Dodaj do ulubionych

Wady PRL - a zalety?

20.08.22, 12:32
Obecnie jest moda na totalną krytykę czasów PRL (wszytko było "be" etc etc).

Chciałbym zaproponować dyskusję w tym obszarze.

Na wstępie powiem, że piszę to z perspektywy człowieka pamiętającego PRL - mam 53 lata.
Proponując dysukusję w tym obszarze przedstawiam poniżej "swój bilans wad i zalet PRL".

WADY
- brak demokracji i wolności słowa
- podległość polityczna i ekonomiczna wobec ZSRR
- brak tolerancji światopoglądowej (promowanie jednego światopoglądu - ateistycznego)
- niewydolna gospodarka

ZALETY
- nie było bezdomnych
- ludzie utrzymywali bliższe relacje interpersonalne niż obecnie (ja na przykład mieszkając w bloku często pamiętam jak przychodziła do nas sąsiądka by pożyczyć pół szklanki curku albo jedną cebulę)
- nie było mocno zarysowanego "wyścigu szczurów" - ludzie byli bardziej życzliwi dla siebie, bardziej przyjacielsko do siebie nastwieni etc etc
- ludzie mieli czas i ochotę na to by ze sobą rozmawiać, odwiedzać się etc
- dla ludzi 50+ i starszych można mówić o jednej paradoksalnej zalecie: "byliśmy wtedy młodzi" - to taki argument z przymrużeniem oka.
Obserwuj wątek
    • szwampuch58 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:42
      Nie bylo tez sznura do snopowiazalek,patrioto.
      • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:41
        ale były śledzie w beczce, kapusta kwaszona z beczki, ogórki kwaszone
        zwyczajna po 18, cytryny po 30, pomaraćcze po 40 przed świętami
        goździki i rajstopy na 8 marca
        bilet miesięczny nocny za 39.60
        -----
        feudalny ustrój na uczelniach i instytutach
        korupcja urzćdników w radach narodowych
    • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:46
      Na Gwiezdne Wojny chodziłem do kina za 7 zł ówczesnych. :)))))) Tyle kosztował seans.
      Jak dostałem Nowotkę od rodziców (20 zł) to i jeszcze na pączki wystarczyło.
      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:53

        Te dwudziestozłotówki z Nowokom Marcelim mam do dziś :-) !
        • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:04
          dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

          >
          > Te dwudziestozłotówki z Nowokom Marcelim mam do dziś :-) !

          mam i ja

          Dostęp do kultury nie był rujnujący dla rodziny. 7 zł za ówczesnych za seans filmu zagranicznego typu Gwiezdne Wojny. Ile do będzie na dzisiejsze złocisze? :)))))))
          • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:20
            pozytonium napisał(a):

            > dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:
            >
            > >
            > > Te dwudziestozłotówki z Nowokom Marcelim mam do dziś :-) !
            >
            > mam i ja
            >
            > Dostęp do kultury nie był rujnujący dla rodziny. 7 zł za ówczesnych za seans fi
            > lmu zagranicznego typu Gwiezdne Wojny. Ile do będzie na dzisiejsze złocisze? :
            > )))))))
            >
            >

            Rujnującym dla rodziny było gdy ktoś z nich otwarcie mówił prawdę o systemie.
          • snajper55 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:24
            pozytonium napisał(a):

            > Dostęp do kultury nie był rujnujący dla rodziny. 7 zł za ówczesnych za seans fi
            > lmu zagranicznego typu Gwiezdne Wojny. Ile do będzie na dzisiejsze złocisze? :
            > )))))))

            Za 7 zł to miałeś film "Lenin w Poroninie". Kontakt z ambitnym (i nie tylko ambitnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach. Jeśli karnet udało się kupić.

            S.
            • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:39
              snajper55 napisał:
              >
              > Za 7 zł to miałeś film "Lenin w Poroninie". Kontakt z ambitnym (i nie tylko amb
              > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach. Jeśli karnet udało się kupi
              > ć.
              >
              > S.

              Na Konfrontacjach puszczano najnowsze filmy, które potem z opóźnieniem, wchodziły na ekrany.
              Poza tym istniały przecież kina studyjne. Z ambitnym repertuarem światowego i rodzimego kina.
              • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:44
                storima napisał:

                > snajper55 napisał:
                > >
                > > Za 7 zł to miałeś film "Lenin w Poroninie". Kontakt z ambitnym (i nie tyl
                > ko amb
                > > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach. Jeśli karnet udało si
                > ę kupi
                > > ć.
                > >
                > > S.
                >
                > Na Konfrontacjach puszczano najnowsze filmy, które potem z opóźnieniem, wchodzi
                > ły na ekrany.
                > Poza tym istniały przecież kina studyjne. Z ambitnym repertuarem światowego i r
                > odzimego kina.


                Do dziś pamiętam "Zemstę po latach". Do kina miałem jakiś 500 m. Opłata była naprawdę znikoma 7 (ówczesnych) zł za seans. Daje to 7/10000 tysięcy za seans.
                • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:53
                  pozytonium napisał(a):


                  > Do dziś pamiętam "Zemstę po latach". Do kina miałem jakiś 500 m. Opłata była na
                  > prawdę znikoma 7 (ówczesnych) zł za seans. Daje to 7/10000 tysięcy za seans.
                  >

                  Jak wyglądały ówczesne ceny w zestawieniu do zarobków i jak to się przelicza dzisiaj.
                  Pomijając brak dostępności towarów na rynku.

                  żywność była znacznie droższa niż dziś.
                  Za to państwo utrzymywało na niskim poziomie ceny usług, kultury itp. Tanie były czynsze, zaś bezpłatna opieka lekarska i szkoły znacznie bardziej dostępne. Bilet tramwajowy kosztował 1 zł za 1 przejazd, zaś autobusowy 1,50 zł. Bilet do kina kształtował się w granicach 8 - 10 zł, zaś wstęp do filharmonii kosztował tylko 5 zł. Cena gazety codziennej wynosiła 1 - 1,5 zł. Rozmowa telefoniczna lokalna bez limitu czasu kosztowała 1 zł za połączenie. Od czasów Gomułki ciastko w cukierni kosztowało 2 zł, zaś za późnego Gierka 3 zł.

                  kronikidziejow.pl/porady/ceny-i-zarobki-w-prl-na-co-wystarczala-pensja-w-polsce-ludowej/
                  • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:01
                    storima napisał:

                    > pozytonium napisał(a):
                    >
                    >
                    > > Do dziś pamiętam "Zemstę po latach". Do kina miałem jakiś 500 m. Opłata b
                    > yła na
                    > > prawdę znikoma 7 (ówczesnych) zł za seans. Daje to 7/10000 tysięcy za sea
                    > ns.
                    > >
                    >
                    > Jak wyglądały ówczesne ceny w zestawieniu do zarobków i jak to się przelicza dz
                    > isiaj.
                    > Pomijając brak dostępności towarów na rynku.
                    >
                    > żywność była znacznie droższa niż dziś.
                    > Za to państwo utrzymywało na niskim poziomie ceny usług, kultury itp. Tanie był
                    > y czynsze, zaś bezpłatna opieka lekarska i szkoły znacznie bardziej dostępne. B
                    > ilet tramwajowy kosztował 1 zł za 1 przejazd, zaś autobusowy 1,50 zł. Bilet do
                    > kina kształtował się w granicach 8 - 10 zł, zaś wstęp do filharmonii kosztował
                    > tylko 5 zł. Cena gazety codziennej wynosiła 1 - 1,5 zł. Rozmowa telefoniczna lo
                    > kalna bez limitu czasu kosztowała 1 zł za połączenie. Od czasów Gomułki ciastko
                    > w cukierni kosztowało 2 zł, zaś za późnego Gierka 3 zł.

                    > kronikidziejow.pl/porady/ceny-i-zarobki-w-prl-na-co-wystarczala-pensja-w-polsce-ludowej/

                    Ale to ja wszystko pamiętam.
                    Podałem ceny wrocławskie, nie warszawskie. Dobry film szło obejrzeć za 7 zł. Ekstra za 9 zł.
                    Tak jak wspomniałeś, 5 zł za filharmonię.
                    Nastąpił przerzut udziałów. Dziś za 5 zł nie pójdziesz na koncert w filharmonii. A zarobki się nie zwiększyły nagle. Średnia koło 4000 zł. No dobrze, koncert w filharmonii niech kosztuje 10 zł.
                    • snajper55 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:16
                      pozytonium napisał(a):

                      > Ale to ja wszystko pamiętam.
                      > Podałem ceny wrocławskie, nie warszawskie. Dobry film szło obejrzeć za 7 zł. Ek
                      > stra za 9 zł.
                      > Tak jak wspomniałeś, 5 zł za filharmonię.

                      Widzę że niektórzy dalej nie rozumieją. Ceny w PRL były czystą abstrakcją, całkowicie oderwaną od kosztów wytworzenia. Kiełbasa nie kosztowała 15 zł za kilogram bo takie były koszty wyrobu i sprzedaży. Kosztowała 15 zł za kilogram, bo tak sobie wymyślił za biurkiem jakiś urzędnik. Firmy nie obchodził zysk, bo były państwowe i kasę na działalność miały z budżetu. Było tanio, bo wszystko było sprzedawane poniżej kosztów. Towarów (szynki, samochodów, mieszkań) z powodu niskiej ceny brakowało, dlatego wprowadzano kartki, talony, przydziały i kolejki. W końcu cały ten interes skończył się hiperinflacją i upadkiem systemu. Bo nie mógł się inaczej skończyć.

                      S.
                      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:31

                        Snajper55 - napisałeś:

                        "Widzę że niektórzy dalej nie rozumieją. Ceny w PRL były czystą abstrakcją, całkowicie oderwaną od kosztów wytworzenia.
                        ...............
                        Bo nie mógł się inaczej skończyć".

                        Pełna zgoda - gospodarka centralnie sterowana była totalnym absurdem - delikatniej ale w tym duchu napisałem otwierając ten wątek w moim pierwszym wpisie na tym wątku.
                      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 15:33
                        snajper55 napisał:

                        > Widzę że niektórzy dalej nie rozumieją. Ceny w PRL były czystą abstrakcją, całk
                        > owicie oderwaną od kosztów wytworzenia. Kiełbasa nie kosztowała 15 zł za kilogr
                        > am bo takie były koszty wyrobu i sprzedaży. Kosztowała 15 zł za kilogram, bo ta
                        > k sobie wymyślił za biurkiem jakiś urzędnik. Firmy nie obchodził zysk, bo były
                        > państwowe i kasę na działalność miały z budżetu. Było tanio, bo wszystko było s
                        > przedawane poniżej kosztów. Towarów (szynki, samochodów, mieszkań) z powodu nis
                        > kiej ceny brakowało, dlatego wprowadzano kartki, talony, przydziały i kolejki.
                        > W końcu cały ten interes skończył się hiperinflacją i upadkiem systemu. Bo nie
                        > mógł się inaczej skończyć.

                        Masz racje w całej rozciągłości poza tym, że wcale nie było tanio. Wolna Europa rozdzierała szaty po wprowadzeniu kartek, że przydziały były mniejsze niż te, przyznawane przez Niemców w czasie wojny. Tyle, że i tak większość nie byłaby w stanie kupić więcej. Jak komuś za bardzo doskwierał brak wołowiny czy wieprzowiny, to bez trudu ja mógł "załatwić" na lewo, co jest oczywiste, bo wtedy rządziła lewica.
                  • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:01
                    bezpłatna opieka lekarska i szkoły znacznie bardziej dostępne.

                    "Bezpłatna opieka lekarska" polegał na tym, że lekarzom powszechnie płaciło się w kopertach.
                    Pielęgniarce w szpitalu, aby dobrze opiekowała się chorym.
                    Aby uniknąć męki i tortur u państwowego darmowego dentysty, szło się prywatnie, albo również płacąc do spółdzielni lekarskiej, które uruchomiono w latach 70.
                    • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:06
                      storima napisał:

                      > bezpłatna opieka lekarska i szkoły znacznie bardziej dostępne.
                      >
                      > "Bezpłatna opieka lekarska" polegał na tym, że lekarzom powszechnie płaciło się
                      > w kopertach.
                      > Pielęgniarce w szpitalu, aby dobrze opiekowała się chorym.
                      > Aby uniknąć męki i tortur u państwowego darmowego dentysty, szło się prywatnie,
                      > albo również płacąc do spółdzielni lekarskiej, które uruchomiono w latach 70.

                      Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma połowy 81.
                      Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.
                      • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:48
                        pozytonium napisał(a):


                        > Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma połowy 8
                        > 1.
                        > Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.
                        >


                        Przecież nie o tym pisałem.

                        Znam Panią, której gdy była w szpitalu pielęgniarki na siłę próbowali wyjąć zęby ze szczęki.
                        Przekonani, że są sztuczne.
                        Pani ma ponad 90 lat.
                        • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:58
                          storima napisał:

                          > pozytonium napisał(a):
                          >
                          >
                          > > Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma po
                          > łowy 8
                          > > 1.
                          > > Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.
                          > >
                          >
                          >
                          > Przecież nie o tym pisałem.
                          >
                          > Znam Panią, której gdy była w szpitalu pielęgniarki na siłę próbowali wyjąć zęb
                          > y ze szczęki.
                          > Przekonani, że są sztuczne.
                          > Pani ma ponad 90 lat.

                          Dorastała w PRL a nie w III RP.
                      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:01
                        pozytonium napisał(a):

                        > Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma połowy 8
                        > 1.
                        > Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.

                        To jest możliwe, ponieważ w 1989 roku zniknęli socjalistyczni dentyści i pojawili się kapitalistyczni. Socjalistyczni potrafili leczyć, choć tylko prywatnie, a kapitalistyczni nie.
                        • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:15
                          oby.watel napisał:

                          > pozytonium napisał(a):
                          >
                          > > Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma po
                          > łowy 8
                          > > 1.
                          > > Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.
                          >
                          > To jest możliwe, ponieważ w 1989 roku zniknęli socjalistyczni dentyści i pojawi
                          > li się kapitalistyczni. Socjalistyczni potrafili leczyć, choć tylko prywatnie,
                          > a kapitalistyczni nie.
                          >

                          To była zmiana tematu.

                          Ze stopnia dostępności do fachowej "bezpłatnej" służby zdrowia zeszliśmy na stan uzębienia forumowicza i jego szanownej małżonki.
                          • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:29
                            storima napisał:


                            > To była zmiana tematu.
                            >

                            No tak. Jak widać forumowicz urwał się od peletonu i pędzi w sobie znanym tylko kierunku.

                            W szkole podstawowej pan dyrektor urządzał łapanki na tych kolegów, którzy uciekali przed obowiązkowym corocznym przeglądem uzębienia.

                            To był koszmar bycia borowanym po nerwie bez znieczulenia ręczną wiertarką.
                            Podczas gdy nasi rówieśnicy na zachodzie w pełnym komforcie, bezboleśnie byli po ludzku leczeni.
                            • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:46
                              Wiertarka była napędzana pedałem nożnym.
                              • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:47
                                storima napisał:

                                > Wiertarka była napędzana pedałem nożnym.

                                Może w latach 50tych.
                                • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 00:33
                                  > Może w latach 50tych.

                                  Do późnych lat 60.
                                  • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 00:43
                                    pies.na.czarnych napisała:

                                    > > Może w latach 50tych.
                                    >
                                    > Do późnych lat 60.

                                    Wtedy to mnie nawet w planach nie było.
                            • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 00:31
                              > W szkole podstawowej pan dyrektor:)))

                              W szkołach podstawowych dyrektor? Aż nie mogę się doczekać o jeszcze "nasz" patologiczny kłamca nastu przekaże?
                        • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:30
                          oby.watel napisał:

                          > pozytonium napisał(a):
                          >
                          > > Nie wiem jak to jest. Ale mam wszystkie zęby rocznik 72 o żona nie ma po
                          > łowy 8
                          > > 1.
                          > > Ja wchodziłem w dorosłe życie w PRL, żona w III RP.
                          >
                          > To jest możliwe, ponieważ w 1989 roku zniknęli socjalistyczni dentyści i pojawi
                          > li się kapitalistyczni. Socjalistyczni potrafili leczyć, choć tylko prywatnie,
                          > a kapitalistyczni nie.

                          Pomijając predyspozycje biologiczne. Mam wszystkie zęby jak koń. Laden nawet nie był leczony kanałowo. Ot drobne ubytki, typu rozgryzło się niechcący jakąś pestkę brzoskwini. Żona musi uważać przy pestkach dyni.
                          Dzieli nas 9 lat.
                          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:49
                            pozytonium napisał(a):

                            > Pomijając predyspozycje biologiczne. Mam wszystkie zęby jak koń. Laden nawet ni
                            > e był leczony kanałowo. Ot drobne ubytki, typu rozgryzło się niechcący jakąś pe
                            > stkę brzoskwini. Żona musi uważać przy pestkach dyni.
                            > Dzieli nas 9 lat.

                            I czego to dowodzi? Na czym polega zasługa socjalistycznej służby zdrowia? Borowanie "za darmo" niskoobrotową wiertarką, na żywca, to była socjalistyczna rzeczywistość dentystyczna. Korzystali z niej jedynie desperaci i ci, których nie było stać na prywatne leczenie.
                            • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 22:54
                              oby.watel napisał:

                              > pozytonium napisał(a):
                              >
                              > > Pomijając predyspozycje biologiczne. Mam wszystkie zęby jak koń. Laden na
                              > wet ni
                              > > e był leczony kanałowo. Ot drobne ubytki, typu rozgryzło się niechcący ja
                              > kąś pe
                              > > stkę brzoskwini. Żona musi uważać przy pestkach dyni.
                              > > Dzieli nas 9 lat.
                              >
                              > I czego to dowodzi?

                              Oczywiście. Bo nie o tym tu piszemy.
                              Wracając do tematu.

                              Na czym polega zasługa socjalistycznej służby zdrowia? Boro
                              > wanie "za darmo" niskoobrotową wiertarką, na żywca, to była socjalistyczna rzec
                              > zywistość dentystyczna. Korzystali z niej jedynie desperaci i ci, których nie b
                              > yło stać na prywatne leczenie.

                              Otóż to:
                              Choć w PRL-u stomatologia zawsze była, jak powiadają niektórzy dentyści, „półprywatna”, to dopiero reformy gospodarcze Rakowskiego umożliwiły powstanie dużej liczby małych praktyk niepublicznych, nierzadko prowadzonych przy domach. Podaż tych gabinetów była wówczas relatywnie mała, zaś pacjentów gotowych zapłacić za usługi – całkiem sporo. Jednak nie ważne, czy to w jednym z przyszkolnych punktów dentystycznych, czy w gabinecie prywatnym – materiałów brakowało wszędzie. „Dwa wiertła w jednym wymiarze były i koniec” – wspomina siermiężność gabinetów i ich wyposażenia jeden z rozmówców. Oszczędzać trzeba było nawet na znieczuleniach, wizyta nieuchronnie wiązała się więc z bólem.
                              publica.pl/teksty/okiem-dentysty-3327.html
                              • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 23:03
                                storima napisał:

                                > Otóż to:
                                > Choć w PRL-u stomatologia zawsze była, jak powiadają niektórzy dentyści, „pó
                                > łprywatna”, to dopiero reformy gospodarcze Rakowskiego umożliwiły powstanie duż
                                > ej liczby małych praktyk niepublicznych, nierzadko prowadzonych przy domach. Po
                                > daż tych gabinetów była wówczas relatywnie mała, zaś pacjentów gotowych zapłaci
                                > ć za usługi – całkiem sporo. Jednak nie ważne, czy to w jednym z przyszkolnych
                                > punktów dentystycznych, czy w gabinecie prywatnym – materiałów brakowało wszędz
                                > ie. „Dwa wiertła w jednym wymiarze były i koniec” – wspomina siermiężność gabin
                                > etów i ich wyposażenia jeden z rozmówców. Oszczędzać trzeba było nawet na zniec
                                > zuleniach, wizyta nieuchronnie wiązała się więc z bólem.


                                Prywatne gabinety działały już w latach siedemdziesiątych wyłącznie w prywatnych mieszkaniach. Wiem, ponieważ jak żona naszego rozmówcy zmuszony byłem korzystać. Partacze byli wtedy, partacze są i teraz. Bo nikt przecież nie będzie po dwóch czy trzech latach obwiniał partacza, że mu plomba wypadła.
                                • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 23:21
                                  oby.watel napisał:


                                  > Prywatne gabinety działały już w latach siedemdziesiątych wyłącznie w prywatnyc
                                  > h mieszkaniach. Wiem, ponieważ jak żona naszego rozmówcy zmuszony byłem korzyst
                                  > ać. Partacze byli wtedy, partacze są i teraz. Bo nikt przecież nie będzie po dw
                                  > óch czy trzech latach obwiniał partacza, że mu plomba wypadła.
                                  >

                                  Oczywiście.
                                  Najpierw powstały prywatne gabinety, jak piszesz w mieszkaniach, domkach jednorodzinnych po czym spóldzielnie medyczne. Jak grzyby po deszczu.
                                • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 03:15
                                  oby.watel napisał:


                                  > Prywatne gabinety działały już w latach siedemdziesiątych wyłącznie w prywatnyc
                                  > h mieszkaniach. Wiem, ponieważ jak żona naszego rozmówcy zmuszony byłem korzyst
                                  > ać. Partacze byli wtedy, partacze są i teraz. Bo nikt przecież nie będzie po dw
                                  > óch czy trzech latach obwiniał partacza, że mu plomba wypadła.
                                  >

                                  Otóż to.
                                  Pamiętam, że w 1980 roku nawet w prywatnej spółdzielni nie wykonywano znieczulenia przy plombowaniu. Brak wystarczającej ilości preparatu. Rezerwowano go wyłącznie do rwania zębów.

                                  Tymczasem państwowe gabinety stomatologiczne używały przestarzałego sprzętu. Wiertarka dentystyczna napędzana noga. Lata 70.
                            • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 00:48
                              > Korzystali z niej jedynie desperaci i ci, których nie było stać na prywatne leczenie.

                              Bzdury gadasz. Ja nigdy nie leczyłem zębów prywatnie i wcale nie jestem desperatem. Po prostu wystarczy nie bać się dentysty.
                              Z reszta leczenie prywatne, czy państwowe nie robiło żadnej różnicy ponieważ i tu i tam stosowano te same materiały. Moje niektóre plomby zrobione w dzieciństwie trzymały się u mnie do starości. Gorzej było z tymi, które założono mi w latach 70. Rok dwa i po plombie. Na moje szczęście od końca lat 70 ze względu na wykonywany zawód mialem możliwość korzystania z usług stomatologicznych zagranicą i problem z wypadającymi plombami się skończył.
                              • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 09:52
                                pies.na.czarnych napisała:

                                > > Korzystali z niej jedynie desperaci i ci, których nie było stać na prywat
                                > ne leczenie.
                                >
                                > Bzdury gadasz. Ja nigdy nie leczyłem zębów prywatnie i wcale nie jestem despera
                                > tem. Po prostu wystarczy nie bać się dentysty.

                                Jak Ty nie leczyłeś, to ja bzdury gadam. Logiczne. No i ta odwaga! Szacun!

                                > Z reszta leczenie prywatne, czy państwowe nie robiło żadnej różnicy ponieważ i
                                > tu i tam stosowano te same materiały. Moje niektóre plomby zrobione w dziecińst
                                > wie trzymały się u mnie do starości. Gorzej było z tymi, które założono mi w la
                                > tach 70. Rok dwa i po plombie. Na moje szczęście od końca lat 70 ze względu na
                                > wykonywany zawód mialem możliwość korzystania z usług stomatologicznych zagrani
                                > cą i problem z wypadającymi plombami się skończył.

                                Ważniejsze od materiałów była staranność i umiejętność. Amalgamat potrafił trzymać się latami. Jeśli plomba wylatuje, to znaczy, że tych cech dentysta nie posiadał. Niestarannie przeprowadzone leczenie kanałowe zawsze kończy się utratą zęba. Zresztą o czym my w ogóle mówimy? Był syf i pozostał. "Na NFZ" nie można dopłacić do lepszej plomby, protezy, soczewki. A ten sam lekarz, który (ka)leczy w przychodni potem "leczy" prywatnie za coraz większą kasę.
                                • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 25.08.22, 13:51
                                  > Jak Ty nie leczyłeś, to ja bzdury gadam. Logiczne. No i ta odwaga! Szacun!

                                  Nie znam nikogo ani z mojej rodziny, ani znajomych kto w tamtych czasach chodził prywatnie leczyć zęby. Piszę o latach 60 i początek 70.
                                  • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 25.08.22, 16:20
                                    pies.na.czarnych napisała:

                                    > > Jak Ty nie leczyłeś, to ja bzdury gadam. Logiczne. No i ta odwaga! Szacun
                                    > !
                                    >
                                    > Nie znam nikogo ani z mojej rodziny, ani znajomych kto w tamtych czasach chodzi
                                    > ł prywatnie leczyć zęby. Piszę o latach 60 i początek 70.

