Dodaj do ulubionych

Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją

05.05.05, 07:15
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • stary_uczen Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 07:21
      Tak sie dzieje - uczen ma prawo do wszystkiego, nauczyciel nie ma prawa nic.
      Zganienie ucznia moze byc potraktowane jako molestowanie. Jezeli sie cos w
      tej materii nie zmieni, to bedziemy miec Ameryke, gdzie w szkole rzadza gangi
      i sa strzelaniny na korytarzu.
      Mamy bardzo madre prawo !!!
      • iskaska Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 22:23
        To nie wina prawa, ale reformatorów oświaty. Ludzi, którzy z praktyką mają
        niewiele wspólnego. Nie wyobrażam sobie bać się ucznia, ale też nie uczę w
        gimnazjum. Prawda jest taka. W ośmioklasowych podstawówkach dzieci były w
        ryzach, łepek, który od czwartej klasy miał jednego wychowawcę, czuł respekt,
        relacja rodzic - wychowawca - uczeń była utrwalona. Dziś wypuszczamy z
        podstawówki trzynastolatka, który w gimnazjum chce być od razu
        szesnastolatkiem.
    • ant777 Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 07:27
      A moja koleżanka w podstawówce jak zwróciła uwagę jakiemuś gó..arzowi, że ją
      potrącił, to usłyszała coś takiego: "spie..j ku.., bo ci cycki pourywam".
      Dyrekcja nie widziała problemu, bo to pewnie sporadyczny wybryk dziecka. Ale
      ona wolała zmienić pracę.
    • mis22 Przestraszyc straszacych 05.05.05, 07:29
      W Stanach w niektorych szkolach zatrudnia sie policjantow. Moze w Polsce tez w
      szkolach z najgorsza opinia powinni pracowac policjanci. Do nich uczniowie
      mogliby zwracac sie o pomoc. Nauczyciel, ktory sam sie boi, niewiele pomoze.

      Pierwszy krok juz zrobiono badajac problem. Nastepny to ustalenie, ktore szkoly
      sa najgorsze. Te wymagaja pomocy z zewnatrz - zatrudnienia w nich policjantow.

      Druga sprawa to uwolnienie polskich ulic od dresiarzy i gangow.
      • michalfront Re: Przestraszyc straszacych 05.05.05, 09:02
        a po co policjanci????
        ludzie o czym wy piszecie? kilkanaście lat temu policji w szkołach nie było i
        jakoś dawali sobie radę, tylko
        - nauczyciele muszą być stanowczy i muszą wiedzieć, że nawet jak objeją
        klienta, opierdzielą go równo przy całej klasie albo nawet pizdną w ucho jak
        będzie się niestosownie zachowywał, to zaraz nie podniesie się krzyk oburzonych
        rodziców, psychologów, liberałów czy innych obrońców politycznej poprawności...

        nauczyciel to nauczyciel a gó..arz to gó..arz - wystarczy przywrócić
        proporcje
        • unruhe Re: Przestraszyc straszacych 05.05.05, 11:10
          człowieku znam to z pierwszej reki, bo moja matka jest od wielu lat
          nauczycielka. pomijam fakt ze ja jako mlody chlopak tez mialem z tego powodu
          problemy bo mama uczyla w szkole do ktorej uczeszczalem.
          w kazdym razie nie mow mi ze wystarczy krzyknac lub szturchnac. mialem juz
          wymazane drzwi sprayem, wybita szybe, mame kilka razy okradli w szkole,
          notorycznie jest obrzucana wyzwizkami. boi sie wyjsc wieczorem odkad pewnej
          zimy jakis gowniarz wepchnal ja w sterte sniegu. masz na to jakas nastepna
          bardzo madra rade? bo u mnie sie skonczylo tym ze mama chodzi ze mna lub z
          bratem jesli musi wyjsc wieczorem. w szkole pedagod i dyrekcja "umywaja rece".
          policja "nie ma ludzi" albo "pie..mi sie nie zajmuja". no wymysl cos.
          chetnie podchwyce jak bedzie mialo sens.
          • polonus3 Re: Przestraszyc straszacych 06.05.05, 01:57
            Pretensje do "Solidarnosci" Kosciola to oni sa glownymi sprawcami tego co sie
            dzieje teraz w Polsce!
            • dolegapit Re: Przestraszyc straszacych 06.05.05, 08:46
              masz racje przywrócić komunę, tylko że pewnie ty polonusie uciekłeś z Polski za
              komuny, lepiej więc nie zabieraj głosu,
              • losiu4 Re: Przestraszyc straszacych 06.05.05, 10:20
                bnie we wszystkim komuna była zła

                Pozdrawiam

                Losiu
        • losiu4 Re: Przestraszyc straszacych 06.05.05, 10:19
          michalfront napisał:

          > a po co policjanci????
          > ludzie o czym wy piszecie? kilkanaście lat temu policji w szkołach nie było i
          > jakoś dawali sobie radę, tylko
          > - nauczyciele muszą być stanowczy i muszą wiedzieć, że nawet jak objeją
          > klienta, opierdzielą go równo przy całej klasie albo nawet pizdną w ucho jak
          > będzie się niestosownie zachowywał, to zaraz nie podniesie się krzyk
          > oburzonych rodziców, psychologów, liberałów czy innych obrońców politycznej
          > poprawności...
          >
          > nauczyciel to nauczyciel a gó..arz to gó..arz - wystarczy przywrócić
          > proporcje

          masz rację, tyle tylko że na świecie u władzy są tzw. "postepowcy"

          Pozdrawiam

          Losiu
      • kropekuk Cos w tym jest, ale...trzeba dzialac wbrew prawu. 05.05.05, 19:13
        W Wlk.Brytanii nie mozesz dac w ucho gnojowi, ktory ci stratowal ogrodek czy
        pocial nozem opony - grozi ci odpowiedzialnosc karna. A policja nic im nie
        zrobi - wykroczenie drobne, a gnoj zwykle ponizej 14 roku zycia. A poza tym do
        niedawna rzad labourzystowski (teraz sie to zmienia)zwalnial rodzicow takiego
        gnoja z wszelkiej zan odpowiedzialnosci. Mialem takiego gnoja w sasiedztwie -
        zaczalem od policji...Skutek zaden, bo i brak jej narzedzi prawnych - panstwo
        im ich nie dalo. A wiec wzialem sprawy w swoje rece (przy pomocy sasiadki,
        ktora dala mi cynk, ze gnoj znow mnie nawiedzil) - wypuscilem z domu psy,
        ktore - choc lagodne - gnojka przewrocily i ciuchy na nim poszarpaly, owczarki
        sa bardzo terytorialne i bez poszczucia. I co? I nic. Policja stwierdzila, ze
        psy wypelnily swoje "duty" (na parkanie mam ostrzezenie wielkimi
        wolami+obrazek), sasiadka stwierdzila, ze widziala jak gnoj przelazil przez
        ogrodzenie i od tego czasu gnojek trzyma sie od posesji z daleka. Ale zaczely
        sie klopoty z tatusiem - rzucil mi cegla w merca i uszkodzil aluminiowa pokrywe
        silnika (naprawa kosztuje troche szmalu) - niestety, swiadkow nie bylo.
        Odczekalem i w rewanzu zasprejowalem nowy samochod jego zonie...Dziecinada, ale
        sasiedzi od tego czasu chodza jak w zegarku - odwet musi zawsze przekraczac
        wielokrotnie czyn: inaczej holota zacznie przepychanki. Na chama - niestety -
        wylacznie klonica! Jasne, za ten spray sam moglem miec sprawe sadowa, ale ze to
        bydlo i innym sprawialo klopoty, to "swiadkow nie bylo". Podobnie jak przy
        spraniu przeze mnie wyrosnietego kilkunastolatka za dobieranie sie do samochodu
        sasiada...;) Powtarzam: holota sie nie msci, o ile bez litosci i zdrowo im sie
        dowali, zyskuje sie nawet jej swoisty "respekt".
        • mabmab Re: Cos w tym jest, ale...trzeba dzialac wbrew pr 06.05.05, 01:11
          Sorry, ale zapewniam cie, ze jak bym nawet umiala zastosowac twoje metody to w
          klasie... swiadkowie na pewno by sie znalezli. A poza tym chyba jednak nie tedy
          droga.
          • losiu4 Re: Cos w tym jest, ale...trzeba dzialac wbrew pr 06.05.05, 10:21
            mabmab napisała:

            > Sorry, ale zapewniam cie, ze jak bym nawet umiala zastosowac twoje metody to
            > w klasie... swiadkowie na pewno by sie znalezli. A poza tym chyba jednak nie
            > tedy droga.
            • losiu4 Re: Cos w tym jest, ale...trzeba dzialac wbrew pr 06.05.05, 10:25
              przepraszam, za szybko poszło. Ale pytanie jest jedno: którędy jest droga? Źle
              jest, gdy młodym cugle się popuszcza.

              Pozdrawiam

              Losiu
    • domk1 15 LAT NAUKI RELIGII W SZKOŁACH 05.05.05, 08:00
      Jak to wtedy mówili ministrowie Samsonowicz i Radziwił wprowadzając koscielną
      indoktrynację do szkół? "Trzeba dokonać sanacji moralnej w społeczeństwie
      zdemoralizowanym przez 45 lat komunizmu".
      Pora więc na podsumowania.
      "Kroją" ci, którzy mają religijne nauki moralne prawie od kołyski.
      A więc klęska?
      Tylko czy Kościół katolicki kiedykolwiek przyznał sie do porażki?
      • bogalfa Re: Jakie są przyczyny przemocy w szkołach? 05.05.05, 08:26
        Jeżeli prawdą jest, co zdają się wykazywać badania, że w polskich szkołach
        dochodzi do "amerykanizacji zachowań uczniów", to nie wystarczy
        szukać "winnych". A to że nauka religii nie daje rezultatów (winny jest
        Kościół), a że rodzice nie chcą zdać sobie sprawy, z tego, co się dzieje, a że
        nauczyciele nie reagują odpowiednio, etc. Pytanie zasadnicze brzmi: jakie są
        przyczyny tej wysoce niepokojącej sytuacji? Co się stało z kulturą życia w
        Polsce, że młodzi ludzie zachowują się agresywnie. Przypuszczalnie jedną z
        przyczyn jest zwulgaryzowanie i zbrutalizowanie języka, za co częściowo
        odpowiedzialne są niewątpliwie media: np. "Nie" Urbana", programy telewizyjne
        (szczególnie te "zamerykanizowane"), literatura (tak, literatura!). To
        naturalnie nie są jedyne przyczyny, ale ich oczywistość jest uderzająca.
        • elkaju Re: Jakie są przyczyny przemocy w szkołach? 05.05.05, 12:07
          Naprawdę nigdy nie uwierzę, że ci gimnazjaliści, ci którzy "kroją",
          zazstraszają i biją mają COKOLWIEK wspólnego z JAKĄKOLWIEK prasą o literaturze
          nie wspominając! To zwykły beton pozbawiony jakichkolwiek znamion mózgu, ergo:
          jak może cokolwiek czytać?! Zgłaszanie tego typu przestępstw (albo ich
          usiłowania) pedagogom, czy dyrektorom nie da absolutnie nic. Z tym należy
          natychmiast udać się do prokuratury albo na policję. Wtedy istnieje cień co
          prawda, ale zawsze, szansy na zminimalizowanie tej patologii.
          • tekr Re: Jakie są przyczyny przemocy w szkołach? 06.05.05, 10:22
            Jedna sprawa to są "koledzy z osiedla" często pełnoletni którzy "pomagają"
            młodszym rozwiązywać szkolne problemy.I tymi faktycznie powinna się zająć
            policja.Ale do tego potrzeba współpracy okradzionych czy pobitych.Drugą
            ważniejszą sprawą jest brak zainteresowania rodziców,nieumiejętność wychowania
            czy po prostu dogadania się z dzieckiem.Rodzice gonią za kasą ,uciekają w pracę
            od problemów ,zwalają wychowanie na szkołe.Jeszcze inni wychowują na zaszdzie
            "masz słuchać gó..arzu !" a jak młody stanie się silniejszy to się role
            zamieniają. Niektórzy po prostu nie radzą sobie z wychowaniem w dzisiejszej
            rzeczywistości. Jeżeli dzieciak nie ma z kim pogadać o problemach i o
            duperelach,jeżeli się go zbywa albo unika się trudnych rozmów to zaczyna szukać
            pomocy i oparcia wśród kolegów na podwórku.Jeżeli nawet nie trafi bardzo żle to
            i tak kontakt ze "starymi" zaczyna się rwać.Przestają być autorytetem."Wsiąka"
            się i uzależnia coraz bardziej od grup osiedlowych.Stąd już jest niedaleka droga
            do gangów osiedlowych.Problem dotyczy tez dzieci z "dobrych" domów gdzie
            posłuszeństwo opłaca się sporym kieszonkowym,prezentami.
        • dawid.kingloff Re: Jakie są przyczyny przemocy w szkołach? 06.05.05, 06:25
          > Jeżeli prawdą jest, co zdają się wykazywać badania, że w polskich szkołach
          > dochodzi do "amerykanizacji zachowań uczniów", to nie wystarczy

          amerykanizacja? o czym ty mowiesz, to za duze slowo. w usa sa szkoly porzadne,
          bardzo porzadne i publiczne, zwane inaczej "inner city school". dla
          wtajemniczonych nazwa mowi sama za siebie.
      • swm.ryba Re: 15 LAT NAUKI RELIGII W SZKOŁACH 05.05.05, 09:09
        Uważam, że OGROMNYM błędem było wydzielenie "gimnazjum"- jest to zbiorowisko
        młodzieży w najtrudniejszym wieku. Efekty tego są takie, że:
        1. W podstawówce rządzą szóstoklasiści, i tam też różne rzeczy się dzieją, też
        potrafią dręczyć młodszych. W poprzednim systemie szkolnictwa szóstoklasiści
        byli jeszcze dziećmi, a teraz - jako najstarsi w podstawówce, uważają się (i
        uważani są) za prawie dorosłych. To wielki błąd.
        2. W poprzednim syttemie szkolnym młodzież -około piętnastoletnia- trafiała do
        liceum czy technikum, gdzie "rządziła" młodzież około 20-letnia. To już wiek
        mądrzejszy, z pewną odpowiedzialnością.
        Te zmiany w systemie szkolnictwa poczyniły największe szkody. A Kościół nie ma
        się do czego przyznawać, nie znam nikogo kto by stracił na kontaktach z
        Kościołem, wrecz przeciwnie - zyskac można wiele. Zacznijmy jako rodzice
        raczej wymagać od siebie. Może porozmawiamy o ilości czasu poświęcanego
        dzieciom, albo o naszej konsekwencji w wychowywaniu?. Pozdrawiam.
        • domk1 KOŚCIÓŁ UCZY ZAKŁAMANIA-TERAZ JUŻ W SZKOŁACH 05.05.05, 09:32
          Już dzieci w przedszkolu wiedza, że nie chodząc na religię tylko się traci.
          Jest się czarną owcą, objetym jest się ostracyzmem.
          I od razu zadaje sobie pytanie: po co mi to?
          Lepiej bedę chodził ze wszystkimi, odwale ten cyrk dla świętego spokoju.
          To obłuda i zakłamanie.
          Ale hipokryzja to nasza narodowa specjalność. I dlatego mamy w Polsce swoistą,
          duża grupe ludzi: NIEWIERZĄCY, PRAKTYKUJĄCY.
          A przemoc?
          Powtarzam: "wprowadzamy religię, aby dokonać SANACJI MORALNEJ w społeczeństwie
          zdemoralizowanym przez 45 lat komunizmu"
          To słowa ówczesnych świętoszków: Samsonowicza i Radziwił.
          Jaki jest skutek tej "SANACJI MORALNEJ" - patrz powyższy artykuł.
          • bulwaj re: domk1 05.05.05, 09:56
            domyślam się, że masz w sprawie, o której piszesz doświadczenie, a nie tylko
            widzimisia, a ja mam doświadcenie zupełnie inne; w klasie mojej córki kilkoro
            dzieci nie chodzi na lekcje religii, nikogo to nie obchodzi, nikt nie bada
            dlaczego. Myślę sobie z dumą, że to za sprawą nas, rodziców. Szkoła jest
            państwowa, podstawowa, klasa II (strategiczna). Rozmawialiśmy o tym na
            zebraniu, rodzice dzieci, które nie chodzą na religię potwierdzili, że ich
            dzieci nie są szykanowane, piętnowane, czy choćby wypytywane przez kolegów.
            Jeszcze jedno: my rozmawiamy z dziećmi i ze sobą (rodzice), o tym co się dzieje
            w szkole. Bo nam zależy. "Co kraj to obyczaj"
            • opt Re: re: domk1 05.05.05, 14:28
              bulwaj napisała:

              > domyślam się, że masz w sprawie, o której piszesz doświadczenie, a nie tylko
              > widzimisia, a ja mam doświadcenie zupełnie inne; w klasie mojej córki kilkoro
              > dzieci nie chodzi na lekcje religii, nikogo to nie obchodzi, nikt nie bada
              > dlaczego. Myślę sobie z dumą, że to za sprawą nas, rodziców. Szkoła jest
              > państwowa, podstawowa, klasa II (strategiczna). Rozmawialiśmy o tym na
              > zebraniu, rodzice dzieci, które nie chodzą na religię potwierdzili, że ich
              > dzieci nie są szykanowane, piętnowane, czy choćby wypytywane przez kolegów.
              > Jeszcze jedno: my rozmawiamy z dziećmi i ze sobą (rodzice), o tym co się
              dzieje
              >
              > w szkole. Bo nam zależy. "Co kraj to obyczaj"
              A czy zobaczyłaś ,co jest napisane w kartotekach parafialnych tych
              rodziców,których dzieci nie chodzą na religię.W porównaniu z nimi,toIPN i SB są
              w powijakach.Ale tam jak przystało na praworządne państwo ustawy legalnego
              państwa też nie obowiązują.
              • bulwaj Re: re: domk1, opt 05.05.05, 17:10
                nie widziałem takich kartotek, bo mnie mało interesują i nie widzę powodu
                dlaczego by miały. Zastanawiam się czy ty je widziałeś, czy pleciesz tak z
                niczego...
          • vitautas Re: KOŚCIÓŁ UCZY ZAKŁAMANIA-TERAZ JUŻ W SZKOŁACH 05.05.05, 20:59
            hmmm
            A propos religii

            Kiedys jakis antykatolik na forum GW udowadniał,
            że katolicyzm to zacofanie kołtuństwo etc .... ,
            że europa zawdzięcza cały swój rozwoj, postęp itd...
            protetstantyznowi i związanym z nim kultowi pracy.

            Zgadzając sie co do tez dotyczących protestantyzmu
            to warto zwrócić uwagę, że przez wieki tym nowoczesnym, protestanckim
            narodom, krajom zdecydowanie bliższe było motto
            "Módl sie i pracuj"
            niż powszechnie obowiązujące dzisiaj
            "Róbta co chceta".

            Hmmm
            Ora et labora ??? Ciekawym kto to powiedział ;)


            • mabmab Re: KOŚCIÓŁ UCZY ZAKŁAMANIA-TERAZ JUŻ W SZKOŁACH 06.05.05, 01:06
              To powiedzial swiety Benedykt. Nie sledzisz informacji o nowym papiezu?
            • e.day Re: KOŚCIÓŁ UCZY ZAKŁAMANIA-TERAZ JUŻ W SZKOŁACH 06.05.05, 07:14
              ore et labore. Tak to powinno brzmieć
          • losiu4 Re: KOŚCIÓŁ UCZY ZAKŁAMANIA-TERAZ JUŻ W SZKOŁACH 06.05.05, 10:43
            domk1 napisał:

            > Już dzieci w przedszkolu wiedza, że nie chodząc na religię tylko się traci.

            kościół zrobił sobie krzywdę wprowadzając religię do szkół. Z tego co
            widziałem, duża część uczniów traktuje tę lekcję jako czas do odrabiania np.
            matematyki.

            > Jest się czarną owcą, objetym jest się ostracyzmem.
            > I od razu zadaje sobie pytanie: po co mi to?
            > Lepiej bedę chodził ze wszystkimi, odwale ten cyrk dla świętego spokoju.
            > To obłuda i zakłamanie.

            a to już zależy. Z tego co widuję, to uczniowie dość lekceważąco podchodzą do
            lekcji religii.

            > Ale hipokryzja to nasza narodowa specjalność. I dlatego mamy w Polsce
            > swoistą, duża grupe ludzi: NIEWIERZĄCY, PRAKTYKUJĄCY.

            ano niestety masz rację.

            > To słowa ówczesnych świętoszków: Samsonowicza i Radziwił.
            > Jaki jest skutek tej "SANACJI MORALNEJ" - patrz powyższy artykuł.

            tak to już jest, gdy zamiast działac ględzi sie bez sensu. A z tego znani są
            głównie tzw. postępowcy.

            Pozdrawiam

            Losiu
        • ionee Re: 15 LAT NAUKI RELIGII W SZKOŁACH 05.05.05, 09:44
          swm.ryba napisała b. rozsądnie. To prawda, że teraz z gimnazjum robi się gnojowisko(sry, za wyrażenie, ale taka jest prawda). Młodzież (dzieci?) jest bezkarna i oni to wiedzą. Na pewno nie można mówić, że kiedyś też tak było, bo mnie nikt nawet NIE PRÓBOWAŁ zrobić krzywdy ani w podstawówce, ani w średniej (i nie dla tego, że byłem jakimś byczkiem tylko dla tego, że taki delikwent mógł b. szybko trafić do dyrektora i wylecieć do poprawczaka). Dlatego przeraża mnie ta "przyszłość polskiego narodu"...
          • rafal_koko Re: 15 LAT NAUKI RELIGII W SZKOŁACH 05.05.05, 11:55
            To zależy do jakiej podstawówki chodziłeś/aś i kiedy ionee. Moja edukacja w SP
            to lata 80. Szkoła raczej mała, w dzielnicy z elementem powiedziałbym
            mieszanym, trochę normalnych, trochę marginesu. Ciężko mi czynić jakieś
            porównania, bo nie znam skali i charakteru tych zjawisk występujących dzisiaj,
            ale generalnie było podobnie.
            Było czasem krojenie, napuszczanie starszych kolesi i tym podobne zabawy
            małolatów. Chłopakowi z klasy, który był pierwszym szczęśliwym posiadaczem
            komputera potrafili zawinąć klucze i wejść do mieszkania podczas jakiejś
            akademii ku czci, żeby to cudowne Atari wynieść. Milicja przesłuchiwała
            wszystkich, którzy się z tejże akademii urwali (mnie też) ale gó..arze byli
            twardzi, żaden nie pucował.
            No ogólnie jakieś tam niebezpieczeństwa zawsze czychały, ale kto nie był
            zbytnio tchórzliwy, ten mógł zawsze pięściami pewien respekt wywalczyć. Jak się
            takiemu synkowi menelstwa nosek obiło, albo chociaż spróbowało, to oczywiście
            samemu też trzeba było rany lizać, ale o ponowną zaczepkę nie było już tak
            łatwo. Ci z kolei, którzy w swoich kryminalnych zapędach nie mieli rozsądnych
            hamulców rzeczywiście kończyli w poprawczaku (wielu ich nie było, z moich
            czasów znam może paru), a dziś są raczej jakimiś śmiesznymi zapitymi żulikami,
            którzy nie strach, ale politowanie mogą co najwyżej wzbudzić. A w poważniejszą
            bandytierko-złodziejkę zaczęli bawić się o dziwo (a może to wcale nie dziwne)
            ci, którzy byli raczej przeciętni, nie tchórze, ale też niezbyt szumiący.
            Wydaje mi się, że nie ma tu prostej recepty. Na pewno trezba uważać na to co
            się dzieje, bo mimo wszystko gó..arstwo wydaje się dziś bardziej
            rozzuchwalone. Ale czy problem leży naprawdę w szkole? No to poróbmy segregację
            i będą szkoły lepsze i gorsze. Tylko czy to będzie dla wszystkich pożyteczne?
            Bo co się stanie, gdy takie dziecko ze szkoły dla grzecznych trafi na ulicy na
            wychowanka (czy raczej niewychowanka) szkoły innej kategorii? Szok i zero
            umiejętności samoobrony, doskonały materiał do skrojenia, zmaltretowania,
            zrobienia czego tylko się chce.
            Przemoc w jakimś stopniu będzie nam zawsze towarzyszyć i dlatego trzeba się z
            nią trochę oswoić, a jej nadmierne przejawy bezpardonowo i natychmiast
            zwalczać. Ale to już nie jest raczej rola szkoły. To jest błędne myślenie. Dla
            agresywnych, rozzuchwalonych gó..arzy jedynym hamulcem jest strach, a kogo jak
            kogo, ale nauczyciela to oni nigdy się nie bali i nigdy nie będą.
            Czyli wraca z każdej już strony omówiony problem egzekwowania prawa. W mojej
            podstawówce znałem niejednego, który nauczycieli miał za nic, nie zależało mu
            też w żadnym stopniu na własnej edukacji, przyszłości, ale siedzieć to raczej
            żaden nie chciał, choćby to nie wiem jak bardzo nobilitowało go w oczach kumpli.
            Ot i tyle chyba...
            • czarnaba Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 14:22
              "jej (przemocy) nadmierne przejawy bezpardonowo i natychmiast zwalczać. Ale to
              już nie jest raczej rola szkoły."

              A czyja? Jezeli ja wysylam swoje dziecko codziennie do tego bajzlu, to chce
              miec pewnosc, ze mu sie tam nic zlego nie stanie! Dyrektor i cala rada
              pedagogiczna to powinni byc ludzie mocni i pewni siebie, a nie chowajace glowe
              w ramiona, zastraszone cioty! Ludzie slabi, podatni na zastraszanie nie maja
              dzis czego szukac w tym zawodzie.
              Obrazek ze szkoly mojego dziecka: pani pedagog - zalotna siksa, w ostrym mini,
              paraduje po korytarzu i nie reaguje na chamskie zaczepki tych "odwazniejszych"
              chloptasiow. I to ma byc pedagog? Cala szkola na to patrzy! Dzieciaki glosno,
              na godzinie wychowawczej komentuja jej wyglad: "ta jak spod latarni", a
              wychowawca usmiecha sie tylko tajemniczo i zero reakcji. No i tworzy sie taki
              lancuszek bezradnosci... tym mozna coraz wiecej, tym coraz mniej.
              A potrzebne jest tylko jedno - zdecydowane dzialanie dyrektora i wobec pani
              pedagog (wywalic na zbity pysk) i wobec dzieciakow (rozmowa>wezwanie
              rodzicow>zawieszenie w obowiazkach ucznia).
              • meevee Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 14:53
                nawet jak to napisałeś "mocni ludzie" nic tu nie wskórają bo nie mają żadnej
                możliwości ukarania uczniów. By stworzyć bezpieczne środowisko w szkole należy
                stworzyć pewne reguły i zmusić wszystkich do podporządkowania się tym regułom,
                ale jak zmusić ucznia do czegokolwiek, gdy tak naprawdę nauczyciel nic nie może
                mu zrobić i uczeń doskonale o tym wie?

                >wobec dzieciakow (rozmowa>wezwanie rodzicow>zawieszenie w obowiazkach ucznia).
                rozmowa --> najwyżej się dzieciaczek pośmieje z dyrektora i tyle
                wezwanie rodziców --> "mój Jacuś, to niemożliwe, to taki grzeczny chłopiec,
                pewnie nauczyciele się na niego uwzięli"
                zawieszenie w obowiązkach ucznia --> to dla dzisiejszych uczniów żadna kara,
                czasami co najwyżej wzrośnie jego prestiż wśród rówieśników
                wyrzucić ze szkoły --> nie można

                i teraz napisz jak wyegzekwować dobre zachowanie nie mają żadnych form nacisku ???

                • czarnaba Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 16:39
                  Nie mow mi, ze NICZEGO nie mozna dzis w szkole zrobic z lobuzami. I ze nie jest
                  to zajecie nauczycieli. Szkola MUSI wychowywac! A chuliganow mozna ze szkoly
                  usunac. Nauczyciele nie musza sie tylko mile usmiechac do ich rodzicow. Ale to
                  wymaga zaangazowania w pracy i odwagi, psuje nerwy - wiec po co cokolwiek
                  robic? Lepiej przeczekiwac... od pierwszego do pierwszego! I nie ryzykowac.
                  Pewnie!
                  • mameja2 Nie masz pojęcia o prawach ucznia 05.05.05, 17:39
                    Nauczyciel nie może np. wyrzucić ucznia z klasy, bo za niego odpowiada, po
                    prostu mu nie wolno, może napisać uwagę, wezwać rodziców, w NAJGORSZYM wypadku
                    obniżyć ocenę z zachowania. To wszystko. Nie można ucznia wyrzucić ze szkoły,a
                    jeśli z rodzicami nie można dojść do porozumienia jak dalej postępować, uczeń
                    jest praktycznie bezkarny. Musi popełnić kilka udowodnionych przestępstw, żeby
                    zainteresował sie nim sąd. Na ośrodek wychowawczy (jeśli już zostanie przyznane
                    miejsce) czeka się miesiącami. Często uczeń uchyla się a policja niby
                    szuka..Jesteś bardzo mądry ale wiedz, że nauczyciele chętnie pozbyliby się lub
                    uspokoili niesfornych uczniów, choćby dla własnego komfortu. Niestety to nie
                    takie proste.
                    • roman.gawron Re: Nie masz pojęcia o prawach ucznia 07.05.05, 13:06
                      mameja2 napisała:

                      > Nauczyciel nie może np. wyrzucić ucznia z klasy

                      Nie jest to prawda.

                      > bo za niego odpowiada

                      Nic nie szkodzi. Jego obowiązkiem jest wychowywać.

                      > może napisać uwagę, wezwać rodziców, w NAJGORSZYM wypadku obniżyć ocenę
                      > z zachowania. To wszystko.

                      Czemu to wszystko?? Z całego bogactwa metod wychowawczych??

                      Art. 12. ust. 2. Karty nauczyciela:
                      Nauczyciel w realizacji programu nauczania ma prawo do swobody stosowania
                      takich metod nauczania i wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród
                      uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne(…)

                      > Nie można ucznia wyrzucić ze szkoły

                      Ale można bardzo utrudnić mu w niej życie.

                      > jeśli z rodzicami nie można dojść do porozumienia jak dalej postępować, uczeń
                      > jest praktycznie bezkarny.

                      W szkole o karach decydują dyrektor szkoły i nauczyciele. Nie rodzice.
                      • em.em.em Re: Nie masz pojęcia o prawach ucznia 09.05.05, 08:34
                        > W szkole o karach decydują dyrektor szkoły i nauczyciele. Nie rodzice.

                        Teoretycznie tak, ale ...
                        Kiedys w szkole, ktora dobrze (az za dobrze) znam nauczyciele mieli smialosc
                        postapic zgodnie z Art. 12. ust. 2. Karty nauczyciela i co ...
                        Mamusia zamiast porozmawiac z dyrekcja i nauczycielami wysmarowala list do
                        kuratorium i gazety. Kuratorium zrobilo nalot i okazalo sie, ze wszystko jest
                        OK.
                        I co? I dupa!
                        Mamusia postepuje tak nadal - omija wlasciwa droge. Synek jak byl glupi i
                        butny, tak jest - jeszcze sie bardziej w tym utwierdza.
                        Nauczyciel ma obowiazki, a uczen ma prawa. Troche to jakos skrzeczy, nie?
                  • danuta49 Nie wiesz co mówisz!!! 05.05.05, 17:42
                    >A chuliganow mozna ze szkoly usunac. Nauczyciele nie musza sie tylko mile
                    usmiechac do ich rodzicow.<
                    Chuliganów bronią nasze przepisy oraz urzędnicy.Ani kuratorium ani ministerstwo
                    nie pozwoli usunąć chuligana(a nawet młodocianego bandziora,gwałciciela i
                    mordercy!) ze szkoły(o ile nie zostanie skazany(!)na więżienie lub poprawczak!)
                    bo to jest ponoć sprzeczne z jego(chuligana!)prawami do nauki.I szkoła ponoć
                    powinna "jakoś tak" działać żeby sobie z nim poradzić!!!!
                  • meevee Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 19:18
                    > Nie mow mi, ze NICZEGO nie mozna dzis w szkole zrobic z lobuzami.
                    to napisz co takiego można z nimi zrobić ?

                    > A chuliganow mozna ze szkoly usunac.
                    I tu jest problem, chuliganów nie można usunąc ze szkoły, nie można takiego
                    nawet wyżucić z klasy

                    >Szkola MUSI wychowywac!
                    Podstawowym celem istnienia szkoły jest UCZYĆ, do gimnazjum trafiają
                    kilkunastoletnie dzieci i spędzają tam 3 lata po kilka godzin dziennie. Trudno w
                    ten sposób wychować. Pierwszymi odpowiedzialnymi za wychowanie dzici są rodzice.

                    > wymaga zaangazowania w pracy i odwagi, psuje nerwy - wiec po co cokolwiek
                    > robic? Lepiej przeczekiwac... od pierwszego do pierwszego! I nie ryzykowac.
                    > Pewnie!

                    sam nie jestem nauczycielem ale mam pytanie, czemu nauczyciel ma przejmować się
                    wychowaniem czyichś dzieci i dla nich psuć sobie nerwy???? Skoro uczniowie i ich
                    rodzice mają wszystko w dupie to czemu nauczyciel ma się czymś przejmować, za
                    jakieś marne grosze. A tak to może jeszcze na korepetycjach coś zarobi.
                    Całe to pieprzenie o powołaniu itp.. buahahahahaha nie rozśmieszaj mnie. 99%
                    nauczycieli (podobnie jak i innych ludzi) pracuje bo musi a że jest bezrobocie
                    to pracy nie zmieni.


                    • vitautas Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 20:21
                      No chyba troche przesadziłaś (eś)

                      Nauka i wychowanie to WSPÓLNA PRACA
                      rodziców, nauczycieli i różnych roztropnych organizacji
                      (Kościoły, ZHP, sport ........., )
                      Rozdzielanie nauki od wychowania
                      oraz przerzuczanie sie opowiedzialnością
                      pomiędzy szkołą rodziacami jest zwykłą głupotą
                      co wiąże sie z brakiem ODPOWIEDZIALNOŚCI.

                      Słowo POWOŁANIE być może rzeczywiście straciło swój sens
                      ale w zamian proponuję inne, chyba bardziej "na czasie"
                      Proponuję PROFESJONALIZM - czyli normalne, rzetelne i poważne
                      traktowanie swoich OBOWIĄZKÓW których dobrowolnie się podjąlem
                      • meevee Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 22:10
                        > Nauka i wychowanie to WSPÓLNA PRACA
                        oczywiście, tylko, że rodzice mają jednak największy wpływ na swoje dzieci i to
                        właśnie oni w gównej mierze są odpowiedzialni za wychowanie. Ludzka psychika
                        kształtuje się od niemowlęcia i gdy dziecko trafia do szkoły jest już częściowo
                        ukształtowana. Tymczasem wielu rodziców zwala całą odpowiedzialność za
                        wychowanie na szkołę, kościół, ZHP itp. Dodatkowo, rodzice którzy z jednej
                        strony wymagają od nauczycieli wychowania swoich pociech z drugiej strony
                        nieszczą autorytet tych nauczycieli.

                        > Słowo POWOŁANIE być może rzeczywiście straciło swój sens
                        > ale w zamian proponuję inne, chyba bardziej "na czasie"
                        > Proponuję PROFESJONALIZM - czyli normalne, rzetelne i poważne
                        > traktowanie swoich OBOWIĄZKÓW których dobrowolnie się podjąlem

                        problem w tym, że profesjonalizm w nauczaniu wymaga również pewnych zachowań z
                        drugiej strony. Profesjonalny nauczyciel niewiele zdziała gdy uczeń zamiast
                        chęci do nauki będzie miał co najwyżej chęci do rozrabiania i przeszkadzania
                        innym. Jakby się nie starał nie zainteresuje i nie zadowoli wszystkich,
                        szczególnie gdy częśc będzie z góry nastawiona na "anty". Gdy dodamy do tego
                        zero jakichkolwiek możliwości karania za złe zachowanie czy wręcz za
                        niewypełnianie swoich obowiązków to widzimy cały profesjonalizm dzisiejszej szkoły.
                    • mameja2 Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 21:13
                      No tak,trudno w to uwierzyć, ale większość nauczycieli zaczynała swoją pracę,
                      kiedy jeszcze nie było z nia problemów i można było sobie znaleźć inną. Ja
                      mogłam wybrać inną. Moi rodzice są nauczycielami, może to rodzinne? Jest cos
                      takiego jak powołanie. Myślę, że nawet nauczyciele mają czasem gorzej niż
                      księża, którzy dopiero są z powołania! Skończyłam nawet specjalnie szkołę
                      rachunkową by dostac się do UC, co miałam załatwione. Niestety, szkoła wygrała.
                      Wdepnęłam w to i nie chciałam odejść. Tak, niektórzy są, bo muszą, może to ci,
                      co przemykają pod ścianą i boją się uczniów. Ukradziono mi z budynku szkoły
                      drogi rower, z pokoju nauczycielskiego z szafy mój własny magnetofon, ale nie
                      boję się uczniów. Jeśli mam do czynienia z chamstwem, walczę. Możliwości, jak
                      już pisałam jest mało, czasem musi wystarczyć determinacja.
                      • meevee Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 22:12
                        > No tak,trudno w to uwierzyć, ale większość nauczycieli zaczynała swoją pracę,
                        > kiedy jeszcze nie było z nia problemów i można było sobie znaleźć inną.

                        i kiedy jeszcze szkoła wyglądała trochę inaczej, później szkoła się zmieniła i z
                        pracą było coraz ciężej.

                        > Moi rodzice są nauczycielami, może to rodzinne? Jest cos
                        > takiego jak powołanie.

                        i dlatego napisałem o 99 procentach :)
              • k_r_m Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 16:08
                czarnaba napisała:

                > "jej (przemocy) nadmierne przejawy bezpardonowo i natychmiast zwalczać. Ale to
                > już nie jest raczej rola szkoły."
                >
                > A czyja? Jezeli ja wysylam swoje dziecko codziennie do tego bajzlu, to chce
                > miec pewnosc, ze mu sie tam nic zlego nie stanie!

                a ciekawy jestem co byś powiedział gdyby ci mocni nauczyciele wzieliby się za
                twoje dziecko gdy coś przeskrobie, bo może tylko ty o nim myslisz, że jest święte,
                dam przykład, kolezanka na drugą koleżankę doniosła w liceum, że ta bierze
                narkotyki, reakcja dyrekcji: wezwali rodziców do szkoły, rodzice: niemożliwe, na
                pewno nie moja córka, koleżanka która doniosła kłamie,
                niestety rodzice dali się przekonać córkę, że to ona mówi prawdę, większość
                rodziców się daje przekonać

                rezultat był taki, że "grzeczna" córeczka brała coraz więcej narkotyków, w końcu
                aby zdobyć na nie pieniadze stanęła na trasie warszawa - katowice i dawała dupy
                za pieniadze, nie zdała matry, chociaż na amfetaminie tak dobrze jej się uczyło,
                teraz daje dupy gdzieś indziej, nie wiem i nie chcę wiedzieć

                to wszystko efekt bezstresowego wychowania, gdy nauczyciel nie może dać linijką
                po łapie, postawić w koncie, nie może nawet wyrzucić ucznia za drzwi z lekcji,
                bo nie daj Boze coś mu się wtedy stanie i kto będzie za odpowiadał, oczywiście,
                że nauczyciel który go wyprosił za drzwi bo mu baran rozwalał lekcję

                nauczyciel jest od tego aby uczyć i tą wiedzę egzekwować, a nie zajmować się w
                szkole resocjalizacją zdegenerowanej młodzieży, od tego są rodzice, problem w
                tym, że oni zwalają wszystko na szkołę, a gdy już szkoła chce się zmierzyć z
                problemem wtedy oni podnoszą krzyk, że ich dziecko jest aniołkiem, ono jest
                święte, za to inne dzieci...

                ogólnie szkoda słów
                • czarnaba Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 16:31
                  ciekawy jestem co byś powiedział gdyby ci mocni nauczyciele wzieliby się za
                  twoje dziecko gdy coś przeskrobie, bo może tylko ty o nim myslisz, że jest
                  święte........

                  Otoz ja w kazdej chwili WIEM gdzie jest i co robi moje dziecko! Najwiekszy
                  niepokoj ogarnia mnie tylko wtedy, gdy jest ono w szkole! Zadne z moich dzieci
                  nigdy nie przesiadywalo w tych stadach na lawkach i na murkach przedblokowych.
                  Kolegow zapraszaja do domu, przyjmuja ich w swoim pokoju. Moje dzieci sa
                  ambitne, odrabiaja lekcje, duuuzo czytaja, maja mnostwo zainteresowan. Doba
                  jest za krotka by mogly je w pelni zaspokoic. Ja gwarantuje, ze moje dziecko
                  nie bluzni i nie kreci w szkole zadnych afer. I naprawde nie jestem jakims
                  przewrazliwionym, euforycznie nastawionym do wlasnego potomstwa rodzicem. Ja to
                  po prostu WIEM! Problemu by nie bylo, gdyby i inni rodzice to wiedzieli.
                  • k_r_m Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 16:36
                    no to tylko pogratulować, zadarzają się i takie dzieci, szkoda, że nie wszystkie
                    są takie ambitne

                    a tak zupełnie na marginesie rodzice tamtej dziewczyny też byli przekonani o jej
                    "świętości"
                    • czarnaba Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 16:42
                      Nie obchodza mnie bajki i przestrogi o dzieciach jakichs sasiadow. Obchodza
                      mnie moje wlasne sprawy.
                      • k_r_m Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 20:37
                        i właśnie takie jest podejście większości rodziców!

                        i stąd są te problemy!
                  • ela_dybizbanska Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 05.05.05, 22:18
                    Obyś się nie zawiodł/a. Uważaj dzieci wiele próbują, pragną czegoś nowego.
                    Wiedz, że nigdy nie masz całkowitej kontroli. Grupa działa cuda.
                    Nauczyciele to tylko ludzie, maja prawo do błędów, jak każdy inny człowiek.
                    Obecnie ten zawód jest niepopularny i nieszanowany stąd taka sytuacja w
                    szkołach jak również wygodnictwo rodziców. Nauczyciel jest kulturalny i ugryzie
                    się w język zanim sprowadzi rodzica i gó..arza do rzeczywistości.
                    Mam nadzieję, że się to zmieni.
                  • agitex Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 06.05.05, 12:13
                    no właśnie jest w szkole mnóstwo mądrych, fajnych dzieci, tylko one niestety
                    tracą na tym, że my dosrośli jesteśmy bezsilni w radzeniu sobie z trudnymi
                    przypadkami.bardzo chciałabuym skoncentrować sie na mojej pracy, ale niestety
                    15 minut lekcji trace zawsze na "usadzenie" tych często dwóch albo trzech
                    kłopotliwych uczniów, którzy niestety maja ogromny wpływ na pozostałą
                    resztę...złości mnie to, że muszę koncentrować się na tych ktorym kompletnie
                    nie zalezy zamiast po prostu zajac sie tymi ktorzy chca sie czegos pozytecznego
                    nauczyc, na to nie ma rady, bo obowiazek szkolny obejmuje wszystkich, tych
                    ktorzy chca i tych ktorzy nie chca...a moze po prostu nalezy obnizyc wiek tego
                    obowiazku szkolnego i pozwolic mlodym ludziom samodzielnie decydowac czy chca
                    chodzic do szkoly czy nie?
                    • czarnaba Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 06.05.05, 16:19
                      "...a moze po prostu nalezy obnizyc wiek tego obowiazku szkolnego i pozwolic
                      mlodym ludziom samodzielnie decydowac czy chca chodzic do szkoly czy nie?"

