Dodaj do ulubionych

Rewolucja ktora trwa caly czas.

IP: *.houston-07rh15rt.tx.dial-access.att.net 15.05.02, 23:11
Nie biorac udzialu w rewolucji kapitalistycznej


dzialasz hamujaco na rozwoj Polski. Socjalne zadania, nie sa rewolucja.
Tworzenie systemow ulatwiajacych zycie przecietnemu obywatelowi, od okienka
biurokraty do nadzwyczajnych serwisow , gwarancji i jakosci produktow to jest
rewolucja. Umiejetne eleminowanie zaleznosci spoleczenstwa od zasilkow lewych
rent i zmuszanie ich do pracy to jest rewolucja. Przyklady mozna mnozyc. Jednak
ludzia pomylilo sie pojecie rewolucji, poniewaz utozsamiaja ja z krwia, tak
wpojali im to komunisci. Z lacinskiego rewolucje znaczy , obroty i to slowo
Kopernika zrewolucionizowalo swiat. Wszystko co nie jestesmy sobie w stanie
wyobrazic jest rewolucja. Najlepsze sa oczywiscie rewolucje techniczne, i
spoleczne ale bez rozlewu krwi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mysteric Re: Rewolucja ktora trwa caly czas. IP: *.houston-05-10rs.tx.dial-access.att.net 16.05.02, 05:17
      Lewusostwo ekonomiczne i polityczne to inkwizycja obecnych czasow.
      • Gość: Kagan Re: Rewolucja ktora trwa caly czas. IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 16.05.02, 06:41
        Gość portalu: Mysteric napisał(a): Lewusostwo ekonomiczne i polityczne to inkwizycja obecnych czasow.
        K: Znow NIC nie rozumiesz, biedny Mystericu z zadupia Texasu... :(
        Tzw. sw. inkwizycja to byla policja polityczna i system sadownictwa:
        ofiara byla aresztowana i sadzona przez teze inkwizycje, wladze
        swieckie dostarczaly tylko kata... :(
        Mylisz system policyjno-sadowniczy z ideologia, ktorej on sluzyl...
        Widac, ze skonczyles szkolke publiczna w USA...
        Szczerze wspolczujacy Kagan z Melbourne (*.au)
        • Gość: Henio Rewolucja, która trwa caly czas, aż nas zdusi IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 16.05.02, 09:14
          Kagan, bardzo dobry jesteś w tych tekstach.

          [ Nb. Czy wiesz, że “kagan” znaczy “król” w języku czagataisz?

          W 1017 r. Kazarzy uszli do Europy z rozbitego przez Kijowian Królestwa
          Kazarskiego. Oni nazywali siebie Żydami. Mówili językiem czagataisz, hebrajskiego
          nie znali, nie pochodzili z Judahu, czy Izrahela i nie byli spokrewnieni z
          Hebrajczykami znanymi nam z Biblii. Oni wywodzą się z włoczęgów znad Morza
          Śródziemnego – wyzrutków społecznych, zbiegłych niewolników, mordeców
          uciekających od stryczka, dezerterów z wojska, rozbójników, rzezimieszków,
          złodzieji i mętów żyjących na marginesie społeczeństw i towarzyszących nomadom.
          Oni opanowali obozy diaspory z początkiem tysąclecia, przenieśli się do
          Bizancjum, a potem opanowali, równiez “od wewnątrz”, Królestwo Kazarskie.
          Od około dwóch lat ogłasza się wyniki badań DNA (częściowo w internecie): Kazarzy
          pochodzą w większej części od Turków, potem Arabów i Murzynów pólnocnej Afryki,
          oraz wielu plemion znad Morza Śródziemnego.

          Ci nie migrujący, co osiadli na południu Polski, na Węgrzech i na Krymie mówili
          jeszcze przed wojną językiem czagataisz. Pozostały po nich cmentarze, oraz nazwy
          wsi: Kazari, Kazary. Większośc mówila zwulgaryzowanym jidisz dajcz (jüdisch-
          deutsch, czyli żydowsko-niemieckim).

          Bałych Żydów nie ma i nie było. Są tylko czarni. Obecnie żyją oni w Etiopii i są
          chrześcijanami. W dzisiejszym państwie “żydowskim” w Palestynie ci prawdziwi
          Żydzi, którzy imigrowali na podstawie ich pochodzenia, są prześladowani i
          wyszydzani. Przeciętny “Żyd” nie chce przyznać się do pokrewieństwa z nimi. I
          słusznie.

          Arka Przymierza została uratowana przed Rzymianami i zawieziona do Elefantine,
          wyspy na górnym Nilu ok. 56 roku. Stamtąd – do Aksjum w Etopii, gdzie
          przechowywana jest w podziemiu synagogi otoczonej metalowym płotem i strzeżona
          przez jednego kapłana.

          Istnieje wiele książek naukowych badaczy historii Kazarów, ale należy je
          poszukiwać pracowicie, gdyż tak jak za “żydokomuny” w Polsce, wiele spalono.

          Specjalny wydział ADL (Anti-Defamation League, organu globalnego syjonizmu, z
          biurami centrali w NY) zajmuje się szerzeniem syjonistycznej, zwodniczej historii
          w szkołach i na uniwersytetach. Środki szerzenia informacji i propagandy
          zarzucają gojów kłamstwami, dystorcjami, mitami, oszczerstwami zawodowych łgarzy
          od wieków, że np. Król Kazimierz I. był “Wielki”... ]


      • Gość: Mirek Rewolucja trwa caly czas. IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 17.05.02, 11:04
        Gość portalu: Mysteric napisał(a):

        > Lewusostwo ekonomiczne i polityczne to inkwizycja obecnych czasow.

        ▒▒▒▒████ REWIZJONIZM HISTORYCZNY JEST PIERWSZYM KROKIEM
        ▒▒▒▒████ DO WŁADZY POLITYCZNEJ W NOWYM WIEKU

        Dlaczego rewizjoniści zostali uznani za wrogów publicznych nr 1?

        Dlaczego nie traktuje się ich jako nieszkodliwych dziwaków?

