Dodaj do ulubionych

Tylko 44 proc. Polaków cieszą święta

IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.12.04, 17:19
Zakupy, sprzątnie, tłok i hałas, kryzysowe zaopatrzenie w chleb i "Gazeta Wyborcza" wykupiona przez zbieraczy gadgetów. To mało żeby mieć dosyć?
Obserwuj wątek
    • Gość: Grzegorz Rafał, co Ty wiesz o kryzysie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.04, 17:39
      Gazety można było kupić jeszcze o 9 rano, chleb nawet i teraz.
      I to ma być kryzys?!

      A za świętami nie przepadam, bo są - dla mnie - tylko pustym rytuałem.
      Trochę jak gra w salonowca w "Rejsie".

      A teraz, Rafał, śmigam do was na ICM sprawdzić pogodę.
      • Gość: doradca Świętować każdy może IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.12.04, 17:41
        troche lepiej , trochę gorzej ale o to chodzi, żeby ludzi szanować. Oczywiście
        z wyjątkiem komunistycznej i bolszewickiej hołoty.
        • Gość: Spostrzegawski Re: Świętować każdy może IP: *.atldial1.hawkcommunications.com 24.12.04, 18:08
          Słyszałem że w Piśmie Świętem jest napisane żeby kochać nawet nieprzyjacieli.
          • Gość: maruda Re: Świętować każdy może IP: *.gdynia.mm.pl 26.12.04, 04:14
            Gość portalu: Spostrzegawski napisał(a):

            > Słyszałem że w Piśmie Świętem jest napisane żeby kochać nawet nieprzyjacieli.

            *****************************


            Musisz zmienić informatora. Kochać można nieprzyjaciół. Forma "nieprzyjacieli"
            uchodzi do II klasy szkoły podstawowej.

            W oryginale:
            "Miłujcie nieprzyjacioły wasze"

