kawa_poranna
20.05.19, 06:52
W 2002 r. Mateusz Morawiecki kupił grunty od Kościoła. Za działki warte 4 mln zł zapłacił pięć razy mniej. Dziś wyceniane są sto razy więcej, na ok. 70 mln. Nie ma po nich śladu w oświadczeniu majątkowym szefa rządu PiS.
Mateusz Morawiecki od początku kariery u boku Jarosława Kaczyńskiego wpisał się w jego retorykę i lubi powtarzać hasła o rozliczeniu elit III RP, które uwłaszczyły się „pod płaszczykiem haseł wolnego rynku” – jak mówił choćby rok temu w „Gazecie Prawnej”.
To z wywiadu z ub. roku z Piotrem Zarembą: „Wielu ludziom, w tym i mnie, oczy otwierały się coraz szerzej, kiedy patrzyliśmy, jak pod płaszczykiem haseł wolnego rynku następuje uwłaszczenie postkomunistów i osób dokooptowanych do systemu III RP”.
No, takiego cwaniaka za premiera jeszcze nie mieliśmy. Grube, szemrane interesy z Kościołem i zacieranie tropów. W szanującym się kraju nie do pomyślenia, ale w Polsce dewelopera "nie takie rzeczy ze szwagrem robilim".
Gołym okiem widać, że gość nieszczery i w życiu słowa prawdy nie powiedział. Kaczyńskiemu jednak imponuje, bo wysoki jest i zna języki. Suwerena też byle bzdety nie ruszają.
Mąż stanu, pisia go mać. Wstyd posłać za granicę. Nakłamie taki, a na boku prywatny interes skręci.
Wyrazy współczucia dla wszystkich, którzy dali się oszukać "na dobrą zmianę".
Afera goni aferę, oszuści i kłamcy gadają frazesami a ciemny lud to kupuje.