                                    Ja też nie znam. Pisałem o latach 70 choć może niezbyt wyraźnie to zasygnalizowałem.
                            • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 03:25
                              oby.watel napisał:

                              > I czego to dowodzi? Na czym polega zasługa socjalistycznej służby zdrowia? Boro
                              > wanie "za darmo" niskoobrotową wiertarką, na żywca, to była socjalistyczna rzec
                              > zywistość dentystyczna. Korzystali z niej jedynie desperaci i ci, których nie b
                              > yło stać na prywatne leczenie.
                              >

                              Brakowało w państwowych gabinetach stomatologicznych odpowiednich preparatów i sprzętu który powszechnie używano w tamtych latach w Europie Zachodniej.

                              W tym samym czasie gdy u nas w powszechnym użytku w państwowym gabinecie była wiertarka napędzana stopą, (wiertło potrafiło się zatrzymywać się tkwiąc w nerwie, ból prowadzący do omdlenia, nic dziwnego, że dyrektor podstawówki organizował łapanki na zbiegów z gabinetu dentystycznego)
                              w Europie Zachodniej tak prezentowały się gabinety dentystyczne (rok 1970 Francja).
                              • storima Re: Wady PRL - a zalety? 15.10.22, 19:15
                                storima napisał:


                                > Brakowało w państwowych gabinetach stomatologicznych odpowiednich preparatów i
                                > sprzętu który powszechnie używano w tamtych latach w Europie Zachodniej.
                                >
                                > W tym samym czasie gdy u nas w powszechnym użytku w państwowym gabinecie była w
                                > iertarka napędzana stopą, (wiertło potrafiło się zatrzymywać się tkwiąc w nerwi
                                > e, ból prowadzący do omdlenia, nic dziwnego, że dyrektor podstawówki organizowa
                                > ł łapanki na zbiegów z gabinetu dentystycznego)
                                > w Europie Zachodniej tak prezentowały się gabinety dentystyczne (rok 1970 Francja)

                                Ten kto żył w tamtych latach w PRLu to doskonale to pamięta. Takich wierconych przeżyć nie da się zapomnieć.
                                Oraz wyrywania zdrowych zębów.

                                To była moja pierwsza wizyta w szkolnym gabinecie dentystycznym. Początek szkoły podstawowej, tego dnia poznawaliśmy literkę "T". Higienistka na przegląd brała nas dwójkami, a lekarka o zaciętym wyrazie twarzy bez słowa posadziła koleżankę z klasy na fotelu. Fotel dziwnie buczał, jakby miał się zaraz rozlecieć. Pani doktor klęła, bo wiertło się zacinało.*
                                Od zapachu gabinetu chciało mi się wymiotować. Gdy nadeszła moja kolej, lekarka bez słowa uprzedzenia – sięgnęła do mojej buzi, coś mruknęła pod nosem i wyrwała mi piątkę. Na szczęście mleczaka, ale kolegom z klasy zdarzało się w ten sposób utracić i stałą szóstkę.

                                weekend.gazeta.pl/weekend/7,177344,28992861,watroby-sobie-sam-nie-zoperujesz-migdalkow-nie-wytniesz-a.html

                    • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:33


                      Storima:
                      Myślę, że obecnie "Bezpłatna opieka lekarska" to też "raczej - tak sobie" !
              • snajper55 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:59
                storima napisał:

                > Na Konfrontacjach puszczano najnowsze filmy, które potem z opóźnieniem, wchodzi
                > ły na ekrany.

                NIE wchodziły. Nie po to ludzie stali w kolejkach, aby szybciej jakiś film obejrzeć, tylko aby go w ogóle obejrzeć. Wchodziły jakieś "Kaliny czerwone" czy inne gnioty.,

                "Świętem kina w Warszawie lat 70. i 80. XX wieku były Konfrontacje Filmowe - przez kilkanaście dni w wybranych kinach (m.in. Skarpa, Relax, Moskwa) można było oglądać filmy, o których zobaczeniu w normalnym kinie nie było nawet co marzyć. Pokazywano zachodnie nowości, w tym prawie wszystkie tytuły, które otrzymały prestiżowe nagrody międzynarodowe. Aby kupić karnet, trzeba było oczywiście odstać swoje w tasiemcowych kolejkach - czasem dzień lub dwa."

                weekend.gazeta.pl/weekend/7,177342,24437661,koniki-kilometrowe-kolejki-do-kas-i-repertuar-uzgadniany-z.html


                https://bi.im-g.pl/im/81/4e/17/z24438401IDR.jpg

                S.
                • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 23:50
                  snajper55 napisał:

                  > storima napisał:
                  >
                  > > Na Konfrontacjach puszczano najnowsze filmy, które potem z opóźnieniem, w
                  > chodzi
                  > > ły na ekrany.
                  >
                  > NIE wchodziły. Nie po to ludzie stali w kolejkach, aby szybciej jakiś film obej
                  > rzeć, tylko aby go w ogóle obejrzeć. Wchodziły jakieś "Kaliny czerwone" czy in
                  > ne gnioty.,
                  >
                  > "Świętem kina w Warszawie lat 70. i 80. XX wieku były Konfrontacje Filmowe - pr
                  > zez kilkanaście dni w wybranych kinach (m.in. Skarpa, Relax, Moskwa) można było
                  > oglądać filmy, o których zobaczeniu w normalnym kinie nie było nawet co marzyć
                  > . Pokazywano zachodnie nowości, w tym prawie wszystkie tytuły, które otrzymały
                  > prestiżowe nagrody międzynarodowe. Aby kupić karnet, trzeba było oczywiście ods
                  > tać swoje w tasiemcowych kolejkach - czasem dzień lub dwa."
                  >
                  > weekend.gazeta.pl/weekend/7,177342,24437661,koniki-kilometrowe-kolejki-do-kas-i-repertuar-uzgadniany-z.html
                  >
                  >
                  > https://bi.im-g.pl/im/81/4e/17/z24438401IDR.jpg
                  >
                  > S.

                  BYŁY.

                  Przyjęte tutaj rozumienie „rozpowszechniania” czy „dystrybucji” jest wystarczająco konkretnie zdefiniowane, oczywiste i funkcjonalne, by określić jednoznacznie charakter i zakres bazy filmów rozpowszechnianych w kinach PRL-u. Niemniej jednak z drugiej strony mam świadomość jego pewnej umowności i arbitralności, co przekłada się na to, że stworzona na jego gruncie lista filmów jest jednak ograniczona i w pewnych obszarach badań mało użyteczna. Pozostają bowiem poza nią – pomijając rozległy temat projekcji filmów w Telewizji Polskiej – wszystkie tytuły, które nigdy do normalnej dystrybucji kinowej nie trafiły, a jednak były w polskich kinach (czy szerzej: w różnego rodzaju salach, nie tylko stricte kinowych) prezentowane, oraz wszelkie pokazy filmów urządzane przed ich ewentualną normalną dystrybucją (gdyby je uwzględnić, to chronologia przyjęta w bazie musiałaby zostać skorygowana). Czasami chodzi o projekcje jednorazowe (na wspomnianych przeglądach, uroczystych premierach, festiwalach itp.), czasami – o wielokrotne (np. Konfrontacje 1976 obejmowały aż 21 tytułów, które były od marca do maja 1977 roku sukcesywnie wyświetlane w 30 miastach, a w kolejnych miesiącach – poza jednym filmem – kierowane do regularnej dystrybucji). Niekiedy mamy wręcz do czynienia ze swoistym, paralelnym w stosunku do oficjalnego trybu rozpowszechniania, „drugim obiegiem”, kiedy np. dyskusyjne kluby filmowe mogły – dzięki współpracy z zagranicznymi ambasadami i ośrodkami kultury czy z Filmoteką, dzięki różnym nieformalnym kontaktom i „kombinowanym skądś” kopiom – pokazywać wielokrotnie, po całej Polsce, chociażby nierozpowszechniane w kinach, „nieprawomyślne” filmy czechosłowackie w rodzaju „Wozu do Wiednia” czy „Palacza zwłok”, w latach 70.–80. takie dzieła, jak „Decameron”, „Imperium zmysłów”, filmy Paula Morrisseya i Waleriana Borowczyka itp. Warto też wspomnieć, że projekcje filmowe organizował również – zupełnie poza strukturami państwowymi – Kościół katolicki: w świątyniach i salach katechetycznych pokazywano nie tylko szeroko rozumiane dzieła religijne („Quo vadis”, „Jezus z Nazaretu” itp.), ale też na przykład – w latach stanu wojennego – filmy polskie niedopuszczone do dystrybucji kinowej (np. „Przesłuchanie”).
                  naekranachprl.pl/index.php/metodologia/
                  Klasykę kina włoskiego oglądałem w prlowskich kinach, Bergmana, przykładowo.

                  • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 23:54
                    Niewiele tu można przeczytać.
                    Powiększenie.
                    1976 repertuar kin.
                • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 00:55
                  > "Świętem kina w Warszawie lat 70. i 80. XX wieku były Konfrontacje Filmowe - przez kilkanaście dni w wybranych kinach (m.in. Skarpa, Relax, Moskwa) można było oglądać filmy...

                  Komuna, czy kapitalizm nie robi tu różnicy. Za wyświetlanie danego filmu w danym kinie, czy sieci kin. Trzeba płacić. Płacisz za konkretną ilość wyświetleń i nie ma zmiłuj.
                  • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 01:03
                    pies.na.czarnych napisała:

                    > > "Świętem kina w Warszawie lat 70. i 80. XX wieku były Konfrontacje Filmow
                    > e - przez kilkanaście dni w wybranych kinach (m.in. Skarpa, Relax, Moskwa) możn
                    > a było oglądać filmy...
                    >
                    > Komuna, czy kapitalizm nie robi tu różnicy. Za wyświetlanie danego filmu w dany
                    > m kinie, czy sieci kin. Trzeba płacić. Płacisz za konkretną ilość wyświe
                    > tleń i nie ma zmiłuj.

                    Dlatego jak było mniej widzów niż 9 odwoływano w mym kinie seans.
                • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:34

                  Snajper55:
                  "NIE wchodziły. Nie po to ludzie stali w kolejkach, aby szybciej jakiś film obejrzeć, tylko aby go w ogóle obejrzeć. Wchodziły jakieś "Kaliny czerwone" czy inne gnioty.".

                  Pełna zgoda Drogi Kolego :-) !
                  • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 15:20
                    dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

                    >
                    > Snajper55:
                    > "NIE wchodziły. Nie po to ludzie stali w kolejkach, aby szybciej jakiś film obe
                    > jrzeć, tylko aby go w ogóle obejrzeć. Wchodziły jakieś "Kaliny czerwone" czy in
                    > ne gnioty.".
                    >
                    > Pełna zgoda Drogi Kolego :-) !
                    >

                    Odpowiedziałem Snajperowi, że filmy z Konfrontacji trafiały do szerokiej dystrybucji.
                    staliśmy w kolejkach, aby zobaczyć premiery najlepszych filmów światowej kinematografii.
                    Staliśmy w kolejkach, bo chcieliśmy mieć ten przywilej posiadania karnetu który otwierał nam kinową salę maratonie uczty filmowej. Staliśmy w kolejkach bo nowością było oglądanie filmów obcojęzycznych z lektorem czytającym polskie dialogi na żywo. Staliśmy w kolejkach bo chcieliśmy uczestniczyć w prelekcji przedpremierowej i dyskusji po zakończeniu filmu. Staliśmy w kolejkach bo chcieliśmy uczestniczyć wspólnie w świecie światowego kina.

                    Staliśmy w kolejkach bo uczestniczenie w tego rodzaju imprezie dawało nam radość, delektowanie się zakazanym światem i poczucie nadziei, że kiedyś ten koszmar się skończy i ten system trafi szlag najjaśniejszy.

                    • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 15:23
                      storima napisał:

                      > Odpowiedziałem Snajperowi, że filmy z Konfrontacji trafiały do szerokiej dystry
                      > bucji.
                      > staliśmy w kolejkach, aby zobaczyć premiery najlepszych filmów światowej kinema
                      > tografii.
                      > Staliśmy w kolejkach, bo chcieliśmy mieć ten przywilej posiadania karnetu który
                      > otwierał nam kinową salę maratonie uczty filmowej. Staliśmy w kolejkach bo now
                      > ością było oglądanie filmów obcojęzycznych z lektorem czytającym polskie dialog
                      > i na żywo. Staliśmy w kolejkach bo chcieliśmy uczestniczyć w prelekcji przedpre
                      > mierowej i dyskusji po zakończeniu filmu. Staliśmy w kolejkach bo chcieliśmy uc
                      > zestniczyć wspólnie w świecie światowego kina.
                      >
                      > Staliśmy w kolejkach bo uczestniczenie w tego rodzaju imprezie dawało nam radoś
                      > ć, delektowanie się zakazanym światem i poczucie nadziei, że kiedyś ten koszmar
                      > się skończy i ten system trafi szlag najjaśniejszy.

                      W mniejszych miejscowościach nie było kolejek. Nie było żadnych dodatkowych seansów. Było jedno kino, góra dwa...
                      • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 10:22
                        oby.watel napisał:
                        > > Staliśmy w kolejkach bo uczestniczenie w tego rodzaju imprezie dawało nam
                        > radoś
                        > > ć, delektowanie się zakazanym światem i poczucie nadziei, że kiedyś ten k
                        > oszmar
                        > > się skończy i ten system trafi szlag najjaśniejszy.
                        >
                        > W mniejszych miejscowościach nie było kolejek. Nie było żadnych dodatkowych sea
                        > nsów. Było jedno kino, góra dwa...

                        Cinema City bankrutuje.
                    • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 09:46
                      storima napisał:


                      > Staliśmy w kolejkach bo uczestniczenie w tego rodzaju imprezie dawało nam radoś
                      > ć, delektowanie się zakazanym światem i poczucie nadziei, że kiedyś ten koszmar
                      > się skończy i ten system trafi szlag najjaśniejszy.
                      Dodam, co jest w dyskusji pomięte, że barierą była też komercja czyli dochody z biletów, które w PRL, przy cenach PRL nie zawsze satysfakcjonowały właścicieli praw do filmów.
                      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 10:01
                        no-popis napisała:

                        > Dodam, co jest w dyskusji pomięte, że barierą była też komercja czyli dochody z
                        > biletów, które w PRL, przy cenach PRL nie zawsze satysfakcjonowały właścicieli
                        > praw do filmów.

                        Doprawdy? Właściciele praw autorskich pobierali opłaty za prawo do wyświetlania w banknotach Narodowego Banku Polskiego? Według jakiego kursu? Czarnorynkowego czy oficjalnego?
            • jureek Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 22:57
              snajper55 napisał:

              > Kontakt z ambitnym (i nie tylko amb
              > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach.

              Pamiętam późnym latem 1981 plakaty partii szczujące na Solidarność "Kto w naszym kraju chce konfrontacji?", na których dopisywano "wszyscy, tylko skąd wziąć bilety"
              • storima Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 23:12
                jureek napisał:

                > snajper55 napisał:
                >
                > > Kontakt z ambitnym (i nie tylko amb
                > > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach.
                >

                Wyjaśniałem, że po pierwsze filmy z Konfrontacji trafiały do późniejszej dystrybucji.

                Klasyka kina włoskiego, francuskiego, dobrego wówczas kina węgierskiego, ogólnie światowego trafiała do kin.
                Poza tym działała świetnie rozwinięta sieć kina studyjnego w Polsce z ambitnym kinem, retrospekcja artystyczną poszczególnych twórców, jak przykładowo Alfreda Hitchcocka.

                Nie rozumiem dlaczego powielacie nieprawdziwe informacje, skoro były one tutaj prostowane.


                • snajper55 Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 05:12
                  storima napisał:

                  > jureek napisał:
                  >
                  > > snajper55 napisał:
                  > >
                  > > > Kontakt z ambitnym (i nie tylko amb
                  > > > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach.
                  > >
                  >
                  > Wyjaśniałem, że po pierwsze filmy z Konfrontacji trafiały do późniejszej dystry
                  > bucji.

                  A ja wyjaśniłem, że do kin nie trafiały. Dlatego były takie kolejki po karnety na Konfrontacje, gdyż była to jedyna okazja, aby te filmy obejrzeć. Na ekrany trafiały produkcję radzieckie, bułgarskie i NRDowskie.

                  S.
                  • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 06:06
                    snajper55 napisał:

                    > A ja wyjaśniłem, że do kin nie trafiały. Dlatego były takie kolejki po karnety
                    > na Konfrontacje, gdyż była to jedyna okazja, aby te filmy obejrzeć. Na ekrany t
                    > rafiały produkcję radzieckie, bułgarskie i NRDowskie.
                    >
                    > S.

                    Nie miałes najprawdopodobniej okazji zznajomic sie z zacytowanym przeze mnie materiałem.
                    Przywołam mniejszy jego teraz fragment:

                    Czasami chodzi o projekcje jednorazowe (na wspomnianych przeglądach, uroczystych premierach, festiwalach itp.), czasami – o wielokrotne (np. Konfrontacje 1976 obejmowały aż 21 tytułów, które były od marca do maja 1977 roku sukcesywnie wyświetlane w 30 miastach, a w kolejnych miesiącach – poza jednym filmem – kierowane do regularnej dystrybucji). Niekiedy mamy wręcz do czynienia ze swoistym, paralelnym w stosunku do oficjalnego trybu rozpowszechniania, „drugim obiegiem”, kiedy np. dyskusyjne kluby filmowe mogły – dzięki współpracy z zagranicznymi ambasadami i ośrodkami kultury czy z Filmoteką, dzięki różnym nieformalnym kontaktom i „kombinowanym skądś” kopiom – pokazywać wielokrotnie, po całej Polsce, chociażby nierozpowszechniane w kinach, „nieprawomyślne” filmy czechosłowackie w rodzaju „Wozu do Wiednia” czy „Palacza zwłok”, w latach 70.–80. takie dzieła, jak „Decameron”, „Imperium zmysłów”, filmy Paula Morrisseya i Waleriana Borowczyka itp.

                    naekranachprl.pl/index.php/metodologia/
                    Trafiały w znamienitej większości do kin. Z poślizgiem 2 letnim (licencja dystrybucji, którą można było nabyć taniej wg taryfy poszczególnych sektorów ich rozpowszechniania na świecie).

                    Dyskusyjne Kluby Filmowe, które ja określałem tutaj jako kina studyjne, powtórzę, organizowały tematyczne przeglądy bądź wg kategorii krajów pochodzenia filmów, bądź wg ich twórców. Z wszelkim światowym ambitnym kinem byliśmy na bieżąco.

                    Dodatkowo TVP na przełomie lat 1970 i 80. w programie cyklicznym "Filmoteka arcydzieł" pokazywała ponad setkę najwybitniejszych filmów kinematografii światowej, wspominany przeze mnie Bergman, ówczesna klasyka ówczesnego kina francuskiego, włoskiego, itd.
                    Gdzieś te filmy przed 1982 rokiem oglądałem. I na ich tematy dyskutowaliśmy.

                    Przecież nie z magnetowidu. A w PRLu w salach kinowych.
                    • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 06:16
                      Zmieściłem też ksero z "Trybuny Robotniczej" z 1976 roku z aktualnym wówczas repertuarem kin :
                      forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=173996006

                      Oraz wymieniłem przyczyny dlaczego i moje pokolenie stało w kolejkach po karnety na Filmowe Konfrontacje:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=173998247

                      Ale oczywiście, Snajperze, nie wymagam, abyś na bieżąco śledził wszystkie tu wątki.

                      Dlatego uprzejmie ponawiam to o czym wcześniej pisałem.

                    • snajper55 Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 14:30
                      storima napisał:

                      > Niekiedy mamy wręcz do czynienia ze swoistym
                      > , paralelnym w stosunku do oficjalnego trybu rozpowszechniania, „drugim obiegie
                      > m”, kiedy np. dyskusyjne kluby filmowe mogły – dzięki współpracy z zagranicznym
                      > i ambasadami i ośrodkami kultury czy z Filmoteką, dzięki różnym nieformalnym ko
                      > ntaktom i „kombinowanym skądś” kopiom – pokazywać wielokrotnie, po całej Polsce
                      > , chociażby nierozpowszechniane w kinach, „nieprawomyślne” filmy czechosłowacki
                      > e w rodzaju „Wozu do Wiednia” czy „Palacza zwłok”, w latach 70.–80. takie dzieł
                      > a, jak „Decameron”, „Imperium zmysłów”, filmy Paula Morrisseya i Waleriana Boro
                      > wczyka itp.

                      No właśnie, pokazy w ambasadach czy na prywatnych spotkaniach filmów, które nie były rozpowszechnianie w kinach. Ale do normalnej dystrybucji te filmy z Konfrontacji NIE wchodziły. Dlatego po karnety ustawiały się kilometrowe kolejki.

                      "Świętem kina w Warszawie lat 70. i 80. XX wieku były Konfrontacje Filmowe - przez kilkanaście dni w wybranych kinach (m.in. Skarpa, Relax, Moskwa) można było oglądać filmy, o których zobaczeniu w normalnym kinie nie było nawet co marzyć. Pokazywano zachodnie nowości, w tym prawie wszystkie tytuły, które otrzymały prestiżowe nagrody międzynarodowe. Aby kupić karnet, trzeba było oczywiście odstać swoje w tasiemcowych kolejkach - czasem dzień lub dwa."

                      weekend.gazeta.pl/weekend/7,177342,24437661,koniki-kilometrowe-kolejki-do-kas-i-repertuar-uzgadniany-z.html

                      S.
                      • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 15:43
                        Snajperze. A to przeczytałeś z cytatu:

                        "Konfrontacje 1976 obejmowały aż 21 tytułów, które były od marca do maja 1977 roku sukcesywnie wyświetlane w 30 miastach, a w kolejnych miesiącach – poza jednym filmem – kierowane do regularnej dystrybucji).”

                        Napiszę więcej gdy skończę pracę.

                        PS
                        Przynajmniej z jednym się zgodziłeś.
                        W PRL pokazywano kino z Zachodniej Europy.
                        Widać to zresztą na zamieszczonym przeze mnie skanie repertuaru kin z 1976 roku.
                        • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 16:20
                          storima napisał:

                          > "Konfrontacje 1976 obejmowały aż 21 tytułów, które były od marca do maja 1977 r
                          > oku sukcesywnie wyświetlane w 30 miastach, a w kolejnych miesiącach – poza jedn
                          > ym filmem – kierowane do regularnej dystrybucji).”

                          30 miast na ponad 800. Jeden rok na ponad 40.
                          • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 17:43
                            oby.watel napisał:

                            > Jeden rok na ponad 40.

                            A ile mieli wyświetlać dany film? 40 lat?
                            • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 18:12
                              pozytonium napisał(a):

                              > A ile mieli wyświetlać dany film? 40 lat?

                              Jeszcze raz, może się uda. 30 miast na ponad 800. Jeden rok, 1977, na ponad 40. Chodzi o to, że nie w 30 miastach, a w 800, nie w w roku 1977, ale i w poprzednich, i w następnych. Wymienić wszystkie od 1945 do 1989? Bo z tego, że coś było dostępne w jednym miejscu nie wynika, że było dostępne powszechnie. Prawda, w kinach wyświetlano także zachodnie filmy, także ambitne, także kasowe, ale przeważnie wyświetlano gnioty, na które trzeba było brać z łapanki. Choć czasem można było trafić na naprawdę świetny film francuski, włoski czy japoński i obejrzeć go w praktycznie pustym kinie.
                              • jureek Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 18:33
                                oby.watel napisał:

                                > Jeszcze raz, może się uda. 30 miast na ponad 800. Jeden rok, 1977, na ponad 40.

                                No ale Storima podał chociaż jakiś konkret na podstawie jednego roku, a Ty konkretu żadnego nie podałeś. Operujesz tylko ogólnikami. Jeśli uważasz, że rok 1976 był wyjątkowo dobry w zakresie oferty kinowej i dlatego nie może być reprezentatywny, to wypadałby to jakoś konkretnie uzasadnić podając przykłady z innych lat, gdy nie było tak dobrze i filmy z konfrontacji nie trafiały później do kin.
                                • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 10:10
                                  Powinienem wymienić tytuły filmów których nie wyświetlano wcale albo w bardzo ograniczonym zakresie? Uważam, że PRL nie przyniósł niczego dobrego, a dyskusja o filmach, które gdzie indziej można było obejrzeć bez łaski tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Mogli w ogóle nie sprowadzać żadnych filmów, a przecież sprowadzali. Sukces na skalę galaktyczną!
                                  • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 10:14
                                    oby.watel napisał:

                                    > Uważam, że PRL nie przyniósł niczego dobrego, a dyskusja
                                    > o filmach, które gdzie indziej można było obejrzeć bez łaski tylko utwierdza mn
                                    > ie w tym przekonaniu. Mogli w ogóle nie sprowadzać żadnych filmów, a przecież s
                                    > prowadzali. Sukces na skalę galaktyczną!
                                    Zgadzam się z Tobą całkowicie.
                                    Należałoby się zastanowić gdzie bylibyśmy gdyby nie było PRL a bylibyśmy od 1945 roku wolnym państwem.
                                    Moim zdaniem, nie mam żadnych wątpliwości, że bylibyśmy znacznie dalej w kulturze, oświacie i gospodarce i moją tezę udowadniają czasy od 1989 roku.
                                    Oczywiście, że były filmy, których nie prezentowano w Polsce z powodów politycznych.
                                    • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 10:21
                                      no-popis napisała:

                                      > Moim zdaniem, nie mam żadnych wątpliwości, że bylibyśmy znacznie dalej w kultur
                                      > ze, oświacie i gospodarce i moją tezę udowadniają czasy od 1989 roku.

                                      Oczywiście, że bylibyśmy znacznie dalej. Objąłby nas plan Marshalla, dostalibyśmy reparacje, które przywłaszczyli sobie Rosjanie. Z naszą przedsiębiorczością i zaradnością bylibyśmy na poziomie Niemiec lub Francji. No i ani Tusk, ani Kaczyński, Czarzasty, Kosiniak-Kamysz i podobni nie mieliby szans na zdobycie władzy.
                  • jureek Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 07:40
                    snajper55 napisał:

                    > A ja wyjaśniłem, że do kin nie trafiały. Dlatego były takie kolejki po karnety
                    > na Konfrontacje, gdyż była to jedyna okazja, aby te filmy obejrzeć. Na ekrany t
                    > rafiały produkcję radzieckie, bułgarskie i NRDowskie.

                    Nieprawda. Wcale nie tylko produkcje z krajów naszego obozu. W powiatowym miasteczku, w zwykłym kinie (nie w DKF-ie) mogłem oglądać filmy Kurosawy, Buñuela, Felliniego, Woody Allena, Formana itd.
                    Miałem szerszy wybór niż teraz na netflixie, gdzie dominuje produkcja amerykańska, a filmy rosyjskie, czeskie, rumuńskie czy bułgarskie są prawie nieobecne. To teraz, żeby wyjść poza tę dominację kina amerykańskiego kupuję wcale nietanie pakiety festiwalu Nowe Horyzonty, bo inaczej tych filmów ani w kinach, ani na popularnych platformach streamingowych nie zobaczę
                    • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 07:53
                      jureek napisał:

                      > snajper55 napisał:
                      >
                      > > A ja wyjaśniłem, że do kin nie trafiały. Dlatego były takie kolejki po ka
                      > rnety
                      > > na Konfrontacje, gdyż była to jedyna okazja, aby te filmy obejrzeć. Na ek
                      > rany t
                      > > rafiały produkcję radzieckie, bułgarskie i NRDowskie.
                      >
                      > Nieprawda. Wcale nie tylko produkcje z krajów naszego obozu. W powiatowym miast
                      > eczku, w zwykłym kinie (nie w DKF-ie) mogłem oglądać filmy Kurosawy, Buñuela, F
                      > elliniego, Woody Allena, Formana itd.
                      > Miałem szerszy wybór niż teraz na netflixie, gdzie dominuje produkcja amerykańs
                      > ka, a filmy rosyjskie, czeskie, rumuńskie czy bułgarskie są prawie nieobecne. T
                      > o teraz, żeby wyjść poza tę dominację kina amerykańskiego kupuję wcale nietanie
                      > pakiety festiwalu Nowe Horyzonty, bo inaczej tych filmów ani w kinach, ani na
                      > popularnych platformach streamingowych nie zobaczę

                      Nareszcie !

                      Oczywiście, że tak było.
                      Przypomniało mi się gdy na koloniach, właśnie w jakimś miasteczku pod koniec lat 70. zabrano nas do kina na "Taksówkarza" Martina Scorsese.
                      Nie tylko [b]D[dyskusyjne] Kluby Filmowe.
                      Ale tam to było niemal wszytko.

                      I tu także byliśmy jednym z wyjątków w ówczesnych Demoludach.

                      I dodam przy okazji, niezależnie wydawana podziemnie literaturę.

                      Tu już z pewnością, byliśmy wyjątkowym krajem.

                      Z resztą pamiętam, jakie było moje zdziwienie, że będąc na stałe w USA w 1983 roku mieliśmy większą wiedzę filmową światowego kina od przeciętnego naszego tam rówieśnika.

                      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 08:58
                        storima napisał:

                        > Nareszcie !
                        >
                        > Oczywiście, że tak było.
                        > Przypomniało mi się gdy na koloniach, właśnie w jakimś miasteczku pod koniec la
                        > t 70. zabrano nas do kina na "Taksówkarza" Martina Scorsese.
                        > Nie tylko [b]D[dyskusyjne] Kluby Filmowe.
                        > Ale tam to było niemal wszytko.
                        >
                        > I tu także byliśmy jednym z wyjątków w ówczesnych Demoludach.
                        >
                        > I dodam przy okazji, niezależnie wydawana podziemnie literaturę.
                        >
                        > Tu już z pewnością, byliśmy wyjątkowym krajem.
                        >
                        > Z resztą pamiętam, jakie było moje zdziwienie, że będąc na stałe w USA w 1983 r
                        > oku mieliśmy większą wiedzę filmową światowego kina od przeciętnego naszego tam
                        > rówieśnika.

                        Uogólnianie nigdy nie prowadzi do prawdy. Były miejscowości, w których kierownik kina miał ambicje i ściągał ambitne filmy, w większości szła sieczka. O większości filmów wyświetlanych na pokazach można było jedynie pomarzyć. Owszem, w dużych miastach można było upolować coś ambitnego, z tym, że często to ambitne oznaczało nudne. Byli oczywiście ambitni, którzy uwielbiali przeżywać podwójnie, swoje i nieswoje troski i nieszczęścia i latali od kina do kina, a im bardziej dołujący film tym lepiej, ale uznawanie tego za zaletę PRL-u jest dużą przesadą. Prawo wyświetlania filmu to były koszta, a PRL-u zawsze brakowało dewiz.
                        • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 11:20
                          oby.watel napisał:
                          > Uogólnianie nigdy nie prowadzi do prawdy. Były miejscowości, w których kierowni
                          > k kina miał ambicje i ściągał ambitne filmy, w większości szła sieczka. O więks
                          > zości filmów wyświetlanych na pokazach można było jedynie pomarzyć. Owszem, w d
                          > użych miastach można było upolować coś ambitnego, z tym, że często to ambitne o
                          > znaczało nudne. Byli oczywiście ambitni, którzy uwielbiali przeżywać podwójnie,
                          > swoje i nieswoje troski i nieszczęścia i latali od kina do kina, a im bardziej
                          > dołujący film tym lepiej, ale uznawanie tego za zaletę PRL-u jest dużą przesad
                          > ą. Prawo wyświetlania filmu to były koszta, a PRL-u zawsze brakowało dewiz.
                          >

                          Ależ Obywatelu, nie uważam tego za uogólnianie.

                          Wspomniałem, że istniały tzw. strefy dystrybucji filmowej. PRL bodajże należał do tej trzeciej. Wówczas koszty zakupu licencji były nieporównanie mniejsze.

                          Poza tym.
                          Polskim konspiracyjnym sposobem.
                          Tworzono nielegalne kopie. Dzielono się nimi w kinach powszechnie.
                          Wspomniany przeze mnie „Taksówkarz” oglądany w prowincjonalnym kinie w małym miasteczku pod koniec lat 70. Kopia filmu była ostro zryta, co nie przeszkadzało w delektowaniu się dziełem.

                          Mieliśmy w PRL pasjonatów.
                          W tym filmowych. Ci ludzie się znali. Prowadzili nie tylko unikalne w Demoludach DKFy, ale i standardowe kina.

                          Z pewnością nie każdy kierownik małomiasteczkowego kina udostępniał klasykę filmową.
                          Ale z pewnością polskich miastach było to powszechne.

                          Wymiana mało dostępnych, bo ograniczonych zakupami licencyjnymi filmów kwitła.

                          I władza zdawała sobie z tego sprawę. Ale tolerowała nielegalną dystrybucję.

                          Ponownie. Lepiej, aby ludzie zajmowali się kinem niż latali z anty komunistycznymi ulotkami po ulicach.

                          To, że ambitne kino było nudne?
                          Dla nas to były perełki.

                          Pod koniec lat 70. z grupą zapaleńcôw z kierownikiem sąsiedniego kina organizowaliśmy pokazy kina ambitnego. Tym bardziej wiem o czym tutaj piszę.

                          Odnośnie rozrywki. Znamienita większość komedii z Louis de Funes, Pierre Richard lądowała w standardowych kinach.

                          I jak pisałem wcześniej, komunistyczna TVP rozpoczęła pod koniec lat 70. cyklicznie pokazywać klasykę ówczesnego kina. Około setki filmów!

                          „W Starym Kinie” cykliczny program Stanisława Janickiego od 1967 roku w TVP, prezentacja światowej klasyki filmowej sprzed wojny.

                          I nie piszę, że była to zasługa PRL. Lecz wszystko co było wówczas dobre to zasługa nas samych Polaków. Pasjonatów którzy w tym chorym, systemie tworzyli rzeczy dzięki którym nie czuliśmy się pariasami Europy, bo nimi po prostu nie byliśmy.
                          PS
                          Linkowany w poprzednich publikacjach dokument opisuje mechanizmy rozpowszechnianie zagranicznych filmów.
                          Skan z „Trybuny Robotniczej” repertuar kin z 1976 roku. Z widocznymi w nim pozycjami filmów zachodnich.
                          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 12:49
                            storima napisał:

                            > Ależ Obywatelu, nie uważam tego za uogólnianie.

                            A ja tak. Dopóki nie stałem się na tyle duży, że przeniosłem się do większego miasta byłem skazany na lokalne kino w którym w większości wyświetlano nieoglądalne gnioty. Ciekawe filmy oglądaliśmy na Dyskusyjnym Klubie Filmowym wyświetlane na prześcieradle w auli w liceum.

                            > Wspomniałem, że istniały tzw. strefy dystrybucji filmowej. PRL bodajże należał
                            > do tej trzeciej. Wówczas koszty zakupu licencji były nieporównanie mniejsze.

                            Owszem, wyświetlano starocie. Nowości było jak na lekarstwo. "ambitne kino" było tańsze, więc łatwiej było je zdobyć. Im bardziej zachwycali się krytycy, tym bardziej nieoglądalne było dzieło. Nie można także zapominać o cenzurze.

                            > Pod koniec lat 70. z grupą zapaleńcôw z kierownikiem sąsiedniego kina organizow
                            > aliśmy pokazy kina ambitnego. Tym bardziej wiem o czym tutaj piszę.

                            Tak. Widziałem Cię jak organizowałeś. A wyżej przekonywałeś, że nie uogólniałeś. To, że jakiś zapaleniec coś gdzieś zdobył, gdzieś można to było zobaczyć, to był wyjątek, szczęście, a nie norma. Niestety, zawirowania dziejowe spowodowały, że musiałem pożegnać się z rocznikami magazynów filmowych w których recenzowano i opisywano filmy będące w powszechnej dystrybucji. Ambitnych było tam jak na lekarstwo. Westerny z Johnem Waynem z lat pięćdziesiątych wyświetlano za Gierka.

                            > Odnośnie rozrywki. Znamienita większość komedii z Louis de Funes, Pierre Richar
                            > d lądowała w standardowych kinach.

                            To prawda najprawdziwsza. Filmy z lat sześćdziesiątych wyświetlano u nas w latach siedemdziesiątych.

                            > I jak pisałem wcześniej, komunistyczna TVP rozpoczęła pod koniec lat 70. cyklic
                            > znie pokazywać klasykę ówczesnego kina. Około setki filmów!

                            Owszem, pokazywała. I nawet opatrywała komentarzem. Dzięki niemu każdy telewidz wiedział o co w filmie chodzi i że chodzi o ciężką dole chłopa lub ucisk robotnika. Potem była seria westernów, mój ulubiony gatunek. Puścili takie gnioty, że do dziś nie mogę przekonać się do westernu.

                            > I nie piszę, że była to zasługa PRL. Lecz wszystko co było wówczas dobre to zas
                            > ługa nas samych Polaków. Pasjonatów którzy w tym chorym, systemie tworzyli rzec
                            > zy dzięki którym nie czuliśmy się pariasami Europy, bo nimi po prostu nie byliś
                            > my.

                            I tak trzeba było od razu. PRL był w miarę znośny nie dzięki władzy i instytucjom państwowym, nie dzięki temu, że socjalizm, komunizm to najlepsze na świecie ustroje, ale nijako wbrew nim. Nie każdy naród jednakowo nadaje się do socjalizacji. Coś takiego możliwe było na taką skalę tylko w Rosji.
                            • storima Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 14:13
                              Obywatelu. To że wraz z grupą przyjaciół organizowaliśmy pokazy filmowe z prelekcjami to nie jest generalizowanie.
                              Napisałem o tym w kontekście, że zaznajomiłem się z metodami dystrybucji filmów w PRL z pierwszej ręki.

                              W tym samym czasie działał u nas w Częstochowie od lat DKF. Jak i w każdym innym większym mieście w Polsce.
                              Napiszę więcej z odnośnikami gdy skończę prace. Zaznajomiłeś się z linkowanym źródłem które podałem wcześniej?
                              • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 14:18
                                storima napisał:

                                > Obywatelu. To że wraz z grupą przyjaciół organizowaliśmy pokazy filmowe z prele
                                > kcjami to nie jest generalizowanie.
                                > Napisałem o tym w kontekście, że zaznajomiłem się z metodami dystrybucji filmów
                                > w PRL z pierwszej ręki.
                                >
                                > W tym samym czasie działał u nas w Częstochowie od lat DKF. Jak i w każdym inn
                                > ym większym mieście w Polsce.
                                > Napiszę więcej z odnośnikami gdy skończę prace. Zaznajomiłeś się z linkowanym ź
                                > ródłem które podałem wcześniej?

                                Nie neguję, że było wyświetlane, że można było oglądnąć. Neguję tylko twierdzenie, że był powszechny dostęp do filmów. Nie był. Poza tym warto by zdefiniować i ujednolicić pojęcie kultura wysoka, wartościowe filmy czy książki.
              • pozytonium Bilety MPK 22.08.22, 23:43
                jureek napisał:

                > snajper55 napisał:
                >
                > > Kontakt z ambitnym (i nie tylko amb
                > > itnym) zachodnim kinem - jedynie na Konfrontacjach.
                >
                > Pamiętam późnym latem 1981 plakaty partii szczujące na Solidarność "Kto w naszy
                > m kraju chce konfrontacji?", na których dopisywano "wszyscy, tylko skąd wziąć b
                > ilety
                "

                Za PRL 1 zł normalny, 50 groszy ulgowy.
                Po transformacji bilet normalny kosztuje 46000 zł. Podzielenie zł przez 10 000 niczego nie zmieniło.
                • storima Re: Bilety MPK 22.08.22, 23:48
                  pozytonium napisał(a):

                  > jureek napisał:
                  >

                  > > Pamiętam późnym latem 1981 plakaty partii szczujące na Solidarność "Kto w
                  > naszy
                  > > m kraju chce konfrontacji?", na których dopisywano "wszyscy, tylko ską
                  > d wziąć b
                  > > ilety
                  "
                  >

                  Nie o tym mowa.

                  Chodzi o konfrontacje z komuną.
                  Gra słów odnośnie cyklicznych od 1977 roku "Konfrontacji Filmowych"
                  i ówczesnej walki z reżimem Jaruzelskiego.
                  • pozytonium Jeśli już piszesz do mnie to mnie cytuj 22.08.22, 23:52
                    storima napisał:

                    > pozytonium napisał(a):
                    >
                    > > jureek napisał:
                    > >
                    >
                    > > > Pamiętam późnym latem 1981 plakaty partii szczujące na Solidarność
                    > "Kto w
                    > > naszy
                    > > > m kraju chce konfrontacji?", na których dopisywano "wszyscy, tyl
                    > ko ską
                    > > d wziąć b
                    > > > ilety
                    "
                    > >
                    >
                    > Nie o tym mowa.
                    >
                    > Chodzi o konfrontacje z komuną.
                    > Gra słów odnośnie cyklicznych od 1977 roku "Konfrontacji Filmowych"
                    > i ówczesnej walki z reżimem Jaruzelskiego.

                    Za PRL 1 zł normalny, 50 groszy ulgowy.
                    Po transformacji bilet normalny kosztuje 46000 zł. Podzielenie zł przez 10 000 niczego nie zmieniło.
                    • storima Re: Jeśli już piszesz do mnie to mnie cytuj 22.08.22, 23:57
                      pozytonium napisał(a):

                      Nie wiem jaka jest przyczyna, że odmawiasz zrozumienia co piszą forumowicze i bawisz się w spamerkę.
                    • oby.watel Re: Jeśli już piszesz do mnie to mnie cytuj 23.08.22, 09:05
                      pozytonium napisał(a):

                      > Za PRL 1 zł normalny, 50 groszy ulgowy.
                      > Po transformacji bilet normalny kosztuje 46000 zł. Podzielenie zł przez 10 000
                      > niczego nie zmieniło.

                      Człowieku! Za PRL-u metr był dłuższy i kilogram cięższy! Chleb kosztował 8 zł. Dwukilowy bochenek. Potem kilo 60. Potem kilo, by w końcu skurczyć się do 60 dag (wtedy jeszcze dkg). Koska masła ważyła 250 g, potem 200, a można spotkać 170.
          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:36
            pozytonium napisał(a):

            > Dostęp do kultury nie był rujnujący dla rodziny. 7 zł za ówczesnych za seans fi
            > lmu zagranicznego typu Gwiezdne Wojny. Ile do będzie na dzisiejsze złocisze? :
            > )))))))

            Policz sobie. Średnia krajowa wynosiła wtedy 2000 zł.
            • pozytonium Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:52
              oby.watel napisał:

              > pozytonium napisał(a):
              >
              > > Dostęp do kultury nie był rujnujący dla rodziny. 7 zł za ówczesnych za se
              > ans fi
              > > lmu zagranicznego typu Gwiezdne Wojny. Ile do będzie na dzisiejsze złoci
              > sze? :
              > > )))))))
              >
              > Policz sobie. Średnia krajowa wynosiła wtedy 2000 zł.

              Dochody w mej rodzinie nie schodziły nigdy poniżej 15 000 zł. Tato miał prywatny interes.
              Musiał się natyrać ale rodzina z tego żyła. 7 zł za seans. Jak był naprawdę wysokobudżetowy film do nawet było 9 zł za seans. Jak jakieś klepisko to 4-5 zł za seans.
              W PRL stać mnie było, jako dziecko by siedzieć cały czas w kinie, za mniej niż 1/1000 złotego.
    • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:47
      Jak można prowadzić dyskusję, oceniać wady i zalety, skoro zalety pochodzą z "Dziennika telewizyjnego"? Byli bezdomni. Nie było dużo takich, którzy żywili się na śmietniku po prostu dlatego, że nie było co na ten śmietnik wyrzucać. Stosunki międzyludzkie owszem, były jakby serdeczniejsze, ale kapusiów uprzykrzających życie i życzliwych donosicieli (uprzejmie donoszę... podpisano: życzliwy) było także sporo. Największą wadą, której nie wymieniasz było poczucie beznadziei, braku perspektyw.
      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:56

        Oby.watel - odnoszę się do dwu fragmentów twojego wpisu.

        Bezdomni - moim zdaniem ich nie było. Nie zgadza się z tym co napisałeś.

        Poczucie beznadziei, braku perspektyw - to kategorie stricte subiektywne; myśle, że wielu ludzi tak tego nie odczuwało - na przykład ja tak tego nie odbierałem.
        • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:59
          to się nazywało emigracja wewnetrzna
        • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:37
          dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

          > Bezdomni - moim zdaniem ich nie było. Nie zgadza się z tym co napisałeś.
          >
          > Poczucie beznadziei, braku perspektyw - to kategorie stricte subiekty
          > wne
          ; myśle, że wielu ludzi tak tego nie odczuwało - na przykład ja tak tego
          > nie odbierałem.

          Poczucie beznadziei to "kategorie stricte subiektywne", a "moim zdaniem było inaczej niż było" nie? Żeby spotkać bezdomnych trzeba było przestać chłonąć propagandę i ruszyć się z domu. Przyznanie się do bezdomności to ściągnięcie sobie na głowę kłopotów, bo bezdomność była nielegalna w kraju powszechnej szczęśliwości.
          • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:47
            Oby.watel - odpowiadam i argumentuję:

            Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

            A i owszem nie siedziałem w domu - podobnie jak większość moich rówieśników bardzo często spędzałem czas:
            - na podwórku - zabawy z rówieśnikami
            - na boisku szkolnym - gry sportowe z rówieśnikami
            - często chodziłem tez na mecze piłki nożnej i koncerty rockowe.

            Więc o siedzeniu w domu nie było wtedy mowy - to teraz młodzież kreuje sobie obraz świata przez internet - zamiast spędzać czas w świecie realnym spędza go w świecie wirtualnym.
            I to moim zdaniem też jest bardzo duży mankament obecnych czasów.

            Co oznacza "przyznanie się do bezdomności" ?
            Czy obecnie bezdomni zgłaszają się na policję i deklarują, że są bezdomnymi?
            O co chodzi w tej części twojego wpisu?
            • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:01
              dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

              > Oby.watel - odpowiadam i argumentuję:
              >
              > Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.
              >
              > A i owszem nie siedziałem w domu - podobnie jak większość moich rówieśn
              > ików bardzo często spędzałem czas:
              > - na podwórku - zabawy z rówieśnikami
              > - na boisku szkolnym - gry sportowe z rówieśnikami
              > - często chodziłem tez na mecze piłki nożnej i koncerty rockowe.
              >
              > Więc o siedzeniu w domu nie było wtedy mowy - to teraz młodzież kreuje
              > sobie obraz świata przez internet - zamiast spędzać czas w świecie realnym spęd
              > za go w świecie wirtualnym.
              > I to moim zdaniem też jest bardzo duży mankament obecnych czasów.

              Bezdomnych trudno było spotkać na podwórku czy boisku szkolnym.

              > Co oznacza "przyznanie się do bezdomności" ?
              > Czy obecnie bezdomni zgłaszają się na policję i deklarują, że są bezdomnymi?
              > O co chodzi w tej części twojego wpisu?

              Każdy musiał być gdzieś zameldowany. Ale czasem tak się zdarzało, że nie był zameldowany nigdzie z różnych przyczyn. Meldował "organ", więc jeśli obywatel się naraził, to organ nie palił się do meldowania. Zresztą obywatel też z różnych względów nie palił się do "stawienia się". Niezameldowany nie mógł podjąć legalnej pracy, ale to akurat nie miało znaczenia, bo jak ktoś miał wilczy bilet, to nie miał co marzyć o zatrudnieniu skoro niemal wszystko było państwowe, czyli nasze.
            • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:40
              Sortimo napisał:

              > Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

              A i owszem nie siedziałem w domu - podobnie jak większość moich rówieśników bardzo często spędzałem czas:
              - na podwórku - zabawy z rówieśnikami
              Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

              😂
        • yoma Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:38
          dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

          >
          >
          > Bezdomni - moim zdaniem ich nie było. Nie zgadza się z tym co napisałeś.
          >
          Dwukropek się nie zgadza. Nie było i już 🤣
          • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:41

            Yoma - argumentuję:

            Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

            Nie pamiętam, żebym widział bezdomnych na śmietnikach.
            Tak to zapamiętałem.

            Jeśli byli bezdomnie to uważam, że na skalę znacznie mniejszą niż obecnie.

            Jeśli uważasz, że jest/było inaczej to bardzo proszę o argumenty w tej sprawie.
            • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:44
              trzeba było się przejść po dworcach, zwłaszcza Wschodnim
              • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:50
                Nie mieszkałem w Warszawie więc się wypowiem nt tego dworca.

                Nawet jeśli wtedy bezdomni byli na dworcach PKP to i tak uważam, że było ich znacznie mniej niż obecnie - obecnie spotyka się ich na śmietnikach w blokowiskach, klatkach schodowych oraz pod marketami ("mogę odprowadzić wózek?").

                Obecnie to jest niestety masowe.
                • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:01
                  Bezdomność często jest wyborem, nie koniecznością.
                  Wystarczy pojechać do Berlina czy Hamburga, podobnie w Sydney.
            • yoma Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:05
              Ale z czym mam dyskutować, że tak uważasz i już? Uważasz, to uważasz, nie wtrącam się do cudzej wiary.
              • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:38

                Yoma:
                "Ale z czym mam dyskutować, że tak uważasz i już? Uważasz, to uważasz, nie wtrącam się do cudzej wiary"

                Czy ja dobrze rozumiem, że piszesz to do mnie?
                • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:51
                  dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

                  > Czy ja dobrze rozumiem, że piszesz to do mnie?

                  Nie pije. Odpowiada.

                  Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

                  Napisałeś:
                  Nie pamiętam, żebym widział bezdomnych na śmietnikach.
                  Tak to zapamiętałem.

                  Jeśli byli bezdomnie to uważam, że na skalę znacznie mniejszą niż obecnie.

                  Jeśli uważasz, że jest/było inaczej to bardzo proszę o argumenty w tej sprawie.


                  Uważam, że niewiele pamiętasz. Dowodów dostarczyło wiele osób. W każdej sytuacji można doszukać się pozytywów, ale to nie znaczy, że całość jest pozytywna. Założyłeś wątek ku pokrzepieniu serc? Szukasz pozytywów obecnej sytuacji, pocieszać się, że PRL bis na pewno nie będzie aż taki zły, bo oryginał też nie był tragiczny? Niestety, historia powtarza się jako farsa. Odbudowa po PRL-u trwał ponad dekadę. Odbudowa po PiS-ie potrwa kilka dekad.
        • jureek Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 23:03
          dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

          > Bezdomni - moim zdaniem ich nie było. Nie zgadza się z tym co napisałeś.

          Owszem, bezdomni byli. Jednego z nich pamiętam doskonale. Zwinęli mnie kiedyś na 48, a później dorzucili mi na dołek jakiegoś bezdomnego, który spał od lat na klatkach schodowych. Śmierdział strasznie, ale straszniejszy był jego powrót z przesłuchania. Chłop w sile wieku, a płakał jak dziecko, tak został spałowany. Milicjanci lali go pałami podczas przesłuchania, bo chcieli sobie poprawić statystyki i wymusić na nim przyznanie się do wszystkich niewyjaśnionych kradzieży w okolicy.
    • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:54
      zalety?
      domy kultury z zajęciami dla dzieci i młodzieży, w tym PKiN
      stołówki pracownicze
      wczasy studenckie w Mielnie
      luźne Tatry we wrześniu
      szereg tytułów, które po odcedzeniu ideologii krzewiły prawdziwą kulturę + polityka, życie literackie, kultura, dialog, film
      radzieckie przekłady zachodnich publikacji w cenie 10 złotych za rubla
      pączki na Grójeckiej i Górczewskiej
      Wady
      paszport na komendzie
      idiotyczny czarnorynkowy kurs obcej waluty
      konieczność ubiegania się o wizy
      PKP, PKS, MZK, MPA
      ubogie biblioteki
      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:58

        A.jej.rkoniak - cytuje te fragmenty twojego wpisu, z którymi się zgadzam.

        zalety
        domy kultury z zajęciami dla dzieci i młodzieży, w tym PKiN
        stołówki pracownicze
        wczasy studenckie w Mielnie
        luźne Tatry we wrześniu
        szereg tytułów, które po odcedzeniu ideologii krzewiły prawdziwą kulturę + polityka, życie literackie, kultura, dialog, film


        Wady
        paszport na komendzie
        idiotyczny czarnorynkowy kurs obcej waluty
        konieczność ubiegania się o wizy
        ubogie biblioteki
      • buldog2 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:07
        Ciastka francuskie na Marymonckiej. Super.
        "Mordownia" Zakopane - Warszawa (czy jeszcze dalej).
        Ale to wszystko za mało.

        Domy kultury to chyba wciąż są.
      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:42
        a.jej.rkoniak napisał(a):

        > zalety?
        > domy kultury z zajęciami dla dzieci i młodzieży, w tym PKiN
        > stołówki pracownicze
        > wczasy studenckie w Mielnie
        > luźne Tatry we wrześniu
        > szereg tytułów, które po odcedzeniu ideologii krzewiły prawdziwą kulturę + poli
        > tyka, życie literackie, kultura, dialog, film
        > radzieckie przekłady zachodnich publikacji w cenie 10 złotych za rubla
        > pączki na Grójeckiej i Górczewskiej
        > Wady
        > paszport na komendzie
        > idiotyczny czarnorynkowy kurs obcej waluty
        > konieczność ubiegania się o wizy
        > PKP, PKS, MZK, MPA
        > ubogie biblioteki

        To prawda. Człowiek zarabiał grosze, ale hojna władza mu dawała. Gorzej jak się naraził i przestawała mu dawać. Z tego punktu widzenia dziś też większość powinna być szczęśliwa. Zarabia grosze, ale jak się postara, do dostanie a to na dzieci, a to na tamto, a to na owo. Ówczesny i współczesny model to wszechogarniająca bieda i uprzywilejowana władza, która łaskawie rzuca ochłapy.
        • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:47
          ale od tych ochłapów przy wypłacie nie płaciłeś podatku!
          Chyba, że byłeś badylarzem, prywaciarzem, wtedy domiar itd.
          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:50
            a.jej.rkoniak napisał(a):

            > ale od tych ochłapów przy wypłacie nie płaciłeś podatku!
            > Chyba, że byłeś badylarzem, prywaciarzem, wtedy domiar itd.

            Żebrak pod kościołem tez nie płacił. A zarabiał zdecydowanie więcej.
      • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:46
        > idiotyczny czarnorynkowy kurs obcej waluty

        To nie był idiotyczny kurs. W PRL czarnorynkowy kurs $ był zawsze dyktowany ceną pół litra wódki w sklepie. W PEWEX'ie ta sama pollitrówka kosztowała 1USdollar.
        • melikles Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:47
          50 centów, dyżurny durniu 24/7 ze zmywaka
          • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:58
            > 50 centów, dyżurny durniu 24/7 ze zmywaka

            To chyba tylko u was w KW PZPR. W sklepach PEWEX od początku ich istnienia cena połówki kosztowała równo tyle co dolar na czarnym rynku.
            • pozytonium Koneser/ka? 23.08.22, 19:05
              pies.na.czarnych napisała:

              > > 50 centów, dyżurny durniu 24/7 ze zmywaka
              >
              > To chyba tylko u was w KW PZPR. W sklepach PEWEX od początku ich istnienia cena
              > połówki kosztowała równo tyle co dolar na czarnym rynku
              .
              >
              • storima Re: Koneser/ka? 23.08.22, 21:13
                pozytonium napisał(a):

                > pies.na.czarnych napisała:
                >
                > > > 50 centów, dyżurny durniu 24/7 ze zmywaka
                > >
                > > To chyba tylko u was w KW PZPR. W sklepach PEWEX od początku ich istni
                > enia cena
                > > połówki kosztowała równo tyle co dolar na czarnym rynku
                .
                > >
                >

                A co na to źródła ?

                Po podniesieniu cen alkoholi 21 stycznia 1974 roku, cena wódki wzrosła średnio o 23 proc., a win o 25-33 proc. Po podwyżce pół litra "czystej" kosztowała

                nie 63 zł, a 85 zł,

                "żytniej" 100 zł (wcześniej 80 zł)

                Czytaj więcej na historia.interia.pl/kartka-z-kalendarza/news-21-stycznia-1974-r-podniesiono-ceny-
                alkoholu,nId,2339083#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

                W tym samy przedziale czasowym czarnorynkowe ceny dolara:

                W latach 70. czarnorynkowa cena dolara nieznacznie się wahała. Na początku tej dekady dolar kosztował
                ok. 100 zł,
                aby w okolicach roku 76-77 skoczyć do 150 zł.
                Po 1978 r. cena zjechała do 120 zł.


                finanse.wp.pl/z-zycia-cinkciarza-czyli-rynek-walut-w-prl-6115782372050561g/3

                Podsumujmy:
                Początek lat 70.

                Cena dolara około 100 zł cena pół litra 63 zł żytnia 80 zł

                Rok 1976-77 cena dolara 150 zł cena pół litra 85 zł żytnia 100 zł


                • oby.watel Re: Koneser/ka? 23.08.22, 21:21
                  storima napisał:

                  > Podsumujmy:
                  > Początek lat 70.
                  >
                  > Cena dolara około 100 zł cena pół litra 63 zł żytnia 80 zł
                  >
                  > Rok 1976-77 cena dolara 150 zł cena pół litra 85 zł żytnia 100 zł

                  Lata osiemdziesiąte - w Pewexach żytnia jest, w sklepach nie ma.
                  • storima Re: Koneser/ka? 23.08.22, 21:33
                    oby.watel napisał:

                    > storima napisał:
                    >
                    > > Podsumujmy:
                    > > Początek lat 70.
                    > >
                    > > Cena dolara około 100 zł cena pół litra 63 zł żytnia 80 zł
                    > >
                    > > Rok 1976-77 cena dolara 150 zł cena pół litra 85 zł żytnia 100 zł
                    >
                    > Lata osiemdziesiąte - w Pewexach żytnia jest, w sklepach nie ma.
                    >

                    Chodziło mi o to, że ceny podane przez psa.na.czarnych nie odpowiadały prawdzie.

                    Ale być może nie napisałem tego czytelnie.
                    • oby.watel Re: Koneser/ka? 23.08.22, 21:42
                      storima napisał:

                      > Chodziło mi o to, że ceny podane przez psa.na.czarnych nie odpowiadały prawdzie.

                      > Ale być może nie napisałem tego czytelnie.

                      Napisałeś wyraźnie. Po prostu przypomniało mi się, że alkohol był na kartki zamiennie z kawą i bodajże czekoladą. Tyle wódki co wtedy nie miałem nigdy — szkoda żeby kartka się zmarnowała, a ani kawy ani czekolady dostać było nie sposób. Na początku lat siedemdziesiątych dolary można było kupić po 65/70 zł. To akurat pamiętam, bo dostałem magnetofon kasetowy i kupowałem taśmy w Pewexie, bo w sklepach oczywiście nie było.
                      • storima Re: Koneser/ka? 23.08.22, 23:02
                        oby.watel napisał:


                        > Napisałeś wyraźnie. Po prostu przypomniało mi się, że alkohol był na kartki zam
                        > iennie z kawą i bodajże czekoladą. Tyle wódki co wtedy nie miałem nigdy — szkod
                        > a żeby kartka się zmarnowała, a ani kawy ani czekolady dostać było nie sposób.
                        > Na początku lat siedemdziesiątych dolary można było kupić po 65/70 zł. To akura
                        > t pamiętam, bo dostałem magnetofon kasetowy i kupowałem taśmy w Pewexie, bo w s
                        > klepach oczywiście nie było.
                        >

                        Powróćmy do repertuaru kin w PRL.

                        Udało się wyjaśnić, że w repertuarze kin lat 70. mieliśmy produkcje z Europy Zachodniej, USA, bloku państw wschodnich i oczywiście nasze rodzime polskie.

                        Poparłem to kserokopią repertuaru kin ukazującym się regularnie w "Trybunie Robotniczej" z 1976 roku.

                        Pisał też o zachodnich gwiazdach kina ambitnego w PRLowskich kinach Jurek.

                        Kwestią sporną pozostało pytanie:
                        Czy filmy prezentowane w ramach Konfrontacji Filmowych pojawiały się później w powszechnej dystrybucji?

                        Nie wszystkie, ale większość z nich tak.

                        Oto cytat z tygodnika FILM ukazującego się w PRL z grudnia 1975 roku, czyli pierwszej edycji Konfrontacji Filmowych:

                        Pokazano „Ziemię obiecaną” i 12 filmów zagranicznych, czyli o dwa mniej niż w ubiegłym roku. Mieliśmy więc 4 laureatów nagród typu międzynarodowych „grand prix”: „Żądło” (bukiet „Oscarów” i reprezentant tzw. „wielkich przebojów”), „Rozmowę” (Cannes), „Romancę o zakochanych” (Karlowe Wary) i „U kresu” (Mannheim). Po nich, jako dwie odrębne grupy, po jednym filmie: nagrodzony przez FIPRESCI w Cannes „Strach zżerać duszę” i laureat krajowego festiwalu w Baku — „Kalina czerwona”. Następnie filmy „wiązankowe”, czyli takie, które tu i tam uzbierały rozmaite wyróżnienia („Amarcord” i „Zegarmistrz od świętego Pawła”). Wreszcie dalszoplanowe nagrody festiwali — międzynarodowego („Kochankowie roku pierwszego" — Karlowe Wary) oraz lokalnego („Derwisz i śmierć” — Pula). Rejestr zamykają dwie zapchajdziury: meksykańska „Przepowiednia" (n-ta nagroda w San Sebastian) i „Nie oglądaj się teraz” (uznane przez pismo „Films and Filming” za najlepszy film brytyjski roku 1973). Oczywiście, dwa ostatnie filmy nie są złe i powinny być na naszych ekranach, ale ich udział w „Konfrontacjach” jest i lekką przesadą, i niepotrzebnym równaniem w dół.

                        Filmy mają wejść na nasze ekrany; są już bądź zakupione, bądź zakwalifikowane do zakupu. Gdyby plakatowy sloganista podszedł do sprawy poważnie, umieściłby następujący napis: „Konfrontacje czyli zapowiedź repertuaru”.

                        Mam nadzieje, iż jest to czytelny dowód na to, że większość pozycji prezentowanych na Konfrontacjach Filmowych była zakupiona do standardowej dystrybucji.

                        Ale powtarzam , nie każda edycja KF była w całości przeznaczona do późniejszego rozpowszechniania.

                        Filmy na KF były prezentowane bez ingerencji cenzury. I z pewnością te wrażliwe pozycje ze względu na prezentowane treści przeciwne komunistycznej ideologii nie znajdowały się w późniejszej dystrybucji.

                        A teraz rok 1977.

                        Nie było dyskusji, jak w ubiegłym roku. Konfrontacje powtórzyły sprawdzony już model: czternaście filmów, które stanowić będą trzon repertuaru. Ale dla amatorów większej porcji kina - niespodzianka, Tydzień Krytyki. Impreza niezależna, kto wie, czy w przyszłości niekonkurencyjna.

                        "Trzon repertuaru". Nie wiemy, czy całość repertuaru tego roku została zakupiona do rozpowszechniania, nie mniej jasno z tego stwierdzenia wynika, iż znamienita większość prezentowanych filmów trafiła do standardowych kin w PRL.

                        A jakie to były filmy:
                        ,,Pasja" Stanisława Różewicza
                        ,,Czarne i białe w kolorze" Jacques Annaud
                        ,,Casanova" Felliniego
                        „Mroczny przedmiot pożądania" Buñuela
                        "Opatrzność” Alaina Resnais
                        „Słońce hien” Ridh Behi (Tunezja)
                        „Mimino” Georgij Danieliji (ZSRR)
                        „Wezwij mnie w świetlistą dal” Szukszyna, który nike zdążył zrealizować swego scenariusza. Podjęli się tego debiutanci (ZSRR)
                        „Rocky” John G. Avildsena
                        „Wszyscy ludzie prezydenta” Alan J. Pakula
                        „Stroszek" Werner Herzog
                        „We władzy ojca” bracia Taviani

                        I tu masz Obywatelu niespodziankę.

                        Linki do archiwalnych numerów FILMU, których to egzemplarze jak dziś pisałeś kiedyś się pozbyłeś.

                        Mam ponownie nadzieje, że podałem wystarczająco dużo dowodów, aby Snajper został przekonany, że jednak filmy z KF, nie wszystkie, ale większość trafiały do regularnej dystrybucji w PRL.

                        www.filmopedia.org/archiwum/1975/2600/8306/Konfrontacje-czyli-zapowiedz-repertuaru.html
                        www.filmopedia.org/archiwum/1978/1309/7942/Okno-na-kino-Konfrontacje-77.html









                        • storima Re: Koneser/ka? 23.08.22, 23:12
                          Zgubiłem forumowe drzewko.
                          Ten wpis odpowiada na:

                          forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=174008136

                          forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=174007429

                          forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=174006630
                        • oby.watel Re: Koneser/ka? 24.08.22, 09:23
                          storima napisał:

                          > A jakie to były filmy:
                          > ,,Pasja" Stanisława Różewicza
                          > ,,Czarne i białe w kolorze" Jacques Annaud
                          > ,,Casanova" Felliniego
                          > „Mroczny przedmiot pożądania" Buñuela
                          > "Opatrzność” Alaina Resnais
                          > „Słońce hien” Ridh Behi (Tunezja)
                          > „Mimino” Georgij Danieliji (ZSRR)
                          > „Wezwij mnie w świetlistą dal” Szukszyna, który nike zdążył zrealizować swego s
                          > cenariusza. Podjęli się tego debiutanci (ZSRR)
                          > „Rocky” John G. Avildsena
                          > „Wszyscy ludzie prezydenta” Alan J. Pakula
                          > „Stroszek" Werner Herzog
                          > „We władzy ojca” bracia Taviani

                          Wątek dotyczy wad i zalet PRL-u, więc wróćmy do tematu. Czego dowodzi to, że władza ludowa pozwalała oglądać klasykę światowego kina? Na czym polegała przewaga socjalizmu nad kapitalizmem? Na tym, że w PRL-u wyświetlano filmy, które gdzie indziej można było zobaczyć bez żadnego kłopotu i nieocenzurowane? PRL nie miał żadnych zalet. Bo trudno nazwać zaletą to, co w cywilizowanym świecie jest normą.
                          • storima Re: Koneser/ka? 24.08.22, 11:07
                            oby.watel napisał:


                            > Wątek dotyczy wad i zalet PRL-u, więc wróćmy do tematu. Czego dowodzi to, że wł
                            > adza ludowa pozwalała oglądać klasykę światowego kina? Na czym polegała przewag
                            > a socjalizmu nad kapitalizmem? Na tym, że w PRL-u wyświetlano filmy, które gdzi
                            > e indziej można było zobaczyć bez żadnego kłopotu i nieocenzurowane? PRL nie mi
                            > ał żadnych zalet. Bo trudno nazwać zaletą to, co w cywilizowanym świecie jest n
                            > ormą.
                            >

                            Obywatelu.
                            Przecież to jest normalne, ze na wątku pojawiają się w sposób naturalny grupy pod tematyczne.

                            To była odpowiedź (jedna z wielu) na bodaj wpisy dwóch forumowiczów, którzy mimo przedstawiania przeze mnie wymiernych i weryfikowalnych dowodów twierdzili, że pisze nieprawdę.

                            Jaki ten system był pisałem wielokrotnie.
                            Trudno, abym w każdym wpisie to podkreślał.

                            > Staliśmy w kolejkach bo uczestniczenie w tego rodzaju imprezie dawało nam radość
                            > delektowanie się zakazanym światem i poczucie nadziei, że kiedyś ten koszmar
                            > się skończy i ten system trafi szlag najjaśniejszy.

                            I powtórzę.

                            Dzięki naszej inwencji, zaradności, sprytowi i inteligencji, byliśmy wyjątkowym państwem w bloku komunistycznym.

                            I o tym tutaj przede wszystkim piszę.

                            Detale z ówczesnego życia, choćby nawet program TV, dobrze tu niektórym służy. Jednym jako wspomnienie z dzieciństwa drugim, którzy nie żyli w tym systemie jako nieznany wymiar ówczesnej codzienności.
                            Tematem jest PRL.




                            • oby.watel Wady PRL - a zalety? 24.08.22, 11:30
                              storima napisał:

                              > Obywatelu.
                              > Przecież to jest normalne, ze na wątku pojawiają się w sposób naturalny grupy p
                              > od tematyczne.

                              Ponieważ to jest normalne, ze na wątku pojawiają się w sposób naturalny grupy pod tematyczne, więc zaproponowałem powrót do meritum, ponieważ uważam, że spór robi się jałowy. To tak jakby do plusów zaliczyć, że nie wszyscy żołnierze AK zostali skazani.

                              > Jaki ten system był pisałem wielokrotnie.
                              > Trudno, abym w każdym wpisie to podkreślał.

                              Nie ma potrzeby ani podkreślania, ani wybielania.

                              > Dzięki naszej inwencji, zaradności, sprytowi i inteligencji, byliśmy wyjątkowym
                              > państwem w bloku komunistycznym.

                              Właśnie. To nie PRL miała zalety. To jej mieszkańcy mieli inicjatywę i by się ni udusić brali sprawy w swoje ręce, dystrybuowali filmy, książki, wydawali gazetki powielane na powielaczach (wtedy pierwszy raz miałem okazję na takim wynalazku pracować)

                              > Detale z ówczesnego życia, choćby nawet program TV, dobrze tu niektórym służy.
                              > Jednym jako wspomnienie z dzieciństwa drugim, którzy nie żyli w tym systemie ja
                              > ko nieznany wymiar ówczesnej codzienności.
                              > Tematem jest PRL.

                              Temat brzmi "Wady PRL - a zalety?" co sugeruje, że jakieś były. Jeśli masz więcej gazet z tamtego okresu warto przytoczyć więcej przykładów repertuaru kin i programy telewizyjne z różnych dni. W latach siedemdziesiątych były aż dwa programy telewizyjne do dyspozycji, gdy Pink Floydzi śpiewali w "Ścianie": Got thirteen channels of shit on the T.V. to choose from. W obu nadawano o tej samej porze, 19:30 te sam Dziennik Telewizyjny...
                          • storima Re: Koneser/ka? 24.08.22, 11:26
                            oby.watel napisał:

                            > storima napisał:
                            >
                            > > A jakie to były filmy:
                            > > ,,Pasja" Stanisława Różewicza (...)

                            > Wątek dotyczy wad i zalet PRL-u, więc wróćmy do tematu. Czego dowodzi to, że wł
                            > adza ludowa pozwalała oglądać klasykę światowego kina? Na czym polegała przewag
                            > a socjalizmu nad kapitalizmem? Na tym, że w PRL-u wyświetlano filmy, które gdzi
                            > e indziej można było zobaczyć bez żadnego kłopotu i nieocenzurowane? PRL nie mi
                            > ał żadnych zalet. Bo trudno nazwać zaletą to, co w cywilizowanym świecie jest n
                            > ormą.
                            >

                            Wymieniłem te filmy spędzając sporo czasu, aby uzupełnić moją odpowiedź na Twoje i wpisy Snajpera w tej dyskusji, żywym detalem. Wydawało mi się, iż uczynię mój wpis bardziej interesującym. W końcu trzeba było posiedzieć, poszukać, przejrzeć sporo tekstów.

                            Bo konkretnie, sedno odpowiedzi Tobie i Snajperowi jest tu:

                            Filmy mają wejść na nasze ekrany; są już bądź zakupione, bądź zakwalifikowane do zakupu. Gdyby plakatowy sloganista podszedł do sprawy poważnie, umieściłby następujący napis: „Konfrontacje czyli zapowiedź repertuaru”.
                            1975 rok

                            Nie było dyskusji, jak w ubiegłym roku. Konfrontacje powtórzyły sprawdzony już model: czternaście filmów, które stanowić będą trzon repertuaru. Ale dla amatorów większej porcji kina - niespodzianka, Tydzień Krytyki. Impreza niezależna, kto wie, czy w przyszłości niekonkurencyjna.
                            Rok 1977

                            Czyli
                            Konfrontacje powtórzyły sprawdzony już model: czternaście filmów, które stanowić będą trzon repertuaru.
                            Tak jak Wam pisałem, ale trudno mi było Was do tych faktów przekonać.

                            Mam nadzieje, że tym razem w miarę poprawnie przedstawiłem ówczesna rzeczywistość.

                            PS
                            Dodam, że przed epoką kaset magnetowidowych i TV kablowej nie każdy w USA miał dostęp na bieżąco do ówczesnej klasyki światowego filmu.

                            Komercyjne kina ich nie pokazywały, bo mało kogo to interesowało.
                            W małych miasteczkach repertuar ten był zupełnie nieznany.
                            Poza miasteczkami uniwersyteckimi w których istniały odpowiedniki naszych PRLowskich Dyskusyjnych Klubów Filmowych.

                            PS
                            Myślałem Obywatelu, iż sprawię Ci przyjemność cyfrowym archiwum FILMU, których to numery jak pisałeś wczoraj usunąłeś ze swego posiadania.





                            • oby.watel Re: Koneser/ka? 24.08.22, 11:39
                              storima napisał:

                              > PS
                              > Dodam, że przed epoką kaset magnetowidowych i TV kablowej nie każdy w USA miał
                              > dostęp na bieżąco do ówczesnej klasyki światowego filmu.
                              >
                              > Komercyjne kina ich nie pokazywały, bo mało kogo to interesowało.
                              > W małych miasteczkach repertuar ten był zupełnie nieznany.
                              > Poza miasteczkami uniwersyteckimi w których istniały odpowiedniki naszych PRLow
                              > skich Dyskusyjnych Klubów Filmowych.

                              No i tam bili Murzynów :) Nie wyświetlano, bo nie było zapotrzebowania.

                              > PS
                              > Myślałem Obywatelu, iż sprawię Ci przyjemność cyfrowym archiwum FILMU, których
                              > to numery jak pisałeś wczoraj usunąłeś ze swego posiadania.

                              Oczywiście, że sprawiłeś mi przyjemność. Zastanawiam się czy nie skopiować bez pytania tego, co napisałeś, żeby nie umknęło. Bo szkoda włożonej pracy, wątek wkrótce zniknie i śladu nie będzie. A może sam to zrobisz, uporządkujesz, przygotujesz i opublikujesz? W kilku odcinkach?
                              • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 12:18
                                oby.watel napisał:

                                > storima napisał:
                                >
                                > > PS
                                > > Dodam, że przed epoką kaset magnetowidowych i TV kablowej nie każdy w USA
                                > miał
                                > > dostęp na bieżąco do ówczesnej klasyki światowego filmu.
                                > >
                                > > Komercyjne kina ich nie pokazywały, bo mało kogo to interesowało.
                                > > W małych miasteczkach repertuar ten był zupełnie nieznany.
                                > > Poza miasteczkami uniwersyteckimi w których istniały odpowiedniki naszych
                                > PRLow
                                > > skich Dyskusyjnych Klubów Filmowych.
                                >
                                > No i tam bili Murzynów :) Nie wyświetlano, bo nie było zapotrzebowania.
                                >
                                > > PS
                                > > Myślałem Obywatelu, iż sprawię Ci przyjemność cyfrowym archiwum FILMU, kt
                                > órych
                                > > to numery jak pisałeś wczoraj usunąłeś ze swego posiadania.
                                >
                                > Oczywiście, że sprawiłeś mi przyjemność. Zastanawiam się czy nie skopiować bez
                                > pytania tego, co napisałeś, żeby nie umknęło. Bo szkoda włożonej pracy, wątek w
                                > krótce zniknie i śladu nie będzie. A może sam to zrobisz, uporządkujesz, przygo
                                > tujesz i opublikujesz? W kilku odcinkach?
                                >

                                Tak, zażartowałeś, ale były to środowiska homofobiczne i niestety rasistowskie.
                                A co tu dopiero mówić o chęci oglądania europejskiego kina.
                                To jest obecny elektorat Donalda Trumpa.

