pieluchy-i-sliniaczki
24.06.16, 14:20
Stoimy w obliczu postawienia granicy UE na Odrze, do czego przygrywkę będziemy mieli w sobotę w Berlinie. Oznacza to polityczną izolację państw bałtyckich na pewno, a w następstwie to, o czym w NATO się bąkało w ostatnich tygodniach - NATO nie będzie w stanie obronić państw bałtyckich przed Rosją.
Swoją drogą: za Tuska nie do pomyślenia było zwołanie jakiegoś merytorycznego gremium ważnych państw europejskich bez przynajmniej symbolicznego udziału Polski. Jego dobre stosunki z Niemcami, czasami za wysoką cenę, miały konkretne przełożenie na pozycję Polski w Europie.
Prawdopodobnie na zlecenie rosyjskie (bo na głupotę to zbyt duża głupota) PiS od 8 miesięcy antagonizował Niemcy mimo pojednawczych gestów Makreli. Dzisiaj Polski nie można zaprosić do Berlina do jakiegoś stołu obrad, bo opinia publiczna w Niemczech by rozjechała własny rząd. Do tego doprowadziliście, PiSowscy zdrajcy.
Stoimy też przed realnym zagrożeniem sytuacją, gdy Niemcy odpuszczają sobie konfrontację polityczną z Rosją, którą prowadziła konsekwentnie tak znienawidzona przez PiSich idiotów Merkel (patrz dzisiaj ten skończony kretyn Dawid Wildstein). Na kanclerza idzie ewidentnie Steinmeier i to będzie dla nas katastrofa, czyli dogadanie się Niemiec z Rosją ponad polską głową. Nastąpi nieuchronny podział wpływów, w którym będziemy w najlepszym razie petentem, w najgorszym - pionkiem.
Jedynym wyjściem będzie zostanie buforem między Niemcami a Rosją pod patronatem Niemiec. Międzymorze Dudzie jest fantasmagorią dla idiotów, 2/3 z tych krajów jest prorosyjska. Jako kraj buforowy możemy też dostać możliwość wpływu w drugim kraju przedmurza, czyli na Ukrainie, z cichym przyzwoleniem Niemiec. I jakieś perspektywy na przyszłość.
Drugie wyjście, do którego może i dąży tawariszcz Jar Kaczinskij, jest odtworzenie statusu Królestwa Polskiego z XIX wieku, w którym namiestnik rosyjski Kaczinskij będzie miał gwarancję pełnej władzy na powierzonym przez cara terytorium, pod warunkiem stosownej faktycznej uległości (car będzie tolerował i popierał - jak do tej pory - deklaratywny "patriotyzm" i bogoojczyźniane okrzyki smoleńskiej swołoczy, a nawet antyrosyjski słowotok, za cenę utrzymania Prywislja w spokoju i podległości). Co jest bardzo w stylu Poputczyctwa i Sprzedawczykostwa.