Gość: Pulbek
IP: *.dcs.ed.ac.uk
17.06.02, 17:40
Witam,
Mam pytanie do katolikow. Nie jestem za mocny w
teologii, a jedna rzecz mnie od dawna ciekawi.
Chcialbym spytac jakie argumenty stoja za zakazem
uzywania prezerwatyw przy jednoczesnym pozwalaniu na
uzywanie kalendarzyka malzenskiego.
Spotkalem sie dotychczas z paroma odpowiedziami, ale
zadna z nich mnie nie przekonuje do konca:
1. Kalendarzyk malzenski to metoda naturalna, a
prezerwatywy - sztuczna. Zgoda, ale przeciez kosciol
katolicki w zasadzie nie ma nic przeciwko sztucznym
rozwiazaniom. Na przyklad popiera stosowanie
szczepionek, ktore sa o wiele mniej naturalnym
rozwiazaniem niz prezerwatywy. Mozna argumentowac ze
szczepionki ratuja zycie a prezerwatywy nie. Ale
kosciol nie zabrania tez chodzic do kina, ani uzywac
internetu, chociaz to tez sa sztuczne rozwiazania i nie
ratuja zycia. Tak wiec sztucznosc sama w sobie nie
stanowi przeszkody.
2. Prezerwatywy oznaczaja seks "dla przyjemnosci",
ktory jest grzechem (czy cos w tym rodzaju, nie znam
sie na grzechach). Ale to sie odnosi do kazdego rodzaju
antykoncepcji, w tym do kalendarzyka malzenskiego,
ktory katolicy akceptuja.
3. Plodnosc jest darem Boga, a prezerwatywy marnuja ten
dar. Kalendarzyk malzenski nie marnuje tego daru,
poniewaz przewiduje odbywanie stosunkow tylko w okresie
nieplodnym. To na kilometr pachnie najgorszymi
prawniczymi wygibasami jezuitow. Przeciez skoro juz
ktos ustalil swoje okresy plodne i nieplodne, to samo
powstrzymywanie sie od stosunkow w okresie plodnym jest
marnowaniem tego daru Boga.
4. Odpowiedz brzytwy: Bo zaden szanujacy sie mezczyzna
nie uzywa prezerwatyw. Argument nie do zbicia, ale
trudno mi uwierzyc zeby teologowie katoliccy
poprzestali na tym wyjasnieniu.
Tak wiec czy za zakazem uzywania prezerwatyw stoi
jakies mocne rozumowanie teologiczne? Pytam bez
zlosliwosci, naprawde jestem ciekaw.
Pulbek.