        Komu służy cenzura na Forum GW?
        _______________________________________________________________

        Zrozumiemy to łatwo, jeśli przeczytamy to, co na temat religii "Holocaustu" i jej
        polityczno-ideologicznych instrumentalizacji sformułowane zostało przez Tomasza
        Gabisia w »Religii “Holocaustu”« (zob. periodyk “Stańczyk” z r. 1996).

        Należy bowiem mieć jasną świadomość tego, co mogłoby się stać, gdyby okazało się,
        że rewizjoniści mają rację, a ściślej rzecz ujmując, gdyby w ich tezy,
        niezależnie od tego, czy są prawdziwe czy fałszywe, zaczęło wierzyć tylu ludzi
        ilu wierzy dziś w religię "Holocaustu". Angielski prawicowiec Michael Walker
        napisał: "Niezwykle drażliwym przedmiotem historycznego rewizjonizmu są rzekome
        gazowania milionów ludzi w Polsce w czasie drugiej wojny światowej. (…)

        Rządy państw zachodniach dostrzegają w tym polityczny dynamit i robią wszystko co
        w ich mocy, aby przeszkodzić otwartej debacie. Nie jest to łatwe. Wymaga to
        prowadzenia polityki twardych lecz n-i-e-w-i-d-o-c-z-n-y-c-h represji, które
        muszą zastraszać ale nie w tak dramatyczny sposób, żeby stało się to warte
        umieszczenia w “news-ach”.

        Arabscy politycy, poczynając od Nasera, nie wierzyli w zarzuty o gazowaniu.
        Natomiast rządy zachodnie uchwalają prawa karzące tych, którzy otwarcie w nie
        wątpią - co nie dowodzi niczego na temat ich prawdziwości lub nie. Pokazuje
        natomiast, że masowa wiara lub niewiara ma ogromne polityczne znaczenie. (…)

        REWIZJONIZM HISTORYCZNY JEST PIERWSZYM KROKIEM DO WŁADZY POLITYCZNEJ W NOWYM
        WIEKU ("The Scorpion" nr 16, lato 1993).

        Cóż więc stałoby się, gdyby wielu ludzi zaczęło wierzyć, że rewizjoniści mają
        rację?

        · Rzecz jasna upadłaby wtedy religia "Holocaustu", zniszczony by został jeden z
        centralnych elementów kultury, polityki i ideologii współczesnego Zachodu.

        · Zniknąłby główny fundament tożsamości współczesnych Żydów zarówno tych żyjących
        w Izraelu, jak i tych żyjących w diasporze.

        · Państwo Izrael straciołoby swoją legitymację i możliwość
        wykorzystania "Holocaustu" jako podstawowego instrumentu swojej polityki.
        Spadłoby do poziomu normalnego państwa i być może przestałoby istnieć,
        szczególne, że Stany Zjednoczone nie mogłyby już otaczać go specjalną protekcją,
        i wyschłyby źródła finansowego zasilania z zewnątrz niezbędnego dla podtrzymania
        jego sztucznej egzystencji.

        ·"Gdyby Holocaust został przedstawiony jako 'syjonistyczny mit', rozpadłaby się
        najsilniejsz broń w propagandowym arsenale Izraela", jak napisał prof. W. D.
        Rubinstein z Australii: ("Quadrant", wrzesień 1979).

        · Wyparowałoby lepiszcze spajające diasporę (emigrację) żydowską.

        · Nastapiłaby godzina zero dla narodu żydowskiego: mogłaby nastąpić olbrzymia
        katastrofa - przede wszystkim dla elity żydowskiej, dla żydowskiego
        establishmentu, który, o czym nie należy zapominać, używa religii "Holocaustu"
        jako narzędzia ideologicznego panowania nad masami zwyczajnych Żydów, z niej
        czerpie legitymację dla przemawiania w ich imieniu, ona pozwala utrzymać ich w
        posłuszeństwie, zdyscyplinować dla swoich akcji politycznych pod hasłem: nam
        ufajcie, nas się trzymajcie, bo to my robimy wszystko co w naszej mocy, aby
        uchronić was przed nowym "Holocaustem".
        Dzięki religii "Holocaustu" wytworzyny został u Żydów syndrom oblężonej twierdzy,
        na zewnątrz której czyha wróg z nowym "Holocaustem" w zanadrzu. Nie ma innego
        wyjścia jak poprzeć komendantów twierdzy, zjednoczyć się wokół nich i poddać się
        ich rozkazom. Religia "Holocaustu" jest sposobem, aby utrzymać solidar-ność
        wewnątrzgrupową Żydów, zespolić ich, mimo rozproszenia, w jedną "wspólnotę losu"
        i zagwarantować żydowskiej klasie rządzącej, czyli klerowi religii "Holocaustu",
        panowanie nad nimi.

        · Gdyby upadła religia "Holocaustu", establishment żydowski po prostu by się
        rozpadł, a ludzie tacy jak Ellie Wiesel, Claude Lanzmann, Henryk Grynberg
        odeszliby w polityczny i medialny niebyt. Organizacje żydowskie utraciłyby
        możliwość wywierania moralnego nacisku na różne państwa.

        • Gość: Mirek Rewolucja trwa caly czas. IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 17.05.02, 11:13
          ● Jednakże dla milionów zwykłych Żydów mogłoby to oznaczać radosne wyzwolenie
          ze straszliwego koszmaru, zrodzonego ze świadomości, że 6 milionów ich rodaków
          zostało wymordowanych dlatego, że byli Żydami, i z ciągłego strachu, że może
          się to powtórzyć. Odnosi się niekiedy wrażenie, że religia "Holocaustu" spycha
          wielu Żydów na granicę histerii, neurozy, czy wręcz manii prześladowczej,
          biorącej się z przekonania, że nikomu nie mogą ufać, skoro naród o takiej
          wspaniałej kulturze jak Niemcy mógł dokonać "Holocaustu".
          ● Gdyby niewidzialne mury getta zbudowane z dogmatów religii "Holocaustu"
          runęły, przed diasporą żydowską byłyby tylko dwie drogi: albo ponowna
          judaizacja przez powrót do religii i kultury przodków albo asymilacja w
          przyspieszonym tempie.

