erte2
30.12.16, 17:19
Krakowskie Przedmieście, środek nocy. Dzwoni telefon.
- Halo, czy jest tam gdzieś Andrzej?
- Panie Prezesie, położył się przed chwilą spać bo do pierwszej czatował z Jebadłem Bagiennym....
- To go obudź i przyprowadź do telefonu.
- Ależ panie Prezesie, jest środek nocy.....
- Rozumiesz po wolsku? Obudź i przyprowadź!
..........................................................................
- Melduję że jestem panie Prezesie!
- Posłuchaj uważnie, bo dwa razy nie będę powtarzał.
Po pierwsze - skierujesz ustawę o zgromadzeniach do Trybunału Konstytucyjnego.
- A jak ją odrzucą?
- Mógłbyś nie zadawać głupich pytań?
- Przepraszam....
- No dobra, tym razem jeszcze wybaczam.
A po drugie - wpadnij do tych Mich czy Bań na ten pogrzeb - niech myślą że coś cię to obchodzi.
- A czy potem będę mógł skoczyć na narty?
- Możesz, ale masz być pod telefonem.
Czy tak to wyglądało? Może szczegóły były inne, może nie był to środek nocy a jej początek., może nie było to Jebadło Bagienne tylko Bzykadło Moczarowe, może to nie był telefon a wezwanie na Nowogrodzką albo do żoliborskiej willi.
Tak czy owak zakończyło się to właśnie tak.