witek.bis
03.04.21, 08:17
Tak jak ja się psami opiekuję, to mało kto - powiedział Waldemar B., a jego pies na pewno potwierdziłby te słowa, gdyby akurat nie wylegiwał się w ogródku pod ciepłą kołderką gleby.
Przypomnijmy, kim jest ów Waldemar B.
Od początku lat 90. działacz Porozumienia Centrum, od czasu powołania w 2001 Prawa i Sprawiedliwości związany był z tym ugrupowaniem]. Decyzją prezesa Jarosława Kaczyńskiego dokooptowano go w skład rady politycznej PiS. Wstąpił również do Polskiego Związku Katolicko-Społecznego. Uzyskał medialny rozgłos poprzez akcje polegające na eksponowaniu podczas publicznych wydarzeń dużych transparentów z tekstami na tematy polityczne i światopoglądowe, wymierzanymi na ogół przeciwko Platformie Obywatelskiej i jej politykom, a także przeciwko osobom homoseksualnym.
A to jeden z przykładów ideowego zaangażowania Waldemara B., który na sesji rady miasta Gdańska pojawił się kiedyś z transparentem, na którym można było przeczytać:
Dziś lesby-geje, jutro zoofile - kto pojutrze? To nie demokracja - to syfilizacja!!! Dewiantów trzeba leczyć, a zboczeńców izolować (...) sodomie i gomorze mówimy NIE!!! Nie pozwólmy homoseksualnej gangrenie (...) ześwinić Polskę!!!
Waldemar B. nie dał się więc ześwinić i potwierdzał to na każdym kroku. Nawiązując romans w czasie obchodów miesięcznicy smoleńskiej, udowodnił, że nie jest gejem i nie zadaje się z lesbami, a ciągnąc psa za samochodem wyraźnie pokazał, że nie jest też zoofilem. Aż strach pomyśleć, co jeszcze mógłby udowodnić, gdyby najpierw go nie sfilmowano, a potem nie związano.
A jeśli już o zwierzętach mowa, to nie od rzeczy będzie przypomnieć słowa Jarosława Kaczyńskiego o ugrupowaniu, które sam stworzył i którego członkowie do dziś stanowią ideowy trzon partii rządzącej Polską.
Uczciwie mówiąc, całe to ówczesne PC to był straszliwy zoolog, w sensie: ogród zoologiczny. To było dziwne zbiorowisko. Dużo tam wtedy było różnych takich środowisk niesłychanie skrajnych, integrystycznych katolików, ludzi o uogólnionej pretensji do świata, także trochę ludzi niezupełnie zdrowych na umyśle.
I może właśnie to jest szansa dla Waldemara B.? Może powinien powołać się na te ostatnie słowa pomysłodawcy "piątki dla zwierząt", by w ten sposób uniknąć "piątki za psa"?