ocean12
24.03.05, 07:15
Po 60-ciu latach nagle cudem odnalazły się dokumenty kompromitujące
największego wroga "grupy trzymającej władzę" w Polsce. Jakież to przypadki
rządzą tym światem. Facet z Niemiec codziennie nadaje przed komisją śledczą
na 3/4 naszej politycznej czołówki i co? Nikt mu nie wierzy, nie ma dowodów,
wybrańcy narodu rządzą i korumpują się dalej, a Gazeta Wyborcza kwituje to
kpiarskim komentarzem. Z Kobylańskim to inna sprawa. Ktoś tak wpływowy i
bogaty nie ma prawa egzystować publicznie na przeciwnym biegunie do Agory.
Dajcie nam człowieka, a paragraf się znajdzie. Na szczęście Urugwaj w
przeciwieństwie do Polski nie jest waszym bantustanem.