Dodaj do ulubionych

Wady PRL - a zalety?

20.08.22, 12:32
Obecnie jest moda na totalną krytykę czasów PRL (wszytko było "be" etc etc).

Chciałbym zaproponować dyskusję w tym obszarze.

Na wstępie powiem, że piszę to z perspektywy człowieka pamiętającego PRL - mam 53 lata.
Proponując dysukusję w tym obszarze przedstawiam poniżej "swój bilans wad i zalet PRL".

WADY
- brak demokracji i wolności słowa
- podległość polityczna i ekonomiczna wobec ZSRR
- brak tolerancji światopoglądowej (promowanie jednego światopoglądu - ateistycznego)
- niewydolna gospodarka

ZALETY
- nie było bezdomnych
- ludzie utrzymywali bliższe relacje interpersonalne niż obecnie (ja na przykład mieszkając w bloku często pamiętam jak przychodziła do nas sąsiądka by pożyczyć pół szklanki curku albo jedną cebulę)
- nie było mocno zarysowanego "wyścigu szczurów" - ludzie byli bardziej życzliwi dla siebie, bardziej przyjacielsko do siebie nastwieni etc etc
- ludzie mieli czas i ochotę na to by ze sobą rozmawiać, odwiedzać się etc
- dla ludzi 50+ i starszych można mówić o jednej paradoksalnej zalecie: "byliśmy wtedy młodzi" - to taki argument z przymrużeniem oka.
Obserwuj wątek
    • szwampuch58 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:42
      Nie bylo tez sznura do snopowiazalek,patrioto.
      • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:41
        ale były śledzie w beczce, kapusta kwaszona z beczki, ogórki kwaszone
        zwyczajna po 18, cytryny po 30, pomaraćcze po 40 przed świętami
        goździki i rajstopy na 8 marca
        bilet miesięczny nocny za 39.60
        -----
        feudalny ustrój na uczelniach i instytutach
        korupcja urzćdników w radach narodowych
    • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:46
      Na Gwiezdne Wojny chodziłem do kina za 7 zł ówczesnych. :)))))) Tyle kosztował seans.
      Jak dostałem Nowotkę od rodziców (20 zł) to i jeszcze na pączki wystarczyło.
      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:53

        Te dwudziestozłotówki z Nowokom Marcelim mam do dziś :-) !
        • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:04
          dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

          >
          > Te dwudziestozłotówki z Nowokom Marcelim mam do dziś :-) !

          mam i ja

          Dostęp do kultury nie był rujnujący dla rodziny. 7 zł za ówczesnych za seans filmu zagranicznego typu Gwiezdne Wojny. Ile do będzie na dzisiejsze złocisze? :)))))))
          • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:20
            pozytonium napisał(a):

            > dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:
            >
            > >
            > > Te dwudziestozłotówki z Nowokom Marcelim mam do dziś :-) !
            >
            > mam i ja
            >
            > Dostęp do kultury nie był rujnujący dla rodziny. 7 zł za ówczesnych za seans fi
            > lmu zagranicznego typu Gwiezdne Wojny. Ile do będzie na dzisiejsze złocisze? :
            > )))))))
            >
            >

            Rujnującym dla rodziny było gdy ktoś z nich otwarcie mówił prawdę o systemie.
          • snajper55 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:24
            pozytonium napisał(a):

            > Dostęp do kultury nie był rujnujący dla rodziny. 7 zł za ówczesnych za seans fi
            > lmu zagranicznego typu Gwiezdne Wojny. Ile do będzie na dzisiejsze złocisze? :
            > )))))))

            Za 7 zł to miałeś film "Lenin w Poroninie". Kontakt z ambitnym (i nie tylko ambitnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach. Jeśli karnet udało się kupić.

            S.
            • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:39
              snajper55 napisał:
              >
              > Za 7 zł to miałeś film "Lenin w Poroninie". Kontakt z ambitnym (i nie tylko amb
              > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach. Jeśli karnet udało się kupi
              > ć.
              >
              > S.

              Na Konfrontacjach puszczano najnowsze filmy, które potem z opóźnieniem, wchodziły na ekrany.
              Poza tym istniały przecież kina studyjne. Z ambitnym repertuarem światowego i rodzimego kina.
              • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:44
                storima napisał:

                > snajper55 napisał:
                > >
                > > Za 7 zł to miałeś film "Lenin w Poroninie". Kontakt z ambitnym (i nie tyl
                > ko amb
                > > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach. Jeśli karnet udało si
                > ę kupi
                > > ć.
                > >
                > > S.
                >
                > Na Konfrontacjach puszczano najnowsze filmy, które potem z opóźnieniem, wchodzi
                > ły na ekrany.
                > Poza tym istniały przecież kina studyjne. Z ambitnym repertuarem światowego i r
                > odzimego kina.


                Do dziś pamiętam "Zemstę po latach". Do kina miałem jakiś 500 m. Opłata była naprawdę znikoma 7 (ówczesnych) zł za seans. Daje to 7/10000 tysięcy za seans.
                • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:53
                  pozytonium napisał(a):


                  > Do dziś pamiętam "Zemstę po latach". Do kina miałem jakiś 500 m. Opłata była na
                  > prawdę znikoma 7 (ówczesnych) zł za seans. Daje to 7/10000 tysięcy za seans.
                  >

                  Jak wyglądały ówczesne ceny w zestawieniu do zarobków i jak to się przelicza dzisiaj.
                  Pomijając brak dostępności towarów na rynku.

                  żywność była znacznie droższa niż dziś.
                  Za to państwo utrzymywało na niskim poziomie ceny usług, kultury itp. Tanie były czynsze, zaś bezpłatna opieka lekarska i szkoły znacznie bardziej dostępne. Bilet tramwajowy kosztował 1 zł za 1 przejazd, zaś autobusowy 1,50 zł. Bilet do kina kształtował się w granicach 8 - 10 zł, zaś wstęp do filharmonii kosztował tylko 5 zł. Cena gazety codziennej wynosiła 1 - 1,5 zł. Rozmowa telefoniczna lokalna bez limitu czasu kosztowała 1 zł za połączenie. Od czasów Gomułki ciastko w cukierni kosztowało 2 zł, zaś za późnego Gierka 3 zł.

                  kronikidziejow.pl/porady/ceny-i-zarobki-w-prl-na-co-wystarczala-pensja-w-polsce-ludowej/
                  • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:01
                    storima napisał:

                    > pozytonium napisał(a):
                    >
                    >
                    > > Do dziś pamiętam "Zemstę po latach". Do kina miałem jakiś 500 m. Opłata b
                    > yła na
                    > > prawdę znikoma 7 (ówczesnych) zł za seans. Daje to 7/10000 tysięcy za sea
                    > ns.
                    > >
                    >
                    > Jak wyglądały ówczesne ceny w zestawieniu do zarobków i jak to się przelicza dz
                    > isiaj.
                    > Pomijając brak dostępności towarów na rynku.
                    >
                    > żywność była znacznie droższa niż dziś.
                    > Za to państwo utrzymywało na niskim poziomie ceny usług, kultury itp. Tanie był
                    > y czynsze, zaś bezpłatna opieka lekarska i szkoły znacznie bardziej dostępne. B
                    > ilet tramwajowy kosztował 1 zł za 1 przejazd, zaś autobusowy 1,50 zł. Bilet do
                    > kina kształtował się w granicach 8 - 10 zł, zaś wstęp do filharmonii kosztował
                    > tylko 5 zł. Cena gazety codziennej wynosiła 1 - 1,5 zł. Rozmowa telefoniczna lo
                    > kalna bez limitu czasu kosztowała 1 zł za połączenie. Od czasów Gomułki ciastko
                    > w cukierni kosztowało 2 zł, zaś za późnego Gierka 3 zł.

                    > kronikidziejow.pl/porady/ceny-i-zarobki-w-prl-na-co-wystarczala-pensja-w-polsce-ludowej/

                    Ale to ja wszystko pamiętam.
                    Podałem ceny wrocławskie, nie warszawskie. Dobry film szło obejrzeć za 7 zł. Ekstra za 9 zł.
                    Tak jak wspomniałeś, 5 zł za filharmonię.
                    Nastąpił przerzut udziałów. Dziś za 5 zł nie pójdziesz na koncert w filharmonii. A zarobki się nie zwiększyły nagle. Średnia koło 4000 zł. No dobrze, koncert w filharmonii niech kosztuje 10 zł.
                    • snajper55 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:16
                      pozytonium napisał(a):

                      > Ale to ja wszystko pamiętam.
                      > Podałem ceny wrocławskie, nie warszawskie. Dobry film szło obejrzeć za 7 zł. Ek
                      > stra za 9 zł.
                      > Tak jak wspomniałeś, 5 zł za filharmonię.

                      Widzę że niektórzy dalej nie rozumieją. Ceny w PRL były czystą abstrakcją, całkowicie oderwaną od kosztów wytworzenia. Kiełbasa nie kosztowała 15 zł za kilogram bo takie były koszty wyrobu i sprzedaży. Kosztowała 15 zł za kilogram, bo tak sobie wymyślił za biurkiem jakiś urzędnik. Firmy nie obchodził zysk, bo były państwowe i kasę na działalność miały z budżetu. Było tanio, bo wszystko było sprzedawane poniżej kosztów. Towarów (szynki, samochodów, mieszkań) z powodu niskiej ceny brakowało, dlatego wprowadzano kartki, talony, przydziały i kolejki. W końcu cały ten interes skończył się hiperinflacją i upadkiem systemu. Bo nie mógł się inaczej skończyć.

                      S.
                      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:31

                        Snajper55 - napisałeś:

                        "Widzę że niektórzy dalej nie rozumieją. Ceny w PRL były czystą abstrakcją, całkowicie oderwaną od kosztów wytworzenia.
                        ...............
                        Bo nie mógł się inaczej skończyć".

                        Pełna zgoda - gospodarka centralnie sterowana była totalnym absurdem - delikatniej ale w tym duchu napisałem otwierając ten wątek w moim pierwszym wpisie na tym wątku.
                      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 15:33
                        snajper55 napisał:

                        > Widzę że niektórzy dalej nie rozumieją. Ceny w PRL były czystą abstrakcją, całk
                        > owicie oderwaną od kosztów wytworzenia. Kiełbasa nie kosztowała 15 zł za kilogr
                        > am bo takie były koszty wyrobu i sprzedaży. Kosztowała 15 zł za kilogram, bo ta
                        > k sobie wymyślił za biurkiem jakiś urzędnik. Firmy nie obchodził zysk, bo były
                        > państwowe i kasę na działalność miały z budżetu. Było tanio, bo wszystko było s
                        > przedawane poniżej kosztów. Towarów (szynki, samochodów, mieszkań) z powodu nis
                        > kiej ceny brakowało, dlatego wprowadzano kartki, talony, przydziały i kolejki.
                        > W końcu cały ten interes skończył się hiperinflacją i upadkiem systemu. Bo nie
                        > mógł się inaczej skończyć.

                        Masz racje w całej rozciągłości poza tym, że wcale nie było tanio. Wolna Europa rozdzierała szaty po wprowadzeniu kartek, że przydziały były mniejsze niż te, przyznawane przez Niemców w czasie wojny. Tyle, że i tak większość nie byłaby w stanie kupić więcej. Jak komuś za bardzo doskwierał brak wołowiny czy wieprzowiny, to bez trudu ja mógł "załatwić" na lewo, co jest oczywiste, bo wtedy rządziła lewica.
                  • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:01
                    bezpłatna opieka lekarska i szkoły znacznie bardziej dostępne.

                    "Bezpłatna opieka lekarska" polegał na tym, że lekarzom powszechnie płaciło się w kopertach.
                    Pielęgniarce w szpitalu, aby dobrze opiekowała się chorym.
                    Aby uniknąć męki i tortur u państwowego darmowego dentysty, szło się prywatnie, albo również płacąc do spółdzielni lekarskiej, które uruchomiono w latach 70.
                    • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:06
                      storima napisał:

                      > bezpłatna opieka lekarska i szkoły znacznie bardziej dostępne.
                      >
                      > "Bezpłatna opieka lekarska" polegał na tym, że lekarzom powszechnie płaciło się
                      > w kopertach.
                      > Pielęgniarce w szpitalu, aby dobrze opiekowała się chorym.
                      > Aby uniknąć męki i tortur u państwowego darmowego dentysty, szło się prywatnie,
                      > albo również płacąc do spółdzielni lekarskiej, które uruchomiono w latach 70.

                      Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma połowy 81.
                      Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.
                      • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:48
                        pozytonium napisał(a):


                        > Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma połowy 8
                        > 1.
                        > Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.
                        >


                        Przecież nie o tym pisałem.

                        Znam Panią, której gdy była w szpitalu pielęgniarki na siłę próbowali wyjąć zęby ze szczęki.
                        Przekonani, że są sztuczne.
                        Pani ma ponad 90 lat.
                        • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:58
                          storima napisał:

                          > pozytonium napisał(a):
                          >
                          >
                          > > Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma po
                          > łowy 8
                          > > 1.
                          > > Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.
                          > >
                          >
                          >
                          > Przecież nie o tym pisałem.
                          >
                          > Znam Panią, której gdy była w szpitalu pielęgniarki na siłę próbowali wyjąć zęb
                          > y ze szczęki.
                          > Przekonani, że są sztuczne.
                          > Pani ma ponad 90 lat.

                          Dorastała w PRL a nie w III RP.
                      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:01
                        pozytonium napisał(a):

                        > Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma połowy 8
                        > 1.
                        > Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.

                        To jest możliwe, ponieważ w 1989 roku zniknęli socjalistyczni dentyści i pojawili się kapitalistyczni. Socjalistyczni potrafili leczyć, choć tylko prywatnie, a kapitalistyczni nie.
                        • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:15
                          oby.watel napisał:

                          > pozytonium napisał(a):
                          >
                          > > Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma po
                          > łowy 8
                          > > 1.
                          > > Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.
                          >
                          > To jest możliwe, ponieważ w 1989 roku zniknęli socjalistyczni dentyści i pojawi
                          > li się kapitalistyczni. Socjalistyczni potrafili leczyć, choć tylko prywatnie,
                          > a kapitalistyczni nie.
                          >

                          To była zmiana tematu.

                          Ze stopnia dostępności do fachowej "bezpłatnej" służby zdrowia zeszliśmy na stan uzębienia forumowicza i jego szanownej małżonki.
                          • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:29
                            storima napisał:


                            > To była zmiana tematu.
                            >

                            No tak. Jak widać forumowicz urwał się od peletonu i pędzi w sobie znanym tylko kierunku.

                            W szkole podstawowej pan dyrektor urządzał łapanki na tych kolegów, którzy uciekali przed obowiązkowym corocznym przeglądem uzębienia.

                            To był koszmar bycia borowanym po nerwie bez znieczulenia ręczną wiertarką.
                            Podczas gdy nasi rówieśnicy na zachodzie w pełnym komforcie, bezboleśnie byli po ludzku leczeni.
                            • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:46
                              Wiertarka była napędzana pedałem nożnym.
                              • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:47
                                storima napisał:

                                > Wiertarka była napędzana pedałem nożnym.

                                Może w latach 50tych.
                                • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 00:33
                                  > Może w latach 50tych.

                                  Do późnych lat 60.
                                  • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 00:43
                                    pies.na.czarnych napisała:

                                    > > Może w latach 50tych.
                                    >
                                    > Do późnych lat 60.

                                    Wtedy to mnie nawet w planach nie było.
                            • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 00:31
                              > W szkole podstawowej pan dyrektor:)))

                              W szkołach podstawowych dyrektor? Aż nie mogę się doczekać o jeszcze "nasz" patologiczny kłamca nastu przekaże?
                        • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:30
                          oby.watel napisał:

                          > pozytonium napisał(a):
                          >
                          > > Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma po
                          > łowy 8
                          > > 1.
                          > > Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.
                          >
                          > To jest możliwe, ponieważ w 1989 roku zniknęli socjalistyczni dentyści i pojawi
                          > li się kapitalistyczni. Socjalistyczni potrafili leczyć, choć tylko prywatnie,
                          > a kapitalistyczni nie.

                          Pomijając predyspozycje biologiczne. Mam wszystkie zęby jak koń. Laden nawet nie był leczony kanałowo. Ot drobne ubytki, typu rozgryzło się niechcący jakąś pestkę brzoskwini. Żona musi uważać przy pestkach dyni.
                          Dzieli nas 9 lat.
                          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:49
                            pozytonium napisał(a):

                            > Pomijając predyspozycje biologiczne. Mam wszystkie zęby jak koń. Laden nawet ni
                            > e był leczony kanałowo. Ot drobne ubytki, typu rozgryzło się niechcący jakąś pe
                            > stkę brzoskwini. Żona musi uważać przy pestkach dyni.
                            > Dzieli nas 9 lat.

                            I czego to dowodzi? Na czym polega zasługa socjalistycznej służby zdrowia? Borowanie "za darmo" niskoobrotową wiertarką, na żywca, to była socjalistyczna rzeczywistość dentystyczna. Korzystali z niej jedynie desperaci i ci, których nie było stać na prywatne leczenie.
                            • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:54
                              oby.watel napisał:

                              > pozytonium napisał(a):
                              >
                              > > Pomijając predyspozycje biologiczne. Mam wszystkie zęby jak koń. Laden na
                              > wet ni
                              > > e był leczony kanałowo. Ot drobne ubytki, typu rozgryzło się niechcący ja
                              > kąś pe
                              > > stkę brzoskwini. Żona musi uważać przy pestkach dyni.
                              > > Dzieli nas 9 lat.
                              >
                              > I czego to dowodzi?

                              Oczywiście. Bo nie o tym tu piszemy.
                              Wracając do tematu.

                              Na czym polega zasługa socjalistycznej służby zdrowia? Boro
                              > wanie "za darmo" niskoobrotową wiertarką, na żywca, to była socjalistyczna rzec
                              > zywistość dentystyczna. Korzystali z niej jedynie desperaci i ci, których nie b
                              > yło stać na prywatne leczenie.

                              Otóż to:
                              Choć w PRL-u stomatologia zawsze była, jak powiadają niektórzy dentyści, „półprywatna”, to dopiero reformy gospodarcze Rakowskiego umożliwiły powstanie dużej liczby małych praktyk niepublicznych, nierzadko prowadzonych przy domach. Podaż tych gabinetów była wówczas relatywnie mała, zaś pacjentów gotowych zapłacić za usługi – całkiem sporo. Jednak nie ważne, czy to w jednym z przyszkolnych punktów dentystycznych, czy w gabinecie prywatnym – materiałów brakowało wszędzie. „Dwa wiertła w jednym wymiarze były i koniec” – wspomina siermiężność gabinetów i ich wyposażenia jeden z rozmówców. Oszczędzać trzeba było nawet na znieczuleniach, wizyta nieuchronnie wiązała się więc z bólem.
                              publica.pl/teksty/okiem-dentysty-3327.html
                              • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 23:03
                                storima napisał:

                                > Otóż to:
                                > Choć w PRL-u stomatologia zawsze była, jak powiadają niektórzy dentyści, „pó
                                > łprywatna”, to dopiero reformy gospodarcze Rakowskiego umożliwiły powstanie duż
                                > ej liczby małych praktyk niepublicznych, nierzadko prowadzonych przy domach. Po
                                > daż tych gabinetów była wówczas relatywnie mała, zaś pacjentów gotowych zapłaci
                                > ć za usługi – całkiem sporo. Jednak nie ważne, czy to w jednym z przyszkolnych
                                > punktów dentystycznych, czy w gabinecie prywatnym – materiałów brakowało wszędz
                                > ie. „Dwa wiertła w jednym wymiarze były i koniec” – wspomina siermiężność gabin
                                > etów i ich wyposażenia jeden z rozmówców. Oszczędzać trzeba było nawet na zniec
                                > zuleniach, wizyta nieuchronnie wiązała się więc z bólem.


                                Prywatne gabinety działały już w latach siedemdziesiątych wyłącznie w prywatnych mieszkaniach. Wiem, ponieważ jak żona naszego rozmówcy zmuszony byłem korzystać. Partacze byli wtedy, partacze są i teraz. Bo nikt przecież nie będzie po dwóch czy trzech latach obwiniał partacza, że mu plomba wypadła.
                                • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 23:21
                                  oby.watel napisał:


                                  > Prywatne gabinety działały już w latach siedemdziesiątych wyłącznie w prywatnyc
                                  > h mieszkaniach. Wiem, ponieważ jak żona naszego rozmówcy zmuszony byłem korzyst
                                  > ać. Partacze byli wtedy, partacze są i teraz. Bo nikt przecież nie będzie po dw
                                  > óch czy trzech latach obwiniał partacza, że mu plomba wypadła.
                                  >

                                  Oczywiście.
                                  Najpierw powstały prywatne gabinety, jak piszesz w mieszkaniach, domkach jednorodzinnych po czym spóldzielnie medyczne. Jak grzyby po deszczu.
                                • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 03:15
                                  oby.watel napisał:


                                  > Prywatne gabinety działały już w latach siedemdziesiątych wyłącznie w prywatnyc
                                  > h mieszkaniach. Wiem, ponieważ jak żona naszego rozmówcy zmuszony byłem korzyst
                                  > ać. Partacze byli wtedy, partacze są i teraz. Bo nikt przecież nie będzie po dw
                                  > óch czy trzech latach obwiniał partacza, że mu plomba wypadła.
                                  >

                                  Otóż to.
                                  Pamiętam, że w 1980 roku nawet w prywatnej spółdzielni nie wykonywano znieczulenia przy plombowaniu. Brak wystarczającej ilości preparatu. Rezerwowano go wyłącznie do rwania zębów.

                                  Tymczasem państwowe gabinety stomatologiczne używały przestarzałego sprzętu. Wiertarka dentystyczna napędzana noga. Lata 70.
                            • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 00:48
                              > Korzystali z niej jedynie desperaci i ci, których nie było stać na prywatne leczenie.

                              Bzdury gadasz. Ja nigdy nie leczyłem zębów prywatnie i wcale nie jestem desperatem. Po prostu wystarczy nie bać się dentysty.
                              Z reszta leczenie prywatne, czy państwowe nie robiło żadnej różnicy ponieważ i tu i tam stosowano te same materiały. Moje niektóre plomby zrobione w dzieciństwie trzymały się u mnie do starości. Gorzej było z tymi, które założono mi w latach 70. Rok dwa i po plombie. Na moje szczęście od końca lat 70 ze względu na wykonywany zawód mialem możliwość korzystania z usług stomatologicznych zagranicą i problem z wypadającymi plombami się skończył.
                              • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 09:52
                                pies.na.czarnych napisała:

                                > > Korzystali z niej jedynie desperaci i ci, których nie było stać na prywat
                                > ne leczenie.
                                >
                                > Bzdury gadasz. Ja nigdy nie leczyłem zębów prywatnie i wcale nie jestem despera
                                > tem. Po prostu wystarczy nie bać się dentysty.

                                Jak Ty nie leczyłeś, to ja bzdury gadam. Logiczne. No i ta odwaga! Szacun!

                                > Z reszta leczenie prywatne, czy państwowe nie robiło żadnej różnicy ponieważ i
                                > tu i tam stosowano te same materiały. Moje niektóre plomby zrobione w dziecińst
                                > wie trzymały się u mnie do starości. Gorzej było z tymi, które założono mi w la
                                > tach 70. Rok dwa i po plombie. Na moje szczęście od końca lat 70 ze względu na
                                > wykonywany zawód mialem możliwość korzystania z usług stomatologicznych zagrani
                                > cą i problem z wypadającymi plombami się skończył.

                                Ważniejsze od materiałów była staranność i umiejętność. Amalgamat potrafił trzymać się latami. Jeśli plomba wylatuje, to znaczy, że tych cech dentysta nie posiadał. Niestarannie przeprowadzone leczenie kanałowe zawsze kończy się utratą zęba. Zresztą o czym my w ogóle mówimy? Był syf i pozostał. "Na NFZ" nie można dopłacić do lepszej plomby, protezy, soczewki. A ten sam lekarz, który (ka)leczy w przychodni potem "leczy" prywatnie za coraz większą kasę.
                                • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 25.08.22, 13:51
                                  > Jak Ty nie leczyłeś, to ja bzdury gadam. Logiczne. No i ta odwaga! Szacun!

                                  Nie znam nikogo ani z mojej rodziny, ani znajomych kto w tamtych czasach chodził prywatnie leczyć zęby. Piszę o latach 60 i początek 70.
                                  • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 25.08.22, 16:20
                                    pies.na.czarnych napisała:

                                    > > Jak Ty nie leczyłeś, to ja bzdury gadam. Logiczne. No i ta odwaga! Szacun
                                    > !
                                    >
                                    > Nie znam nikogo ani z mojej rodziny, ani znajomych kto w tamtych czasach chodzi
                                    > ł prywatnie leczyć zęby. Piszę o latach 60 i początek 70.

                                    Ja też nie znam. Pisałem o latach 70 choć może niezbyt wyraźnie to zasygnalizowałem.
                            • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 03:25
                              oby.watel napisał:

                              > I czego to dowodzi? Na czym polega zasługa socjalistycznej służby zdrowia? Boro
                              > wanie "za darmo" niskoobrotową wiertarką, na żywca, to była socjalistyczna rzec
                              > zywistość dentystyczna. Korzystali z niej jedynie desperaci i ci, których nie b
                              > yło stać na prywatne leczenie.
                              >

                              Brakowało w państwowych gabinetach stomatologicznych odpowiednich preparatów i sprzętu który powszechnie używano w tamtych latach w Europie Zachodniej.

                              W tym samym czasie gdy u nas w powszechnym użytku w państwowym gabinecie była wiertarka napędzana stopą, (wiertło potrafiło się zatrzymywać się tkwiąc w nerwie, ból prowadzący do omdlenia, nic dziwnego, że dyrektor podstawówki organizował łapanki na zbiegów z gabinetu dentystycznego)
                              w Europie Zachodniej tak prezentowały się gabinety dentystyczne (rok 1970 Francja).
                              • storima Re: Wady PRL - a zalety? 15.10.22, 19:15
                                storima napisał:


                                > Brakowało w państwowych gabinetach stomatologicznych odpowiednich preparatów i
                                > sprzętu który powszechnie używano w tamtych latach w Europie Zachodniej.
                                >
                                > W tym samym czasie gdy u nas w powszechnym użytku w państwowym gabinecie była w
                                > iertarka napędzana stopą, (wiertło potrafiło się zatrzymywać się tkwiąc w nerwi
                                > e, ból prowadzący do omdlenia, nic dziwnego, że dyrektor podstawówki organizowa
                                > ł łapanki na zbiegów z gabinetu dentystycznego)
                                > w Europie Zachodniej tak prezentowały się gabinety dentystyczne (rok 1970 Francja)

                                Ten kto żył w tamtych latach w PRLu to doskonale to pamięta. Takich wierconych przeżyć nie da się zapomnieć.
                                Oraz wyrywania zdrowych zębów.

                                To była moja pierwsza wizyta w szkolnym gabinecie dentystycznym. Początek szkoły podstawowej, tego dnia poznawaliśmy literkę "T". Higienistka na przegląd brała nas dwójkami, a lekarka o zaciętym wyrazie twarzy bez słowa posadziła koleżankę z klasy na fotelu. Fotel dziwnie buczał, jakby miał się zaraz rozlecieć. Pani doktor klęła, bo wiertło się zacinało.*
                                Od zapachu gabinetu chciało mi się wymiotować. Gdy nadeszła moja kolej, lekarka bez słowa uprzedzenia – sięgnęła do mojej buzi, coś mruknęła pod nosem i wyrwała mi piątkę. Na szczęście mleczaka, ale kolegom z klasy zdarzało się w ten sposób utracić i stałą szóstkę.

                                weekend.gazeta.pl/weekend/7,177344,28992861,watroby-sobie-sam-nie-zoperujesz-migdalkow-nie-wytniesz-a.html

                    • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:33


                      Storima:
                      Myślę, że obecnie "Bezpłatna opieka lekarska" to też "raczej - tak sobie" !
              • snajper55 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:59
                storima napisał:

                > Na Konfrontacjach puszczano najnowsze filmy, które potem z opóźnieniem, wchodzi
                > ły na ekrany.

                NIE wchodziły. Nie po to ludzie stali w kolejkach, aby szybciej jakiś film obejrzeć, tylko aby go w ogóle obejrzeć. Wchodziły jakieś "Kaliny czerwone" czy inne gnioty.,

                "Świętem kina w Warszawie lat 70. i 80. XX wieku były Konfrontacje Filmowe - przez kilkanaście dni w wybranych kinach (m.in. Skarpa, Relax, Moskwa) można było oglądać filmy, o których zobaczeniu w normalnym kinie nie było nawet co marzyć. Pokazywano zachodnie nowości, w tym prawie wszystkie tytuły, które otrzymały prestiżowe nagrody międzynarodowe. Aby kupić karnet, trzeba było oczywiście odstać swoje w tasiemcowych kolejkach - czasem dzień lub dwa."

                weekend.gazeta.pl/weekend/7,177342,24437661,koniki-kilometrowe-kolejki-do-kas-i-repertuar-uzgadniany-z.html


                https://bi.im-g.pl/im/81/4e/17/z24438401IDR.jpg

                S.
                • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 23:50
                  snajper55 napisał:

                  > storima napisał:
                  >
                  > > Na Konfrontacjach puszczano najnowsze filmy, które potem z opóźnieniem, w
                  > chodzi
                  > > ły na ekrany.
                  >
                  > NIE wchodziły. Nie po to ludzie stali w kolejkach, aby szybciej jakiś film obej
                  > rzeć, tylko aby go w ogóle obejrzeć. Wchodziły jakieś "Kaliny czerwone" czy in
                  > ne gnioty.,
                  >
                  > "Świętem kina w Warszawie lat 70. i 80. XX wieku były Konfrontacje Filmowe - pr
                  > zez kilkanaście dni w wybranych kinach (m.in. Skarpa, Relax, Moskwa) można było
                  > oglądać filmy, o których zobaczeniu w normalnym kinie nie było nawet co marzyć
                  > . Pokazywano zachodnie nowości, w tym prawie wszystkie tytuły, które otrzymały
                  > prestiżowe nagrody międzynarodowe. Aby kupić karnet, trzeba było oczywiście ods
                  > tać swoje w tasiemcowych kolejkach - czasem dzień lub dwa."
                  >
                  > weekend.gazeta.pl/weekend/7,177342,24437661,koniki-kilometrowe-kolejki-do-kas-i-repertuar-uzgadniany-z.html
                  >
                  >
                  > https://bi.im-g.pl/im/81/4e/17/z24438401IDR.jpg
                  >
                  > S.

                  BYŁY.

                  Przyjęte tutaj rozumienie „rozpowszechniania” czy „dystrybucji” jest wystarczająco konkretnie zdefiniowane, oczywiste i funkcjonalne, by określić jednoznacznie charakter i zakres bazy filmów rozpowszechnianych w kinach PRL-u. Niemniej jednak z drugiej strony mam świadomość jego pewnej umowności i arbitralności, co przekłada się na to, że stworzona na jego gruncie lista filmów jest jednak ograniczona i w pewnych obszarach badań mało użyteczna. Pozostają bowiem poza nią – pomijając rozległy temat projekcji filmów w Telewizji Polskiej – wszystkie tytuły, które nigdy do normalnej dystrybucji kinowej nie trafiły, a jednak były w polskich kinach (czy szerzej: w różnego rodzaju salach, nie tylko stricte kinowych) prezentowane, oraz wszelkie pokazy filmów urządzane przed ich ewentualną normalną dystrybucją (gdyby je uwzględnić, to chronologia przyjęta w bazie musiałaby zostać skorygowana). Czasami chodzi o projekcje jednorazowe (na wspomnianych przeglądach, uroczystych premierach, festiwalach itp.), czasami – o wielokrotne (np. Konfrontacje 1976 obejmowały aż 21 tytułów, które były od marca do maja 1977 roku sukcesywnie wyświetlane w 30 miastach, a w kolejnych miesiącach – poza jednym filmem – kierowane do regularnej dystrybucji). Niekiedy mamy wręcz do czynienia ze swoistym, paralelnym w stosunku do oficjalnego trybu rozpowszechniania, „drugim obiegiem”, kiedy np. dyskusyjne kluby filmowe mogły – dzięki współpracy z zagranicznymi ambasadami i ośrodkami kultury czy z Filmoteką, dzięki różnym nieformalnym kontaktom i „kombinowanym skądś” kopiom – pokazywać wielokrotnie, po całej Polsce, chociażby nierozpowszechniane w kinach, „nieprawomyślne” filmy czechosłowackie w rodzaju „Wozu do Wiednia” czy „Palacza zwłok”, w latach 70.–80. takie dzieła, jak „Decameron”, „Imperium zmysłów”, filmy Paula Morrisseya i Waleriana Borowczyka itp. Warto też wspomnieć, że projekcje filmowe organizował również – zupełnie poza strukturami państwowymi – Kościół katolicki: w świątyniach i salach katechetycznych pokazywano nie tylko szeroko rozumiane dzieła religijne („Quo vadis”, „Jezus z Nazaretu” itp.), ale też na przykład – w latach stanu wojennego – filmy polskie niedopuszczone do dystrybucji kinowej (np. „Przesłuchanie”).
                  naekranachprl.pl/index.php/metodologia/
                  Klasykę kina włoskiego oglądałem w prlowskich kinach, Bergmana, przykładowo.

                  • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 23:54
                    Niewiele tu można przeczytać.
                    Powiększenie.
                    1976 repertuar kin.
                • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 00:55
                  > "Świętem kina w Warszawie lat 70. i 80. XX wieku były Konfrontacje Filmowe - przez kilkanaście dni w wybranych kinach (m.in. Skarpa, Relax, Moskwa) można było oglądać filmy...

                  Komuna, czy kapitalizm nie robi tu różnicy. Za wyświetlanie danego filmu w danym kinie, czy sieci kin. Trzeba płacić. Płacisz za konkretną ilość wyświetleń i nie ma zmiłuj.
                  • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 01:03
                    pies.na.czarnych napisała:

                    > > "Świętem kina w Warszawie lat 70. i 80. XX wieku były Konfrontacje Filmow
                    > e - przez kilkanaście dni w wybranych kinach (m.in. Skarpa, Relax, Moskwa) możn
                    > a było oglądać filmy...
                    >
                    > Komuna, czy kapitalizm nie robi tu różnicy. Za wyświetlanie danego filmu w dany
                    > m kinie, czy sieci kin. Trzeba płacić. Płacisz za konkretną ilość wyświe
                    > tleń i nie ma zmiłuj.

                    Dlatego jak było mniej widzów niż 9 odwoływano w mym kinie seans.
                • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:34

                  Snajper55:
                  "NIE wchodziły. Nie po to ludzie stali w kolejkach, aby szybciej jakiś film obejrzeć, tylko aby go w ogóle obejrzeć. Wchodziły jakieś "Kaliny czerwone" czy inne gnioty.".

                  Pełna zgoda Drogi Kolego :-) !
                  • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 15:20
                    dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

                    >
                    > Snajper55:
                    > "NIE wchodziły. Nie po to ludzie stali w kolejkach, aby szybciej jakiś film obe
                    > jrzeć, tylko aby go w ogóle obejrzeć. Wchodziły jakieś "Kaliny czerwone" czy in
                    > ne gnioty.".
                    >
                    > Pełna zgoda Drogi Kolego :-) !
                    >

                    Odpowiedziałem Snajperowi, że filmy z Konfrontacji trafiały do szerokiej dystrybucji.
                    staliśmy w kolejkach, aby zobaczyć premiery najlepszych filmów światowej kinematografii.
                    Staliśmy w kolejkach, bo chcieliśmy mieć ten przywilej posiadania karnetu który otwierał nam kinową salę maratonie uczty filmowej. Staliśmy w kolejkach bo nowością było oglądanie filmów obcojęzycznych z lektorem czytającym polskie dialogi na żywo. Staliśmy w kolejkach bo chcieliśmy uczestniczyć w prelekcji przedpremierowej i dyskusji po zakończeniu filmu. Staliśmy w kolejkach bo chcieliśmy uczestniczyć wspólnie w świecie światowego kina.

                    Staliśmy w kolejkach bo uczestniczenie w tego rodzaju imprezie dawało nam radość, delektowanie się zakazanym światem i poczucie nadziei, że kiedyś ten koszmar się skończy i ten system trafi szlag najjaśniejszy.

                    • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 15:23
                      storima napisał:

                      > Odpowiedziałem Snajperowi, że filmy z Konfrontacji trafiały do szerokiej dystry
                      > bucji.
                      > staliśmy w kolejkach, aby zobaczyć premiery najlepszych filmów światowej kinema
                      > tografii.
                      > Staliśmy w kolejkach, bo chcieliśmy mieć ten przywilej posiadania karnetu który
                      > otwierał nam kinową salę maratonie uczty filmowej. Staliśmy w kolejkach bo now
                      > ością było oglądanie filmów obcojęzycznych z lektorem czytającym polskie dialog
                      > i na żywo. Staliśmy w kolejkach bo chcieliśmy uczestniczyć w prelekcji przedpre
                      > mierowej i dyskusji po zakończeniu filmu. Staliśmy w kolejkach bo chcieliśmy uc
                      > zestniczyć wspólnie w świecie światowego kina.
                      >
                      > Staliśmy w kolejkach bo uczestniczenie w tego rodzaju imprezie dawało nam radoś
                      > ć, delektowanie się zakazanym światem i poczucie nadziei, że kiedyś ten koszmar
                      > się skończy i ten system trafi szlag najjaśniejszy.

                      W mniejszych miejscowościach nie było kolejek. Nie było żadnych dodatkowych seansów. Było jedno kino, góra dwa...
                      • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 10:22
                        oby.watel napisał:
                        > > Staliśmy w kolejkach bo uczestniczenie w tego rodzaju imprezie dawało nam
                        > radoś
                        > > ć, delektowanie się zakazanym światem i poczucie nadziei, że kiedyś ten k
                        > oszmar
                        > > się skończy i ten system trafi szlag najjaśniejszy.
                        >
                        > W mniejszych miejscowościach nie było kolejek. Nie było żadnych dodatkowych sea
                        > nsów. Było jedno kino, góra dwa...

                        Cinema City bankrutuje.
                    • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 09:46
                      storima napisał:


                      > Staliśmy w kolejkach bo uczestniczenie w tego rodzaju imprezie dawało nam radoś
                      > ć, delektowanie się zakazanym światem i poczucie nadziei, że kiedyś ten koszmar
                      > się skończy i ten system trafi szlag najjaśniejszy.
                      Dodam, co jest w dyskusji pomięte, że barierą była też komercja czyli dochody z biletów, które w PRL, przy cenach PRL nie zawsze satysfakcjonowały właścicieli praw do filmów.
                      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 10:01
                        no-popis napisała:

                        > Dodam, co jest w dyskusji pomięte, że barierą była też komercja czyli dochody z
                        > biletów, które w PRL, przy cenach PRL nie zawsze satysfakcjonowały właścicieli
                        > praw do filmów.

                        Doprawdy? Właściciele praw autorskich pobierali opłaty za prawo do wyświetlania w banknotach Narodowego Banku Polskiego? Według jakiego kursu? Czarnorynkowego czy oficjalnego?
            • jureek Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 22:57
              snajper55 napisał:

              > Kontakt z ambitnym (i nie tylko amb
              > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach.

              Pamiętam późnym latem 1981 plakaty partii szczujące na Solidarność "Kto w naszym kraju chce konfrontacji?", na których dopisywano "wszyscy, tylko skąd wziąć bilety"
              • storima Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 23:12
                jureek napisał:

                > snajper55 napisał:
                >
                > > Kontakt z ambitnym (i nie tylko amb
                > > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach.
                >

                Wyjaśniałem, że po pierwsze filmy z Konfrontacji trafiały do późniejszej dystrybucji.

                Klasyka kina włoskiego, francuskiego, dobrego wówczas kina węgierskiego, ogólnie światowego trafiała do kin.
                Poza tym działała świetnie rozwinięta sieć kina studyjnego w Polsce z ambitnym kinem, retrospekcja artystyczną poszczególnych twórców, jak przykładowo Alfreda Hitchcocka.

                Nie rozumiem dlaczego powielacie nieprawdziwe informacje, skoro były one tutaj prostowane.


                • snajper55 Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 05:12
                  storima napisał:

                  > jureek napisał:
                  >
                  > > snajper55 napisał:
                  > >
                  > > > Kontakt z ambitnym (i nie tylko amb
                  > > > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach.
                  > >
                  >
                  > Wyjaśniałem, że po pierwsze filmy z Konfrontacji trafiały do późniejszej dystry
                  > bucji.

                  A ja wyjaśniłem, że do kin nie trafiały. Dlatego były takie kolejki po karnety na Konfrontacje, gdyż była to jedyna okazja, aby te filmy obejrzeć. Na ekrany trafiały produkcję radzieckie, bułgarskie i NRDowskie.

                  S.
                  • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 06:06
                    snajper55 napisał:

                    > A ja wyjaśniłem, że do kin nie trafiały. Dlatego były takie kolejki po karnety
                    > na Konfrontacje, gdyż była to jedyna okazja, aby te filmy obejrzeć. Na ekrany t
                    > rafiały produkcję radzieckie, bułgarskie i NRDowskie.
                    >
                    > S.

                    Nie miałes najprawdopodobniej okazji zznajomic sie z zacytowanym przeze mnie materiałem.
                    Przywołam mniejszy jego teraz fragment:

                    Czasami chodzi o projekcje jednorazowe (na wspomnianych przeglądach, uroczystych premierach, festiwalach itp.), czasami – o wielokrotne (np. Konfrontacje 1976 obejmowały aż 21 tytułów, które były od marca do maja 1977 roku sukcesywnie wyświetlane w 30 miastach, a w kolejnych miesiącach – poza jednym filmem – kierowane do regularnej dystrybucji). Niekiedy mamy wręcz do czynienia ze swoistym, paralelnym w stosunku do oficjalnego trybu rozpowszechniania, „drugim obiegiem”, kiedy np. dyskusyjne kluby filmowe mogły – dzięki współpracy z zagranicznymi ambasadami i ośrodkami kultury czy z Filmoteką, dzięki różnym nieformalnym kontaktom i „kombinowanym skądś” kopiom – pokazywać wielokrotnie, po całej Polsce, chociażby nierozpowszechniane w kinach, „nieprawomyślne” filmy czechosłowackie w rodzaju „Wozu do Wiednia” czy „Palacza zwłok”, w latach 70.–80. takie dzieła, jak „Decameron”, „Imperium zmysłów”, filmy Paula Morrisseya i Waleriana Borowczyka itp.

                    naekranachprl.pl/index.php/metodologia/
                    Trafiały w znamienitej większości do kin. Z poślizgiem 2 letnim (licencja dystrybucji, którą można było nabyć taniej wg taryfy poszczególnych sektorów ich rozpowszechniania na świecie).

                    Dyskusyjne Kluby Filmowe, które ja określałem tutaj jako kina studyjne, powtórzę, organizowały tematyczne przeglądy bądź wg kategorii krajów pochodzenia filmów, bądź wg ich twórców. Z wszelkim światowym ambitnym kinem byliśmy na bieżąco.

                    Dodatkowo TVP na przełomie lat 1970 i 80. w programie cyklicznym "Filmoteka arcydzieł" pokazywała ponad setkę najwybitniejszych filmów kinematografii światowej, wspominany przeze mnie Bergman, ówczesna klasyka ówczesnego kina francuskiego, włoskiego, itd.
                    Gdzieś te filmy przed 1982 rokiem oglądałem. I na ich tematy dyskutowaliśmy.

                    Przecież nie z magnetowidu. A w PRLu w salach kinowych.
                    • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 06:16
                      Zmieściłem też ksero z "Trybuny Robotniczej" z 1976 roku z aktualnym wówczas repertuarem kin :
                      forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=173996006

                      Oraz wymieniłem przyczyny dlaczego i moje pokolenie stało w kolejkach po karnety na Filmowe Konfrontacje:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=173998247

                      Ale oczywiście, Snajperze, nie wymagam, abyś na bieżąco śledził wszystkie tu wątki.

                      Dlatego uprzejmie ponawiam to o czym wcześniej pisałem.

