Gość: Amelius
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.12.04, 15:10
Właśnie podrzucono mi ostatnią "Politykę", gdzie z dziale społeczeństwo
znajduje się artukuł Andrzeja Goszczyńskiego pt "Doczekać wyroku". Skąd biorą
się tak nierzetlene teksty? Koronnych argumentów autorowi artykułu dostrczyły
oczywiście wypowiedzi osób, które z praktyką wymiaru sprawiedliwości nie mają
nic wspólnego i pojęcia o tym zielonego, jak np. prof. Marian Filar czy prof.
Michał Kulesza. Największą głupotą, którą obaj wypowiadają sa twierdzenia
jakoby tylko sędziowie byli źli a przepisy są dobre i wcale nie wymmagają
zmiany. I w tym konttekście dokonuje się porównania polskiego systemu z
amerykańskim. Różnica między kształtem jednego systemu a drugim jest
kolosalna, bo kolosalne są różnice mentalne tych, którzy tworzą prawo lub też
przyczyniają się do jego tworzenia jak np. panowie profesowie wyższych
uiczelni. Dlaczego prof. Filar czy prof. Kulesza nie skrytykują podstawowej
zasady polskiego procesu karnego jakim zasada inkwizycyjności nakazująca
sądowi dopuszczanie dowód z urzędu nawet pomimo braku wnioksu od stron
procesu, albowiem sąd musi wyjaśnić sprawę, co ogromnej mierze przyczynia się
do spowolnienia procesu. To jest przeciwieństwo zasady kontradyktoryjności,
która obowiązuje w USA i która wydatnie przyczynia się do przyspiszenia
procesu, bo to strony przedkładają sądowi dowody, które ten tylko ocenia i na
ich podstawie wydaje wyrok. Dopiero teraz ustawodawca poszedł po rozum do
głowy ale tylko w sprawach cywilnych i od nowego roku wchodzi w życie nowela
do kpc, która powraca do zasady konradyktoryjności. Kiedy doczekamy się
takiej zmiany w postępowaniu karnym - nie wiadomo, ale jak znam tradycje
kontynetlanego systemu prawa to albo nigdy albo nie szybko.