Przywracanie godności - progresywny program Razem z PISem (nie zmieściło się w temacie)
W dzisiejszej audycji red. Grzegorza Sroczyńskiego godzinę debatowano, jak w przywracać godność i promować ideały PIS, PIS-elektoratu i całej postępowej części ludzkości.
Powiedzieć, że ileś (30) procent elektoratu PIS nie ma matury to niedopuszczalne. KLASIZM. Zbrodniomyśl, wygumkować.
Cham nie jest chamem. Nikt nie ma prawa nazywać chama chamem
No!
A jak fakty potwierdzające to nie zgadzają się z teorią, to tym gorzej. Dla prof. Hartmana i dla faktów.
Klasycznie.
No!
"Nikt nie wywróci piramidy potrzeb", stwierdził redaktor prowadzący, i dlatego słynną torbę z obiektywami Pytlik musiał ukraść. Swoje potrzeby załatwiał on samodzielnie, w fałszywym konflikcie z regułami prawa, fałszywym dlatego, że prawo nie nadążyło za jedynie słuszną legalizacją progresywnej zaradności. A już siły postępowe PIS idą mu naprzeciw.
Razem z PISem i racica racicę. Legalizują nie tylko wchodzenie na czyjeś konta, wypłacanie +500 i wszystkich innych „danin”, epidemia dała powód do bardziej postępowego zakazu eksmisji lokatorów nie płacących za wynajem. Elektorat zachwycony.
Tak oto PIS idzie dobrą drogą przetartą w oświeconej Europie...
W małym miasteczku Portugalete 94-letnia staruszka, po powrocie ze szpitala na kanapie w salonie zastała trójkę obcych ludzi, którzy powiedzieli jej, że już tu nie mieszka.
Surrealizm?
Na początku z pełnym poparciem społecznym. Bo przecież co komu szkodzi, że samotna matka z trójką dzieci zamieszka w pustym mieszkaniu należącym do banku? Brawo ona! W obronie stawali sąsiedzi, z każdym dniem silniejsze stawały się lewicowe organizacje i zrzeszenia „okupantów”.
Do czasu. Do momentu, w którym w małym miasteczku Portugalete 94-letnia staruszka, po powrocie ze szpitala, swoje koszule nocne znalazła na śmietniku, pamiątki po jej zmarłym synu spalono, część mebli sprzedano na pchlim targu, a na kanapie w salonie zastała trójkę obcych ludzi, którzy powiedzieli jej, że już tu nie mieszka. Cóż mogła zrobić? Nic! Literalnie nic! Jej „gości” chroniło „prawo okupacji”. Usiadła więc na progu i płakała.
www.rodaknet.com/rp_art_7219.html
Oczywiście, czerwone brygady zajmujące skłoty w okolicach Marszałkowskiej mają do tego jedynie słuszne prawo, te domy siłom postępowym słusznie się należą, tak jak +500, psu zupa, PISowcom bezkarność sekretarzy Partii, limuzyny i samoloty, stanowiska, nagrody i odprawy w spółkach SP, a Pytlikowi torba. Należą się im, a już na pewno nie tym, którzy na własne (własne?) mieszkanie ciężko pracują i odkładają latami. Tym, którzy mają inne zdanie, należą się policyjne pały.