Gość: Kokoko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 00:04 Czy ktos moze mi udzielic porzadnej informacji na temat pogromow po I wojnie swiatowej w owczesnej Polsce? Chodzi szczegolnie o Wilno i Lide. Dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: rex Re: Pogrom - Wilno IP: *.chello.pl 02.02.05, 00:20 Chodzi o Olka Groma ? Odpowiedz Link Zgłoś
komnen3 Re: Pogrom - Wilno 04.02.05, 03:47 Nie, pytam sie powaznie. Ktos po prostu na zagranicznym forum "wypomnial" Polakom cos takiego jak pogrom w Wilnie i Lidzie (itd) w czasie wojen o niepodleglosc po I wojnie swiatowej, a ja nie wiem, jak mam sie do tego odniesc, bo nic o tym nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
olewin Re: Pogrom - Wilno 04.02.05, 19:47 Po pierwszej wojnie św. ?? - nie słyszałem .. Słyszałem natomiast o pogromach Żydów wileńskich w czasie II w.ś przez brygadę Plechaviciusa .. W Ponarach kolaboranci litewscy zamordowali prawie 100 tys. Żydów i dziesiątki tysięcy Polaków ..Inną sprawą było to że Żydzi częściowo działali w sowieckim aparacie bezpieczeństwa bądź donosili Sowietom na polskich i litweskich sąsiadów .. Efektem tego były częste represje i wywózki do łagrów .. Na ziemi lidzkiej żydowskie komando (partyzantka komunistyczna) zamordowało ponad 400 Polaków w Nalibokach .. Możesz użyć tych kontrargumentów .. Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 Pogromy 04.02.05, 23:48 Wymienię kilka przypadków pogromów: Historyk Jolanta Żyndul (z Inst. Hist. UW) pisze: >>65 lat temu w rozruchach w Przytyku zginęło dwoje Żydów i jeden polski chłop, zdemolowano kilkadziesiąt mieszkań i sklepów żydowskich, ciężko pobito ponad 20 osób. [...] Miasteczko (Przytyk) pełniło funkcję centrum handlowego dla okolicznych wsi. Tutaj chłopi sprzedawali produkty rolne i zaopatrywali się w wyroby wytwarzane przez żydowskich rzemieślników. Wzrastająca od jesieni 1935 r. agitacja bojkotowa Stronnictwa Narodowego pod hasłem „swój do swego” nie ominęła również Przytyku. Przed sklepami i straganami żydowskimi organizowano pikiety, nie dopuszczając do nich Polaków, jarmarki odbywały się bez Żydów. W lutym 1936 r. napadnięto na chłopa, który kupił kożuch w żydowskim sklepie w Przytyku. Kożuch został pocięty, a chłopu pokaleczono ręce [...].<< Warto przytoczyć jeszcze jeden fragment artykułu tegoż historyka: >> W procesie, który rozpoczął się 2.6.1936 r. przed Sądem Okręgowym w Radomiu, stanęło 14 Żydów i 42 Polaków. 26.6. sąd wydał wyrok. Leska, oskarżony o zabicie Wieśniaka otrzymał karę 8 lat więzienia, Luzer Kirszencwajg i Icek Frydman za strzelanie do chłopów – odpowiedniosześć i pięć lat. Czterej Polacyoskarżeni o zabicie Minkowskich zostali całkowicie uniewinnieni, gdyż jak pisano w uzasadnieniu wyroku: „sąd nie znalazł w przewodzie sądowym dostatecznych dowodów do skazania ich za tę zbrodnię”. Uniewinniono ponadto trzech Żydów oraz 18 Polaków. Skazano ośmiu Żydów na kary od sześciu do dziesięciu lat więzienia oraz 22 Polaków na kary od sześciu miesięcy do roku. Wyrok sądu wywołał poczucie wielkiej niesprawiedliwości wśród Żydów, którzy odebrali go jako przyzwolenie na fizyczne ataki na ludność żydowską.<< A oto co pisze o pogromie w Przytyku p. doc. dr med. hab. Ryszard Fenigsen: >>W procesie, w czerwcu 1936 r. przed Sądem Okręgowym w Radomiu, ojciec wystąpił z powództwem cywilnym o symboliczną złotówkę w imieniu sierot po zamordowanych pp. Josku i Chai Minkowskich. Te dzieci również były bite ciężkim kamieniem i kłonicą. Gawryc miał złamaną kość ciemieniową i żebra, sześcioletniego Szmula wyciąnięto spod łóżka i bito kijem po głowie. Dwojga mniejszych dzieci napastnicy nie znaleźli. Dramat trwał tylko godzinę, rozgrywał się na rynku, na Warszawskiej, [...]. Parę tysięcy ludzi przebiegało ulice, inni, było ich kilkudziesięciu, pod przewodem bojówki SN wybijali okna, wyważali drzwi, demolowali, bili ludzi ciężkimi przedmiotami. Kilku innych strzelało w tłum. Mały oddział policji czynił, jak się zdaje, wszystko, co możliwe, aby powstrzymać tumult i chronić życie obywateli. Z zeznań świadków, z meldunków policji wyłaniają się migawki: oto 70-letnia Jachweta Palant wybiega na ulicę, by szukać swych dzieci; tłum ją otacza, bije kijami, powodując wgniecenie czaszki. Faga Szuch wychodzi naprzeciw napastnikom, aby odwrócić uwagę od ośmiorga dzieci, które ukryła na strychu. Bito ją, powodując rany głowy i uszkodzenie kręgosłupa. Szulim Leska strzela trzykrotnie z pistoletu i zabija przebiegającego ulicę Stanisława Wieśniaka. Widziano też innych młodych Żydów, którzy strzelali – troje z pośród chłopów odniosło rany od broni palnej. Dwunastu ludzi wdziera się do sklepu Berka Tobera; sklep zdemolowano, a Berka bito kłonicami, powodując rany głowy i ramion. Janka Borensztajn i jego żonę bito drągami i kamieniami. Gdy Gabriel Rojek bił Lejbusia Tobera drągiem w grzbiet, Aleksander Pytlewski kazał bić po głowie. Chaja Frydman bita kłonicą, ciałem osłaniała swoje pięciotygodniowe dziecko. I tak dalej, i tak dalej... [...] Jak doszło do wydarzeń? Kto je przygotował? Kto sprowokował? Wiemy to z materiałów archiwalnych Urzędu Wojwódzkiego w Kielcach [...]. Podczas czteromiesięcznej przygotowawczej akcji prowadzonej w trzech powiatach przez bojówkę Stronnictwa Narodowego bito i rujnowano chłopów, którzy kupowali u Żydów lub sprzedawali im zboże, pobito na wsiach kilkudziesięciu Żydów, wybijano im szyby, spalono dwie żydowskie zagrody. To nie było „propagowanie bojkotu ekonomicznego”, to był terror. << W kwietniu 1919 roku do Polski przybyli hallerczycy. Jedno z pierwszych zadań "błękitnych" żołnierzy to akcje pacyfikacyjne ludności ukraińskiej. Ale „błękitni" żołnierze organizują także pogromy Żydów. Z ówczesnej prasy żydowskiej aż nadto wyraźnie bije przerażenie. 28. maja 1919 r. "Nowy Dziennik", gazeta Żydów krakowskich, krzyczy w tytule: "Napady hallerczyków nie ustają!" Dzielni żołnierze wkroczyli do pociągu Lwów-Kraków i napotkanym Żydom ucinali nożycami bądź ręcznie wyrywali brody. Były wypadki pobicia. "Mimo obietnic gen. Hallera napady nie ustają" - pisze dziennik. 1. czerwca gazeta opisuje pogrom urządzony przez hallerczyków w Częstochowie. 26. maja do Częstochowy przybyli hallerczycy i następnego dnia zaczęło się piekło. Zginęło pięciu Żydów, w tym powszechnie szanowany felczer Nasanowicz, zadźgany bagnetami i zatłuczony kolbami przez błękitnych żołnierzy. 6. czerwca do Hallera udała się deputacja żydowska, by prosić o powstrzymanie fali przemocy. Generał wreszcie wydał długo oczekiwany rozkaz zabraniający pod groźbą sądu polowego ekscesów antyżydowskich. Nic nie wiadomo, aby kogoś osądzono, natomiast pogromy trwały nadal. 26. czerwca stacjonujący pod mostem na Solcu hallerczycy "bawili" się wyciągając Żydów z tramwajów i obcinając im brody. Jeden Żyd został zabity, a 15 rannych. Sprawa ta stała się tak głośna, że była powodem sejmowej interpelacji. 31. lipca "Nowy Dziennik" donosi: "Bicie na kolei nie ustaje". W Dębicy podkomendni Hallera wywlekli z pociągu kilkunastu Żydów, obcięli im brody i kazali jeść wytarzaną w błocie wieprzowinę. Więcej o pogromach, także na polskich uczelniach wyższych, dowiesz się z następujących książek: Tomasza Szaroty "U progu zagłady" oraz Moniki Natkowskiej "Numerus clausus, getto ławkowe, numerus nullus, 'paragraf aryjski' ." Odpowiedz Link Zgłoś
olewin Re: Pogromy 05.02.05, 00:56 Kiedy "ofiary" stały się katami: www.polonica.net/Przemilczane_Zbrodnie_5.htm www.naszawitryna.pl/jedwabne_1036.html www.kpk.org/english/toronto/koniuchy.pdf Odpowiedz Link Zgłoś