12.01.05, 16:54
Kiedy dowiedziałem się, że Krzysztof Janik wstąpił do PZPR w 1968 roku, to
nie zdziwiłem się ani trochę. Ale Widacki zaskoczył mnie bardzo. Niby niczego
dobrego się po nim nie spodziewałem, ale „co za dużo to i świnia nie zje”.
Dla mnie Widacki jest od dzisiaj prezesem Klubu ’68. Macie inne kandydatury?
Obserwuj wątek
    • witek.bis Re: Klub ' 68 12.01.05, 18:13
      Nie macie żadnych propozycji? Trudno - muszę sam ciągnąć ten wózek. Na
      wiceprezesa zgłaszam Józefa Oleksego. Niech i on sobie coś popiastuje.
      • Gość: czur-czur-ra! Re: Klub ' 68 IP: *.elpos.net 12.01.05, 19:09
        Oleksy niech będzie honorowym wiceprezesem dożywotnio, a nawet dłużej.
        • witek.bis Re: Klub ' 68 12.01.05, 19:13
          Gość portalu: czur-czur-ra! napisał(a):

          > Oleksy niech będzie honorowym wiceprezesem dożywotnio, a nawet dłużej.

          To się rozumie samo przez się! :)
      • kataryna.kataryna Re: Klub ' 68 12.01.05, 19:36
        witek.bis napisał:

        > Nie macie żadnych propozycji? Trudno - muszę sam ciągnąć ten wózek. Na
        > wiceprezesa zgłaszam Józefa Oleksego. Niech i on sobie coś popiastuje.



        Andrzej Majkowski, szef prezydenckiego Biura Spraw Międzynarodowych co prawda
        nie do końca spełnia kryteria ale może mógłby być w drodze wyjątku przyjęty do
        Klubu. W 1968 roku jako działacz młodzieżowy wykazał się szczególną odwagą w
        tropieniu elementu syjonistycznego.

        www.zycie.com.pl/archiwum/tekst.php?id_tekst=8338&dzial=kraj&nr_wyd=&autorzy=sarz&slowa=





        • Gość: czur-czur-ra! Re: Klub ' 68 IP: *.elpos.net 12.01.05, 19:39
          żenujące są również jego słowa o tym, że ma wielu żydowskich przyjaciół. Bardzo
          wiarygodne świadectwo.
        • witek.bis Re: Klub ' 68 12.01.05, 19:45
          kataryna.kataryna napisała:

          > witek.bis napisał:
          >
          > > Nie macie żadnych propozycji? Trudno - muszę sam ciągnąć ten wózek. Na
          > > wiceprezesa zgłaszam Józefa Oleksego. Niech i on sobie coś popiastuje.
          >
          >
          >
          > Andrzej Majkowski, szef prezydenckiego Biura Spraw Międzynarodowych co prawda
          > nie do końca spełnia kryteria ale może mógłby być w drodze wyjątku przyjęty
          do
          > Klubu. W 1968 roku jako działacz młodzieżowy wykazał się szczególną odwagą w
          > tropieniu elementu syjonistycznego.
          >
          > www.zycie.com.pl/archiwum/tekst.php?
          id_tekst=8338&dzial=kraj&nr_wyd=&autorzy=sarz&slowa=
          >

          Dzięki! Oczywiście ZMS-y i inne tego typu twory również się liczą.
      • ayran Re: Klub ' 68 12.01.05, 19:39
        Nieckarz Stanisław. Dziś RPP z rekomendacji UP.
        • witek.bis Re: Klub ' 68 12.01.05, 19:46
          ayran napisał:

          > Nieckarz Stanisław. Dziś RPP z rekomendacji UP.

          Dzięki! Tego pana to chyba mianujemy skarbnikiem?
          • ayran Re: Klub ' 68 12.01.05, 19:57
            Tak. Skarbnik i dwukrotnie wysunięty członek z ramienia.
    • witek.bis Re: Klub ' 68 12.01.05, 18:23
      A swoją drogą to ciekawe, że obaj dzisiejsi przywódcy SLD swoje kariery
      partyjne zaczynali właśnie w 1968 roku.
      • Gość: wartburg Re: Klub ' 68 IP: *.pool.mediaWays.net 12.01.05, 19:38
        Pokolenie tzw. marcowych agentów, tj. chciałem powiedzieć - docentów, czasem
        nazywanych także hunwejbinami.
        • witek.bis Re: Klub ' 68 12.01.05, 19:47
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Pokolenie tzw. marcowych agentów, tj. chciałem powiedzieć - docentów, czasem
          > nazywanych także hunwejbinami.

          Kolego Wartburg! Prosimy "śmiało i po nazwiskach"! ;)
          • Gość: wartburg Re: Klub ' 68 IP: *.pool.mediaWays.net 12.01.05, 20:28
            witek.bis napisał:

            > >
            > Kolego Wartburg! Prosimy "śmiało i po nazwiskach"! ;)

            Rzecz w tym, że dla mnie zawsze byli masą. I to dość zwartą. Miałem problemy z
            rozpoznawaniem, kto z kim albo za kim na pochody chodził. Zresztą do dzisiaj
            mam. Nawet Oleksy z Dyduchem mi się myli.

            Ale że Widacki z nimi maszerował, to od początku przeczuwałem. To fizjonomii
            widać.
            • Gość: czur-czur-ra! członki masowe IP: *.elpos.net 12.01.05, 20:33
              "Nawet Oleksy z Dyduchem mi się myli."

              Można by ich nazwyać O'Dyduchem. Brzmi nawet dostojniej.
    • Gość: czur-czur-ra! Re: Klub ' 68 IP: *.elpos.net 12.01.05, 19:36
      A jak tam Jaskiernia, Szmajdziński, Pol? Na pierwszy rzut oka wyglądają na ten
      sam rocznik. Może jeszcze Wunderbar, choć to Kataryna jest specjalistką od
      Wunderbara i wie lepiej.
    • ayran zaciąg równoległy 12.01.05, 20:05
      Pol Marek. Wciągnięty na członka w 1976. Żeby dać odpór warchołom.
      • Gość: czur-czur-ra! Re: zaciąg równoległy IP: *.elpos.net 12.01.05, 20:34
        No tak, Pol to przecież młodzik. Ciekawe, jak było z Jaskiernią i
        Szmajdzińskim, może to też późnijeszy zaciąg. A Marek Wagner?
        • ayran Re: zaciąg równoległy 12.01.05, 20:45
          To wszystko juniorzy a nawet kadeci. Najwcześniej dał się wciągnąc Wagner Marek
          - w 1971. Szybszy był już Strateg dla Polski Grzegorz W. Kołodko - 1969.
          • Gość: czur-czur-ra! Re: zaciąg równoległy IP: *.elpos.net 12.01.05, 20:46
            Dzięki. Czy jest strona, z której czerpiesz te dane? To bardzo pouczające.
    • Gość: Kamyczek Re: Klub ' 68 IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.05, 23:15
      Kropiwnicki ratował Bermana

      Pan Andrzej Kropiwnicki, obecny „prawicowiec" , który to rzeczownik jest w
      Polsce nadal pojęciem sztucznym i nie oddającym istoty rzeczy - ma bardzo
      ciekawy szczegół w życiorysie. Pomijam KOR - chodzi o znacznie wcześniejsze
      sprawy. Pan Kropiwnicki byt w 1968 r. aktywistą ZMS na warszawskim SGPiS i -
      żeby było jeszcze ciekawiej - uratował przed relegowaniem z uczelni za udział w
      wydarzeniach marcowych obecnego Marka Borowskiego, bliskiego krewnego
      powojennego prominenta z bierutowskiego politbiura Jakuba Bermana (od 1948 r.
      do 1955 r. kontrolującego organa bezpieczeństwa). Przecież wiadomo, co w tym
      czasie wyprawiały organa bezpieczeństwa. Młody krewny Jakuba Bermana byt w
      latach 60., w czasie wydarzeń marcowych 1968 r., studentem SGPiS-u - kuźni kadr
      KC PZPR. W tym samym czasie studiowali tam również: Bucholtz vel Balcerowicz,
      Ewa Lewicka i inni żydowscy prominenci dzisiejszej Judeopolonii. W PRL-u
      studiowały tam przeważnie dzieci żydowskiej nomenklatury. Sam Adam Glapiński,
      Żyd i mason, uczestnik ekipy Krzysztofa Bieleckiego i Jana Olszewskiego,
      powiedział w wywiadzie, przeprowadzonym w grudniu 1992 r. przez Żydka Jacka
      Kurskiego, znanego jako „lewy czerwcowy" (zbiór wywiadów z źydomasońską „elitą"
      prawicy), że z ludzi, którzy ukończyli SGPiS, Jaruzelski i Rakowski utworzyli
      kadry do stworze
      nia w Polsce liberalizmu i trzecioświatowego kapitalizmu, że to tzw. „pokolenie
      1984" zostało dodatkowo wyszkolone przez Amerykanów na stypendiach w USA.
      Glapiński zastrzegł, że mówi znacznie mniej niż wie. Wymienił nazwiska
      Balcerowicza, Kołodki, Rosatiego, Olechowskiego, zapomniał o Borowskim-Berma-
      nie. A ten ukończył SGPiS zamiast wyjechać do Izraela, gdyż pan Kropiwnicki,
      też Żydek, go wybrał. Rączka rączkę myta, gdyż Żydzi tworzyli i tworzą
      prawdziwą Solidarność.

      Wydarzenia marcowe byty, jak przypomniał

      - usunięty przez Gomutkę w grudniu 1968 r. z PZPR i potem definitywnie w
      styczniu 1971 r. przez Gierka w niebyt polityczny - narodowiec Ryszard Gontarz
      w czasie spotkania z Młodzieżą Wszechpolską w maju 2000 r na ul. Kruczej.
      Miałem przyjemność w nim uczestniczyć -próba przejęcia w Polsce władzy przez
      frakcję żydowską w PZPR, która dążyła do usunięcia Gomutki i wywołania stanu
      wrzenia i rewolucji, w celu doprowadzenia nawet wtedy do bezpośredniej
      interwencji radzieckiej. „Liczyli oni na to

      - rzekł Ryszard Gontarz - że, kierownictwo radzieckie utworzy z Kuronia,
      Modzelewskiego, Michnika, Szlajferta ekipę. To byty znane Moskwie nazwiska."
      Wtedy się nie udało. Udało się za Jaruzelskiego i w 1989 roku. A Borowski-
      Berman jest tego przykładem.

      Robert Fusa

      Tylko Polska - nr 51-52, 19.12.2002 r.

    • Gość: Kamyczek Przypadkiem natknąłem się na następnego Pierwszego IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.05, 23:23
      SPOWIEDŹ MARKA BERMANA

      Kariera od sprzedawcy spodni, po fotel marszałka Sejmu

      - Dziadka Eliasza Bermana nie pamiętam. Z opowiadań ojca wiem, że Eliasz
      Berman, który później zmienił imię na Michał, był warszawskim urzędnikiem.
      Jednym z jego dwóch synów był Aron Berman. mój ojciec. Tata działał w Związku
      Młodzieży Komunistycznej (ZMK) i Komunistycznej Partii Polski (KPP). Wiosną
      1941 r. był już pracownikiem politycznym Państwowych Kursów Budowlanych w
      Wilnie. Po napaści Niemiec na ZSRR ojciec został ewakuowany do Republiki
      Czuwaskiej. Dopiero w kwietniu 1944 r. zgłosił się do l Korpusu Polskiego,
      gdzie został zastępcą dowódcy 4. Dywizji Piechoty. Wtedy wiosną 1993 r.
      przekonałem mój partyjny „beton" do poparcia ustawy o Narodowych Funduszach
      Inwestycyjnych, który był forsowany przez rząd Hanny Suchockiej. To właśnie
      dzięki głosom SLD program NFI wszedł w życie i poniósł klęskę.

      Po wygranych przez moją partię wyborach w 1993 r. zostałem wicepremierem i
      ministrem finansów w rządzie Waldemara Pawlaka. Niedługo cieszyłem się tą
      funkcją, gdyż w styczniu 1994 r. wyszły na Jaw nieprawidłowości związane z
      prywatyzacją Banku Śląskiego. Premier Pawlak odwołał wtedy odpowiedzialnego za
      prywatyzację wiceministra finansów Stefana Kawalca. W proteście przeciwko tej
      decyzji sam podałem się do dymisji. Wtedy też próbowałem namówić innych SLD-
      owskich ministrów do opuszczenia gabinetu Pawlaka.

      Na szczęście niedługo bytem na politycznym aucie. Na początku 1995 r. zostałem
      szefem Urzędu Rady Ministrów u nowego premiera Józefa Oleksego. Gdy ten rząd
      upadł po posądzeniu premiera Oleksego o kontakty z radzieckim wywiadem,
      postanowiłem pracować w Sejmie. W latach 1996-2001 byłem wicemarszałkiem. Od
      ostatnich wyborów jestem marszałkiem.

      To ja

      POPARŁEM ANDRZEJA LEPPERA

      na stanowisko wicemarszałka Sejmu. Niech mi pan Andrzej nigdy tego nie zapomni!
      Na pewno nie zapomni też o mnie Gabriel Janowski, którego kazałem Straży
      Marszałkowskiej w nocy usunąć z sali sejmowej.

      Od czasu objęcia kierownictwa obozu postkomunistycznego przez Leszka Millera
      jestem zastępcą w SLD. Wcale nie ukrywam, że marzę o stanowisku prezydenta
      Rzeczpospolitej. Myślę o starae w wyborach prezydenckich w 2005 r. Już dziś
      przygotowuję się do walki o tę zaszczytną funkcję. Gdy wiosną tego roku doszło
      do spektakularnego konfliktu między premierem Millerem a prezydentem
      Kwaśniewskim. stanąłem po stronie Olka. W sporze chodziło o Radę Po6tyki
      Pieniężnej, ustawę o radiofonii, czy likwidację Senatu. Myślę, że Kwaśniewski o
      tym nie zapomni...

      Mam swój prywatny polityczny plan. Stanowisko marszałka Sejmu jest wymarzoną
      trampoliną do najwyższego urzędu w państwie. W 2005 r. zastępuję w Pałacu
      Prezydenckim Olka. a on powraca do czynnej polityki Jako lider nowego obozu
      politycznego. Już bez Leszka Millera ale za to z częścią Unii Wolności!

      Wiem. że w SLD nie wszyscy mnie lubią. Na przykład Danuta Waniek, którą przed
      ostatnimi

      MÓJ OJCIEC ZMIENIŁ NAZWISKO

      i z Arona Bermana stał się Wiktorem Borowskim.

      Jesienią 1944 r. w wyzwolonej od Niemców prawobrzeżnej części Warszawy założył
      dziennik „Życie Warszawy", którego redaktorem naczelnym był do 1951 r. Od
      kwietnia 1951 r. do grudnia 1967 r. pełnił funkcję zastępcy redaktora
      naczelnego „Trybuny Ludu", a następnie przeszedł na emeryturę.

      Pojawiłem się na świecie 4 stycznia 1946 r. Od dzieciństwa wychowywałem się w
      kręgach ówczesnej władzy. Moim kolegą z ławki szkolnej był Jan LItyński,
      późniejszy poseł Unii Wolności. On też pochodził z żydokomuły. Gdy miałem 16
      lat, wstąpiłem do Związku Młodzieży Socjalistycznej. Później dostałem się na
      Wydział Handlu Zagranicznego w warszawskiej SGPiS. W latach sześćdziesiątych
      byłem członkiem zarządu słynnego Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności. którego
      prezesem byt Adam Michnik. W 1967 r. zapisałem się do PZPR. Rok później
      straciłem partyjną legitymację za zorganizowanie wiecu na uczelni pod hasłami
      wznowienia przedstawienia „Dziadów" i zniesienia cenzury.

      Nie wiem dlaczego, ale nie zostałem wyrzucony z uczelni jak Michnik lub Kuroń.
      Władze pozwoliły mi ukończyć studia, ale musiałem się pożegnać z obiecaną pracą
      na uczelni.

      Zatrudnienie znalazłem w stołecznych Domach Towarowych Centrum. Na początku

      SPRZEDAWAŁEM MĘSKIE SPODNIE

      . koszule. Skończyłem jako główny specjalista do spraw ekonomicznych, chociaż
      posłowie KPN twierdzili, że w tym czasie prowadziłem sklepik za "żółtymi
      firankami", czyli dla uprzywilejowanych członków partii. W 1973 r. dzięki
      znajomości języków obcych, zostałem służbowo wysłany do Francji Dwa lata
      później powróciłem

      W czasie stanu wojennego otrzymałem posadę wicedyrektora departamentu
      ekonomicznego w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego.

      W ostatnim roku istnienia PZPR. po czerwcowych wyborach w 1989 r. związałem się
      z wewnątrzpartyjnym Ruchem 8 lipca Bardzo żałuję. że nie brałem udziału w
      obradach Okrągłego Stołu We wrześniu premier Tadeusz Mazowiecki zaproponował mi
      posadę wicedyrektora departamentu ekonomicznego w Ministerstwie Rynku
      Wewnętrznego.

      W ostatnim roku istnienia PZPR, po czerwcowych wyborach w 1989 r. związałem się
      z wewnątrzpartyjnym Ruchem 8 lipca. Bardzo żałuję, że nie bratem udziału w
      obradach Okrągłego Stołu. We wrześniu 1989 r. premier Tadeusz Mazowiecki
      mianował mnie wiceministrem rynku wewnętrznego. Funkcję tę sprawowałem do lipca
      1991 r

      Już w momencie utworzenia Socjaldemokracji RP bytem bliskim współpracownikiem
      Aleksandra Kwaśniewskiego. W wyborach do Sejmu w 1991 r. kandydowałem w okręgu
      pilskim, chociaż nigdy wcześniej nie bytem w Pile. Dlaczego wybrałem to miasto?
      Bo tam było wolne miejsce dla spadochroniarza SLD z Warszawy.

      Postem z Piły bytem przez 10 lat. Dopiero w ubiegłym roku ubiegałem się o
      mandat poselski w Warszawie. Już w pierwszej kadencji Sejmu wyrobiłem sobie
      opinię głównego eksperta ekonomicznego lewicy, chociaż mówiono o mnie, że

      JESTEM LIBERALNYM TOWARZYSZEM,

      którego poglądy niewiele różnią się od polityków Unii Demokratycznej czy
      Kongresu Uberalno-Demokratycznego. Udowodniłem to, gdy wio-


      -----------------------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka