Gość: Oszołom z RM
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
16.08.02, 20:50
Gazeta Michnika wita Papieża
(Tekst z-cy Michnika, Pacewicza)
"Nie bójcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi i jego zbawczej władzy.
Otwórzcie granice państw i systemów politycznych i ekonomicznych, szerokie
dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju" - mówił Jan Paweł II podczas
inauguracji pontyfikatu.
To wezwanie chrześcijańskiego proroka pozostaje do dziś uniwersalnym sensem
Jego nauczania. Także dla niewierzących, gdyż - twierdzę - miłość i
tolerancja przeważają u Papieża nad takim umiłowaniem Boga czy Kościoła,
które wykluczałoby inaczej myślących z kręgu wartości, jaki buduje.
Dla Polaków pozostaje cudotwórcą, który dosłownie "przekroczył próg nadziei".
W 1979 r. z wielkiego pustego placu PRL-owskiej Warszawy głosem, w którym
grzmiała siła, wezwał Boga do interwencji w obronie ojczyzny. Nie minął rok i
nastąpiła odmiana "oblicza tej ziemi". 13 grudnia 1981 - choć nam wydawał się
końcem świata - był tylko żałosną próbą zamknięcia granic. I tak to chyba
widział Papież, odwiedzając nas w 1983 i 1987 r.
Nikt tyle dla nas nie zrobił co On.
Zgódźmy się, że jako naród dziś szczególnie potrzebujemy Jego nauki i Jego
osoby.
Rozczarowani stanem gospodarki, znękani plagą bezrobocia, przerażeni
rozdrapywaniem państwa przez polityków, zaniepokojeni komercjalizacją życia i
kultury - tracimy wiarę w sens tej zmiany, którą przeżywamy. Zapominamy, że
mimo wszystko razem z Papieżem przeżywamy najszczęśliwsze od stuleci polskie
ćwierćwiecze, że udało nam się przejść od zniewolenia do suwerenności, od
absurdu do sensu, od ideologii do demokracji.
Doceńcie, co zrobiliście, i nie lękajcie się wyzwań - zapewne powie nam
Papież.
Zapewne przypomni nam też o Europie, która otwiera się przed nami. Jego
wyznanie z początku pontyfikatu było wszak prorocze: "Pragnieniem moim jest,
by Europa suwerenna i wyposażona w wolne instytucje rozszerzyła się aż do
granic, jakie wyznaczyła jej geografia, a jeszcze bardziej historia. Jakże
miałbym tego nie pragnąć...". Może przypomni dumne słowa, że to "wydarzenia w
Polsce stworzyły historyczną szansę, by kontynent europejski odnalazł drogę
ku jedności. Polska ma pełne prawo, aby uczestniczyć w procesie postępu i
rozwoju".
To europejskie "otwarcie granic" jest może mniej uroczyste, niż chciałby
Papież i my z nim, może zbyt skupione na euro, a za mało na wizji Europy.
Ale, na litość boską, przypomnijcie sobie czasy, gdy Papież wołał o odmianę
tej ziemi. Jakiego to losu oczekiwaliśmy wtedy dla siebie i dla naszych
dzieci i wnuków? Garsonka bez kolejki, krótsze czekanie na paszport, rachuby,
że komunistyczni władcy nie nacisną atomowego guzika, a dla odważnych
szukanie godności w gestach protestu - to były nasze horyzonty.
Może ten stary Pielgrzym, zmęczony chorobami, udręczony bólem, przywróci nam
proporcje, zawstydzi młodzieńczą wiarą i nadzieją na lepszą przyszłość świata
i Polski, na lepszy los każdego z nas?
***
Dziś, Ojciec Tadeusz Rydzyk powiedział, że ONI, nie mogąc Go zniszczyć, będą
chcieli Go wykorzystać. Do swoich celów.
Powyżej mamy przykład. Odkąd istnieje Gazeta Wyborcza, jest ona wiodącym
organem walczącym z katolicyzmem, z polskim Kościołem, i z Polską. Robią to
bez przerwy, bez skrupułów.
I nagle - Michnik, Kwaśniewski i inni - zmieniają skórę, ubierają ornat, i
dzwonią ogonami na mszę. "Potrzebujemy Jego nauki i Jego osoby", pisze GW. O
ile wierzę w drugi człon tego zdania (o tak, ONI potrzebują osoby Papieża,
aby przekręcając Jego słowa zamydlić nam w głowach), o tyle pierwszy jest
kłamstwem. Bowiem przyjęcie słów i nauki Ojca Świętego nie wyraża się w
słowach - wyraża się w uczynkach.