witek.bis
18.09.17, 10:21
Nie miałem, nie mam i raczej nigdy nie będę miał nic przeciwko angażowaniu się artystów w życie publiczne. Oczywiście dotyczy to również Michała Lorenca, którego muzykę bardzo lubię i cenię, zupełnie nie rozumiejąc jego politycznych wyborów i działań. Szanuję jednak jego prawo do tego, by w ramach wdzięczności wobec Boga za swoje wyjście z narkomanii i alkoholizmu codziennie bił pokłony przed bożkiem z Żoliborza. Jego życie, jego teologia, jego sprawa. Ale dzisiaj przeczytałem coś, co trochę mnie zmroziło.
Kampanię poświęconą sądom robi spółka Solvere, założona przez dwoje byłych PR-owców PIS: Annę Plakwicz i Piotra Marczuka. Spoty o sądach przygotowuje syn Michała Lorenca, znanego kompozytora. Sam Michał Lorenc, który w zeszłym roku przyjął z rąk Andrzeja Dudy Order Orła Białego, też jest zamieszany w prace PFN. To on początkowo miał być szefem PFN, to on przyprowadził Plakwicz i Matczuka do prezesa Jarosława Kaczyńskiego, któremu przedstawili ogólną koncepcję kampanii. Kaczyński dał zielone światło, bez wiedzy premier Beaty Szydło.
natemat.pl/217805,mial-byc-mel-gibson-i-promocja-polski-jest-sedzia-ktory-nie-zyje-od-dwoch-lat-i-partyjna-agitka-za-publiczne-pieniadze
Jak to się mogło stać, że uduchowiony i rozmodlony artysta zawędrował w rejony tak przyziemne? Dlaczego znalazł się nie tam, gdzie dają, tylko tam, gdzie doją?
Smutne to wszystko i niepokojące, bo przecież boski porządek rzeczy jest taki, że kiedy jakiś Bandyta przyssie się do publicznej kasy, to prędzej czy później w jakiś Czarny czwartek przychodzą po niego Psy, a konkretnie Glina z Komisarzem Alexem, i kończy się Bal na dworcu w Koluszkach.