Dodaj do ulubionych

Nałęcz "Goebelsem" Cimoszenki ??

01.09.05, 17:40
miało nie być brudnej kampanii pomówień a jest szukanie cylkistów, masonów i
syjonistów z PO wysyłających wyborcom maile .. Ciekawe co będzie dalej ..
Obserwuj wątek
    • olewin Re: Nałęcz "Goebelsem" Cimoszenki ?? 01.09.05, 17:43
      poza tym jest mówienie o Jaruckiej jako oszustce a o liście jako fałszywce i to
      zanim prokuratura zdążyła nie tyle nawet postawić zarzut co przesłuchać samego
      świadka !!!!!
      • bracia_zbrojek Re: Nałęcz "Goebelsem" Cimoszenki ?? 01.09.05, 17:55
        "Dowcipy" olewina najlepiej olewac!!!
        • ubekkubek Re: Nałęcz "Goebelsem" Cimoszenki ?? 01.09.05, 18:20
          Wystąpienie Tomasza Nałęcza prezentujące
          sylwetkę MARKA BOROWSKIEGO,
          Kandydata Na Urząd Prezydenta RP


          Szanowni Państwo, Drogie Koleżanki i Koledzy!
          Dam wyraz temu, co przepełnia serca nas wszystkich, zebranych w tej sali: Marek
          Borowski jest najlepszym kandydatem na prezydenta Polski. Ogłosimy to, gdy
          tylko zarządzone zostaną wybory - z wielu powodów. Ja, jako historyk,
          najważniejsze atuty Marka Borowskiego widzę w jego wzorcowym, jakby pisanym na
          zamówienie Historii życiorysie. Jest tam skromność i odwaga, mądrość i oddanie
          ludziom, pryncypialność i pojednawczość.

          Instynkt historyka podpowiada mi, że wierność zasadom i oddanie ludziom wyniósł
          Marek z rodzinnego domu.

          O ojcu Marka, Wiktorze Borowskim, Leopold Unger, wielkiej klasy publicysta,
          pisze w swoich wspomnieniach, że był osobą wielkiej uczciwości i życzliwości
          dla ludzi. Że był ideowym człowiekiem lewicy, przekonanym o słuszności obranej
          drogi – ale wolnym od dogmatów i potrafiącym słuchać innych.

          To bardzo ważne: uczciwość w codziennym działaniu oraz życzliwość dla ludzi. To
          właśnie te cechy gwarantują, że człowiek zajmuje się sprawami publicznymi dla
          dobra powszechnego a nie dla własnego interesu, a jeśli widzi zło, to
          protestuje.

          Dla Marka Borowskiego takim testem był rok 1968. Zło panujące wówczas w Polsce
          było oczywiste i oczywista była konieczność naprawy systemu. Więc Marek bierze
          się za naprawę. Interes osobisty, który mówi: nie mieszaj się, schodzi na
          dalszy plan i Marek organizuje strajk studencki na SGPiSie – dzisiejszej Szkole
          Głównej Handlowej. On nie ma wątpliwości, że zasady są po to, by się ich
          trzymać. Kończy się to tak, jak wówczas musiało skończyć: jeden z najlepszych
          studentów uczelni i murowany kandydat na asystenta dostaje wilczy bilet i przez
          pół roku szuka pracy. Jest bezrobotnym. Wreszcie zostaje sprzedawcą dżinsów w
          Domach Towarowych Centrum. Powiem coś, o czym Marek sam nie mówi, a o czym w
          dobie teczkomanii warto poinformować. Właśnie za piękną, marcową kartę, za
          szykany ze strony bezpieki, IPN przyznał Markowi Borowskiemu status
          pokrzywdzonego.

          Z dzisiejszej perspektywy powiemy: co cię nie złamie, to cię wzmocni. Zauważymy
          też, że prezydent, który zaczynał karierę zawodową od sprzedawania dżinsów nie
          będzie się wywyższał, nie powie nikomu: „spieprzaj dziadu”, będzie nie tylko
          reprezentował ale i współpracował.

