basia.basia
28.06.05, 10:45
Nie tylko my podejrzewaliśmy, że to wszystko jest ukartowane.
www.dziennik.krakow.pl/public/?Kraj/d01/d01.html
Fragment:
"Od kilkunastu dni Wlodzimierz Cimoszewicz pytany, czy bedzie ubiegal sie o
prezydenture, opowiada niezmiennie, ze zastanawia sie nad tym i dodaje, iz
dostaje wyrazy poparcia od wielu osob proszacych go, aby zmienil decyzje i
kandydowal. Taka taktyka okazala sie skuteczna, bo od 18 maja, czyli od dnia,
w ktorym mial wycofac sie z polityki, marszalek jest nieustannie pytany przez
media, czy bedzie kandydowal. W ten sposob caly czas jest obecny na czolowkach
serwisow politycznych. Jego nazwisko pojawialo sie takze w prezydenckich
rankingach popularnosci i badaniach opinii publicznej.
Taktyka okazala sie skuteczna, bo w sondazu wykonanym przez Pentor dla
Polskiego Radia Cimoszewicz zajal pierwsze miejsce (22 proc.), wyprzedzajac
dotychczasowego lidera Lecha Kaczynskiego (19 proc.). - Ten sondaz byl
dodatkowym argumentem i wplynal na moja decyzje. Tego typu skala poparcia
spolecznego, bez prowadzenia kampanii wyborczej, ma swoja wymowe - przyznal
Cimoszewicz."
W sobotniej GW jest apel o poparcie Cimoszewicza podpisany przez:
Marka Balickiego, Jerzego Bralczyka, Vadima Brodskiego, Andrzeja Czeczota,
Ryszarda Marka Grońskiego. Jerzego Kawalerowicza, Jacka Kleyffa, Krystynę
Koftę (z mężem), Tomasza Nałęcza, Zbigniewa Maciąga, Małgorzatę pieczyńską,
Józefa Pinora, Dariusza Rosatiego, Cezarego Szczylika, Bożenę Umińską,
Jana Wołka.
A dzisiaj słyszymy, że prezydentowa jest namawiana (czyli to jest pewne) do
prowadzenia kampanii kandydata.