                      To byloby jakies wyjscie, ale czy dobre? Przeciez te matolki jeszcze same nie
                      wiedza czego chca. Zwalniajac ich tak szybko z obowiazku nauki mozna ich
                      skrzywidzic na cale zycie. Znam dzieci ze srodowiska alkoholikow (oboje
                      rodzicow!), a dzieciaki chca sie uczyc i ucza sie dobrze, bo chca w przyszlosci
                      miec lepsze zycie. Wiec to raczej nie.
                      Moze trzeba by wyodrebniac specjalne klasy dla takich, ktorzy nie chca sie
                      uczyc i tylko przeszkadzaja innym w czasie lekcji? I zatrudniac do nich
                      pedagogow z charyzma... he he.
                      • danuta49 Zniesienie obowiązku(!)to nie zakaz dalszej nauki! 06.05.05, 17:13
                        >Znam dzieci ze srodowiska alkoholikow (oboje
                        rodzicow!), a dzieciaki chca sie uczyc i ucza sie dobrze, bo chca w przyszlosci
                        miec lepsze zycie. Wiec to raczej nie.<
                        Jeśli chcą(!) się uczyć i uczą się dobrze, to im obniżenie wieku obowiązku
                        szkolnego np.do 16lat(jak w USA)nie zaszkodzi, a raczj pomoże, wyzwalając od
                        towarzystwa zdegenerowanego marginesu, który się uczyć nie chce i nie będzie
                        (jak go zmusić????).Za to chętnie przyjmie szkołę jako miejsce do bezkarnej
                        rozróby i dręczenia setek Bogu ducha winnych ofiar sprezentowanych mu przez
                        bezmyślny sejm!!!
              • mabmab Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 06.05.05, 01:17
                Mam tylko skryta nadzieje, ze te komentarze i epitety prezentujesz tylko na
                forum, a nie przy sniadaniu w obecnosci swoich dzieci. Bo jesli tak, to nie
                oczekuj, ze beda one szanowaly te "zastraszone cioty" i ze te "jak spod
                latarni" beda mialy jakikolwiek wplyw na wychowanie Twoich dzieci. Taka
                nieprzebierajaca w slowach krytyka niestety niczego nie zmieni. Chyba, ze na
                gorsze!!!!
                • czarnaba Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 06.05.05, 10:46
                  Masz racje - tylko na forum! A ten mocno przesadzony tytul mojego posta to
                  prowokacja. Swiadoma. I moze za mocna. Moje dzieci szanuja tych nauczycieli,
                  ktorzy na to zasluguja, ktorzy naprawde ucza. Bo sa i tacy, niestety, ktorzy
                  tego nie umieja robic albo nie chca. Tych dzieciaki nie szanuja i ja nie mam na
                  to zadnego wplywu.
                  Pozdrawiam :))
              • holtijar Re: Nauczyciele - ZASTRASZONE CIOTY!!! 06.05.05, 08:36
                Nie chciałabym aby mnie straszono prokuraturą, więc w odpowiedzi na popychanie
                czy uszkodzenie mienia prywatnego grożę odważnie "uważaj niegrzeczny
                chłopczyku, bo wstawię ci jedynkę". Ot cała moja władza! A zawieszenie
                w "obowiązkach" ucznia? Tzn. że nie musi już sie uczyć, czy co dokładnie, bo
                termin jest mi nieznany.
        • opt Re: 15 LAT NAUKI RELIGII W SZKOŁACH 05.05.05, 14:18
          swm.ryba napisała:

          > Uważam, że OGROMNYM błędem było wydzielenie "gimnazjum"- jest to zbiorowisko
          > młodzieży w najtrudniejszym wieku. Efekty tego są takie, że:
          > 1. W podstawówce rządzą szóstoklasiści, i tam też różne rzeczy się dzieją,
          też
          > potrafią dręczyć młodszych. W poprzednim systemie szkolnictwa szóstoklasiści
          > byli jeszcze dziećmi, a teraz - jako najstarsi w podstawówce, uważają się (i
          > uważani są) za prawie dorosłych. To wielki błąd.
          > 2. W poprzednim syttemie szkolnym młodzież -około piętnastoletnia- trafiała
          do
          > liceum czy technikum, gdzie "rządziła" młodzież około 20-letnia. To już wiek
          > mądrzejszy, z pewną odpowiedzialnością.
          > Te zmiany w systemie szkolnictwa poczyniły największe szkody. A Kościół nie
          ma
          > się do czego przyznawać, nie znam nikogo kto by stracił na kontaktach z
          > Kościołem, wrecz przeciwnie - zyskac można wiele. Zacznijmy jako rodzice
          > raczej wymagać od siebie. Może porozmawiamy o ilości czasu poświęcanego
          > dzieciom, albo o naszej konsekwencji w wychowywaniu?. Pozdrawiam.
          To nie o kościół chodzi,tylko o te nieudane pod wzgłędem
          dyscypliny,obowiązkowości i efektów rozmnożone ponad potrzeby lekcje
          religii.Idż do szkoly,stań pod klasą,gzie jest lekcja religii i posłuchaj jaka
          tam atmosfera pracy-to czas zmarnowany i to za nasze pieniądze.Przepraszam tych
          nielicznych księży i katechetów do których nie można mieć zastrzeżen,ale
          myślę ,że o tych rażacych niepowodzeniach swoich kolegów mówić powinniście,bo
          jak to czyni ktoś inny,to zwykle uznaje się to za atak na kościół.
      • jjr44 Re: 15 LAT NAUKI RELIGII W SZKOŁACH 05.05.05, 10:35
        Piszesz nie na temat sieroto po komuniźmie.
      • losiu4 Re: 15 LAT NAUKI RELIGII W SZKOŁACH 06.05.05, 10:29
        domk1 napisał:

        > "Kroją" ci, którzy mają religijne nauki moralne prawie od kołyski.
        > A więc klęska?
        > Tylko czy Kościół katolicki kiedykolwiek przyznał sie do porażki?

        raczej klęska rodziców, niestety.

        Pozdrawiam

        Losiu
      • em.em.em Re: 15 LAT NAUKI RELIGII W SZKOŁACH 09.05.05, 08:22
        domk1 napisał:

        > Jak to wtedy mówili ministrowie Samsonowicz i Radziwił wprowadzając koscielną
        > indoktrynację do szkół? "Trzeba dokonać sanacji moralnej w społeczeństwie
        > zdemoralizowanym przez 45 lat komunizmu".
        > Pora więc na podsumowania.
        > "Kroją" ci, którzy mają religijne nauki moralne prawie od kołyski.
        > A więc klęska?
        > Tylko czy Kościół katolicki kiedykolwiek przyznał sie do porażki?


        Sorry, ze bede przeklinal, ale mnie takie pieprzenie wkurza. Teraz jest winny
        wszystkiemu Kosciol Katolicki.
        A moze masoni, albo cyklisci, albo zolte plamki na kwiatku w moim pokoju.
        Wszyscy, ktorzy szukacie winnych wsrod jakis instytucji jestescie po prostu
        popieprzeni. Winni jestesmy my wszyscy - bo to my tolerujemy chamskie
        zachowania gowniarzy, pozwalamy na brak respektu wobec nauczycieli, itd.
        "Moj synek jest cacy, na pewno to nie on popil do nieprzytomnosci kolege. Co,
        pali - a skad pani wie - zlapala go pani." Rodzice bronia gownaiarzy zamiast
        ich wyprostowac.
        Liberalizacja jest ok, ale w gospodarce. 15-letni szczyl ma czuc respekt (nie
        strach), ale ma wiedziec, kto jest wazniejszy: on czy nauczyciel.
        Nauczyciele musza miec prawo do prostowania takich gnojkow.
        I jak nie bedzie bezkarny, to sie nie odwazy porysowac samochodu. Bo bedzie za
        to karany jak przestepca - bo to jest przestepstwo.
        Zero tolerancji - proste?
    • petrosp Czas na "Masową Akcję Specjalną" Gazety Wyborczej 05.05.05, 08:05
      Niestety, wiele problemów jest spłycanych przez różne akcje masowe, w tym akcje
      organizowane przez "Gazetę Wyborczą". Przykładem są "Szkoła z klasą"
      czy "Przejrzysta Polska".
      Gazeta organizuje takie akcje z przekonaniem, że jesteśmy społeczeństwem
      obywatelskim i wszyscy uczestnicy takich akcji działają dla słusznej sprawy.
      Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Często szefowie takich instytucji jak szkoła
      czy urząd gminy, kierują się własną próżnością. Bo to przecież fajnie jest mieć
      dodatkowe logo na stronie internetowej szkoły czy urzędu. A i przed rodzicami
      czy mieszkańcami można się wylegitymować "słusznymi działaniami".
      W rzeczywistości takie "działania" to odgórne sterowanie i zawracanie głowy
      podwładnym, którzy nie wierzą w żadne masowe akcje. W PRL-u też budowano, przy
      pomocy czynów społecznych - drugą Polskę, w której obywatelom miało się żyć
      przyjemnie a Polska miała rosnąć w siłę.
      Tu potrzeba pracy u podstaw, a nie ogłupiających masówek.
    • xpcia Niepodległa III RP? 05.05.05, 08:23
      od czego niepodległa?
      A miało być tak pięknie.to tylko komuna rozpijała społeczeństwo, nie dawała
      pracy, nie dawała mieszkań, osłony socjalnej, nie zapewniła bezpieczeństwa w
      kraju.No i coście panowie biskupi i opozycjoniści lat 80siątych zrobili z tego
      kraju.Zrobiliście kraj bandytów, pijaków, prostytucji, bezrobocia, przemocy na
      każdym kroku, pełnego uzależnienia do USA i UK.
      • che.guvniara Pacyfisto/xpcia -komu jeszcze przypiszesz winy ? 05.05.05, 10:31
        Cos TY zrobił, by nie był to "kraj bandytów, pijaków, prostytucji, bezrobocia,
        przemocy na każdym kroku" ? Wylewanie lewackich pomyj na forum to twoj sposob
        na zmniejszenie "pełnego uzależnienia do USA i UK" i wyleczenie kraju z
        patologii ?

        Gdybym miała cie w zasiegu reki, obiłabym ci morde.

        Guvniara

        • vitautas Re: Pacyfisto/xpcia -komu jeszcze przypiszesz win 05.05.05, 21:02
          zapomniał dodać masonów i cyklistów
          ;)
      • jjr44 Re: Niepodległa III RP? 05.05.05, 10:47
        wpychasz ten swój tekst wszędzie gdzie się da frustracie. rozumiem że ci źle
        ale pomyśl, że komuniści oddali władzę nie dlatego że tak kochali demokrację
        tylko dlatego że już sami nie wiedzieli co dalej z tym bałaganem zrobić.
        Przecież SLD ostatnio rządziło, prawda? Miller mówił że jak on obieca to
        gruszki na wierzbie wyrosną? No i co z tego wyszło oprócz afer? nawet gdybyś
        próbował przywrócic prl to juz się nie da. polska ludowa umarła bo skończyła
        sie moralnie i gospodarczo. Nie da się tego wskrzesić i nie masz co pluć na to
        co jest teraz. Artykuł jest o szkole więc może pisz na temat.
    • otis_tarda Skutki "postępu", ot co. 05.05.05, 08:24
      A co właściwie można zrobić uczniowi, który - mimo iż nie łamie prawa -
      zachowuje się agresywnie? Ot, np. zbluzga koleżankę, uderzy kolegę czy kopnie
      kosz na śmieci?
      Nakrzyczeć nie można, bo "prawo ucznia do godności". Odesłać na tydzień do domu
      nie można, bo "szkoła ma wypełniać obowiązki". Wywalić z wilczym biletem
      (pamięta ktoś jeszcze ten zwrot?) nie można, bo "konstytucja gwarantuje prawo
      do nauki". No, i oczywiście zawsze się kręci tłum psychologów, gotowych
      zaświadczyć, że "ple-ple-ple, to wszystko wina opresyjnego społeczeństwa,
      negatywnych wzorców kulturowych, ple-ple-ple"

      Nie slyszałem, by Gazeta robiła akcję w stylu "wyciągajmy konsekwencje".
      Albo "policja na ulicach". Za to o "prawach" napisze bardzo chętnie. I budzi
      się dopiero wtedy, gdy rozwydrzeni gó..arze wsadzą na głowę kosz
      nauczycielowi, albo gdy osiedliowi bandyci okradną dziecko redaktora GW.

      I efekty są. Dziatwa szkolna doskonale wie, że żadnych konsekwencji, nawet
      jeżeli popełnią przestępstw, nie będzie. Bo i jakie miałyby być?
      • michalfront 100 % racji 05.05.05, 08:56
        te wszystkie gadki o współpracy nauczyciela z uczniem, o partnerstwie na
        równych prawach, o przyjaznej szkole itp. doprowadziły do takiego stanu...
        ludzie, szczególnie młodzi i szczególnie w grupie, rozumieją tylko siłę - to
        widać na każdym kroku na ulicy. nigdy nie będą szanować nauczyciela skoro nie
        może on wyciągnąć wobec nich żadnych konsekwencji. jak 15 lat temu chodziłem do
        szkoły to nauczyciel nie był dobrym kumplem tylko gościem na widok którego
        sciszało się głos i schodziło z drogi - i takich rzeczy jak w artykule w szkole
        nie było (w szkole, bo poza szkołą krojenie oczywiście było ale nie przez
        kolegów ze szkoły tylko przez zwykłych mętów z osiedla.
        i jeszcze jedna sprawa - szkoła (szczególnei liceum) ma być elitarne, a teraz
        porobili tyle szkół że byle matoł, który dawniej nawet do zawodówki by się nie
        dostał, w końcu jakieś miejsce w jakimś liceum znajdzie - i nie tylko zaniża
        poziom ale i wprowadza zagrożenie i wzorce z półświatka
        powinno być dużo mniej miejsc w liceach niz chętnych a za opisane zachowania
        natychmiast out ze szkoły - wyrzuciliby w każdej szkole 2 -3 osoby a reszta
        stuliłaby uszy i po prostu zaczęła by się bać konsekwencji swojego zachowania

        mam kilkuletnią córeczkę i wiem jedno - do "zwykłej" szkoły jej nie puszczę...
        • masochista Nieprawda, nauczyciele to życiowi nieudacznicy. 05.05.05, 09:36
          A ja chodziłem do szkoły 30 lat temu. Już wtedy nauczyciele nie dawali sobie
          rady. Wszyscy wiedzieli, że w kiblu jest palarnia. Nauczyciele tam nie
          zaglądali. Jak skończyliśmy szkołę, to zrozumiałem dlaczego. Po kilku latach
          okazało się, kto został nauczycielem. Głównie osobniki słabe, nie dające sobie
          rady z nauką, z życiem, jednym słowem pierdoły lub nieuki. Teraz mogę to
          ocenić, ponieważ znam tych ludzi jako swoich rówieśników. Jak wprowadzono
          gimnazja, to myślałem, że śnię. Dyrektorem został mój kolega, który ledwo
          przechodził z klasy do klasy. Ktoś, kto sobą coś reprezentował i miał wyższe
          aspiracje, poszukał ciekawszej drogi życia. Natomiast celem życia nauczyciela
          jest zostać dyrektorem podrzędnej szkoły. W zeszłym roku w szkole we Włochach
          (Warszawa-Włochy) rodzic pobił nauczyciela za to, że on wyprowadził jego syna
          za ramię z klasy. Rzucał go o ścianę, tłukł na oczach całej klasy. I co? I nic.
          Belfer spuścił uszy i przeszedł nad tym do porządku dziennego. Dyrekcja nie
          zrobiła nic. Tragizm polega na tym, że inne dzieci to widziały i beznamiętnie o
          tym opowiadały. To było dla nich naturalne, zero emocji.
          Ale jest jedna szkoła, gdzie jest inaczej. To Szkoła Przymierza Rodzin na
          Ursynowie (podstawówka + gimnazjum + liceum + wyższa). 3 lata temu nauczycielka
          zobaczyła gimnazjalistkę z papierosem w zębach. To było po południu, daleko
          poza terenem szkoły. Gimnazjalistka została wyrzucona. I nikt nawet nie
          dyskutował o prawach ucznia, czy nauczyciela. Efekt? 18 chętnych na 1 miejsce,
          podwyżka czesnego do 800 zł/mies. Co prawda trochę się pogorszyło. Szkołą
          zaczął rządzić pieniądz. Już tak łatwo nie wyrzucają, szczególnie tych, którzy
          regularnie płacą (generalnie z płaceniem czesnego jest coraz gorzej). W tej
          szkole wyrzucają nuczycieli, którzy sobie nie radzą. Są tacy, ale dyrekcja
          głośno o tym nie mówi. Z jednej strony nie wpłynęłoby to korzystnie na
          wizerunek szkoły, a z drugiej nie ma się czym chwalić.
          • danuta49 Trzeba wiedzieć co się pisze!Anny Radziwiłł 2(?) 05.05.05, 11:25
            oblicza!!!
            >Ale jest jedna szkoła, gdzie jest inaczej. To Szkoła Przymierza Rodzin na
            > Ursynowie (podstawówka + gimnazjum + liceum + wyższa<
            Drogi masochisto!Przypadkiem mam rodzinę w sąsiedztwie tej szkoły.A ta rodzina
            ma tam córkę.Oni oboje pracują, więc dopiero po jakimś czasie odkryli, że u
            nich w segmencie zbierają się na jednogodinnych wagarach i przerwach koleżanki
            i koledzy córci(16 lat) żeby to i owo zapalić i wypić.I co - i nic!Tylko oni
            (rodzice!)czasem teraz robią nalociki raz skuteczne a raz nie.
            Skądinąd to Anna Radziwiłł, jedna z głównych patronek Przymierza Rodzin,robiła
            i robi wszystko żeby z publicznej szkoły broń Boże nawet za gwałt(o ile sąd nie
            aresztuje!) nie można było usunąć sprawcy!Chyba po to by w Przymierzu Rodzin
            czesne mogło rosnąć do niebotycznych rozmiarów;-)
            • procesor Re: Trzeba wiedzieć co się pisze!Anny Radziwiłł 2 05.05.05, 11:30
              danuta49 napisała:
              > Skądinąd to Anna Radziwiłł, jedna z głównych patronek Przymierza Rodzin,robiła
              > i robi wszystko żeby z publicznej szkoły broń Boże nawet za gwałt(o ile sąd
              > nie aresztuje!) nie można było usunąć sprawcy!Chyba po to by w Przymierzu
              > Rodzin czesne mogło rosnąć do niebotycznych rozmiarów;-)

              To ciekawe.. bo pamiętam - strasznie mi tym podpadła- że zdecydowanie
              sprzeciwiała się pozostawianiu w szkole ciezarnych uczennic - tak by mimo
              wszystko mogły się normalnie kształcić a nie wieczorowo..

              Wychowanie w domu od najmłodszych lat jest tym co potem procentuje w szkle - ale
              jestem za tym żeby nauczycielom przywrócic/stworzyc narzędzia do karania
              uczniów.. teraz jest taka paranoja że jeśli jakis uczeń ma NIE dostać promocji
              do następnej klasy to nauczyciel musi uzasadnic dlaczego! Nie wystarczy że sie
              dzieciak uczyć nie chciał i nic nie robił.. I dla świętoego spokoju (?) stawiaja
              mierny i te miernoty tak ida dalej..
          • mabmab Re: Nieprawda, nauczyciele to życiowi nieudacznic 05.05.05, 12:10
            W szkolach prywatnych nie jest tak pieknie, jak piszesz. Niestety to, ze rzadzi
            pieniadz wiedza tez uczniowie. Ja, pracujac w takiej szkole, nie raz slyszalam
            teksty od 11-12 latkow: "A wie pani, ze juz niejeden nauczyciel z tej szkoly
            wylecial?". Gdy zwrocilam dziewczynie uwage, ze pije na lekcji (na co jeszcze
            moglabym sie zgodzic, gdyby normalnie powiedziala, ze np. ma problemy z
            gardlem, a nie ostentacyjnie saczyla soczek siorbiac namietnie)ona
            odpowiedziala mi: Moja mama mi pozwala! A co na propozycje wylania kogos
            (oczywiscie nie za soczek, ale za przewinienia duzo wiekszego kalibru) mowila
            dyrekcja? Odpowiedz zawsze byla ta sama: Prosze bardzo, mozemy go wywalic i na
            tychmiast lecimy panstwu po pensjach. Ja bym nawet wolala miec te pare groszy
            mniej za cene wolnosci od chamow i nieuleczalnych leni, ale niestety bylam w
            mniejszosci. A co do rodzicow to wiekszosc miala postawe: Niech pani sobie
            zapamieta raz i na zawsze, ze ja absolutnie akceptuje wszystko co moja
            corka/syn robi w tej szkole. Taki tekst uslyszala jedna z wychowawczyn, ktora
            powiedziala mamie jednej z uczennic, ze jej corka nieco przesadza z
            obcalowywaniem sie w korytarzu.
            Jak pracowalam w innej szkole, to wice-dyrektorka widzac jak rozwrzeszczane
            gimnazjalistki totalnie ponizaja katechete, wysylala sprzataczke, by ta
            zwrocila im uwage, bo sama nie miala juz sily czy odwagi. Powtarzala tylko: Ja
            chce doczekac te 2 lata do emerytury.
            Teoria, ze "Głównie osobniki słabe, nie dające sobie
            rady z nauką, z życiem, jednym słowem pierdoły lub nieuki." jest po prostu
            absurdalna. Na pewno jest sporo takich osob, ale ostatnio coraz wiecej jest
            bardzo dobrze wyksztalconych - wymusza to na nich chociazby reforma
            szkolnictwa. Problemem jest wszechobecny relatywizm, brak jasnego okreslenie
            tego, co dobre a co zle i doprowadzone do absurdu prawa ucznia. Nauczyciel, jak
            to pisal jeden z poprzednikow, nie moze doslownie NIC! Nawet wywalenie za drzwi
            grozi paragrafem, za "pozostawienie dziecka bez opieki".
            Jesli rodzice nie zaczna wspierac szkoly, jesli nie zabiora sie za wychowanie
            dzieci, to bedzie jeszcze gorzej. Bardzo czesto to rodzice wlasnie krytykuja
            nauczycieli, obdarzajac ich niewybrednymi okresleniami. Nie uwazam,
            ze "nauczyciel ma zawsze racje", ale jesli jego autorytet jest notorycznie
            podwazany, to predzej czy pozniej sie podda (Patrz :
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22449&w=21042844)
            • roman.gawron Re: Nieprawda, nauczyciele to życiowi nieudacznic 07.05.05, 13:31
              mabmab napisała:

              > Ja, pracujac w takiej szkole, nie raz slyszalam teksty od 11-12 latkow:
              > "A wie pani, ze juz niejeden nauczyciel z tej szkoly wylecial?".

              To jest świadome wyzwanie rzucone dorosłemu. Z takim dzieckiem trzeba odważnie
              pójść na konfrontację i wygrać. Nie wyobrażam sobie, aby dziecko groziło
              dorosłemu. Najczęściej bardzo ostra reprymenda wystarczy. Ale trzeba to zrobić!
              Gdyby obraziła cię inna osoba, na ulicy na przykład, na pewno wyraziłabyś
              głośne oburzenie, powiedziałabyś, że sobie nie życzysz, prawda? Dlaczego więc
              uczniowi na takie zachowania pozwalasz?

              > Gdy zwrocilam dziewczynie uwage, ze pije na lekcji (na co jeszcze moglabym
              > sie zgodzic, gdyby normalnie powiedziala, ze np. ma problemy z gardlem, a nie
              > ostentacyjnie saczyla soczek siorbiac namietnie)ona odpowiedziala mi: Moja
              > mama mi pozwala!

              A co to ma do rzeczy? Mama to sobie może pozwalać w domu. Na lekcji decyduje z
              mocy prawa nauczyciel.

              > A co na propozycje wylania kogos (oczywiscie nie za soczek, ale za
              > przewinienia duzo wiekszego kalibru) mowila dyrekcja? Odpowiedz zawsze byla
              > ta sama: Prosze bardzo, mozemy go wywalic i natychmiast lecimy panstwu po
              > pensjach.

              Demagogia.
              Wywalić łobuza, szkoła zyska renomę, dobrą opinię, że trzyma poziom, to jeszcze
              dzieci spoza rejonu przyjdą.

              > A co do rodzicow to wiekszosc miala postawe: Niech pani sobie zapamieta raz
              > i na zawsze, ze ja absolutnie akceptuje wszystko co moja corka/syn robi w tej
              > szkole.

              A cóż to nauczyciela powinno interesować?

              > Taki tekst uslyszala jedna z wychowawczyn, ktora powiedziala mamie jednej
              > z uczennic, ze jej corka nieco przesadza z obcalowywaniem sie w korytarzu.

              Od ustalania zasad w szkole i ich egzekwowania jest nauczyciel, a nie nieudolna
              wychowawczo matka.

              > Problemem jest wszechobecny relatywizm, brak jasnego okreslenia tego, co
              > dobre a co zle i doprowadzone do absurdu prawa ucznia.

              Zgoda, ale się trzeba zaprzeć, walczyć z tym, rozmawiać z uczniami na temat
              wartości i odpowiedzialnego korzystania z praw. Żaden człowiek nie może z praw
              korzystać w sposób dowolny, naruszając porządek prawny, ład społeczny,
              niewypełniając obowiązków, dokonując tzw. nadużycia prawa podmiotowego.
              Rozmawiać, ustalać twarde zasady i reagować zdecydowanie na ich naruszanie
              przez uczniów. Karać też trzeba jak trzeba.

              > Nawet wywalenie za drzwi grozi paragrafem, za "pozostawienie dziecka bez
              > opieki".

              To jest zła interpretacja prawa. Odesłanie dziecka (do kąta, za drzwi, do
              drugiego pokoju) jest też prawidłową metodą wychowawczą. Jest wzmocnieniem
              negatywnym.

              > Jesli rodzice nie zaczna wspierac szkoly, jesli nie zabiora sie za wychowanie
              > dzieci, to bedzie jeszcze gorzej. Bardzo czesto to rodzice wlasnie krytykuja
              > nauczycieli, obdarzajac ich niewybrednymi okresleniami. Nie uwazam,
              > ze "nauczyciel ma zawsze racje", ale jesli jego autorytet jest notorycznie
              > podwazany, to predzej czy pozniej sie podda

              Zgadzam się.
              • mabmab do romana.gawrona 09.05.05, 02:14
                Dziękuję za wnikliwą analizę mojego posta :-)
                A oto moje odpowiedzi:

                > Ja, pracujac w takiej szkole, nie raz slyszalam teksty od 11-12 latkow:
                >"A wie pani, ze juz niejeden nauczyciel z tej szkoly wylecial?".
                >To jest świadome wyzwanie rzucone dorosłemu. Z takim dzieckiem trzeba odważnie
                > pójść na konfrontację i wygrać. Nie wyobrażam sobie, aby dziecko groziło
                > dorosłemu. Najczęściej bardzo ostra reprymenda wystarczy. Ale trzeba to
                zrobić!

                Wiem, że to wyzwanie i owszem konfrontowałam to nie raz, choć równie często
                mnie po prostu „zatykało”. Nie jestem taka najgorsza, jeżeli chodzi o riposty,
                lecz chamstwo bardzo negatywnie wpływa na mój refleks słowny. A poza tym
                reprymendy kończyły się najczęściej przepychanką słowną, bo uczniowie (nauczeni
                tak w domach, a i niestety też przez nauczycieli z „frakcji liberalnej”)
                uważali się za równorzędnych partnerów do dyskusji na każdy temat i o każdej
                porze – wiadomo, chodziło o skracanie lekcji :-)

                >Gdyby obraziła cię inna osoba, na ulicy na przykład, na pewno wyraziłabyś
                > głośne oburzenie, powiedziałabyś, że sobie nie życzysz, prawda? Dlaczego
                więc uczniowi na takie zachowania pozwalasz?

                Właśnie chyba nieprawda. Pewnie by mnie „zatkało”. Może nie jestem
                wystarczająco asertywna.


                > Gdy zwrocilam dziewczynie uwage, ze pije na lekcji (na co jeszcze moglabym
                > sie zgodzic, gdyby normalnie powiedziala, ze np. ma problemy z gardlem, a
                > nie ostentacyjnie saczyla soczek siorbiac namietnie)ona odpowiedziala mi: Moj
                > a mama mi pozwala!
                > A co to ma do rzeczy? Mama to sobie może pozwalać w domu. Na lekcji decyduje
                > z mocy prawa nauczyciel.

                W szkołach prywatnych „moc prawa” często jednak stanowi pieniądz i co bardziej
                krzykliwi rodzice, którzy uważają, iż nie po to płacą takie wysokie czesne, by
                ich dzieci miały taki sam zestaw zakazów i nakazów ograniczających wolność i
                dobra osobiste ich pociech, jak dzieci ze szkół państwowych. Z jednej strony
                cenią sobie ostrych i stanowczych nauczycieli, bo wiedzą, że tacy są w stanie
                coś wyegzekwować, ale z drugiej strony oczekują, że będzie się to odbywało bez
                żadnych wzmocnień negatywnych, o czym będzie mowa za chwilę. Co do decydowania –
                owszem, w sumie nie mogę powiedzieć, że dawałam wchodzić sobie na głowę, tylko
                dlaczego potem godzinami odreagowywałam te kilka lekcji dziennie?

                > A co na propozycje wylania kogos (oczywiscie nie za soczek, ale za
                > przewinienia duzo wiekszego kalibru) mowila dyrekcja? Odpowiedz zawsze byla
                >ta sama: Prosze bardzo, mozemy go wywalic i natychmiast lecimy panstwu po
                >pensjach.
                > Demagogia.
                > Wywalić łobuza, szkoła zyska renomę, dobrą opinię, że trzyma poziom, to
                >jeszcze dzieci spoza rejonu przyjdą.

                Też tak uważam, ale byłam wtedy tylko jedną ze stażystek, a nie dyrektorem…


                > A co do rodzicow to wiekszosc miala postawe: Niech pani sobie zapamieta raz
                > > i na zawsze, ze ja absolutnie akceptuje wszystko co moja corka/syn robi w
                > tej szkole.
                > A cóż to nauczyciela powinno interesować?

                Nauczyciela to mogło nie interesować. Interesowało to jednak niewątpliwie dane
                dziecko, bo wiedziało, że może bezkarnie robić, to na co miał ochotę.
                Wiedziało, że rodzic i tak nie zareaguje na obniżone zachowanie („Głupie babsko
                się uwzięło”), ani na „utrudnianie życia w szkole („Nic nie umie, jest
                nieudacznikiem życiowym, który nie miał co w życiu do roboty, jest głupia i
                brzydka - to się czepia mojego dziecka”)

                > Taki tekst uslyszala jedna z wychowawczyn, ktora powiedziala mamie jednej
                > z uczennic, ze jej corka nieco przesadza z obcalowywaniem sie w korytarzu
                > Od ustalania zasad w szkole i ich egzekwowania jest nauczyciel, a nie
                >nieudolna wychowawczo matka.

                To prawda, ale cała ta dyskusja na forum, to właśnie rozpaczliwe wołanie: JAK
                TO WYEGZEKWOWAĆ ????!!!!!

                > Problemem jest wszechobecny relatywizm, brak jasnego okreslenia tego, co
                > dobre a co zle i doprowadzone do absurdu prawa ucznia.
                > Zgoda, ale się trzeba zaprzeć, walczyć z tym, rozmawiać z uczniami na temat
                > wartości i odpowiedzialnego korzystania z praw. Żaden człowiek nie może z
                >praw korzystać w sposób dowolny, naruszając porządek prawny, ład społeczny,
                > niewypełniając obowiązków, dokonując tzw. nadużycia prawa podmiotowego.
                > Rozmawiać, ustalać twarde zasady i reagować zdecydowanie na ich naruszanie
                > przez uczniów. Karać też trzeba jak trzeba.

                To prawda, tylko kiedy ja mam ich uczyć? Nie mogę przecież ciągle dyskutować
                (a im w to graj) A poza tym właśnie o tę walkę chodzi. Dlaczego ja muszę z
                uczniami walczyć (dokładniej może z ich postawami)? Moim zdaniem tu jednak
                tysiąc razy większą rolę odgrywa dom, bo słowa uczą, ale przykłady pociągają i
                dzieci będą postępować według zasad wyniesionych z domu. Przykro mi, ale nie
                wierzę, że szkoła może wpajać zasady. Może pomóc w weryfikowaniu niektórych z
                nich, może uczyć współpracy w grupie, wzmacniać lub wygaszać pewne zachowania
                społeczne, ale nie budować system wartości, który jest motorem całego naszego
                postępowania.

                > Nawet wywalenie za drzwi grozi paragrafem, za "pozostawienie dziecka bez
                > opieki".
                > To jest zła interpretacja prawa. Odesłanie dziecka (do kąta, za drzwi, do
                > drugiego pokoju) jest też prawidłową metodą wychowawczą. Jest wzmocnieniem
                > negatywnym.

                Ta interpretacja prawa była mi wpajana głównie przez dyrektorów szkół, w
                których pracowałam. Oni się po prostu bali, że wylądują w sądzie. Ja też się
                bałam. I dlatego takie metody stosowałam jedynie w klasach 1-3 ( w skrajnych
                przypadkach) i zostawiałam drzwi otwarte, żeby delikwenta widzieć. W gimnazjum
                taki numer by nie przeszedł, bo delikwent najnormalniej w świecie poszedł by
                sobie do domu i jeszcze powiedział (zgodnie z prawdą), że pani go wylała za
                drzwi.
                A jeżeli chodzi o wzmocnienia negatywne, to tego właśnie rodzice (być może pod
                wpływem własnych wspomnień z czasów szkolnych) nienawidzą najbardziej. Nigdy na
                nic nie poświęcałam tyle czasu na zebraniach i dniach otwartych jak na
                tłumaczeniu się z zastosowanych przeze mnie „wzmocnień negatywnych”. I wtedy
                też właśnie najwięcej nasłuchałam się przykrych, chamskich i niesprawiedliwych
                uwag pod moim adresem. A zapewniam, że owe wzmocnienia, to nie były jakieś
                poniżające ucznia zagrywki.

                Pozdrawiam
            • mabmab Korekta 09.05.05, 12:57
              A link do dyskusji pt. "Ile moze zniesc nauczycil?" jest taki (bez nawiasu na
              koncu.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22449&w=21042844
        • rafal_koko Re: 100 % racji 05.05.05, 12:14
          Ano właśnie. Z tego co ja pamiętam, to w mojej podstawówce rózni kolesie
          bywali, ale już w szkole średniej menelstwo zniknęło jak nożem uciął. Bo do
          liceów i techników złodziejstwo z żulią nie szły. Co najwyżej do zawodówki,
          jeśli w ogóle gdziekolwiek.
          A dziś co? Namnożyło się tych liceów. Same licea i licealiści. Tumany
          skończone, nieuki, złodzieje i penery, ale wszystko to licealiści. Porobili
          nawet płatne licea dla tych, którzy publicznej, nawet niezbyt poziom
          trzymającej szkoły nie skończą.
          No, ale mamy przez to statystycznie bardziej wykształcony naród. Po raz kolejny
          sprawdza się to, co powiedział Mark Twain, że: są kłamstwa, cholerne kłamstwa i
          statystyki.
          Ze studiami zresztą to samo. Pamiętam te biadolenia, że tylko 7% Polaków
          legitymuje się wyższym wykształceniem. No, ale za to teraz to ho ho! O niebo
          lepiej. Narobili instytucji, które się zajmują legalną sprzedażą dyplomów na
          raty, jak się komuś nie chce to już nawet po 3 latach (licencjatem toto
          nazywają) i nam pewnie statystyki wspaniale podskoczyły. Tak trzymać, byle do
          przodu.

          P.S. Próbowaliśmy kiedyś z kumplem wdać się w gadkę z małolatkami, które
          uczęszczały do najlepszego w czasach mojego nastolactwa liceum w mieście. Gdy
          na pytanie o wakacyjne plany odpowiedzieliśmy, że może Bieszczady, to się
          panienki zapytały gdzie to jest... Ja im na to, że no wiecie, przez Rzeszów się
          jedzie, a one na to, że gdzie ten niby Rzeszów położony...
          Ot i tyle...
      • jjr44 Re: Skutki "postępu", ot co. 05.05.05, 10:56
        Tu jak najbardziej sie zgadzam. Nie może być tak że każdy musi skończyć szkołę
        mimo że bardzo tego nie chce. Konsekwentne karanie zachowań agresywnych w
        szkole (obniżenie zachowania,zawieszenie w prawach ucznia, usunięcie ze szkoły)
        w krótkim czasie zrobiłoby porządek. Sytuacja w której to nauczycielowi
        bardziej zależy na tym żeby uczeń skończył szkołę niż samemu uczniowi i jego
        rodzicom jest chora.
      • unruhe Re: Skutki "postępu", ot co. 05.05.05, 11:14
        BRAWO BRAWO I RAZ JESZCZE BRAWO!!
    • xpcia [...] 05.05.05, 08:25
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • dolegapit Re: Kraj niemocy i bezprawia! 05.05.05, 08:42
        jak tęsknisz za starym ustrojem to możesz wyemigrować do Kuby albo Korei
        Północnej, myslisz że jesteś mądry wypisując, że z Polski zrobiono "kraj
        bandytów, pijaków, prostytucji i bezrobocia, przemocy na każdym kroku", pewnie
        jeszcze uważasz się za wielkiego Polaka i patriotę? lepiej wyemigruj i nie
        obrażaj kraju w którym mieszkasz i społeczeństwa polskiego do którego należysz,
        nie wszystko jest takie piękne w naszym kraju, wiele jest jeszcze do zrobienia
        ale to jest nasza Polska i nie mozna jej w ten sposób opluwać bo sam sobie
        plujesz w twarz pseudo-patrioto
      • jjr44 Re: Kraj niemocy i bezprawia! 05.05.05, 11:00
        No przestań , już to *pcio pisałeś,nie masz nic do powiedzenia spamerze?
    • szemor Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 08:29
      Ten uczen juz wie, na co moze sobie pozwolic, poniewaz przeszedl szkole opartą
      na partnerstwie i dialogu, bez strachu przed karą (tzn. bez przemocy) ze strony
      nauczycieli, i wie dokladnie, jakie sa jego prawa. Więc zalamujmy dalej rączki,
      i zastanawiajmy się dalej, dlaczego ten genialny system się jakoś nie sprawdza.
      • przemas234 AKCJA - OPLUC BELFRA 05.05.05, 08:49
        Proponuje akcje opluc belfra - niech te chamy nie mysla ze pokonczyli studia,
        robia podyplomowki i jeszcze placa im za taka robote. Hamstwo. Co oni robia w
        tych szkolach - bezczelni probuja uczyc nasze dzieci i tak najmadrzejsze. Opluc
        te swinie bo to darmozjady nie beda mam dzieci uczyly. a niektorzy to nawet
        maja pretensje jak ktorys z naszych dzieci ich obrazi , bo sie zdenrewuje albo
        uderzy - no nie tak nie powinno byc. ...Opluc szmaty niech znaja swoje miejsce
        • kosu1 Re: AKCJA - OPLUC BELFRA 05.05.05, 09:31
          Kolego ale jest mi Cię szkoda, nawet nie wiesz co i jak piszesz. Proponuje
          najpierw skończyć te studia, ba najpierw to się na nie dostań. Wtedy dopiero
          możemy prowadzić jakąś dyskusje, a to co przedstawiłeś w swoim poscie to jest
          tragedia. Współczuje Ci. Jesteś poprostu słaby i próbujesz coś udowodnić w
          necie rzucając jakies śmieszne oskarżenia na ludzi, o których tak naprawdę nie
          masz bladego pojęcia. Ale cóż właśnie dobitnie udowodniłeś, jak prawdziwy jest
          ten artykuł.
          raczej nie pozdrawiam
          • domk1 CZY TY NIE ROZUMIESZ IRONII W TYM TEKSCIE? 05.05.05, 09:35
            Pozujesz na inteligentnego człowieka - a nie rozumiesz tego postu, który
            krytykujesz.
            Nie wypowiadaj się skoro przerasta to twój poziom umysłowy.
            • kosu1 Re: CZY TY NIE ROZUMIESZ IRONII W TYM TEKSCIE? 05.05.05, 22:00
              słuchaj wypowiadać sie może każdy i nie Ty (na szczęście) o tym decydujesz. Poza
              tym czy wszyscy musza pojmowac świat jednakowo? nie sądzę. Ironia - cóż raczej
              na pewno ale czy tylko ironia ? A może doszukamy się jakiejś głębszej warstwy,
              Może ta irononia to tylko przykrywka, żeby w sposób "legalny" wypowiadać
              wszelakie rzeczy wykraczające poza uznane normy.
              Niestety nie masz pojęcia co wykracza poza mój poziom umysłowy, nie znasz mnie,
              a już oceniłeś i zaszufladkowałeś na podstawie kilku zdań.
              Napiszę zdanie.
              A co byś powiedział, że autor postu specjalnie wypowiedział się w sposób
              ironiczny , tylko dlatego by inni tak zrozumieli jak on chciał, a jego
              zamierzenie było zupełnie inne. W ten oto sposób osiągnał dwa cele:
              - sprawił, że wszyscy zrozumieli to jak ironię, bez szkody dla niego samego
              - napisał co chciał nie narażając się na wywalenie z 'forum'
              Jak myślisz czy takie rozumowanie może być dopuszczalne ? CZy tylko niektóre
              "wąskie" umysły widzą to co miały zobaczyć, nie dopuiszczając innych możliwości
              pod uwagę.
              Mamy w tym kraju określenie takiego rozumowania ...ale nie musze Ci pisać jakie
              przecież Twój poziom umysłowy jest znacznie wyższy od mojego.
              nie pozuje na inteligentnego poprostu staram się dostrzegać coś więcej, czsami
              mi wyjdzie a czasami nie jak to w życiu panie doskonały :)
              pozdrówka
              kosu
          • logic Re: AKCJA - OPLUC BELFRA 05.05.05, 10:17
            Ech to czytanie ze zrozumieniem...
          • mabmab Re: AKCJA - OPLUC BELFRA 05.05.05, 12:18
            Kosu - a gdzie wyczucie ironii??
    • oldbay Wszechobecna ślepota 05.05.05, 08:37
      Każdy zwala winę i obowiązek na drugiego i ciągle powtarza: jakoś to będzie.
      Osobiście uważam, że wychowanie zaczyna się w domu. Jeśli dzieciak widzi, że
      rodzice pozwalają sobie w domu obrażać nauczycieli, nie szanują ich to trudno
      się potem dziwić takiemu zachowaniu. Jak ja byłam w podstawówace i bym
      odpyskowała nauczycielowi to bym dostała taki opirdziel w domu, ze juz bym mi
      więcej do głowy to nie przyszło. A teraz - samowolka. Rodzice na każdym
      zebraniu w szkole reagują identycznie na informacje że dzieciak zachowuje się
      jak bandzior: mój robercik/krzysiu/jasiu/zenek???? nieeemożliwee!! Toż to złote
      dziecko, uczy się, w domu pomaga, nie pyskuje, widocznie nauczyciele nie mają
      do niego dobrego podejścia itp. A jak się mówi, że 14letnia córunia przychodzi
      odpalona do szkoły jakby na ulicy pracowała, majty na wierzchu, cycki na
      wierzchu to tłumaczą: teraz taka moda. Zgroza.
      -
      oldbay
      • az100 Re: Wszechobecna ślepota 05.05.05, 09:48
        oldbay napisała:

        > Każdy zwala winę i obowiązek na drugiego i ciągle powtarza: jakoś to będzie.
        > Osobiście uważam, że wychowanie zaczyna się w domu.

        Masz 100% racji! Ale to za mało. Tak możesz wychować swoje dzieci. A co z
        dziećmi sąsiadów? Będziesz do nich apelować, żeby lepiej wychowywali swoje
        dzieci? Coś wątpię w skuteczność takiego scenariusza.
        Trzeba nieco radykalniejszych środków.
        Proponuję szkoły pod specjalnym nadzorem - choćby policyjnym. To drastyczne,
        ale sytuacja wymaga radykalnych rozwiązań. Jak ktoś coś przeskrobie to trzeba
        go zesłać do szkoły, w której będzie 2 nauczycieli na lekcji, a każdy z nich
        postawy Pudzianowskiego. Jeśli będzie miał czyste konto po 2 miesiącach/
        tygodniach to wraca do swojej szkoły. Jeżeli odpowiednio wcześnie pokaże sie
        dzieciakom piekło, to większość z nich będzie sie od niego trzymała z daleka
        przez resztę życia. Oczywiście nie wszystkim pomoże terapia szokowa. Część jest
        i będzie stracona - trzeba zrobić tak żeby takich było jak najmniej.
      • mabmab Re: Wszechobecna ślepota 05.05.05, 12:22
        Wlasnie - tak dokladnie jest. To istna paranoja! A jak wlepilam uczniowi pale
        za sciaganie, i musialam sie z tego gesto tlumaczyc na zebraniu (ze nie dalam
        mu szansy wykazac sie wiedza!), to uslyszalam: No widzi pani, radzi sobie
        chlopak w zyciu!
    • mak58 Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 08:48
      To skutki działań MENIS i mówienie tylko o prawach ucznia, dziecka, a nic nie
      mówi się o odpowiedzialności ucznia nawet karnej.Prawa ma tylko uczeń, a
      obowiązki nuczyciel, uczeń, rodzic za nic nie odpowiada, a nuczyciel za
      wszystko co dzieje się w szkole.
    • hiker05 Rodzice nie potrafią wychowywać 05.05.05, 08:48
      Społeczeństwo jest podzielone i nic na to sie nie poradzi. Lepsze szkoły,
      bezpieczniejsze powine być płatne. Dla tych bogatszych dzieci. W szkole ma byc
      obowiązkowa, brutalna (dla brutalnych gó..arzy) ochrona. Za jakieś chamskie
      odzywki, o jakich się tu pisało to ma być natychmiastowe wywalenie ze szkoły i
      skierowanie sprawy do sądu dla nieletnich.

      GÓWNIARZY NIE WYCHOWUJE SIĘ PERSFAZJA ALE BRUTALNYM, STRACHEM. MAJĄ SIĘ BAĆ. OD
      TEGO TRZEBA ZACZĄĆ. Pogonić ze szkół durkowatych długowłosych pedagogów i
      psychologów. W szkole ma być dyscyplina klasztorno-więzienna.
      • rafal_koko Re: Rodzice nie potrafią wychowywać 05.05.05, 12:40
        >W szkole ma być dyscyplina klasztorno-więzienna.<

        Nie cierpię, gdy ktoś w poglądach, z którymi się w ogólności zgadzam, posunie
        się do takiej skrajności, że zaczynam sądzić, iż mieliśmy na myśli zupełnie co
        innego.
      • kosciotrupek Re: Rodzice nie potrafią wychowywać 05.05.05, 16:19
        Pominąłeś chyba drobny fakt, że mówimy o dzieciach 12-15 letnich, a nie
        gangsterach, mimo, że często zachowują się jak troglodyci. I dlatego uważam, że
        strachem nic sie tu nie wskóra, człowiek który się boi zaczyna nienawidzieć
        tych, którzy go zastraszają, a stąd już prosta droga do agresji. I druga rzecz -
        nie tylko do Ciebie. Jeżeli chcemy wymagać szacunku od dzieci, to wymagajmy go
        też od siebie. Myślę o tych epitetach typu "gó..arz", którymi ich tak beztrosko
        obdarzamy. Oni zachowują się jak gó..arze między innymi dlatego, że tak ich
        traktujemy, tak o nich myślimy, nie szanujemy ich, nie lubimy ich i się ich
        boimy. Nie umiemy wymagać ani od nich ani od siebie. P.S. Żeby nie było, że
        łatwo mi gadać - pracuję w Ognisku Wychowawczym z dziećmi i młodzieżą ze
        środowisk patologicznych. Nie wiem jakim cudem, ale nikt z wychowawców u nas nie
        boi się tych dzieciaków :-)))
        • mamry Re: Rodzice nie potrafią wychowywać 05.05.05, 19:29
          Wielkie dzięki - już myślalam, że nie znajdę tu niczego w tym stylu! Czytając
          poprzednie posty powoli zaczęłam nabierać przekonania, że pracuję w szkole
          elitarnej, bo nie boję się swoich uczniów (gimnazjalistów waśnie!) i naprawdę
          nie mam powodu, żeby się bać. Tymczasem gimnajzum, w ktorym pracuję jest
          powszechnie uważane za jedno z najgorszych, zanim zaczęłam tam pracować, wielu
          moich znajomych radziło, żebym się dobrze nad tym zastanowiła.
          Potwierdzam, że nauczyciel, który lubi swoją pracę, lubi i szanuje swoich
          uczniów, nie ma podstaw do tego, żeby się czegokolwiek z ich strony obawiać i
          jest szanowany. Niestety, wielu nauczycieli tego nie rozumie...
    • przemas234 Re: Szkoła strachu - Jakie maja prawa nauczyciele 05.05.05, 08:59
      Kohchana Gazeto WYBORCZA - czy moglibyscie opublikowac na pierwszej stronie i
      zareklamowac w telewizji to wydanie, PRAWA Nauczyciela I KARY DLA UCZNIOW-
      gazetka pewnie dobrze sprzedawalaby sie, temat nieporuszany przez nikogo,
      rzesza zainteresowanych osobiscie kilka tysiecy, Sam zysk.. A napisac moznaby
      banmały i podstawowe prawa, o ktorych nie tylko zapominaja dzieciaki, ale
      czasem tez dorosli np. ublizanie itp. No chyba ze nikt sie nie zajmuje taka
      tematyka bo to za trudne:(
    • ferein Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 09:08
      czemu tak się dzieje ? to proste, gó..arze doskonale wiedzą, że nie poniosą
      absolutnie żadnych konsekwencji swoich czynów, 100% bezkarności, bo przecież
      "godność ucznia ble ble ble nie wolno nakrzyczeć bo się dzieciątko zestresuje".
      A gdzie godność ofiary ???? Jeden z drugim powinien w szkole się nauczyć
      jednego. Inni będą szanować jego godność, gdy on będzie szanował godność innych.
      A ci wszyscy psychologowie którzy tak pieprzą o godności ucznia powinni zostać
      wysłani na przymusowy pobyt w dzisiejszej szkole gdzie zajmowali by się ochroną
      godności ofiar. Może by im się coś wtedy w główkach poustawiało.
    • az100 Re: osiągnięcia III RP 05.05.05, 09:28
      A co ty zrobiłeś?
      Naprawę IIIRP zacznijmy od samych siebie.
      Dałeś łapówkę gliniarzowi?
      Zadzwoniłeś do drogówki jak ktoś pędził 100 po osiedlu?
      Zawiadomiłeś dzielnicowego, że pod klatką zbierają się łysi?
      Za to też wg ciebie odpowiadają "biskupi i opozycjoniści lat 80siątych"?
      • chilum Re: osiągnięcia III RP 06.05.05, 13:08
        > Zawiadomiłeś dzielnicowego, że pod klatką zbierają się łysi?

        To już powód ,zeby dzwonić po policję?
        Czy długowłosi też mają taki handicup?

        Z ogólną tezą się zgadzam.

        Chociaż widzę,np. zdumione spojrzenia jak idę 20 m do najbliższego kosza wyrzucić niedopałek z papierosa,zamiast tradycyjnie,po polsku przydeptać go stopą.
    • tees1 grozba karalna - na policje 05.05.05, 10:03
      dj74 napisał:

      > Koleżanka uczy polskiego w gimnazium, kiedyś po lekcji podszedł do niej uczeń
      > i powiedział: "ja wiem gdzie Pani mieszka, ja Pani spale mieszkanie"

      Powinna natychmiast zglosic te grozbe na policje. Prawdopodobnie na policji by
      ja idioci wysmiali, ale mimo wszystko trzeba takie rzeczy zglaszac.
    • p.s.j Od UK? :))) A czym cię tak UK uzależniło? (n/t) 05.05.05, 10:22
    • zajac4 Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 10:22
      Mnie to osobiscie troche nie dziwi, sam chodzac do podstawowki w latach 85-93
      wielokrotnie zdażalo sie ze mnie "skrojono" - to pojecie już bylo w tamtych
      latach :), zdażały się "solówki" - jesli ktoś wie co to jest, zamykanie w
      kiblu, kopanie teczki z wylotką przez okno 2 piętra i etc. Powiem szczerze ze
      mimo wszystko bardzo miło wspominam tamte dni. I dzisiaj dzieki temu uwazam ze
      jestem silniejszy charakterem. To istna szkola przetrwania - jak sobie
      poradzisz w tej szkolnej dzungli poradzisz sobie potem w zyciu. A tak na koniec
      dla "molestowanych" uczniow ktorzy byc moze czytaja moj wpis - nie przejmujcie
      sie, wszyscy byli "klasowi bossowie" dziś sa na bezrobociu albo dzwigaja cegly
      na budowie.. a ja mam bardzo dobra prace i w ogole uwazam ze mi sie w zyciu
      bardzo duzo rzeczy udalo. pozdrófka
      • goslan Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 10:52
        Tak zgadzam sie z Toba !
        Ja tez konczylem podstawowke w 89 roku i pamietam takie rzeczy jakie opisujesz !
        Ale pamietam rowniez lage nauczyciela, ktora niejednokrotnie dostalem w tylek,
        banie w dzienniku za to ze nie umiem czegos i klasowych
        spadochroniarzy,ktorzy "kiblowali" po 3 lata zanim znalezli sie w OHPie. Tak
        zgadzam sie bylo "krojenie" i wyrzucanie teczek przez okno, powiem wiecej bylo
        rowniez wiele "ciekawszych" rzeczy :) Ale byly one bez wiekszej szkody dla
        ogolu nikt nikogo nie palil, nie zarzynal itp. I tutaj jest sedno
        sprawy.Nauczyciele nie bali si postawic lufy albo i zdzielic w leb jak bylo
        trzeba ! Dzieciaki w 6 klasie to byly faktycznie dzieciaki ktore na 8 klasistow
        patrzyly jak na doroslych ludzi ! Sam to pamietam.
        Wiec nie do konca jest tak jak piszesz !:(
    • janie_funiette a jednak mozna walczyc 05.05.05, 10:37
      zajrzyjcie na info.onet.pl/1084220,19,item.html ---jednak mozna walczyc
      z przemoca w szkole. zdziwi was, ale to zbigniew hołdys pokazuje ze sie to moze
      udac. tylko trzeba chciec.

      porazajacy spektakl, po ktorym kazdy szkolny lobuz nie moze zasnac i nie ma juz
      ochoty zaczepiac nikogo. do tego specjalna gazeta i potem dyskusja. juz w
      niejednej szkole ich dzialanie powstrzymalo przemoc, gdzieniegdzie redukujac ja
      do zera.

      wszystko przez oszalaly z pozoru i kultowy juz licealny teatr IMUNO HOSTERIA ze
      szkoły "siedemnastka" (Liceum Ogoln. Spoleczne nr.17 z ul.batorego 14), gdzie
      gra 12 mlodych punkow, hipisow, lobuziakow i poetow razem, na jednej scenie.

      dzis teatr Imuno Histeria daje wystep w zakladzie wychowawczym przy strazackiej
      i jesli sie uda - bedzie owacja mlodych wiezniarek jak w teatrze akademii
      teatralnej tydzien temu. robia to bez rozglosu choc rozglos im sie nalzey.

      potem bedzie wystep w teatrze studio dla uczniow z calej warszawy (rezerwacja
      825 55 45) liceum im.s.batorego.

      UWAGA: teatr IMUNO HISTERIA ta da wystep w kazdym gimnazjum jakie sie do nie
      zwroci.

      i tyle. trzeba dzialac a nie gadac i zalamywac rece.
    • pan.nikt NIECH ŻYJE WYCHOWANIE BEZSTRESOWE 05.05.05, 10:39
      NIECH ŻYJE WYCHOWANIE BEZSTRESOWE

      Niech żyje wychowanie bez wymagań.

      Chcesz zniszczyć naród??
      Zniszcz moralnie jego młodzież.
      Starzy umrą, i naród zniknie.

      NASZE PRAWO DO TEGO PROWADZI.
      KOMU NA TYM ZALEŻY??????
      • goslan Przyczyn jest wiele a czasu malo !!! 05.05.05, 10:45
        Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele !
        Likwidacja poprzedniego systemu szkolenia (wprowadzenie gimnazjum), ogolne
        schamienie spoleczenstwa, kultura materialistyczna i dlugo moznaby jeszcze
        wymieniac ! Tylko jakie jest rozwiazanie tego problemu ?
        Co zrobic zeby sytuacje naprawic ? Nie wystarcza policjanci i ochroniarze w
        szkolach ! Tutaj trzeba zastosowac komplekoswe rozwiazanie !
        Moze powrocic do poprzedniego systemu edukacji ? A moze Ci ktorzy popelnili
        reforme szkolnictwa teraz pokusza sie o naprawienie tego co zespuli ?
        • malzie Re: Przyczyn jest wiele a czasu malo !!! 05.05.05, 10:49
          Oczywiscie winni za sytuacje sa i rodzice i szkola. Ale rodzicow wszystkich
          naraz zmienic trudno, za to wprowadzic w szkole powazna dyskusje na ten temat
          mozna odgornie. W Danii np. od pierwszych klas podstawowki prowadzi sie z
          dziecmi ciagle rozmowy na temat dreczenia, przyjezdzaja znani aktorzy
          wypowiadac sie na ten temat... Wszyscy uczniowie wiedza, co robic jesli ktos
          kogos dreczy lub zachowuje sie agresywnie, wiedzą ze bierze sie to ze slabosci
          i wierzcie mi ze ten problem jest tam naprawde znikomy! To jest niesamowite jak
          najwieksze "kujony" klasowe koleguja sie z tymi, ktorzy na lekcjach wola sie
          wyglupiac. Pracuję tam juz jakis czas i nie widzialam, zeby jakies dziecko bylo
          wykluczone... Wystarczy nie bac sie rozmow na powazne tematy - w domu i w
          szkole, bo jak na razie to widze ze u nas tzw. narady klasowe czy godziny
          wychowawcze spedzane sa na usprawiedliwianiu nieobecnosci a nie na
          rozwiazywaniu konfliktow :(
      • pia.ed Tak nie bylo za ...".komunizmu" 05.05.05, 10:53
        Pod tym wzgledem bylo duzo lepiej!
        Ale o tym nie powinno sie mowic... te czasy powinno sie tylko KRYTYKOWAC.

        Wtedy na kazdym kroku widzialo sie milicjanta i zadne gangi nie mialy prawa bytu.
        Teraz nieliczni policjanci boja sie gangow zlozonych z niedorostkow.
        To jest walka z wiatrakami!
        • che.guvniara To se ne vrati, pia.ed KOMUNIZM ZDYCHA. 05.05.05, 10:56
          • pan.nikt Re: To se ne vrati, pia.ed KOMUNIZM ZDYCHA. 05.05.05, 11:07
            Komunizm zdycha i dobrze.

            Tylko dlaczego przy okazji zdycha moralność???
            Moralność chrześcijańska, zakorzeniona u nas przez stulecia i po części
            przestrzebana nawet przez komunistyczne doły (o komuistycznej górce szkoda
            gadać, bo najczęście były one wychowane w innej kulturze, też
            śródziemnomorskiej)
    • green_s Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 10:49
      Nie wiem z jakiej przyczyny dla prasy i pewnych środowisk jest to takim odkryciem - przecież o tym wie każdy przeciętny uczeń, nauczyciel, obywatel.
      Studenci obawiają się praktyk w gimnazjach, osobiście szacuję, że od 25 do 40% młodzieży ma kontakt z narkotykami (głównie marihuaną i bardzo ostatnio popularnymi tzw. piksami, pigułami). Miast prowadzić takowe sondaże i polityczne śledztwa, które stają się już nudne, a i tak sytuacja nie ulega poprawie, warto zająć się wreszcie prawdziwą przyszłością kraju - młodzieżą. Przepaść między rocznikiem 83 (ten rocznik należy uznać za ostatni z grupy starszych pokoleń), a już nawet 84, 85 jest olbrzymia - znaczny odsetek osób uważa te młode pokolenia za kompletnie zdegenerowane (oczywiście jest to krzywdzącym uogólnieniem), zepsute i chore, te opinie mają niestety zasadne usprawiedliwienie w rzeczywistości. Narkotyki można zdobyć wszędzie i w każdej niemal chwili, wystarczy jeden telefon (a zainteresowani mają ich często dziesiątki w każdej części miasta), szerzy się pijaństwo (teraz na imprezie trzeba się naćpać i/lub zapić do nieprzytomności - taki jest model rozrywki), przemoc, agresja i kompletnie niefrasobliwy, "olewczy" stosunek do zadań szkolnych. Rośnie nam społeczeństwo sybarytów i materialistów, egoistów w każdym niemal względzie, bez kultury, bez autorytetów, nieuków (często z wysokim iq). Jeśli wolno mi stwierdzić - żenującym błędem było stworzenie gimnazjów, taka decyzja świadczy o nieznajomości bądź nieuwzględnieniu psychologii młodego umysłu. To tyle - obserwacje, często czynione z wewnątrz, bądź poznane na drodze autopsji (nie jakieś ankiety) z województwa Podlaskiego.
      • pia.ed GIMNAZJA ??? do green_s 05.05.05, 10:58
        A dlaczego akurat GIMNAZJUM tak psuje grzeczna i dobrze wychowana mlodziez?
        Moze mi to wytlumaczysz ...
        • green_s Re: GIMNAZJA ??? do green_s 05.05.05, 11:15
          Nie tylko gimnazja - następuje złożenie psychiki kształtowanej w dzisiejszym świecie i poczucia nobilitacji jaką daje promocja (choćby jedynie formalna) na wyższy stopień w hierarhii. Podobny efekt obserwowaliśmy od dawna przy promocji do liceum - wtedy też najczęściej młodzież zaczynała szaleć, próbować się wyzwolić, zaczynały się zabawy, znikanie ze znajomymi etc. Nie było to, jak można pochopnie przyjąć, jedynie wejście w wiek dorastania, był to efekt psychologiczny poczucia pewnej wyższości, nobilitacji, awansu, zbliżenia do dorosłości. Ten sam efekt działa teraz przy promocji gimnazjalnej. Należało uwzględnić zmiany w świadomości młodzieży jakie zaszły od XX-lecia, a nie bezkrytycznie czerpać inspirację z ówczesnych rozwiązań. Nie jest to jednak największym problemem. Za takie uważam - a nie jestem w swych przekonaniach odosobniony -
          a)Wychowanie bezstresowe, a właściwie rozprzężenie wychowawcze w domach (co dziwne obserwowalne nawet w rodzinach które starsze dzieci wychowywały inaczej, a teraz borykają się z młodszymi, bo nierozważnie pozwolili im na zbyt wiele)

          b)Kompletny brak dyscypliny w wielu szkołach, paraliż jakichkolwiek możliwości reakcji ze strony pedagogów - dzieciak może robić praktycznie wszystko i to bezkarnie. Przeklinanie, groźby?, ależ proszę bardzo; 100 godz. nieusprawiedliwionych - i tak mnie nie wyrzucą, a jeśli zechcą załatwię lewe zwolnienia etc. Nauczyciel pozbawiony jest jakiejkolwiek siły sprawczej, uczniowie to dostrzegają i robią co chcą.

          c) TO się wiąże z domowym wychowaniem - brak kontroli nad tym co robi dziecko, nieinteresowanie się w imię fałszywie pojmowanej autonomiczności dziecka i jego wolności. Efekty? Narkotyki, picie, podejrzani znajomi mniej groźne, a jednak istotne? Proszę bardzo - zapraszam na jakiekolwiek forum i-netowe, zobaczysz jak nasze dzieciaki radzą sobie z rozwiązywaniem prac domowych (podpowiem, że jeśli ktoś nie poda im gotowego rozwiązania etc. są bardzo zdziwione i podirytowane - jak to? przecież się należy, jak nie chcesz pomóc to nie pisz kretynie).

          np. Ale tutaj trzeba poszperać www.gry-online.pl/s008.asp
      • blq Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 06.05.05, 02:18
        > Przepaść między roczni
        > kiem 83 (ten rocznik należy uznać za ostatni z grupy starszych pokoleń), a już
        > nawet 84, 85 jest olbrzymia - znaczny odsetek osób uważa te młode pokolenia za
        > kompletnie zdegenerowane

        Moja dziewczyna (rocznik 1988) byla ostatnio w swoim dawnym gimnazjum. W
        rozmowie ze mna stwierdzila, ze roczniki 89 i mlodsze sa "zdegenerowane" (pewnie
        uzyla innego slowa, ale zachowuje sens). W koncu nie tak dawno ona sie tam
        uczyla, doskonale pamieta atmosfere, ubiór i zachowanie swojego rocznika.

        Co z tego wynika? Jest coraz gorzej, a degeneracja nastepuje tak szybko, ze juz
        2-3 lata to przepasc.
    • kaniini Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 11:00
      Uczyłam przez rok w szkole. Zacisnęłam zęby i skończyłam staż, żeby nie był to
      do końca stracony rok. Zatem jestem nauczycielem kontraktowym i pokazywaniem
      dokumentu zabawiam znajomych. Nie wrócę do szkoły, a na pewno nie do takiej, w
      jakiej uczyłam. Gimnazjum w małej miejscowości. Łudziłam się nieco - może na
      prowincji dzieci nie są zepsute w takim stopniu jak to sobie wyobrażałam jest w
      dużych miastach. Łudziłam się. Szłam do szkoły mając w pamięci swoje
      wspomnienia i w najśmielszych przewidywaniach nie przypuszczałam, że przeżyję
      zderzenie ze ścianą.
      Co mnie uderzyło: roszczeniowe podejście uczniów do wszystkiego, brak własnych
      inicjatyw, rezygnacja z samodzielnego myślenia, totalne pójście na łatwiznę i
      brak zasad. Nawet nie to, ze to jest dozwolone, co nie jest zakazane -
      dozwolone jest to na czym cię nie przyłapią, a nawet jeśli to możesz wmówić, że
      to nie ty. Bezczelnoość, kłamstwo w żywe oczy, absolutny brak krytycyzmu wobec
      siebie. Wiem, że to taki wiek, zdaję sobie sprawę, ale granice jakieś tego
      muszą istnieć. Minęło trochę czasu od mojego końca roku, ale do tej pory
      dreszcze mnie przechodzą na wspomnienie niektórych wybryków. Podpowiadam, że
      nie tylko ja jako "nauczyciel-kot" dostałam w kość od pupilów.
      W zasadzie było tak w większej lub mniejszej skali na wsystkich lekcjach oprócz
      w-fu
      Dzieci przychodzą do szkoły skądś - z domów - klimat domu rodzinnego doskonale
      jest widać. Czy rodzice czegoś wymagają, czy nie. Czy mają jeśli nie autorytet
      to chociaż jako taki szacunek. To tzw. bezstresowe wychowanie widać zresztą na
      każdym kroku. Wystarczy pójść na plac zabaw, gdzie teraz bawią się
      gimnazjaliści in spe, teraz 3-6 letni. Dzieci wszystko mogą.
      Nauczyciele nie mają narzędzi do egzekwowania porządnego zachowania. Tak
      naprawdę to już nauka o euglenie jest na dalszym planie, liczy się jako takie
      przetrwanie lekcji. POza tym czasem wolą nie przyznawać się że u nich na lekcji
      jest źle. Wolą powiedzieć: u mnie Nowak jest do rany przyłóż.
      Od dzieci nie wymaga się niczego. Niczego. Ani w szkole, ani w domu.
      One żyją do reklamy do reklamy. Konsumują wyplutą ze stacji
      muzycznych "muzykę", popijają kupioną z automatu na szkolnym korytarzu kolą i
      patrzą kto ma markowe buty, a kto podróby. I czy przekłuć sobie pępek. Nie
      interesuje ich nic poza tym co jest w TV, w internecie i co nie jest
      reklamowane.
      Dobre wspomnienia są nieliczne, proporcjonalnie giną w zapamiętanej adiddasowo-
      nikowo-heyo-colo-brando-masie.

      • inka_kofeinka Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 11:31
        Veto.
        W moim gimnazjum nie spotkałam się z czymś takim prawie w ogóle. W okresie
        dwóch lat chyba 3 razy komuś zginęła komórka czy kasa. Trzy razy! Ludzie,
        gimnazjaliści nie są wszędzie tylko przyszłymi mordercami i złodziejami.
        W pierwszej klasie nie było u nas prawie żadnego kocenia. Niektórzy tego
        doświadczyli i było to tylko mierzenie zapałką barierki. Nigdy się nie czułam
        niebezpiecznie w szkole. Nigdy mnie nikt nie zaczepił, a chodzę do zwykłego
        publicznego gimnazjum, żadne tam prywatne szkoły.
        Opowiem może taką historię. Mój brat opowiadał, jak swego czasu siedział z może
        20 kolegami na ławeczkach i normalnie rozmawiali sobie. Nagle podszedł do nich
        prawie kompletnie nieznajomy (kolega kolegi kolegi) chłopak i powiedział, że ma
        trzygodzinną komórkę i się pytał, czy ktoś chce; wszyscy spojrzeli się na niego
        jak na małpę w zoo. Nikt nie wziął.
        Ok, rozumiem że są takie przypadki, jak ten powyżej, ale to pojedyncze
        jednostki. To nie jest tak, że cała brać uczniowska to same mendy i margines.
        Nauczyciele u nas jakoś też nie byli zaczepiani. Nie boję się ludności
        trzecioklasowej, powiem, że to bardzo fajni ludzie.
        Uważam, że młodzież ciągle może mieć autorytety i nie żyją tylko od lekcji do
        lekcji czy od telewizora do komputera. Zgadzam się z jednym – nauczyciele
        trochę za mało wymagają, ale to już jest problem tej drugiej strony, a nie
        wada uczniów. Mało jest ludzi, którzy będą się uczyć więcej, niż tego wymagają,
        bo po co? Dlaczego ma się ktoś wysilać, skoro i tak nie zostanie doceniony?
        I kurczę wypraszam sobie, lubię muzykę radiową, a Cole z automatu uważam to
        dobry pomysł po zarwanej nocy z powodu nauki :). Wszystko jest dla ludzi,
        trzeba umieć tylko z tego korzystać, co nie?
        • kaniini Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 11:41
          Cieszę się, że u Ciebie wszystko w porządku.
          Ja piszę o swoich doświadczeniach.
          Napisałam, że dobre wspomnienia też są, ale jest ich proporcjonalnie mniej.

          >Zgadzam się z jednym – nauczyciele
          >
          > trochę za mało wymagają, ale to już jest problem tej drugiej strony, a nie
          > wada uczniów. Mało jest ludzi, którzy będą się uczyć więcej, niż tego
          wymagają,
          >
          > bo po co?
          Dlaczego ma się ktoś wysilać, skoro i tak nie zostanie doceniony?
          Skoro się nie wysila to skąd wie, że nie zostanie doceniony?

          Uczysz się dla siebie. Tylko i wyłącznie.


          > I kurczę wypraszam sobie, lubię muzykę radiową, a Cole z automatu uważam to
          > dobry pomysł po zarwanej nocy z powodu nauki :). Wszystko jest dla ludzi,
          > trzeba umieć tylko z tego korzystać, co nie?
          Nie zrozumiałaś mnie. Piszę o tym, że forma zarówno stacji muzycznych i
          komercyjnych rozgłośni sprawia, że jest muzyka staje się tylko dodatkiem do
          reklamy. A jedynym wyznacznikiem życia pogoń za reklamowaną nowością.
    • antykretyn DO WSZYSTKICH DYSKUTANTOW TEGO PORTALU 05.05.05, 11:05

      Za moich szkolnych czasow(lata 50' i 60') za lobuzerskie zachowanie wyrzucali
      definitywnie ze szkoly i delikwent musial sam znalezc sobie inna szkole (o ile
      chcieli go przyjac ,bo list wilczy szedl za nim z opisem wyczynow),albo
      przechodzil do szkoly wieczorowej a tam dorosli juz ludzie nie dali mu
      podskakiwac.
      Do konca lat 50' nauczyciele mieli prawo dawac w skore lobuzom bez pytania sie
      o zezwolenie rodzicow ,a jak ktory rodzic przylatywal z pyskowaniem ,ze synus
      dostal w skore to byl pewien od tej pory trzeba szukac dla lobuza nowej szkoly.
      Kretynstwo w spoleczenstwie i w szkolnictwie zaczelo sie od poczatku lat 60'
      kiedy wymyslono "swiadome wychowanie mlodziezy".
      Zakazano cielesnego karania w szkole i nakazano tlumaczenie co jest dobre a co
      zle.
      W tym momencie zaczal sie rozwoj przestepczosci wsrod mlodziezy
      szkolnej.Zaczely powstawac bandy "gitowcow",terroryzujacych pozostala mlodziez
      szkolna.Byly to lata 60' 70' i "wladza ludowa" przy pomocy oslawionej MO szybko
      rozprawila sie ,palowaniem ,z gitowcami.
      Dlatego z perspektywy czasu uwazam,ze wychowanie mlodych do 14 lat powinno byc
      oparte na stosowaniu bata i rozgi dla tych do ,ktorych nie trafia tlumaczenie
      dobrym slowem.
      Wszelkie brednie o ograniczaniu swobodnego rozwoju mlodego czlowieka prowadzi
      tylko do rozwydrzenia,demoralizacji i przestepczosci, w poczuciu pelnej
      bezkarnosci.
      Do 14 lat mlody czlowiek jest jak dzikie zwierzatko ,ktore trzeba nauczyc
      dobrych nawykow jezeli nie chce sie aby skoczyl nam do gardla jak dorosnie.
      Jest to mloda roslina ,ktora trzeba podeprzec palikiem aby rosla prosto do
      gory ,a nie rozwija sie krzywa i pokretnie.
      Gdy nabierze sil aby samemu trzymac sie prosto wtedy mozna ten palik odwiazac i
      mozna byc pewnym,ze teraz samodzielnie bedzie rosnac prawidlowo.
      I jest to jedyna metoda aby zaradzic zlu ,ktore toczy zdrowa czesc
      spoleczenstwa. Tylko czy nie jest juz za pozno aby zaprowadzic lad i porzadek?
      • vinogradoff Re: DO WSZYSTKICH DYSKUTANTOW TEGO PORTALU 05.05.05, 11:30
        Masz bardzo wiele racji, wychowanie to w stosunku do niektorych osobnikow z
        powaznymi defektami intelektu zwyczajna prymitywna tresura. Nie kazdemu
        wystarczy slowo, przekonywanie, pokazywanie wzorcow, przyklad osobisty itp.
        metody wychowawcze. Czesc potrzebuje ostrych metod znanych tresurze (
        przynajmniej w poczatkowej fazie procesu wychowawczego). Mysle, ze jednak
        negatywne wzorce ,a wiec gorsze wypieraja lepsze ( podobnie jak gorszy pieniadz
        wypiera lepszy), jest swoista dominacja podkultury przestepczej przenoszonej
        przez margines na wszystkie bez mala srodowiska. Nie jest prawda, ze obyczaj
        kocenia ma swe zrodlo w podkulturze zolnierskiej, pierwszenstwo ma poprawczak,
        kryminal, choc niektorzy twierdza, ze dom dziecka. Nie ma innego wyjscia
        nauczycielowie i grzeczniejsi uzniowie musza nauczyc sie z tym zyc. Policja w
        szkole tez nie poradzi z tym zjawiskiem. Nie te czasy.
    • antykretyn Re: Szkoła strachu - nawet nauczyciele się boją 05.05.05, 11:06

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka