kawa_poranna11
01.10.26, 23:17
Nie widzę rozwiązania w systemie prezydenckim.
Można równie dobrze wyciągnąć przeciwny wniosek: zlikwidować urząd prezydenta jako odrębny, kosztowny i stale konfliktogenny ośrodek władzy wykonawczej.
Polska Konstytucja zakłada, że prezydent ma być przede wszystkim gwarantem ciągłości państwa i „czuwać nad przestrzeganiem Konstytucji”, wykonując swoje zadania w jej granicach.
Tak wprost stanowi art. 126.
Problem polega na tym, że żadna konstytucja nie jest całkowicie odporna na sytuację, w której osoba sprawująca urząd zaczyna wykorzystywać jego kompetencje do politycznej wojny, niszczenia Polski zamiast do stabilizowania państwa.
Konstytucję pisze się przy założeniu działania instytucji w dobrej wierze, zgodnie z prawem i dla dobra państwa, a nie jako instrukcję zabezpieczającą każdy możliwy przypadek nadużywania kompetencji jak to widzieliśmy u Dudy i widzimy u Nawrockiego.
Doświadczenia prezydentury Dudy oraz obecne spory wokół sposobu korzystania z kompetencji przez Nawrockiego pokazują jedno: mandat z wyborów powszechnych połączony z wetem i innymi instrumentami blokowania może zamienić prezydenta z arbitra w konkurencyjne centrum polityczne.
W przypadku konkretnych działań ocena, czy doszło do naruszenia Konstytucji, wymaga oczywiście odniesienia do konkretnych przepisów i rozstrzygnięć - nie każde ostre wykorzystanie konstytucyjnej kompetencji samo w sobie jest jej złamaniem.
Dlatego zamiast pytać, jak jeszcze bardziej wzmocnić prezydenta, warto zapytać:
po co utrzymywać dwa ośrodki władzy wykonawczej, skoro prezydencki może przez pięć lat przeszkadzać drugiemu?
Parlament wybiera większość, większość tworzy rząd, rząd odpowiada przed parlamentem - i wiadomo, kto odpowiada za państwo.
Funkcje reprezentacyjne głowy państwa może wykonywać urząd ceremonialny, bez własnego politycznego mandatu do prowadzenia równoległej wojny z rządem, bez Kancelarii obrosłej politykami przegranej władzy, niezwykle kosztownej..
Bo jeśli lekarstwem na konflikt prezydent - premier ma być jeszcze silniejszy prezydent, to równie logiczną odpowiedzią jest: zlikwidować źródło konfliktu, zamiast je wzmacniać.
Rząd niech rządzi i odpowiada przed Parlamentem.