basia.basia
21.10.04, 10:48
dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.21/Kraj/b/b.html
Przeczytajcie cały artykuł a tutaj wklejam zapis starcia
z dziennikarzami w sejmie:
Prezydent zaczal opowiadac dziennikarzom o swoich wrazeniach dotyczacych
notatek na temat spotkania Jana Kulczyka z bylym radzieckim szpiegiem.
Spotkanie szybko jednak wymknelo sie spod kontroli. Aleksander Kwasniewski nie
skonczyl na pouczaniu i zaczal atakowac rozmawiajacych:
Tomasz Skory (RMF FM): - Czy ma pan na mysli notatke pana Jana Kulczyka, ktora
potraktowal pan bardzo powaznie?
Aleksander Kwasniewski: - Nie ma notatki Jana Kulczyka. Obie notatki sa
agencji wywiadu, obie sa ze soba polaczone. Niech pan zaczeka na ich
ujawnienie. Niech pan je przeczyta. Chyba, ze pan je zna, to niech pan powie,
co pan zna? Bo jesli pan je zna, to pan je zna nielegalnie. Niech pan przyzna
sie do czegos.
T.S.: - Opieram sie na panskim oswiadczeniu, panie prezydencie, ze notatka
byla jednozrodlowa i niezbyt wiarygodna.
A.K.: - Moim zdaniem wieksza wiarygodnosc ma notatka czlowieka, ktory zglosil
sie i poinformowal o spotkaniu, a mniejsza notatka (druga - autorstwa oficera
wywiadu - red.), ktora zreszta przeczytacie. Beda one ujawnione i wtedy
porozmawiamy. Tylko jestem przekonany, ze szczegolnie u pana powietrze ujdzie
z tego napiecia, ktore pan teraz reprezentuje. Bo tam nic nie ma.
Katarzyna Kolenda-Zaleska (TVN24): - Ale jest tam sformulowanie, ze Jan
Kulczyk powoluje sie na "pierwszego?"
A.K.: - Nie, nie wprost. Poczatek tego zdania brzmi: "nie wprost powolywal sie
na pana prezydenta mowiac: pierwszy". A ja wcale nie uwazam, ze pierwszy -
szczegolnie wobec kompetencji, ktore w Polsce ponosimy - musi dotyczyc akurat
prezydenta.
K.K.Z.: - Wiadomo, ze chodzi o pana.
Krzysztof Leski (sekcja polska BBC): - Wezmy pod uwage rosyjskie obyczaje. Tam
pierwszy to "gesek" albo pierwszy sekretarz. Kulczyk mowiac "pierwszy" mial na
mysli pana.
A.K.: - Kulczyk nie jest Rosjaninem.
K.L.: - Wiec kogo mial na mysli?
A.K.: - On twierdzi, ze nikogo i takiej rozmowy w ogole nie bylo. Moim zdaniem
Kulczyk mowil o warunkach polskich. Co mogl zrozumiec Alganow, to kwestia
mentalnosci rosyjskiej.
K.K.Z.: - Ale komisja sledcza ma inne zdanie.
A.K.: - Za dlugo sluchalem w waszych audycjach o tym, jak mala role w Polsce
ma do odegrania prezydent, zeby uwierzyc, ze ma role nadzwyczajnie wielka. Ja
wplywow nie mialem, nie mam i nie chce miec. Tylko prosze was o odrobine
konsekwencji. Tylko nie o opowiadanie, ze stoicie przed "cyrkiem
prezydenckim", jak powiedzial pan z RMF.
T.S.: - Nic podobnego, panie prezydencie!
A.K.: - Tak jest i za to bede mial do pana zal, bo pan psuje dobre obyczaje!
T.S.: - Panie prezydencie, nic podobnego. Nic takiego nie powiedzialem!
A.K.: - To co pan powiedzial? Niech pan powie do tego mikrofonu!
T.S.: - Powiem to jeszcze raz: "sprzed teatru kome..., przepraszam sprzed
Palacu Prezydenckiego". Ot i wszystko.
A.K.: - I pomylil sie pan?
T.S.: - Tak.
A.K.: - No to teraz ja sie pomyle i powiem, ze z panem nasza wspolpraca sie
skonczyla.
T.S.: - Trudno. Przykro mi.
A.K.: - Mnie tez.
K.K.Z.: - Czy mozemy sekunde porozmawiac?
A.K.: - Nie, nie, nie.
A.K. (zwraca sie do Tomasza Skorego): - Nie moze byc tak, ze oczekuje pan z
jednej strony stu procent odpowiedzialnosci za slowa, a z drugiej pan nie
ponosi zadnej (odpowiedzialnosci) za swoje.
K.K.Z.: - Panie prezydencie, czy ja moge miec jedno pytanie?
A.K.: - Nie! Dosyc tej solidarnosci dziennikarskiej.
K.K.Z.: - W innej sprawie, panie prezydencie. Kiedy wszyscy zastanawialismy
sie, po co pan tu nagle przyjechal do Sejmu, uslyszelismy od roznych
politykow, ze pan sie boi. Boi sie pan czegos?
A.K.: - Nie. Nawet moja rozmowa z panstwem pokazuje, ze nie dosc, ze sie nie
boje, to podjalem zdecydowana walke.
K.K.Z.: - Ale z kim?
A.K.: - Z wszystkimi, ktorzy oskarzaja bez jakichkolwiek podstaw, z tymi,
ktorzy chca zdestabilizowac panstwo polskie. Z tymi, ktorzy w piatek ruszyli
na polska demokracje korzystajac z najbardziej absurdalnych argumentow, czyli
stwierdzen rosyjskiego szpiega. Z tymi, ktorzy bronia polskiej suwerennosci
uzywajac tego rodzaju argumentow. I te walke bede prowadzil, bo mnie juz na
niczym nie zalezy. Ja mam rok i pare miesiecy do skonczenia kadencji. Bede
prowadzil walke rowniez z panstwem, ktorzy obrazaja ten urzad i Polske,
obrazaja polska odpowiedzialnosc i polski patriotyzm.
T.S.: - Ja nie musze tu stac. Panie prezydencie, przyjmijmy, ze mnie tu nie
ma, prosze rozmawiac z kolegami.
A.K.: - Ja oczekuje, ze pan powie glebokie przepraszam.
T.S.: - Ja juz to powiedzialem.
A.K.: - Ale ma pan to powiedziec tutaj! (zwraca sie do stojacego obok
operatora TVN) TVN odwraca kamere do pana i pan mowi... (przerywa mu Tomasz Skory)
T.S.: (zwracajac sie do kamery): - Przepraszam za przejezyczenia (w tym
momencie przerywa mu prezydent)
A.K.: - ...ktore traktuje pan jako naprawe gruby blad w swojej profesjonalnej
dzialalnosci.
T.S.: - Jak kazde przejezyczenie, panie prezydencie.
A.K.: - Nie, prosze pana. To przejezyczenie bym powiedzial bylo znacznie
bardziej bolesne.
T.S.: - Bylo znaczace.
A.K.: - To niech pan to jeszcze raz powtorzy. Prosze bardzo kamera tutaj.
T.S.: (do kamery): - To bylo znaczace przejezyczenie.
K.L.: - Jak sie pan czuje w roli rezysera?A.K.: - To wy rezyserujecie te
rzeczywistosc.
Notowal: (YAN)