senior_cohones
18.05.05, 16:59
TEKST NIE JEST MOJEGO AUTORSTWA, ZNALAZLEM GO NA FORUM WARSZAWSKIM
, POCZYTAJCIE NIECH WNIOSKI KAŻDY WYCIĄGNIE SAM,OD TEGO MAMY GŁOWY BY SIE Z
CZYMŚ ZGODZIĆ ALBO I NIE........
Autor: Gość: Moon IP: 62.233.191.*
Data: 18.05.2005 15:13
+ dodaj do ulubionych wątków
skasujcie post
+ odpowiedz
Ani w tej, ani w następnej kadencji Sejmu nie powstanie czwarta komisja
śledcza – tym razem ds. braci Kaczyńskich. A szkoda. Zajęłaby się ona
gigantycznymi przekrętami bliźniaków. I wcale nie chodzi o FOZZ czy
Telegraf...
Skąd się wzięli bracia Kaczyńscy? Z filmidła „O dwóch takich...”? Owszem, ale
nie tylko, a nawet nie przede wszystkim. Początki prawdziwej kariery
rodzeństwa sięgają Komitetu Obrony Robotników (lata 1977–1980), jednak bez
jakiś oszałamiających sukcesów. Tak naprawdę narodziny politycznych Kaczorów
można datować dopiero na rok 1989, kiedy to obaj panowie stają się
promotorami rządu Tadeusza Mazowieckiego. Jednak bardzo szybko swoją miłość
do premiera zamieniają w nienawiść. Czas pokaże, że podobnie będzie z ich
kolejnymi namiętnościami.
Wiosna roku 1990. Kaczyńscy zacierają ręce na wieść o konflikcie między
Mazowieckim a Wałęsą i zakładają partię rozłamu Solidarności, czyli
Porozumienie Centrum. Tak naprawdę nie chodzi jednak o PC – ma ono stanowić
przykrywkę przekrętu na miarę kradzieży księżyca. Prawdziwego.
Jarek i Lech zakładają oto Fundację Prasową Solidarność. Kogóż jeszcze
widzimy w tej firmie? Jest arcybiskup Gocłowski, jest Maciej Zalewski
(obecnie w więzieniu za pomoc Gąsiorowskiemu i Bagsikowi w ucieczce z
Polski), a także Sławomir Siwek (milioner), Krzysztof Czabański (powiernik
Kaczorów) i Maria Stolzman – później wiceminister rolnictwa, obecnie polityk
Unii Wolności. Zarządza Fundacją Rolniczą. To taka firemka, która kieruje
częścią interesów Kościoła na wsi.
Fundacja Prasowa Solidarność z Kaczorami na czele, dysponując kapitałem
założycielskim w kwocie – UWAGA! – 180 zł, nabywa „Express Wieczorny” – jeden
z największych wówczas dzienników w Polsce o nakładzie przewyższającym
ówczesny nakład „Wyborczej” i „Życia Warszawy”.
Powiedzmy to jeszcze raz: dwaj braciszkowie dostają za 180 złotych (tak
działo się wówczas, podczas podziału RSW) największą polską gazetę! I co z
nią robią? Od razu mianują naczelnym Krzysztofa Czabańskiego – człeka bez
reszty im oddanego.
Jednak aby wydawać dziennik, trzeba po pierwsze – mieć o tym pojęcie, a po
drugie (i najważniejsze) – należy posiadać jakąś kasę. Bracia nie mają ani
jednego, ani drugiego. Ale od czego mamy służebną rolę państwa wobec grupy
trzymającej władzę! Bank Przemysłowo-Handlowy (wówczas jeszcze własność RP)
przekazuje Fundacji pieniądze (jako darowiznę!) w kwocie równej kosztom
trzymiesięcznej pracy redakcji, prawie 2 mld starych zł. Ale to wszystko mało
i mało. I tu właśnie ujawniają się nieodkryte dotąd talenty bliźniąt. Otóż
wynajmują oni bankowi BPH budynek przy Alejach Jerozolimskich 125/127,
pobierając czynsz... za 10 lat z góry! To są ogromne pieniądze. Dziś za taką
kasę można by utworzyć nowy ogólnopolski dziennik. Żeby było jeszcze
ciekawiej, Lech i Jarosław Kaczyńscy wynajęli tę nieruchomość i... wzięli za
wynajem pieniądze, chociaż ona nigdy do nich nie należała.
Lecz i to wciąż za mało. Kolejna państwowa firma, która wysupłała darowiznę
na rzecz Fundacji braciszków, to Budimex. Ten sam, który wybudował Licheń i
miał Tuderka za szefa. Ile dał? Nie wiadomo dokładnie ile, ale mozna
przypuszczać, że nie było to mało ...
Czytelnik w tym momencie jest przekonany, iż Kaczory potężną kasę z pieniędzy
podatników pakowały w „Express Wieczorny” – w jego rozwój. Nic bardziej
mylnego. Forsa szła na finansowanie działalności PC oraz na wydawanie
tygodnika „Polska Dzisiaj”. Ów tygodnik w ciągu dwóch lat trafił cztery razy
do kiosków! Reszta kasy trafiała do „Tygodnika Centrum”, Stowarzyszenia
Dziennikarzy Katolickich, „Tygodnika Solidarność” oraz „Ziemi Garwolińskiej” –
pisemka o nakładzie 2000 sztuk. A dlaczego? A dlatego, że „Ziemią
Garwolińską” zarządzał wówczas Marek Suski, zaufany braci, a dziś czołowy
działacz i poseł Prawa i Sprawiedliwości.
No i na to właśnie poszła cała forsa, a tu raptem zbliża się kampania
wyborcza. Skąd wziąć na nią środki?! – biedzą się bliźniacy. I wpadają na
pomysł: opylimy „Express Wieczorny”; wyssaliśmy z niego wszystko, więc teraz
trup pójdzie pod młotek.
Pojawiają się Szwajcarzy (ot, głupki jedne) chętni do zakupu. Dochodzi do
transakcji na kwotę... no i tu są różne dane. Według najczęstszych ustaleń,
Kaczory spuszczają „Express” za mniej więcej 25 miliardów starych złotych. Z
tych pieniędzy PC finansuje swoją kampanię wyborczą w roku 1993 i...
przegrywa na całej linii. Na otarcie łez tylko Lech Kaczyński zostaje
prezesem Najwyższej Izby Kontroli.
A tymczasem Fundacja Prasowa Solidarność już ledwo zipie. Wszystkie wszak
środki władowała w elekcję Kaczorów i w kasie pojawiło się dno. Ale
braciszkowie mają główki na miejscu. Nigdy wszak nie ma tak, żeby nie można
było jeszcze czegoś chapnąć. Są przecież nieruchomości Skarbu Państwa
zarządzane przez Fundację. No to trzeba je sprzedać. Ale jak sprzedać nie
swoje? Jak spieniężyć dla siebie coś, co jest własnością podatników? Otóż
bardzo prosto – wystarczy tylko bezczelny pomysł!
W lutym 1994 roku Lech i Jarosław upoważniają zarząd Fundacji do założenia
trzech spółek: „Srebrna”, „Interpoligrafia” i „Celsa”. Po co one? A po to, że
mają sprzedać z majątku Fundacji, co się tylko da. A da się sprzedać np.
biurowce przy Alejach Jerozolimskich i ulicy Srebrnej, drukarnie przy ul.
Nowogrodzkiej, a także mały obiekt przy Ordona 3.
Sąd Gospodarczy jakoś nie ma czasu na sprawdzenie, czy nieruchomości są
własnością firmy Kaczorów. Jest to co prawda jego obowiązek, ale kto to
wysokiemu sądowi wytknie? Bezczelność Kaczyńskich osiąga już taki pułap, że
jeden jedyny budynek (ten przy Alejach Jerozolimskich plus dwa samochody)
wnoszą aportem do ww. trzech spółek. Do każdej oddzielnie. Ślepa Temida
klepie bez niczego to jawne oszustwo.
Stan więc mamy taki: są trzy spółki – wszystkie pod kontrolą braciszków –
i... przestępstwo (wniesienie aportem nie swojej własności) zostaje
zalegalizowane. Otóż 29 grudnia 1994 r. w gabinecie kierownika Urzędu
Rejonowego w Warszawie zostaje podpisany akt notarialny, na mocy którego
Skarb Państwa (czyli my wszyscy) przekazuje wspomniane wcześniej budynki i
działki, na których stoją, Fundacji Kaczorów. Niesamowite? A jednak prawdziwe!
Bracia mają poza umiejętnością trzepania kasy jeszcze jedną właściwość –
talent do skłócania przyjaciół. Tak się stało nie tylko z Wałęsą, ale np. ze
Sławomirem Siwkiem. Poszło o pieniądze oczywiście.
Było tak: Siwek znacznie poniżej kosztów własnych drukował braciszkom „Nowe
Państwo”, a w zamian miał dostać na własność spółkę „Interpoligrafia” – razem
z jej maszynami poligraficznymi. Miał i dostał, ale nie do końca. Dostał też
bowiem anioła stróża, czyli nowego akcjonariusza – biskupa Andrzejewskiego.
Co na to niezawisły sąd? Nic! Klepie kolejne sprawozdania finansowe spółki i
udaje, że nie widzi, iż całkiem zmienili się jej akcjonariusze.
Kaczyńscy zabrali się też do zarządzania nieruchomościami przy Alejach
Jerozolimskich i ul. Srebrnej.
W tym celu tworzą kolejną spółkę – „Srebrna Media” to klon spółki „Srebrna”.
Powstaje też kolejna fundacja – „Nowe Państwo” – którą zakładają: arcybiskup
Gocłowski, Jarosław Kaczyński i Ludwik Dorn. Jak by tego było jeszcze mało,
szeregi fundacji zasilają spółki „Srebrna” i „Srebrna Media”. Dostałeś
Czytelniku zeza?