Gość: Aser
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.10.04, 23:06
"Rewelacje" historyka Paczkowskiego, mocno zwietrzałe i "obok" tematu,
wywołały prawdziwe trzęsienie ziemi w mediach i oczywiście na tym forum.
Tymczasem jest sprawa, znacznie poważniejsza, mogąca mieć rzeczywisty wpływ
na wyjaśnienie tajemnicy śmierci księdza.
Otóż podczas procesu toruńskiego Piotrowski oświadczył, że informację na
temat godziny wyjazdu Ks Popiełuszko z Bydgoszczy otrzymał od osoby, "której
nazwisko na tej sali nie padnie". Z jego wyjaśnień wynikało, że osoba ta (
czyli informator ) znajdowała się w najbliższym otoczeniu księdza i że
współpraca z tą osobą miała charakter stały.
Sprawa ta nigdy nie została wyjaśniona.
Można byłoby machnąć na to ręką, gdyby nie fakt, że ten kapuś faktycznie
wydał ks. Popiełuszkę w ręce oprawców, co więcej, zrobił to z pełną
premedytacją. Przecież musiał wiedzieć, że esbecy, interesujący się godziną
wyjazdu księdza z Bydgoszczy nie pragną porozmawiać z nim o pogodzie.
Wiedział, czy nie - napewno był współsprawcą morderstwa ks. Jerzego. Mimo to
uniknął jakiejkolwiek odpowiedzialności. Dlaczego?
Dlaczego inkwizytorzy z IPN, zaciekle tropiący domniemanych inspiratorów
zbrodni zupełnie lekceważą ten wątek? A może tajemniczy kapuś wie coś na
temat "góry" - czyli zlaceniodawców zbrodni? Pojeciem "góra" posługiwał się
Piotrowski - nigdy nie wyjaśniając do końca co to oznaczało.
Czy prokuratorów z IPN interesują tylko sensacje z lewej strony? A cała
reszta?
PRzy okazji - czy ten tajemniczy, niewyjaśniony wątek, nie stanie się
przeszkodą w procesie beatyfikacji ks. Jerzego? Przecież tam wszystko musi
być wyjaśnione do końca!
Ciekawe, czy ktoś odważy się podjąć tę sprawę.