Gość: M.
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
17.07.01, 15:49
Zastanawialam sie od kilku dni,czy napisac tutaj cos osobistego ale moze
dzielenie sie takimi jak moje przezyciami, tylko z tymi, ktorzy czuja podobnie,
poglebia izolacje?
Zyjemy w kraju, gdzie kazdy ma szanse odkryc przodka Zyda, w niektorych
rejonach, jest to wrecz niemozliwe, zeby tak nie bylo. Zastanawiam sie, czy
moda na antyzydowskie wypowiedzi nie wynika z podswiadomego leku - i ja moge
byc postrzegany przez otoczenie jako Zyd! Ilu osobom, ktore nawet cieplych
uczuc do zydostwa nie maja, nie tylko z nim powiazan, to zydostwo wytyka sie za
plecami?
I to jest dla mnie prawdziwy antysemityzm. Nie mowi sie: uwazaj, nie rob z nim
interesow (bo moga ci sie udac ;)). Mowi sie : wiesz ,ze twoj wspolnik to Zyd?
Nic wiecej nie musi byc powiedziane. Grupa oszolomow z nacjonalistyczna flaga
dokona reszty.
Mysle, ze wiekszosc spoleczenstwa nie czyta, nie slucha ich bredni, ale w
umysle pozostawia sobie negatywny przekaz. Szkoda, bo analiza takich
wypowiedzi, musi prowadzic do ich zdyskredytowania.
Na marginesie: Moj stryjeczny pradziadek zginal w Katyniu. Byl oficerem i byl
Zydem. I wiem, ze wsrod zamordowanych tam, bylo wielu takich.
Ale mialo byc o zydostwie i polskosci we mnie.
O zydowskim pochodzeniu rodziny dowiedzialam sie od sasiadow, potem Babcia tuz
przed smiercia mowila o tym. Minelo kilka lat, kiedy nawet sie nad tym nie
zastanawialam ale pewnego dnia stanelam na rozdrozu, nie umialam odpowiedziec
sobie na pytanie: kim jestem. Dla Polakow - Zydowka czujaca sie Polka, dla
Zydow - Polka, wsrod nich czujaca sie jak Zydowka. Uczestniczylam bardzo
intensywnie w zyciu religijnym - kosciol, codzienne modlitwy. Chyba az do
pojawienia sie tzw. drugiej ewngelizacji wydaje mi sie, ze nie bylo jaskrawych
przejawow antysemityzmu w postawie ksiezy. A moze byly tylko wczesniej ich nie
dostrzegalam, bo ta moja zydowska iskierka byla uspiona i po prostu nie
reagowala.
Mialam troche bardzo osobistych i trudnych przezyc, ktore chyba mnie
uwrazliwily i spowodowaly cos w rodzaju buntu.
Jak wychowac dzieci? Kim oni sa i kim beda? Czy mam im pozwolic zasilic szeregi
nacjonalistycznych polglowkow?
Uwierzcie mi moi drodzy, to jest tak, jakby stac na dwoch lodziach: one plyna
zdaje sie w jednym kierunku, czasem razem, czasem odsuwaja sie od siebie i
trudno zachowac rownowage, a czasem lubia nawet ze soba powalczyc. Nie jestem w
stanie przeskoczyc na zadna, bo kiedy juz wydaje mi sie, ze dokonuje wyboru, to
czuje jakbym miala wlosy wplatane w wanty drugiej.
Obrzedy zydowskie, od kiedy je poznalam staly mi sie bliskie, a madrosc plynaca
z filozofii judaistycznej fascynuje mnie i to wszystko daje wielkie duchowe
przezycie. A jednoczesnie kilka tygodni temu siedzac bezradnie nad umierajaca
stuletnia prawie ciotka zaspiewalam jej Godzinki do Najswietszej Marii Panny i
przyszlo to zglebi serca. Dlugo bede pamietac milosc, ktora widzialam w tych
zmeczonych oczach.
Wierzcie mi, te wyliczanki, kto co komu zrobil i w ktorym roku, to
udowadnianie, kto jest lepszy, kto jak naprawde ma na nazwisko - to przeciez
straszne bzdury. Liczy sie czlowieczenstwo!
Na codzien pracuje z biznesem zachodnim. Mam przekonanie, ze w czasie jednej
rozmowy z Dunczykiem, Amerykaninem, Niemcem robie dla Polski wiecej niz
niejeden "prawdziwy Polak" przez cale zycie.
Ale kim jestem? Ktos moze powiedziec, ze to schozofrenia.
Ja odpowiem, ze to jak dwa serca. Byl czas, ze zydostwo odczuwalam, jak rodzaj
kalectwa - nagle tracisz znajomych, czujesz sie izolowana, widzisz oczywiste
objawy dyskryminowania. Kiedy zarzucasz otoczeniu antysemityzm - odpowiada ci
glos oburzenia. Z jednej strony mysle, ze niektore wypowiedzi powinny byc
natychmiast zdejmowane z tego forum, jako niegodne, ale z drugiej strony ciesze
sie, ze sa, bo anonimowosc uaktywnila tchorzy i pokazuja nic innego tylko
panujace w Polsce nastroje.
Czuje sie bogata w dwie kultury. I czuje sie z tego dumna.
Obawiam sie jednego:
Nastroje takie jak w wielu wypowiedziach tego forum, podgrzewane w domach
przenosza sie na dzieci. I to wcale nie jest powiedziane, ze najmlodsze
pokolenie jest nadzieja na lepszy swiat. Umieraja ci, ktorzy pamietaja
okropnosci wojny a nowe pokolenie, nie poczulo namacalnie przed czym powinno
dzieci ostrzegac.
Marzy mi sie taki obrazek:
Na ulicy spotykam ludzi z wpietymi w klapy zoltymi gwiazdami. Na wzor dunski z
czasow wojny. Kazdy, kto czuje, ze liczy sie czlowiek, jego czyny, jego
dorobek. Kazdy, kto umie sie wzniesc ponad rodzace sie , gdy rozum spi -
upiory, kto "miluje blizniego swego" i kto jest zdolny do refleksji nad losem
tych, ktorym odebrano zycie w mysl bestialskiej ideologii przypina te gwiazde.
W moim odczuciu taka manifestacja nie umniejszylaby pamieci aryjskich ofiar
nazizmu a swiatu pokazala, ze wiekszosc narodu polskiego wcale nie cierpi na
antyzydowska histerie.
Jesli ktos ma ochote do mnie napisac, zapraszam:
e-mail: vega7@usa.net
Pozdrawiam.
Marzycielka