          Wtedy, w ponurej końcówce lat sześćdziesiątych, kroiła się jednak perspektywa
          nie prezydentury, lecz pokoiku na poddaszu. Perspektywa tym bardziej realna, że
          kiedy jako niepoprawny społecznik zostaje Borowski szefem organizacji
          młodzieżowej w Domach Towarowych Centrum, jak wcześniej o premie i wczasy,
          upomina się o mieszkania dla młodych. Żeby go uciszyć, przyznano mieszkanie
          jemu samemu. Ale nie z Markiem takie numery! Była jedna sprzedawczyni,
          młodziutka Gienia Kiliszek, która zdaniem Marka bardziej potrzebowała
          mieszkania. On nie da się skorumpować i oddał jej swój przydział. Wyobrażacie
          sobie reakcję żony? Ja nie, ale wiem, że Halina, żona Marka, trwa wiernie przy
          nim do dziś. A wyobraźcie sobie minę Genowefy Kiliszek-Nauman - dziś tu z nami -
          gdy dowiedziała się, że ma mieszkanie. Ta postawa uratowała człowieka.

          W Domach Centrum zrobił Borowski amerykańską karierę po polsku: od sprzedawcy
          dżinsów do głównego specjalisty. Warto o tym pamiętać, bo prezydent
          Rzeczypospolitej musi znać smak prawdziwej pracy, znać smak niepewności o
          przyszłość, który czują dziś miliony Polaków. Tylko taka osoba możne uczciwie
          powiedzieć: Jestem jednym z Was, możecie mi zaufać.

          Borowski awansował, ale nie przestał być niepokorny. W 80 roku samotnie ścierał
          się z partyjnym betonem próbując reformować partię. W roku 89 tworzył „Ruch 8
          lipca‘’, zmierzający do zlikwidowania PZPR i utworzenia z jej
          socjaldemokratycznego skrzydła nowoczesnej, polskiej socjaldemokracji. Razem z
          Aleksandrem Kwaśniewskim kładł podwaliny pod SdRP.

          Znajdował mir nie tylko na lewicy. Premier Mazowiecki powołał go do swego
          rządu. Dziś z dumą może mówić: Byłem w rządzie Mazowieckiego. Tworzyłem
          Historię.

          Od początku lat 90 dźwiga brzemię obowiązków rządowych ale też dba o pilskie -
          swój region wyborczy. Po latach mieszkańcy tamtych okolic mają go za swojaka.

          Jak sobie dzielnie poczynał, opowiadał tu nam pan Rzymski, a i tak nie
          opowiedział wszystkiego. Żeby to opowiedzieć trzeba byłoby pozostać w tej sali
          do wieczora. Dość wyliczyć, że w 1991 roku dostał 7 proc. głosów, w 1993 – 21 a
          w 1997, kiedy całe SLD przegrało wybory on dostał 56 procent głosów, co było i
          pozostało do dziś najlepszym wynikiem w kraju.

          W 2001 roku wystartował w Warszawie i głosowało na niego 150 tys. ludzi. Nie
          zawiódł ich. Tak jak w Pile i tu działał, a nie politykował. Zawsze był z
          ludźmi, zawsze oddany ich sprawom. Organizowany pod jego patronatem konkurs
          gazetek szkolnych to szkoła demokracji, aktywizowanie dzieciaków. „O uśmiech
          dziecka” – to akcja stomatologiczna, żeby dzieciaki miały zdrowe zęby. „Otwarte
          drzwi” to pomoc bezdomnym.

          Taki jest Marek Borowski w codziennym działaniu. Pełen pasji, bezinteresowności
          a zarazem sympatii do ludzi. Działa kompetentnie, uczciwie, z zasadami. A to
          się bardzo liczy, zwłaszcza w wielkiej polityce. W 1994 roku wrogowie wszelkiej
          prywatyzacji urządzili hałaśliwą akcję, fałszywie oskarżając go – wówczas
          wicepremiera i ministra finansów - o rzekomo źle przeprowadzoną prywatyzację
          Banku Śląskiego. Premier Pawlak rzucił na pożarcie wiceministra finansów i tu
          Borowski miał swoje drugie po 68 roku spotkanie z losem twarzą w twarz. Zasady
          są po to, by się ich trzymać. Powiedział wprost: Prywatyzacja była w porządku,
          a jak się komuś nie podoba to jestem do dyspozycji. Nikt mi nie będzie wybijał
          wiceministrów, Twarz ma się tylko jedną. Wyobraźcie sobie, że nikt mu nie
          uwierzył. Nikomu do głowy nie przyszło, ze można dla abstrakcyjnych zasad
          rzucać posadę wicepremiera i ministra. A on rzucił! Rzucił, bowiem Marek
          Borowski to człowiek wierny zasadom, to człowiek honoru.

          Jednocześnie nie ma w nim nic z uparciucha, niewidzącego niczego poza czubkiem
          swojego nosa, niedostrzegającego racji innego człowieka. Potrafi znaleźć zgodę
          i pokój nawet tam, gdzie inni czują tylko zapach prochu i wojny. To właśnie on,
          razem z Tadeuszem Mazowieckim, uratował w 1997 roku załamujące się prace nad
          Konstytucją. To właśnie on potrafił zaproponować w preambule zapis godzący
          wierzących i niewierzących. Dzięki niemu i Tadeuszowi Mazowieckiemu odczytujemy
          w Konstytucji dumny i jednoczący Polaków zwrot, stwierdzający, że:
          „My, Naród Polski – to - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,
          zarówno wierzący w Boga
          będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna,
          jak i nie podzielający tej wiary,
          a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł”.

          Te słowa zobowiązują. Marek Borowski jest im wierny i dlatego potrafi być
          prezydentem wszystkich Polaków. On nie będzie dzielił rodaków na obywateli
          różnych kategorii. Nie będzie im narzucał, jak mają patrzeć na przeszłość, kogo
          i jak kochać.

          Jego umiejętność godzenia ludzi o różnych poglądach obserwowałem w Prezydium
          Sejmu. Przez dwa i pół roku jego marszałkowania bardzo przecież politycznie
          zróżnicowane Prezydium ani razu nie musiało niczego głosować. Zawsze umiał
          zbudować zgodę. To jego pomysł, by szefem Komisji ds. Służb Specjalnych był
          zawsze przedstawiciel opozycji. To on zadbał, by we władzach ważnych komisji
          sejmowych zawsze byli przedstawiciele opozycji. Hasła: odpartyjnienie państwa i
          patrzenie na ręce rządzącym, wielu polityków odkrywa dopiero dzisiaj, przed
          kampanią wyborczą. On niemal 4 lata temu skutecznie wdrożył je w życie. Bez
          fajerwerków. Zrobił tak, bo takie są jego zasady.

          Jest Borowski człowiekiem zgody i porozumienia, ale nigdy z
          • witek.bis Nie ze mną te numery, pułkowniku Miodowicz 01.09.05, 18:44
            Taki numer nie przejdzie! To kolejna fałszywka ze sztabu Tuska. Widać to
            szczególnie w tym fragmencie:

            "To bardzo ważne: uczciwość w codziennym działaniu oraz życzliwość dla ludzi.
            To
            właśnie te cechy gwarantują, że człowiek zajmuje się sprawami publicznymi dla
            dobra powszechnego a nie dla własnego interesu, a jeśli widzi zło, to
            protestuje.

            Dla Marka Borowskiego takim testem był rok 1968. Zło panujące wówczas w Polsce
            było oczywiste i oczywista była konieczność naprawy systemu. Więc Marek bierze
            się za naprawę. Interes osobisty, który mówi: nie mieszaj się, schodzi na
            dalszy plan i Marek organizuje strajk studencki na SGPiSie – dzisiejszej Szkole
            Głównej Handlowej. On nie ma wątpliwości, że zasady są po to, by się ich
            trzymać. Kończy się to tak, jak wówczas musiało skończyć: jeden z najlepszych
            studentów uczelni i murowany kandydat na asystenta dostaje wilczy bilet i przez
            pół roku szuka pracy. Jest bezrobotnym. Wreszcie zostaje sprzedawcą dżinsów w
            Domach Towarowych Centrum. Powiem coś, o czym Marek sam nie mówi, a o czym w
            dobie teczkomanii warto poinformować. Właśnie za piękną, marcową kartę, za
            szykany ze strony bezpieki, IPN przyznał Markowi Borowskiemu status
            pokrzywdzonego."

            Myślisz, że uwierzę w to, że takie słowa mógł wypowiedzieć Tomasz Nałęcz, który
            w tej "ponurej końcówce lat sześćdziesiątych" szedł dokładnie w przeciwnym
            kierunku niż Borowski – wstępował do partii i rozpoczynał uniwersytecką
            karierę? A te tyrady o uczciwości i trzymaniu się zasad, to niby też ma być
            Nałęcz? Chyba pęknę ze śmiechu! Równie nieudolnej fałszywki chyba jeszcze nie
            widziałem. No, tym razem to pułkownik Miodowicz naprawdę się skompromitował.
            • wartburg4 Re: Nie ze mną te numery, pułkowniku Miodowicz 01.09.05, 19:35
              Kto wie, czy Miodowicz nie zmusił Nałęcza, żeby odczytał publicznie tę wyssaną
              z palca fałszywkę? Może miał na niego jakieś kwity, które wpadły mu w ręce
              podczas jednej z tajnych rewizji z polecenia Tuska, ale bez zgody prokuratury?

              witek.bis napisał:

              > Taki numer nie przejdzie! To kolejna fałszywka ze sztabu Tuska. Widać to
              > szczególnie w tym fragmencie:
              >
              > "To bardzo ważne: uczciwość w codziennym działaniu oraz życzliwość dla ludzi.
              > To
              > właśnie te cechy gwarantują, że człowiek zajmuje się sprawami publicznymi dla
              > dobra powszechnego a nie dla własnego interesu, a jeśli widzi zło, to
              > protestuje.
              >
              > Dla Marka Borowskiego takim testem był rok 1968. Zło panujące wówczas w
              Polsce
              > było oczywiste i oczywista była konieczność naprawy systemu. Więc Marek
              bierze
              > się za naprawę. Interes osobisty, który mówi: nie mieszaj się, schodzi na
              > dalszy plan i Marek organizuje strajk studencki na SGPiSie – dzisiejszej
              > Szkole
              > Głównej Handlowej. On nie ma wątpliwości, że zasady są po to, by się ich
              > trzymać. Kończy się to tak, jak wówczas musiało skończyć: jeden z najlepszych
              > studentów uczelni i murowany kandydat na asystenta dostaje wilczy bilet i
              przez
              >
              > pół roku szuka pracy. Jest bezrobotnym. Wreszcie zostaje sprzedawcą dżinsów w
              > Domach Towarowych Centrum. Powiem coś, o czym Marek sam nie mówi, a o czym w
              > dobie teczkomanii warto poinformować. Właśnie za piękną, marcową kartę, za
              > szykany ze strony bezpieki, IPN przyznał Markowi Borowskiemu status
              > pokrzywdzonego."
              >
              > Myślisz, że uwierzę w to, że takie słowa mógł wypowiedzieć Tomasz Nałęcz,
              który
              >
              > w tej "ponurej końcówce lat sześćdziesiątych" szedł dokładnie w przeciwnym
              > kierunku niż Borowski – wstępował do partii i rozpoczynał uniwersytecką
              > karierę? A te tyrady o uczciwości i trzymaniu się zasad, to niby też ma być
              > Nałęcz? Chyba pęknę ze śmiechu! Równie nieudolnej fałszywki chyba jeszcze nie
              > widziałem. No, tym razem to pułkownik Miodowicz naprawdę się skompromitował.
          • p.smerf Re: Nałęcz "Goebelsem" Cimoszenki ?? 01.09.05, 18:57
            Ile Ci płacą od jednej wklejki?
    • ratatatam prosze nie obrażać Goebbelsa! 01.09.05, 18:53
      nieładnie !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka