bbombel_reaktywacja
08.06.05, 15:42
"W mojej Ojczyźnie prezydentem jest „wieczny przepraszacz” innych
narodów, który nie umie zdobyć się na protest przeciwko najzajadlejszym nawet
przejawom zagranicznego antypolonizmu (A. Kwaśniewski).
W mojej Ojczyźnie do niedawna premierem był człowiek, który kiedyś
przyrównał Polskę do „dużej myszy” (L. Miller), wicemarszałkiem Sejmu jest
polityk, który pisał kiedyś, że „Polskość to nienormalność” ( D. Tusk),
marszałkiem Senatu polityk, który publicznie oczernił tak zasłużoną dla Polski
niepodległościową organizację WiN (L. Pastusiak).
W mojej Ojczyźnie bezkarnie zniesławia się największe postacie mojego
Narodu, nazywa Bolesława Chrobrego „krwawym tyranem”, „awanturnikiem” i
„agresorem”, zdrajcą bohaterskiego księdza Augustyna Kordeckiego, „krwawym
watażką” hetmana Stefana Czarnieckiego, sprzedawczykiem i pijusem Tadeusza
Kościuszkę, „maniakiem” Rejtana,
największe dzieło Romana Dmowskiego przyrównuje się do „Mein Kampfu” a
kolaborantami nazywa profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, szczególnie
zasłużonych dla Polskiego Państwa Podziemnego doby wojny.
W mojej Ojczyźnie największego z poetów - Adama Mickiewicza, nazywa się
„wariatem”, który „ogłupił naród”, zarzuca mu się upowszechnianie „ksenofobii”
i „narodowego prymitywizmu”, postuluje odesłanie do lamusa „Pana Tadeusza” i
„Dziadów”.
W mojej Ojczyźnie niektórzy chętnie wyrzuciliby na śmietnik ogromną
część narodowej klasyki, twierdząc tak jak senator RP K. Kutz, że dorobek
całego naszego XIX-wiecznego życia umysłowego nadaje się do kosza.
Sienkiewicza przedstawia się jako okrutnego „ksenofoba”, Wyspiańskiego jako
„mistyfikatora”, Norwida, Prusa i Żeromskiego jako „antysemitów”.
W mojej Ojczyźnie na krótko przed świętem Niepodległości w jednym z
najbardziej wpływowych dzienników – „Rzeczpospolitej” nazwano Polskę „bagnem
ojczystym”, a kilka dni później „tradycyjnie głównym warchołem Europy”.
W mojej Ojczyźnie polakożerczy hochsztapler J. T. Gross był fetowany w
mediach po opublikowaniu zajadłego antypolskiego paszkwilu, a nawet promowany
do najważniejszych nagród.
W mojej Ojczyźnie prezesem Instytutu Pamięci Narodowej jest człowiek,
który konsekwentnie przewleka śledztwa w tak ważnych dla pamięci sprawach
narodowej zbrodni popełnionych na Polakach na Kresach w latach 1939 – 1941, w
Nalibokach w 1943 roku,
w Koniuchach w 1944 roku, rozlicznych zbrodni ludobójców ukraińskich, zbrodni
żydowskich ubeków. Za to tym gorliwiej przez dwa lata skupiał gros swej
energii na nagłaśnianie polskiej winy za Jedwabne, wyrokując o tym zagranicą,
wśród amerykańskich Żydów, na długo przed zakończeniem śledztwa (L. Kieres).
W mojej Ojczyźnie, która więcej niż jakikolwiek inny kraj sąsiadujący z
Rosją ucierpiała od zbrodni stalinowskich, aż 46 proc. Narodu „nie wie”, że
Stalin był totalitarnym ludobójcą.
W mojej Ojczyźnie w ostatnim dziesięcioleciu parokrotnie publicznie
wysławiano kata Polaków – Stalina jako „dobroczyńcę Polaków” (robił to m.in.
znany polityk i publicysta
A. Małachowski).
W mojej Ojczyźnie pamięć historyczna jest w takim zaniku, że 49 proc.
ludności nigdy nie słyszało o okrutnym wymordowaniu 100 tysięcy Polaków na
Wołyniu i w Małopolsce wschodniej przez ukraińskich szowinistów.
W mojej Ojczyźnie redaktorem największej i najbardziej wpływowej gazety
jest człowiek, który dopuścił w niej do oczerniania pamięci heroicznego
Powstania Warszawskiego jako rzekomego czasu mordowania Żydów i osobiście
haniebnie zniesławiał postać największego Polaka XX wieku - Prymasa
Tysiąclecia Stefana kardynała Wyszyńskiego (A. Michnik).
W mojej Ojczyźnie w bardzo wpływowym polskojęzycznym tygodniku –
„Polityce” wysławiano ludobójczego mordercę odpowiedzialnego za wymordowanie
ponad stu Polaków we wsi Naliboki.
W mojej Ojczyźnie na czołowym uniwersytecie – Uniwersytecie Warszawskim
wyróżniono zaszczytnym doktoratem honoris causa autora rozlicznych tekstów
szkalujących Polskę i Armię Krajową Israela Gutmana.
W mojej Ojczyźnie na łamach jednego z największych dzienników wysławiano
krzyżackich „cywilizatorów” wśród słowiańskiej „dziczy”.
W mojej Ojczyźnie usprawiedliwiano względami wojskowymi okrutną
niemiecką pacyfikację Warszawy w 1944 r. (Poseł do Sejmu RP P. Gadzinowski).
W mojej Ojczyźnie bezkarnie wyszydza się godło narodowe i bezkarnie
sprzedaje zakazane nawet w Niemczech militarne insygnia nazistów – katów Polski.
W mojej Ojczyźnie w publicznej telewizji przez wiele lat blokowano jako
„nacjonalistyczną” jedną z najwspanialszych pieśni patriotycznych „Żeby Polska
była Polską”
W mojej Ojczyźnie sugerowano oddanie Polski pod „zarząd komisaryczny”
Unii Europejskiej (senator RP K. Kutz).
W mojej Ojczyźnie paruset ludzi z tzw. elit nie wstydziło się publicznie
występować
z listem – „donosem na Polskę”, atakującym podstawowe interesy narodu, wśród
którego żyją.
W mojej Ojczyźnie byłem dwukrotnie nękany przez kolejne prokuratury (tyską
i warszawską) za książkę broniącą prawdy o Polsce, broniącą polskiej godności
(„100 kłamstw J. T. Grossa”).
W mojej Ojczyźnie czołowe publikatory konsekwentnie upokarzają i
poniżają Polaków, systematycznie sącząc masochistyczną truciznę w duchu „Polak
nie potrafi”, „Polacy byli zbrodniarzami” w drugiej wojnie światowej, etc.
W mojej Ojczyźnie większość Polaków nie lubi własnych rodaków. Według
sondaży tak nas już zakompleksiono, że oceniamy siebie dwa razy gorzej niż
Niemców czy Żydów. Sami plasujemy siebie na samym dole ocen rozlicznych
narodów. Gorzej od nas samych oceniamy tylko Cyganów. (Wg. G. Górny, Kompleks
polski, „Rzeczpospolita” z 30 marca 2002 roku).
Z mojej Ojczyzny ponad 60 procent młodzieży – przyszłości Narodu –
chciałaby jak najszybciej emigrować, nie widząc dla siebie żadnej perspektywy
tu i teraz."
Cytat z najnowszej ks. prof. J.R. Nowaka