Gość: Mariusz Sz.
IP: *.chorzow.n4a.pl
09.09.02, 12:38
Bardzo lakoniczny życiorys.Reden nie był, ani pierwszym który
dowiedział się o pokładach węgla i wydobywał go na Śląsku, bo
wydobywany był on od setek lat. Założenie kopalni król nie jest
jego zasługą lecz wielu, którzy o to zabiegali.Faktem jest że
był ministrem króla Prus , o dziwo rządzącym i biorącym udział w
rozbiorach Polski.Można o nim powiedzieć, że był na owe czasy
technokratą, bezpaństwowcem, bo jako saksończyk wyemigrował do
Angli, przyjął się na służbę Prus, a trafiając na potrzeby dla
zaborczych prusaków przyczynił się do realizacji polityki
militarnej. Polityka ta skierowana była przeciwko Polsce i co
jest istotne "zapoczątkowała parcie na wschód".Z tego później
zrodziły się podstawy polityki Hitlera. Na założeniu kopalni
Reden doskonale zarobił, to samo dotyczy huty. Nigdy stale nie
mieszkał na terenach obecnego miasta.Pomnik jego nic dobrego nie
wniósł, a jeśli się nie utrzyma będzie wstyd.Wreszcie faszyści
uzyskali w mieście miejsce manifestowania swojej ideologii.Reden
był podejrzany kolaboracji z francuzami i jeśli tak ma wyglądać
przystąpienie Polski do Uni to należy spytać realizotorów
pomnika kim są? Zamiast łączyć i znajdować wspólne dla
wszystkich polaków sprawy,czy nie kroi się za tym pomnikiem pod
płaszczykiem "nacjonalizmu śląskiego' pełna aneksja Śląska i
oderwanie go od Polski.Dla tych "fundatorów" pytanie po co nam
Polska jest oczywiste. Ślad "nacjonalizmu" znaleźć można było w
szeregu wystąpień prezydenta Kopla, który Chorzowem rządzi juz
od 12 lat i dalej chce to czynić. Wypowiedzi w czasie
odsłonięcia pomnika np "przecież Pan w Chorzowie nie mieszka"
wskazują cechy i mentalność niebezpieczne nie tylko dla
wspólnoty mieszkańców Chorzowa, ale dla itnienia Polski. Redena
miejsce jest w muzeum, a nie przed Urzędem Miasta