                    • snajper55 Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 14:30
                      storima napisał:

                      > Niekiedy mamy wręcz do czynienia ze swoistym
                      > , paralelnym w stosunku do oficjalnego trybu rozpowszechniania, „drugim obiegie
                      > m”, kiedy np. dyskusyjne kluby filmowe mogły – dzięki współpracy z zagranicznym
                      > i ambasadami i ośrodkami kultury czy z Filmoteką, dzięki różnym nieformalnym ko
                      > ntaktom i „kombinowanym skądś” kopiom – pokazywać wielokrotnie, po całej Polsce
                      > , chociażby nierozpowszechniane w kinach, „nieprawomyślne” filmy czechosłowacki
                      > e w rodzaju „Wozu do Wiednia” czy „Palacza zwłok”, w latach 70.–80. takie dzieł
                      > a, jak „Decameron”, „Imperium zmysłów”, filmy Paula Morrisseya i Waleriana Boro
                      > wczyka itp.

                      No właśnie, pokazy w ambasadach czy na prywatnych spotkaniach filmów, które nie były rozpowszechnianie w kinach. Ale do normalnej dystrybucji te filmy z Konfrontacji NIE wchodziły. Dlatego po karnety ustawiały się kilometrowe kolejki.

                      "Świętem kina w Warszawie lat 70. i 80. XX wieku były Konfrontacje Filmowe - przez kilkanaście dni w wybranych kinach (m.in. Skarpa, Relax, Moskwa) można było oglądać filmy, o których zobaczeniu w normalnym kinie nie było nawet co marzyć. Pokazywano zachodnie nowości, w tym prawie wszystkie tytuły, które otrzymały prestiżowe nagrody międzynarodowe. Aby kupić karnet, trzeba było oczywiście odstać swoje w tasiemcowych kolejkach - czasem dzień lub dwa."

                      weekend.gazeta.pl/weekend/7,177342,24437661,koniki-kilometrowe-kolejki-do-kas-i-repertuar-uzgadniany-z.html

                      S.
                      • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 15:43
                        Snajperze. A to przeczytałeś z cytatu:

                        "Konfrontacje 1976 obejmowały aż 21 tytułów, które były od marca do maja 1977 roku sukcesywnie wyświetlane w 30 miastach, a w kolejnych miesiącach – poza jednym filmem – kierowane do regularnej dystrybucji).”

                        Napiszę więcej gdy skończę pracę.

                        PS
                        Przynajmniej z jednym się zgodziłeś.
                        W PRL pokazywano kino z Zachodniej Europy.
                        Widać to zresztą na zamieszczonym przeze mnie skanie repertuaru kin z 1976 roku.
                        • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 16:20
                          storima napisał:

                          > "Konfrontacje 1976 obejmowały aż 21 tytułów, które były od marca do maja 1977 r
                          > oku sukcesywnie wyświetlane w 30 miastach, a w kolejnych miesiącach – poza jedn
                          > ym filmem – kierowane do regularnej dystrybucji).”

                          30 miast na ponad 800. Jeden rok na ponad 40.
                          • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 17:43
                            oby.watel napisał:

                            > Jeden rok na ponad 40.

                            A ile mieli wyświetlać dany film? 40 lat?
                            • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 18:12
                              pozytonium napisał(a):

                              > A ile mieli wyświetlać dany film? 40 lat?

                              Jeszcze raz, może się uda. 30 miast na ponad 800. Jeden rok, 1977, na ponad 40. Chodzi o to, że nie w 30 miastach, a w 800, nie w w roku 1977, ale i w poprzednich, i w następnych. Wymienić wszystkie od 1945 do 1989? Bo z tego, że coś było dostępne w jednym miejscu nie wynika, że było dostępne powszechnie. Prawda, w kinach wyświetlano także zachodnie filmy, także ambitne, także kasowe, ale przeważnie wyświetlano gnioty, na które trzeba było brać z łapanki. Choć czasem można było trafić na naprawdę świetny film francuski, włoski czy japoński i obejrzeć go w praktycznie pustym kinie.
                              • jureek Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 18:33
                                oby.watel napisał:

                                > Jeszcze raz, może się uda. 30 miast na ponad 800. Jeden rok, 1977, na ponad 40.

                                No ale Storima podał chociaż jakiś konkret na podstawie jednego roku, a Ty konkretu żadnego nie podałeś. Operujesz tylko ogólnikami. Jeśli uważasz, że rok 1976 był wyjątkowo dobry w zakresie oferty kinowej i dlatego nie może być reprezentatywny, to wypadałby to jakoś konkretnie uzasadnić podając przykłady z innych lat, gdy nie było tak dobrze i filmy z konfrontacji nie trafiały później do kin.
                                • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 10:10
                                  Powinienem wymienić tytuły filmów których nie wyświetlano wcale albo w bardzo ograniczonym zakresie? Uważam, że PRL nie przyniósł niczego dobrego, a dyskusja o filmach, które gdzie indziej można było obejrzeć bez łaski tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Mogli w ogóle nie sprowadzać żadnych filmów, a przecież sprowadzali. Sukces na skalę galaktyczną!
                                  • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 10:14
                                    oby.watel napisał:

                                    > Uważam, że PRL nie przyniósł niczego dobrego, a dyskusja
                                    > o filmach, które gdzie indziej można było obejrzeć bez łaski tylko utwierdza mn
                                    > ie w tym przekonaniu. Mogli w ogóle nie sprowadzać żadnych filmów, a przecież s
                                    > prowadzali. Sukces na skalę galaktyczną!
                                    Zgadzam się z Tobą całkowicie.
                                    Należałoby się zastanowić gdzie bylibyśmy gdyby nie było PRL a bylibyśmy od 1945 roku wolnym państwem.
                                    Moim zdaniem, nie mam żadnych wątpliwości, że bylibyśmy znacznie dalej w kulturze, oświacie i gospodarce i moją tezę udowadniają czasy od 1989 roku.
                                    Oczywiście, że były filmy, których nie prezentowano w Polsce z powodów politycznych.
                                    • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 10:21
                                      no-popis napisała:

                                      > Moim zdaniem, nie mam żadnych wątpliwości, że bylibyśmy znacznie dalej w kultur
                                      > ze, oświacie i gospodarce i moją tezę udowadniają czasy od 1989 roku.

                                      Oczywiście, że bylibyśmy znacznie dalej. Objąłby nas plan Marshalla, dostalibyśmy reparacje, które przywłaszczyli sobie Rosjanie. Z naszą przedsiębiorczością i zaradnością bylibyśmy na poziomie Niemiec lub Francji. No i ani Tusk, ani Kaczyński, Czarzasty, Kosiniak-Kamysz i podobni nie mieliby szans na zdobycie władzy.
                  • jureek Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 07:40
                    snajper55 napisał:

                    > A ja wyjaśniłem, że do kin nie trafiały. Dlatego były takie kolejki po karnety
                    > na Konfrontacje, gdyż była to jedyna okazja, aby te filmy obejrzeć. Na ekrany t
                    > rafiały produkcję radzieckie, bułgarskie i NRDowskie.

                    Nieprawda. Wcale nie tylko produkcje z krajów naszego obozu. W powiatowym miasteczku, w zwykłym kinie (nie w DKF-ie) mogłem oglądać filmy Kurosawy, Buñuela, Felliniego, Woody Allena, Formana itd.
                    Miałem szerszy wybór niż teraz na netflixie, gdzie dominuje produkcja amerykańska, a filmy rosyjskie, czeskie, rumuńskie czy bułgarskie są prawie nieobecne. To teraz, żeby wyjść poza tę dominację kina amerykańskiego kupuję wcale nietanie pakiety festiwalu Nowe Horyzonty, bo inaczej tych filmów ani w kinach, ani na popularnych platformach streamingowych nie zobaczę
                    • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 07:53
                      jureek napisał:

                      > snajper55 napisał:
                      >
                      > > A ja wyjaśniłem, że do kin nie trafiały. Dlatego były takie kolejki po ka
                      > rnety
                      > > na Konfrontacje, gdyż była to jedyna okazja, aby te filmy obejrzeć. Na ek
                      > rany t
                      > > rafiały produkcję radzieckie, bułgarskie i NRDowskie.
                      >
                      > Nieprawda. Wcale nie tylko produkcje z krajów naszego obozu. W powiatowym miast
                      > eczku, w zwykłym kinie (nie w DKF-ie) mogłem oglądać filmy Kurosawy, Buñuela, F
                      > elliniego, Woody Allena, Formana itd.
                      > Miałem szerszy wybór niż teraz na netflixie, gdzie dominuje produkcja amerykańs
                      > ka, a filmy rosyjskie, czeskie, rumuńskie czy bułgarskie są prawie nieobecne. T
                      > o teraz, żeby wyjść poza tę dominację kina amerykańskiego kupuję wcale nietanie
                      > pakiety festiwalu Nowe Horyzonty, bo inaczej tych filmów ani w kinach, ani na
                      > popularnych platformach streamingowych nie zobaczę

                      Nareszcie !

                      Oczywiście, że tak było.
                      Przypomniało mi się gdy na koloniach, właśnie w jakimś miasteczku pod koniec lat 70. zabrano nas do kina na "Taksówkarza" Martina Scorsese.
                      Nie tylko [b]D[dyskusyjne] Kluby Filmowe.
                      Ale tam to było niemal wszytko.

                      I tu także byliśmy jednym z wyjątków w ówczesnych Demoludach.

                      I dodam przy okazji, niezależnie wydawana podziemnie literaturę.

                      Tu już z pewnością, byliśmy wyjątkowym krajem.

                      Z resztą pamiętam, jakie było moje zdziwienie, że będąc na stałe w USA w 1983 roku mieliśmy większą wiedzę filmową światowego kina od przeciętnego naszego tam rówieśnika.

                      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 08:58
                        storima napisał:

                        > Nareszcie !
                        >
                        > Oczywiście, że tak było.
                        > Przypomniało mi się gdy na koloniach, właśnie w jakimś miasteczku pod koniec la
                        > t 70. zabrano nas do kina na "Taksówkarza" Martina Scorsese.
                        > Nie tylko [b]D[dyskusyjne] Kluby Filmowe.
                        > Ale tam to było niemal wszytko.
                        >
                        > I tu także byliśmy jednym z wyjątków w ówczesnych Demoludach.
                        >
                        > I dodam przy okazji, niezależnie wydawana podziemnie literaturę.
                        >
                        > Tu już z pewnością, byliśmy wyjątkowym krajem.
                        >
                        > Z resztą pamiętam, jakie było moje zdziwienie, że będąc na stałe w USA w 1983 r
                        > oku mieliśmy większą wiedzę filmową światowego kina od przeciętnego naszego tam
                        > rówieśnika.

                        Uogólnianie nigdy nie prowadzi do prawdy. Były miejscowości, w których kierownik kina miał ambicje i ściągał ambitne filmy, w większości szła sieczka. O większości filmów wyświetlanych na pokazach można było jedynie pomarzyć. Owszem, w dużych miastach można było upolować coś ambitnego, z tym, że często to ambitne oznaczało nudne. Byli oczywiście ambitni, którzy uwielbiali przeżywać podwójnie, swoje i nieswoje troski i nieszczęścia i latali od kina do kina, a im bardziej dołujący film tym lepiej, ale uznawanie tego za zaletę PRL-u jest dużą przesadą. Prawo wyświetlania filmu to były koszta, a PRL-u zawsze brakowało dewiz.
                        • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 11:20
                          oby.watel napisał:
                          > Uogólnianie nigdy nie prowadzi do prawdy. Były miejscowości, w których kierowni
                          > k kina miał ambicje i ściągał ambitne filmy, w większości szła sieczka. O więks
                          > zości filmów wyświetlanych na pokazach można było jedynie pomarzyć. Owszem, w d
                          > użych miastach można było upolować coś ambitnego, z tym, że często to ambitne o
                          > znaczało nudne. Byli oczywiście ambitni, którzy uwielbiali przeżywać podwójnie,
                          > swoje i nieswoje troski i nieszczęścia i latali od kina do kina, a im bardziej
                          > dołujący film tym lepiej, ale uznawanie tego za zaletę PRL-u jest dużą przesad
                          > ą. Prawo wyświetlania filmu to były koszta, a PRL-u zawsze brakowało dewiz.
                          >

                          Ależ Obywatelu, nie uważam tego za uogólnianie.

                          Wspomniałem, że istniały tzw. strefy dystrybucji filmowej. PRL bodajże należał do tej trzeciej. Wówczas koszty zakupu licencji były nieporównanie mniejsze.

                          Poza tym.
                          Polskim konspiracyjnym sposobem.
                          Tworzono nielegalne kopie. Dzielono się nimi w kinach powszechnie.
                          Wspomniany przeze mnie „Taksówkarz” oglądany w prowincjonalnym kinie w małym miasteczku pod koniec lat 70. Kopia filmu była ostro zryta, co nie przeszkadzało w delektowaniu się dziełem.

                          Mieliśmy w PRL pasjonatów.
                          W tym filmowych. Ci ludzie się znali. Prowadzili nie tylko unikalne w Demoludach DKFy, ale i standardowe kina.

                          Z pewnością nie każdy kierownik małomiasteczkowego kina udostępniał klasykę filmową.
                          Ale z pewnością polskich miastach było to powszechne.

                          Wymiana mało dostępnych, bo ograniczonych zakupami licencyjnymi filmów kwitła.

                          I władza zdawała sobie z tego sprawę. Ale tolerowała nielegalną dystrybucję.

                          Ponownie. Lepiej, aby ludzie zajmowali się kinem niż latali z anty komunistycznymi ulotkami po ulicach.

                          To, że ambitne kino było nudne?
                          Dla nas to były perełki.

                          Pod koniec lat 70. z grupą zapaleńcôw z kierownikiem sąsiedniego kina organizowaliśmy pokazy kina ambitnego. Tym bardziej wiem o czym tutaj piszę.

                          Odnośnie rozrywki. Znamienita większość komedii z Louis de Funes, Pierre Richard lądowała w standardowych kinach.

                          I jak pisałem wcześniej, komunistyczna TVP rozpoczęła pod koniec lat 70. cyklicznie pokazywać klasykę ówczesnego kina. Około setki filmów!

                          „W Starym Kinie” cykliczny program Stanisława Janickiego od 1967 roku w TVP, prezentacja światowej klasyki filmowej sprzed wojny.

                          I nie piszę, że była to zasługa PRL. Lecz wszystko co było wówczas dobre to zasługa nas samych Polaków. Pasjonatów którzy w tym chorym, systemie tworzyli rzeczy dzięki którym nie czuliśmy się pariasami Europy, bo nimi po prostu nie byliśmy.
                          PS
                          Linkowany w poprzednich publikacjach dokument opisuje mechanizmy rozpowszechnianie zagranicznych filmów.
                          Skan z „Trybuny Robotniczej” repertuar kin z 1976 roku. Z widocznymi w nim pozycjami filmów zachodnich.
                          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 12:49
                            storima napisał:

                            > Ależ Obywatelu, nie uważam tego za uogólnianie.

                            A ja tak. Dopóki nie stałem się na tyle duży, że przeniosłem się do większego miasta byłem skazany na lokalne kino w którym w większości wyświetlano nieoglądalne gnioty. Ciekawe filmy oglądaliśmy na Dyskusyjnym Klubie Filmowym wyświetlane na prześcieradle w auli w liceum.

                            > Wspomniałem, że istniały tzw. strefy dystrybucji filmowej. PRL bodajże należał
                            > do tej trzeciej. Wówczas koszty zakupu licencji były nieporównanie mniejsze.

                            Owszem, wyświetlano starocie. Nowości było jak na lekarstwo. "ambitne kino" było tańsze, więc łatwiej było je zdobyć. Im bardziej zachwycali się krytycy, tym bardziej nieoglądalne było dzieło. Nie można także zapominać o cenzurze.

                            > Pod koniec lat 70. z grupą zapaleńcôw z kierownikiem sąsiedniego kina organizow
                            > aliśmy pokazy kina ambitnego. Tym bardziej wiem o czym tutaj piszę.

                            Tak. Widziałem Cię jak organizowałeś. A wyżej przekonywałeś, że nie uogólniałeś. To, że jakiś zapaleniec coś gdzieś zdobył, gdzieś można to było zobaczyć, to był wyjątek, szczęście, a nie norma. Niestety, zawirowania dziejowe spowodowały, że musiałem pożegnać się z rocznikami magazynów filmowych w których recenzowano i opisywano filmy będące w powszechnej dystrybucji. Ambitnych było tam jak na lekarstwo. Westerny z Johnem Waynem z lat pięćdziesiątych wyświetlano za Gierka.

                            > Odnośnie rozrywki. Znamienita większość komedii z Louis de Funes, Pierre Richar
                            > d lądowała w standardowych kinach.

                            To prawda najprawdziwsza. Filmy z lat sześćdziesiątych wyświetlano u nas w latach siedemdziesiątych.

                            > I jak pisałem wcześniej, komunistyczna TVP rozpoczęła pod koniec lat 70. cyklic
                            > znie pokazywać klasykę ówczesnego kina. Około setki filmów!

                            Owszem, pokazywała. I nawet opatrywała komentarzem. Dzięki niemu każdy telewidz wiedział o co w filmie chodzi i że chodzi o ciężką dole chłopa lub ucisk robotnika. Potem była seria westernów, mój ulubiony gatunek. Puścili takie gnioty, że do dziś nie mogę przekonać się do westernu.

                            > I nie piszę, że była to zasługa PRL. Lecz wszystko co było wówczas dobre to zas
                            > ługa nas samych Polaków. Pasjonatów którzy w tym chorym, systemie tworzyli rzec
                            > zy dzięki którym nie czuliśmy się pariasami Europy, bo nimi po prostu nie byliś
                            > my.

                            I tak trzeba było od razu. PRL był w miarę znośny nie dzięki władzy i instytucjom państwowym, nie dzięki temu, że socjalizm, komunizm to najlepsze na świecie ustroje, ale nijako wbrew nim. Nie każdy naród jednakowo nadaje się do socjalizacji. Coś takiego możliwe było na taką skalę tylko w Rosji.
                            • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 14:13
                              Obywatelu. To że wraz z grupą przyjaciół organizowaliśmy pokazy filmowe z prelekcjami to nie jest generalizowanie.
                              Napisałem o tym w kontekście, że zaznajomiłem się z metodami dystrybucji filmów w PRL z pierwszej ręki.

                              W tym samym czasie działał u nas w Częstochowie od lat DKF. Jak i w każdym innym większym mieście w Polsce.
                              Napiszę więcej z odnośnikami gdy skończę prace. Zaznajomiłeś się z linkowanym źródłem które podałem wcześniej?
                              • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 14:18
                                storima napisał:

                                > Obywatelu. To że wraz z grupą przyjaciół organizowaliśmy pokazy filmowe z prele
                                > kcjami to nie jest generalizowanie.
                                > Napisałem o tym w kontekście, że zaznajomiłem się z metodami dystrybucji filmów
                                > w PRL z pierwszej ręki.
                                >
                                > W tym samym czasie działał u nas w Częstochowie od lat DKF. Jak i w każdym inn
                                > ym większym mieście w Polsce.
                                > Napiszę więcej z odnośnikami gdy skończę prace. Zaznajomiłeś się z linkowanym ź
                                > ródłem które podałem wcześniej?

                                Nie neguję, że było wyświetlane, że można było oglądnąć. Neguję tylko twierdzenie, że był powszechny dostęp do filmów. Nie był. Poza tym warto by zdefiniować i ujednolicić pojęcie kultura wysoka, wartościowe filmy czy książki.
              • pozytonium Bilety MPK 22.08.22, 23:43
                jureek napisał:

                > snajper55 napisał:
                >
                > > Kontakt z ambitnym (i nie tylko amb
                > > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach.
                >
                > Pamiętam późnym latem 1981 plakaty partii szczujące na Solidarność "Kto w naszy
                > m kraju chce konfrontacji?", na których dopisywano "wszyscy, tylko skąd wziąć b
                > ilety
                "

                Za PRL 1 zł normalny, 50 groszy ulgowy.
                Po transformacji bilet normalny kosztuje 46000 zł. Podzielenie zł przez 10 000 niczego nie zmieniło.
                • storima Re: Bilety MPK 22.08.22, 23:48
                  pozytonium napisał(a):

                  > jureek napisał:
                  >

                  > > Pamiętam późnym latem 1981 plakaty partii szczujące na Solidarność "Kto w
                  > naszy
                  > > m kraju chce konfrontacji?", na których dopisywano "wszyscy, tylko ską
                  > d wziąć b
                  > > ilety
                  "
                  >

                  Nie o tym mowa.

                  Chodzi o konfrontacje z komuną.
                  Gra słów odnośnie cyklicznych od 1977 roku "Konfrontacji Filmowych"
                  i ówczesnej walki z reżimem Jaruzelskiego.
                  • pozytonium Jeśli już piszesz do mnie to mnie cytuj 22.08.22, 23:52
                    storima napisał:

                    > pozytonium napisał(a):
                    >
                    > > jureek napisał:
                    > >
                    >
                    > > > Pamiętam późnym latem 1981 plakaty partii szczujące na Solidarność
                    > "Kto w
                    > > naszy
                    > > > m kraju chce konfrontacji?", na których dopisywano "wszyscy, tyl
                    > ko ską
                    > > d wziąć b
                    > > > ilety
                    "
                    > >
                    >
                    > Nie o tym mowa.
                    >
                    > Chodzi o konfrontacje z komuną.
                    > Gra słów odnośnie cyklicznych od 1977 roku "Konfrontacji Filmowych"
                    > i ówczesnej walki z reżimem Jaruzelskiego.

                    Za PRL 1 zł normalny, 50 groszy ulgowy.
                    Po transformacji bilet normalny kosztuje 46000 zł. Podzielenie zł przez 10 000 niczego nie zmieniło.
                    • storima Re: Jeśli już piszesz do mnie to mnie cytuj 22.08.22, 23:57
                      pozytonium napisał(a):

                      Nie wiem jaka jest przyczyna, że odmawiasz zrozumienia co piszą forumowicze i bawisz się w spamerkę.
                    • oby.watel Re: Jeśli już piszesz do mnie to mnie cytuj 23.08.22, 09:05
                      pozytonium napisał(a):

                      > Za PRL 1 zł normalny, 50 groszy ulgowy.
                      > Po transformacji bilet normalny kosztuje 46000 zł. Podzielenie zł przez 10 000
                      > niczego nie zmieniło.

                      Człowieku! Za PRL-u metr był dłuższy i kilogram cięższy! Chleb kosztował 8 zł. Dwukilowy bochenek. Potem kilo 60. Potem kilo, by w końcu skurczyć się do 60 dag (wtedy jeszcze dkg). Koska masła ważyła 250 g, potem 200, a można spotkać 170.
          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:36
            pozytonium napisał(a):

            > Dostęp do kultury nie był rujnujący dla rodziny. 7 zł za ówczesnych za seans fi
            > lmu zagranicznego typu Gwiezdne Wojny. Ile do będzie na dzisiejsze złocisze? :
            > )))))))

            Policz sobie. Średnia krajowa wynosiła wtedy 2000 zł.
            • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:52
              oby.watel napisał:

              > pozytonium napisał(a):
              >
              > > Dostęp do kultury nie był rujnujący dla rodziny. 7 zł za ówczesnych za se
              > ans fi
              > > lmu zagranicznego typu Gwiezdne Wojny. Ile do będzie na dzisiejsze złoci
              > sze? :
              > > )))))))
              >
              > Policz sobie. Średnia krajowa wynosiła wtedy 2000 zł.

              Dochody w mej rodzinie nie schodziły nigdy poniżej 15 000 zł. Tato miał prywatny interes.
              Musiał się natyrać ale rodzina z tego żyła. 7 zł za seans. Jak był naprawdę wysokobudżetowy film do nawet było 9 zł za seans. Jak jakieś klepisko to 4-5 zł za seans.
              W PRL stać mnie było, jako dziecko by siedzieć cały czas w kinie, za mniej niż 1/1000 złotego.
    • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:47
      Jak można prowadzić dyskusję, oceniać wady i zalety, skoro zalety pochodzą z "Dziennika telewizyjnego"? Byli bezdomni. Nie było dużo takich, którzy żywili się na śmietniku po prostu dlatego, że nie było co na ten śmietnik wyrzucać. Stosunki międzyludzkie owszem, były jakby serdeczniejsze, ale kapusiów uprzykrzających życie i życzliwych donosicieli (uprzejmie donoszę... podpisano: życzliwy) było także sporo. Największą wadą, której nie wymieniasz było poczucie beznadziei, braku perspektyw.
      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:56

        Oby.watel - odnoszę się do dwu fragmentów twojego wpisu.

        Bezdomni - moim zdaniem ich nie było. Nie zgadza się z tym co napisałeś.

        Poczucie beznadziei, braku perspektyw - to kategorie stricte subiektywne; myśle, że wielu ludzi tak tego nie odczuwało - na przykład ja tak tego nie odbierałem.
        • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:59
          to się nazywało emigracja wewnetrzna
        • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:37
          dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

          > Bezdomni - moim zdaniem ich nie było. Nie zgadza się z tym co napisałeś.
          >
          > Poczucie beznadziei, braku perspektyw - to kategorie stricte subiekty
          > wne
          ; myśle, że wielu ludzi tak tego nie odczuwało - na przykład ja tak tego
          > nie odbierałem.

          Poczucie beznadziei to "kategorie stricte subiektywne", a "moim zdaniem było inaczej niż było" nie? Żeby spotkać bezdomnych trzeba było przestać chłonąć propagandę i ruszyć się z domu. Przyznanie się do bezdomności to ściągnięcie sobie na głowę kłopotów, bo bezdomność była nielegalna w kraju powszechnej szczęśliwości.
          • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:47
            Oby.watel - odpowiadam i argumentuję:

            Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

            A i owszem nie siedziałem w domu - podobnie jak większość moich rówieśników bardzo często spędzałem czas:
            - na podwórku - zabawy z rówieśnikami
            - na boisku szkolnym - gry sportowe z rówieśnikami
            - często chodziłem tez na mecze piłki nożnej i koncerty rockowe.

            Więc o siedzeniu w domu nie było wtedy mowy - to teraz młodzież kreuje sobie obraz świata przez internet - zamiast spędzać czas w świecie realnym spędza go w świecie wirtualnym.
            I to moim zdaniem też jest bardzo duży mankament obecnych czasów.

            Co oznacza "przyznanie się do bezdomności" ?
            Czy obecnie bezdomni zgłaszają się na policję i deklarują, że są bezdomnymi?
            O co chodzi w tej części twojego wpisu?
            • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:01
              dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

              > Oby.watel - odpowiadam i argumentuję:
              >
              > Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.
              >
              > A i owszem nie siedziałem w domu - podobnie jak większość moich rówieśn
              > ików bardzo często spędzałem czas:
              > - na podwórku - zabawy z rówieśnikami
              > - na boisku szkolnym - gry sportowe z rówieśnikami
              > - często chodziłem tez na mecze piłki nożnej i koncerty rockowe.
              >
              > Więc o siedzeniu w domu nie było wtedy mowy - to teraz młodzież kreuje
              > sobie obraz świata przez internet - zamiast spędzać czas w świecie realnym spęd
              > za go w świecie wirtualnym.
              > I to moim zdaniem też jest bardzo duży mankament obecnych czasów.

              Bezdomnych trudno było spotkać na podwórku czy boisku szkolnym.

              > Co oznacza "przyznanie się do bezdomności" ?
              > Czy obecnie bezdomni zgłaszają się na policję i deklarują, że są bezdomnymi?
              > O co chodzi w tej części twojego wpisu?

              Każdy musiał być gdzieś zameldowany. Ale czasem tak się zdarzało, że nie był zameldowany nigdzie z różnych przyczyn. Meldował "organ", więc jeśli obywatel się naraził, to organ nie palił się do meldowania. Zresztą obywatel też z różnych względów nie palił się do "stawienia się". Niezameldowany nie mógł podjąć legalnej pracy, ale to akurat nie miało znaczenia, bo jak ktoś miał wilczy bilet, to nie miał co marzyć o zatrudnieniu skoro niemal wszystko było państwowe, czyli nasze.
            • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:40
              Sortimo napisał:

              > Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

              A i owszem nie siedziałem w domu - podobnie jak większość moich rówieśników bardzo często spędzałem czas:
              - na podwórku - zabawy z rówieśnikami
              Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

              😂
        • yoma Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:38
          dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

          >
          >
          > Bezdomni - moim zdaniem ich nie było. Nie zgadza się z tym co napisałeś.
          >
          Dwukropek się nie zgadza. Nie było i już 🤣
          • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:41

            Yoma - argumentuję:

            Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

            Nie pamiętam, żebym widział bezdomnych na śmietnikach.
            Tak to zapamiętałem.

            Jeśli byli bezdomnie to uważam, że na skalę znacznie mniejszą niż obecnie.

            Jeśli uważasz, że jest/było inaczej to bardzo proszę o argumenty w tej sprawie.
            • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:44
              trzeba było się przejść po dworcach, zwłaszcza Wschodnim
              • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:50
                Nie mieszkałem w Warszawie więc się wypowiem nt tego dworca.

                Nawet jeśli wtedy bezdomni byli na dworcach PKP to i tak uważam, że było ich znacznie mniej niż obecnie - obecnie spotyka się ich na śmietnikach w blokowiskach, klatkach schodowych oraz pod marketami ("mogę odprowadzić wózek?").

                Obecnie to jest niestety masowe.
                • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:01
                  Bezdomność często jest wyborem, nie koniecznością.
                  Wystarczy pojechać do Berlina czy Hamburga, podobnie w Sydney.
            • yoma Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:05
              Ale z czym mam dyskutować, że tak uważasz i już? Uważasz, to uważasz, nie wtrącam się do cudzej wiary.
              • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:38

                Yoma:
                "Ale z czym mam dyskutować, że tak uważasz i już? Uważasz, to uważasz, nie wtrącam się do cudzej wiary"

                Czy ja dobrze rozumiem, że piszesz to do mnie?
                • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:51
                  dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

                  > Czy ja dobrze rozumiem, że piszesz to do mnie?

                  Nie pije. Odpowiada.

                  Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

                  Napisałeś:
                  Nie pamiętam, żebym widział bezdomnych na śmietnikach.
                  Tak to zapamiętałem.

                  Jeśli byli bezdomnie to uważam, że na skalę znacznie mniejszą niż obecnie.

                  Jeśli uważasz, że jest/było inaczej to bardzo proszę o argumenty w tej sprawie.


                  Uważam, że niewiele pamiętasz. Dowodów dostarczyło wiele osób. W każdej sytuacji można doszukać się pozytywów, ale to nie znaczy, że całość jest pozytywna. Założyłeś wątek ku pokrzepieniu serc? Szukasz pozytywów obecnej sytuacji, pocieszać się, że PRL bis na pewno nie będzie aż taki zły, bo oryginał też nie był tragiczny? Niestety, historia powtarza się jako farsa. Odbudowa po PRL-u trwał ponad dekadę. Odbudowa po PiS-ie potrwa kilka dekad.
        • jureek Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 23:03
          dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

          > Bezdomni - moim zdaniem ich nie było. Nie zgadza się z tym co napisałeś.

          Owszem, bezdomni byli. Jednego z nich pamiętam doskonale. Zwinęli mnie kiedyś na 48, a później dorzucili mi na dołek jakiegoś bezdomnego, który spał od lat na klatkach schodowych. Śmierdział strasznie, ale straszniejszy był jego powrót z przesłuchania. Chłop w sile wieku, a płakał jak dziecko, tak został spałowany. Milicjanci lali go pałami podczas przesłuchania, bo chcieli sobie poprawić statystyki i wymusić na nim przyznanie się do wszystkich niewyjaśnionych kradzieży w okolicy.
    • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:54
      zalety?
      domy kultury z zajęciami dla dzieci i młodzieży, w tym PKiN
      stołówki pracownicze
      wczasy studenckie w Mielnie
      luźne Tatry we wrześniu
      szereg tytułów, które po odcedzeniu ideologii krzewiły prawdziwą kulturę + polityka, życie literackie, kultura, dialog, film
      radzieckie przekłady zachodnich publikacji w cenie 10 złotych za rubla
      pączki na Grójeckiej i Górczewskiej
      Wady
      paszport na komendzie
      idiotyczny czarnorynkowy kurs obcej waluty
      konieczność ubiegania się o wizy
      PKP, PKS, MZK, MPA
      ubogie biblioteki
      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:58

        A.jej.rkoniak - cytuje te fragmenty twojego wpisu, z którymi się zgadzam.

        zalety
        domy kultury z zajęciami dla dzieci i młodzieży, w tym PKiN
        stołówki pracownicze
        wczasy studenckie w Mielnie
        luźne Tatry we wrześniu
        szereg tytułów, które po odcedzeniu ideologii krzewiły prawdziwą kulturę + polityka, życie literackie, kultura, dialog, film


        Wady
        paszport na komendzie
        idiotyczny czarnorynkowy kurs obcej waluty
        konieczność ubiegania się o wizy
        ubogie biblioteki
      • buldog2 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:07
        Ciastka francuskie na Marymonckiej. Super.
        "Mordownia" Zakopane - Warszawa (czy jeszcze dalej).
        Ale to wszystko za mało.

        Domy kultury to chyba wciąż są.
      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:42
        a.jej.rkoniak napisał(a):

        > zalety?
        > domy kultury z zajęciami dla dzieci i młodzieży, w tym PKiN
        > stołówki pracownicze
        > wczasy studenckie w Mielnie
        > luźne Tatry we wrześniu
        > szereg tytułów, które po odcedzeniu ideologii krzewiły prawdziwą kulturę + poli
        > tyka, życie literackie, kultura, dialog, film
        > radzieckie przekłady zachodnich publikacji w cenie 10 złotych za rubla
        > pączki na Grójeckiej i Górczewskiej
        > Wady
        > paszport na komendzie
        > idiotyczny czarnorynkowy kurs obcej waluty
        > konieczność ubiegania się o wizy
        > PKP, PKS, MZK, MPA
        > ubogie biblioteki

        To prawda. Człowiek zarabiał grosze, ale hojna władza mu dawała. Gorzej jak się naraził i przestawała mu dawać. Z tego punktu widzenia dziś też większość powinna być szczęśliwa. Zarabia grosze, ale jak się postara, do dostanie a to na dzieci, a to na tamto, a to na owo. Ówczesny i współczesny model to wszechogarniająca bieda i uprzywilejowana władza, która łaskawie rzuca ochłapy.
        • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:47
          ale od tych ochłapów przy wypłacie nie płaciłeś podatku!
          Chyba, że byłeś badylarzem, prywaciarzem, wtedy domiar itd.
          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:50
            a.jej.rkoniak napisał(a):

            > ale od tych ochłapów przy wypłacie nie płaciłeś podatku!
            > Chyba, że byłeś badylarzem, prywaciarzem, wtedy domiar itd.

            Żebrak pod kościołem tez nie płacił. A zarabiał zdecydowanie więcej.
      • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:46
        > idiotyczny czarnorynkowy kurs obcej waluty

        To nie był idiotyczny kurs. W PRL czarnorynkowy kurs $ był zawsze dyktowany ceną pół litra wódki w sklepie. W PEWEX'ie ta sama pollitrówka kosztowała 1USdollar.
        • melikles Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:47
          50 centów, dyżurny durniu 24/7 ze zmywaka
          • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:58
            > 50 centów, dyżurny durniu 24/7 ze zmywaka

            To chyba tylko u was w KW PZPR. W sklepach PEWEX od początku ich istnienia cena połówki kosztowała równo tyle co dolar na czarnym rynku.
            • pozytonium Koneser/ka? 23.08.22, 19:05
              pies.na.czarnych napisała:

              > > 50 centów, dyżurny durniu 24/7 ze zmywaka
              >
              > To chyba tylko u was w KW PZPR. W sklepach PEWEX od początku ich istnienia cena
              > połówki kosztowała równo tyle co dolar na czarnym rynku
              .
              >
              • storima Re: Koneser/ka? 23.08.22, 21:13
                pozytonium napisał(a):

                > pies.na.czarnych napisała:
                >
                > > > 50 centów, dyżurny durniu 24/7 ze zmywaka
                > >
                > > To chyba tylko u was w KW PZPR. W sklepach PEWEX od początku ich istni
                > enia cena
                > > połówki kosztowała równo tyle co dolar na czarnym rynku
                .
                > >
                >

                A co na to źródła ?

                Po podniesieniu cen alkoholi 21 stycznia 1974 roku, cena wódki wzrosła średnio o 23 proc., a win o 25-33 proc. Po podwyżce pół litra "czystej" kosztowała

                nie 63 zł, a 85 zł,

                "żytniej" 100 zł (wcześniej 80 zł)

                Czytaj więcej na historia.interia.pl/kartka-z-kalendarza/news-21-stycznia-1974-r-podniesiono-ceny-
                alkoholu,nId,2339083#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

                W tym samy przedziale czasowym czarnorynkowe ceny dolara:

                W latach 70. czarnorynkowa cena dolara nieznacznie się wahała. Na początku tej dekady dolar kosztował
                ok. 100 zł,
                aby w okolicach roku 76-77 skoczyć do 150 zł.
                Po 1978 r. cena zjechała do 120 zł.


                finanse.wp.pl/z-zycia-cinkciarza-czyli-rynek-walut-w-prl-6115782372050561g/3

                Podsumujmy:
                Początek lat 70.

                Cena dolara około 100 zł cena pół litra 63 zł żytnia 80 zł

                Rok 1976-77 cena dolara 150 zł cena pół litra 85 zł żytnia 100 zł


                • oby.watel Re: Koneser/ka? 23.08.22, 21:21
                  storima napisał:

                  > Podsumujmy:
                  > Początek lat 70.
                  >
                  > Cena dolara około 100 zł cena pół litra 63 zł żytnia 80 zł
                  >
                  > Rok 1976-77 cena dolara 150 zł cena pół litra 85 zł żytnia 100 zł

                  Lata osiemdziesiąte - w Pewexach żytnia jest, w sklepach nie ma.
                  • storima Re: Koneser/ka? 23.08.22, 21:33
                    oby.watel napisał:

                    > storima napisał:
                    >
                    > > Podsumujmy:
                    > > Początek lat 70.
                    > >
                    > > Cena dolara około 100 zł cena pół litra 63 zł żytnia 80 zł
                    > >
                    > > Rok 1976-77 cena dolara 150 zł cena pół litra 85 zł żytnia 100 zł
                    >
                    > Lata osiemdziesiąte - w Pewexach żytnia jest, w sklepach nie ma.
                    >

                    Chodziło mi o to, że ceny podane przez psa.na.czarnych nie odpowiadały prawdzie.

                    Ale być może nie napisałem tego czytelnie.
                    • oby.watel Re: Koneser/ka? 23.08.22, 21:42
                      storima napisał:

                      > Chodziło mi o to, że ceny podane przez psa.na.czarnych nie odpowiadały prawdzie.

                      > Ale być może nie napisałem tego czytelnie.

                      Napisałeś wyraźnie. Po prostu przypomniało mi się, że alkohol był na kartki zamiennie z kawą i bodajże czekoladą. Tyle wódki co wtedy nie miałem nigdy — szkoda żeby kartka się zmarnowała, a ani kawy ani czekolady dostać było nie sposób. Na początku lat siedemdziesiątych dolary można było kupić po 65/70 zł. To akurat pamiętam, bo dostałem magnetofon kasetowy i kupowałem taśmy w Pewexie, bo w sklepach oczywiście nie było.
                      • storima Re: Koneser/ka? 23.08.22, 23:02
                        oby.watel napisał:


                        > Napisałeś wyraźnie. Po prostu przypomniało mi się, że alkohol był na kartki zam
                        > iennie z kawą i bodajże czekoladą. Tyle wódki co wtedy nie miałem nigdy — szkod
                        > a żeby kartka się zmarnowała, a ani kawy ani czekolady dostać było nie sposób.
                        > Na początku lat siedemdziesiątych dolary można było kupić po 65/70 zł. To akura
                        > t pamiętam, bo dostałem magnetofon kasetowy i kupowałem taśmy w Pewexie, bo w s
                        > klepach oczywiście nie było.
                        >

                        Powróćmy do repertuaru kin w PRL.

                        Udało się wyjaśnić, że w repertuarze kin lat 70. mieliśmy produkcje z Europy Zachodniej, USA, bloku państw wschodnich i oczywiście nasze rodzime polskie.

                        Poparłem to kserokopią repertuaru kin ukazującym się regularnie w "Trybunie Robotniczej" z 1976 roku.

                        Pisał też o zachodnich gwiazdach kina ambitnego w PRLowskich kinach Jurek.

                        Kwestią sporną pozostało pytanie:
                        Czy filmy prezentowane w ramach Konfrontacji Filmowych pojawiały się później w powszechnej dystrybucji?

                        Nie wszystkie, ale większość z nich tak.

                        Oto cytat z tygodnika FILM ukazującego się w PRL z grudnia 1975 roku, czyli pierwszej edycji Konfrontacji Filmowych:

                        Pokazano „Ziemię obiecaną” i 12 filmów zagranicznych, czyli o dwa mniej niż w ubiegłym roku. Mieliśmy więc 4 laureatów nagród typu międzynarodowych „grand prix”: „Żądło” (bukiet „Oscarów” i reprezentant tzw. „wielkich przebojów”), „Rozmowę” (Cannes), „Romancę o zakochanych” (Karlowe Wary) i „U kresu” (Mannheim). Po nich, jako dwie odrębne grupy, po jednym filmie: nagrodzony przez FIPRESCI w Cannes „Strach zżerać duszę” i laureat krajowego festiwalu w Baku — „Kalina czerwona”. Następnie filmy „wiązankowe”, czyli takie, które tu i tam uzbierały rozmaite wyróżnienia („Amarcord” i „Zegarmistrz od świętego Pawła”). Wreszcie dalszoplanowe nagrody festiwali — międzynarodowego („Kochankowie roku pierwszego" — Karlowe Wary) oraz lokalnego („Derwisz i śmierć” — Pula). Rejestr zamykają dwie zapchajdziury: meksykańska „Przepowiednia" (n-ta nagroda w San Sebastian) i „Nie oglądaj się teraz” (uznane przez pismo „Films and Filming” za najlepszy film brytyjski roku 1973). Oczywiście, dwa ostatnie filmy nie są złe i powinny być na naszych ekranach, ale ich udział w „Konfrontacjach” jest i lekką przesadą, i niepotrzebnym równaniem w dół.

                        Filmy mają wejść na nasze ekrany; są już bądź zakupione, bądź zakwalifikowane do zakupu. Gdyby plakatowy sloganista podszedł do sprawy poważnie, umieściłby następujący napis: „Konfrontacje czyli zapowiedź repertuaru”.

                        Mam nadzieje, iż jest to czytelny dowód na to, że większość pozycji prezentowanych na Konfrontacjach Filmowych była zakupiona do standardowej dystrybucji.

                        Ale powtarzam , nie każda edycja KF była w całości przeznaczona do późniejszego rozpowszechniania.

                        Filmy na KF były prezentowane bez ingerencji cenzury. I z pewnością te wrażliwe pozycje ze względu na prezentowane treści przeciwne komunistycznej ideologii nie znajdowały się w późniejszej dystrybucji.

                        A teraz rok 1977.

                        Nie było dyskusji, jak w ubiegłym roku. Konfrontacje powtórzyły sprawdzony już model: czternaście filmów, które stanowić będą trzon repertuaru. Ale dla amatorów większej porcji kina - niespodzianka, Tydzień Krytyki. Impreza niezależna, kto wie, czy w przyszłości niekonkurencyjna.

                        "Trzon repertuaru". Nie wiemy, czy całość repertuaru tego roku została zakupiona do rozpowszechniania, nie mniej jasno z tego stwierdzenia wynika, iż znamienita większość prezentowanych filmów trafiła do standardowych kin w PRL.

                        A jakie to były filmy:
                        ,,Pasja" Stanisława Różewicza
                        ,,Czarne i białe w kolorze" Jacques Annaud
                        ,,Casanova" Felliniego
                        „Mroczny przedmiot pożądania" Buñuela
                        "Opatrzność” Alaina Resnais
                        „Słońce hien” Ridh Behi (Tunezja)
                        „Mimino” Georgij Danieliji (ZSRR)
                        „Wezwij mnie w świetlistą dal” Szukszyna, który nike zdążył zrealizować swego scenariusza. Podjęli się tego debiutanci (ZSRR)
                        „Rocky” John G. Avildsena
                        „Wszyscy ludzie prezydenta” Alan J. Pakula
                        „Stroszek" Werner Herzog
                        „We władzy ojca” bracia Taviani

                        I tu masz Obywatelu niespodziankę.

                        Linki do archiwalnych numerów FILMU, których to egzemplarze jak dziś pisałeś kiedyś się pozbyłeś.

                        Mam ponownie nadzieje, że podałem wystarczająco dużo dowodów, aby Snajper został przekonany, że jednak filmy z KF, nie wszystkie, ale większość trafiały do regularnej dystrybucji w PRL.

                        www.filmopedia.org/archiwum/1975/2600/8306/Konfrontacje-czyli-zapowiedz-repertuaru.html
                        www.filmopedia.org/archiwum/1978/1309/7942/Okno-na-kino-Konfrontacje-77.html









                        • storima Re: Koneser/ka? 23.08.22, 23:12
                          Zgubiłem forumowe drzewko.
                          Ten wpis odpowiada na:

                          forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=174008136

                          forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=174007429

                          forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=174006630
                        • oby.watel Re: Koneser/ka? 24.08.22, 09:23
                          storima napisał:

                          > A jakie to były filmy:
                          > ,,Pasja" Stanisława Różewicza
                          > ,,Czarne i białe w kolorze" Jacques Annaud
                          > ,,Casanova" Felliniego
                          > „Mroczny przedmiot pożądania" Buñuela
                          > "Opatrzność” Alaina Resnais
                          > „Słońce hien” Ridh Behi (Tunezja)
                          > „Mimino” Georgij Danieliji (ZSRR)
                          > „Wezwij mnie w świetlistą dal” Szukszyna, który nike zdążył zrealizować swego s
                          > cenariusza. Podjęli się tego debiutanci (ZSRR)
                          > „Rocky” John G. Avildsena
                          > „Wszyscy ludzie prezydenta” Alan J. Pakula
                          > „Stroszek" Werner Herzog
                          > „We władzy ojca” bracia Taviani

                          Wątek dotyczy wad i zalet PRL-u, więc wróćmy do tematu. Czego dowodzi to, że władza ludowa pozwalała oglądać klasykę światowego kina? Na czym polegała przewaga socjalizmu nad kapitalizmem? Na tym, że w PRL-u wyświetlano filmy, które gdzie indziej można było zobaczyć bez żadnego kłopotu i nieocenzurowane? PRL nie miał żadnych zalet. Bo trudno nazwać zaletą to, co w cywilizowanym świecie jest normą.
                          • storima Re: Koneser/ka? 24.08.22, 11:07
                            oby.watel napisał:


                            > Wątek dotyczy wad i zalet PRL-u, więc wróćmy do tematu. Czego dowodzi to, że wł
                            > adza ludowa pozwalała oglądać klasykę światowego kina? Na czym polegała przewag
                            > a socjalizmu nad kapitalizmem? Na tym, że w PRL-u wyświetlano filmy, które gdzi
                            > e indziej można było zobaczyć bez żadnego kłopotu i nieocenzurowane? PRL nie mi
                            > ał żadnych zalet. Bo trudno nazwać zaletą to, co w cywilizowanym świecie jest n
                            > ormą.
                            >

                            Obywatelu.
                            Przecież to jest normalne, ze na wątku pojawiają się w sposób naturalny grupy pod tematyczne.

                            To była odpowiedź (jedna z wielu) na bodaj wpisy dwóch forumowiczów, którzy mimo przedstawiania przeze mnie wymiernych i weryfikowalnych dowodów twierdzili, że pisze nieprawdę.

                            Jaki ten system był pisałem wielokrotnie.
                            Trudno, abym w każdym wpisie to podkreślał.

                            > Staliśmy w kolejkach bo uczestniczenie w tego rodzaju imprezie dawało nam radość
                            > delektowanie się zakazanym światem i poczucie nadziei, że kiedyś ten koszmar
                            > się skończy i ten system trafi szlag najjaśniejszy.

                            I powtórzę.

                            Dzięki naszej inwencji, zaradności, sprytowi i inteligencji, byliśmy wyjątkowym państwem w bloku komunistycznym.

                            I o tym tutaj przede wszystkim piszę.

                            Detale z ówczesnego życia, choćby nawet program TV, dobrze tu niektórym służy. Jednym jako wspomnienie z dzieciństwa drugim, którzy nie żyli w tym systemie jako nieznany wymiar ówczesnej codzienności.
                            Tematem jest PRL.




                            • oby.watel Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 11:30
                              storima napisał:

                              > Obywatelu.
                              > Przecież to jest normalne, ze na wątku pojawiają się w sposób naturalny grupy p
                              > od tematyczne.

                              Ponieważ to jest normalne, ze na wątku pojawiają się w sposób naturalny grupy pod tematyczne, więc zaproponowałem powrót do meritum, ponieważ uważam, że spór robi się jałowy. To tak jakby do plusów zaliczyć, że nie wszyscy żołnierze AK zostali skazani.

                              > Jaki ten system był pisałem wielokrotnie.
                              > Trudno, abym w każdym wpisie to podkreślał.

                              Nie ma potrzeby ani podkreślania, ani wybielania.

                              > Dzięki naszej inwencji, zaradności, sprytowi i inteligencji, byliśmy wyjątkowym
                              > państwem w bloku komunistycznym.

                              Właśnie. To nie PRL miała zalety. To jej mieszkańcy mieli inicjatywę i by się ni udusić brali sprawy w swoje ręce, dystrybuowali filmy, książki, wydawali gazetki powielane na powielaczach (wtedy pierwszy raz miałem okazję na takim wynalazku pracować)

                              > Detale z ówczesnego życia, choćby nawet program TV, dobrze tu niektórym służy.
                              > Jednym jako wspomnienie z dzieciństwa drugim, którzy nie żyli w tym systemie ja
                              > ko nieznany wymiar ówczesnej codzienności.
                              > Tematem jest PRL.

                              Temat brzmi "Wady PRL - a zalety?" co sugeruje, że jakieś były. Jeśli masz więcej gazet z tamtego okresu warto przytoczyć więcej przykładów repertuaru kin i programy telewizyjne z różnych dni. W latach siedemdziesiątych były aż dwa programy telewizyjne do dyspozycji, gdy Pink Floydzi śpiewali w "Ścianie": Got thirteen channels of shit on the T.V. to choose from. W obu nadawano o tej samej porze, 19:30 te sam Dziennik Telewizyjny...
                          • storima Re: Koneser/ka? 24.08.22, 11:26
                            oby.watel napisał:

                            > storima napisał:
                            >
                            > > A jakie to były filmy:
                            > > ,,Pasja" Stanisława Różewicza (...)

                            > Wątek dotyczy wad i zalet PRL-u, więc wróćmy do tematu. Czego dowodzi to, że wł
                            > adza ludowa pozwalała oglądać klasykę światowego kina? Na czym polegała przewag
                            > a socjalizmu nad kapitalizmem? Na tym, że w PRL-u wyświetlano filmy, które gdzi
                            > e indziej można było zobaczyć bez żadnego kłopotu i nieocenzurowane? PRL nie mi
                            > ał żadnych zalet. Bo trudno nazwać zaletą to, co w cywilizowanym świecie jest n
                            > ormą.
                            >

                            Wymieniłem te filmy spędzając sporo czasu, aby uzupełnić moją odpowiedź na Twoje i wpisy Snajpera w tej dyskusji, żywym detalem. Wydawało mi się, iż uczynię mój wpis bardziej interesującym. W końcu trzeba było posiedzieć, poszukać, przejrzeć sporo tekstów.

                            Bo konkretnie, sedno odpowiedzi Tobie i Snajperowi jest tu:

                            Filmy mają wejść na nasze ekrany; są już bądź zakupione, bądź zakwalifikowane do zakupu. Gdyby plakatowy sloganista podszedł do sprawy poważnie, umieściłby następujący napis: „Konfrontacje czyli zapowiedź repertuaru”.
                            1975 rok

                            Nie było dyskusji, jak w ubiegłym roku. Konfrontacje powtórzyły sprawdzony już model: czternaście filmów, które stanowić będą trzon repertuaru. Ale dla amatorów większej porcji kina - niespodzianka, Tydzień Krytyki. Impreza niezależna, kto wie, czy w przyszłości niekonkurencyjna.
                            Rok 1977

                            Czyli
                            Konfrontacje powtórzyły sprawdzony już model: czternaście filmów, które stanowić będą trzon repertuaru.
                            Tak jak Wam pisałem, ale trudno mi było Was do tych faktów przekonać.

                            Mam nadzieje, że tym razem w miarę poprawnie przedstawiłem ówczesna rzeczywistość.

                            PS
                            Dodam, że przed epoką kaset magnetowidowych i TV kablowej nie każdy w USA miał dostęp na bieżąco do ówczesnej klasyki światowego filmu.

                            Komercyjne kina ich nie pokazywały, bo mało kogo to interesowało.
                            W małych miasteczkach repertuar ten był zupełnie nieznany.
                            Poza miasteczkami uniwersyteckimi w których istniały odpowiedniki naszych PRLowskich Dyskusyjnych Klubów Filmowych.

                            PS
                            Myślałem Obywatelu, iż sprawię Ci przyjemność cyfrowym archiwum FILMU, których to numery jak pisałeś wczoraj usunąłeś ze swego posiadania.





                            • oby.watel Re: Koneser/ka? 24.08.22, 11:39
                              storima napisał:

                              > PS
                              > Dodam, że przed epoką kaset magnetowidowych i TV kablowej nie każdy w USA miał
                              > dostęp na bieżąco do ówczesnej klasyki światowego filmu.
                              >
                              > Komercyjne kina ich nie pokazywały, bo mało kogo to interesowało.
                              > W małych miasteczkach repertuar ten był zupełnie nieznany.
                              > Poza miasteczkami uniwersyteckimi w których istniały odpowiedniki naszych PRLow
                              > skich Dyskusyjnych Klubów Filmowych.

                              No i tam bili Murzynów :) Nie wyświetlano, bo nie było zapotrzebowania.

                              > PS
                              > Myślałem Obywatelu, iż sprawię Ci przyjemność cyfrowym archiwum FILMU, których
                              > to numery jak pisałeś wczoraj usunąłeś ze swego posiadania.

                              Oczywiście, że sprawiłeś mi przyjemność. Zastanawiam się czy nie skopiować bez pytania tego, co napisałeś, żeby nie umknęło. Bo szkoda włożonej pracy, wątek wkrótce zniknie i śladu nie będzie. A może sam to zrobisz, uporządkujesz, przygotujesz i opublikujesz? W kilku odcinkach?
                              • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 12:18
                                oby.watel napisał:

                                > storima napisał:
                                >
                                > > PS
                                > > Dodam, że przed epoką kaset magnetowidowych i TV kablowej nie każdy w USA
                                > miał
                                > > dostęp na bieżąco do ówczesnej klasyki światowego filmu.
                                > >
                                > > Komercyjne kina ich nie pokazywały, bo mało kogo to interesowało.
                                > > W małych miasteczkach repertuar ten był zupełnie nieznany.
                                > > Poza miasteczkami uniwersyteckimi w których istniały odpowiedniki naszych
                                > PRLow
                                > > skich Dyskusyjnych Klubów Filmowych.
                                >
                                > No i tam bili Murzynów :) Nie wyświetlano, bo nie było zapotrzebowania.
                                >
                                > > PS
                                > > Myślałem Obywatelu, iż sprawię Ci przyjemność cyfrowym archiwum FILMU, kt
                                > órych
                                > > to numery jak pisałeś wczoraj usunąłeś ze swego posiadania.
                                >
                                > Oczywiście, że sprawiłeś mi przyjemność. Zastanawiam się czy nie skopiować bez
                                > pytania tego, co napisałeś, żeby nie umknęło. Bo szkoda włożonej pracy, wątek w
                                > krótce zniknie i śladu nie będzie. A może sam to zrobisz, uporządkujesz, przygo
                                > tujesz i opublikujesz? W kilku odcinkach?
                                >

                                Tak, zażartowałeś, ale były to środowiska homofobiczne i niestety rasistowskie.
                                A co tu dopiero mówić o chęci oglądania europejskiego kina.
                                To jest obecny elektorat Donalda Trumpa.

                                Ale już w Kanadzie w latach 90. w publicznej TV pokazywano przykładowo wszystkie odcinki "Dekalogu" Kieślowskiego.

                                Co jest istotniejsze to fakt, że polscy naukowcy przybywający w latach 60. i 70. na amerykańskie uniwersytetach byli cenieni za wyjątkową wszechstronną erudycję, rzadką w USA, bowiem kultywowana jest tam raczej specjalizacja niż renesansowy model wiedzy, który zachwycał Amerykanów u naszych rodaków.

                                Miałem też okazję porównać stopień zdobywanej wiedzy w PRLowskim ogólniaku z ich amerykańskim odpowiednikiem High School, byliśmy wówczas staranniej wykształceni.

                                Dziękuje za miłe słowa. I cieszę się, że cyfrowa wersja archiwalnego FILMU wędruje na Twą półkę Obywatelu wirtualnej biblioteki.
                                Korzystać oczywiście może każdy,
                                a Snajper
                                przypomni sobie zachodnie produkcje filmowe, które jednak były wyświetlane w standardowych kinach PRL.
                                A nie jak do tej pory jak nieprecyzyjnie pamiętał, jedynie filmy z ZSRR i podległych mu krajów satelickich.
                                • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 12:58
                                  storima napisał:

                                  > Tak, zażartowałeś, ale były to środowiska homofobiczne i niestety rasistowskie.
                                  > A co tu dopiero mówić o chęci oglądania europejskiego kina.
                                  > To jest obecny elektorat Donalda Trumpa.

                                  Stany Zjednoczone były idealizowane. W ogóle cały Zachód był idealizowany w czasach minionych. Wszystko tam było lepsze, od filmów, przez muzykę, po masło, które w przeciwieństwie do rodzimego można było wyjąć z lodówki i od razu smarować chleb. Gdy otworzyliśmy się na świat okazało się, że ideał też miewa dziury w gaciach.

                                  > Co jest istotniejsze to fakt, że polscy naukowcy przybywający w latach 60. i 70
                                  > . na amerykańskie uniwersytetach byli cenieni za wyjątkową wszechstronną erudy
                                  > cję, rzadką w USA, bowiem kultywowana jest tam raczej specjalizacja niż renesan
                                  > sowy model wiedzy, który zachwycał Amerykanów u naszych rodaków.

                                  Polska edukacja stała na niezłym poziomie w PRL-u, to fakt. Przykłady można mnożyć, że wymienię tylko dr. hab. Zdzisława Krasnodębskiego, dr hab Krystynę Pawłowicz, prof. Adama Glapińskiego, dr. Andrzeja Dudę, prof. Ryszard Legutko i wielu, wielu innych. Kilku najzdolniejszych Polaków, którzy znaleźli się w ścisłej czołówce światowej nauki emigrując z Polski do Stanów Zjednoczonych czy szerzej na Zachód niestety nie świadczy o wysokim poziomie polskiej edukacji, ponieważ gdyby ten poziom był faktycznie wysoki, to tak wybitne jednostki nie musiałyby emigrować, żeby móc się rozwijać i prowadzić badania. Zachód wybitne jednostki do siebie ściąga, Polska się ich pozbywa, pozwalając by emigrowały.

                                  > Miałem też okazję porównać stopień zdobywanej wiedzy w PRLowskim ogólniaku z ic
                                  > h amerykańskim odpowiednikiem High School, byliśmy wówczas staranniej wy
                                  > kształceni.

                                  No i? Dlaczego tak starannie wykształceni Polacy kupowali licencje na rozwiązania opracowane przez... Polaków pracujących na Zachodzie? Dlaczego nie zostawali w Polsce, nie tworzyli w Polsce, dlaczego świat nie kupował licencji od Polaków?
                                  • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 13:43
                                    Obywatelu. Nie rozumiem dlaczego pytasz mnie o sprawy na które znasz odpowiedź.

                                    Ignacy Soszyński, biznesmen. Wykończył go PRL.
                                    A naszych przedwojennych super zdolnych ludzi wymordował Stalin pod patronatem Polski Ludowej.
                                    A ilu było takich o których nie wiemy.


                                    Ignacy Soszyński (rocznik 1914) swoją pierwszą firmę perfumeryjną założył w Poznaniu tuż przed wybuchem II wojny światowej. Otwierał kolejne zakłady w Polsce, by w latach 50. wyjechać do Francji. Potem trafił do Maroka, aż wreszcie pod koniec lat 70. ponownie do Polski.
                                    bufetprl.com/tag/perfum-prl/
                                    • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 16:18
                                      storima napisał:

                                      > Obywatelu. Nie rozumiem dlaczego pytasz mnie o sprawy na które znasz odpowiedź.

                                      Ależ nie pytam Ciebie. To są pytania retoryczne, przez które przemawia bezsilność, że w tym kraju zawsze głupota zwycięża, a Polak zawsze głupi.

                                      > Ignacy Soszyński, biznesmen. Wykończył go PRL.
                                      > A naszych przedwojennych super zdolnych ludzi wymordował Stalin pod patronatem
                                      > Polski Ludowej.
                                      > A ilu było takich o których nie wiemy.
                                      >
                                      >
                                      > Ignacy Soszyński (rocznik 1914) swoją pierwszą firmę perfumeryjną założył w
                                      > Poznaniu tuż przed wybuchem II wojny światowej. Otwierał kolejne zakłady w Pol
                                      > sce, by w latach 50. wyjechać do Francji. Potem trafił do Maroka, aż wreszcie p
                                      > od koniec lat 70. ponownie do Polski.

                                      > bufetprl.com/tag/perfum-prl/

                                      Dorzuć jeszcze historię polskiego komputera, który władza zarżnęła wraz z twórcami, a który wyprzedzał wszystko co powstało na Zachodzie. Myślę, że się ze mną zgodzisz, że jeśli najwybitniejsi, najmądrzejsi, najzdolniejszy powyjeżdżali lub zostali wyrzuceni, zastąpiono ich marcowymi i podobnymi docentami, to poziom edukacji nie mógł, po prostu nie mógł być wysoki. Nie ma cudów.
                                      • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:06
                                        oby.watel napisał:


                                        > Ależ nie pytam Ciebie. To są pytania retoryczne, przez które przemawia bezsilno
                                        > ść, że w tym kraju zawsze głupota zwycięża, a Polak zawsze głupi.

                                        > Dorzuć jeszcze historię polskiego komputera, który władza zarżnęła wraz z twórc
                                        > ami, a który wyprzedzał wszystko co powstało na Zachodzie. Myślę, że się ze mną
                                        > zgodzisz, że jeśli najwybitniejsi, najmądrzejsi, najzdolniejszy powyjeżdżali l
                                        > ub zostali wyrzuceni, zastąpiono ich marcowymi i podobnymi docentami, to poziom
                                        > edukacji nie mógł, po prostu nie mógł być wysoki. Nie ma cudów.
                                        >

                                        A. Dziękuję. Teraz rozumiem Obywatelu.

                                        Może powiedzmy tak. Najzaradniejsi wyjeżdżali na stałe.
                                        Oczywiście 1968 rok, kiedy wyrzucano jednych z najzdolniejszych z uniwerków, zakładów naukowych.

                                        Ale przecież była masa zdolnych naukowców, pedagogów, którzy po prostu nie mieli ochoty wyjeżdżać.

                                        "Marcowi docenci" nie stanowili ówczesnej elity.
                                        Mieliśmy w PRL doskonałą kadrę pedagogiczną.

                                        Pamiętam, że przyjeżdżający do USA absolwenci polskich uczelni nie mieli problemów z nostryfikacją dyplomów.

                                        Amerykańskie uniwersytety zaliczały niemal wszystkie przedmioty (poza ekonomią marksistowsko-leninowską) polskim studentom wg ich polskich indeksów.

                                        Studenci medycyny również nie mieli, po opanowaniu terminologii medycznej po angielsku, właśnie nostryfikacji ich polskich dyplomów medycznych w USA.

                                        I powtórzę, nawet poziom szkolnictwa licealnego był wówczas wyższy od publicznych ich odpowiedników w USA.

                                        U mnie na Wyższej Szkole Pedagogicznej, filologii polskiej, mieliśmy świetną kadrę pedagogiczną. Wspartą wizytujacymi profesorami z Warszawy, Łodzi czy Poznania.

                                        Pisałem o naszym teatrze, który zdobywał laury na ogólnopolskiej scenie.

                                        Wspierający ówczesny ruch Młodego Teatru, opozycyjni intelektualiści, również prowadzili swa działalność akademicką.
                                        • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:29
                                          storima napisał:

                                          > Ale przecież była masa zdolnych naukowców, pedagogów, którzy po prostu nie miel
                                          > i ochoty wyjeżdżać.
                                          >
                                          > "Marcowi docenci" nie stanowili ówczesnej elity.
                                          > Mieliśmy w PRL doskonałą kadrę pedagogiczną.
                                          >
                                          > Pamiętam, że przyjeżdżający do USA absolwenci polskich uczelni nie mieli proble
                                          > mów z nostryfikacją dyplomów.
                                          >
                                          > Amerykańskie uniwersytety zaliczały niemal wszystkie przedmioty (poza ekonomią
                                          > marksistowsko-leninowską) polskim studentom wg ich polskich indeksów.
                                          >
                                          > Studenci medycyny również nie mieli, po opanowaniu terminologii medycznej po an
                                          > gielsku, właśnie nostryfikacji ich polskich dyplomów medycznych w USA.

                                          W swoich rozważaniach pomijasz fakt, że żyli jeszcze ludzie kształceni w RP. Dlatego nawet kadry z awansu społecznego reprezentowały przyzwoity poziom. Ale jeśli regularnie, sukcesywnie ubywa uzdolnionych, doskonale wykształconych, to degrengolada jest nieunikniona. Na masową skalę zaczęła się po zmianie ustroju, gdy ordynację przykrojono pod miernych, biernych ale wiernych bonzom partyjnym. Teraz zbieramy żniwo. Głupcy są nagradzani stanowiskami, wybierani, a wykształciuchami się gardzi. Żałuję, ze nie opuściłem tego domu wariatów gdy miałem możliwość.

                                          Niestety, nie da się wysłać postu z większym cytatem...
                                          • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:41
                                            oby.watel napisał:


                                            > W swoich rozważaniach pomijasz fakt, że żyli jeszcze ludzie kształceni w RP. Dl
                                            > atego nawet kadry z awansu społecznego reprezentowały przyzwoity poziom. Ale je
                                            > śli regularnie, sukcesywnie ubywa uzdolnionych, doskonale wykształconych, to de
                                            > grengolada jest nieunikniona. Na masową skalę zaczęła się po zmianie ustroju, g
                                            > dy ordynację przykrojono pod miernych, biernych ale wiernych bonzom partyjnym.
                                            > Teraz zbieramy żniwo. Głupcy są nagradzani stanowiskami, wybierani, a wykształc
                                            > iuchami się gardzi. Żałuję, ze nie opuściłem tego domu wariatów gdy miałem możl
                                            > iwość.
                                            >

                                            Nie tyle pomijam, co dla mnie jest to oczywiste.
                                            Odnosiłem się do kadry lat 60. i 70.
                                            Siłą rzeczy byli w PRL naukowcy wykształceni w RP (przedwojennej Polsce).
                                            Ci Polacy o których pisałem, wzbudzający zachwyt swą szeroko pojętą erudycją w USA, pochodzili z przedwojnia jak i kształceni byli w latach 60. i 70. w PRLu.
                                            • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:46
                                              storima napisał:

                                              > Nie tyle pomijam, co dla mnie jest to oczywiste.
                                              > Odnosiłem się do kadry lat 60. i 70.
                                              > Siłą rzeczy byli w PRL naukowcy wykształceni w RP (przedwojennej Polsce).
                                              > Ci Polacy o których pisałem, wzbudzający zachwyt swą szeroko pojętą erudycją w
                                              > USA, pochodzili z przedwojnia jak i kształceni byli w latach 60. i 70. w PRLu.

                                              Pomijasz, bo dla Ciebie (i dla mnie) jest oczywiste, ale nie jest oczywiste dla młodszych. Jeszcze w latach siedemdziesiątych działały kadry kształcone w RP i w pierwszym pokoleniu z awansu społecznego. Na pierwszy rzut oka dało się na ogół odróżnić jednych od drugich.
                                              • storima Re: Koneser/ka? 26.08.22, 12:49
                                                oby.watel napisał:

                                                > storima napisał:
                                                >
                                                > > Nie tyle pomijam, co dla mnie jest to oczywiste.
                                                > > Odnosiłem się do kadry lat 60. i 70.
                                                > > Siłą rzeczy byli w PRL naukowcy wykształceni w RP (przedwojennej Polsce).
                                                > > Ci Polacy o których pisałem, wzbudzający zachwyt swą szeroko pojętą erud
                                                > ycją w
                                                > > USA, pochodzili z przedwojnia jak i kształceni byli w latach 60. i 70. w
                                                > PRLu.
                                                >
                                                > Pomijasz, bo dla Ciebie (i dla mnie) jest oczywiste, ale nie jest oczywiste dla
                                                > młodszych. Jeszcze w latach siedemdziesiątych działały kadry kształcone w RP i
                                                > w pierwszym pokoleniu z awansu społecznego. Na pierwszy rzut oka dało się na o
                                                > gół odróżnić jednych od drugich.
                                                >

                                                Nie wiem. My akurat doskonale to rozróżnialiśmy.

                                                Musze też uzupełnić, że oczywiście takie dyscypliny naukowe jak praktyczna fizyka, biologia i inne związanie a rozwojem techniki to w PRLu leżały.

                                                Byliśmy nieprawdopodobnie zacofani.

                                                Poziom wysoki reprezentowaliśmy w naukach humanistycznych, matematyce, fizyce teoretycznej.

                                                Człowiek czytał o nowinkach z Zachodu w "Młodym Techniku" , "Problemach".
                                                Które oczywiście można było zdobyć w kiosku tylko dzięki znajomościom, bo natychmiast znikały.

                                                I płakać się chciało jak rujnowano Polskę, naszą przyszłość i naszych pokoleń, ta świadomość nas dobijała mobilizując jednocześnie do działalności antykomunistycznej.



                                                • oby.watel Re: Koneser/ka? 26.08.22, 13:40
                                                  storima napisał:

                                                  > I płakać się chciało jak rujnowano Polskę, naszą przyszłość i naszych pokoleń,
                                                  > ta świadomość nas dobijała mobilizując jednocześnie do działalności antykomunis
                                                  > tycznej.

                                                  Płakać albo pokładać się ze śmiechu chciało się czytając Przegląd Techniczny, który opisywał różne ciekawostki. Kupili licencję na maszynę. Zmontowali ją. Gdy była gotowa okazało się, że żeby mogła opuścić halę trzeba było ją (maszynę lub halę) rozebrać.
                  • pies.na.czarnych Re: Koneser/ka? 25.08.22, 13:46
                    > > Cena dolara około 100 zł cena pół litra 63 zł żytnia 80 zł
                    >
                    > Rok 1976-77 cena dolara 150 zł cena pół litra 85 zł żytnia 100 zł


                    Oczywiście jak zwykle info wyciągnięte z dupy.
                    • pies.na.czarnych Re: Koneser/ka? 25.08.22, 13:58
                      Dodam jeszcze jedno specjalnie dla cinkciarza sortimo, który już od dziecka wystawał w bramie i handlował walutami.
                      W Baltonie wódka zawsze była tańsza, cena bezcłowa, dlatego dolar (bon) baltonowskim był droższy. Po przeliczeniu na wódkę w zwykłym sklepie pasowało tak samo jak US$.
                    • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 16:23
                      pies.na.czarnych napisała:

                      > Oczywiście jak zwykle info wyciągnięte z dupy.

                      Zadał sobie trud i sięgnął. Ty masz lepsze? Gdzie je trzymasz, skoro wstydzisz się nim podzielić?
                      • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:20
                        oby.watel napisał:

                        > pies.na.czarnych napisała:
                        >
                        > > Oczywiście jak zwykle info wyciągnięte z dupy.
                        >
                        > Zadał sobie trud i sięgnął. Ty masz lepsze? Gdzie je trzymasz, skoro wstydzisz
                        > się nim podzielić?
                        >

                        Właśnie Obywatelu.
                        Poszukiwanie informacji jest czasochłonne. czasami nawet bardzo.
                        Bo to jest oczywiste, ze nie mamy kurów dolara za PRL w głowie.
                        Za wyjątkiem Twej informacji, która zapamiętałeś z lat 70. bo kupowałeś kasety magnetofonowe w Pewexie.

                        To tu wpisałem te dane kurów dolara na czarnym rynku.

                        forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=174008796
                        • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:33
                          storima napisał:


                          > Właśnie Obywatelu.
                          > Poszukiwanie informacji jest czasochłonne. czasami nawet bardzo.
                          > Bo to jest oczywiste, ze nie mamy kurów dolara za PRL w głowie.
                          > Za wyjątkiem Twej informacji, która zapamiętałeś z lat 70. bo kupowałeś kasety
                          > magnetofonowe w Pewexie.

                          Nie pamiętam po ile była wódka w Pewexie. Pamiętam, że była nawet wtedy, gdy była na kartki i tam nie była na kartki.