leszek.sopot
29.06.05, 03:13
Politycy wykorzystujac ksiazke w trakcie kampanii wyborczej staraja sie je
wydac na wlasne ryzyko. Tusk swoich pieniedzy nie zaryzykowal, nie
zaryzkowalo je takze gdanskie wydawnictwo Slowo/obraz/terytoria. Tuskowi
ksiazke zasponsorowal znany biznesmen, wlasciciel m.in. Polmosu Lublin -
Janusz Palikot, ktory w miniony poniedzialek zostal namaszczony na lidera
listy PO w Lublinie.
Hm, do afery z Gilowska doszlo chyba tuz przed skierowaniu ksiazki Tuska do
druku. Czyzby ta afera wiazala sie jakos z tym, ze Palikot sfinansowal druk
ksiazki Tuska? Rownoczesnie z podjeciem decyzji, kto ma byc pierwszy na
liscie wyborczej PO w Lublinie Tusk wezwal Gilowska do powrotu do partii...
Pewnie gdyby te sprawe zbadal Rokita, w ten sam sposob "logiczno-przyczynowo-
skutkowy" jak przy aferze Rywina, gdzie Agore bardziej oskarzyl niz Lwa, to
pewnie by niejedno z tych zwiazkow przyczynowo-skutkowych mogloby wyniknac.
Gdyby zas Tusk wygral wybory, to chyba glupioby to wygladalo, ze zwyciestwo
zawdziecza wlascicielowi wytworni wodki.
Nota bene na drugim miejscu na liscie znalazl sie... nie zaden syn ziemi
lubelskiej, ale czlowiek z zarzadu Azotow z Pulaw.
PS
Mnie juz bardziej podoba sie gdy matka pomaga swojemu synowi w robieniu
politycznej kariery, od tego, ze miejsce na liscie wyborczej kupuje sie za
pieniadze. "Fajna" wersje demokracji i rozwiniecie terminu "obywatelska"
zaprezentowala PO:(