          ● Upadek religii "Holocaustu" byłby również poważnym ciosem dla amerykańskiego
          mesjanizmu mającego swe źródło w opisanej wyżej koncepcji samojudaizacji jako
          sposobu na osiągnięcie statusu narodu wybranego.

          ● Co by się stało, gdyby masy turystów przestałyby pielgrzymować do Muzeum
          Holocaustu i przed gmachem tej świątyni postawiono by tabliczkę "For sale"?
          Demoliberalna klasa Ameryki, chyba tylko cudem utrzymałaby się przy władzy,
          (ale potrzebny byłby jakiś "Chruszczow" dokonujący rozrachunku z tzw. minionym
          okresem i potępiający rządzących wcześniej demoliberalnych towarzyszy
          za "błędy i wypaczenia").

          ● Koniec religii "Holocaustu" byłby jednoznaczny z końcem Republiki Bońskiej,
          gdzie rządzący nie mają żadnego pola manewru: mogą jedynie wzmacniać represje,
          zostrzyć cenzurę, prześladować dysydentów. Ale "zmierzch bożyszcz", oczywiście
          w bardziej fałszywym wydaniu, jest nad Renem nieuchronny. Kto wie, może bońska
          elita nie zdąży przeprowadzić się do Berlina [2].

          ● Nie tylko polityczna egzystencja Bonn, ale trwanie całego systemu
          politycznego Europy Zachodniej byłoby zgrożone. Jeśli "Holocaust" okazałby się
          mitem, to wszystkie inne prawdy głoszone przez demoliberalne elity Zachodu po
          wojnie także utraciłyby wartość.

          ● Obecna klasa rządząca utraciłaby panowanie nad przeszłością a tym samym nad
          teraźniejszością i przyszłością. Trzebaby było zrehabilitować pośmiertnie
          skazanych w proceasach norymberskich, uznać Eichmanna i Hoessa za
          ofiary "sądowego mordu" etc. etc.

          ● Nastąpiłby prawdziwy koniec II wojny światowej, rozpadłaby się koalicja
          interesów łącząca po dziś dzień dawnych aliantów. Okazałoby się po latach, że
          sojusz zachodnich demokracji z reżimem Stalina był pomyłką lub godną moralnego
          potępienia "cyniczną polityką siły". Na pierwszy plan wysunęłyby się zbrodnie
          bolszewizmu, co rzuciłoby cień na zachodnie elity uwikłane w takie czy inne
          związki z komunizmem. Nastąpiłoby zrównanie zbrodni wojennych obozu
          demokratyczno-stalinowskiego i Rzeszy Niemieckiej. Cały porządek polityczny
          świata zachodniego zbudowany po 1945 roku musiałby runąć.

          ● Nigdy też nie zostałby zbudowany Nowy Ład Światowy - bo przecież "pamięć o
          Holocauście" jest dla jego budowy czymś zasadniczym, ponieważ
          religia "Holocaustu" zlała się w jedno ze współczesną ideologią demoliberalną -
          i jej upadek pociagnąłby za sobą upadek również tej ideologii.

          ● Niemcy i Polacy wyzwoliliby się z "teologicznego poniżenia" i że
          statusu "metafizycznych wrogów".

          ● Stolica Apostolska nie byłaby już oskarżana o to, że milczała w
          czasie "Holocaustu", a chrześcijaństwo o antysemityzm, który doprowadził
          do "Holocaustu". Zahamowany by zostal proces judaizacji i protestantyzacji
          katolicyzmu.

          ● Wszystkie teologie "Holocaustu" poszłyby na makalaturę, otworzyłaby się droga
          do "renacjonalizacji" narodów, do odrodzenia europejskiej tradycji uwolnionej
          od zarzutu odpowiedzialności za "Holocaust", zakonczyłaby się "holocaustyczna
          indoktrynacja" i "psychoterror" stosowany przez demoliberalne elity jako
          instrument panowania. Na złom powędrowałaby "oświęcimska maczuga" używana do
          zwalczania prawicowej ideologii politycznej, oskarżania
          o "antysemityzm", "rasizm" i "nacjonalizm", utraciłyby swoją perswazyjną moc,
          nastąpiłby krach "shoah-biznesu", miliardy dolarów możnaby zainwestować
          pożytecznie.

          ● Nastąpiłoby nowe świeto narodów, uroczysta wiosna przynosząca im orzeźwiającą
          moc stanowienia o sobie, jak pisał wyżej cytowany niemiecki prawicowiec Eduard
          Peter Koch.

          ● Jest więc tak, jakby losy świata w następnych dziesięcioleciach zależały od
          tych kilku pomieszczeń w Oświęcimiu/Brzezince uważanych przez jednych za komory
          gazowe, czyli narzędzie "najstraszliwszej zbrodni w dziejach, a przez drugich
          za zwykłe kostnice. Tutaj przebiega dziś oś historii świata, tu jest
          archimedesowy punkt światowej polityki. Ten, kto utrzyma w swych rękach
          umieszczoną na nim dźwignię, ten zwycięży.
          • Gość: Mirek Re: Rewolucja trwa caly czas. IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 17.05.02, 11:26
            Wspomniany wyżej Germar Rudolf nawołuje Niemców do "sekularyzacji" debaty
            o "Holocauście", do zaprzestania "holocaustowej" czy "antyholocaustowej"
            propagandy, do koncentrowania się wyłącznie na naukowych i czysto historycznych
            aspektach problemu. W przeciwnym razie, jak pisze, sytuacja niebezpiecznie się
            zaostrzy: "Czas propagandystów-podżegaczy do waśni narodowościowych przyjdzie
            po stronie rewizjonistów dopiero wówczas, gdy dyskusja rozleje się wszerz. (…)

            W końcu staną naprzeciwko siebie dwie partie, obie w pierwszym rzędzie
            kierowane emocjami. Wtedy wystarczy iskra, aby beczka prochu wybuchła" ("Czy
            nadciąga niemiecka wojna domowa?" […] 1995 nr 6). Nawoływania Rudolfa są
            spóźnione. Należy raczej przewidywać, że spełni się pesymistyczny scenariusz.
            Przedstawiciel niemieckiej prawicy narodowościowo-konserwatywnej Hans-Dietrich
            Sander pisał, że nie można przewidziec jak zachowa się naród, kiedy przejrzy,
            że był oszukiwany. Obserwując niemieckie obchody 50-tej rocznicy wyzwolenia
            obozu w Oświęcimiu napisał, że z saturnaliów rocznicowych Oświęcimia buchał
            strach. Organizatorzy włączyli wszystkie trąby propagandy i grali na wszystkich
            rejestrach uczuć, chcieli wszelkimi środkami zapobiec, aby nie przytrafiło się
            to, co jest dla nich nie do pomyślenia, gdyż wejście mas w strefę politycznej
            prawdy może dokonać się tylko eksplozywnie"
            ("Panika podbramkowa?", "Staatsbriefe", 1995 nr 2).

            On ostrzegł Żydów w Niemczech: "Zostawcie prawicę w spokoju. Kiedy motłoch dziś
            filosemicki jutro zamieni się w swoje rozwścieczone przeciwieństwo, to tylko
            ona jedna będzie mogła was ochronic".
            ("O głupocie Żydów i Niemców", "Staatsbriefe", 1993 nr 9).

            Nie tylko w Niemczech rewizjonizm staje się instrumentem politycznym. Roger
            Garaudy witany był w krajach arabskich jako bohater, a jego książka została
            przełożona na arabski zyskując pochwalne recenzje w prasie. Jej promocja odbyła
            się w Bejrucie. Arabski pisarz i polityk Manah al-Salah oświadczył: "Wraz z tą
            książką era powojenna, w której polityka światowa w sposób przesadny zdominowa-
            na była przez kwestię żydowską, dobiegła końca". Również inne książki rewizjoni-
            stów są przekładane na arabski. Wychodząca dwa razy w tygodniu kairska gaze-
            ta "Al-Shaab" uznawana za najbardziej wpływowy "organ islamistów" na świecie
            (milion egzemplarzy nakładu - 700.00 w Egipcie i 300.00 poza granicami) zamie-
            ściła wywiady z Faurissonem i generałem Remerem, które przeprowadził marokański
            aktywista rewizjonistyczny Ahmed Rami, obecnie mieszkający w Szwecji.

            Od 1993 roku gazeta, docierająca również do skupisk muzułmańskich w Europie,
            regularnie zajmuje się rewizjonizmem. Programy rewizjonistyczne nadaje Moslem
            Community Radio działające w Wielkiej Brytanii. Przywódca działającej w
            Londynie organizacji islamskiej stwierdził podczas zgromadzenia liczącego 3000
            osób, że "Holocaust" jest mitem. Dzięki rewizjonizmowi Arabowie zyskali potężną
            broń przeciw Izraelowi i przeciw amerykańskiej obecności na Bliskim Wschodzie.

            Nie ulega wątpliwości, że również inne siły polityczne użyją rewizjonizmu dla
            własnych celów. W Stanach Zjednoczonych rewizjonizm staje się coraz bardziej
            popularny w środowiskach murzyńskich, szczególnie wśród czarnych rasistów
            islamskich z Nation of Islam Louisa Farrakhana. Wkrótce jego znaczenie w walce
            politycznej odkryją inne środowiska kontestujące obecny system polityczny.
            Jeden z autorów prorokuje: "Rewizjoniści podłożyli lont pod bożka Holocaustu
            i potrzeba tylko kogoś, kto by go podpalił. Gdy ogień na loncie zapłonie, to
            upadek wstrętnego bożka będzie już tylko kwestią roku czy dwóch lat. Jego
            upadek wstrząśnie światem".

            Nazwa wydawnictwa rewizjonistycznego francuskich anarchistów "La Veille Taupe"
            czyli "Stary kret" nabiera dziś symbolicznego znaczenia.
            Szekspirowski Hamlet mówi do ducha pod ziemią: "Masz słuszność stary krecie, że
            tak szybko się uwijasz. Nie lada z ciebie górnik". W kilku wieków póżniej Hegel
            w swoich “Wykładach z filozofii dziejów” przypomniał "starego kreta" dla
            przedstawienia “Weltgeistu” jako siły działającej skrycie. Później Herzen
            napisał, że rozkład postępuje, “stary kret” chwacko pracowal i odtąd "stary
            kret" kojarzył się z "krecią robotą", minerską sztuką rewolucji. Także Karol
            Marks napisał (w “18 Brumiere's Ludwika Bonaparte”): "Rewolucja jest
            gruntowna, “stary kret” robi swoje metodycznie. (…) Gdy ten dojdzie do drugiej
            połowy swej pracy przedwstępnej, Europa zawoła w triumfalnym porywie: Dzielnie
            ryłeś stary krecie!”

            Rewizjonizm "Holocaustu" jest obecnie prawdziwym narzędziem rewolucji, ale nie
            tej, która marzyła się Marksowi, lecz rewolucji która spowodować może, iż
            zawali się "zmurszały gmach starego świata" jak zawalił się inny twór żydowski -
            komunizm. I reszta będzie historią.

            Tomasz Gabiś
      • Gość: Hania Re: Rewolucja ktora trwa caly czas. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.02, 11:12
        Gość portalu: Mysteric napisał(a):

        > Lewusostwo ekonomiczne i polityczne to inkwizycja obecnych czasow.

        Hysteric, a co z ta fundacja im. Sw. Hysterica, ktora miala powstac, zeby
        wyplenic lewusostwo?
    • Gość: Kagan Re: Rewolucja ktora trwa caly czas. IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 16.05.02, 06:37
      Gość portalu: Mysteric napisał(a):

      > Nie biorac udzialu w rewolucji kapitalistycznej
      K: Mysteric, alez ci sie w lepetynie poplatalo?
      Jak rewolucja kapitalistyczna? Na calym swiecie ludzie
      protestuja PRZECIWKO temu nieludzkiemu ustrojowi, ktory sprowadza czlowieka
      do roli towaru, wymienialnego na pieniadz... :(

      ... dzialasz hamujaco na rozwoj Polski. Socjalne zadania, nie sa rewolucja.
      K: Bredzisz!

      Tworzenie systemow ulatwiajacych zycie przecietnemu obywatelowi, od okienka
      biurokraty do nadzwyczajnych serwisow , gwarancji i jakosci produktow to jest
      rewolucja.
      K: Zapominasz, ze te udogodnienia sa dostepne ( w skali swiatowej) tylko
      nielicznej garstce bogaczy, ktorych stac na owe uslugi i produkty... :(

      Umiejetne eleminowanie zaleznosci spoleczenstwa od zasilkow lewych
      rent i zmuszanie ich do pracy to jest rewolucja.
      K: Znamy to z Rosji Sowieckiek "kto nie rabotajet, tot nie kuszajet"... :(

      Przyklady mozna mnozyc. Jednak ludzia pomylilo sie pojecie rewolucji,
      poniewaz utozsamiaja ja z krwia, tak wpojali im to komunisci.
      Z lacinskiego rewolucje znaczy , obroty i to slowo Kopernika
      zrewolucionizowalo swiat.
      K: Zapominasz, ze Kopernik byl za te swa rewolucja zabanowany przez kosciol kat.
      na setki lat, a jego zwolennicy albo ploneli na stosach (Bruno),
      albo byli w inny przesladowani przez policje polityczna watykanu, czyli przez
      tzw. sw. inkwizycje (Galileusz)... :(

      Wszystko co nie jestesmy sobie w stanie wyobrazic jest rewolucja.
      Najlepsze sa oczywiscie rewolucje techniczne, i spoleczne ale bez rozlewu krwi.
      K: Kazda rewolucja pociaga za soba negatywne skutki:
      techniczna produkuje bezrobotnych, spoleczna czesto zjada swych tworcow... :(

      • Gość: Henio Re: Rewolucja ktora trwa caly czas. IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 16.05.02, 07:24

        Uzupelnienie listu Kagana:


        Strona 1 z 3

        DUCH TERRORYZMU
        “Istnieje unIwersalna alergIa na ostateczny porządek”

        “TO JEST CZWARTA WOJNA ŚWIATOWA”

        Francuski filozof Jean Baudrillard o zamachach 11 września i globalizacji
        w wywiadzie (Spiegel 3/14.1.02)

        Spiegel: Panie Baudrillard, Pan obwinił USA o wywołanie nieprzezwyciężalne-go
        pragnienia zniszczenia USA z powodu jego nie dającej się ścierpieć hege-
        monialnej przewagi.
        Baudrillard: Ja staram się analizować pewnie process: globalizację, która nie-
        ograniczonym szerzeniem jej stwarza warunki do własnego zniszczenia. Terroryzm?
        Naturalnie, że są działający aktorzy, ale duch terroryzmu i paniki sięga daleko
        poza nich. Wojna Amerykanów koncentruje się na widzialnych obiektach, które
        chcieliby zdruzgotać. Jednak zdarzenia 11 września nie da się wymazać. Bomby na
        Afganistan są całkowicie niewystarczającym, namiastkowym zabiegiem.
        S: W każdym razie USA zakończyło barbarzyńską opresję i dało afgańskiemu
        narodowi szansę na nowy początek w pokojowych warunkach. Tak widzi to też
        Pański kolega, Bernard-Henri Lévy.
        B: Sytuacja nie wydaje mi się tak jednoznaczna. Triumfalizm jakiegoś Lévego
        jest mi obcy. On stawia na bombowce B-25, jak gdyby one były instrumentami
        ducha świata.
        S: Sprawiedliwa wojna nie istnieje?
        B: Nie, na to składa się zbyt wiele dwuznaczności.Wojny zaczynano często z
        powodu parcia do sprawiedliwości, to niemal zawsze jest oficjalnym uzasad-
        nieniem. Ale chociaż wojny mogą być usprawiedliwione i prowadzone z naj-lepszą
        intencją, z reguły one nie kończą się tak, jak ich inicjatorzy sobie to
        przedstawiają.
        S: Amerykanie osiągnęli niezaprzeczalne sukcesy. Wielu Afgańczyków może obecnie
        liczyć na lepsze życie.
        B: Niech pan odczeka. Kobiety afgańskie jeszcze nie odłożyły swoich zasłon.
        Międzynarodowa sieć organizacji terrorystycznych al-Quaida wciąż jeszcze
        egzystuje. A Bin Laden, martwy czy żywy, przede wszystkim znikł. To nadaje mu
        mityczną moc, on osiągnął tym sposobem nadnaturalny wymiar.
        S: Czy Amerykanie dopiero wtedy odniosą zwycięstwo, kiedy będą mogli po-kazać w
        telewizji Bin Ladena, albo jego zwłoki?
        B: Byłby to wątpliwy spektakl, ale nawet wtedy ostałaby się jego rola męczen-
        nika. Wystawienie go na pokaz niekoniecznie by go odczarowało. Chodzi tu o
        większą cenę, aniżeli kontrolę nad pewnym terytorium, ludnością, albo o wyłą-
        czenie jakiejś organizacji wywrotowej. Akcja bojowa USA stała się już nieomal
        metafizyczna.
        Nawet gdyby chodziło tylko o katastrofę, to i tak utrzymałoby się symboliczne
        znaczenie tego wydarzenia. Tylko tym daje się wytłumaczyć również zafas-
        cynowanie nim. Wydarzyło się coś, co daleko przekracza wolę aktorów. Istnie-je
        uniwersalna alergia przeciwko ostatecznemu porządkowi, przeciwko ostate-cznej
        władzy, a bliźniacze wysokościowce World Trade Center ucieleśniają ten
        ostateczny porządek doskonale.
        System w jego totalnym roszczeniu sam stworzył obiektywne warunki tego
        straszliwego uderzenia odporowego. Szaleństwo tkwiące w globalizacji wydo-bywa
        szaleńców, tak jak niewyrównane społeczeństwo wydaje przestępców i psychopatów.
        Naprawdę jest to tylko symptom choroby. Terroryzm jest wszę-dzie jak wirus. Nie
        potrzebuje on Afganistanu na swoją przystań.
        Ja jestem na mój sposób na wskroś moralistą. Istnieje moralność analizy,
        obowiązek szczerości. Chcę przez to powiedzieć, że niemoralnie jest zamy-kać
        oczy na prawdę, szukać wymówek, aby “niepopularne” rzeczy kaszeto-wać
        [dopasowywać do “politycznej poprawności” – przyp.tłum.] Musimy wi-dzieć rzeczy
        w przeciwstawności dobra i zła. Ja poszukuję konfrontacji ze zdarzeniem takim
        jakie ono jest, bez dwuznaczności. Kto tego nie potrafi, ten da się nakłonić do
        pisania zafałszowanej historii.
        S: Ale kiedy terrorystyczny akt rozgrywa się tak jak Pan twierdzi, tj. niezależ-
        nie od sytuacji przymusowej, lub od losu, to czy nie jest on wtedy zarazem
        usprawiedliwiony?
        B: Pojmowanie mojej analizy jest dwuprzekrojowe, z tego zdaję sobie sprawę.
        Słowa mogą być obrócone przeciwko mnie. Ale ja nie wychwalam mordu i za-bójstw,
        to byłoby idiotyczne. Terroryzm nie jest jakąś współczesną formą re-wolucji
        przeciwko uciskowi i kapitalizmowi. Żadną ideologią, żadną walką za sprawę,
        także muzułmański fundamentalism nie może się na nie powołać.
        S: Dlaczego globalizm miałby skierować się przeciwko sobie samemu, dlacze-go
        miałby dostawać napadów morderczej furii, skoro głosi wolność i szczęście dla
        wszystkich?
        B: To jest pogląd utopijny, w pewnej mierze reklama. System całkowicie pozy-
        tywny nie istnieje. Ogólnie pozytywistyczne utopie historycznie okazały się
        ekstremalnie mordercze jak faszyzm i komunizm.

        c.d. poniżej





        • Gość: Henio Re: Rewolucja ktora trwa caly czas. IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 16.05.02, 07:26
          Strona 2 z 3
          S: Przecież globalizmu nie może Pan naprawdę porównać z najkrwawszymi systemami
          XX. wieku.
          B: On polega, jak dawniej kolonializm, na potwornie ogromnej przemocy. On
          dostarcza więcej ofiar aniżeli użytkowników, także kiedy świat zachodni więk-
          szościowo profituje. Naturalnie USA może w zasadzie oswobodzić każdy kraj tak
          jak Afhanistan. Ale jakież osobliwe ono jest to oswobodzenie? Przecież ci, co
          mieliby w ten sposób zostać uszczęśliwieni, już by sami, bez “pomocy”,
          wiedzieli jak zabrać się do obrony własnej, a w ostateczności do terroru.
          S: Pan uważa globalizację za formę kolonializacji, zakamuflowaną na szerzenie
          cywilizacji zachodniej.
          B: Globalizację zachwala się jako punkt końcowy rozwiązania wszystkich
          przeciwieństw. W rzeczywistości ona rozmienia wszystko na wartość wymienialną,
          za którą można zapłacić.
          Proces ten charakteryzuje ekstremalna przemoc, ponieważ on zmierza do ustalenia
          się jako stanu idealnego, w którym wszystko, co unikalne, pojedyń-cze, również
          każda inna kultura [materialny i duchowy dorobek narodu – przyp. tłum.], a
          wreszcie i każda niemonetarna wartość byłyby zniesione. Widzi pan: w tym
          punkcie jestem humanistą i moralistą.
          S: Czy nie towarzyszą globalizacji także inne uniwersalne wartości jak wolność,
          demokracja i prawa człowieka?
          B: Należy radykalnie rozróżniać globalne od uniwersalnego. Wartości uniwer-
          salne, według tego jak je oświata definiuje, mają transcedentny ideał. One
          konfrontują “ja” z jego wolnością, która jest nieustającym zadaniem i odpowie-
          dzialnością, a nie po prostu prawem. W globalizacji tego zupełnie brakuje, jest
          to operacyjny system totalnego handlu i wymiany [“handełe” – przyp.tłum.].
          S: Globalizacja nie oswabadza ludzkości, ona czyni ją rzeczą?
          B: Ona udaje, że chce ludzi oswobodzić, a naprawdę ona tylko dereguluje.
          Zniesienie wszystkich reguł, dokładniej: zredukowanie wszystkich reguł do prawa
          rynku jest przeciwieństwem wolności – mianowicie jej złudą. Takie staromodne i
          arystokratyczne wartości jak godność, poszanowanie, wyzwanie, poświęcenie już
          się nie liczą.
          S: Czy niegraniczone uznanie praw człowieka nie jest godnym zaufania bas-tionem
          przeciwko procesowi wyobcowania?
          B: Ja wierzę, że prawa człowieka zostały już wintegrowane w process globali-
          zacji i funkcjonują jako alibi. One należą do prawniczej i moralnej nadbudowy –
          krótko: one są werbunkiem.
          S: A więc zwodzeniem?
          B: Czy to nie paradoks, że zachodnia polityka wykorzystuje jako broń przeciw-ko
          innym, według motta: Albo podzielacie nasze wartości, albo…? Demokrację
          wprowadza się szantażem i groźbami. Ona tym sabotuje sama siebie. Ona już nie
          dostarcza autonomicznego wyboru wolności, ale staje się globalnym nakazem. Jest
          to w pewnym względzie perwersja kategorycznego imperatywu Kanta, który z zasady
          implikuje SWOBODNE wyrażenie zgody na jego ofertę.
          S: Na tym więc kończyłaby się historia, absolutne panowanie demokracji, no-wej
          formy dyktatury światowej?
          B: Tak, i jest całkiem niemożliwym, aby przeciwko niej nie zaistniała gwałtow-
          na reakcja. Terroryzm powstaje wtedy, kiedy niemożliwa jest żadna inna obro-na.
          System uważa obiektywnie za terrorystyczne wszystko to, co jemu się
          przeciwstawi. A wartości Zachodu są ambiwalentne [dwuwartościowe – przyp.
          tłum.], one mogą w jednym historycznym momencie pozytywnie oddziałać i
          uskrzydlić postęp, w innym zaś tak wpędzić się w skrajność, że one zafałszują
          same siebie i w końcu obrócą się przeciwko ich własnym postanowieniom.
          S: Gdyby starcie globalizacja-terroryzm było nierozstrzygalne to jaki sens
          mieliby terroryści?
          B: To, co ich prze do terroryzmu, to nie jest religijne, To podkreślają wszyscy
          eksperci islamu. Zamachowcy 11 września nie postawili żadnych warunków.
          Terroryzm nie ma politycznego zaprojektowania, nie ma skończoności I tak
          widziany jest on wprawdzie realny, ale absurdalny.
          …działanie w pojedynkę może przyjąć wiele form, także formę zła i terrory-zmu.
          Pozostaje ona jednak wytworem sztucznym. (Czyim, Syjonizmu? – przyp. tłum.]
          Fundamentalizm jest symptomatyczną formą odmowy, jego zwolennicy nie chcą
          osiągnąć czegoś, zrywają się do walki dziko przeciwko czemuś, co odczuwają jako
          zagrożenie ich tożsamości. Prezydent USA Bush próbuje odnaleźć symetrię wróg-
          przyjaciel, on dąży do znalezienia się napowrót na znanym terenie i Amerykanie
          prowadzą tą wojnę jak gdyby musieli bronić się przed Rudel Wölfe. Ale przeciwko
          wirusom to nie funkcjonuje, one już dawno są w nas. Nie ma już frontu, nie ma
          linjii demarkacyjnej, wróg tkwi w sercu kultury, która go zwalcza. To jest,
          jeśli kto woli, Czwarta Wojna Światowa; już nie między narodami, państwami,
          systemem i ideologiami, lecz w gatunku człowieka z sobą samym.
          S: W takim razie, zdaniem Pana, wojna ta jest nie do wygrania?
          B: Nikt nie może powiedzieć jak to wszystko się rozegra. Tym razem stawką jest
          przetrwanie ludzkości, nie chodzi o zwycięstwo jednej strony.
          … Kultury są jak języki. Każdy jest nieporównywalnym, zamkniętym dla siebie
          dziełem sztuki. Nie istnieje hierarchia języków. Nie można mierzyć je czymś
          uniwersalnym. Dałoby się teoretycznie wprowadzić globalny język, ale w tej
          redukcji znajdowałoby się absolutne niebezpieczeństwo. Poza tym nie wierzę, że
          są tylko dobre i złe kultury – współzależne odmiany oczywiście – ale nie da się
          rozłaczyć jednego od drugiego. Zło nie maleje, gdy dobro wzrasta. Dlatego
          pojecie postępu poza racjonalnością nauk przyrodniczych jest rzeczywiście
          problematyczne. Montaigne powiedział: “Gdyby usunięto zło w człowieku,
          zniszczonoby podstawowe uwarunkowanie życia”. ****** c.d. poniżej *****
          • Gość: Henio Re: Rewolucja ktora trwa caly czas. IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 16.05.02, 07:27
            Strona 3 z 3

            S: Nie ma nieba bez piekła, ratunku bez potępienia – czy Pańskie dualistycz-ne
            spojrzenie na świat dopuszcza w ogóle coś innego niż pesymizm i fatalizm?
            B: Fatalizm oferuje złą interpretację świata, bo prowadzi do rezygnacji. Ja nie
            rezygnuję, ja pragnę klarowności, przejrzystego uświadomienia sobie bytu. Kiedy
            znamy reguły gry, możemy je też zmienić. W tym zakresie ja jestem tylko
            sprawozdawcą.
            S: Pańskie poznanie zła nie prowadzi do tego, że Pan je zwalcza?
            B: Nie, ponieważ jest to dla mnie bezsensowne. Zło i dobro są związane z so-bą
            nierozłącznie, co jest w gruncie rzeczy naszym przeznaczeniem: częścią naszego
            fatum, naszego losu.
            Zło przemianowuje się na nieszczęście, ponieważ nieszczęście można łatwo
            zwalczyć: ubóstwo, niesprawiedliwość, opresję i tak dalej. To jest humanitarne
            widzenie tych rzeczy, patetyczna i sentymentalna wizja, permanentne współ-
            czucie dla nędzników. Zło jest światem takim jakim jest i był. Nieszczęście
            jest światem, jakim ten nigdy nie powinien był być. Przewalutowanie zła na nie-
            szczęście jest najintratniejszym przemysłem dwudziestego wieku.
            S: Nieszczęście daje się naprawić, wymaga ono naprawienia krzywd, podczas gdy
            zła nie da się wyegzorcyzmować?
            B: Nieszczęście jest kopalnią, której zasoby są niewyczerpalne. Złemu zaś nie
            można zaradzić jakąś racjonalnością. Uczyniono to iluzją Zachodu: ponieważ
            techniczna perfekcja wydaje się być w zasięgu ręki, wierzy się w możliwość
            wyprodukowania technicznej perfekcji, w niezawodną przyszłość w najlep-szym ze
            światów. Wszyscy mają być uratowani – na tym polega współczesny ideał naszej
            demokracji. Wszystko zostanie zmienione genetycznie dla osiąg-nięcia
            biologicznej i demokratycznej doskonałości ludzkiego rodzaju.
            S: Czy żałuje Pan, że Zachód mocno utracił wiarę w ratunek u Boga?
            B: Wie pan, właściwie powinno się odwrócić tę całą debatę. Tym pasjonują-cym
            pytaniem jest nie to, dlaczego zło istnieje. Zło jest wpierw, całkiem natu-
            ralnie. Dlaczego istnieje dobro? To raczej jest kwestią, która zadziwia.
            S: Czy mógłby Pan to wytłumaczyć, nie trudząc Boga?
            B: Próbowano, Rousseau i inni w 18. wieku, ale niezbyt przekonywująco.
            Najlepszą hipotezą rzeczywiście jest postulować istnienie Boga. Bóg jest jak
            demokracja: najmniej złym, a tym samym najwięcej możliwym ze wszystkich
            rozwiązań.
            S: Jak się Pana słyszy, to możnaby pomyśleć, że Pan przyłączył się do katarów
            ze średniowiecza.
            B: O tak, ja lubię świat katarów, ponieważ ja jestem manicheistyczny…
            S: …to znaczy, uważający, że istnieje wieczny, kosmiczny konflikt dobra (ducha,
            światła) i zła (materii, ciemności)…
            B: …tak, katarzy uważali materialny świat za zły i marny, stworzony przez de-
            mona, ale zarazem pokładali ufność w Boga, zbawienie i możliwość doskona-łości.
            Są to o wiele radykalniejsze poglądy, aniżeli te, które w złu widzą tylko
            stopniowo wyżarzającego się satelitę dobra.
            S: Panie Baudillard, dziękujemy Panu za rozmowę.



            GDYBY ISLAMIZM OPANOWAŁ ŚWIAT, TO TERRORYZM
            ZWRÓCIŁBY SIĘ PRZECIWKO ISLAMIZMOWI.

            Francuski filozof I socjolog, myślący ikonoklasta, JEAN BAUDRILLARD, 72,
            zajmuje się ekstremalnymi zjawiskami i zdarzeniami, które wymykają się każ-dej
            interpretacji. On uznał zamachy w Nowym Jorku za akt oporu użyty w
            ostateczności przeciwko systemowi, który nadużywszy władzy rzucił światu
            nierozstrzygalne wyzwanie: globalizację, utworzenie monolitycznego porządku
            świata, niwelującego różne kultury.
            Jean Baudrillard wywołał we Francji wrzawę i burzę oburzenia swoją rozpra-
            wą: “Duch terroryzmu” (“L’esprit du terrorisme”, wyd. Gallilé, 52 str., 12
            euro).

            Alain Minc (Żyd, jak wskazuje jego nazwisko niesławne w PRL-u za rządu
            żydowskiej kliki Jakuba Bermana) nazwał Braudillarda - z jego “jednako
            żartobliwym” co i “groteskowym” znajdywaniem uciechy w prowokacji – “duchowym
            terrorystą”.

            W filozoficznym zarachowaniu Baudillarda , który studiował i wykładał nie-
            miecki, znać silny odcisk Nietzschego i jego “Przewartościowania wartości”. Już
            podczas ruchu studenckiego w 1968 Baudillard zdobył miano najostrzej-szego
            krytyka kulturalnego nowoczesności i społeczeństwa konsumpcyjnego. Od Ameryki
            po Japonię liczy się on jako jeden z najbardziej renomowanych współczesnych
            myślicieli francuskich – jako równie radykalny co i oryginalny krytyk, który
            widzi społeczeństwo nowoczesne uwikłane w śmiertelno-kata-strofalny rozwój
            naszkicowany w jego “Rekwiemie naszych czasów”. Jako fatalistyczny
            przepowiadacz interpretuje on również 11 września 2001: świat przeciwstawia się
            globalizacji na podobieństwo “rewolty przeciwciał”; gdyby islamizm opanował
            świat, to terroryzm zwróciłby się przeciwko islamizmowi.

            Rozmowę przeprowadził Roman Leick.
            Tlumaczenie i adaptacja: Henio
            • Gość: Ania Re: Do Mysterika IP: *.upc.chello.be 16.05.02, 08:38
              Mysterik zobacz jaka masz konkurencje.Zobacz jakie Henio elaboraty pisze ,a Ty
              co ?Kilka zdan o lewusach klepniesz i myslisz,ze swiat zbawisz.Bierz przyklad z
              Henia i do roboty.Koniec lewusostwa Mysteriku.Bo przestaniesz byc gwiazda tego
              forum.
              • Gość: Historyk Re: Do Mysterika IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 16.05.02, 08:52
                Gość portalu: Ania napisał(a):

                > Mysterik zobacz jaka masz konkurencje.Zobacz jakie Henio elaboraty pisze ,a Ty
                > co ?Kilka zdan o lewusach klepniesz i myslisz,ze swiat zbawisz.Bierz przyklad z
                > Henia i do roboty.Koniec lewusostwa Mysteriku.Bo przestaniesz byc gwiazda tego
                > forum.

                Mysteric to tez lewus, tylko taki, co sie wstydzi swego lewusowstwa... :)
                • Gość: Mysteric Re: Do Mysterika IP: *.houston-06-07rs.tx.dial-access.att.net 16.05.02, 17:20
                  Ja nie mam czasu musze do pracy. Jestem tylko pospolitym ruszeniem, wiec wiele
                  odemnie nie wymagaj. Glebokie przemyslenia wymagaja czasu i relaksu i wyplywaja
                  z glebi duszy.

                  Widzisz ja jestem zapracowanym i to daje mnei radosc zycia.

                  Uwazam ze jak znalesc sobie pracy nie potrafisz lub jej stworzyc to w wolnym
                  swiecie nie wolno ci narzekac poniewaz jestes lewusem.
                  • Gość: Ania Re: Do Bradley IP: *.upc.chello.be 17.05.02, 11:30
                    A ty to jestescie Henio czy Mirek ?Moze bys sie zdecydowal na jednego nicka bo
                    nie mam czasu na czytanie bzdur.
                    • Gość: Mirhenio Re: Do Bradley IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 17.05.02, 12:59
                      Gość portalu: Ania napisał(a):

                      > A ty to jestescie Henio czy Mirek ?Moze bys sie zdecydowal na jednego nicka bo
                      > nie mam czasu na czytanie bzdur.


                      Perły przed wieprze.

                  • Gość: Hania Radosc zycia? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.02, 11:32
                    Gość portalu: Mysteric napisał(a):

                    > Ja nie mam czasu musze do pracy. Jestem tylko pospolitym ruszeniem, wiec wiele
                    > odemnie nie wymagaj. Glebokie przemyslenia wymagaja czasu i relaksu i wyplywaja
                    >
                    > z glebi duszy.
                    >
                    > Widzisz ja jestem zapracowanym i to daje mnei radosc zycia.
                    >
                    > Uwazam ze jak znalesc sobie pracy nie potrafisz lub jej stworzyc to w wolnym
                    > swiecie nie wolno ci narzekac poniewaz jestes lewusem.

                    Tej radosci zycia w Tobie ani za grosz nie widac, Hystericu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka