witek.bis
06.02.20, 08:59
Na razie żadnej sensacji nie widzę, bo to, że na listach poparcia podpisywali się ziobrowi mianowańcy, a KRS, która ma chronić niezawisłość sądów w istocie jest przybudówką ministerstwa sprawiedliwości, nie jest żadną tajemnicą. To prawda znana od dawna i już dawno społecznie "przetrawiona". PiS musi bronić tajności tych list nie dlatego, że przynoszą mu wstyd, tylko dlatego, że ujawnienie kompletu może doprowadzić do ujawnienia najzwyklejszych fałszerstw. Bo jeśli jakiś sędzia Kowalski odkryje, że popierał sędziego Malinowskiego, a jego podpis widnieje na liście poparcia sędziego Nowaka, to nie będzie to żaden "wstyd" czy "polityczna i moralna wtopa", tylko najzwyklejsza afera kryminalna, w efekcie której cała ta pseudo-KRS wyleci na zbita mordę, a jej twórcy trafią do mamra.