Gość: Ed
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
05.01.05, 07:03
Ksiądz Marek Sobański z Pabianic chce uniknąć więzienia za spowodowanie
wypadku samochodowego, w którym zginęło pięć osób.
Wypadek zdarzył się 18 czerwca 1999 roku w miejscowości Mikanowo koło
Włocławka. Ksiądz jechał oplem vectrą z 51-letnią kobietą. Choć przy drodze
stał znak zakazu, a na jezdni była biała ciągła linia, ksiądz próbował
wyprzedzić samochód. Z ogromną prędkościa zderzył się czołowo z peugeotem,
którym jechały cztery osoby. Zginął kierowca peugeota, 38-letni Dariusz S. z
Konina, jego 23-letnia przyjaciółka Beata L. (ciężko ranna kobieta zmarła w
szpitalu), ich kilkumiesięczny synek, a także drugi syn kierowcy, 18-letni
Marcin P. Zginęła też jadąca z księdzem Anna K.
Przed sądem ksiądz Marek tłumaczył, że prawdopodobnie przysnął za kierownicą.
Skarżył się na zły stan zdrowia. Jest chory na cukrzycę.
Wyrok brzmiał: 5 lat pozbawienia wolności bez możliwości warunkowego
zawieszenia wykonania kary.
W kwietniu zeszłego roku wyrok się uprawomocnił, ale ksiądz Sobański nie
poszedł do więzienia. Kilka razy prosił sąd o odroczenie wykonania kary.
Tłumaczył to najpierw złym stanem zdrowia, potem koniecznością rozliczenia
akcji charytatywnej, którą prowadził w Łodzi, wreszcie trudnościami ze
znalezieniem następcy w fundacji, gdzie pracuje. Sąd przychylał się do próśb.
Aktualnie Napisał do prezydenta Polski prośbę o ułaskawienie i... zniknął.
www.zyciepabianic.com.pl/artykul.php?nr=404