witek.bis
12.08.05, 15:02
W styczniu roku ABW dokonuje przeszukania w mieszkaniu Jaruckiej i znajduje
tam klauzulowany, poufny dokument MSZ. Znalezisko natychmiast zostaje
przesłane do prokuratury, która już po sześciu miesiącach intensywnego
śledztwa postanawia, korzystając z pośrednictwa ABW, zapytać MSZ, czy
dokument znaleziony u Jaruckiej rzeczywiście jest własnością MSZ-u. Jeśli na
ustalenie tego faktu prokuratura potrzebuje aż pół roku, to jak tu się
dziwić, że sprawa Ungiera się przedawniła? Co prokuratura robiła przez te
sześć miesięcy? Czy aby śledztwa nie prowadził prokurator Organik? Czy
jedynym celem "dochodzenia" prowadzonego w tej sprawie nie było przypadkiem
skłonienie Jaruckiej do milczenia? I może niech WC uzgodni wreszcie z ABW
czego dotyczyła jego korespondencja ze Stefaniukiem, bo jak na razie ich
wersje są sprzeczne. Zdaniem rzeczniczki Agencji list Cimoszewicza do
Stefaniuka miał dotyczyć nie kwestii wyceny mieszkania – jak twierdzi
Cimoszewicz – ale akcji.... AGORY. A przy okazji niech Cimoszewicz uzgodni z
Agorą, czy to Jarucka komuś coś ukradła, czy też (rzekomo) ukradziono coś
Jaruckiej.