jureek
17.10.21, 14:01
Lekarze, dziennikarze i wiele innych osób nie może wejść na teren stanu wyjątkowego, którym objęto obszar przy granicy polsko-białoruskiej. Możliwe jednak, że będą mogli wejść myśliwi.
Minister Klimatu i Środowiska wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego o wprowadzenie zmian w rozporządzeniu dotyczącym wprowadzenia stanu wyjątkowego. Cel? Umożliwienie członkom Polskiego Związku Łowieckiego „realizowania w pełnym zakresie nałożonych na nich ustawowo zadań" na tym obszarze.
W oficjalnej odpowiedzi na interwencję posłanki Hanny Gill-Piątek (Polska 2050) poinformował o tym Edward Siarka. Wiceminister resortu klimatu tłumaczy, że członkowie PZŁ „pozbawieni są możliwości szacowania szkód łowieckich wyrządzonych przez zwierzynę" oraz „prowadzenia zabiegów mających na celu zapobieganie tym szkodom".
- Ktoś tu naprawdę oszalał. Teraz, kiedy przy granicy błąkają się ludzie, wcześnie robi się ciemno i trudno odróżnić człowieka od zwierzęcia, rząd wpuszcza na ten teren myśliwych z bronią gotową do strzału. To jest zagrożenie i dla uchodźców, i dla pracowników Straży Granicznej czy Wojsk Obrony Terytorialnej. Nie chcę źle wróżyć, ale to się skończy tragicznie - przestrzega Hanna Gill-Piątek.
Daleko mi do chadeka Hołowni, ale tu muszę posłankę od Hołowni pochwalić za ujawnianie takich skandali.