sverir
24.03.26, 12:00
Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł we wtorek, 24 marca, że sam fakt powołania sędziego przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa, ukształtowanej po 2017 r., nie wystarczy sam w sobie do stwierdzenia braku jego niezawisłości czy bezstronności. W ocenie TSUE konieczna jest do tego całościowa, łączna ocena wszystkich okoliczności towarzyszących procedurze powołania danego sędziego
Zatem TSUE orzekł - nawet powołanie z udziałem tzw, neoKRS nie wystarczy. Podobną filozofię stosuje sądownictwo administracyjne, które nie kwestionuje prawa do "zbadania prawidłowości" powołania sędziego, ale odnosi się do wszelkich okoliczności (i np. raz wyrok oparł o tym, że powołanie do NSA było ukoronowaniem trzydziestoletniej kariery sędziego, a żadne z orzeczeń nie wskazywałoby na to, że sądził wg polityki).
Wyrok - plus niedawna opinia Komisji Weneckiej - mogłyby zamknąć spór w tym temacie, ale podejrzewam, że nie zamknie. Jedni będą dalej - wbrew wyrokowi TSUE - brnąć w retorykę, że udział tzw. neoKRS wszystko przekreśla. Drudzy powiedzą, że nie ma prawa do jakiegokolwiek badania niezawisłości sędziowskiej i choćby prezydent powołał swojego psa, to pies będzie sędzią.