym sobie nawzajem dać słodyczy, i wrogów Rosji ukarać. Zbiera się, sprzęga gąsienica oprycznaja. Wzdychają i kraczą za mną. Zgodnie z prawami bractwa ci z lewego skrzydła (niebiescy – pasywni – tłum.) występują naprzemiennie z tymi ze skrzydła prawego (czerwoni, aktywni – tłum.), a już za nimi młodzież się pcha. Tak u Bat’i poukładane. I sława Bogu… Po krzykach i mamrotaniu czuję — na młodych przyszła kolej. Dodaje im odwagi Bat’ia: — Не рoбей, зелень! — Nie bój się, zielony! Starają się młodzi, rwą się ku sobie nawzajem w wierzochy mocne. Pomagają im łaziebni ciemni, nakierowują, podtrzymują. Oto przedostatni młody zakrzyknął, ostatni zakrakał — i gotowa gąsienica. Powstała. Zamieramy. — Gojda! — krzyczy Bat’ia. — Gojda-gojda! — jak grzmi nasza odpowiedź. Postąpił krok Bat’ia. I za nim, za głową gąsienicy podążamy my wszyscy. Prowadzi nas Bat’ia do kąpieli. Obszerna ona jest, pomieści wszystkich. Ciepłą wodą się wypełnia, zamiast lodowatej. — Gojda! Gojda! — krzyczymy, objąwszy się, nogami przebierając. Idziemy za Bat’ią. Idziemy. Idziemy. Idziemy gąsienicznym krokiem. Świecą się mudie nasze, podrygują udy w wierzochach. — Gojda! Gojda! Wchodzimy do kąpieli. Kipi woda bańkami powietrznymi wokół nas. Po mudie zanurza się Bat’ia, po pas, po pierś. Wchodzi cała gąsienica oprycznaja do kąpieli. W wstaje. Teraz — czas pomilczeć. Naprężyły się ręce muskularne, zaczęły szypieć nozdrza mołodieckije, zajęczeli oprycznicy. Słodkiego zajęcia nastał czas. Obejmujemy siebie nawzajem. Kołysze się woda wokół nas, wznosi falami, z kąpieli wyskakuje. I oto nastąpiło długo oczekiwane, drżenie przez całą gąsienicę przechodzi. I: — Гoйдa-a-a-a-a-a-a-a!!! — Gojda-a-a-a-a-a-a-a!!! Drży sufit. A w kąpieli – sztorm dziewięć w skali Beauforta. — Гoйдa-a-a-a-a!!! — Gojda-a-a-a-a!!! Ryczę w ucho Nieczaj, a Buben w moje wyje: — Гoйдa-a-a-a-a!!! — Gojda-a-a-a-a!!! Panie, pomóż nam nie umrzeć… Nie da się opisać. Dlatego że tak bosko. Mądrze, och jak mądrze wymyślił Bat’ia z gąsienicą. Przed nią wszystko w pary się dzieliło, od czego już cień rozdźwięku niebezpiecznego na opryczninę się kładł. Teraz rozkoszom w parach przyszedł kres. Razem pracujemy, razem czerpiemy rozkoszy. A tabletki pomagają. I najmądrzejsze ze wszystkiego to, że młódź opryczna zawsze w ogonie gąsienicy się kotłuje. Mądre jest to z dwóch powodów: po pierwsze, miejsce swoje młodzi zajmują w hierarchii oprycznej, po drugie, ruch nasienia idzie od ogona ku głowie, co symbolizuje wieczny kołowrót życia i odnowienie bractwa naszego. Z jednej strony, młodzież starszych szanuje i uważa, z drugiej – dodaje sił i zapładnia. I tego się trzymamy. I sława Bogu. Odpowiedz Link Zgłoś
ric-ard Re: a ty, PiSia... 15.02.16, 10:58 widocznie bractwo KODowe musi się jakoś pocieszać, wszak ciężkie czasy u nich nastali Odpowiedz Link Zgłoś
fredi07 Re: a ty, PiSia... 13.02.16, 22:26 Dla władzy, władzy dla chorego, starego, zgorzkniałego i złośliwego kurdupla. Seksu nie uprawia (może z kotem ale podrapany nie chodzi), dzieci nie ma. Co on może wiedzieć o rodzinie i współczesnym Świecie?. Oszukiwał za głosy.Wszystko obiecywał aby władzę dostać. Oszustwo powinno być karane. Oszustwo na biednych prostych ludziach podwójnie. 500 na KAŻDE dziecko. Daj głos. Ochłap trzeba rzucić i spieprzaj dziadu. Po co psychole chowali się w kompani wyborczej? Jawna zdrada i oszustwo. Nie jestem politykiem ale rada dla opozycji. Mamy mądrą młodzież. Znają Świat języki. Niech kreują przyszłość dla siebie i swoich dzieci. PS Oszuka ,,na wnuczka" na 500 i idzie siedzieć. Za tą zdradę i mega oszustwo (pomijam 50mln dla ojca dyrektora} to powinna być tylko jedna kara. Dla zdrajców i volksdojczy. Odpowiedz Link Zgłoś
alistair-p To apel do Seminarium w Elblągu? 13.02.16, 22:56 Tam chyba się starają dostatecznie.Apele nie są potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
ric-ard Re: To apel do Seminarium w Elblągu? 15.02.16, 11:00 w sobotę coś tam bractwo KODowe zorganizowało na walentynki, tyla że braciszkowie frakwencyją nie dopisali Odpowiedz Link Zgłoś