Dodaj do ulubionych

Przekret na miare "prawych i sprawiedliwych "

11.05.05, 23:33
Wiosna roku 1990. Kaczyńscy zacierają ręce na wieść o konflikcie między
Mazowieckim a Wałęsą i zakładają partię rozłamu Solidarności, czyli
Porozumienie Centrum. Tak naprawdę nie chodzi jednak o PC – ma ono stanowić
przykrywkę przekrętu na miarę kradzieży księżyca. Prawdziwego.
Jarek i Lech zakładają oto Fundację Prasową Solidarność. Kogóż jeszcze
widzimy w tej firmie? Jest arcybiskup Gocłowski, jest Maciej Zalewski
(obecnie w więzieniu za pomoc Gąsiorowskiemu i Bagsikowi w ucieczce z
Polski), a także Sławomir Siwek (milioner), Krzysztof Czabański (powiernik
Kaczorów) i Maria Stolzman – później wiceminister rolnictwa, obecnie polityk
Unii Wolności. Zarządza Fundacją Rolniczą. To taka firemka, która kieruje
częścią interesów Kościoła na wsi.

www.faktyimity.pl/
tytul "o dwoch takich"
Obserwuj wątek
    • pan.nikt Rzeczywiście pełna wiarygodność. 11.05.05, 23:37
      Rzeczywiście pełna wiarygodność.

      www.faktyimity.pl/
      tytul "o dwoch takich"

      uhahahahahaha, to już bardziej wiarygodny jest szuler karciany.
      • voltaire Re: Rzeczywiście pełna wiarygodność. 11.05.05, 23:41
        Czy ty myslisz, ze FiM pozwolilyby sobie na klamstwa w tej sprawie ? Kaczka
        przeciez by im tego nie' darowal. W ogole to juz nie pierwsze rewelacje na ten
        temat, a Kaczor milczy i szasta milionami,ktore nie wiadomo skad bierze. Masz
        tu wlasnie ich zrodlo.
    • pralinka.pralinka Re: Przekret na miare "prawych i sprawiedliwych " 11.05.05, 23:39
      Mity? - zgoda. Ale gdzie fakty?
      • siekiera77 Re: na przyklad tu 12.05.05, 01:18
        To była środa, doskonale pamiętam ten dzień. Właśnie opublikowano wstępne
        wyniki wyborów samorządowych i już wiadomo było, że Andrzej Jaroch, startujący
        wówczas z ramienia Akcji Wyborczej Solidarność, osiągnął doskonały rezultat i
        jego od dawna już zapowiadana kandydatura na stanowisko prezydenta Wrocławia
        jest niezagrożona (później okaże się, że prezydentem zostanie jednak Bogdan
        Zdrojewski, lider zawiązanej przez Unię Wolności koalicji „Wrocław 2000 Plus”,
        zaś Jaroch obejmie funkcję jego zastępcy – dop. red.). Późnym wieczorem
        dostaliśmy cynk, że pod dyskoteką przy ulicy Trwałej kręci się jakiś podejrzany
        osobnik i prawdopodobnie sprzedaje narkotyki. Na miejsce udał się policyjny
        patrol. Zatrzymali gościa, przeszukali i znaleźli przy nim ponad sto porcji
        narkotyków. Jeśli dobrze pamiętam, to była marihuana. Gdy przewieźli go do
        komendy (Komenda Rejonowa Policji Wrocław Krzyki – dop. red.) oficer dyżurny
        natychmiast zorientował się, że zatrzymany 23-letni Rafał J. to syn znanego
        prokuratora i bratanek jeszcze bardziej znanego polityka z AWS – opowiada nam
        oficer wrocławskiej policji.
        Spisali protokół, po czym wsadzili dilera do celi.
        Ale cóż w takiej sytuacji robić dalej? Wszak ustawa o przeciwdziałaniu
        narkomanii przewiduje (art. 43): „Kto, wbrew przepisom ustawy, wprowadza do
        obrotu środki odurzające (…) albo uczestniczy w takim obrocie, podlega karze
        pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 i grzywny”, a jeśli „przedmiotem
        czynu (…) jest znaczna ilość środków odurzających (…) sprawca podlega karze
        pozbawienia wolności od roku do lat 10 i grzywny”.
        Zawiadomili „wojewódzką”, a ta obudziła samego generała Jerzego Bielickiego –
        komendanta wrocławskiej policji (obecnie dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i
        Porządku Publicznego MSWiA).
        „Wespół w zespół” stróże prawa i politycznej przyzwoitości zadziałali dalej tak:
        – Nazajutrz z samego rana młodego Jarocha przejęła komenda wojewódzka. Godzinę
        później chłopak był już na wolności, choć każdy inny posiedziałby co najmniej 3
        miesiące, dopóki nie odebrano by od niego zeznań z przyznaniem się do winy i
        wskazaniem źródeł zaopatrzenia. Oczywiście, żadnego ciągu dalszego, czyli
        postępowania karnego, nie było. Mówiąc obrazowo – sprawie ukręcono łeb! Nie ma
        wątpliwości, że taką decyzję podjął osobiście generał i – jak słyszałem – po
        konsultacji z ojcem uwolnionego dilera. Wszyscy, którzy cokolwiek o sprawie
        wiedzieli, dostali prikaz, żeby gęby trzymać na kłódkę. I bez tego nikt by się
        nie wygadał, bo zadrzeć z takim zespołem jak bracia Jarochowie to czyste
        samobójstwo. Jeden był szefem wydziału w prokuraturze, a drugi miał lada chwila
        zostać prezydentem miasta – wspomina policjant.
        Dopiero po latach odważył się mówić, dostarczając nam na dowód telegram
        przesłany do Dyżurnego Operacyjnego Kraju w Komendzie Głównej Policji, a
        zarejestrowany w KWP Wrocław pod l.dz. 14011/98.
        I cóż w takiej sytuacji robić dalej? – pytamy panów braci oraz kandydata na
        prokuratora.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka