kfugktru23
09.10.16, 18:30
1. Konstytucyjny katalog minimalnych praw
Jeszcze do niedawna na uczelniach studenci słyszeli, że polska konstytucja to nowoczesny i przemyślany dokument. Mówiono, że jest tak skonstruowany, iż nie musi o wszystkim mówić wprost, by gwarantować nam, że będziemy żyli w bezpiecznym, praworządnym i demokratycznym państwie, które szanuje nie tylko podstawowe prawa człowieka, ale i życie w zgodzie z europejskimi standardami. Jak bardzo twierdzący tak konstytucjonaliści się mylili już dobitnie się przekonaliśmy. Prawo i Sprawiedliwość nie ma najmniejszego problemu ze zinterpretowaniem konstytucji tak, by gwarantowała ona realizację partykularnych interesów partii rządzącej. Do których należy hołdowanie wyborcom o ksenofobicznych poglądach, czy odpłacanie za poparcie hierarchów.
Dlatego całkiem dobrym pomysłem zdaje się ten, zaproponowany we wtorek przez byłą premier Ewę Kopacz, by tzw. kompromis aborcyjny precyzyjnie opisać w konstytucji jako jedno z podstawowych praw przysługujących każdej Polce. A przecież pomysł ten można rozwinąć i opracować katalog innych spraw, które raz rozwiązane na długie lata nie powinny być łatwe do ruszenia. Takie enumeratywne wyliczenia nie są mile widziane w nowoczesnym prawodawstwie, ale ostatnie doświadczenia pokazują, że byłoby to jakieś zabezpieczenie się przed skrajnymi zapędami kolejnych ekip rządzących.
2. Więcej władzy dla małych ojczyzn
Dopiero teraz widać, jak wielką siłą jest samorząd. I warto zastanowić się, czy w przyszłości nie postawić na jeszcze większą samodzielność regionów. Może nawet warto przestać się bać federalizacji. Wszakże znaczące różnice między różnymi stronami Polski widać wyraźnie. Szczególnie na mapach powyborczych, światopoglądowych i gospodarczych. Może jakimś pomysłem na zakończenie wojny polsko-polskiej byłoby więc nie tylko oddanie małym ojczyznom większych pieniędzy z budżetu państwa (a raczej sprawienie, by to do centralnego budżetu spływała jedynie część z dorobku regionów), ale i większego prawa do decydowania o tym, jak się tam żyje. Jeżeli Pomorze, Wielkopolska, Dolny i Górny Śląsk chcą żyć z liberalnym podejściem do życia pozwólmy im na to. Tak samo, jak na rządy twardą konserwatywną ręką na ścianie wschodniej. Największe opory przed taką ideą może budzić obawa, by regiony nie zaczęły zbytnio różnić się zamożnością. O to można jednak zadbać sięgając po doświadczenia sąsiadów zza Odry, u których bogatsze landy dzielą się dorobkiem z tymi, które radzą sobie gorzej. Z czasem taki eksperyment pokazałby, kto miał w odwiecznych polskich sporach rację. I kto należy do tych, co radzą sobie najlepiej, a czyja wizja państwa nie wypaliła.
3. Rozdział państwa od Kościoła
To kolejny pomysł, który być może powinien znaleźć się w znowelizowanej przez kolejny parlament konstytucji. I wbrew powszechnemu mitowi, wcale nie trzeba do tego zerwania konkordatu. Ba, to raczej jego część idealnie nadaje się do skopiowania w treść konstytucji. Na mocy umowy ze Stolicą Apostolską uznano bowiem, że państwo i Kościół katolicki są — każde w swej dziedzinie — niezależne i autonomiczne. Może nadanie tej normie rangę konstytucyjnej sprawiłoby, by wreszcie zaczęto ją stosować. Dokonanie faktycznego rozdziału państwa i Kościoła jest koniecznością, ale ten, kto będzie za to w przyszłości odpowiedzialny, musi dokonać tego bardzo umiejętnie. Największym zagrożeniem na życie po PiS-ie jest bowiem w tej kwestii to, że dzisiejszą rewolucję katolickich radykałów zastąpi już nie liberalna, a wręcz antyklerykalna kontrrewolucja. A to będzie przepis na kolejną narodową tragedię.
4. Wielka koalicja
Nawet jeśli nie formalna i konieczna, to wielka koalicja środowisk, które dziś wspólnie stają przeciwko dobrej zmianie po jej ustąpieniu powinna mieć miejsce. I nie jest tu mowa tylko o porozumieniu między najbliższymi sobie grupami, czyli Platformą Obywatelską i Nowoczesną. Nawet jeśli to one stworzą przyszły rząd, powinny zacząć realizować choć małą cześć postulatów, z którymi wychodzą Barbara Nowacka i Robert Biedroń, a nawet partia Razem. Platforma do wypracowywania takiego porozumienia ponad możliwymi do przeskoczenia podziałami już jest. Tę rolę świetnie może odegrać Komitet Obrony Demokracji. Szczególnie jeśli nie zamieni się w odrębną formację polityczną. Bo bronić młodej polskiej demokracji trzeba będzie jeszcze niejednokrotnie. Z pewnością także przed częścią tych, którzy dziś najgłośniej krzyczą, że inni ją niszczą.
5. Nowa Solidarność
A demokracja nad Wisłą będzie w przyszłości tym silniejsza, im mniej Polaków będzie skłonne z niej zrezygnować za kilkuset złotych zasiłku. Dlatego za jeden z priorytetów w planach na przyszłość powinniśmy stawiać większą solidarność społeczną i walkę o to, by Polska pękała na pół nie tylko ze względu na sympatie partyjne i światopogląd, ale również zamożność i biedę. Dobrobytu nie da się wprowadzić ustawą, ale jeśli chcemy naprawdę poprawić kondycję naszej demokracji, to najwyższy czas rozpocząć debatę o tym, że demokracja to zbiorowa odpowiedzialność jeden za drugiego. I odrzucić w tej debacie puste hasła takie, jak zrobimy lepiej za te same pieniądze Nowoczesne, czy szalone pomysł Razem, by łupić najbogatszych Polaków 75 proc. podatkiem dochodowym. to jak odniesiesz się do tego czekającynaGodota?