u_bolt
14.09.05, 12:59
Prestiż? Pieniądze? Honor? Uszczerbek na opinii u prawicowych oszołomów? NIC
NIE TRACI. Niech się wszyscy wściekli i zawistni bujają na drzewa.
Cimoszewicz ma ustaloną silną pozycję w świecie, własny naukowy i polityczny
dorobek z którym zawsze będzie doceniony i oczekiwany na salonach światowej
polityki. Dzisiaj Włodzimierz Cimoszewicz może śmiało zawalczyć o miejsca w
kierownictwach i zarządach czołowych agend i organizacji światowych. Na równi
z Kwaśniewskim czy Belką. Czy ktoś sobie może wyobrazić np. Tuska, Leppera
czy - nie ubliżając - Kaczyńskiego kierujących, lub tylko wyznaczających
strategię działań - przykładowo - agendami np. ONZ? Wątpię.
Jestem głęboko przekonany, że dużo więcej satysfakcji i zadowolenia znajdzie
Włodzimierz Cimoszewicz pracując w świecie niż miałby na codzień użerać się z
całą zawistną, zaściankową i zakompleksioną polską prawicową chołotą. Niech
się tym bawi Tusk albo Kaczyński. Dziwnie się składa i układa, że Tuska,
Kaczyńskiego, Rokity, Ujazdowskiego jakoś nie widać na salonach
dyplomatycznych Europy i świata. Białoruś i pani Borys to jeszcze nawet nie
Europa. Dlatego będzie dużo lepiej popatrzeć sobie przez najbliższe 5 lat na
to polskie piekiełko gdzieś z oddali. Będzie się można pośmiać; i to za
darmo. Śmiech to zdrowie.