niepoprawnylogin1980
31.08.26, 10:19
wpolsce24.tv/gospodarka/nowy-budzet-ujawnia-gigantyczna-skladke-polski-do-unii,239800
"W tłumaczeniach ministerstwa znalazła się także wzmianka o „szybkim wzroście gospodarczym Polski”. Ponieważ składka jest ściśle powiązana z wielkością gospodarki (mierzona m.in. dochodem narodowym brutto), bogatszy kraj musi płacić proporcjonalnie więcej."
Czyli najpierw sprzedajemy lub oddajemy znaczną część przemysłu, handlu, bankowości itd. zagranicznemu kapitałowi. Państwo i społeczeństwo ponoszą koszty infrastruktury, energii, transportu, środowiska czy skutków społecznych działalności tych przedsiębiorstw, a znaczna część wypracowanych zysków jest transferowana za granicę. Jednocześnie wzrost gospodarczy generowany przez działalność zagranicznych koncernów podnosi statystyki polskiej gospodarki. A potem słyszymy, że skoro Polska jest „bogatsza” i szybko się rozwija, to powinna płacić większą składkę do ue.
Tylko czy naprawdę można utożsamiać wzrost polskiego PKB z bogaceniem się Polaków? Jeśli znaczna część kapitału, zysków i własności znajduje się za granicą, to jest to dość specyficzny model „bogacenia się” Polski.”
Mordercze dostosowania do ue zaowocowały m.in. osłabieniem krajowego, strategicznego potencjału przemysłowego — szczególnie własnościowego i produkcyjnego. A obecna polityka klimatyczna ten problem jeszcze pogłębia.
Skala zniszczeń nazywanych eufemistycznie "dostosowaniami" jest taka, że wszyscy wrogowie razem wzięci przez 1000 lat tego nie dokonali. Choc jeszcze gorsze od zniszczeń materialnych jest zaimplementowanie mentalności POstKOlonialnej. Suwerenność została sprzedana przez euroentuzjastów niczym Zimie Przodków przez dzikusów za szklane paciorki. Pisząc o tym na tym forum zetknąlem się z zarzutami że za długo ale to nie moja wina, ze skala zniszczeń unijnych jest tak masakryczna.
A dodam, ze będzie jeszcze „weselej”, kiedy będziemy realizować „ambitny” unijny cel redukcji emisji netto o 90% do 2040 r. względem 1990 r. :)
Bowiem dla gospodarki, która chce odbudowywać przemysł, energetykę, hutnictwo, chemię i zdolności produkcyjne potrzebne również dla obronności, narzucanie kolejnych ograniczeń emisyjnych może być naprawdę ciekawym pomysłem...
Szczególnie w sytuacji, gdy właśnie teraz powinniśmy odbudowywać strategiczną odporność i potencjał przemysłowy.
Ale euroentuzjaści wierzą, że UE, która przez lata mocno zasilała ruski budżet, kupując surowce, teraz nas obroni. :)
Co prawda zostaliśmy utopieni przez rząd osadzony przez ue w pożyczce, której wykorzystanie jest obwarowane warunkiem gdzie powstaje kupowany sprzęt i jaki udział mają komponenty europejskie. W der SLAVE co najmniej 65% kosztu kwalifikowanych produktów obronnych musi pochodzić z ue , EOG-EFTA lub Ukrainy.
Czyli zamiast zasady: najlepszy, najbardziej potrzebny i najbardziej odstraszający sprzęt dla Polski, mamy najważniejszą zasadę: 65% ma pochodzić z określonego obszaru.
A przecież europejskie zdolności w wielu kluczowych obszarach nadal wyraźnie ustępują amerykańskim.
Ale spokojnie - ue nas obroni. Ta sama ue, która jeszcze niedawno kupowała rosyjskie surowce. :)
A jakby co, zacznie „obronę” na linii Wisły. ;)