hamilton1772
10.07.05, 20:16
Ile razy nasi Dumni, Narodowi Reprezentanci Sportowi (DNRS) dają d... tym
bardziej należy się cieszyć.
Polactwo zachwyca się wysokim lotem mistrza przestworzy Małysza, a mnie jego
skok jest raczej obojętny - "raczej", bo wolę kiedy skacze krótko, albo
wcale, kiedy ma kontuzję, kiedy brak wiatru w plecy i.t.p. Wtedy
pieczołowicie dmuchany balon narodowej dumy pęka, ujawniając prawdę, która do
większości ludzi i tak nie dociera.
Co mi po sukcesie polskich siatkarzy ?
Kim oni dla mnie są? Łączą nas tylko podatki, które moja rodzina daje
urzędnikowi, ten przekazuje odchudzoną o "koszt obsługi" sumkę kolejnemu
urzędnikowi, i następnemu i następnemu, potem suma trafia w łapki DZIAŁACZA
SPORTOWEGO, a ten dzieli się sporą resztką kasy ze SPORTOWCAMI. Następnie ci
sportowcy (DNRS) z różnym skutkiem (najczęściej wiadomym) pajacują na boisku,
część POLACTWA siada przed telewizorami i wpada w ZACHWYT, przeżywa NARODOWY
TRYUMF-ZAPOWIETRZENIE (albo najczęściej odwrotnie, kiedy "NASI dostają
w...").
A skąd to się bierze ?
Z poczucia, że wygrana sportowca, będzie sukcesem narodu, a przegrana, jego
porażką . Kompletny nonsens...
Fakt wygrania przez Polaków (DNRS) jakiegoś meczu, a nawet mistrzostw nie
rozsławia mojego imienia w świecie. Hiszpan, Włoch, Anglik mają w d... sukces
Polaka w jakichś tam mistrzostwach, ale mają w d... tylko pod warunkiem, że
coś o sukcesie usłyszeli, co dotyczy np. 0,01 % społeczeństwa. A choćby i co
trzeci Francuz usłyszał o wielkim sukcesie polskiej reprezentacji w piłce
nożnej, czy zmieni to jego pojęcie o POLSKIM HYDRAULIKU ? Polak to ktoś
prawdopodobnie ze Wschodu. Sukces nawet w najpopularniejszej piłce nie daje
żadnej wiedzy o Polaku, który za te imprezy co roku płaci niebagatelnie.
Rosjanie prawie zawsze wygrywają olimpiadę i prawie wszyscy o tym wiedzą. Czy
fakt ten bardzo zmienia wizerunek Rosjanina na świecie. Osiągane przeogromnym
kosztem wyniki sportowe przynoszą niewielką korzyść, bo i tak Rosjanin to po
prostu, poza garstką elit, "Rusek" - zacofany, biedak, często nieokrzesany.
Tak intuicyjnie na pojęcie "Ruska" reaguje większość cywilizowanego świata.
Popularność sportu zawodowego i jeszcze gorszej jego odmiany : sportu
zawodowo-narodowego bardzo wzrosła w czasach telewizji. Nieprzypadkowo.
Politycy, urzędnicy, działacze sportowi wiedzą jak wiele można zyskać
sztucznie rozbudzając naturalną ludzką potrzebę RYWALIZACJI. O wiele łatwiej
i wygodniej rywalizować wirtualnie przed telewizorem, niż faktycznie kopiąc
piłkę, czy biegając w lesie. Ale żeby uwierzyć w sens takiej konkurencji,
trzeba tworzyć złudzenie, że warto trzymać kciuki za zmutowanych facetów
podrzucających piłkę, albo kobiety podnoszące ciężary.
I tak miliony ludzi (wśród nich także ludzie inteligentni) uczestniczą w
WIELKIM ZBIOROWYM ZŁUDZENIU, ku ogromnej uciesze tych, którzy na zawodowym
sporcie mniej lub więcej zarabiają. DZIAŁACZE SPORTU ZAWODOWEGO przypominają
NARKOTYKOWYCH DEALERÓW. Zarabiają na ludzkim uzależnieniu, które sztucznie
stworzyli.
Poza podnietą, którą można osiągnąć często w przyjemniejszy, albo bardziej
pożyteczny sposób, oglądactwo i pasjonactwo sportem zawodowym, nic nie daje
nałogowcom. Wszystko zostaje w rękach twórców uzależnienia, trzepiących
ciężką kasę na ludzkiej naiwności.