                                Ale już w Kanadzie w latach 90. w publicznej TV pokazywano przykładowo wszystkie odcinki "Dekalogu" Kieślowskiego.

                                Co jest istotniejsze to fakt, że polscy naukowcy przybywający w latach 60. i 70. na amerykańskie uniwersytetach byli cenieni za wyjątkową wszechstronną erudycję, rzadką w USA, bowiem kultywowana jest tam raczej specjalizacja niż renesansowy model wiedzy, który zachwycał Amerykanów u naszych rodaków.

                                Miałem też okazję porównać stopień zdobywanej wiedzy w PRLowskim ogólniaku z ich amerykańskim odpowiednikiem High School, byliśmy wówczas staranniej wykształceni.

                                Dziękuje za miłe słowa. I cieszę się, że cyfrowa wersja archiwalnego FILMU wędruje na Twą półkę Obywatelu wirtualnej biblioteki.
                                Korzystać oczywiście może każdy,
                                a Snajper
                                przypomni sobie zachodnie produkcje filmowe, które jednak były wyświetlane w standardowych kinach PRL.
                                A nie jak do tej pory jak nieprecyzyjnie pamiętał, jedynie filmy z ZSRR i podległych mu krajów satelickich.
                                • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 12:58
                                  storima napisał:

                                  > Tak, zażartowałeś, ale były to środowiska homofobiczne i niestety rasistowskie.
                                  > A co tu dopiero mówić o chęci oglądania europejskiego kina.
                                  > To jest obecny elektorat Donalda Trumpa.

                                  Stany Zjednoczone były idealizowane. W ogóle cały Zachód był idealizowany w czasach minionych. Wszystko tam było lepsze, od filmów, przez muzykę, po masło, które w przeciwieństwie do rodzimego można było wyjąć z lodówki i od razu smarować chleb. Gdy otworzyliśmy się na świat okazało się, że ideał też miewa dziury w gaciach.

                                  > Co jest istotniejsze to fakt, że polscy naukowcy przybywający w latach 60. i 70
                                  > . na amerykańskie uniwersytetach byli cenieni za wyjątkową wszechstronną erudy
                                  > cję, rzadką w USA, bowiem kultywowana jest tam raczej specjalizacja niż renesan
                                  > sowy model wiedzy, który zachwycał Amerykanów u naszych rodaków.

                                  Polska edukacja stała na niezłym poziomie w PRL-u, to fakt. Przykłady można mnożyć, że wymienię tylko dr. hab. Zdzisława Krasnodębskiego, dr hab Krystynę Pawłowicz, prof. Adama Glapińskiego, dr. Andrzeja Dudę, prof. Ryszard Legutko i wielu, wielu innych. Kilku najzdolniejszych Polaków, którzy znaleźli się w ścisłej czołówce światowej nauki emigrując z Polski do Stanów Zjednoczonych czy szerzej na Zachód niestety nie świadczy o wysokim poziomie polskiej edukacji, ponieważ gdyby ten poziom był faktycznie wysoki, to tak wybitne jednostki nie musiałyby emigrować, żeby móc się rozwijać i prowadzić badania. Zachód wybitne jednostki do siebie ściąga, Polska się ich pozbywa, pozwalając by emigrowały.

                                  > Miałem też okazję porównać stopień zdobywanej wiedzy w PRLowskim ogólniaku z ic
                                  > h amerykańskim odpowiednikiem High School, byliśmy wówczas staranniej wy
                                  > kształceni.

                                  No i? Dlaczego tak starannie wykształceni Polacy kupowali licencje na rozwiązania opracowane przez... Polaków pracujących na Zachodzie? Dlaczego nie zostawali w Polsce, nie tworzyli w Polsce, dlaczego świat nie kupował licencji od Polaków?
                                  • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 13:43
                                    Obywatelu. Nie rozumiem dlaczego pytasz mnie o sprawy na które znasz odpowiedź.

                                    Ignacy Soszyński, biznesmen. Wykończył go PRL.
                                    A naszych przedwojennych super zdolnych ludzi wymordował Stalin pod patronatem Polski Ludowej.
                                    A ilu było takich o których nie wiemy.


                                    Ignacy Soszyński (rocznik 1914) swoją pierwszą firmę perfumeryjną założył w Poznaniu tuż przed wybuchem II wojny światowej. Otwierał kolejne zakłady w Polsce, by w latach 50. wyjechać do Francji. Potem trafił do Maroka, aż wreszcie pod koniec lat 70. ponownie do Polski.
                                    bufetprl.com/tag/perfum-prl/
                                    • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 16:18
                                      storima napisał:

                                      > Obywatelu. Nie rozumiem dlaczego pytasz mnie o sprawy na które znasz odpowiedź.

                                      Ależ nie pytam Ciebie. To są pytania retoryczne, przez które przemawia bezsilność, że w tym kraju zawsze głupota zwycięża, a Polak zawsze głupi.

                                      > Ignacy Soszyński, biznesmen. Wykończył go PRL.
                                      > A naszych przedwojennych super zdolnych ludzi wymordował Stalin pod patronatem
                                      > Polski Ludowej.
                                      > A ilu było takich o których nie wiemy.
                                      >
                                      >
                                      > Ignacy Soszyński (rocznik 1914) swoją pierwszą firmę perfumeryjną założył w
                                      > Poznaniu tuż przed wybuchem II wojny światowej. Otwierał kolejne zakłady w Pol
                                      > sce, by w latach 50. wyjechać do Francji. Potem trafił do Maroka, aż wreszcie p
                                      > od koniec lat 70. ponownie do Polski.

                                      > bufetprl.com/tag/perfum-prl/

                                      Dorzuć jeszcze historię polskiego komputera, który władza zarżnęła wraz z twórcami, a który wyprzedzał wszystko co powstało na Zachodzie. Myślę, że się ze mną zgodzisz, że jeśli najwybitniejsi, najmądrzejsi, najzdolniejszy powyjeżdżali lub zostali wyrzuceni, zastąpiono ich marcowymi i podobnymi docentami, to poziom edukacji nie mógł, po prostu nie mógł być wysoki. Nie ma cudów.
                                      • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:06
                                        oby.watel napisał:


                                        > Ależ nie pytam Ciebie. To są pytania retoryczne, przez które przemawia bezsilno
                                        > ść, że w tym kraju zawsze głupota zwycięża, a Polak zawsze głupi.

                                        > Dorzuć jeszcze historię polskiego komputera, który władza zarżnęła wraz z twórc
                                        > ami, a który wyprzedzał wszystko co powstało na Zachodzie. Myślę, że się ze mną
                                        > zgodzisz, że jeśli najwybitniejsi, najmądrzejsi, najzdolniejszy powyjeżdżali l
                                        > ub zostali wyrzuceni, zastąpiono ich marcowymi i podobnymi docentami, to poziom
                                        > edukacji nie mógł, po prostu nie mógł być wysoki. Nie ma cudów.
                                        >

                                        A. Dziękuję. Teraz rozumiem Obywatelu.

                                        Może powiedzmy tak. Najzaradniejsi wyjeżdżali na stałe.
                                        Oczywiście 1968 rok, kiedy wyrzucano jednych z najzdolniejszych z uniwerków, zakładów naukowych.

                                        Ale przecież była masa zdolnych naukowców, pedagogów, którzy po prostu nie mieli ochoty wyjeżdżać.

                                        "Marcowi docenci" nie stanowili ówczesnej elity.
                                        Mieliśmy w PRL doskonałą kadrę pedagogiczną.

                                        Pamiętam, że przyjeżdżający do USA absolwenci polskich uczelni nie mieli problemów z nostryfikacją dyplomów.

                                        Amerykańskie uniwersytety zaliczały niemal wszystkie przedmioty (poza ekonomią marksistowsko-leninowską) polskim studentom wg ich polskich indeksów.

                                        Studenci medycyny również nie mieli, po opanowaniu terminologii medycznej po angielsku, właśnie nostryfikacji ich polskich dyplomów medycznych w USA.

                                        I powtórzę, nawet poziom szkolnictwa licealnego był wówczas wyższy od publicznych ich odpowiedników w USA.

                                        U mnie na Wyższej Szkole Pedagogicznej, filologii polskiej, mieliśmy świetną kadrę pedagogiczną. Wspartą wizytujacymi profesorami z Warszawy, Łodzi czy Poznania.

                                        Pisałem o naszym teatrze, który zdobywał laury na ogólnopolskiej scenie.

                                        Wspierający ówczesny ruch Młodego Teatru, opozycyjni intelektualiści, również prowadzili swa działalność akademicką.
                                        • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:29
                                          storima napisał:

                                          > Ale przecież była masa zdolnych naukowców, pedagogów, którzy po prostu nie miel
                                          > i ochoty wyjeżdżać.
                                          >
                                          > "Marcowi docenci" nie stanowili ówczesnej elity.
                                          > Mieliśmy w PRL doskonałą kadrę pedagogiczną.
                                          >
                                          > Pamiętam, że przyjeżdżający do USA absolwenci polskich uczelni nie mieli proble
                                          > mów z nostryfikacją dyplomów.
                                          >
                                          > Amerykańskie uniwersytety zaliczały niemal wszystkie przedmioty (poza ekonomią
                                          > marksistowsko-leninowską) polskim studentom wg ich polskich indeksów.
                                          >
                                          > Studenci medycyny również nie mieli, po opanowaniu terminologii medycznej po an
                                          > gielsku, właśnie nostryfikacji ich polskich dyplomów medycznych w USA.

                                          W swoich rozważaniach pomijasz fakt, że żyli jeszcze ludzie kształceni w RP. Dlatego nawet kadry z awansu społecznego reprezentowały przyzwoity poziom. Ale jeśli regularnie, sukcesywnie ubywa uzdolnionych, doskonale wykształconych, to degrengolada jest nieunikniona. Na masową skalę zaczęła się po zmianie ustroju, gdy ordynację przykrojono pod miernych, biernych ale wiernych bonzom partyjnym. Teraz zbieramy żniwo. Głupcy są nagradzani stanowiskami, wybierani, a wykształciuchami się gardzi. Żałuję, ze nie opuściłem tego domu wariatów gdy miałem możliwość.

                                          Niestety, nie da się wysłać postu z większym cytatem...
                                          • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:41
                                            oby.watel napisał:


                                            > W swoich rozważaniach pomijasz fakt, że żyli jeszcze ludzie kształceni w RP. Dl
                                            > atego nawet kadry z awansu społecznego reprezentowały przyzwoity poziom. Ale je
                                            > śli regularnie, sukcesywnie ubywa uzdolnionych, doskonale wykształconych, to de
                                            > grengolada jest nieunikniona. Na masową skalę zaczęła się po zmianie ustroju, g
                                            > dy ordynację przykrojono pod miernych, biernych ale wiernych bonzom partyjnym.
                                            > Teraz zbieramy żniwo. Głupcy są nagradzani stanowiskami, wybierani, a wykształc
                                            > iuchami się gardzi. Żałuję, ze nie opuściłem tego domu wariatów gdy miałem możl
                                            > iwość.
                                            >

                                            Nie tyle pomijam, co dla mnie jest to oczywiste.
                                            Odnosiłem się do kadry lat 60. i 70.
                                            Siłą rzeczy byli w PRL naukowcy wykształceni w RP (przedwojennej Polsce).
                                            Ci Polacy o których pisałem, wzbudzający zachwyt swą szeroko pojętą erudycją w USA, pochodzili z przedwojnia jak i kształceni byli w latach 60. i 70. w PRLu.
                                            • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:46
                                              storima napisał:

                                              > Nie tyle pomijam, co dla mnie jest to oczywiste.
                                              > Odnosiłem się do kadry lat 60. i 70.
                                              > Siłą rzeczy byli w PRL naukowcy wykształceni w RP (przedwojennej Polsce).
                                              > Ci Polacy o których pisałem, wzbudzający zachwyt swą szeroko pojętą erudycją w
                                              > USA, pochodzili z przedwojnia jak i kształceni byli w latach 60. i 70. w PRLu.

                                              Pomijasz, bo dla Ciebie (i dla mnie) jest oczywiste, ale nie jest oczywiste dla młodszych. Jeszcze w latach siedemdziesiątych działały kadry kształcone w RP i w pierwszym pokoleniu z awansu społecznego. Na pierwszy rzut oka dało się na ogół odróżnić jednych od drugich.
                                              • storima Re: Koneser/ka? 26.08.22, 12:49
                                                oby.watel napisał:

                                                > storima napisał:
                                                >
                                                > > Nie tyle pomijam, co dla mnie jest to oczywiste.
                                                > > Odnosiłem się do kadry lat 60. i 70.
                                                > > Siłą rzeczy byli w PRL naukowcy wykształceni w RP (przedwojennej Polsce).
                                                > > Ci Polacy o których pisałem, wzbudzający zachwyt swą szeroko pojętą erud
                                                > ycją w
                                                > > USA, pochodzili z przedwojnia jak i kształceni byli w latach 60. i 70. w
                                                > PRLu.
                                                >
                                                > Pomijasz, bo dla Ciebie (i dla mnie) jest oczywiste, ale nie jest oczywiste dla
                                                > młodszych. Jeszcze w latach siedemdziesiątych działały kadry kształcone w RP i
                                                > w pierwszym pokoleniu z awansu społecznego. Na pierwszy rzut oka dało się na o
                                                > gół odróżnić jednych od drugich.
                                                >

                                                Nie wiem. My akurat doskonale to rozróżnialiśmy.

                                                Musze też uzupełnić, że oczywiście takie dyscypliny naukowe jak praktyczna fizyka, biologia i inne związanie a rozwojem techniki to w PRLu leżały.

                                                Byliśmy nieprawdopodobnie zacofani.

                                                Poziom wysoki reprezentowaliśmy w naukach humanistycznych, matematyce, fizyce teoretycznej.

                                                Człowiek czytał o nowinkach z Zachodu w "Młodym Techniku" , "Problemach".
                                                Które oczywiście można było zdobyć w kiosku tylko dzięki znajomościom, bo natychmiast znikały.

                                                I płakać się chciało jak rujnowano Polskę, naszą przyszłość i naszych pokoleń, ta świadomość nas dobijała mobilizując jednocześnie do działalności antykomunistycznej.



                                                • oby.watel Re: Koneser/ka? 26.08.22, 13:40
                                                  storima napisał:

                                                  > I płakać się chciało jak rujnowano Polskę, naszą przyszłość i naszych pokoleń,
                                                  > ta świadomość nas dobijała mobilizując jednocześnie do działalności antykomunis
                                                  > tycznej.

                                                  Płakać albo pokładać się ze śmiechu chciało się czytając Przegląd Techniczny, który opisywał różne ciekawostki. Kupili licencję na maszynę. Zmontowali ją. Gdy była gotowa okazało się, że żeby mogła opuścić halę trzeba było ją (maszynę lub halę) rozebrać.
                  • pies.na.czarnych Re: Koneser/ka? 25.08.22, 13:46
                    > > Cena dolara około 100 zł cena pół litra 63 zł żytnia 80 zł
                    >
                    > Rok 1976-77 cena dolara 150 zł cena pół litra 85 zł żytnia 100 zł


                    Oczywiście jak zwykle info wyciągnięte z dupy.
                    • pies.na.czarnych Re: Koneser/ka? 25.08.22, 13:58
                      Dodam jeszcze jedno specjalnie dla cinkciarza sortimo, który już od dziecka wystawał w bramie i handlował walutami.
                      W Baltonie wódka zawsze była tańsza, cena bezcłowa, dlatego dolar (bon) baltonowskim był droższy. Po przeliczeniu na wódkę w zwykłym sklepie pasowało tak samo jak US$.
                    • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 16:23
                      pies.na.czarnych napisała:

                      > Oczywiście jak zwykle info wyciągnięte z dupy.

                      Zadał sobie trud i sięgnął. Ty masz lepsze? Gdzie je trzymasz, skoro wstydzisz się nim podzielić?
                      • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:20
                        oby.watel napisał:

                        > pies.na.czarnych napisała:
                        >
                        > > Oczywiście jak zwykle info wyciągnięte z dupy.
                        >
                        > Zadał sobie trud i sięgnął. Ty masz lepsze? Gdzie je trzymasz, skoro wstydzisz
                        > się nim podzielić?
                        >

                        Właśnie Obywatelu.
                        Poszukiwanie informacji jest czasochłonne. czasami nawet bardzo.
                        Bo to jest oczywiste, ze nie mamy kurów dolara za PRL w głowie.
                        Za wyjątkiem Twej informacji, która zapamiętałeś z lat 70. bo kupowałeś kasety magnetofonowe w Pewexie.

                        To tu wpisałem te dane kurów dolara na czarnym rynku.

                        forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=174008796
                        • oby.watel Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:33
                          storima napisał:


                          > Właśnie Obywatelu.
                          > Poszukiwanie informacji jest czasochłonne. czasami nawet bardzo.
                          > Bo to jest oczywiste, ze nie mamy kurów dolara za PRL w głowie.
                          > Za wyjątkiem Twej informacji, która zapamiętałeś z lat 70. bo kupowałeś kasety
                          > magnetofonowe w Pewexie.

                          Nie pamiętam po ile była wódka w Pewexie. Pamiętam, że była nawet wtedy, gdy była na kartki i tam nie była na kartki.
                          • storima Re: Koneser/ka? 25.08.22, 17:46
                            oby.watel napisał:

                            > Nie pamiętam po ile była wódka w Pewexie. Pamiętam, że była nawet wtedy, gdy by
                            > ła na kartki i tam nie była na kartki.
                            >

                            Nie wyraziłem się precyzyjnie.
                            Odnośnie pamięci detali z PRL.
                            Jak czarnorynkowy kurs dolara w danym roku. Miałem na myśli Twoją wypowiedź:

                            Na początku lat siedemdziesiątych dolary można było kupić po 65/70 zł. To akurat pamiętam, bo dostałem magnetofon kasetowy i kupowałem taśmy w Pewexie, bo w sklepach oczywiście nie było.
                        • pies.na.czarnych Re: Koneser/ka? 26.08.22, 13:37
                          > Właśnie Obywatelu.

                          Stare zwyczaje co i jestem pewien, ze nie z Drogówki.

                          > Poszukiwanie informacji jest czasochłonne. czasami nawet bardzo.

                          No tak. Tobie jako TW rozpracowujący środowisko cinkciarzy w Częstochowie jest łatwo. W swoim archiwum masz zapisane kursy czarnorynkowe w zachowanych aktach SB.
                          Normalny obywatel w tamtym czasie nie interesował się takimi kursami i oficjalnie nikt o tym nie pisał.
                          • oby.watel Re: Koneser/ka? 26.08.22, 13:45
                            pies.na.czarnych napisała:

                            > No tak. Tobie jako TW rozpracowujący środowisko cinkciarzy w Częstochowie jest
                            > łatwo. W swoim archiwum masz zapisane kursy czarnorynkowe w zachowanych aktach
                            > SB.
                            > Normalny obywatel w tamtym czasie nie interesował się takimi kursami i oficjaln
                            > ie nikt o tym nie pisał.

                            Masz jakąś obsesję? Minęło 30 lat! Jesteś tym samym człowiekiem co wtedy? Tak samo myślisz, tak samo czujesz, tak samo byś się zachował? Ponieważ co i rusz udzielasz mi dobrych rad, to i ja Ci poradzę. Chwyć za trzonek gumowy młotek i puknij się nim w łeb. Postaraj się trafić. Powtarzaj czynność do uzyskania pozytywnego efektu.
                            • pies.na.czarnych Re: Koneser/ka? 26.08.22, 13:48
                              > Ponieważ co i rusz udzielasz mi dobrych rad

                              Znowu ślepy? Nie widzisz na tym swoim szajsungu drzewka?
                              • oby.watel Re: Koneser/ka? 26.08.22, 13:52
                                pies.na.czarnych napisała:

                                > > Ponieważ co i rusz udzielasz mi dobrych rad
                                >
                                > Znowu ślepy? Nie widzisz na tym swoim szajsungu drzewka?

                                Nie. Widzę całą serię wpisów ułożonych jeden pod drugim. Jeśli nie ma odniesienia do autora nie wiadomo czego dotyczy odpowiedź.
                              • pies.na.czarnych Re: Koneser/ka? 26.08.22, 13:56
                                Nie widzisz na tym, ze jeżeli przed zdaniem stawia się ">" to oznacza cytat?
                            • storima Re: Koneser/ka? 26.08.22, 17:36
                              oby.watel napisał:

                              > pies.na.czarnych napisała:
                              >
                              > > No tak. Tobie jako TW rozpracowujący środowisko cinkciarzy w Częstochowie
                              > jest
                              > > łatwo. W swoim archiwum masz zapisane kursy czarnorynkowe w zachowanych a
                              > ktach
                              > > SB.
                              > > Normalny obywatel w tamtym czasie nie interesował się takimi kursami i of
                              > icjaln
                              > > ie nikt o tym nie pisał.
                              >
                              > Masz jakąś obsesję? Minęło 30 lat! Jesteś tym samym człowiekiem co wtedy? Tak s
                              > amo myślisz, tak samo czujesz, tak samo byś się zachował? Ponieważ co i rusz ud
                              > zielasz mi dobrych rad, to i ja Ci poradzę. Chwyć za trzonek gumowy młotek i pu
                              > knij się nim w łeb. Postaraj się trafić. Powtarzaj czynność do uzyskania pozyty
                              > wnego efektu.
                              >

                              Obywatelu.
                              Ten człowiek, systematycznie obdarza mnie tego rodzaju epitetami.
                              Pisze, obdarza . Nie piszę obraża.

                              Bo on nie jest w stanie mnie obrazić.

                              Jak Ty, tak i ja nie wspieramy bandyckiej agresji Putina.

                              W przeciwieństwie do pies.na.czarnych.

                              Który na FK systematycznie wyzywa na Ukraińców od 'urków' (w rosyjskim slangu najgorszej kasty bandytyzmu).

                              Publikując tu anty ukraińskie treści
                              określa się jasno jako zwolennik dawnej komuny,

                              a obecnie putinowskiej ideologii neo sowietyzmu rodem z ZSRR.

                              To kto tu posiada SBeckie inklinacje.

                              Ten kto jest przeciw zbrodniczej ideologii Putina,
                              czy ten który go bezwstydnie i bezpardonowo swymi publikacjami na Forum Kraj wspiera.

                              I pies.na.czarnych przecież tego nie ukrywa.
                          • storima Re: Koneser/ka? 26.08.22, 13:55
                            pies.na.czarnych napisała:

                            > > Właśnie Obywatelu.
                            >

                            > Normalny obywatel w tamtym czasie nie interesował się takimi kursami i oficjaln
                            > ie nikt o tym nie pisał.
                            >

                            Co kolejna wierutna bzdura.

                            Mocny, następny z wielu na FK dowodów, jego własnych wpisów,
                            że ten człowiek tranzytem przewinął się Polskę.
                            Nigdy nie mieszkając u nas na stałe.

                            O czarnorynkowym kursie dolara od czasu powstania PEWEXów w Polsce to dyskutowaliśmy od podstawówki.

                            Przeliczając za ile to moglibyśmy kupić gumy do żucia DONALDY, albo marzenie każdego ówczesnego nastolatka, jeansy wranglery bądź levisy.

                            • storima Re: Koneser/ka? 26.08.22, 13:57
                              I to jest OCZYWISTE,
                              że czarnorynkowe kursy walut nie były oficjalnie w PRL publikowane.
                              • storima Re: Koneser/ka? 26.08.22, 14:39
                                storima napisał:

                                > I to jest OCZYWISTE,
                                > że czarnorynkowe kursy walut nie były oficjalnie w PRL publikowane.

                                No tak. Napisałem nieprecyzyjnie, a potem forumowicze gubią się czego dotyczy ten wpis.

                                forum.gazeta.pl/forum/w,28,173993491,173993491,Wady_PRL_a_zalety_.html?p=174020767
                            • storima Re: Koneser/ka? 25.10.22, 21:01
                              storima napisał:

                              > pies.na.czarnych napisała:
                              > > Normalny obywatel w tamtym czasie nie interesował się takimi kursami i oficjalnie nikt o tym nie pisał.

                              > Co kolejna wierutna bzdura.
                              >
                              > Mocny, następny z wielu na FK dowodów, jego własnych wpisów,
                              > że ten człowiek tranzytem przewinął się Polskę.
                              > Nigdy nie mieszkając u nas na stałe.
                              >
                              > O czarnorynkowym kursie dolara od czasu powstania PEWEXów w Polsce to dyskutowaliśmy od podstawówki.
                              > Przeliczając za ile to moglibyśmy kupić gumy do żucia DONALDY, albo marzenie każdego ówczesnego nastolatka, jeansy wranglery bądź levisy.
                              >
                              pies.na.czarnych napisała:
                              > W moich czasach karp kosztował grosze, a za dewizy kupowało się jedynie wódeczkę:)
                              >

                              Kolejne brednie.
                              W czasach gdy karp „kosztował grosze” w sklepach można było bez problemu kupić wódkę wszelaką. Byłoby wielce nierozsądnymi marnować bony towarowe bądź zachodnią walutę na towar który bez problemu kupowało się za złotówki.
                              Dopiero lata 80. gdy wódka była reglamentowana i w zasadzie jedyną dostępną bywała BAŁTYCKA. Czysta chemia, o upiornym smaku. Po której konsumpcji ludzie odchorowywali kilka dni. Wówczas tak. Kupowało się wódkę ze sklepu dewizowego za bony dolarowe bądź obcą walutę.

                              Kolejne łgarstwa. I tępawe podłożenie się. Nikt mieszkający na stałe w ówczesnej Polsce nie wypisywałaby takich oczywistych bzdur.

                              forum.gazeta.pl/forum/w,28,174262068,174262068,Tego_suweren_nie_popusci.html?p=174263070
      • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 22:54
        a.jej.rkoniak napisał(a):

        > szereg tytułów, które po odcedzeniu ideologii krzewiły prawdziwą kulturę +
        > polityka, życie literackie, kultura, dialog, film

        The Theatre in Poland, miesięcznik, po francusku i angielsku.
        Przeznaczony dla czytelników zagranicznych.
        I tak jak pisałem tutaj o moim teatrze, z ruchu polskiego teatru alternatywnego, anty-systemowego fenomenu PRL w państwach komunistycznych.
        Pisano o nas, reklamowano nas, mimo, iż niemal każdy z tych teatrów prowadził działalność opozycyjną.
        Okładka.
        I wewnątrz, artykuł o nas po francusku i angielsku, oraz zamieszczone zdjęcie z naszego spektaklu.



    • prze.nick Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:55
      System edukacyjny był lepszy ale tylko dlatego że go za Buzka rozwalono.
      • prze.nick Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 12:57
        A na studiach system boloński który nam narzuciła unia.
      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:04

        Prze.nick - system edukacyjnym.

        Wtedy nie dostawało się dyplomów bo się płaciło czesne.
        Na początku lat 2000-tych uczyłem w wielu szkołach prywatnych - jeden z "uczniów" powiedział mi wprost: "Panie - ja nie po to płacę za tę szkołę, żebym się w niej miał czegokolwiek uczył ! Nie życzę sobie tego !".

        Trzeba było zakuwać - no może przynależność partyjna dawała jakieś preferencje w tym obszarze - osobiście nie spotkałem się z takimi przypadkami - ja "zakuwałem" !
        • prze.nick Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:08
          Nie było w PRL szansy żeby nielot zrobił magistra czy inżyniera a teraz jak patrzę na licencjat to mam bardzo dziwne uczucie, że to jednak trochę za mało aby uznać za wyższe wykształcenie.
          • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:34


            Prze.nick - zaprawdę powiadam Ci: święte słowa proszę Księdza Proboszcza !
          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:49
            prze.nick napisał:

            > Nie było w PRL szansy żeby nielot zrobił magistra czy inżyniera a teraz jak pat
            > rzę na licencjat to mam bardzo dziwne uczucie, że to jednak trochę za mało aby
            > uznać za wyższe wykształcenie.

            Trzeci rodzaj prawdy księdza Tischnera. Vide — żeby daleko nie szukać — Edward Gierek, który AGH skończył w kilka miesięcy. Taki był zdolny.
            • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:52


              Prze.nick - nie neguję - mogło być tak, że "towarzysze" byli promowani również w postaci dyplomów uczelni/szkół.

              Nie znam takich przypadków osobiście ale uważam, że mogło tak być.
              • yoma Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:12
                Czyli cała twoja (nie)wiedza o PRL opiera się o to, czego nie widziałeś, nie słyszałeś, nie znasz. Jak dla mnie dalsza dyskusja jest bezprzedmiotowa.
                • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:40

                  Yoma:
                  " Jak dla mnie dalsza dyskusja jest bezprzedmiotowa".

                  No to sytuacja jest banalnie prosta - rozumiem, że zakończyłeś/aś udział w tej dyskusji?
            • prze.nick Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:05
              Pomyliło ci się z towarzyszem Grudniem
              • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:20
                prze.nick napisał:

                > Pomyliło ci się z towarzyszem Grudniem

                Gierek określił się w ankiecie z 1959 r. jako „inżynier zaoczny z dekretu o stopniach inżynierskich”. Faktycznie posiadał tylko wykształcenie podstawowe. W podobny sposób inżynierami metalurgami z dyplomem AGH zostali Grudzień, Kowalczyk (absolwent Technikum Chemicznego dla Wysuniętych Robotników w Gliwicach) i Szlachcic. Karkoszka został inżynierem budownictwa w Wieczorowej Szkole Inżynierskiej w Warszawie, która rozdawała dyplomy działaczom partyjnym (stąd też ironicznie była określana mianem „uniwersytetu obróbki wałów”)

                (Kierownictwo PZPR w latach 1971-1980, [w:] PRL na pochylni (1975-1980), red. Marcin Bukała, Dariusz Iwaneczko, Rzeszów 2017)
        • yoma Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:39
          >Na początku lat 2000-tych uczyłem w wielu szkołach prywatnych

          To już wiem, czemu matula mówili, żeby prywatnych unikać :D
          • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 21:11
            Szybko wyrósł z piaskownicy.

            >Na początku lat 2000-tych uczyłem w wielu szkołach prywatnych

            To już wiem, czemu matula mówili, żeby prywatnych unikać :D

            > Gdy kończył się PRL miałem 20 lat więc sporo pamiętam z tamtych czasów.

            >A i owszem nie siedziałem w domu - podobnie jak większość moich rówieśników bardzo często spędzałem czas:
            • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 09:56
              pies.na.czarnych napisała:

              > Szybko wyrósł z piaskownicy.

              > To już wiem, czemu matula mówili, żeby prywatnych unikać :D

              Przecież miał wtedy już 30 lat! Za młody jak na nauczyciela?
              • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 13:45
                > Przecież miał wtedy już 30 lat! Za młody jak na nauczyciela?

                Ktoś kto bawi się w piaskownicy do 20 roku życia, do końca życia jest infantylnym bobasem. Z resztą widać to nawet po jego głupim nicku. O wpisach i ciągłym dąsaniu się na osoby, które ośmielą się mieć inne zdanie wolę nie wspominać.
                • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 13:54
                  pies.na.czarnych napisała:

                  > > Przecież miał wtedy już 30 lat! Za młody jak na nauczyciela?
                  >
                  > Ktoś kto bawi się w piaskownicy do 20 roku życia, do końca życia jest infantyln
                  > ym bobasem. Z resztą widać to nawet po jego głupim nicku. O wpisach i ciągłym d
                  > ąsaniu się na osoby, które ośmielą się mieć inne zdanie wolę nie wspominać.

                  Ktoś, kto bawi się w piaskownicy do 20 roku życia doskonale nadaje się na nauczyciela w końcowym przedszkolu lub początkowej podstawówce, ponieważ szybko znajdzie wspólny język z dzieciakami.
      • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:48
        zwłaszcza punkty za pochodzenie
        elita PiS wie coś o tym
        • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:54
          Owszem - były punkty za pochodzenie - potwierdzam - wiem, że byli tacy moi koledzy którzy zdając na studia mieli te "dodatkowe" punkty !

          Uważam, że był to bardzo duży mankament !
        • prze.nick Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:07
          Co zmienia faktu że ktoś z punktami za pochodzenie i tak musiał zdać egzaminy na studiach.
          • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:17
            Mało tego, zdali, zapisali się do bandy, zostali na uczelni i produkują niewiadomoco.
            Po drodze byli docenci marcowi, bo ja ze starego portfela jestem.
            • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:21
              a.jej.rkoniak napisał(a):

              > Mało tego, zdali, zapisali się do bandy, zostali na uczelni i produkują niewiad
              > omoco.

              Kuźnia pisowskich kadr.
              • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:37

                "Kuźnia pisowskich kadr" - ślepa nienawiść do PIS !
                • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:48
                  dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

                  > "Kuźnia pisowskich kadr" - ślepa nienawiść do PIS !

                  To kategoria stricte subiektywna; myślę, że wielu ludzi tak tego nie odczuwa - na przykład ja tak tego nie odbieram.
            • prze.nick Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:21
              Kliki na uczelniach były ale najbardziej się śmiałem jak pewien wykładowca napisał symbol kuli o środku O i promieniu R symbolicznie jako K(O,R) i później musiał się tłumaczyć na specjalnym spotkaniu, że wcale nie chodziło o KOR.
              • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:26
                uczelniane anegdoty do osobny rozdział
                zwłaszcza studium wojskowe UW
                • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:39

                  "Studium wojskowe" to zapewne też było przegięcie !

                  Potwierdzam.
              • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:38


                Prze.nick - takie przegięcia jak najbardziej mogły być !

                Też tak uważam !
            • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:36

              A.jej.rkoniak - sam tego nie doświadczyłem ale zapewne towarzysze byli preferowani w systemie edukacji, awansach "naukowych" etc, etc.

              Zaprawdę powiadam Ci - myślę, że takie przegięcia a i owszem a i tak - BYŁY !
          • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:44
            Prze.nick:
            "Co zmienia faktu że ktoś z punktami za pochodzenie i tak musiał zdać egzaminy na studiach".

            Odpowiadam: znam osobiście przypadki osób, które w pełni przeczą temu co napisałeś (cytat powyżej) - jeden kolega mimo punktów za pochodzenie nie dostał się na studia a w październiku już składał obowiązkową wówczas przysięgę na lojalność wobec "LWP oraz sojuszniczej radzieckiej armii"!
    • superspec1 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:41
      PRL to była strata czasu a jak wiadomo czas to pieniądz!
      • yoma Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:42
        😀👍
      • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:55
        Zwłaszcza gdy się jechało służbowo do Wiednia. Diety do kieszeni, na miejscu płacił kontrahent. Szło się na MexikoPlatz, kupowało fanty, przywoziło do kraju ....
      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 13:56
        Sepertspec1 - na początku tego wątku już napisałem:

        Obecnie jest moda na totalną krytykę czasów PRL (wszytko było "be" etc etc).
        • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:05
          nic dziwnego, skoro PiS wyrósł z PRL (PZPR)
          • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:24


            A.jej.rkoniak - odpowiadam.

            Osobiście jestem przeciwnikiem PIS.


            Uważam jednak, że przesadzasz w tym co piszesz (korzenie PZPR etc).

            Jakie masz argumenty na korzenie PZPR w aspekcie PIS?
            • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:30
              namawiasz mnie na opowiadanie ślepemu o kolorach?
              chodzi jak kaczka, kwacze jak kaczka, to co to jest? duch świety w postaci gołąbka?
              PiS to katobolszewia, pokraczny bękart złogów po pzpr i próżniaczej klasy klerykalnej
              • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:33

                A,jej.rkoniak - zacietrzewiasz się - nakręcasz emocjonalnie - skupiasz się na obrażaniu zwolenników partii, której nie popierasz - nie przedstawiasz argumentów merytorycznych.


                Sory ale dla mnie twoje wpisy to emocjonalna jazda a nie merytoryczne argumenty !
                • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:02
                  właśnie umyłem zęby, za godzinę idę spać, ale muszę sobie poswawolić przed snem.
                  Ja się nie nakręcam, ja nap..lam w pis, jak w prezesa bąben. Ta partia i jej zwolennicy to pospolici oszuści, durnie, najgorszy element, nawet nie animalny. Wyjechałem z kraju z powodu odmiennych poglądów na rzeczywistość. PZPR pozbawiła mnie środków do życia.
                  Teraz bym wyjechał jeszcze szybciej.
                  Przedstawiłem ci swoją ocenę tej bandy i jeśli ci to sprawia przykrość, to mnie odfiltruj, nie będziesz widział....
                  Trudno mieć odrobinę sympatii do ludzi niszczących kraj, dzielących współobywateli, zajmujących się podejrzanymi geszeftami, zamiast rządzić krajem.
                  Twój wybór, twój wątek. Mnie nie zależy aby cię przekonać, ja prezentuję swoją opinię o tych darmozjadach.
                  Od 2015 Polska się pogrąża, dzieje się to wskutek nierządu Kaczyńskiego i jego fąfli.
                  • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:17
                    a.jej.rkoniak napisał(a):

                    > właśnie umyłem zęby, za godzinę idę spać, ale muszę sobie poswawolić przed snem
                    > .
                    > Ja się nie nakręcam, ja nap..lam w pis, jak w prezesa bąben. Ta partia i jej zw
                    > olennicy to pospolici oszuści, durnie, najgorszy element, nawet nie animalny. W
                    > yjechałem z kraju z powodu odmiennych poglądów na rzeczywistość. PZPR pozbawiła
                    > mnie środków do życia.
                    > Teraz bym wyjechał jeszcze szybciej.
                    > Przedstawiłem ci swoją ocenę tej bandy i jeśli ci to sprawia przykrość, to mnie
                    > odfiltruj, nie będziesz widział....
                    > Trudno mieć odrobinę sympatii do ludzi niszczących kraj, dzielących współobywat
                    > eli, zajmujących się podejrzanymi geszeftami, zamiast rządzić krajem.
                    > Twój wybór, twój wątek. Mnie nie zależy aby cię przekonać, ja prezentuję swoją
                    > opinię o tych darmozjadach.
                    > Od 2015 Polska się pogrąża, dzieje się to wskutek nierządu Kaczyńskiego i jego
                    > fąfli.

                    PiS lepiej niż podręcznik do HiT-u przybliża młodzieży realia PRL-u przekształcając cały kraj w jedną wielką rekonstrukcję.
                  • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:46
                    A,jej.rkoniak - mogę tylko powtórzyć!

                    Zacietrzewiasz się - nakręcasz emocjonalnie - skupiasz się na obrażaniu zwolenników partii, której nie popierasz !


                    Sory ale dla mnie twoje wpisy to emocjonalna jazda !
                    • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 15:26
                      dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

                      > Zacietrzewiasz się - nakręcasz emocjonalnie - skupiasz się na obrażaniu
                      > zwolenników partii, której nie popierasz !

                      > Sory ale dla mnie twoje wpisy to emocjonalna jazda !

                      Rozmawiasz czy oceniasz stan i poziom rozmówców? To co napisałeś to co to jest? Merytoryczny argument w przedmiocie sporu?
        • yoma Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:07
          Serpentspec, bracie :D
          • superspec1 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:42
            :)
        • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:08
          dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

          > Sepertspec1 - na początku tego wątku już napisałem:
          >
          > Obecnie jest moda na totalną krytykę czasów PRL (wszytko było "be" etc etc).

          Aha. I to według Ciebie zła moda, bo PRL był cacy? No to na pewno się ucieszysz, że Polska coraz bardziej się do niego upodabnia. Inflacja już jest porównywalną z tą, z początku lato osiemdziesiątych. Prokuratura, służby mundurowe, bank centralny, także już są w rękach partii. Wyjątek stanowi Trybunał Konstytucyjny, który wtedy był bardziej niezależny niż teraz.
          • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:29


            Supertspec1 -cytuję twój wpis i bardzo grzecznie odpowiadam.


            "Aha. I to według Ciebie zła moda, bo PRL był cacy?"
            Wskazałem zarówno wady i zalety PRL jakie percepuję (patrz pierwszy mój wpis na tym wątku).
            Proszę mi nie przypisywać i nie sugerować, że uważam że PRL miał same zalety (patrz pierwszy mój wpis na tym wątku).
            Po co ta emocjonalna jazda?
            Proszę o merytorykę a nie emocjonalne wpisy !


            "No to na pewno się ucieszysz, że Polska coraz bardziej się do niego upodabnia....."
            A i owszem a i tak - nie cieszy mnie to o czym piszesz !

            Ogólnie uważam, że kapitalizm w polskim wydaniu (i nie tylko) ma bardzo wiele wad !
            • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:56
              dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

              > Proszę mi nie przypisywać i nie sugerować, że uważam że PRL miał same zalety [b
              > ](patrz pierwszy mój wpis na tym wątku)[/b].
              > Po co ta emocjonalna jazda?
              > Proszę o merytorykę a nie emocjonalne wpisy !
              >
              >
              > "No to na pewno się ucieszysz, że Polska coraz bardziej się do niego upodabn
              > ia....."

              > A i owszem a i tak - nie cieszy mnie to o czym piszesz !
              >
              > Ogólnie uważam, że kapitalizm w polskim wydaniu (i nie tylko) ma bardzo wiel
              > e wad !


              A socjalizm miał wiele zalet. Najważniejszą z nich był brak możliwości wyjazdu. Nawet do bratnich krajów nie było tak łatwo wyjechać. A na Zachodzie zwykły Polak, jak mu się udało wyjechać, zachowywał się jak dziad proszalny. A jeśli pytasz po co ta emocjonalna jazda, to po to, by Ci uświadomić, że niewiele z tego PRL-u pamiętasz, niewiele rozumiesz. Zalety, nawet jak były, były pozorne. Jedyną i niezaprzeczalną było to, że bylismy młodsi i nie musieliśmy korzystać z socjalistycznej słuzby zdrowia. A dzisiaj musimy. I w tym przejawia się wyższość PRL-u nad IV RP — wtedy służba zdrowia jako tako działała. Teraz służy wyłącznie do napełniania kabzy wybranym.
              • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:48
                Oby.watel - zaprawdę powiadam Ci: szkoda mi czasu na powtarzanie argumentów, które i tak totalnie ignorujesz a nie rozważasz !
                • yoma Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 15:31
                  Podaj jeden powód, dla którego ktokolwiek miałby rozważać twoje argumenty. Następnie podaj choć jeden argument.
    • j-k Moda na krytyke PRL-u to byla 30 lat temu 20.08.22, 14:01
      dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:
      > Obecnie jest moda na totalną krytykę czasów PRL (wszytko było "be" etc etc).



      Moda na krytyke PRL-u to byla 30 lat temu - gdy jeszcze dobrze nie poznano zalet wracajacego 19-to wiecznego kapitalizmu

      zatem EPOKI Ci sie nieco pomylily.

      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Moda na krytyke PRL-u to byla 30 lat temu 20.08.22, 14:22

        J-K - nie do końca rozumiem jaki sens twojego wpisu.

        Osobiście uważam jednak, że kapitalizm ma bardzo wiele wad - mam to rozwijać ?

        Chcesz kontynuacji tego aspektu Drogi/a Kolego/Koleżanko?
        • j-k voila: 20.08.22, 14:32
          dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:
          > J-K - nie do końca rozumiem jaki sens twojego wpisu.


          sens jest taki, ze nie ma teraz zadnej mody na krytyke PRL-u.

          byla ona 25-30 lat temu, gdy ludzie jeszcze nie poznali "zalet" nowo rodzacego sie kapitalizmu.

          dzis stosunek do PRL-u, jak i do (obecnego) kapitalizmu jest dosc wywazony.

          i jedno i drugie ma/mialo swoje wady i zalety...




      • no-popis Re: Moda na krytyke PRL-u to byla 30 lat temu 22.08.22, 05:08
        j-k napisał:
        > Moda na krytyke PRL-u to byla 30 lat temu - gdy jeszcze dobrze nie poznano zale
        > t wracajacego 19-to wiecznego kapitalizmu
        Teraz, z powrotem, znowu jest socjalizm.
    • m.c.hrabia Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:24
      zalet nie widzę żadnych , a też kilka lat w PRLu przeżyłem, a najciekawsze ,że pod psimi wraca moja szkoda tylko ,że wzwody nie wracają takie jak za PRLu
      • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:31

        M.C.hrabia - używasz jakiś strasznych skrótów myślowych.

        Proszę o bardziej zrozumiałe wpisy.
        • m.c.hrabia Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:39
          że pod psimi wraca moja młodość

          miało być ale pegasus działa :)))
          • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:30

            M.C.hrabia - używasz jakiś strasznych skrótów myślowych.

            Proszę o bardziej zrozumiałe wpisy.
            • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:38
              dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

              >
              > M.C.hrabia - używasz jakiś strasznych skrótów myślowych.
              >
              > Proszę o bardziej zrozumiałe wpisy.

              Proszę bardzo: zalet nie widzę żadnych , a też kilka lat w PRLu przeżyłem, a najciekawsze, że pod psimi wraca moja młodość, szkoda tylko, że wzwody nie są już takie jak wtedy.

              Teraz jaśniej?
            • pies.na.czarnych Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 01:42
              M.C.hrabia - używasz jakiś strasznych skrótów myślowych.

              Proszę o bardziej zrozumiałe wpisy.


              Co tam jest niezrozumiale?
              • yoma Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 02:01
                Zapewne termin "wzwód" 😄
                • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 08:43
                  yoma napisała:

                  > Zapewne termin "wzwód" 😄

                  Może kojarzy im się z zakazem — nie wzwódź mnie na pokuszenie?
      • horpyna4 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:45
        Ja widzę jedną (i chyba tylko jedną) zaletę PRL - zlikwidowano analfabetyzm.

        Urodziłam się zaledwie kilka lat po wojnie, więc miałam do czynienia z ludźmi, którzy nie umieli czytać, ani pisać. Jak musieli podpisać się na jakimś dokumencie, to pozostawało im przyjąć na wiarę jego treść; zamiast podpisu stawiali krzyżyk. Czasem kilka krzyżyków; widziałam, jak pewna babka analfabetka postawiła trzy.

        Kiedyś mawiano, że analfabeta to taki, co "krzyżem się podpisuje".
        • m.c.hrabia Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 14:51
          Ja widzę jeszcze jedną , prawie w każdej wsi była biblioteka, mała bo mała ale zawsze, pamiętam ,ze w wakacje u dziadków przeczytałem wszystkie tomki, a w następne wszystkie samochodziki,
          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:01
            m.c.hrabia napisał:

            > Ja widzę jeszcze jedną , prawie w każdej wsi była biblioteka, mała bo mała ale
            > zawsze, pamiętam ,ze w wakacje u dziadków przeczytałem wszystkie tomki, a w nas
            > tępne wszystkie samochodziki,

            Teraz każdy ma praktycznie cały świat w telefonie. Dla mnie zaletą były w miarę tanie książki. Ale żeby zdobyć upragnioną pozycję trzeba było sobie wyrobić chody w księgarni.
            • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:04

              M.C.hrabia - piszesz:
              "Teraz każdy ma praktycznie cały świat w telefonie. Dla mnie zaletą były w miarę tanie książki. Ale żeby zdobyć upragnioną pozycję trzeba było sobie wyrobić chody w księgarni"

              Tylko, że nie każdy ma telefon - na przykład bezdomni!

              Ponadto w necie są tylko jakieś skróty z książek a nie treści całych książek !
              • m.c.hrabia Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:07
                łżesz, nic takiego nie napisałem ,
                • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:14
                  m.c.hrabia napisał:

                  > łżesz, nic takiego nie napisałem ,

                  Ale mogłeś napisać. Po prostu Cię wyręczyłem. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe.
                  • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:16
                    to prawda, ja miałem chody u kolegów w Pollenie, dostawałem proszek do prania, który wymieniałem na książki w empiku
                    • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:20
                      a.jej.rkoniak napisał(a):

                      > to prawda, ja miałem chody u kolegów w Pollenie, dostawałem proszek do prania,
                      > który wymieniałem na książki w empiku

                      Ja wyrobiłem sobie chody bezpośrednio w księgarni. Wtedy nie piłem kawy, więc bez żalu mogłem się pozbyć "zdobyczy". A potem były kartki. Sposobów na zapewnienie sobie życzliwości przybywało.
                • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:32

                  Do mnie to "łżesz" ?
              • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:13
                dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

                > Tylko, że nie każdy ma telefon - na przykład bezdomni!
                >
                > Ponadto w necie są tylko jakieś skróty z książek a nie treści całych książek !

                Z prawdami objawionymi trudno polemizować.
                • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:33
                  "Z prawdami objawionymi trudno polemizować."

                  Proszę o jakieś konkretne argumenty - to co piszesz jest dla mnie niezrozumiałe !
                  • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:41
                    dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

                    > Proszę o jakieś konkretne argumenty - to co piszesz jest dla mnie niezro
                    > zumiałe !

                    Pozwól, że się wyręczę kimś mądrzejszym, kto nie dał się złapać na lep "dyskusji". O tu. I to by było na tyle. Howgh!
                    • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:44
                      Jeśli Obywatel chodzi Ci o wpis:

                      "Czyli cała twoja (nie)wiedza o PRL opiera się o to, czego nie widziałeś, nie słyszałeś, nie znasz. Jak dla mnie dalsza dyskusja jest bezprzedmiotowa"

                      to powtarzam - w 1989 roku jak padał PRL to miałem 20 lat i wiele z PRL-u pamiętam i wiele w nim przeżyłem !
                      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:59
                        dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

                        > to powtarzam - w 1989 roku jak padał PRL to miałem 20 lat i wiele z PRL-u pa
                        > miętam i wiele w nim przeżyłem !


                        Na jakich falach nadawała Wolna Europa w zimie i w lecie?
                        • yadaxad Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 17:06
                          A kiedy zły system jest zły? Dopiero jak ludzie żyją w norach wykopanych w ziemi i łapią szczury do jedzenia? Zły system też potrzebuje "dobrych" rzeczy, by funkcjonował i je stara się tworzyć. Akurat przeprowadzanie tych "dobrych" w końcu mu się rozwala z powodu złego systemu. Co nie znaczy, że po drodze do klęski czegoś funkcjonalnego nie uda mu się zrobić. Nic to nie zmienia, że był zły i funkcjonujący poza mechanizmami prawa.
              • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:14
                projekt Gutenberg
            • m.c.hrabia Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:06
              fakt tanie , i bardzo tanie wydania kieszonkowe ( po jednym czytaniu makulatura) ale tak jk dzisiaj u Czarnka , większość tylko słuszna.
            • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 05:10
              oby.watel napisał:

              > m.c.hrabia napisał:
              >
              > > Ja widzę jeszcze jedną , prawie w każdej wsi była biblioteka, mała bo mał
              > a ale
              > > zawsze, pamiętam ,ze w wakacje u dziadków przeczytałem wszystkie tomki, a
              > w nas
              > > tępne wszystkie samochodziki,
              >
              > Teraz każdy ma praktycznie cały świat w telefonie. Dla mnie zaletą były w miarę
              > tanie książki. Ale żeby zdobyć upragnioną pozycję trzeba było sobie wyrobić ch
              > ody w księgarni.
              A spotkałeś się z taki pojęciem biblioteka?
              To odpowiednik dzisiejszego e-booka i to znacznie tańszy.
              • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 22:03
                no-popis napisała:

                > A spotkałeś się z taki pojęciem biblioteka?
                > To odpowiednik dzisiejszego e-booka i to znacznie tańszy.

                Spotkałem się z pojęciem biblioteka, ale nie spotkałem w niej takich pozycji, które szukałem.
                • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 06:23
                  oby.watel napisał:

                  > no-popis napisała:
                  >
                  > > A spotkałeś się z taki pojęciem biblioteka?
                  > > To odpowiednik dzisiejszego e-booka i to znacznie tańszy.
                  >
                  > Spotkałem się z pojęciem biblioteka, ale nie spotkałem w niej takich pozycji, k
                  > tóre szukałem.
                  >
                  Ani jedne pozycji ?
                  Lema nie czytałeś? W bibliotekach były.
                  Dalej trollujesz :(
                  • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 23.08.22, 09:19
                    no-popis napisała:

                    > Ani jedne pozycji ?
                    > Lema nie czytałeś? W bibliotekach były.
                    > Dalej trollujesz :(

                    Po co miałem szukać Lema w bibliotece, skoro na półce stała pięknie wydana, w twardej oprawie, kolorowa seria dzieł wybranych Wydawnictwa Literackiego? Socjalistyczne kolory to zresztą niezapomniane przeżycie samo w sobie. Z rozpędu chyba wydano także niechętnie wznawiany "Pamiętnik znaleziony w wannie". Jeśli chodzi o zarzut trollowania, to w Twoich ustach brzmi jak komplement. Doceniam, że gdy coś zarzucasz rozmówcy, to nie wykorzystujesz ani Tuska, ani PO.
        • a.jej.rkoniak Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:13
          ale pisi już nad tym pracują
          będzie jak dawniej, kupujemy broń bez czytania kontraktu, ...
          te piramidy intelektu potykają się o własne nogi
        • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:25
          horpyna4 napisała:

          > Ja widzę jedną (i chyba tylko jedną) zaletę PRL - zlikwidowano analfabetyzm.
          >
          > Urodziłam się zaledwie kilka lat po wojnie, więc miałam do czynienia z ludźmi,
          > którzy nie umieli czytać, ani pisać. Jak musieli podpisać się na jakimś dokumen
          > cie, to pozostawało im przyjąć na wiarę jego treść; zamiast podpisu stawiali kr
          > zyżyk. Czasem kilka krzyżyków; widziałam, jak pewna babka analfabetka postawiła
          > trzy.
          >
          > Kiedyś mawiano, że analfabeta to taki, co "krzyżem się podpisuje".

          Szacunek !

          Analfabetyzm po II wojnie światowej likwidowano też w Europie Zachodniej.
          Jak i przykładowo w USA.

          Czyli ne jest to jakaś szczególna zasługa komunistycznej Polski.

        • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 15:31
          Hopryna - ok - zlikwidowanie analfabetyzmu to zaleta PRL - POPIIERAM twoje spojrzenie !
          • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 17:44
            dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

            > Hopryna - ok - zlikwidowanie analfabetyzmu to zaleta PRL - POPIIERAM
            > twoje spojrzenie
            !
            >

            Nieprawda.

            Wspomniałem tu, że walka z analfabetyzmem to nie jest żadna wyjątkowa zasługa PRL.
            Odbywała się w tym samym czasie również w Europie Zachodniej.

            Nie byłoby PRL, walka z analfabetyzmem byłaby kontynuowana.

            The first step was to provide a channel throughwhich the peasants could express their ambitionto learn, and this took form in local village Committees to Battle Illiteracy. So many of these were created that on January 24-25, 1948, their secretaries held a regional meeting in Matera and agreed to work closely with the mayors and school-teachers of their villages. Gatherings were held in the public squares,
            loudspeakers carried the message into the streets


            Włochy.
            Pierwszym krokiem (walki z analfabetyzmem) było zapewnienie środków dzięki którym mieszkańcy wsi mogliby być zmotywowani do nauki. Utworzono więc lokalne wiejskie i miasteczkowe Komitety Zwalczania Analfabetyzmu. Szczyt ich rozwoju przypada na 24 i 25 stycznia 1948 roku. Przewodniczący tych komitetów na regionalnym spotkaniu w Matera zobowiązali się do współpracy z sołtysami, merami i nauczycielami lokalnych społeczności wiejskich. Odbywały się publiczne otwarte dla wszystkich zebrania, na ulicach propagowano nauczanie przez megafony.
            unesdoc.unesco.org/ark:/48223/pf0000070990
            Trzeba pamiętać, że w odróżnieniu do innych krajów zachodniej Europy walkę z analfabetyzmem komplikowała w Polsce sytuacja zaborów.
            Więcej tutaj:

            Przez przytłaczającą większość historii Polski umiejętność czytania i pisania była tak elitarna, że jeszcze w roku 1870 miało ją opanowaną ok. 20 proc. społeczeństwa. Mowa tu o Królestwie Polskim, bo na ziemiach zaboru pruskiego sytuacja wyglądała w tamtym momencie lepiej – analfabetami było tam już tylko 30 proc. Polaków. Choć w tym ostatnim przypadku uczono czytać i pisać po niemiecku. Najlepiej po tym względem wyglądała sytuacja w Galicji, gdzie pod koniec XIX wieku wprowadzono obowiązek szkolny – w miastach dzieci musiały ukończyć szkołę siedmioklasową, na wsi – sześcioklasową; i nikt nie upierał się przy rugowaniu języka polskiego.
            dzieje.pl/aktualnosci/70-lat-temu-wladze-polski-ludowej-oglosily-ustawe-o-walce-z-analfabetyzmem
    • s12345s Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 18:32
      [i]dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:


      > - ludzie utrzymywali bliższe relacje interpersonalne niż obecnie ...


      Ludzie w PRL-u nie za bardzo mieli jakieś rozrywki. Dzisiaj mamy Internet, telewizję z wieloma kanałami, telefony, kin, teatrów, różnych imprez, też nie brakuje, znacznie więcej fajnych knajpek, restauracji, dużo ludzi ma samochody więc można sobie jechać w wolnej chwili na jakieś wycieczki, czy odwiedzić rodzinę, znajomych, itd. Dzisiaj po prostu każdy ma więcej ciekawych rzeczy do robienia.
      • storima Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 19:16
        s12345s napisała:

        > [i]dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:
        >
        >
        > > - ludzie utrzymywali bliższe relacje interpersonalne niż obecnie ...

        >
        > Ludzie w PRL-u nie za bardzo mieli jakieś rozrywki. Dzisiaj mamy Internet, tele
        > wizję z wieloma kanałami, telefony, kin, teatrów, różnych imprez, też nie braku
        > je, znacznie więcej fajnych knajpek, restauracji, dużo ludzi ma samochody więc
        > można sobie jechać w wolnej chwili na jakieś wycieczki, czy odwiedzić rodzinę,
        > znajomych, itd. Dzisiaj po prostu każdy ma więcej ciekawych rzeczy do robienia.
        >

        Oj!
        Potrafiliśmy się bawić świetnie.
        Kulturę szeroko pojętą w porównaniu do innych demoludów mieliśmy na światowym poziomie.

        A to, o czym piszesz nie ma nic wspólnego z PRLem.

        To najzwyklejszy rozwój techniki.
        • aga-kosa Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 19:47
          Już mam dorosłe wnuki. Dzieci młodość spędzili na obozach Harcerskich, zajęcia nadobowiązkowe w szkole, lektury obowiązkowe i nie. Z podręczników mogły korzystać po kolei wszystkie dzieci w rodzinie, albo i sąsiadom można było oddać. Były w miękkich oprawach, więc i były lżejsze do noszenia.
          To pokolenie powojenne nauczane w perelowskich szkołach czuło więź ze swoją ojczyzna, z szacunkiem dla języka, dla współobywateli - piszę o takich szaraczkach nie na partyjnych stołkach.
          Patrzę teraz na swoje dzieci i wnuki, widzę jak kupują i czytają książki, wyjeżdżają na urlop rowerem,z namiotem, dbają o środowisko ii myślę sobie: - Kogo wychowałam? Patologia ? :( aga
          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:40
            aga-kosa napisała:

            > Już mam dorosłe wnuki. Dzieci młodość spędzili na obozach Harcerskich, zajęcia
            > nadobowiązkowe w szkole, lektury obowiązkowe i nie. Z podręczników mogły korzy
            > stać po kolei wszystkie dzieci w rodzinie, albo i sąsiadom można było oddać. By
            > ły w miękkich oprawach, więc i były lżejsze do noszenia.
            > To pokolenie powojenne nauczane w perelowskich szkołach czuło więź ze swoją o
            > jczyzna, z szacunkiem dla języka, dla współobywateli - piszę o takich szaraczka
            > ch nie na partyjnych stołkach.
            > Patrzę teraz na swoje dzieci i wnuki, widzę jak kupują i czytają książki, wyjeż
            > dżają na urlop rowerem,z namiotem, dbają o środowisko ii myślę sobie: - Kogo wy
            > chowałam? Patologia ? :( aga

            Jedni opiekują się swoimi dziećmi, wychowują je, później opiekują się rodzicami, inni oddają dzieci do żłobka, a rodziców do domu starców. Bo pomaganie potrzebującym jest nierozsądne.
    • man_sapiens Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 19:30
      dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:
      [..]
      > ZALETY
      > - nie było bezdomnych

      Byli. Tylko nie wolno było o tym mówić. A także np. asystent pracujący na politechnice z żoną asystentką na uniwersytecie 8 dwójką dzieci mieli do zamieszkania pokój o powierzchni 15m²/

      > - ludzie utrzymywali bliższe relacje interpersonalne niż obecnie (ja na przykład mieszkając w bloku często pamiętam jak przychodziła do nas sąsiądka by pożyczyć pół szklanki curku albo jedną cebulę)

      No cóż, jeżeli pożyczanie cebuli było dla kogoś najwspanialszą relację... Ja z tymi sąsiadami, z którymi się przyjaźnię, często spotykam się na pogaduchach, zwykle (z lenistwa) w niedalekim barza.

      > - nie było mocno zarysowanego "wyścigu szczurów" - ludzie byli bardziej życzliwi dla siebie, bardziej przyjacielsko do siebie nastwieni etc etc

      Ktoś logoś zmusza do udziału w wyścigu szczurów? Ktoś tego zabraniał w PRL? Nie, tyle. że jedyną możliwą formą wyścigu szczurów w PRL był partyjna kariera.

      > - ludzie mieli czas i ochotę na to by ze sobą rozmawiać, odwiedzać się etc

      Patrz pan, ja mam dalej na to czas. Jestem w jakimś zakrzywieniu czasoprzestrzeni?

      Nota bene - te same zalety miały ówczesne społeczeństwa na Zachodzie, tyle, że połączone z wolnością, większym dostatkiem, praworządnością i demokracją.

      Te tzw. zalety PRL yo nie były zalety bolszewickiego państwa, tylko zalety ludzi, którzy rozpaczliwie usiłowali normalnie żyć w nienormalnym państwie - bolszewickiej dyktaturze.
    • snajper55 Zalety PRL 20.08.22, 20:40
      Zalety PRL:

      1. Brak było korków na drogach.

      2. Nie zabraniano furmankom wjeżdżania na autostrady.

      2. Drogi były bezpieczne. Samochód kierowcy jeżdżącego ponad 70 km/h szybko lądował w warsztacie z rozwalonym zawieszeniem.

      3. Ludzie nie brali kredytów na kupno mieszkań. Mieszkania były tanie i każdego było na nie stać.

      4. W sklepach była oranżada w proszku.

      5. Nie było problemów z kupnem węgla, przywożonego przez wozaków i znoszonego do piwnic w wiklinowych koszach.

      6. W telewizji zamiast Prezesa Kaczyńskiego można było posłuchać Sekretarza Gomułki, a potem Towarzysza Gierka.

      7. Polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatnie.

      8. Polacy nie poniżali się do zbierania szparagów u Niemca.

      9. Przed Świętami wszyscy się cieszyli, bo do portów płynęły pomarańcze i mandarynki z Kuby.

      10. Nikomu żaden złodziej nie mógł ukraść paszportu.

      11. Jasno była zdefiniowana droga awansu zawodowego, której początkiem było zapisanie się do Partii.

      S.
      • a.jej.rkoniak Re: Zalety PRL 21.08.22, 04:03
        ewenement światowy - "samochód 126 p" w loterii
        mieszkania pod 40 latach oszczędzania na książeczce PKO
        mieszkania ze ślepą kuchnią
        teczki w kiosku Ruchu na pisma
        wieloletnie oczekiwanie na założenie telefonu
        a na plus
        chleb lubelski z prywatnej piekarni
        także rogaliki i chałka do niedzielnego kakao
        nauka pływania w 5 klasie
        odgruzowanie Warszawy na festiwal młodzieży w 1955
        wymiana lamp ulicznych na mojej ulicy - od gazowych przez żarowe, fluoro, rtęciowe.... dzisiaj to już chyba LEDy
      • buldog2 Re: Zalety PRL 25.08.22, 17:58
        6. W telewizji zamiast Prezesa Kaczyńskiego można było posłuchać Sekretarza Gomułki, a potem Towarzysza Gierka.

        7. Polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatnie.


        Ad. 6. To nie jest zaleta, ale wielki niedostatek PRLu. W czasach PRLu towarzysza prezesa Kaczyńskiego mogli słuchać tylko funkcjonariusze SB, dla których prowadził szkolenia. A reszta?

        Ad. 7. Polska rosła w siłę, ale nie tak jak rośnie w siłę dziś, pod łaskawymi opiekuńczymi skrzydłami prezesa Kaczyńskiego. Także braterskie stosunki z siłami postępowymi ze Wschodu są dziś mocniejsze.
      • jureek Re: Zalety PRL 25.08.22, 21:57
        snajper55 napisał:

        > 2. Nie zabraniano furmankom wjeżdżania na autostrady.

        Nieprawda. Przy wjeździe na autostradę, a nawet na "gierkówkę", która autostradą nie była, stały takie znaki:
        Znajomy z Niemiec był pod wrażeniem, jak w Polsce dba się o zwierzęta, że jak droga jest bardziej ruchliwa, czyli więcej spalin, to nie wolno taką drogą przewozić koni, a w Niemczech konie w przyczepkach muszą oddychać spalinami :)
        • storima Re: Zalety PRL 25.08.22, 22:22
          jureek napisał:

          > snajper55 napisał:
          >
          > > 2. Nie zabraniano furmankom wjeżdżania na autostrady.
          >
          > Nieprawda. Przy wjeździe na autostradę, a nawet na "gierkówkę", która autostrad
          > ą nie była, stały takie znaki:
          > Znajomy z Niemiec był pod wrażeniem, jak w Polsce dba się o zwierzęta, że jak d
          > roga jest bardziej ruchliwa, czyli więcej spalin, to nie wolno taką drogą przew
          > ozić koni, a w Niemczech konie w przyczepkach muszą oddychać spalinami :)

          Nieprawdopodobnie fantastyczne !
    • melikles Re: Wady PRL - a zalety? 20.08.22, 20:44
      Powiedz to tym w Bieszczadach, durniu z kretyńskim nickiem :D


      dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:

      ALETY[/b]
      > - nie było bezdomnych”.
    • pozytonium To jest jak z Krymem 20.08.22, 22:18
      tvn24.pl/swiat/krym-ataki-na-cele-wojskowe-panika-wsrod-rosjan-analiza-isw-6077227
      Putin był głupcem za zatokował najbardziej waleczny naród Europy. nie dawali sobie z nim rady Polacy, nie dawał sobie z nim nawet Stalin. Polacy wyszli im ze słowiańską gościną. Gość w dom Bóg w dom.

      Przyszedł rok 1615, zaraz Kozacy do 80 czołnów wybrali się na morze, uderzyli blisko Konstantynopola między Misewną i Archioką; Cesarz tam był blisko na myślistwie, widział z pokoju swego dymy, bo Kozacy te dwa Porty spalili
    • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 01:31
      Lata 60. i 70.
      Kary cielesne w szkole podstawowej.
      Ciągniecie za ucho. Bicie w dłoń linijką.
      Oraz, u mnie w szkole tego nie było, baty pasem na goły tyłek w gabinecie pana dyrektora podstawówki.
      Jak namiętne przez pewnych nauczycieli psychologiczne poniżanie nieogarniętych uczniów.

      Nie miało to miejsca w liceum.
      Żadna pani profesor ani pan profesor nie stosowali kar cielesnych. Tym bardziej dyrekcja ogólniaka.

      Ale pamiętajmy, że podobnie w tamtych latach było również w szkołach zachodniej Europy.
      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 08:54
        storima napisał:

        > Lata 60. i 70.
        > Kary cielesne w szkole podstawowej.
        > Ciągniecie za ucho. Bicie w dłoń linijką.
        > Oraz, u mnie w szkole tego nie było, baty pasem na goły tyłek w gabinecie pana
        > dyrektora podstawówki.
        > Jak namiętne przez pewnych nauczycieli psychologiczne poniżanie nieogarniętych
        > uczniów.
        >
        > Nie miało to miejsca w liceum.
        > Żadna pani profesor ani pan profesor nie stosowali kar cielesnych. Tym bardziej
        > dyrekcja ogólniaka.
        >
        > Ale pamiętajmy, że podobnie w tamtych latach było również w szkołach zachodniej
        > Europy.

        W liceum można było mieć spore kłopoty, trzeba się było gęsto tłumaczyć z nieobecności na pochodzie pierwszomajowym.

        Autor wątku tego nie może pamiętać. PRL oglądał z poziomu szkolnej ławki, niewiele rozumiał, ale plusy znalazł. Co mu się chwali, bo w miarę świadomie przeżył lata osiemdziesiąte, lata ganianek w rocznicę stanu wojennego, całkowitej zapaści handlu, kartek na wszystko, galopującej inflacji. "Zalety" które wymienił zna jedynie z opowieści lub Dziennika Telewizyjnego.
        • m.c.hrabia Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 09:15
          W liceum można było mieć spore kłopoty, trzeba się było gęsto tłumaczyć z nieobecności na pochodzie pierwszomajowym.

          można też było pałą po dupie zarobić za wagary w kinie , a dzisiaj kogo obchodzi małolat siedzący w galerii handlowej zamiast w szkole ))
          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 09:34
            Wagary w kinie możliwe były tylko w dużych miastach. W małych wagary spędzało się nad rzeką, a później przy winie. Za to organizowano zbiorowe wyjścia do kina na klasykę światowego kina — "Lenin w Poroninie", "Śladami Lenina" i podobne. Dziś Lenina zastąpił JPII i JK.
        • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 13:52
          oby.watel napisał:

          > storima napisał:
          >
          > > Lata 60. i 70.
          > > Kary cielesne w szkole podstawowej.
          > > Ciągniecie za ucho. Bicie w dłoń linijką.
          > > Oraz, u mnie w szkole tego nie było, baty pasem na goły tyłek w gabinecie
          > pana
          > > dyrektora podstawówki.
          > > Jak namiętne przez pewnych nauczycieli psychologiczne poniżanie nieogarni
          > ętych
          > > uczniów.
          > >

          > W liceum można było mieć spore kłopoty, trzeba się było gęsto tłumaczyć z nieob
          > ecności na pochodzie pierwszomajowym.
          >

          Obowiązkowy pochód. Dla każdego. Ale traktowaliśmy to piknikowo.

          Administracja roznosiła flagi obowiązkowe do rozwieszania na balkonach.
          Znamienita większość wybierała biało-czerwone. Bo taką w latach 70. możliwość nam dawno. W rezultacie na blokach powiewały te właśnie. Czerwonych było niewiele.
      • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 05:12
        storima napisał:

        > Lata 60. i 70.
        > Kary cielesne w szkole podstawowej.
        > Ciągniecie za ucho. Bicie w dłoń linijką.
        > Oraz, u mnie w szkole tego nie było, baty pasem na goły tyłek w gabinecie pana
        > dyrektora podstawówki.
        > Jak namiętne przez pewnych nauczycieli psychologiczne poniżanie nieogarniętych
        > uczniów.
        Trafne przypomnienie.
    • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 02:25
      Swoistym fenomenem PRL niespotykanym na taką skalę w innych państwach bloku wschodniego była kontrkultura.
      Tworzona przez teatry studenckie na przełomie lat 70. do czasu rozpoczęcia stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku.

      Takie zespoły jak Teatru STU, Teatru 77, Teatru Kalambur, Provisorium, czy Teatru Ósmego Dnia były znane i cenione zdobywając nagrody w Europie zachodniej.

      Patronat nad teatrem studenckim sprawował Związek Studentów Polskich po czym Związek Socjalistycznych Studentów Polskich.

      Odbywały się coroczne festiwale takie jak Festiwal Studenckich Teatrów Debiutujących START, zmieniający corocznie miasto swych prezentacji, Krakowskie Reminiscencje Teatralne, czy tez Konfrontacje Młodego Teatru w Lublinie.

      Znana też była funkcjonująca od 1966 do dziś FAMA (Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej). To tam w 1980 roku, będąc zaproszonym wraz z moim zespołem, jednym z laureatów teatrów studenckich poznaliśmy koncertującego Jacka Kaczmarskiego, oglądaliśmy zakazane w Polsce filmy jak choćby "Pociągi pod specjalnym nadzorem" klasyka czechosłowackiej Nowej Fali Jiríego Menzela według prozy Bohumila Hrabala. Uczestnicząc tym samym w codziennych warsztatach teatralnych prowadzonych przez doświadczonych artystów polskiego teatru alternatywnego. Były więc to zebrania o antykomunistycznym przekazie.

      Ten swoisty fenomen kontrkultury sponsorowany przez socjalistyczne państwo, ewenement w państwach ówczesnej komuny spełniał rolę wentylu bezpieczeństwa. Był też sceną z której można było ukazywać absurdy prlowskiej rzeczywistości. Mało tego, komunistyczne państwo zezwalało na profesjonalizację najwybitniejszych studenckich zespołów, przechodziły one wówczas pod patronat Ministerstwa i Sztuki.

      Wybitne teatry kontrkultury nie miały problemów z uzyskaniem paszportów w celu uczestnictwa w festiwalach na zachodzie. To również służyło komunistycznemu reżimowi jako propaganda mająca ukazać ludzką twarz reżimu, oraz dowód na wolność wypowiedzi w bloku wschodnim, konkretnie oczywiście w Polsce.

      Każdy niemal zespól teatralny walczył na swój sposób z systemem. Aby przechytrzyć cenzurę odwoływaliśmy się do symboliki, metafory nie opisywaliśmy rzeczywistości wprost. Powstał w ten sposób szczególny język teatralny specyficzny dla naszej polskiej kultury. I ceniony za swa oryginalność w Europie Zachodniej.

      Mój teatr również posiadał dwie wersje spektakli. Cenzurowaną. I wolną od cięć. Wówczas ograniczeniem była liczba widzów do 50 osób, oraz rozmiar oficjalnego plakatu formatu A4. Ale nie było to problemem, bo rozwieszaliśmy kilka z nich w tym samym miejscu. Ponieważ jedynie rozmiar był cenzurowany, a nie liczba rozwieszeń w tym samym miejscu.

      Otrzymywaliśmy tantiemy, opłaty za delegacje w przypadkach warsztatów, ogólnopolskich zebrań Rady Młodego Teatru, sale do ćwiczeń, rekwizyty i konieczny do spektakli sprzęt. I to wszystko z pieniądze PRLowskiego rządu.
      • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 14:06
        storima napisał:

        > Swoistym fenomenem PRL niespotykanym na taką skalę w innych państwach bloku wsc
        > hodniego była kontrkultura.
        > Tworzona przez teatry studenckie na przełomie lat 70. do czasu rozpoczęcia stan
        > u wojennego 13 grudnia 1981 roku.
        >

        Byliśmy w naturalny sposób powiązani z opozycją antykomunistyczną w PRL:


        teatr studencki w Polsce,
        niezawodowy ruch teatr., obejmujący środowiska akademickie;
        (inscenizacje dramatu, kabaret, montaże poet. i publicyst.). Pierwszy okres rozkwitu teatrów studenckich przypadł na przeł. lat 50. i 60. XX w.; teatry te stały się wówczas forum prezentacji poglądów polit. i społ. młodego pokolenia (1954–60 Bim-Bom w Gdańsku, 1954–72 Studencki Teatr Satyryków w Warszawie, od 1954 Pstrąg i Cytryna w Łodzi, od 1956 krak. Piwnica Pod Baranami, od 1957 Kalambur we Wrocławiu). Drugi okres, przypadający na lata 60. i 70., był inspirowany ruchem kontestacyjnym i teatrem awangardowym w Europie Zachodniej i USA. W Polsce szczególny wpływ na ruch studencki wywarł Teatr Laboratorium J. Grotowskiego. Jako podstawę pracy przyjęto zasadę kreacji zbiorowej. Teatr studencki odegrał ogromną rolę w kreowaniu form pol. kultury alternatywnej, stał się alternatywą organizacyjną i artyst. dla teatru zaw., a pod koniec lat 70. także ośr. opozycji politycznej. Szczególna aktywność teatrów studenckich sprawiła, że w latach 70. były one awangardą teatralną.


        encyklopedia.pwn.pl/haslo/teatr-studencki;3985911.html
      • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 05:23
        storima napisał:

        > Swoistym fenomenem PRL niespotykanym na taką skalę w innych państwach bloku wsc
        > hodniego była kontrkultura.
        > Tworzona przez teatry studenckie na przełomie lat 70. do czasu rozpoczęcia stan
        > u wojennego 13 grudnia 1981 roku.
        >
        > Takie zespoły jak Teatru STU, Teatru 77, Teatru Kalambur, Provisorium, czy Tea
        > tru Ósmego Dnia były znane i cenione zdobywając nagrody w Europie zachodniej.
        >
        > Patronat nad teatrem studenckim sprawował Związek Studentów Polskich po czym Zw
        > iązek Socjalistycznych Studentów Polskich.
        Prowadziłem w tym okresie radio studenckie. Ilość odbiorców 12.000 (!).
        Jeżdziłem na niemal wszystkie FAMY, YAPY (zapomniałeś) , Krakowy itd. od roku 1975. Nagrywaliśmy te festiwale i emitowaliśmy w studenckich rozgłośniach radiowych Polski. Poznałem Kleyffa, Weissa, Kaczmarka i ekipą, Wołka, Belona i wielu innych, i wielu innych.
        Osobą, jedną z osób, która wspierała "z ramienia partii i systemu, ten fenomen (to był fenomen w Demoludach!) był m.in. szef kultury w SZSP Aleksander Kwaśniewski.
        • storima Re: Wady PRL - a zalety? 22.08.22, 21:47
          no-popis napisała:
          > Prowadziłem w tym okresie radio studenckie. Ilość odbiorców 12.000 (!).
          > Jeżdziłem na niemal wszystkie FAMY, YAPY (zapomniałeś) , Krakowy itd. od roku 1
          > 975. Nagrywaliśmy te festiwale i emitowaliśmy w studenckich rozgłośniach radiow
          > ych Polski. Poznałem Kleyffa, Weissa, Kaczmarka i ekipą, Wołka, Belona i wielu
          > innych, i wielu innych.
          > Osobą, jedną z osób, która wspierała "z ramienia partii i systemu, ten fenomen
          > (to był fenomen w Demoludach!) był m.in. szef kultury w SZSP Aleksander Kwaśnie
          > wski.

          No proszę! Dziękuję Ci bardzo za ten nieprawdopodobny dla mnie wspominek!!!

          Jestem młodszy od Ciebie.
          I wśród czołówki teatrów alternatywnych byliśmy najmłodszą wiekiem grupą.

          Jako zdobywający nagrody na ogólnopolskiej scenie zespól zostaliśmy zaproszeni na FAMĘ w 1980 roku.

          Ale nie odbyła się ona tradycyjnie w Świnoujściu, a w Bolesławcu.

          Przypomniałeś mi Aleksandra Kwaśniewskiego.

          I rzeczywiście najprawdopodobniej go poznałem na zjeździe kierowników teatrów studenckich jesienią 1979 roku w Toruniu. Był kierownikiem Wydziału Kultury w Zarządzie Głównym SZSP w Warszawie.

          Ale to dzięki Tobie zacząłem sobie go kojarzyć.

          Człowiek wówczas nie przywiązywał wagi do politycznych oficjeli.
          Ważniejszy dla mnie był kontakt ze starszymi, doświadczonymi koleżankami i kolegami renomowanych grup teatralnych, oraz osobami z opozycji demokratycznej skupionej wokół naszego ruchu.
          Wspominałem tutaj Jacka Żakowskiego. Ale było ich wielu innych, jak przykładowo twórca ośrodka "Karta" Zbyszek Gluza.

          Jesienią 1981 roku zostałem wybrany jako zastępca świętej pamięci Leszka Raczaka, szefa Rady Młodego Teatru (teatru alternatywnego w Polsce), ówczesnego kierownika Teatru Ósmego Dnia.
          Ale nastał stan wojenny i dla mnie i mojego teatru wszystko się w Polsce skończyło.

          Pozdrowienia Kolego z Kultury Studenckiej !
    • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 09:07
      dwukropek_salambek_dwukropek13 napisał:
      > ZALETY
      > - nie było bezdomnych
      > - ludzie utrzymywali bliższe relacje interpersonalne niż obecnie (ja na przykła
      > d mieszkając w bloku często pamiętam jak przychodziła do nas sąsiądka by pożycz
      > yć pół szklanki curku albo jedną cebulę)
      > - nie było mocno zarysowanego "wyścigu szczurów" - ludzie byli bardziej życzliw
      > i dla siebie, bardziej przyjacielsko do siebie nastwieni etc etc
      > - ludzie mieli czas i ochotę na to by ze sobą rozmawiać, odwiedzać się etc
      > - dla ludzi 50+ i starszych można mówić o jednej paradoksalnej zalecie: "byliśm
      > y wtedy młodzi" - to taki argument z przymrużeniem oka.
      >
      To są Twoje bardzo indywidualne wrażenia z tamtego okresu. Takie masz.
      Co do wspominek PRLu, wielkiej popularności profili poświęconych PRLowi (foto!) na różnych portalach, mediach itp to jest to po prostu tęsknota za młodością. Moi rodzice z "tęsknotą" wspominali czasy kiedy była wojna.
      Nie będę tu oskarżał PRL ale dodam, że siermiężna i wyizolowana od świata Polska w dwadzieścia lat stanęła na nogi i podobnie inne państwa Demoludów co jednoznacznie zaświadcza czym był PRL po 45 latach tego wspaniałego PRLu.
    • adam.eu Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 09:24
      Wydaje mi się, że w Twoim zamyśle nie jest to wątek sentymentalno wspomnieniowy.

      Ani też chyba nie chcesz dać do zrozumienia, że:

      "WADY
      - brak demokracji i wolności słowa
      - podległość polityczna i ekonomiczna wobec ZSRR
      - brak tolerancji światopoglądowej (promowanie jednego światopoglądu - ateistycznego)
      - niewydolna gospodarka
      "

      pod różną postacią wracają.

      Więc o co Ci chodzi?
      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 10:00
        adam.eu napisał:

        > pod różną postacią wracają.
        >
        > Więc o co Ci chodzi?

        Waha się. Wtedy sprawa była prosta — wystarczyło wstąpić do partii i kariera ruszała z kopyta. Nawet za działalność kabaretową nie zamykali (często na siedzibie widniała karteczka: kabaret zamknięty razem z wykonawcami). Teraz postawisz na niewłaściwego konia i masz przechlapane.
    • emeryt-myslacy Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 10:09
      Pamiętam te drewniane ławki w podstawówce. Na środku był kałamarz w którym maczało się rozlatujące się stalówki. Punkty za pochodzenie oczywiście otrzymałem, przy egzaminach wstępnych na Politechnike. Zdawałem z matematyki, fizyki i j. niemieckiego. Zdałem i do dzisiaj nie wiem, czy te punkty za pochodzenie były mi potrzebne.
      • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 11:24
        emeryt-myslacy napisał:

        > Pamiętam te drewniane ławki w podstawówce. Na środku był kałamarz w którym macz
        > ało się rozlatujące się stalówki. Punkty za pochodzenie oczywiście otrzymałem,
        > przy egzaminach wstępnych na Politechnike. Zdawałem z matematyki, fizyki i j. n
        > iemieckiego. Zdałem i do dzisiaj nie wiem, czy te punkty za pochodzenie były mi
        > potrzebne.

        Śmiesznie się robiło gdy do kałamarza kujonom (przeważnie to były dziewczynki) wrzuciło się cukierka. Punkty za pochodzenie dawały fory. Działało to tak — trzeba było uzyskać np. 200 punktów, żeby się dostać. Kto zdobył 180 nie dostawał się, ale jak miał właściwe pochodzenie, to zostawał studentem. Czy to było złe? Absolutnie nie. To rozwiązanie stosowane jest do dzisiaj, forsuje je lewica wspierana prze tych, którzy chcą uchodzić za postępowców.
      • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 20:43
        emeryt-myslacy napisał:

        > Pamiętam te drewniane ławki w podstawówce. Na środku był kałamarz w którym macz
        > ało się rozlatujące się stalówki. Punkty za pochodzenie oczywiście otrzymałem,
        > przy egzaminach wstępnych na Politechnike. Zdawałem z matematyki, fizyki i j. n
        > iemieckiego. Zdałem i do dzisiaj nie wiem, czy te punkty za pochodzenie były mi
        > potrzebne.

        Dziura na pojemniczek z kałamarzem z atramentem.
        W pierwszej klasie szkoły podstawowej.
        Przy nauce pisania.
        Chodziło o sztukę kaligrafii.
        W kolejnym etapie sztuki ręcznego pisania nie wolno było używać długopisów.

        Trzeba było uzbroić się w wieczne pióro
        ze stalówką i zbiorniczkiem do napełniania atramentu.

        W latach 70. pióra z nasadką stalówkową zniknęły.
        Kałamarze również.

        Dziury w środku dwuosobowych ławek pozostały.


    • buldog2 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 13:34
      - bezdomni byli,
      - ludzie nie mieli alternatywy dla spędzania czasu,
      - wyścig szczurów u partyjnych i w podobnych instytucjach był, był na uczelniach i w instytutach (Karpińskiego jak załatwili?)
      - ludzie nie mieli nic ciekawszego, to gadali ze sobą, nie było w tym nic szczególnego, żadna powszechna dobroć.
      • storima Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 17:32
        buldog2 napisał:

        > - ludzie nie mieli alternatywy dla spędzania czasu,

        Pisaliśmy tu.
        Bilety do teatru, opery, kina były śmiesznie tanie.
        Domy kultury.
        Twórcze życie towarzyskie.
        Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek się nudził.
        Można było zająć się działalnością opozycyjną.
        To było akurat to czym się również zajmowałem.
    • dwukropek_salambek_dwukropek13 Re: Wady PRL - a zalety? 21.08.22, 13:37
      Drodzy Rodacy! Obywatele! Koleżanki i Koledzy! Drodzy Przyjaciele! Bracia i Siostry! Towarzysze i Towarzyszki ! Ladies and gentlemens! Drodzy Dorogije Druzja ! Dámy a Pánové!
      Narodzie chrześcijański ! Panie i Panowie! Meine Damen und meine Herren !Meine Damen und meine Herren !

      Zaprawdę powiadam Wam - PRL miał jeszcze takie zalety jak (trochę z przymrużeniem oka a trochę bez):
      - samochody z karoserią z tektury, do których baków dolewało się olej silników
      - najbardziej ekologiczne samochody wczechczasów polskiej produkcji
      - Bolek i Lolek, Pszczółka Maja, Reksio, Szpieg z krainy deszczowców i Baltazar Gąbka, Pomysłowy Dobromir, Jacek i Agatka, Miś Uszatek
      - saturatory na ulicach
      - tramwaje z których można było wyskoczyć między przystankami otwierając drzwi mechaniczne !
    • adam.eu Zalety. 24.08.22, 09:39
      Religia poza szkołą.
      Zmniejszenie roli KK w społeczeństwie.

      Jako dziecko byłem mocno wierzący. Podobało mi się, że przynajmniej według mojego odczucia w mojej parafii religia nie była skażona polityką.
      Wiara była wiarą, a nie działaniem na pokaz albo dla doraźnych celów.
      • no-popis Re: Zalety. 24.08.22, 09:42
        adam.eu napisał:

        > Religia poza szkołą.
        > Zmniejszenie roli KK w społeczeństwie.
        >
        > Jako dziecko byłem mocno wierzący. Podobało mi się, że przynajmniej według moje
        > go odczucia w mojej parafii religia nie była skażona polityką.
        > Wiara była wiarą, a nie działaniem na pokaz albo dla doraźnych celów.
        Aż do czasu kiedy w polityce pojawiły się osoby bez zasad jak Mazowiecki, który wprowadził religię do szkół oraz Tusk, który wziął ślub (sakrament) kościelny aby wygrać wybory.
        • oby.watel Re: Zalety. 24.08.22, 10:15
          no-popis napisała:

          > Aż do czasu kiedy w polityce pojawiły się osoby bez zasad jak Mazowiecki, który
          > wprowadził religię do szkół oraz Tusk, który wziął ślub (sakrament) kościelny
          > aby wygrać wybory.

          Warto także wspomnieć o tow. Kwaśniewskim, który po kilku latach małżeństwa poczuł, że kocha żonę po bożemu.

          Obarczanie winą samego Mazowieckiego jest nadużyciem. Cała ferajna zwana "demokratyczną opozycją", która przejęła władzę, natychmiast padła na kolana i kraj wyzwolony spod okowów jednego tyrana wepchnęła w łapy drugiego.
          • adam.eu Re: Zalety. 24.08.22, 21:18
            oby.watel napisał:

            > Obarczanie winą samego Mazowieckiego jest nadużyciem. Cała ferajna zwana "demok
            > ratyczną opozycją", która przejęła władzę, natychmiast padła na kolana i kraj w
            > yzwolony spod okowów jednego tyrana wepchnęła w łapy drugiego.

            A co myślisz, że Popis PISowi ma wypominać powiązanie polityki z KK?

            • oby.watel Re: Zalety. 24.08.22, 21:56
              adam.eu napisał:

              > A co myślisz, że Popis PISowi ma wypominać powiązanie polityki z KK?

              PIS odwala kawał dobrej roboty. Nikomu nie udało się w tak krótkim czasie tak wielu zniechęcić do Kościoła.
              • mozart Re: Zalety. 25.08.22, 12:24
                PiS idzie w ślady ZChNa-u, jak mawiał tow. Kaczyński - najkrótsza droga do laicyzacji wiedzie przez ZChN.
    • storima Re: Wady PRL - a zalety? 25.08.22, 23:03
      O tym jak inni obywatele państw satelickich będących pod pręgierzem ZSRR zaskoczeni, odbierali nasze swobody, jak dla nich, zachodniego stylu życia świadczy ten zapis:

      „Kiedy w 1979 roku odwiedziłem w Warszawie swego przyjaciela (…) w kinie leciał ‚Hair’, w kwiaciarniach były świeże kwiaty, po Starym Mieście przechadzali się turyści z całego świata – dla przybysza z NRD było to egzotyczne przeżycie” – wspominał w magazynie „Spiegel” Siegfried Wittenburg, fotograf i autor, który dokumentował życie we Wschodnich Niemczech.
      www.newsweek.pl/historia/nrd-jak-wygladalo-zycie-w-niemczech-wschodnich/1ly9mb2

      Wspomniałem wcześnie o typowo polskim ewenemencie, Ruchu Młodego Teatru w Polsce.
      Na jednym z ogólnopolskich festiwali gościliśmy grupę z Czechosłowacji.
      Trudno było się z nimi komunikować, ze względu na opiekuna z ichniej milicji politycznej.
      Ale z przecieków od polskich koleżanek i kolegów wynikało, iż oni byli zaskoczeni wolnością, jak dla nich którą mieliśmy w PRlu w porównaniu do ich reżimu.
      Ich pobyt na naszym festiwalu był bardzo krótki.
      Zagrali swój spektakl. I zniknęli.

      Gdy nasze teatry studenckie wyjeżdżały na festiwale w Europie Zachodniej, miały pełną swobodę kontaktów.
      I uczestniczyli w całości na festiwalach na które były zaproszone.
      Ich spektakle były odbierane z olbrzymim zainteresowaniem.

      I tu byliśmy za PRLu jako Polacy, wyjątkowi

      • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 05:05
        storima napisał:
        > I tu byliśmy za PRLu jako Polacy, wyjątkowi
        Zdecydowanie tak.
        Aczkolwiek komuniści czuwali. Na tych FAMA, na których byłem oficjalnie niemal, zawsze, było kilku cywilnych oficerów eSBe.
        • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 09:40
          no-popis napisała:

          > Zdecydowanie tak.
          > Aczkolwiek komuniści czuwali. Na tych FAMA, na których byłem oficjalnie niemal,
          > zawsze, było kilku cywilnych oficerów eSBe.

          Czuwali żeby ktoś przypadkiem nie podważał sojuszy. Był sobie taki zespół Savana. Chłopaki grali na światowym poziomie. Pierwszą płytę nagrali po angielsku, druga po polsku. Zawierała piosenkę "Ten zły". W ZSRR zmieniła się akurat władza i komuś się skojarzyło, więc płyta nie weszła do sprzedaży, zespół miał kłopoty i rozpadł się. Tak się w PRL-u dbało o kulturę.
          • wariant_b Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 10:00
            oby.watel napisał:
            > Tak się w PRL-u dbało o kulturę.

            Może - ale żaden Zenek się nie przebił.
          • storima Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 13:18
            oby.watel napisał:

            > no-popis napisała:
            >
            > > Zdecydowanie tak.
            > > Aczkolwiek komuniści czuwali. Na tych FAMA, na których byłem oficjalnie n
            > iemal,
            > > zawsze, było kilku cywilnych oficerów eSBe.
            >
            > Czuwali żeby ktoś przypadkiem nie podważał sojuszy. Był sobie taki zespół Savan
            > a. Chłopaki grali na światowym poziomie. Pierwszą płytę nagrali po angielsku, d
            > ruga po polsku. Zawierała piosenkę "Ten zły". W ZSRR zmieniła się akurat władza
            > i komuś się skojarzyło, więc płyta nie weszła do sprzedaży, zespół miał kłopot
            > y i rozpadł się. Tak się w PRL-u dbało o kulturę.
            >

            Niezupełnie czuwali bo my te sojusze stale podważaliśmy. Za ich pieniądze. Przymykali oko.

            Obywatelu, wiele ówczesnych kapel, utalentowanych rozpadało się na PRLowskiej drodze.
            Michał Owczarek, Ze szpulowca bigbitowca gość u Wojciecha Manna w Trójce i o tym opowiadał prezentując cudem odnajdywane materiały.

            Od 2013 roku na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia Michał Owczarek prezentuje co tydzień nagrania, o których cały świat zapomniał – częstokroć łącznie z ich wykonawcami! Przemierzając radiowe i prywatne archiwa, odkrywa dla słuchacza świat początków rocka w Polsce. A działo się tu o wiele więcej, niż mogłyby sugerować oficjalne, wówczas wydane płyty.
            kultowenagrania.pl/product/va-ze-szpulowca-bigbitowca-cd/
        • storima Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 12:40
          no-popis napisała:

          > storima napisał:
          > > I tu byliśmy za PRLu jako Polacy, wyjątkowi
          > Zdecydowanie tak.
          > Aczkolwiek komuniści czuwali. Na tych FAMA, na których byłem oficjalnie niemal,
          > zawsze, było kilku cywilnych oficerów eSBe.
          >

          Być może.

          Ale się tego nie odczuwało.

          Nikt nam nie cenzurował artystycznych warsztatów.

          Swobodnie krążyły egzemplarze literatury podziemnej.

          Filmy których cenzura nie dopuszczała do powszechnej dystrybucji jak przykładowo "Pociągi pod specjalnym nadzorem" Jiríego Menzela według prozy Bohumila Hrabala oglądaliśmy tam w 1980 roku (25 maja 2007 Polska premiera kinowa).

          Filmy z ostatnich koncertów Woodstock ( absolutnie niedostępne w PRL) leciały tam na zywo.

          Niecenzurowany Jacek Kaczmarski. I inni.

          Bo to co napisałeś to ktoś kto nie żył w tamtych czasach bądź był z dala od opisywanych tu wydarzeń może odnieść wrażenie, że inwigilacja była tak powszechna jak za Stalina i że każdy taksówkarz był współpracownikiem bezpieki, oraz że POWSZECHNIE denuncjowano nawet najbliższych członków rodziny jak w komunistycznych Niemczech Wschodnich. W Polsce taka sytuacja po okresie Stalina nie miała jak tam miejsca.

          • oby.watel Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 13:35
            storima napisał:


            > Filmy których cenzura nie dopuszczała do powszechnej dystrybucji jak przykładow
            > o "Pociągi pod specjalnym nadzorem" Jiríego Menzela według prozy Bohumila Hrab
            > ala oglądaliśmy tam w 1980 roku (25 maja 2007 Polska premiera kinowa).
            >
            > Filmy z ostatnich koncertów Woodstock ( absolutnie niedostępne w PRL) leciały t
            > am na zywo.
            >
            > Niecenzurowany Jacek Kaczmarski. I inni.
            >
            > Bo to co napisałeś to ktoś kto nie żył w tamtych czasach bądź był z dala od op
            > isywanych tu wydarzeń może odnieść wrażenie, że inwigilacja była tak powszechna
            > jak za Stalina i że każdy taksówkarz był współpracownikiem bezpieki, oraz że P
            > OWSZECHNIE denuncjowano nawet najbliższych członków rodziny jak w komunistyczny
            > ch Niemczech Wschodnich. W Polsce taka sytuacja po okresie Stalina nie miała ja
            > k tam miejsca.

            W porównaniu z demoludami Polska była pod względem swobód ewenementem.
    • storima Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 00:48
      storima napisał:

      no-popis napisała:
      Prowadziłem w tym okresie radio studenckie. Ilość odbiorców 12.000 (!).
      Jeżdziłem na niemal wszystkie FAMY, YAPY (zapomniałeś) , Krakowy itd. od
      roku 1975. Nagrywaliśmy te festiwale i emitowaliśmy w studenckich rozgłośniach
      radiowych Polski. Poznałem Kleyffa, Weissa, Kaczmarka i ekipą, Wołka, Belona i
      Osobą, jedną z osób, która wspierała "z ramienia partii i systemu, ten fe
      nomen
      (to był fenomen w Demoludach!) był m.in. szef kultury w SZSP Aleksander Kwaśniewski.
      >
      > No proszę! Dziękuję Ci bardzo za ten nieprawdopodobny dla mnie wspominek!!!
      >
      > Jestem młodszy od Ciebie.
      > I wśród czołówki teatrów alternatywnych byliśmy najmłodszą wiekiem grupą.
      >
      > Jako zdobywający nagrody na ogólnopolskiej scenie zespól zostaliśmy zaproszeni
      > na FAMĘ w 1980 roku.
      >
      > Ale nie odbyła się ona tradycyjnie w Świnoujściu, a w Bolesławcu.
      >
      > Przypomniałeś mi Aleksandra Kwaśniewskiego.
      >
      > I rzeczywiście najprawdopodobniej go poznałem na zjeździe kierowników teatrów s
      > tudenckich jesienią 1979 roku w Toruniu. Był kierownikiem Wydziału Kultury w Za
      > rządzie Głównym SZSP w Warszawie.
      >
      > Ale to dzięki Tobie zacząłem sobie go kojarzyć.
      >
      > Człowiek wówczas nie przywiązywał wagi do politycznych oficjeli.
      > Ważniejszy dla mnie był kontakt ze starszymi, doświadczonymi koleżankami i kole
      > gami renomowanych grup teatralnych, oraz osobami z opozycji demokratycznej skup
      > ionej wokół naszego ruchu.
      > Wspominałem tutaj Jacka Żakowskiego. Ale było ich wielu innych, jak przykładowo
      > twórca ośrodka "Karta" Zbyszek Gluza.
      >
      > Jesienią 1981 roku zostałem wybrany jako zastępca świętej pamięci Leszka Raczak
      > a, szefa Rady Młodego Teatru (teatru alternatywnego w Polsce), ówczesnego kiero
      > wnika Teatru Ósmego Dnia.
      > Ale nastał stan wojenny i dla mnie i mojego teatru wszystko się w Polsce skończ
      > yło.
      >
      > Pozdrowienia Kolego z Kultury Studenckiej !

      Nopopis,
      czy załapałeś się jeszcze na FAMĘ w 1980 roku w Bolesławcu?
      • no-popis Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 05:02
        storima napisał:


        > czy załapałeś się jeszcze na FAMĘ w 1980 roku w Bolesławcu?
        Rok 1980 byłem już po studiach i pamiętam tylko politykę, w którą się mocno zaangażowałem ale jeszcze przed tzw sierpniem. Wiele się działo a środowisko akademickie już nie było moim środowiskiem.
    • mozart Re: Wady PRL - a zalety? 26.08.22, 17:42
      Wady: siermiężność i wieczny niedobór towarów. Ale wtedy byłem dzieckiem, więc więcej mnie to nie obchodziło
      Zalety: wyjeżdżałem na kolonie i urlop z rodzicami. Poziom nauczania był inny, a nauczyciel miał autorytet. Gospodarka braku zmuszała do kreatywności i kombinowania..i zawierania znajomości. Było więcej czasu na rozmowę, zabawę i naukę. I ludzie byli bardziej życzliwi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka