Gość: t
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
14.06.02, 18:01
Są w historii obszary, których obraz w potocznej świadomości jest przez
wyznawców Postępu zafałszowany, (jak np. hiszpańska wojna domowa) są też
obszary wyparte zupełnie z potocznej świadomości. 14 czerwca 1926 roku
prezydent Meksyku Elias Plutarco Calles wydał "Ustawę reformującą kodeks
karny". Tym sposobem chciał wprowadzić w życie ustanowione jeszcze w 1917
przepisy wprowadzające w Meksyku "rozdział Kościoła od państwa". Przepisy
istniały, ale nie były w pełni respektowane, do czasu obięcia urzędu przez
Callesa, który traktował laicyzację jako rodzaj misji, do czego bez wątpiena
przyczyniła się jego przynależność do radykalnego odłamu masonerii. Jak
zauważył jeden z dyplomatów, Calles "występował przeciw religii w sposób
mistyczny, jakoby apokaliptyczny". Stąd jego "Ustawa". Tak postępowa polityka
nie spotkała się z uznaniem u nie mających zrozumienia dla Postępu
meksykańskich chłopów. Skutkiem ustawy były zamieszki, które przerodziły się
wkońcu w otwarte powstanie przeciw rządowi w obronie religii. W historii znane
jest ono pod nazwą "Cristiada" Spacyfikowano je z niesłychaną brutalnością. Jak
mówi francuski historyk cristiady Jean Meyer: " Koszt demograficzny, koszt
ludzki Cristiady był straszny. Nie mamy pewnych danych statystycznych. Jedyną
liczbą, którą znam, wspomina dawny prezydent Republiki Miguel de la Madrid,
który w wywiadzie na pierwszej stronie francuskiej gazety Le Mond wymienia
liczbę 250 tysięcy zabitych. Trzeba pamiętać, że Meksyk liczył wtedy 15
milionów mieszkańców. 250 tysięcy ofiar w trzech latach, to dla populacji
meksykańskiej tyle, ile straty ludzkie poniesione przez narody europejskie w
czasie I wojny światowej. Może to dac wyobrażenie o przemocy i barbarzyństwie
represji, ktore poza tym można też zobaczyć -nie w sposób ilościowy, ale
jakościowy -na fotografiach. Nie brano więźniów, była to walka na śmierć i
zycie. Więźniów rozstrzeliwano, czasem po barbarzyńskich torturach, obcinano im
głowy i wystawiano na widok publiczny, wieszano ludzi w publicznych
egzekucjach, rozstrzeliwano również publicznie. Wystawiano potem ciała przez
kilka dni na widok publiczny, z zakazem grzebania zmarłych, dokładnie tak jak w
tragedii "Antygona". I tak jak w starożytnej Grecji, to kobiety się
sprzeciwiały. Bo kobiety mogły wytrzymać dzień, dwa, ale trzeciego dnia
mówiły: "Tak dłużej być nie może, trzeba pogrzebać tych zmarłych po
chrześcijańsku". Czasami żołnierze strzelali do kobiet, ale przeważnie
przymykali oczy i pozwalali kobietom postąpić tak jak Antygona i pogrzebać
zmarłych". Callesowi nie udalo się przeprowadzić skutecznej laicyzacji Meksyku,
(choć udało mu się stłumić Cristiadę). Mimo to, wyznawcy Postępu powinni go
mieć we wdzięcznej pamięci, jako jednego z wybitnych Bojowników o Postęp i
Dobro Ludzkości.