      • Gość: Rafal Glogowski Nie musimy pamietac o Waszym kryzysie IP: *.essex.ac.uk 25.12.04, 02:41
        Zgadzam sie z moim imiennikiem, autorem pierwszego wpisu. To zaden argument -
        Grzegorzu ( autorze drugiego wpisu), ze nie wiemy co to kryzys. Nie musimy. Nie
        porownujcie wszystkiego z tym " jak to bylo za Jaruzela w latach
        osiemdziesiatych", albo jeszcze lepiej - co sie niektórym jeszcze zdarza -
        jak "to bylo za Gomulki" wszyscy w szarych plaszczach a pod spodem barchanowe
        gacie. To sá Wasze wspomnienia. Czésto zresztá mocno mitologizowane, jak to ze
        wspomnieniami szczególnie tymi z mlodosci bywa. Ma prawo nie pamiewtac. Mamy
        prawo rozwijac sie jak pozostala czesc Europy! I takie wypominki, które maja
        nas sklaniac do pochylenia sie nad trudem rodziców i dziadkow do niczego nie
        prowadzá. Petryfikuja nawyki cierpiétnictwa i ciaglej martyrologii w czasach
        kiedy potrzeba czego innego. Historiá historiá - niech bédzie ona rzetelnie
        zbadana i opisana, ale mamy prawo zyc i cieszyc sie dnimem dzisiejszym. Umawiac
        sie na kawé, calowac w parku, tanczyc w dyskotekachm, kochac sie po nich.
        Zarabiac pieniadze i moc je wydac na ostanie mody. A czemu nie? Z calym
        szacunkiem Panowie i Panie. Anglicy spedzaja wigilie w pubach przy
        akompaniamencie czarnego spiewaka z Karaibów, przy bilardzie, piwie i
        orzeszkach ziemnych. Przychodzá cale rodziny. Nie dzielá sie oplatkiem i nie
        wypowiadajá tych samych co roku regulek. Ale tez nie - szastajá teczkami przed
        Swiétami, nie gnoja czlowieka tylko dlatego, ze smie reprezentowac od nich inny
        swiatopoglád. Tak, na Wyspach równiez polecial bardzo wazny minister David
        Blunkett. Omijajac procedure zalatwil wizé niani swoje kochanki. Polecial w
        bardzo waznej dla Wielkiej Brytanii chwilii, bo wprowadzany jest nowy system
        bezpieczenstwa ( chodzi miedzy innymi o karty ID – wolnosci obywatelskie).
        Powazna prasa dyskutuje na ten temat szerokimi szpalatami. Bulwaroki opisuja
        ciekawe zycie osobiste Blunkett’a - bo slepy, bo z chlopak z biednej rodziny,
        no i w koncu ten romas. Ale nie odbywa sie to wszystko z taka nienawiscia jak u
        nas. Gdzie ludzi odzegnuje sie od czci i chwaly bo padlo na nich podejrzenie
        wspolpracy z SB (Niezbitowska) Widocznie przed nami ciág dalszy szpiegomanii.
        Komentarze pod artykulami rojá sie od wyzwisk
        o "esbectwo", "zydostwo", "komuch'stwo" To jest Polska? W jaki sposb, zatem mam
        w tej atmosferze odczytywac tradycje oplataka? Milosc i dobroc tego dnia
        wydaje sie byc tylko deklaratywná. Nikomu, lacznie z elit ( tych wplywowych -
        media, Kosciol, politycy) nie zalezy w Polsce na integoraniu spoleczenstwa.
        Dla Prymasa wspólnym mianownikiem ma byc religia, niestety albo stety,
        przestaje. Poza tym same podzialy.A sprawy konfliktowe stwaiane na ostrzu noza
        Przypomnijcie sobie Panstwo dyskusje o wypowiedzi Magdaleny Srody w
        Sztokholmie - w komentarzach na ten teamt nie bylo jestem przeciw bo
        1)...2)...3)..., tylko byl atak persolalny. Maciej Rybinski, wykpil Piotra
        Pacewicza i Helene Luczywo komentujacych przychylnie wystapienia Srody,
        Rybinski wykpil w nastepnej Rzeczpospolitej, ze potrzeba bylo dwoch osob do
        napisania jednego krotkiego tekstu. Nie potrzeba bylo Panie Rybinski. Mogla to
        zrobic tylko Luczywo. Ale nie w Polsce. W Polsce sá to tematy nadal
        niebezpieczne. Tematy, do których trzeba miec dobrá kondycjé, by je poruszac.
        Dlatego trzeba bylo obrony do tego komentarza, az dwoje waznych dziennikarzy z
        najwiekszego w Polsce dziennika.
        Teza Srody o zwiazkach katolicyzmu z przemoca w rodzinie, jest czyms nowym w
        dyskursie publicznym w Polsce. Czym nowym na tym poziomie. Czyms nowym bo
        przedstawionym w kulturalny instutucjonalny sposób. Takie slowa powoduja
        dysonans nie tylko u politycznych przeciwników Srody I obecnego rzadu,
        pwodowuja dysonans nawet u ludzi starszych nie interesujacych sie polityka I
        srednio praktykujacych. Dysonans bo byliu wychowywani od 50, 60 lat w czym
        zupelnie iinnym. W wersji, ze rodzina to sama swietosc. Sprawa nastépna:
        intelektualnie pozostajemy za parcianá kurtyná. Postawiona na Odrze, a moze
        nawet na jeszcze na Labie. Chociaz. Berlin w tym kontekscie rozwija sie
        wysmienicie. Rzeczy które sa nowe sa u nas wprowadzane z wielkim oporem
        (zenujace argumenty w dyskusji przed referendum europejskim - odwolywanie sie
        do zatraty tozsamosci, a nawet do utraty "ducha narodu" ), zatem nowosci sa
        albo opornie przyjmowane, z nieufonscia, albo z miejaca odrzucane. Bo przeciwko
        rodzinie, bo uderzaja w warosci chrzesciajansie, bo obrazajá. Ludziom
        reprezentujacy sprzeczne z tradycjá patrzenie na swiat, odcina sie drogi
        rozwoju, albo wrécz, i mowié to z pelná swiadomosciá, zamyka usta wyrokiem
        sádowym. Jak stalo sie z Dorotá Nieznalská - twórczynia artystycznych
        instalacji z Gdanska. Nie bronie sztuki Nieznalskiej - niech o tym dyskutuja
        eksperci, ale bronie wolnosci wypowiedzi artystycznej. Jako zasady.
        Z wynikow badan przedstawinych w komentowanym przez nas artykule wynika zatem,
        ze Polacy nie sá hipokrytami, w atmosferze nienawisci, trudno od nich wymagac
        by czuli sie dobrze.
        • camille_pissarro A kto wymaga abyscie o tympamietali ??? 25.12.04, 15:54
          Mało kto ( poza wyjatkami wiadomo o kogo chodzi ) chce wspominać te czasy.Jesli
          to robia to te reminscencje powodowane sa tym , że byli wóczas piekni ,
          wspaniali i młodzi.A ówczesne uwarunkowania stanowią tylko tło tych wspomnień.
          W powyzszym wywodzie widoczny jest az nadto duch hedonizmu i adekwatny
          dzisiejszym czasom relatywizm ( w tym moralny) i permisywizm - vide
          spostrzeżenie "historia historią ....niech bédzie ona rzetelnie
          zbadana i opisana, ale mamy prawo zyc i cieszyc sie dnimem dzisiejszym. Umawiac"
          Fakt, że Anglicy spedzaja świeta w pubach , grając w snooker'a nie oznacza , że
          my Polacy mamy przyjąc ten model.
          Będąc w USA widziałem jak Amerykanie obchodzą "Thanksgiving day" , bardzo
          rodzinne święto, uroczyście celebrowane, i które na pewno nie zniknie z ich
          kalendarza pomimo ery globalizacji.To sa rzeczy , ktore sie kultywuje z
          pokolenia na pokolenie i na szczęśćie nie ma na to wpływu własnie ta era
          globalizacji.Mogą rzecz jasna ewoluować ale sposób obchodzenia wieczoru
          Wigilijnego dla wiekszości Polaków ( poza takimi ewenementami jak Kinga Dunin ,
          Magda Środa - wojownicznym nurtem feminizmu - i inni "różowi", "zieloni")
          pozostanie nierozerwalnie związana z dzieleniem sie opłatkiem i pasterka.
          Nikt nie chce w RP paternalizować cierpiętnictwa i ciągłej martyrologii.
          Chcem tylko aby nasza historia a zwłaszcza ta wspólczesna była dobrze znana i
          rozumiana na całym globie.Aby np. Powstania Warsazawskiego nie utożsamiano z
          Powstaniem w Gettcie Warszawskim itp.

          W postcie roi tez sie od niewłaściwych porównań ,jak Anglicy mieliby np.
          (uzywając nomenklatury auroa wątku ) "szastać teczkami" ???Wszak od stuleci
          sa demokratycznym krajem w przeciwieństwie do nas.
          Teczki to wymysł poprzedniego totalitarnego systemu - bardzo niedobrze , że nie
          został rozliczony napodobieńtwo jak to zrobiono w Niemczech czy Czechach.
          I fakt , ze poleciał tam bardzo ważny minister wynika wyłącznie z "siły
          demokracji" , o której to stanowią przede wszystkim wykształceni i o właściwym
          morale obywatele - w tym takze sam Blunkett.
          I to , ze odbywa się to na jaklościowo innym poziomie to też sprawa czasu - za
          kilkadziesiat lat także i nad Wisłą takie sprawy będą rozwiązywane zgoła
          inaczej.
          Odnośnie sprawy byłej rzecznik rządu T.Mazowieckiego, niestety jest coś na
          rzeczy - po raz kolejny błąd , że nie dokonano rosądnego rozliczęnia
          poprzedniego systemu .
          W Polsce nie ma juz na szczęśie tematów tabu.To co zrobiła M.Środa było
          wyłącznie nie fair , tylko w tym aspekcie , że uczyniła to jako pani
          minister ,Jako osoba prywatna moze wyrażać swoje opinie na dowolnych sympozjach
          naukowych.Natomiast fakt tego wystąpienia jako pani minister Polskiego Rządu ja
          dyskredytuje.I absolutnie to wydarzenie w historii 15 lecia RP nie jest niczym
          nowym z poglądami chociazby Kingi Dunin , I.Jarugi Nowackiej czy Piotra
          ikonowicza.Jest to po prostu element procesu demokratyzacji , który sie tu nad
          Wisłą ciągle dokonuje.
          Nie zabieram głosu co do reszty stwierdzeń , z którymi absolutnie sie nie
          zgadzam bo czasu na rzaie nie stoi.
          Tonu niniejszego postu nie nalezy odbierać paternalistycznie ale jako głos ,
          świadczący , że w dobie globalizacji nie wszystko co ona z soba niesie jest
          godne do implementacji w danym obszarze narodowym i kulturowym.

          • Gość: Rafal Glogowski... Mam nadzieje... IP: *.essex.ac.uk 26.12.04, 02:22
            Dzien dobry,

            odpowiedzialem pomiedzy Pana/Pani tekstem,
            stawiajac przed kazdá z moich odpowiedzi
            literké "R" z dwukropkiem.

            Mało kto ( poza wyjatkami wiadomo o kogo chodzi ) chce wspominać te czasy.Jesli
            to robia to te reminscencje powodowane sa tym , że byli wóczas piekni ,
            wspaniali i młodzi.A ówczesne uwarunkowania stanowią tylko tło tych wspomnień.
            W powyzszym wywodzie widoczny jest az nadto duch hedonizmu i adekwatny
            dzisiejszym czasom relatywizm ( w tym moralny) i permisywizm - vide
            spostrzeżenie "historia historią ....niech bédzie ona rzetelnie
            zbadana i opisana, ale mamy prawo zyc i cieszyc sie dnimem dzisiejszym. Umawiac"
            Fakt, że Anglicy spedzaja świeta w pubach , grając w snooker'a nie oznacza , że
            my Polacy mamy przyjąc ten model.

            R: to prawda, ale w Polsce widoczne jest cos innego, chwilami znowu
            uwazamy sie za przedmurze. Tym razem tradycji i wszelich cnot z nia zwiáznych.
            Przedmurze w obronie przed "zgnilym" "postmodernistycznym" Zachodem.
            Dla mnie jest to smieszne, bo po pierwsze brzmi jak szlachecki mit o Sarmacji,
            po drugie to poczucie wyzszosci istnieje tylkko w naszym mniemaniu. Wschod
            uwaza nas za arogantów, Zachód Europy, co tu duzo mowic, za peryferia.
            Nie mam zadnych komplkeksów z powodu narodowosci polskiej, ale nie przesadzajmy
            w drugá stroné. Mamy swoja kulture inni maja swojá - zadana nie jest lepsza.
            (zeby nie bylo, to za Malinowskim)


            Będąc w USA widziałem jak Amerykanie obchodzą "Thanksgiving day" , bardzo
            rodzinne święto, uroczyście celebrowane, i które na pewno nie zniknie z ich
            kalendarza pomimo ery globalizacji.

            R: globalizacji, której ton najdajá Amerkyanie. Zapomniales/as dodac.
            To raczej my bedziemy za pare lat obchodzic, albo bedziemy probowac obchodzic
            swiéto o którym piszesz, nizeli Amerkyanie zatraca swoje obyczaje.Tak jak sie
            dzieje z dniem Sw. Walentego czyli popularnymi walentynkami. O potédze
            amerykanskiej pop-kultury moznaby duzo mowic. Chociaz, mowie wprost, uwazam ze
            sporo metod przydalo by sie polskiemu PR. Wlasnie po to by nie mylic
            Powstania Warszawskiego z Powstaniem w Gettcie Warszawskim, do którego to faux
            pas niemieckiego prezydenta nawiazujesz ponizej.


            To sa rzeczy , ktore sie kultywuje z
            pokolenia na pokolenie i na szczęśćie nie ma na to wpływu własnie ta era
            globalizacji.Mogą rzecz jasna ewoluować ale sposób obchodzenia wieczoru
            Wigilijnego dla wiekszości Polaków ( poza takimi ewenementami jak Kinga Dunin ,
            Magda Środa - wojownicznym nurtem feminizmu - i inni "różowi", "zieloni")

            R: myslé, ze zarowno Dunin jak i Sroda obchodza wigilie wg Ciebie "normalnie"
            Czyli zgodnie z tradycjá.

            pozostanie nierozerwalnie związana z dzieleniem sie opłatkiem i pasterka.

            R: u Ciebie w domu.
            Mnie juz nie kaz. Gdybym chcial byc zgryzliwym powiedzialbym, ze to co pamiétam
            z pasteraki z lat kiedy jeszcze musialem na nia chodzic. Pochodze z
            ("nieewenementowej" polskiej rodziny - . Binuda, nuda, nuda :-(( ), wiec to co
            pamiétam z pasterek najlepiej to zapach... wydychanego alkoholu, widocznie
            biesiadnicy od suto zakrapianego stolu wigilijnego odrazu zdazali pospiesznie
            na té uroczystá mszé. Niestety, nie mówie tego tylko dla przékasu. Tak bylo, a
            ojciec mial zwyczaj co Swieta odwidzac nowy Kosciól. W osmiu z dziesieciu bylo
            to samo. Jaki wnoisek? Jesli masz ochoté, nic nie stoi na przeszkodzie - idz,
            swietuj tradycyjnie. Ale nie naburmuszaj sie ze jestes lepszy, mádrzejszy,
            bardziej morlany. Nie jestes.
            Ja mam swoje, Ty masz swoje.


            Nikt nie chce w RP paternalizować cierpiętnictwa i ciągłej martyrologii.



            R: petryfilkowac nie paternalizowac.
            to sa inne terminy.
            Ja przynajmniej pisalem o systemowym utrwalaniu.
            Jesli mamy rozmawiac rzetelnie cytujmy sie doslownie.




            Chcem tylko aby nasza historia a zwłaszcza ta wspólczesna była dobrze znana i
            rozumiana na całym globie.Aby np. Powstania Warsazawskiego nie utożsamiano z
            Powstaniem w Gettcie Warszawskim itp.


            R: Tu sie zgadzam. Chociaz mysle, ze ta nasza zgoda tutaj niewiele przynosi.



            W postcie roi tez sie od niewłaściwych porównań ,jak Anglicy mieliby np.
            (uzywając nomenklatury auroa wątku ) "szastać teczkami" ???Wszak od stuleci
            sa demokratycznym krajem w przeciwieństwie do nas.



            R: i... ?



            Teczki to wymysł poprzedniego totalitarnego systemu - bardzo niedobrze , że nie
            został rozliczony napodobieńtwo jak to zrobiono w Niemczech czy Czechach.



            R: w Niemczech i w Czechach uzywano zupelnie innych narzedzi.
            Urzad pastora Gaucka w Niemczch dzialal systemowo, i jak piszesz na poczatku.
            Pelna zgoda.
            Ale i tak problemy z trupami w szafie po STASI, sa tam do dzis.
            U nas jest dziki zachód. Kiedy sie chce wyciága sie kwity na kogokolwiek.
            to przyslowie o dopasowanmiu paragrafu do osoby ze stalinizmu, teraz mozna
            przerobic, na "Pokaz mi osobe, a znajde na niá teczké" To jest fair?
            Dzika lustracja w dzikiej Polsce. Takie padlo okreslenie na uniwersytecie w
            ktorym jestem. Z tego co publikujá media, wychdozi na to ze w IPN-ie musi byc
            okropny balagam. Mimo, ze pracuja ta czesto wybitni historycy. To jest wazny
            urzad, niesty pod politycznym nazdorem.



            I fakt , ze poleciał tam bardzo ważny minister wynika wyłącznie z "siły
            demokracji" , o której to stanowią przede wszystkim wykształceni i o właściwym
            morale obywatele - w tym takze sam Blunkett.



            R: Zgadzam sie.



            I to , ze odbywa się to na jaklościowo innym poziomie to też sprawa czasu - za
            kilkadziesiat lat także i nad Wisłą takie sprawy będą rozwiązywane zgoła
            inaczej.

            Odnośnie sprawy byłej rzecznik rządu T.Mazowieckiego, niestety jest coś na
            rzeczy - po raz kolejny błąd , że nie dokonano rosądnego rozliczęnia
            poprzedniego systemu.

            R: ja bym napisal "rzeczniczki" rzádu. Jesli juz wymieniasz te roznice miedzy
            nami a Wielka Brtyania, to dodajmy jeszcze jedná: o sprawy kobiet upominal sie
            tu juz John Stuart Mill w 1869 :-)) U nas te tamaty nadal sa niebezpieczne.
            A conajmniej przemilaczne :-))



            W Polsce nie ma juz na szczęśie tematów tabu.To co zrobiła M.Środa było
            wyłącznie nie fair , tylko w tym aspekcie , że uczyniła to jako pani
            minister ,Jako osoba prywatna moze wyrażać swoje opinie na dowolnych sympozjach
            naukowych.

            R: a jako naukowiec? Tez nie? Bo obraza nauké polská?


            Natomiast fakt tego wystąpienia jako pani minister Polskiego Rządu ja
            dyskredytuje.I absolutnie to wydarzenie w historii 15 lecia RP nie jest niczym
            nowym z poglądami chociazby Kingi Dunin


            R: Kinga Dunin nigdy nie byla ministrem i zdaje sie, ze nie zajmowala zadnej
            publicznej funckji. Jest socjolozka i felietonistká.


            , I.Jarugi Nowackiej czy Piotra
            ikonowicza.Jest to po prostu element procesu demokratyzacji , który sie tu nad
            Wisłą ciągle dokonuje.
            Nie zabieram głosu co do reszty stwierdzeń , z którymi absolutnie sie nie
            zgadzam bo czasu na rzaie nie stoi.
            Tonu niniejszego postu nie nalezy odbierać paternalistycznie ale jako głos ,
            świadczący , że w dobie globalizacji nie wszystko co ona z soba niesie jest
            godne do implementacji w danym obszarze narodowym i kulturowym.

            R:implementacji powiadasz? :-)))) Nie mozna uczywac polskich okreslien?

            A ja dziékujé za odpowiedz wreszcie na wyzszym poziomie.
            Dziékujé za dyskusje, mimo roznic w naszych pogladach.

            Dziékuje i udanych Swiat ( pozostal jeden dzien)
            wszystkiego dobrego w Nowym 2005 Roku,

            Rafal Glogowski
            • camille_pissarro Synchronizacja 26.12.04, 14:37
              Witam,
              dla przejrzystości przyjme analogiczną zasadę odpowiedzi stawiająć $C~P( bez
              wyraźnych sympatii dla waluty USD , która ostatnio w IIIRP nurkuje niczym
              Stukas)przed moimi wypowiedziami a Twoje pozwalająć sobie - oznaczyłem
              gwiazdkami.

              ****************
              to prawda, ale w Polsce widoczne jest cos innego, chwilami znowu
              uwazamy sie za przedmurze. Tym razem tradycji i wszelich cnot z nia zwiáznych.
              Przedmurze w obronie przed "zgnilym" "postmodernistycznym" Zachodem.
              Dla mnie jest to smieszne, bo po pierwsze brzmi jak szlachecki mit oSarmacji,
              po drugie to poczucie wyzszosci istnieje tylkko w naszym mniemaniu. Wschod
              uwaza nas za arogantów, Zachód Europy, co tu duzo mowic, za peryferia.
              ***********************

              $C~P
              Tu bym nieśmiało ale jednak zaoponował.Nie wiem czy wiekszośc Polaków uważa sie
              za przedmurze przed "zgniłym zachodem"- postmodernizm pomijam bo to twór
              niedefiniowalny , taki worek , do którego mozna wrzucic wszystko co nam sie
              podoba ? Podobnym mianem mozna byłoby ochrzcic i Chinczyków z "Chinatown" w NY
              czy Londynie, którzy obchodzą świeto Nowego Roku w swojej konwencji Smoka itp.
              No tak ale akurat Chiny to może niezbyt udany przykład bo w rzeczywistości
              dysponują solidnym murem a i ich enklawy są wyraźnie oddzielone.Może przykład
              Hindusów byłby bardziej adekwatny.( ich trud i finansowy wysiłek włożony w
              budowę wspaniałej światyni w Londynie - zwiedziłem ten monument , cos
              wspanialego).Ale i Polacy , którzy rozproszeni też mają takie miejsca jak
              kościoł św.Boboli czy ten na Devonia Road.Konkludując byłbym ostrozny z takimi
              okresleniami - świadczy o tym choćby fakt jak wielu młodych Polaków idzie dziś
              w sukurs raczkującej demokracji na Ukrainie.

              ********************************
              Nie mam zadnych komplkeksów z powodu narodowosci polskiej, ale nie przesadzajmy
              w drugá stroné. Mamy swoja kulture inni maja swojá - zadana nie jest lepsza.
              (zeby nie bylo, to za Malinowskim
              *****************************U**

              $C~P

              Tu pełna zgoda , historia wraz z kulturą stanowi nierozerwalną część tego co
              utożsamiane jest z nacją.Ja postrzegam ten nasz glob jako federację nacji
              anizeli globalna wioskę.

              ****************************
              globalizacji, której ton najdajá Amerkyanie. Zapomniales/as dodac.
              To raczej my bedziemy za pare lat obchodzic, albo bedziemy probowac obchodzic
              swiéto o którym piszesz, nizeli Amerkyanie zatraca swoje obyczaje.Tak jak sie
              dzieje z dniem Sw. Walentego czyli popularnymi walentynkami. O potédze
              amerykanskiej pop-kultury moznaby duzo mowic. Chociaz, mowie wprost, uwazam ze
              sporo metod przydalo by sie polskiemu PR. Wlasnie po to by nie mylic
              Powstania Warszawskiego z Powstaniem w Gettcie Warszawskim, do którego to faux
              pas niemieckiego prezydenta nawiazujesz ponizej.
              **********************************

              $C~P

              Totalna niezgoda z pierwsza częśćia wywodu.Nawet zagorzali zwolennicy
              pogladu "Amerykanie jako straznicy pokoju" czytaj jedyne supermocartswo na
              swiecie w osobach publicysty R.Kagana czy moze troche bardziej spolegliwego
              profesora ( o ile mnie pamięc nie myli ) Lutwaka nie wspominają o takim
              zagrozeniu w wymiarze kulturowym, tradycji czy obyczajowym.
              Lezy to wyłacznie w działalności amerykanskich korporacji , i to wyłącznie te
              koncerny, trusty dokonują tego co sie określa mianem globalizacji w dzisiejszym
              świecie.To one niestety dyktuja formę jaką ta globalizacja przyjmuje.
              Tzn. taką , gdy miarą sukcesu jest wysoka stopa zysku czy rosnące indeksy na
              światowych giełdach ( nawet jeśli wprzęgamy w to tzw. kreatywną księgowość ) a
              nie liczymy się z kosztami w postaci rosnącego bezrobocia i niskich płacach.
              Zatem to nie Ameryka jako taka stawia takie dictum" ale wszelkie koncerny w tym
              ten zwiazany z propagowaniem nowej obyczajowości , kultury "HOLLYWOOD" ale
              takze i korporacje angielskie, niemieckie czy francuskie też maja w tym swój
              udział.

              *************************
              myslé, ze zarowno Dunin jak i Sroda obchodza wigilie wg Ciebie "normalnie"
              Czyli zgodnie z tradycjá.
              ****************************

              $C~P

              myślę , ze jednak się mylisz, ale to jest dla mnie najmniej istotnym elementem
              naszej wymiany poglądów.


              *************************
              u Ciebie w domu.
              Mnie juz nie kaz. Gdybym chcial byc zgryzliwym powiedzialbym, ze to co pamiétam
              z pasteraki z lat kiedy jeszcze musialem na nia chodzic. Pochodze z
              ("nieewenementowej" polskiej rodziny - . Binuda, nuda, nuda :-(( ), wiec to co
              pamiétam z pasterek najlepiej to zapach... wydychanego alkoholu, widocznie
              biesiadnicy od suto zakrapianego stolu wigilijnego odrazu zdazali pospiesznie
              na té uroczystá mszé. Niestety, nie mówie tego tylko dla przékasu. Tak bylo, a
              ojciec mial zwyczaj co Swieta odwidzac nowy Kosciól. W osmiu z dziesieciu bylo
              to samo. Jaki wnoisek? Jesli masz ochoté, nic nie stoi na przeszkodzie - idz,
              swietuj tradycyjnie. Ale nie naburmuszaj sie ze jestes lepszy, mádrzejszy,
              bardziej morlany. Nie jestes.
              Ja mam swoje, Ty masz swoje.
              ***************************************

              $C~P
              Nie drzemia we mnie żadne imperatywy nakazujące, w którym fragmencie mojego
              postu nakazywałem cośd i w trybie kategorycznym ???
              Poza tym wcale nie czuje sie mądrzejszy, bardziej moralny i na dodatek lepszy
              itp. Co to w ogóle za konstatacje i na czym oparte ??
              **********************

              R: petryfilkowac nie paternalizowac.
              to sa inne terminy.
              Ja przynajmniej pisalem o systemowym utrwalaniu.
              Jesli mamy rozmawiac rzetelnie cytujmy sie doslownie.
              **********************

              $C~P

              Jasne, że miałem na myśli petryfikację a nie paternalizację - na moje
              usprawiedliwienie przemawiać moze tylko fakt, ze musiałem sie sprężać ( komp ze
              stałym łączem), bo córka siedziała mi na karku i pisałem w pośpiechu .Teraz
              pisze z mojego laptopa via GPRS - wolniej ale spokojniej, zatem i pomyłki
              trudniej.


              *******************
              ja napisałem "W postcie roi tez sie od niewłaściwych porównań ,jak Anglicy
              mieliby np.
              ) (uzywając nomenklatury auroa wątku ) "szastać teczkami" ???Wszak od stuleci
              ) sa demokratycznym krajem w przeciwieństwie do nas" a Ty:

              R: i... ?

              *************************

              $C~P
              i zatem afery w naszym kraju przybierają zgoła inny wymiar niż te w U.K. tzn
              oprócz tych o aspekcie materialnym maja tez wydźwiek polityczny, agenturalny.


              **********************************
              R: w Niemczech i w Czechach uzywano zupelnie innych narzedzi.
              Urzad pastora Gaucka w Niemczch dzialal systemowo, i jak piszesz na poczatku.
              Pelna zgoda.
              Ale i tak problemy z trupami w szafie po STASI, sa tam do dzis.
              U nas jest dziki zachód. Kiedy sie chce wyciága sie kwity na kogokolwiek.
              to przyslowie o dopasowanmiu paragrafu do osoby ze stalinizmu, teraz mozna
              przerobic, na "Pokaz mi osobe, a znajde na niá teczké" To jest fair?
              Dzika lustracja w dzikiej Polsce. Takie padlo okreslenie na uniwersytecie w
              ktorym jestem. Z tego co publikujá media, wychdozi na to ze w IPN-ie musi byc
              okropny balagam. Mimo, ze pracuja ta czesto wybitni historycy. To jest wazny
              urzad, niesty pod politycznym nazdorem.
              ****************************************

              $C~P


              IPN też nie jest zły , tylko szkoda , że nie powstał od razu w czasie przełomu.
              Jakie w Niemczech są afery zwiazane ze STASI - jedna , dwie może kilka dymisji?
              A w Czechach ??A u nas , słuzby specjalne ( dawne UB i SB )maja haki na
              wszystkich, no moze na prawie wszystkich , własnie ze wzgledu na fakt , ze nie
              rozliczono porządnie tamtego okresu i nie dokonano opcji zerowej w słuzbach
              specjalnych wszelkiej maści.

              ******************************
              R: a jako naukowiec? Tez nie? Bo obraza nauké polská?

              ******************************

              $C~P
              nie przesadzaj, nie pokutują u nas takie sądy , chyba, że straciłeś już więź z
              macierzą ferując takie wyroki.


              ********************************

              R:implementacji powiadasz? :-)))) Nie mozna uczywać polski
              • camille_pissarro Re: Synchronizacja 26.12.04, 15:18

                nie wiem ojak t się stało ale został urwany koniec mojego postu , stosunkowo
                ważny bo zawierajacy życzenia:

                *******************************

                R:implementacji powiadasz? :-)))) Nie mozna uczywać polskich określeń?


                *******************************

                $C~P

                O.K zatem niech bedzie wymienione na :
                wdrożenie, wcielenie,przeniesienie, wprowadzenie itd.

                Na zkończenie chciałbym złożyć wszystkiego najlepszego w A.D. 2005
                camille~pissarro


                *******************************

    • Gość: Spostrzegawski Re: Tylko 44 proc. Polaków cieszą święta IP: *.atldial1.hawkcommunications.com 24.12.04, 18:00
      Tak bywa wszędzie na świecie gdzie Boże Narodzenie świętuje się. Dla wielu
      ludzi te święta kojarzą się z radością. Gdy komuś naprzykład jest brak mienia
      by kupić ukochanym nawet skromne podarunki, to obejmuje go krańcowy smutek
      myśląc że wszyscy inni radują się.
    • czarna_rozpacz Tylko 44 proc. Polaków jest zaklamanych 24.12.04, 18:12
      to dobrze wrozy,
      na przyszlosc:)
    • Gość: Rafal Glogowski TRUDNO SIE DZIWIC W TAK OPRESYJNEJ KULTURZE IP: *.essex.ac.uk 25.12.04, 02:34
      Zgadzam sie z moim imiennikiem, autorem pierwszego wpisu. To zaden argument -
      Grzegorzu ( autorze drugiego wpisu), ze nie wiemy co to kryzys. Nie musimy. Nie
      porownujcie wszystkiego z tym " jak to bylo za Jaruzela w latach
      osiemdziesiatych", albo jeszcze lepiej - co sie niektórym jeszcze zdarza -
      jak "to bylo za Gomulki" wszyscy w szarych plaszczach a pod spodem barchanowe
      gacie. To sá Wasze wspomnienia. Czésto zresztá mocno mitologizowane, jak to ze
      wspomnieniami szczególnie tymi z mlodosci bywa. Ma prawo nie pamiewtac. Mamy
      prawo rozwijac sie jak pozostala czesc Europy! I takie wypominki, które maja
      nas sklaniac do pochylenia sie nad trudem rodziców i dziadkow do niczego nie
      prowadzá. Petryfikuja nawyki cierpiétnictwa i ciaglej martyrologii w czasach
      kiedy potrzeba czego innego. Historiá historiá - niech bédzie ona rzetelnie
      zbadana i opisana, ale mamy prawo zyc i cieszyc sie dnimem dzisiejszym. Umawiac
      sie na kawé, calowac w parku, tanczyc w dyskotekachm, kochac sie po nich.
      Zarabiac pieniadze i moc je wydac na ostanie mody. A czemu nie? Z calym
      szacunkiem Panowie i Panie. Anglicy spedzaja wigilie w pubach przy
      akompaniamencie czarnego spiewaka z Karaibów, przy bilardzie, piwie i
      orzeszkach ziemnych. Przychodzá cale rodziny. Nie dzielá sie oplatkiem i nie
      wypowiadajá tych samych co roku regulek. Ale tez nie - szastajá teczkami przed
      Swiétami, nie gnoja czlowieka tylko dlatego, ze smie reprezentowac od nich inny
      swiatopoglád. Tak, na Wyspach równiez polecial bardzo wazny minister David
      Blunkett. Omijajac procedure zalatwil wizé niani swoje kochanki. Polecial w
      bardzo waznej dla Wielkiej Brytanii chwilii, bo wprowadzany jest nowy system
      bezpieczenstwa ( chodzi miedzy innymi o karty ID – wolnosci obywatelskie).
      Powazna prasa dyskutuje na ten temat szerokimi szpalatami. Bulwaroki opisuja
      ciekawe zycie osobiste Blunkett’a - bo slepy, bo z chlopak z biednej rodziny,
      no i w koncu ten romas. Ale nie odbywa sie to wszystko z taka nienawiscia jak u
      nas. Gdzie ludzi odzegnuje sie od czci i chwaly bo padlo na nich podejrzenie
      wspolpracy z SB (Niezbitowska) Widocznie przed nami ciág dalszy szpiegomanii.
      Komentarze pod artykulami rojá sie od wyzwisk
      o "esbectwo", "zydostwo", "komuch'stwo" To jest Polska? W jaki sposb, zatem mam
      w tej atmosferze odczytywac tradycje oplataka? Milosc i dobroc tego dnia
      wydaje sie byc tylko deklaratywná. Nikomu, lacznie z elit ( tych wplywowych -
      media, Kosciol, politycy) nie zalezy w Polsce na integoraniu spoleczenstwa.
      Dla Prymasa wspólnym mianownikiem ma byc religia, niestety albo stety,
      przestaje. Poza tym same podzialy.A sprawy konfliktowe stwaiane na ostrzu noza
      Przypomnijcie sobie Panstwo dyskusje o wypowiedzi Magdaleny Srody w
      Sztokholmie - w komentarzach na ten teamt nie bylo jestem przeciw bo
      1)...2)...3)..., tylko byl atak persolalny. Maciej Rybinski, wykpil Piotra
      Pacewicza i Helene Luczywo komentujacych przychylnie wystapienia Srody,
      Rybinski wykpil w nastepnej Rzeczpospolitej, ze potrzeba bylo dwoch osob do
      napisania jednego krotkiego tekstu. Nie potrzeba bylo Panie Rybinski. Mogla to
      zrobic tylko Luczywo. Ale nie w Polsce. W Polsce sá to tematy nadal
      niebezpieczne. Tematy, do których trzeba miec dobrá kondycjé, by je poruszac.
      Dlatego trzeba bylo obrony do tego komentarza, az dwoje waznych dziennikarzy z
      najwiekszego w Polsce dziennika.
      Teza Srody o zwiazkach katolicyzmu z przemoca w rodzinie, jest czyms nowym w
      dyskursie publicznym w Polsce. Czym nowym na tym poziomie. Czyms nowym bo
      przedstawionym w kulturalny instutucjonalny sposób. Takie slowa powoduja
      dysonans nie tylko u politycznych przeciwników Srody I obecnego rzadu,
      pwodowuja dysonans nawet u ludzi starszych nie interesujacych sie polityka I
      srednio praktykujacych. Dysonans bo byliu wychowywani od 50, 60 lat w czym
      zupelnie iinnym. W wersji, ze rodzina to sama swietosc. Sprawa nastépna:
      intelektualnie pozostajemy za parcianá kurtyná. Postawiona na Odrze, a moze
      nawet na jeszcze na Labie. Chociaz. Berlin w tym kontekscie rozwija sie
      wysmienicie. Rzeczy które sa nowe sa u nas wprowadzane z wielkim oporem
      (zenujace argumenty w dyskusji przed referendum europejskim - odwolywanie sie
      do zatraty tozsamosci, a nawet do utraty "ducha narodu" ), zatem nowosci sa
      albo opornie przyjmowane, z nieufonscia, albo z miejaca odrzucane. Bo przeciwko
      rodzinie, bo uderzaja w warosci chrzesciajansie, bo obrazajá. Ludziom
      reprezentujacy sprzeczne z tradycjá patrzenie na swiat, odcina sie drogi
      rozwoju, albo wrécz, i mowié to z pelná swiadomosciá, zamyka usta wyrokiem
      sádowym. Jak stalo sie z Dorotá Nieznalská - twórczynia artystycznych
      instalacji z Gdanska. Nie bronie sztuki Nieznalskiej - niech o tym dyskutuja
      eksperci, ale bronie wolnosci wypowiedzi artystycznej. Jako zasady.
      Z wynikow badan przedstawinych w komentowanym przez nas artykule wynika zatem,
      ze Polacy nie sá hipokrytami, w atmosferze nienawisci, trudno od nich wymagac
      by deklarowali, ze czuja sie wysienicie.
    • Gość: Rafal Glogowski TRUDNO SIE DZIWIC W TAK OPRESYJNEJ KULTURZE IP: *.essex.ac.uk 25.12.04, 02:36
      Zgadzam sie z moim imiennikiem, autorem pierwszego wpisu. To zaden argument -
      Grzegorzu ( autorze drugiego wpisu), ze nie wiemy co to kryzys. Nie musimy. Nie
      porownujcie wszystkiego z tym " jak to bylo za Jaruzela w latach
      osiemdziesiatych", albo jeszcze lepiej - co sie niektórym jeszcze zdarza -
      jak "to bylo za Gomulki" wszyscy w szarych plaszczach a pod spodem barchanowe
      gacie. To sá Wasze wspomnienia. Czésto zresztá mocno mitologizowane, jak to ze
      wspomnieniami szczególnie tymi z mlodosci bywa. Ma prawo nie pamiewtac. Mamy
      prawo rozwijac sie jak pozostala czesc Europy! I takie wypominki, które maja
      nas sklaniac do pochylenia sie nad trudem rodziców i dziadkow do niczego nie
      prowadzá. Petryfikuja nawyki cierpiétnictwa i ciaglej martyrologii w czasach
      kiedy potrzeba czego innego. Historiá historiá - niech bédzie ona rzetelnie
      zbadana i opisana, ale mamy prawo zyc i cieszyc sie dnimem dzisiejszym. Umawiac
      sie na kawé, calowac w parku, tanczyc w dyskotekachm, kochac sie po nich.
      Zarabiac pieniadze i moc je wydac na ostanie mody. A czemu nie? Z calym
      szacunkiem Panowie i Panie. Anglicy spedzaja wigilie w pubach przy
      akompaniamencie czarnego spiewaka z Karaibów, przy bilardzie, piwie i
      orzeszkach ziemnych. Przychodzá cale rodziny. Nie dzielá sie oplatkiem i nie
      wypowiadajá tych samych co roku regulek. Ale tez nie - szastajá teczkami przed
      Swiétami, nie gnoja czlowieka tylko dlatego, ze smie reprezentowac od nich inny
      swiatopoglád. Tak, na Wyspach równiez polecial bardzo wazny minister David
      Blunkett. Omijajac procedure zalatwil wizé niani swoje kochanki. Polecial w
      bardzo waznej dla Wielkiej Brytanii chwilii, bo wprowadzany jest nowy system
      bezpieczenstwa ( chodzi miedzy innymi o karty ID – wolnosci obywatelskie).
      Powazna prasa dyskutuje na ten temat szerokimi szpalatami. Bulwaroki opisuja
      ciekawe zycie osobiste Blunkett’a - bo slepy, bo z chlopak z biednej rodziny,
      no i w koncu ten romas. Ale nie odbywa sie to wszystko z taka nienawiscia jak u
      nas. Gdzie ludzi odzegnuje sie od czci i chwaly bo padlo na nich podejrzenie
      wspolpracy z SB (Niezbitowska) Widocznie przed nami ciág dalszy szpiegomanii.
      Komentarze pod artykulami rojá sie od wyzwisk
      o "esbectwo", "zydostwo", "komuch'stwo" To jest Polska? W jaki sposb, zatem mam
      w tej atmosferze odczytywac tradycje oplataka? Milosc i dobroc tego dnia
      wydaje sie byc tylko deklaratywná. Nikomu, lacznie z elit ( tych wplywowych -
      media, Kosciol, politycy) nie zalezy w Polsce na integoraniu spoleczenstwa.
      Dla Prymasa wspólnym mianownikiem ma byc religia, niestety albo stety,
      przestaje. Poza tym same podzialy.A sprawy konfliktowe stwaiane na ostrzu noza
      Przypomnijcie sobie Panstwo dyskusje o wypowiedzi Magdaleny Srody w
      Sztokholmie - w komentarzach na ten teamt nie bylo jestem przeciw bo
      1)...2)...3)..., tylko byl atak persolalny. Maciej Rybinski, wykpil Piotra
      Pacewicza i Helene Luczywo komentujacych przychylnie wystapienia Srody,
      Rybinski wykpil w nastepnej Rzeczpospolitej, ze potrzeba bylo dwoch osob do
      napisania jednego krotkiego tekstu. Nie potrzeba bylo Panie Rybinski. Mogla to
      zrobic tylko Luczywo. Ale nie w Polsce. W Polsce sá to tematy nadal
      niebezpieczne. Tematy, do których trzeba miec dobrá kondycjé, by je poruszac.
      Dlatego trzeba bylo obrony do tego komentarza, az dwoje waznych dziennikarzy z
      najwiekszego w Polsce dziennika.
      Teza Srody o zwiazkach katolicyzmu z przemoca w rodzinie, jest czyms nowym w
      dyskursie publicznym w Polsce. Czym nowym na tym poziomie. Czyms nowym bo
      przedstawionym w kulturalny instutucjonalny sposób. Takie slowa powoduja
      dysonans nie tylko u politycznych przeciwników Srody I obecnego rzadu,
      pwodowuja dysonans nawet u ludzi starszych nie interesujacych sie polityka I
      srednio praktykujacych. Dysonans bo byliu wychowywani od 50, 60 lat w czym
      zupelnie iinnym. W wersji, ze rodzina to sama swietosc. Sprawa nastépna:
      intelektualnie pozostajemy za parcianá kurtyná. Postawiona na Odrze, a moze
      nawet na jeszcze na Labie. Chociaz. Berlin w tym kontekscie rozwija sie
      wysmienicie. Rzeczy które sa nowe sa u nas wprowadzane z wielkim oporem
      (zenujace argumenty w dyskusji przed referendum europejskim - odwolywanie sie
      do zatraty tozsamosci, a nawet do utraty "ducha narodu" ), zatem nowosci sa
      albo opornie przyjmowane, z nieufonscia, albo z miejaca odrzucane. Bo przeciwko
      rodzinie, bo uderzaja w warosci chrzesciajansie, bo obrazajá. Ludziom
      reprezentujacy sprzeczne z tradycjá patrzenie na swiat, odcina sie drogi
      rozwoju, albo wrécz, i mowié to z pelná swiadomosciá, zamyka usta wyrokiem
      sádowym. Jak stalo sie z Dorotá Nieznalská - twórczynia artystycznych
      instalacji z Gdanska. Nie bronie sztuki Nieznalskiej - niech o tym dyskutuja
      eksperci, ale bronie wolnosci wypowiedzi artystycznej. Jako zasady.
      Z wynikow badan przedstawinych w komentowanym przez nas artykule wynika zatem,
      ze Polacy nie sá hipokrytami, w atmosferze nienawisci, trudno od nich wymagac
      by czuli sie dobrze.
    • Gość: Ed Re: Tylko 44 proc. Polaków cieszą święta IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.12.04, 02:54
      Pozostała część społeczeństwa - wzorem dzisiejszego dziennika - stała w kolejce
      po zupki wydawane przezb zakonnice za pobrane dotacje państwowe :((.
    • Gość: Kuba Re: Tylko 44 proc. Polaków cieszą święta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.12.04, 08:47
      Najwięcej cieszą się księża, bo po świętach będą żniwa- chciałem powiedzieć
      kolenda.
    • utopiec Re: To co nas w końcu cieszy? 25.12.04, 11:25
      Nic? Jesteśmy smutni, bo tak chcą niesprawni posłowie i zarozumiali ministrowie?
      Może tak chcą statystyki? Może mam dać się ogłupić akcji promującej kryzys?
      Może mam wyszarpać z szopki figurke Jezusa i wsadzić muchomorka? Prędzej
      wymienię osła i wołu, tylko mam problem, bo lista kandydatów na to miejsce jest
      długa.
      • Gość: Rafal Glogowski To sa tylko pytania IP: *.essex.ac.uk 26.12.04, 02:31
        Nic?

        Atmosfera wsrod ludzi przypomina polowe lat 80 zz piosenki Kultu?

        Ja wiem, ze czasow nie ma co porownywac bo nad Rotunda
        juz zupelnie inna reklama.

        Ale atmosfera?

        Nie znam danych, ale bardzo mnieciekawiá statystyki na temat samobojstw.

        Momo wszystko trzymajacie sie,

        Rafal Glogowski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka