loquin.phd
11.07.05, 06:22
Dochodzę do wniosku, że Cimoszewicz postąpił słusznie żadając zmian w
składzie grupy posłów przesłuchujących go, nie razi mnie też wcale jego
wypowiedź o sikających pieskach, gdyż w istocie rzeczy ma on rację. Wezwanie
go przed komisję jest zabiegiem czysto politycznym mającym pokazać go w roli
słabszego i podejrzanego, czyli zeznającego i broniącego się. Merytorycznego
uzasadnienia tego zabiegu w myśl celów komisji nie dostrzegam.
Niemniej samowolne opuszczenie sali przez Cimoszewicza było oczywistym
błędem, do którego powinien się przyznać. Ta komisja mimo wszystko jest
instytucją sejmową, której regulamin należy szanować. Samych posłów z
Giertychem na czele nie ma za co przepraszać, można jednak skruszyć się przed
obywatelami wskazując na samą instytucję i jej godność. Joschka Fischer nb.
niedawno znalazł się w podobnej sytuacji z okazji tzw. afery wizowej. Wpierw
brylował arogancją, potem się zdobył na skruchę.
Korona z głowy Cimoszewiczowi by nie spadła. Polacy mają jednak rację
odnosząc się z niechęcią do okazów arogancji. Giertych na podobnym zachowaniu
również nie zyska, co widać po słabej ocenie prac komisji przez społeczeństwo
i słabnącym poparciu dla LPR.